Prywatny licznik: 42/52 (31 książek / 11 komiksów)
Kto czyta mangę, szczególnie Shōneny, ten na pewno słyszał o FMA. Jest to opowieść, która wciąga w świat alchemii, gdzie dwóch braci stara się odzyskać swoje “utracone” ciała i poszukuje kamienia filozoficznego. Zrobią wszystko, zapłacą każdą cenę, aby osiągnąć swój cel. Jednak w ciągu trwania swojej podróży stają przed ogromnymi i niełatwymi dylematami.
Autorka nie bawi się w cukierkową opowieść:
- ludobójstwo i tyrania wojskowa ✅
- dylematy moralne ✅
- problemy etyczne ✅
Wszystko to znajdziemy w mandze. A jakie pytania filozoficzne porusza autorka? Najważniejsze moim zdaniem to:
- jak jest wartość ludzkiego życia? Czy da się je skwantyfikować?
Ostatnio mi Netflix wypluł że jest drugi sezon i w sumie z ciekawości chciałem sprawdzić czy manga jeszcze idzie czy jest już zakończone i qrwa patrzcie jak to jest narysowane.
Wygląda jakby to robił typ od Puchałke i Dolana xD
72 tomy, 700 rozdziałów i prawie 14 tysięcy stron. Czy było warto? Nie. 🥹
Naruto znam od dawna. Ok 2006 roku zacząłem oglądać Anime jednakże na pierwszej części poprzestałem i nigdy nie zacząłem Shippuden. Na studiach mój współlokator był fanem i co tydzień czytał nowy rozdział, więc cos tam wiedziałem jak historia dalej się potoczyła. Przed moim urlopem w marcu tego roku poszukałem na YT jednego fragmentu z anime o Kakashim i tak zostałem przez algorytmy zasypany Naruto. Tak bardzo, że postanowiłem przeczytać całą mangę. Na początku chciałem czytać z 2 rozdziały dziennie, ale tak mnie wciągnęło, ze w przeciągu 3 tygodni przeczytałem 27 tomów (część pierwsza odpowiadająca anime Naruto, części druga i trzecia to Shippuden). I mogłem tutaj dać sobie spokój, bo kolejne części to równia pochyła.
‼️ Spoiler alert ‼️
To co moim zdaniem zabiło te serie, to wprowadzenie wskrzeszenia, przechodzenie złoli na stronę Naruto, zrównanie siły wszystkich bohaterów pobocznych w końcowej części mangi, unikanie uśmiercania postaci.
I tak największy złoczyńca pierwszej części Orochimaru zostaje potulnym barankiem na sam koniec i pomaga w walce z Tobim xD
Nagano, który chciał pokoju na całym świecie poprzez zadanie wszystkim ludziom takiego samego bólu, po krótkiej rozmowie z Naruto poświęca się i wskrzesza wszystkich których zabił w całej wiosce xD
Tobi, najsprytniejszy i największy złoczyńca postanawia z dup pomóc Naruto. Ba nawet na chwilę wraca z zaświatów by pomóc Kakashiemu xD
Świat w Naruto jest brutalny, dużo ludzi ginie, ale tylko w poprzednich wojnach. Kakashi i cała wioska zostają wskrzeszeni przez Nagato. Gara przez babcię. Tsunade rozerwana na pół? Nic nie szkodzi xD ktoś ją uleczy i będzie śmigać jak nowa. Eh…
Tak narzekam, ale manga ma w sobie kilka dobrych momentów i bohaterów. Rock Lee, Kakashi, Jiraiya, czy Itachi. Lee jest prawdziwym underdogiem w tej historii i szkoda, że został wyleczony po walce z Gaarą i praktycznie porzucony w historii (jak większość pobocznych postaci z części pierwszej). Jiraiya klasa sama w sobie, a jego śmierć wywarła duży wpływ na Naruto. Kakashi i Itachi byli OP i mieli najlepsze backstory w całej mandze. Ach szkoda, że Masashi tak to zjebał 😪 ale jak przez 15 lat co tydzień musisz wypuścić nowy rozdział, to co się dziwić 😪
@Dzemik_Skrytozerca wyjaśnienie działań Itachiego było sensowne. Wioska była dla niego ważniejsza niż klan i przede wszystkim chciał uratować Sasuke. Ponadto chcial chronić honor swojego klanu. Ważnym punktem był też Danzo i jego ultimatum, ale to taki mały szczegół.
Nadal to do mnie nie trafia. Jakby rodzina Sasuke i jego klan było taka banda patoli, to Sasuke też by nie miał ochoty się mścić na Itachim. Posiadanie rodziny tworzy silne wiezy, a tu nagle pyk. Nie dość, że zabójstwo powierzają jednej osobie, nie dość, że mu się to udaje, to jeszcze gość działa jak maszyna... ale kurde, jednej osobie darowuje.
No i zupełnie przypadkiem chwilę później dołącza do Akatsuki i działa na szkodę wioski.
A to nie było tak że wybił cały klan bo bardziej wierzył w idee wioski, a uchicha chcieli zrobić przewrót, kiepsko się asymilowali i ogólnie z nimi zawsze były problemy?
Dobra, macie mniejszość etniczna. Macie z nią kłopoty. Bierzecie największy talent z tej ekipy i powierzacie mu wymordowanie wszystkich, w tym i własnej rodziny.
A gość wywiązuje się że zlecenia idealnie, tylko raz mu się żelazna konsekwencja omsknela.
No i jeszcze jedno - co gość dostaje z tego? Kopa w dupę, i przystaje do Akatsuki, gdzie za chwilę zaczyna działać na szkodę umiłowanej wioski.
Arcydzieło dark fantasy. Opowieść która zainspirowała wielu. Obrzydliwa i brutalna, ale jaka prawdziwa.
Casca zostaje uznana za wiedźmę, przez co później trafia do wieży na tortury. Na pomoc przybywa Guts, którego chce pojmać Farnese. Koniec końców mamy mini powtórkę z Adwentu, gdzie prawie wszyscy giną. Jednakże tym razem nie naradza sie Femto, tylko powrócił Gryffith. Dokładniej powstaje on z ciała Apostoła, który połknął demoniczne dziecko i poświęcił się dla tego celu.
Za każdym razem jak kończę „The Lost Children” to mam mega doła. Rozdział ten kończy się jednym z moich ulubionych paneli w mandze, gdzie Guts uświadamia Jill, że nie ma raju do którego można uciec.
Guts pokonuje Rosine i jest ścigany przez Farnese, po czym zostaje pojmany. Mamy znaną scenę z koniem #thosewhoknow Na koniec tomu Guts odwiedza Godota i okazuje się, że Casca zwiała ze swojej kryjówki.
Przepiękna, krwawa i dająca do myślenia opowieść dark fantasy. Po prostu arcydzieło.
Z Berserkiem mam ten problem, że nie lubię czytać czegoś o czym wiem, że nigdy nie zobaczę zakończenia niby wychodzą kolejne rozdziały, ale trzymają tempo Miury
Za każdym razem będę to powtarzał. Berserk to arcydzieło dark fantasy i najlepsza manga ją czytałem.
Tom piąty wywołuje we mnie zawsze najgorsze uczucia. Wszystko przez przemoc, którą Miura ukazał. Czy to podczas końcowej fazy adventu, gdzie Griffith/Femto zostaje największym sk⁎⁎⁎⁎⁎ynem, czy to w "Misty Valley". Obrazu dzieci zamienionych w "elfy", które bawią się w wojnę i dorosłych, nigdy nie pozbędę się z głowy.
jedyny darmowy soft do zmiany głosu, jaki znalazłem (voice.ai) daje limit do 15 sekund i niską jakość dźwięku, więc efekt jest jaki jest, może na okrągłą rocznicę wykombinuję coś lepszego
Considering the time the show takes place, The Pope was likely Pope John Paul II who was Pope from 1978 to 2005. Pope John Paul II's personal history would also align with the Pope depicted in Hellsing having a great dislike for Nazis. During the years of World War 2, the future Pope lost most of his family as a young man, was forced to do hard labor after his homeland of Poland was invaded, and personally escorted and rescued a Jewish woman fleeing for her life to safety. One of the most popular Popes in recent history, John Paul II made numerous ventures to improve relations with other sects and religions; further aligning him with the Hellsing depiction.
Masz przecież darmowy RVC. Najpierw zbierasz dane papieskie. Potem przepuszczasz je przez adobe podcast enhancer żeby pozbyć się echa bo wszędzie ono niestety jest. Trenujesz następnie przez kilka godzin model. Jak już model będzie gotowy to możesz przepuszczać nieograniczoną ilość nagrań albo zmieniać głos na papieski w czasie rzeczywistym lokalnie. Jakość właściwie już zależy od jakości oryginalnego głosu papaja i długości treningu.
Berserk to arcydzieło i najlepsza manga jaką czytałem. Krwawa i brutalna, mroczna i dająca do myślenia.
Dostajemy rozwinięcie relacji Casci z Gutsem, piękna miłość w tym świecie. Szkoda by było gdyby ktoś (Femto) to zniszczył w późniejszym czasie. Casca ma prawdziwy konflikt, podążać za miłością i Gutsem, czy poświęcić się i opiekować się Gryffithem.
A jak już mówimy o Gryfficie, podczas Adwentu musiał wybrać: pozostać lojalnym swoim "poddanym" i po prostu umrzeć, czy poświęcić ich aby osiągnąć swoje marzenie. Zabić jeszcze więcej ludzi, by po trupach dojść do celu? A że cel wybrał prawie niemożliwy, to i stos czaszek musi być usypany wysoko. Jak wybrał wszyscy wiemy #griffithdidnothingwrong xD
Ach, ta animacja z 1998 to było cos! Niesamowite emocje we mnie obudziła. Jedna z najlepszych rzeczy jakie oglądałem ever. Mimo że mangoz**bem nie jestem, jakby co. Wiadomo, sztywniutko.