#nasonety

16
1416

I z uporem się będę upierał, że wiersz o moim mieście rodzinnym napisałem wcale nie dlatego, że o Gorzowie mi jakoś za cholerę nie chce wyjść, ale wyłącznie z tego powodu, że kolega @splash545 kiedyś wyraził nadzieję, że taki wiersz napiszę.


***

Moje miasto


Miasto na wschodzie – ominął je postęp,

życie mieszkańcy mają tu proste,

a żeby przyjemność móc poczuć przez moment,

można tu tylko przelecieć żonę.


Miasto na wschodzie, co postęp ominął –

z rozrywek jest jeszcze w nim tanie wino

latem pijane na skwerku w słońcu,

zimą na chłodnym i wietrznym dworcu.


Miasto, gdzie wszystko się dzieje pomału,

miasto układów, kolesi i wałów,

miasto znad ścieku, czyli Silnicy,

miasto, które się nigdzie nie liczy.


Miasto bez krzty poczucia humoru,

stolica chamstwa, braku honoru –

większy pożytek byłby już z lasów

niż z tego miasta z poprzednich czasów.

***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Drodzy,


My sonety pisali, regulaminu nie czytali, a teraz trzeba... otworzyć CXIII edycję konkursu #nasonety!


Jest to feralna 113. edycja konkursu, dlatego — żeby przełamać tę feralność i swoim powrotem zachęcić i innych do powrotu — postanowiłam sięgnąć po wiersz osoby, która już z nami nie rymuje , przez @splash545 utrwalony.


Diss na Hejto

Moose


Hejto mi wygląda jak u laski rozstęp

Za bierność w działaniu otrzymacie chłostę

Ciosy na twarz ostem, poetyckim łomem

Mydlicie nam oczy jak ta laska sromem


Błędów macie tonę, co jest wielką kpiną

Litości nie będzie, niech admini giną

Powiadomienia ssą, zróbcie coś z tym w końcu

Albo sprzedajecie AdelbertowiVonBimbersteinowi po prostu


Lepiej skoczyć chyba z mostu w dół pełnego kału

Niż dostać serca zawału, odejść do adminów raju

Gdzie was będzie dymał facet z brazzers łysy.

Więc brać się do roboty wszystkie eby i krisy


Bo tłum użytkowników wsadzi Was do worów

Gdy olewać będziecie na hejto autorów

Gotowe już beczki pełne żrących kwasów

Powiadomień nie ma, więc znikniecie bez hałasu.




Jak widać, jest to utwór 16-wierszowy, dlatego zachęcam do przyjęcia tej właśnie formy.

Pozostałe zasady znane i lubiane.

Sonetujemy do 15 lutego, niech mi ktoś przypomni.


#diproposta #kawiarenka #zafirewallem

Wrzoo userbar

@Wrzoo ja tak tylko przypomnę, że gdy do oryginału zawołałem wspomnianych w tekście krisa i ebe to straszyli wezwaniem policji czy innej prokuratury za groźby karalne. xd

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Zbierałem się i zbierałem, odkładałem, opóźniałem, aż mnie w końcu sobotni wieczór zastał. Dlatego szybciutko i bez zbędnych wstępniaków, ale nawiązując do obowiązującego tematu obecnej edycji naszej zabawy #nasonety, zapraszam Państwa do zapoznania się z historią pewnego spotkania.


Spotkanie


Na randkę się Fonfi z żoną umówił,

Po pracy skończonej - w piątek wieczorem,

Róż bukiet w kwiaciarni piękny zamówił,

Na sztukę zabrał ze sławnym aktorem.


Śmiech był w teatrze i były owacje,

Był romantyczny też w parku spacerek,

A potem przy świecach zjedli kolację,

I torcik na deser. Oraz likierek.


Do domu dotarli koło północy,

Gdzie Fonfi likierkiem rozochocony,

Tak się zalecać do swej zaczął żony:


A może, kochanie z ciuszków wyskoczysz?

I spotkasz się ze mną na “to i owo”?

Lecz spotkał się Fonfi z żony... odmową.


#nasonety #zafirewallem #diriposta

Ja przepraszam, ale chyba duch hrabiego Fredry mnie w nocy nawiedził, bo taka oto fraszka-chwast polski mi się po lekturze w głowie ułożyła:


Chłop się narobi i się nastara,

a i tak chłopu nie dana szpara.


Jeszcze raz przepraszam, ale musiałem.

Zaloguj się aby komentować

#nasonety #zafirewallem


Nieodpowiednie momenty


Przybyłeś nad ranem, tak nagle, znienacka

Jak gdyby planowa była ta schadzka

Bez słowa, bez miary, bezsennie, bez wdechu

Bez kłębka pary ciepłego oddechu


Przybyłeś — ja w proszku, taka niegotowa

Choć luty, a ja przecież Wodnik, lutowa

Winnam była w oknie stać, czekać od świtu

Patrzeć jak jutrznia spływa do błękitu


Przybyłeś, choć włosy miałam mokre jeszcze

Buchnęło od drzwi mroźne powietrze

Wchodzisz po schodach, ja nucę „Do Ani”


Czekałam trzy dni, cierpiałam, aż wreszcie

Anieli! Z radości, do nieba mnie weźcie

Gdy mówisz trzy słowa: „Przesyłka do pani”

Wrzoo userbar

@Wrzoo Przybyłeś nad ranem, tak nagle, znienacka

Jak gdyby planowa była ta schadzka

Bez słowa, bez miary, bezsennie, bez wdechu

Bez kłębka pary ciepłego oddechu

Cholerka, zrobilo wrazenie

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Siema,

#diriposta na utwór... zaraz, w tej edycji nie ma di proposta, więc nie rymuję, tylko robię pierwsze podejście do #bialewiersze w konkursie #nasonety



powiedz mi to szeptem

tak dla mnie tylko

chcę poczuć ciepło twego głosu

na policzku


chwytasz mą dłoń

i przykładasz do serca

na krawędzi nocy

spotkamy się znów



#zafirewallem #poezja #konkurs

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jeśli chodzi o spotkania, no to można też umówić się na przykład do lekarza. A że średnia wieku na tym naszym najnowocześniejszym portalu dla starych ludzi jest jaka jest, no to pozwoliłem sobie na ułożenie wierszyka do kampanii reklamowej. NFZ mi co prawda za ten wierszyk nie zapłacił, zresztą nawet ich o to nie pytałem. Pewnie i tak nie mieliby z czego:


***


Kolonoskopia


Profilaktyka

musi dotykać

każdego.

Właśnie dlatego,

drogi kolego,

szykuj jelita,


bo jeśli nie chcesz za wcześnie być trupem

to regularnie badaj se d⁎⁎ę.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Miałem napisać jakiś wstęp do tego co poniżej, ale nie mam na niego pomysłu. Dobra twórczość broni się ponoć sama, spróbuję więc tak bez komentarza:


***


Kryzys męskości

czyli Spotkanie z Kają


Nie żebym tak się zebrał zaraz – od razu;

i tak, przyznaję: mam wciąż wątpliwości;

lecz w garść się wziąłem, nabrałem kurażu

i idę dziś ulżyć swojej męskości


bo testosteron buzuje we mnie,

czasem aż w uszach od niego huczy

i wtedy robi się nieprzyjemnie,

a, jak chłop chłopem – ulżyć se musi.


Długo szukałem opinii w necie

i zasięgałem znajomych rady;

w necie pięć gwiazdek dawali Anecie,

znajomi raczej słali do Ady.


Cenowo wychodzi podobnie całkiem,

wszędzie godzina jakieś dwie stówy,

a w tej materii stoczyłem też walkę

z wewnętrznym skąpcem, co płacić nie lubi.


Jeszcze po drodze myśl: – „Na co ci to?!”

Ale już idę – wracać za późno!

Destylowane pomóc by mogło żyto,

no, tylko czułbym się po tym jak gówno.


Jak chłop więc prawdziwy: trzęsę portkami,

bo pierwszy raz w życiu tak mi się trafia

że stoję z zamiarem wejścia przed drzwiami

z napisem Woś Kaja – psychoterapia.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Czasami jest tak, że do głowy przychodzi myśl – jakieś skojarzenie i w zasadzie można je wykorzystać natychmiast. Tak też się stało u mnie dziś, zaraz po tym jak tylko przeczytałem temat bieżącej edycji zabawy #nasonety w kawiarni #zafirewallem:


***


Bliskie spotkania trzeciego stopnia


Taki lubuski nasz Roy Neary,

czyli, po polsku: Stefan z Gorzowa

poszedł do kina kupiwszy dwie ćwiary,

za sześćdziesiątym krzesłem się schował.


Miast płacić za bilet, zwilżyć chciał grdykę,

a grali Spielberga, również Stefana,

i jego wielkie dzieło: klasykę! –

trzeciego stopnia bliskie spotkania!


Kiedy już seans dobiegał końca

Stefan nasz poczuł coś – zaburzenia?;

ruszył ku wyjściu, szedł w stronę słońca,

czy też jakiegoś innego lśnienia.


Mimo zaburzeń, opuścił kino,

wówczas go nagła jasność zalała

i zanim Stefan wziął i odpłynął,

czuł, że temperatura szybko wzrastała.


Nie doznał jednak spełnienia marzeń –

nikt nie zaprosił go wtedy do spodka,

a tylko Stefan, usnąwszy w pożarze

doznał poparzeń. Trzeciego stopnia.

O, ja tylko tak dla siebie, na przyszłość napiszę (gdybym kiedyś z jakiegoś powodu tu wrócił), że dało się to zrobić lepiej:


***


Bliskie spotkania trzeciego stopnia


Taki lubuski nasz Roy Neary,

czyli, po polsku: Stefan z Gorzowa

poszedł do kina kupiwszy dwie ćwiary

i za pazuchą je sobie schował.


W czasie seansu zwilżyć chciał grdykę,

a grali Spielberga, również Stefana,

i jego wielkie dzieło: klasykę! –

trzeciego stopnia bliskie spotkania!


Kiedy już seans dobiegał końca

Stefan nasz poczuł coś – zaburzenia?;

ruszył ku wyjściu, szedł w stronę słońca,

czy też jakiegoś innego lśnienia.


Mimo zaburzeń, opuścił kino,

wówczas go nagła jasność zalała

i zanim Stefan wziął i odpłynął,

czuł, że temperatura szybko wzrastała.


Nie doznał jednak spełnienia marzeń –

nikt nie zaprosił go wtedy do spodka,

a tylko Stefan, usnąwszy w pożarze

doznał poparzeń. Trzeciego stopnia.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,
W przeciwieństwie do kolegi @George_Stark, który ma w zwyczaju kończyć wszelkie konkursy przed czasem, cierpliwie poczekałem do końca dnia, żeby dać szansę tym z Państwa, którzy chcieliby jeszcze ewentualnie do konkursu przystąpić.


Jednak dzień się już skończył, kolejny zaczął, więc jest najwyższa pora, żeby zamknąć CXI (słownie: 111) edycję naszej zabawy #nasonety w Kawiarni #zafirewallem. Przypomnę, że w tym tygodniu wyjątkowo nie było utworu diproposta co znaczy, że w kwestii formy i rymów obowiązywała (prawie) całkowita dowolność. Jedynym wymogiem było jakiekolwiek nawiązanie do aktywności zimowych.

Do konkursu przystąpiło czterech (słownie: 4) uczestników: @George_Stark, @Piechur, @onpanopticon i @fonfi, którzy napisali w sumie sześć (słownie: 6) utworów. A oto one:

Zima w Gorzowie by @George_Stark
Wiersz Zima w Gorzowie chociaż jest częścią Cyklu Gorzowskiego, zdecydowanie odstaje formą od pozostałych utworów autora. I poza treścią, która po raz kolejny już zrównuje z ziemią biedny Gorzów i to w samym środku zimy (na miłość boską - Jerzy miejże litość!!), to właśnie forma odgrywa tutaj zasadniczą rolę. Pierwsze co rzuca się w oczy - to nie jest to sonet. I chociaż wiem, że autor będzie temu zaprzeczał to jestem pewien, że jest to - nawet jeśli przypadkiem - skrupulatnie przemyślana i rozplanowana konstrukcja. Konstrukcja, która powala nas nietuzinkowymi wewnętrznymi rymami. Konstrukcja, której zmyślny rozkład wersów i zwrotek narzuca czytelnikowi konkretny, zmienny rytm. Konstrukcja, która z każdym kolejnym odczytem urzeka coraz bardziej. Konstrukcja, która... No ładny jest ten wiersz, no!


Niedziela handlowa, patriotyczna, biało-czerwona by @George_Stark

Kolejny wytwór kolegi @George_Stark jest utworem patriotycznym. Co więcej - patriotycznym podwójnie. Już tłumaczę. Po pierwsze utwór przesycony jest naszą Narodową (celowo z wielkiej litery) symboliką. Mamy tam orła - symbol polskości niesiony na sztandarach. Mamy motyw uszlachetniającego cierpienia - już od pierwszych klas podstawówki uczą nas, że martyrologia jest naszym eksportowym dobrem Narodowym. Mamy niedzielę - dzień święty, w który w wyjątkowych sytuacjach aparat państwowy zezwala zaopatrzeć się w różnego rodzaju dobra. Mamy męża (lub żonę) stanu. I mamy też w końcu biało-czerwone, Narodowe (i szybko krzepnące) barwy. Z drugiej jednak strony, co można wyczytać między wierszami, mamy podmiot liryczny, który reprezentuje nam - co może nie być oczywiste - wzorową postawę obywatelską. Podmiot, który w obliczu własnej tragedii nie szuka winnych, nie złorzeczy na służby odśnieżające, nie domaga się odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu. Wstaje, otrzepuje się i z uśmiechem (i krwią) na ustach akceptuje naszą polską, Narodową rzeczywistość. To jest, proszę Państwa, wzór do naśladowania!


Ten o jeżdżeniu na nartach by @fonfi

W swoim pierwszym konkursowym utworze kolega @fonfi stara się przedstawić nam uroki sportów zimowych. A dokładnie rzecz biorąc, jednego konkretnego sportu - jazdy na nartach. Maluje przed nami skąpany w słońcu, przykryty miękką białą kołderką alpejski pejzaż. Pejzaż, którego piękne okoliczności przyrody dopełniają uśmiechnięte, barwne i ciepłe postacie. Barwne i ciepłe w znaczeniu literalnym, zważywszy na wspomniane przez autora kalesony, czy kolor gogli. A uśmiechnięte, nie tak jak by się można było spodziewać z powodu endorfin wywołanych uprawianiem sportu, lecz na skutek spożycia alkoholu...


Mors zmorzł by @Piechur
Pan @Piechur jednym utworem postanowił obskoczyć dwa konkursy - #nasonety i #zimowewyzwania. Nie powiem - sprytnie, sprytnie... Sprytnie, pod warunkiem, że wyzwaniem od Jaśnie Nam Panującej Moderacji w osobie @bojowonastawionaowca było napisanie "sonetu w zimowym stylu". Bo trzeba tutaj zaznaczyć, że jest to proszę Państwa jedyny sonet w obecnej edycji. Ale jeśli wyzwaniem było faktyczne morsowanie to pozostaje mi jedynie koledze współczuć. Przyznam, że w kwestii morsowania moje odczucia są całkowicie zbieżne z tymi jakie prezentuje podmiot liryczny: "Z zimna cały jesteś siny, Zęby nie przestają szczękać..." oraz "W mroźną wodę dajesz nura, Matko Bosko! To tortura!, Tak się skończy ta brawura, Że odmrozisz sobie siura" - a to tylko latem. W Bałtyku.


Tęsknoleta by @onpanopticon

Na wstępie zaznaczę, że bardzo mi się podoba jak kolega @onpanopticon elegancko dostosował się już w pierwszym wersie do zasady, że utwór musi traktować o zimowych atrakcjach: "Wyglądam przez okno, nadal trwa zima". Umówmy się, że na potrzeby tego konkursu wyglądanie przez okno uznam za atrakcję. Ale to nie jedyna rzecz, która mi się w tym utworze podoba. Wszystkie (a przynajmniej te, które miałem przyjemność czytać) utwory kolegi mają to do siebie, że są niezmiernie autentyczne. Tak jest również tym razem. Utwór traktuje o tęsknocie. O tęsknocie za minionymi czasami. Za beztroską dzieciństwa, którego alegorią jest wspomniana przez podmiot liryczny konsola Nintendo Switch (zakładam, że stąd też to zgrabne słowotwórstwo w tytule). Ale również, a może przede wszystkim, tęsknotą za ludźmi, których dzisiaj wokół nas nie ma: "Gdzie są przyjaciele moi, śpiewał pijak" czy "Jeden w grobie, drugi ćpa w Neapolu". Niesamowitej wyrazistości tej tęsknocie dodaje użyty przez autora wzniosły, literacki język: "Rozsiało nas życie jak gówno po polu", "zasuwam roletę, bo wieje ch**em". Cytując klasyka - robi wrażenie!


Jak Jaś i Małgosia ulepili bałwana by @fonfi

"Jak Jaś i Małgosia ulepili bałwana" opowiada prostą i szczerą (do bólu), a przez to bliską każdemu z nas (krótką) historię śnieżnego bałwanka. Sielankowa sceneria. Dwoje szczebiocących dzieci harcuje w śniegu. Lepią bałwanka. Bałwanka, którego następnie konsumuje proza życia. A precyzyjnie mówiąc konsumują go dzikie zwierzęta. W ten sposób, poprzez postacie Jasia i Małgosi, autor daje nam doskonałą lekcję na temat przemijania, kruchości istnienia i naszego miejsca we wszechświecie. I jak to bywa, na to wszystko Azor leje ciepłym moczem... Ot - proza życia.




Jak już zdążyliście Państwo zauważyć, w żadnym miejscu nie wspomniałem o liczbie piorunów, którymi nagrodzone zostały powyższe dzieła. A to z tej prostej przyczyny, że tym razem pioruny nie będą brane pod uwagę przy wyłanianiu zwycięzcy. To powiedziawszy, pomimo że bardzo chciałbym zwycięstwem w CXI (słownie: 111) edycji #nasonety nagrodzić wspaniałą, patriotyczną postawę kolegi @George_Stark, która wywołała w naszej małej społeczności niemałe wzruszenie i poruszenie, to jednak dam mu chwilę odpocząć od obowiązków organizacyjnych, a laur pozwolę sobie przekazać koledze, który nie miał jeszcze "przyjemności" bycia gospodarzem konkursu - czyli Panu @onpanopticon.

Wszystkim uczestnikom gratuluję, a zwycięzcy @onpanopticon (to żeby nie było wątpliwości) serdecznie współczuję.

Dobranoc.


#zafirewallem #nasonety #podsumowanienasonety

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Żeby nie siedzieć bezproduktywnie w oczekiwaniu, czy może ktoś jeszcze, na ostatnią chwilę, zechce dołączyć do kończącej się CXI (słownie: 111) edycji #nasonety napisałem sobie jeszcze jeden wierszyk traktujący o zimowych aktywnościach.


Zastanawiałem się, czy jest taka aktywność, która daje tyle samo radości niezależnie od wieku. Dzieciom, dorosłym czy nam - ludziom starszym. Na pewno nie mogą to być sporty zimowe, bo te z wiekiem stają się coraz bardziej "kontuzjogenne", co z radością ma niewiele wspólnego. No chyba, że jest się masochistą.


I pierwsze co przyszło mi do głowy to kulig. Taki prawdziwy. W lesie. Z saniami ciągniętymi przez konie. W akompaniamencie dzwonków. Eh, rozmarzyłem się.


Dlatego też, całkiem naturalnie, poniższy wierszyk traktuje o... lepieniu bałwana.

Jak Jaś i Małgosia ulepili bałwana


Popadało w nocy świeżym białym śniegiem,

Więc się w domu rwetes zrobił już od rana,

Bo Jaś i Małgosia, nuże! - na dwór biegiem,

Prędko ulepili pięknego bałwana.


Bałwan był wspaniały! Miał trzy kule śniegu,

Nos z dużej marchewki i oczy z węgielka,

Guziki z kartofli w pionowym szeregu,

A na czubku głowy - kapelusz z rondelka.


Ale już wieczorem wpadły dzieci z dworu,

Krzycząc wniebogłosy, całe zapłakane,

Bo czekał tam na nie widok jak z horroru -

Przez dzikie zwierzęta zniszczony bałwanek.


Oczy bałwankowi sroki wydziobały,

Guziki z kartofli wyżarły mu dziki,

Pożarły wiewiórki z marchewki nos cały,

A gniazdo w rondelku zrobiły rudziki.


Obrazu rozpaczy i nędzy bałwanka,

Żółtego koloru dopełniał był wzorek,

Nad którym cierpliwie pracował od ranka

Pies - z pustym pęcherzem, szczęśliwy Azorek…


#nasonety #zafirewallem #diriposta

Zaloguj się aby komentować

Siema,

#diriposta na utwór di proposta w konkursie #nasonety - mały spoiler do #zimowewyzwania


Mors zmorzł


Nad przeręblem w gaciach stoisz

Poza tym czapka na głowie

Wskoczyć doń się bardzo boisz -

Lecz co na to Owca powie?


Z zimna cały jesteś siny

Zęby nie przestają szczękać

Te wyzwania to są kpiny

Ale nie nawykłeś pękać


W mroźną wodę dajesz nura

Matko Bosko! To tortura!

Tak się skończy ta brawura

Że odmrozisz sobie siura


Z oddali słychać beczenie

Owcy radość - twe cierpienie


#zafirewallem #poezja #konkurs

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Delikatnie przypominam, że dzisiaj wieczorem zamykamy bieżącą CXI (słownie: 111) edycję #nasonety, więc jeśli ktoś chciałby jeszcze dołączyć do mnie i @George_Stark to serdecznie zapraszam.


Zastanawiałem się o jakiej aktywności zimowej mogę napisać. Na sankach nie jeżdżę, od łyżew bolą mnie stopy, a morsuję - tylko latem. W Bałtyku. Zostały mi zatem jedynie jazda figurowa rowerem na lodzie i narty. O jeździe figurowej rowerem już kiedyś pisałem, ale jako że to wierszyk polityczny, a na samym początku mojej kariery w kawiarni #zafirewallem zostałem szybciutko wyjaśniony, że tutaj w szambie się nie pluskamy, to wybór zawęził się jedynie do nart.


Na nartach jeżdżę od dziecka. Przechodziłem różne etapy, od jazdy "na krechę" (coco jambo i do przodu), przez stylowe trzymanie kolanek razem (patrzcie jaka ze mnie cnotka), carving z szerokimi łukami aż po freestyle (na który moje kolana są już zdecydowanie za stare). Jednak z wiekiem zaczynam dochodzić do wniosku, że w jeździe na nartach najprzyjemniejsze jest zupełnie co innego...


I o tym właśnie jest poniższy wierszyk.


Ten o jeżdżeniu na nartach


Z atrakcji zimowych (a jest ich wiele),

Gdy muszę wybierać - to jestem rozdarty,

Zaryzykować się jednak ośmielę,

Że chyba najbardziej pasują mi narty.


Bo ciepłe na pupie mam kalesony,

I buty stylowe (choć ciut niewygodne),

Pod pachą mam narty, swoje i żony,

A gogle czerwone. Bo takie są modne.


Krem z filtrem nakładam (wszak dbam o skórę),

W wiązania się wpinam, kijkami podpieram,

Wyciąga mnie wyciąg, wysoko w górę,

Gdzie widok tak piękny, że dech aż zapiera.


I w to co Wam powiem uwierzyć musicie:

Że przebić narciarstwa nie może nic,

Gdy na tym słonecznym z małżonką szczycie,

Z kieliszków sączymy Aperol Spritz!


#zafirewallem #nasonety #diriposta

Ja w ogóle mam taką teorię, na własny użytek, ale się sprawdza, że każda ludzka aktywność jest podejmowana po to, żeby na koniec sączyć.

Zaloguj się aby komentować

Muszę się przyznać, że mam uczulenie. Jestem silnie uczulony na ten nasz martyrologiczny patriotyzm, na to uwielbienie cierpienia, które – pamiętam – było wpajane za młodu w szkołach i gdzie tam tylko jeszcze młodzież, kiedy jeszcze nią byłem, próbowano kształcić i oświecać. Jestem też zaniepokojony tym, co obserwuję dookoła, tą rosnącą falą nacjonalizmu i związanych z nią konsekwencji, które już przecież były kilkukrotnie w dziejach przerabiane i nigdy nie kończyły się dobrze. Zdaję sobie sprawę, że niewiele mogę z tym zrobić, a jakoś z frustracją poradzić sobie trzeba. Właśnie na takie okoliczności została wymyślona satyra, więc pozwolę sobie z niej skorzystać i opisać mój wyimaginowany dzisiejszy poranek (a i jest w nim zima, jak Kolega-Organizator, proszę pozdrowić Żonę, sobie w tej edycji zażyczył):


***


Niedziela handlowa, patriotyczna, biało-czerwona


Wybrałem się dzisiaj rano do sklepu

bo, choć Niedziela, Pan Państwo pozwolił;

myślałem o maśle, chlebie i mleku,

a, że było ślisko, szedłem powoli.


Chodnik po drodze lodem był skuty

i dobrze! – znowu zapomniałbym kupić soli;

nagle przyczepność straciły buty –

na mordę upadłem. Do teraz boli.


Patriotycznie – wyciąłem Orła,

a że cierpienie wszak uszlachetnia,

na jakiś kamień trafiła morda

i krew popłynęła. Od mrozu krzepła.


Gdy się podniosłem i śnieg otrzepałem

jak mąż się stanu poczułem (lub żona)

bo plama została, Ojczyźnie na chwałę,

patriotyczna: biało-czerwona.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Miało być o zimie? – proszę bardzo. Wiersz to smutny, bo nie każdemu dane jest się białą zimą cieszyć. Albo wiersz to wesoły, bo nie każdy się nią musi irytować? W każdym razie proszę:


***


Zima w Gorzowie


Wyobraź sobie zimę w Gorzowie,

te kożuchy modne, lodem skutą Odrę,

kulig na Janicach, sanki na Wieprzycach,

bałwan na Baczynie…


Marz o takiej zimie!

Bo tak by się chciało by zimę mieć białą,

żeby Odry brzeg biały pokrył śnieg.


Nawet było miło,

nawet już śnieżyło,

już z nieba padało,

lecz w ogniu stopniało.


***

#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Jako że w poprzedniej edycji #nasonety zostałem przez kolegę @George_Stark skazany na zwycięstwo (co w sumie nie powinno dziwić skoro uczestników można było policzyć na palcach jednej dłoni pracownika tartaku), a najbliższe dwa dni spędzę za kierownicą auta, to nie pozostaje mi nic innego jak szybko otworzyć edycję kolejną. Edycję oznaczoną numerem CXI (słownie: 111).


Odnoszę również wrażenie, że ostatnio zdecydowanie lepiej się Państwo bawicie, kiedy narzucone w zabawie ramy - zwłaszcza te dotyczące rymów - są luźniejsze. Dlatego też, w bieżącej edycji zaproponuję pełne rozluźnienie. Obowiązywać będą tylko dwie zasady:

  • zgłoszony do konkursu utwór musi w jakiś sposób traktować o zimowych atrakcjach. Atrakcjach takich jak kulig, bitwa na śnieżki, lepienie bałwana, jazda na łyżwach/nartach, spacer po chrupiącym śniegu, łowienie w przeręblu czy cokolwiek innego co podpowie Wam wasza fantazja.

  • utwór musi składać się przynajmniej z sześciu wersów (żeby było ciut więcej niż w #naczteryrymy )


Mam szczerą nadzieję, że zaskoczycie mnie tak ilością jak i różnorodnością pomysłów w tym zakresie, a przy okazji może tak liberalne zasady przyciągną do zabawy nowe osoby.


Kwestie formalne:

Edycja trwa do kolejnego piątku, czyli do 30.01.2026, a zasady wyłaniania zwycięzcy wymyślę za kierownicą i podzielę się nimi najpóźniej w poniedziałek.


Powodzenia, udanego rymowania i najważniejsze - bawcie się dobrze!


#zafirewallem #nasonety #diproposta

Zaloguj się aby komentować

Drodzy Najmilsi!


Dobrze, że wstrzymałem się z tym podsumowaniem i postanowiłem się zdrzemnąć (drzemka, jak się kolejny raz okazuje, to jest wspaniała sprawa, która rozwiązuje wiele problemów!), bo jeszcze do 18.08 byłem sam. Ale od 18.08 jest nas dwóch, dwóch autorów wytworów w CX edycji zabawy #nasonety. Nie będę trzymał Państwa w niepewności, od razu obwieszczę, że zwycięzcą CX edycji zabawy #nasonety w kawiarni #zafirewallem zostaje kolega @fonfi – gratulacje!



Uzasadnieniem werdyktu (czy tam wyroku), jest to, że kolega nie jest mną (co nie jest w zasadzie takie trudne), ale też nie umniejsza to jego zasługom na niwie poetyckiej i muszę przyznać, że napisał najlepszy wytwór tej kończącej się właśnie edycji, wygrana zasłużona jest więc podwójnie.


I jeszcze formalności:

- rymowaliśmy do fragmentu tekstu Leszuk, synu Kazimierza autorstwa pana Artura Andrusa;

- ja napisałem wierszydła takie: W kinie w Gorzowie, a nawet jeszcze przed kinem, Butcher punisher i Po koncercie czyli Jak zdobyć autograf pana Andrzeja Poniedzielskiego;

- kolega zwycięzca za to napisał tylko raz, ale za to porządnie, a napisał wiersz Spóźniony Fonfi.



I to by było na tyle. Do następnego (mam nadzieję)!



#podsumowanienasonety

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Dawno, dawno temu, bo jeszcze w latach 30 ubiegłego stulecia, nasz kawiarenkowy patron Julian Tuwim napisał jeden ze swoich najpopularniejszych wierszyków dla dzieci. Wierszykiem tym jest Spóźniony Słowik. Całkiem przypadkiem wierszyk ten ma dokładnie tyle samo wersów - szesnaście (słownie: 16) - co zaproponowany przez kolegę @George_Stark utwór diproposta. No obok takiego szczęśliwego zbiegu okoliczności nie mogłem przejść obojętnie. Dlatego też, dopasowując się do rymów pana Andrusa i mając nadzieję, że tym razem nie spóźnię się jednak z publikacją, postanowiłem napisać swoją własną wersję Spóźnionego Słowika. Wersję uwspółcześnioną i "fonfinizowaną". Zapraszam.


Spóźniony Fonfi


Płacze pani Fonfikowa, aż ma oczy sine,

Bo gdy Fonfi dziś do pracy wyszedł wcześnie rano,

To na szóstą zapowiedział w domu się godzinę,

A już ósmą wybił zegar w pokoju za ścianą.


A tu już stygnie podana na stole wieczerza,

Pomidorowej z rosołu rozprzestrzenia się woń,

W piecyku kaczka z nadzieniem skwierczy w jabłkach świeża,

A na deser - jabłecznika kawał wielki jak dłoń.


Może wjechał pod samochód i leży gdzieś w rowie?

Albo łańcuchem zerwanym się w nogę skaleczył?

A jeśli zleciał z roweru bez kasku na głowie?

Rozbity rower - tragedia, rany - się wyleczy.


Nagle Fonfi uśmiechnięty jedzie na rowerze...

"Gdzieś się szlajał?! Gdzieś się włóczył?! Z nerwów boli mnie skroń!"

Na co Fonfi słodko rzecze: "Przepraszam Cię szczerze,

Ale Wisła taka piękna - zapatrzyłem się toń."


#zafirewallem #diriposta #nasonety

Zaloguj się aby komentować