Film w moim odczuciu niepokojący przez muzykę, kolorystykę i grę aktorską. Oglądałem z zaciekawieniem i wciągnął mnie od początku do końca, jednak musiałem przeczytać w internecie interpretacje zakończenia, bo sam nie zrozumiałem, miałem wielkie WTF na końcu. Są momenty, że myślisz, że się czegoś domyślasz, a nawet myślisz "o, jest tak jak myślalem" ale zakończenie psuje te wszystkie domysły i nie wiesz nagle co właśnie obejrzałeś. Trochę przerost formy nad treścią, ale ogólnie bardzo dobry film.
Serial "oparty na prawdziwych wydarzeniach", opowiadający historię zatrucia ołowiem dzieci mieszkających przy hucie metali nieżelaznych i walki o ich wyzdrowienie, jaką stoczyła doktor Jolanta Wadowska-Król z władzami, niechętnymi do ujawnienia całej sprawy.
Mam do tego serialu spore zastrzeżenie - bardzo mocno zniekształcił prawdziwą historię, wręcz ją zakłamał, wiele osób i instytucji przedstawiając w fałszywym świetle (za Filmwebem):
lekarki były trzy a nie dwie, trzecia została zupełnie pominięta w serialu,
lekarka nie była nowa, pracowała w przychodni już kilka lat, była więc znana i szanowana przez lokalną społeczność
ołowicę stwierdziła jako pierwsza pani profesor, a nie pani doktor; ta druga dopiero po diagnozie pierwszej kontynuowała badania,
rodzice dzieci z jej rejonu stali za "Doktórką" murem, nigdy nie doszło do aktów niechęci, o agresji nawet nie wspominając,
nie doszło do żadnych prześladowań lekarki przez SB, jedyne o czym rodzina wspominała to podejrzenie bycia "na podsłuchu", czego też do końca nie udowodniono,
lekarka nie chorowała na ołowicę, nie była też w ciąży,
wyjazd do sanatoriów i autokary zorganizowała trzecia lekarka, sama huta nic od siebie nie dała,
wojewoda Ziętek był bardziej zaangażowany w sprawę, między innymi pomagał lekarkom lawirować między politykami i biurokratami,
kwestia doktoratu też jest zniekształcona - owszem nie pozwolono jej się obronić a doktorat z badaniami "zaginął", ale ciężko stwierdzić czy to była kwestia osoby "Doktórki" czy raczej niewygodnego tematu badań.
Podsumowując wszystkie te przekłamania, które radykalnie wypaczają całą historię, serial traci przynajmniej dwa punkty z oceny.
Plus za ciekawe odwzorowanie realiów PRL-u, przede wszystkim przedmiotów i lokalizacji z epoki.
Tytuł: Morderca szyty na miarę
Rok produkcji: 2026
Kategoria: Dokumentalny
Reżyseria: Rafał Skalski
Czas trwania: 3x1h
Ocena: 7/10
Serial dokumentalny o tym jak prostego, niewinnego, moze troche nieogarniętego człowieka niudolna polska policja wkopuje w dożywocie bo taki maja kaprys
Po takich serialach staje sie na krótki czas JP
Dawno nic niepisalem bo duzo pracy mialem. Ale musze sie uzewnętrznić. Pojawiły się nowe odcinki #scrubs obejrzałem „wszystkie trzy” i mam mieszane uczucia. Ale raczej na nie.
@bojowonastawionaowca szczególnie jak kotlet jest grzany już trzeci raz. Odkąd ABC przejęło serial to jest słabiej.
Ale i tak lepiej niż odgrzewany jak Rodowicz serial #dexter
Singapurski kobieciarz dowiaduje się że jest adoptowany i pomiędzy balansowaniem między dwoma romansami chce uzyskać odpowiedź na temat tożsamości jego rodziców
Widać że to jest wczesny Wong Kar-Wai. Jest tutaj sporo tego co ten reżyser robi najlepiej, bardziej próba oddania uczucia, troche będąc "filmem o niczym" niż opowiadania jakiejś jednej konkretnej historii. Pomimo tego nie ma tutaj nic co nie jest zrobione lepiej w jego póżniejszych filmach, także ten film jest raczej dla skompletowania filmografii.
Uwielbiam opowieści skromne, o zwykłych-niezwykłych ludziach, bez ratowania całego świata, bez magii, bez nadludzkich czynów. Taką właśnie jest „Rycerz Siedmiu Królestw”.
Dodatkowo główny bohater już od pierwszej sceny budzi sympatię. Jest w uroczy sposób prosty, czasami sprawia wrażenie głupiego i jednocześnie ma ogrom szczęścia. Niekiedy przypominał mi pratchettowskiego Marchewę. Zresztą humoru też jest tu sporo, często bardzo absurdalnego i ordynarnego, aaale pasującego do opowieści.
Ogromnym plusem jest także nieprzeciąganie fabuły, choć uważam, że retrospekcja z poznaniem ser Arlana była niepotrzebna. Mimo to sześć odcinków sprzyja obejrzeniu całego serialu za jednym razem, co też uczyniliśmy z dziewczyną.
No i nie można zapomnieć o technikaliach. Dobrze nakręcony (szczególnie walka siedmiu na siedmiu!) serial, wart obejrzenia.
W czasie I wojny światowej dwóch brytyjskich żołnierzy otrzymuje rozkaz dostania się do sąsiedniej armii aby odwołać skazany na porażkę atak.
Spoko/10. Na pewno robiący wrażenie technicznie i zdjęciowo. Odrobina banałów typowych dla tego gatunku nie przeszkadza w tym że to dobry seans na wieczór
Trochę taki o niczym. Fajnie sobie idą, trochę za bardzo przerysowana scena w nocy, ale ogólnie klimatu pierwszej wojny to nie oddaje za bardzo.
Dużo mocniejsze jednak "na zachodzie bez zmian" z tą losowością, beznadzieją i bezsensem.
Piąta, i jak na razie ostatnia odsłona cyklu o archeologu-zabijace. Zaczyna się od retrospekcji, w której młody Indy walczy (a jakże) z nazistami szukającymi Włóczni Przeznaczenia. Przypadkowo natrafia na tajemniczy Mechanizm z Antykithiry . Po upływie wielu lat, zgłasza się do niego chrześnica, próbująca ów mechanizm odnaleźć. Oprócz niego szukają go także źli ludzie (a jakże), przed którymi muszą uciekać. No i jest potem dużo skakania i pościgów.
Cykl filmów o Indianie Jones zalicza się do klasyki kina przygodowego. Jest ciekawie, sporo akcji, tajemnic, zagadek i bijatyk, ale trochę brakuje tu już świeżości. Fabuła wydaje się mocno zachowawcza, pomijając oczywiście końcówkę, ale tu nie będę spojlerował. Ogólnie na plus, ale szału nie ma. Ford zaskakującą dotrzymuje kroku, ale chyba już czas na pożegnanie z postacią.
P.S. Jako wnuk archeologa stanowczo zaprzeczam, żeby ta praca tak miała wyglądać! Chociaż, jakby nie patrzeć, dziadek też trochę też z nazistami walczył xD
Bardzo spodobał mi się pomysł na osadzenie historii w alternatywnej rzeczywistości, w której Fiona nigdy nie została uratowana przez Shreka, Osioł dalej jest Osłem, a Kot... wybuchłem śmiechem, jak go zobaczyłem. xD
Polubiłem przekaz, że warto doceniać to, co się ma, zamiast zadręczać się, że trawa po drugiej stronie płotu jest bardziej zielona.
Jednakże sama animacja mi się nie spodobała. Nie wiem dlaczego, ale coś mi zgrzytało, jakbym oglądał cutscenkę z gry komputerowej, która swoją premierę miała dwadzieścia sześć lat temu. Zdecydowanie jedynka i dwójka o wiele lepiej się zestarzały.
Zimna pokerzystka-modelka powoli zaczyna mieć obcesję na punkcie sądowej sprawy tortur i morderstwa trzech nastolatek
W teorii lubie to co ten film robi. Dotyka tematyki perwersyjnej fascynacji true crime, zapominającej o tych dotknętych tragedią a skupiającej się na rozwiązaniu zagadki. Problem w tym że film w ogóle do mnie nie trafia. Ciężko mi się oglądało, może po prostu mój gust jest w mniej edgy filmach.
@JacusDobraMorda Dla mnie to był super film, oglądałam spięta, wciągnięta -to w sensie odczuć, ładnie mnie trzymał za mordę, dzięki konstrukcji głównej bohaterki, do której nie pasuje żadna definicja.
Reżyseria: Reżyserami 1. sezonu Rodu Smoka (2022) byli przede wszystkim Miguel Sapochnik, Clare Kilner, Greg Yaitanes oraz Geeta V. Patel
Czas trwania: 10x1h
Ocena: 8/10
W końcu wziąlem się za nadrabianie Rodu Smoka i podoba mi się ten serial, tyle że brakuje mi tutaj wielkiego świata jaki byl pokazany w Grze o Tron, byl odcinek, gdzie balem sie, ze pójdzie to już coraz gorzej, ale jednak na szczęście pomyliem sie i bylo coraz lepiej. Jedyny zarzut. to fakt, ze dzieje sie to w zasadzie w jednym zamku, a wolalbym bardziej otwarty teren akcji. Super rozgrzewka przed Rycerzem Siedmiu Królestw.
Już w pierwszym odcinku zakochałem się w głównych bohaterach. I w początkowo małomównym Connellu, i w zadziornej Marianne, choć to tylko pozory, które z każdą kolejną minutą pękają.
Zgadzam się z opinią, że ten serial może działać terapeutycznie dla wszystkich, którzy czują, że nie pasują do grupy. W obojgu zobaczyłem siebie, przez co poczułem się lepiej z moją przeszłością, która wiązała się głównie z poczuciem braku przynależności i zrozumienia przez innych.
Jednocześnie to serial, który wielokrotnie wzbudzał mnie poczucie niepokoju. Łapałem się na tym, że czułem niechęć do włączenia kolejnego odcinka z obawy, że coś przykrego wydarzy się pomiędzy bohaterami albo ogółem w ich życiach. Równie często miałem rację.
Sama ich relacja była trudna. Connell przez długi czas był emocjonalnie niedostępny, z czasem jednak się otworzył. Z kolei Marianne po wielu przykrościach i niedopowiedzeniach coraz bardziej zamykała się w niskim poczuciu własnej wartości, a potem nienawiści do samej siebie, wiążąc się przez to z nieodpowiednimi osobami.
Normalnie ponarzekałbym także na przesyt scenami erotycznymi... ale tutaj zostały nakręcone wyjątkowo ze smakiem, że ani trochę mi nie przeszkadzały.
Dlaczego więc nie wystawiłem najwyższej oceny, mimo że tak bardzo spodobał mi się ten serial? Przez finałową scenę, która jest jedną wielką kliszą. W momencie, gdy w końcu oboje zrozumieli, ile dają sobie nawzajem szczęścia, oczywiście musiało wydarzyć się coś, z czego jedno z nich nie było w stanie zrezygnować. I znowu zamiast być szczęśliwi, to muszą się rozstać i nie wiadomo, czy kiedykolwiek wrócą do siebie. Być może kolejnego razu już nie będzie.
I tak, jestem trochę zły, że historia nie zakończyła się szczęśliwym zakończeniem, chociaż z tym też można się kłócić, bo gdyby popatrzeć na nich z osobna, to każde z nich miało swój „happy end”. Szkoda tylko, że nie wspólny.
Mnie najbardziej cieszy, że dzięki tej serii odrodziła się moda na klasyczny kryminał, a nie te skandynawskie ciężkie powieści, od których można dostać depresji.
@Desmod Ludzie z tagu filmmeter powiedzieli, że anime im nie przeszkadza i ustaliliśmy, że wrzucamy na ich tag. Dodawaj do postu tag #anime to mangozjeby będą wołane. Jakby się to bardzo rozrosło albo jednak zaczęło ich boleć anime to można się wtedy przenieść na osobny tag.
Przygotowałem też na szybko mały pomocnik do robienia postów z anime co ci pobiera sam automatycznie info o anime i jego okładkę: https://animemeter.vercel.app/ . Ofc nikt nie każe ci z tego korzystać i możesz używać tego co reszta ludzi na tagu, jak ci wygodnie.
Najnowszy sezon, w którym Mickey Haller zostaje wrobiony w zabójstwo byłego klienta. Przez cały sezon będziemy obserwować proces i zmagania Mickeya z wymiarem sprawiedliwości.
Aktorsko wypada średnio, cały sezon wyciąga za uszy sędzia Stone, adwokat Maggie i prokurator Dana, ta ostatnia w negatywnym sensie, ale gra mistrzowsko. Sam Mickey gra w tym sezonie gorzej i super, że w pewnym momencie obronę przejmuje Maggie i sezon zaczyna się rozkręcać.
Może nie jest wybornie, ale wciągnąłem całość wczoraj zarywając nockę, a dawno nic mnie aż tak nie wciągnęło. Dlatego polecam.
@WujekAlien Obejrzałem na dwa strzały. Podobne odczucia, ale jednak nie dałbym więcej jak 7.
Brak jakichś ciekawszych spraw pobocznych plus sam fakt że główna fabuła jest z tych "w połowie już w zasadzie wiadomo co i jak się stało, ale nie ma dowodów" a sam plottwist to ledwo można nazwać plottwistem. No i obowiązkowy wątek lesbijski
No i trochę to, że dowody prokuratury (poza ciałem w bagażniku) były non-stop cienkie jak siki węża. Co nie zmienia faktu, że aktorsko tak jak pisałeś - sędzie, prokurator i była żona nr 1 świetni.
@Ragnarokk Racja, choć jak bym chyba nawet wolał ten sezon bez spraw pobocznych. Mam wrażenie, że odciągały uwagę niepotrzebnie od głównego wątku, a tak jak piszesz, były mało ciekawe.
Im dłużej myślę o tym filmie, tym niższą ocenę chcę mu dać. Zaczęło się od szóstki, a zjechało o oczko, a teraz zastanawiam się, czy nie wystawić czwórki. Zostawmy więc piątkę - średni.
Uwaga, spoilery.
Do pewnego momentu bardzo mi się podobał, nie będę ukrywał - jak to znajomy ujął, gdy poszedł do kina, myślał, że to film, który spodobałby się raczej jego mamie, niż jemu. Wychodzi na to, że bym się z nią pogadał. ; )
Przestało mi się podobać po pierwszej zmianie narratorki. A im dalej w las, tym gorzej. O zakończeniu nawet nie chce mi się mówić, było strasznie głupie. Zadziwiający zbieg okoliczności, że do domu przyjechała akurat policjantka, której siostra była kiedyś zaręczona z Andrew. Szkoda gadać.
Irański mechanik zbiegiem okoliczności spotyka człowieka, którego podejrzewa, że był jego prześladowcą w czasie więziennych represji
Film skutecznie łączy bycie politycznym dramatem i czarną komedią. Miejscami zbyt łopatologicznie wypowiada swoje tezy jak na mój gust, ale to dalej dobry film o cyklach zemsty