#ratownictwomedyczne

16
53

Zaloguj się aby komentować

Moja walka o poprawę komfortu życia, wyjście z #depresja , pewnie jakieś historie #ratownictwomedyczne i luźne przemyślenia bede wrzucał pod tagiem #ratollogada więc proszę śmiało czarnolistować/obserwować


Cieżko jednoznacznie stwierdzić kiedy zacząłem mieć problemy z samym soba, z poczuciem bezsensu, smutkiem, złością. Wydaje mi sie, ze będzie to okres końcówki studiów-początku pracy na pełen etat czyli okolice 2018 roku. Od tamtej pory moj stan psychiczny to sinusoida, bardzo kiepskie tygodnie przeplatane znośnymi, czasami dobrymi. Najlepiej wspominam okres ostrego treningu na siłowni który trwal 1.5 roku, regularny trening 3-4x w tygodniu, liczenie kalorii itd. Pomimo odbytej przerwy jednak nigdy nie udało mi się złapać tego samego rytmu i teraz jak już sie zmuszę, żeby wyjsc na siłownię to nie czerpie z tego żadnej frajdy. 


Mocno dojechał mnie czas pandemii, jak każdego z resztą. Z tym okresem mam jednak duży problem, z racji pracy w pogotowiu ratunkowym, a w czasie samej pandemii tez na oit covidowym mialem stały kontakt z ciężko chorymi, duszącymi sie ludźmi. Ale to nie to mnie dojeżdżało, najgorsze były i są wszechobecne posty ludzi w internecie negujące fakt istnienia pandemii, porównywanie covid do przeziębienia, nazywanie medyków zbrodniarzami i inne cyrki. Najpierw brałem udzial w dyskusjach, potem poblokowalem tagi na wykopie ale nadal raz za czas przeczytam jakiś „oświecony” wysryw, często na facebook i realnie mnie to złości. Nigdy wcześniej nie sądziłem, ze internetowy hejt jakkolwiek jest w stanie mnie dotknąć. 


W ostatnim czasie moim ratunkiem od totalnej nudy i stagnacji jest nauka gry na gitarze. 


Mam spoko nauczyciela, aczkolwiek wymaga ode mnie trochę nauki teorii muzyki, kiepsko mi to idzie i jestem na siebie wściekły, ze mimo poświęconego czasu nadal nie ogarniam np. nazywania dźwięków na gryfie.


Zdemotywowany po dzisiejszej lekcji poszedłem pobiegać z psem. Tu niestety porażka, psiak bardzo nie chciał współpracować, wkurzyłem się i do rozpoczęcia dyżuru nocnego na którym właśnie jestem wegetowałem. Próbowałem pograć albo poczytać ale nie mogłem sie skupić dłużej niż 5 min.


Kiepski dzień, trochę takie „chce ale nie mogę”.


No nic, nie poddaje się-to dopiero drugi dzień od mocnego postanowienia poprawy jakości życia:) Może coś pożytecznego zrobię dzisiaj w pracy to trochę uratuje cały dzień, zobaczymy.


Tak w ogóle dziwnie się pisze o swoim życiu, dniu. Ciekawe jak to będzie mówić o tym w 4 oczy terapeutce, ale podchodzę do tego na chillu. W sumie do pierwszej wizyty jeszcze 3 tygodnie:P

Rzekomo masz zdiagnozowaną, ale się na nią nie leczysz, bo pijesz alkohol, którego nie można łączyć z psychotropami, i który jest jednocześnie depresantem. Czyli masz depresję urojoną. A za to, że używasz tej ciężkiej i śmiertelnej choroby jako środka do zwrócenia na siebie uwagi, robiąc tym samym krzywdę ludziom rzeczywiście chorym, bodaj byś szczeznął w gównie, i to natychmiast. To właśnie przez takich jak ty ta choroba jest trywializowana i banalizowana.

@MauveVn zupełnie nie masz pojęcia o czym mówisz, śmiałe wnioski jak na to, ze wiesz na mój temat tyle ile zawarłem w tym jednym, krótkim gównowpisie. Mam wrazenie ze to ty chcesz na siebie zwrocic uwage-udalo ci sie, gratuluje. Jesli wg ciebie robie cos nie tak lub po prostu ci sie nie spodobało to wrzuć mnie na czarno i po problemie

@ratollo niestety ten @MauveVn robi w takich tematach jakieś chore krucjaty. Nie warto dyskutować. Wymądrza się i chce udowodnić wszystkim, że wie wszystko najlepiej. Rób swoje.

Zaloguj się aby komentować

110 + 1 = 111


Prywatny licznik: 9+1=10


Tytuł: Pogo


Autor: Jakub Sieczko


Kategoria: reportaż


Wydawnictwo: Dowody na Istnienie


ISBN: 9788365970015


Liczba stron: 120


Ocena: 9/10


Na kolejny rzut książka krótka, ale rewelacyjna. Autor jest lekarzem ze specjalizacją w anestezjologii oraz intensywnej terapii, przez 6 lat był także ratownikiem medycznym pracującym przede wszystkim na warszawskim Grochowie. Opowieść (bo nie do końca reportaż, choć tak go finalnie kategoryzuję na górze) moim zdaniem rewelacyjnie pokazuje codzienność osób pracujących w tym nieszczęsnym zawodzie (od razu przepraszam wszystkie osoby się tym zajmujące, jeśli czują się tym zwrotem urażone).


Bo pogo (pogotowie ratunkowe, dla jasności :P) nie wybiera, pogo po prostu jedzie. Nie ważne czy do osoby w podeszłym wieku, która wie, jak "wymusić" przyjazd ratowników, czy do małej nagle umierającej dziewczynki, do ludzi bardzo majętnych, jak i do śmierdzących żuli, do osób z pierwszych stron gazet, jak i do osób znanych właściwie tylko ratownikom. I nie ważne, czy (wbrew medialnej "rzeczywistości") jest to setna tego dnia "rutynowa" wizyta, czy zdarzenie, o którym będzie się pamiętało latami — zgłoszenie jest, trzeba jechać. Komuś powiedzieć o tym, że ukochana osoba właśnie umarła, a komuś innemu wytłumaczyć, że tego typu zgłoszenia po prostu blokują możliwość dojechania ratownikom tam, gdzie ich obecność jest zdecydowanie niezbędna. A w międzyczasie rozwinąć setki bandaży, przeprowadzić dziesiątki wkłuć, wyczuć parę rozkładających się od dni/tygodni zwłok, etc. I z tym wszystkim ratownicy najczęściej niestety zostaną sami, bo system takimi rzeczami jak zdrowie psychiczne się nie zajmie. A to jak łatwo się domyślić często skazuje na alkohol, depresję, innego rodzaju problemy — nawet od takich kwestii autor nie stroni, za co bardzo głęboko się kłaniam


I właśnie też z takich względów książka nie jest do końca reportażem — jest to bardziej coś w rodzaju autoterapii, gdzie autor z jednej strony opisuje swoje przypadki, ale stara się patrzeć również na swoje wnętrze i emocje, używając przy tym nieraz wręcz literackiego(?) języka, przez co książkę, mimo bardzo dużej ciężkości faktów, po prostu dobrze się czyta. Duża polecajka ode mnie leci


Może ktoś z tutejszych ratowników książkę czytał i będzie chciał się na jej temat wypowiedzieć? Będę bardzo wdzięczny


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #hejtoczyta #ratownictwomedyczne #medycyna

e10ad363-19c9-44ed-8c9b-538a3a6de9ea

@bojowonastawionaowca O, czytałam! Szczerze, jest do według mnie jedna z lepszych książek, napisanych przez ratoli (porównując z nieudanym "Ratownikiem", tę da się czytać). Choć - niestety - większość poruszanych tematów powtarza się w książkach ratowników, i ta nie jest inna, i każda ma to wspomniane przez Ciebie piętno autoterapii. Ale taki zawód.

Zaloguj się aby komentować

Od lat słyszę tubalne głosy pielęgniarek, ratowników medycznych itd. narzekające, że tak mało zarabiają.


A przecież muszą mieć studia skończone. Ratownicy jeszcze niedawno nie musieli, pielęgniarki troszkę dawniej.


Studia trudne, w sumie niewiele się różniące od lekarskich. Dużo materiału, pamięciówka itd.


W dodatku przeciążenie pracą, bo niedobory kadrowe, bo chętnych do pracy brak.


Wszystko powyższe to prawda.


Nie dziwię się im, że przy takich wymaganiach im stawianym, chcą lepszego wynagrodzenia.


Zastanawiam się jednak nad czymś innym, a mianowicie, kto lobbuje za tym, żeby studia pielęgniarskie/ratownicze były obowiązkowe do wykonywania tych zawodów? Domyślam się, że tylko uczelniom jest to na rękę. Robią przy tym krzywdę dosłownie wszystkim pozostałym.


A zastanawia mnie to, bo do wykonywania tych zawodów absolutnie, w żadnym wypadku studia nie są potrzebne. To są normalne zawody rzemieślnicze. Powinny być szkoły zawodowe (kiedyś były) lub co najwyżej technika (jeszcze niedawno były), które kształcą w takich kierunkach. I od razu rozwiązałyby się dwa problemy: niskich płac oraz deficytu chętnych do pracy.


  • Czym zajmuje się pielęgniarka? Opieką nad chorym. Mycie, wymiana kroplówek, opatrunków, zastrzyki, podawanie leków itd.

  • Czym zajmuje się ratownik medyczny? Ogólnie pojętą pierwszą pomocą.


Wszystkie powyższe czynności należące do tego personelu to czynności stricte rzemieślnicze. Nie wymagają zaawansowanej wiedzy medycznej, nie wymagają wieloletnich studiów.


ONI O NICZYM NIE DECYDUJĄ.


Od decydowania, administrowania lekami, zlecania badań, analizy wyników, od tego wszystkiego jest lekarz. Pielęgniarka czy ratownik palcem w bucie kiwnąć nie mogą bez zgody lekarza.


Najważniejsza w czynnościach, które podejmuje przedmiotowy personel medyczny jest praktyka. Niepotrzbna jest znajomość anatomii człowieka po łacinie. Niepotrzebna teoria działania leków. Niepotrzebna biochemia, genetyka itd. To wszystko jest wiedza bezużyteczna.


1-2 letnie przeszkolenie praktyczne w 100% wystarczyłoby do wykonywania tych czynności. Trochę niezbędnej teorii i wio.


Jak jest teraz? Wymagane studia to oczywiście konieczność ukończenia liceum i zdania matury. Razem daje to minimum 7 lat nauki, by zostać pielęgniarką/ratownikiem.


  • 7 lat straconych po to, żeby zarabiać średnią krajową.

  • 6 lat straconych potencjalnych zarobków - ile to pieniędzy? Licząc po dzisiejszej średniej, to 6x12x4800 = 345 000 zł! Czystej gotówki, na rękę!

  • 7 lat obciążenia finansowego rodziców.

  • 7 lat kompletnego braku produktywności i generowania sztucznego zatrudnienia kadry nauczycielskiej, aby tych ludzi edukować kompletnie zbędną im wiedzą!

  • 3 lata mniej stażu pracy do emerytury.


A teraz w przypadku zawodówki: po 2 latach szkoły, w trakcie której półtora roku to już płatne praktyki, do roboty.


  • 6 lat zarobków do przodu.

  • 3 lata więcej stażu pracy do emerytury.

  • 6 lat więcej produktywności, odciążenia rodziców.


No i po zawodówce ta średnia krajowa to już nie najgorzej, wielu chętnych by się znalazło.


Dziękuję za uwagę.


#medycyna #spoleczenstwo #dyskusja #ratownictwo #ratownictwomedyczne #pielegniarstwo #sluzbazdrowia #polska

511d7170-6fe0-4960-909a-76580068f29c

@Serek_Niehomogenizowany ja ogólnie jestem za ułatwianiem i upraszczaniem, także pomysł żeby pielęgniarki mogłyby być bez studiów popieram. Pytanie jakie są szanse na wdrożenie pożądanych zmian w tym momencie, w obecnej Polsce.

@Serek_Niehomogenizowany Lobby akademickie musi mieć co robić - właśnie wyjaśniłeś istnienie całego systemu edukacyjnego w Polsce, który spokojnie można by zamienić na korepetycje i nikt nie zauważyłby specjalnej różnicy powyżej szkoły podstawowej.

Zaloguj się aby komentować

Pani Aldonka to jednak lokalna szefowa musi być. Bez jej obstawy do domu nie wejdziemy


( ͡° ͜ʖ ͡°)


#pracbaza


#999


#ratownictwomedyczne


#ratownictwo

26786e02-7e39-4b0f-9781-346da5f5565f

Zaloguj się aby komentować

37 + 1 = 38


Tytuł: Polski SOR. Uwaga, będzie bolało


Autor: Jan Świtała


Kategoria: reportaż


Wydawnictwo: MANDO


ISBN: 9788327730978


Liczba stron: 288


Ocena: 7/10


Po ostatniej książce zamarzył mi się powrót do jednej z najbardziej lubianych przeze mnie kategorii książek, czyli reportaży okołomedycznych. Stąd sięgnęłam po kolejną już, wydaną w ostatnim czasie, książkę napisaną przez ratownika medycznego (z poprzednich mamy "Ratownika" Tomasza Mitry, "To nie z mojej karetki" ekipy TNZMK, czy "Na sygnale" Lysy Walder" - ot, uroki czasów pandemicznych). Sięgnęłam po nią z uwagi na to, że śledzę Janka na Instagramie od czasów pandemicznych - ciekawie wówczas opowiadał o sytuacji w szpitalach.


Mamy tu, naturalnie, znany z innych reportaży medyków standard, czyli opisy pacjentów trudnych; klasyki, czyli bezdomnych, narkomanów i alkoholików; ludzi, którzy wzywają karetkę albo jadą na pogotowie ze złamanym paznokciem; wzniosłe historie ratowania dzieci; przegrane walki o młode życia. Sporo uwagi poświęcone jest niewydolności i absurdom służby zdrowia, jej biurokracji, ale też kwestii pomocy humanitarnej w związku z kryzysem uchodźczym na granicy z Białorusią oraz podczas pierwszych tygodni wojny między Ukrainą a Rosją, których opisu poza social mediami próżno szukać w literaturze.


Dla autora książka jest niejako katharsis, autoterapią. Zresztą, do konieczności podjęcia terapii i przyznania się do swoich słabości zachęca w swojej książce innych medyków. Być może poświęca temu na stronach książki nieco za dużo uwagi, ale widać, jak terapia zmieniła jego postrzeganie swojej pracy i jak pozytywnie na nią wpływa.


Prywatny licznik (od początku roku): 5/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app


#bookmeter #ksiazki #ksiazka #ratownictwomedyczne #reportaz

2edbbaa7-a2fb-45fb-a4cc-d17942f7fa04
Wrzoo userbar

@Wrzoo Ciekawe czy to ten sam gość pisał, który kiedyś się udzielał na wykopie. Miał lekkie pióro, ksywę „Janek” pisaną bodaj cyrylicą i wydał zbiór opowieści ze swojego życia.

Zaloguj się aby komentować

Pozdrawiam najlepszą społeczność w polskim internecie z kolejnej nocuni ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Kilka informacji dla osób, które będą kiedyś wzywały pogotowie:


- Jeżeli jest taka możliwość to przygotuj całą dokumentację medyczna pacjenta


- wyłącz telewizor i radio, to rozprasza


- zamknij pieska w pokoju


- nie pakuj pacjentowi dwóch wielkich toreb z ubraniami, my tego nie zabieramy


- my również się boimy i denerwujemy na wizytach, postaraj się na nas nie krzyczeć


Niech inni koledzy ratownicy dopiszą jakies uwagi jeżeli przychodzi Wam coś do głowy.


#pracbaza


#999


#ratownictwomedyczne


#ratownictwo

ad3361b8-e0de-40ad-aa6f-d3094c75741e

Zaloguj się aby komentować

Jak wygląda przeciętny dyżur w zespole ratownictwa medycznego?


Praca w większości miejsc w Polsce podzielona jest na dwie, 12h zmiany. Od 7 do 19 i analogicznie od 19 do 7. U nas zwyczajowo zmieniamy się o 6:30 i o 18:30 co jest związane z tym, że zwłaszcza na dyżurze dziennym nie wracamy cały dzień na stacje i dzięki temu łatwiej nam się złapać i uniknąć nadgodzin. Nie zawsze się to udaje, ale jest to jakiś mały sposób.


Po przyjściu na stację logujemy się w systemie, poprzednia zmiana przekazuje nam najważniejsze informacje odnośnie sprzętu, karetki i wyposażenia, zgłasza ewentualne awarie i daje znać czy coś jest do zrobienia. Czasami mamy chwilę na to żeby posiedzieć i pogadać ale nie raz zdarza się też tak, że od razu jak tylko kierownik zespołu zgłosi status "gotowy w bazie" to wpada wyjazd. Jeśli nie, idziemy do karetki, przeglądamy cały sprzęt, czy niczego nie brakuje, ewentualnie uzupełniamy braki. Oczywiście nie sprawdzamy wszystkiego tylko te rzeczy, których najczęściej używamy, a których brak może gdzieś umknąć. Leki, wkłucia, materiały opatrunkowe, zapas tlenu, plecak reanimacyjny.


Całość sprzętu sprawdzamy raz w miesiącu. Pod koniec miesiąca, zgodnie z rozpiską, każda etatowa dwójka ma swój obszar do sprawdzenia. Co sprawdzamy? Czy wszystko jest i daty ważności. Przeterminowane materiały idą do utylizacji a my notujemy w specjalnym zeszycie co będzie się nam kończyło w następnym miesiącu. Dzięki temu łatwiej jest ogarnąć temat.


Gdy już wszystko mamy sprawdzone i nic się nie dzieje mamy czas dla siebie. Dyżurki mamy przygotowane w taki sposób żeby niczego nam nie brakowało. Ekspres do kawy, łóżka, telewizory, dostęp do WiFi, generalnie w trakcie zmiany jesteśmy w trybie wyczekiwania. Musimy być w ciągłej gotowości do wyjazdu. W całym budynku mamy radiowęzeł, przez który wywołuje nas dyspozytor a każdy zespół ma w swojej dyżurce tablet, na który przychodzi wezwanie. W formatce opisane są wszystkie dane, adres, wiek, płeć, opis zdarzenia, kto wzywa, z jakiego numeru. Do tego dokładne dane geograficzne miejsca zdarzenia. Dyspozytor ma możliwość aktualizowania nam tych informacji w czasie rzeczywistym. W momencie zadysponowania nas dostajemy też informację w jakim kodzie pilności dany wyjazd jest.


W Polsce obowiązują obecnie dwa kody. Kod 2 - może być zwykły, może być na sygnale. Oznacza, że istnieje stan zagrożenia zdrowia, ale nie jest to nic co w danym momencie szczególnie zaniepokoiłoby dyspozytora. Na wyjazd w kodzie 2 mamy 3 minuty.


Kod 1 - oznacza stan bezpośredniego zagrożenia życia, obligatoryjnie jest na sygnałach i wtedy na zebranie się i wyjazd mamy minutę. Oczywiście zdarza się, że rzeczywistość robi swoje i często zgłaszający nie są w stanie poprawnie opisać stanu pacjenta i nie raz i nie dwa wyjazdy w kodzie 2 okazują się konkretne a wyjazdy w kodzie 1 kompletnymi bzdurami. XD


Mamy prawie 23, piszę ten wpis korzystając z chwili luzu. Od 19 zrobiliśmy 3 wyjazdy:


1. (K2, zwykły) Pani w podeszłym wieku przewróciła się we własnym mieszkaniu i narzeka na ból w okolicy biodra. Po zbadaniu nie stwierdziliśmy żadnych złamań, podaliśmy leki p. bólowe i zostawiliśmy w domu pod opieką rodziny z odpowiednimi zaleceniami.


2. (K2, zwykły) Upadek młodej dziewczyny na miejskim lodowisku. Pani oddaliła się przed naszym przyjazdem.


3. (K2, zwykły) Duszność, 72% saturacji, starsza kobieta, chorująca na astmę. Dostała od nas tlen, leki w nebulizacji, leki dożylnie, bez wyraźnej poprawy. Zabraliśmy do szpitala. Pewnie gdyby babcia regularnie brała leki, które powinna to nie musielibyśmy u niej być, a tak... no cóż.


Zobaczymy co dalej. Nie będę miał nic przeciwko żebyśmy do 7 zostali w łóżeczkach. Założyłem nową społeczność związaną z ratownictwem medycznym, jeśli macie ochotę to zapraszam. Na pewno łatwiej będzie nam tam rozmawiać na tego typu tematy. Jeśli macie jakieś pytania to śmiało. Tymczasem bezpiecznej nocy! ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #ratownictwomedyczne #999 #krakow #medycyna

94092693-a711-45fe-bf1a-f62b858e6eef

@Agemaker no to git cieszę się że masz lajtowo i że masz dobry pieniądz jak na polskie warunki. może się pensja ratowników poprawiły w ostatnich latach. ile ja się nasłuchałem historii o różnych patusach, o ćpunach rzucających się na ratowników, to nie spamiętam.

@Opornik oczywiście, że zdarzają się różne dziwne akcje, trudne dyżury, to nie jest lekka praca. Jest dużo zagrożeń, dużo różnych sytuacji, ale to nie jest tak, ze codziennie się z kimś bijemy czy odwalają się jakieś dziwne akcje.

Zaloguj się aby komentować

I cyk, dyżur zaczynamy od wycieczki na drugi koniec miasta do nagłego zatrzymania krążenia. Czas dojazdu 15 minut. Szczęście w nieszczęściu, że pani babcia lat 90 po prostu odeszła we własnym domu. ( ͡° ʖ̯ ͡°)


Kochani, uczcie się pierwszej pomocy, bo karetek brakuje a nieodwracalne zmiany w mózgu człowieka zachodzą po 5 minutach bez krążenia.


Jeśli człowiek nie oddycha:


30 uciśnięć


2 wdechy


Lub jeśli się brzydzicie albo boicie wykonywać oddechy ratownicze to prowadzimy ciągłe uciśnięcia klatki piersiowej w rytmie 100-120 na minutę. Tylko w ten sposób możecie dać komuś szansę.


Bezpiecznego dnia!


#ratownictwomedyczne #999 #krakow #gruparatowaniapoziomu

58c7b621-9acd-4133-af63-8caa59c5d38a

@pinktonguy oczywiście, wdechy zwiększają ilość tlenu w organizmie i zwiększają jakość resuscytacji. Natomiast można odstąpić od tych wdechów jeśli nie możemy ich zrobić albo się brzydzimy.

Zaloguj się aby komentować

Dżem dobry, właśnie mija 7 lat od kiedy jestem na wykopie. Cóż... na 7 latach się skończy xD


Mam nadzieję, że znajdzie się tu ciut miejsca na content związany z ratownictwem medycznym i fotografią. Mam swoją karetkę i drogi aparat i nie zawaham się ich użyć! ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#dziendobry #fotografia #wykop #ratownictwomedyczne

2bc3045a-7ee0-4ffe-bd92-ae4f8b78ef6b

Zaloguj się aby komentować

Dzień wśród medyków z 109 batalionu szturmowego.


Walki wokół Soledar trwają od późnej wiosny, miasto jest kluczem do Bakhmutu, który za wszelką cenę próbują zdobyć rosyjskie wojsko i najemnicy z prywatnej kampanii Wagnera. hromadske spędził dzień ze służbą medyczną 109. wydzielonego batalionu szturmowego, którego bojownicy zajmują pozycje w pobliżu Soledar. Tego dnia Rosjanie szturmowali kilka pozycji tej jednostki. Medycy musieli ewakuować żołnierzy 5 razy, ale raz nie zdążyli - żołnierz zmarł.


Zabiorą jego ciało w nocy, kiedy zrobi się ciszej i dojazd do jego pozycji będzie mniej niebezpieczny niż w ciągu dnia.


https://youtu.be/YyGAqHCP5zU

Opornik userbar

Zaloguj się aby komentować