2. Mieszkania są w różnych standardach, co lepsze dostają osoby zaprzyjaźnione z władzą po za kolejką i pewnie część po cichu wynajmują
3. Na tanie mieszkania są cholernie długie kolejki, dostaje je patologia i powstają nowe getta blokowiska dla patusów, które będą tak trwać w patoli przynajmniej przez dwa pokolenia dopóki ktoś się nie postanowi pozbyć mieszkań komunalnych, wyprzedać je za 5% i usunąć problematyczne osiedla
4. Projekty państwowe wciągają część specjalistów więc ludzie co chcą kupić od dewelopera mają drożej mieszkania (nadal ich brakuje), ustawiają się te osoby w kolejkach z punktu drugiego i trzeciego
6. Zandberg nadal ma odziedziczone mieszkanie w warszawie
1.1. Na rynku pojawia się kasa z powietrza, więc ceny wszystkiego okołobudowlanego rosną dokładnie tak jak przy dopłatach do kredytów.
1.2. Krewni i znajomi królika tuczą się na państwowej budowlance do obrzydliwości.
1.3. Patodeweloperka przykleja się do państwowego cyca i produkuje taśmowo schowki na miotły, kurniki i fatalnie zaprojektowane budynki bez wind czy parkingów podziemnych, bo przecież ma być tanio. Dystopijny standard azjatycki staje się nową normą.
1.4. Miasta zaśmiecane są tanim budownictwem na miejskich gruntach, powstają getta i rozsadniki patologii.
2. Rośnie popyt na przyzwoitej jakości i standardu mieszkalnictwo, ceny nadal rosną.
2.1. Towarzysz Zandberg stęka znad "Kapitału" Marksa, że to nie był prawdziwy komunizm, ale następnym razem się uda.
@jimmy_gonzale ktoś o zerowym pojęciu o policji miałby mieć nad nią nadzór? Nad wojskiem też? Jest tam parę rzeczy do zmiany a raczej do wyegzekwowania ale nie wiem czy to jest najlepszy pomysł...
Jeszczcze zwiększenie kosztów w przypadku funduszy inwestycyjnych i może nie byłoby w końcu podwyżek rzędu 15% rocznie na nieruchomości, a programy typu developer+ poszły by do śmietnika
Sorry ale pomysł jest głupi. Od tych zmian mieszkań nie przybędzie więc w zakresie podaży dalej będzie niedobór.
wprowadzenie dodatkowego podatku dla właścicieli nieruchomości, którzy kupują trzeci lub kolejny lokal mieszkalny w ciągu pięciu lat od zakupu pierwszego mieszkania. Zakup trzeciej nieruchomości miałby być dodatkowo opodatkowany stawką PCC o wysokości 3 proc., czwartego mieszkania — stawką PCC 4 proc., a piątego i kolejnego — stawką PCC 5 proc.
Od strony zakupu flipper zapłaci wyższy podatek PCC. Oczywiście wkalkuluje to w swoje koszty i przełoży się to na cenę mieszkania dla klienta finalnego. Cena do góry.
podwyższenie stawki podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC) z obecnych 2 proc. do 10 proc., jeżeli mieszkanie jest sprzedawane w ciągu roku od jego zakupu.
Po pierwsze klient dowie się o tym dopiero u notariusza (o ile go wcześniej z własnej woli fliper nie poinformuje o 10% PCC hahaha już to widzę). Po drugie rok karencji to nie jest tak długo - w przypadku remontowania mieszkania gotowe mieszkanie może chwilę poleżakować (można wynająć na jakiś czas np) i znów wróci do stawki 2% PCC.
Jeżeli nie zwiększy się podaż mieszkań to 10% podatek stanie się tylko dodatkowym kosztem - dla klienta kupującego mieszkanie. To kupujący bowiem jest podatnikiem PCC. Będzie to więc podatek nie celujący w tych okropnych fliperów tylko w klienta chcącego kupić mieszkanie na rynku wtórnym. Taki podatek może owszem odstraszać ale problemu nie rozwiązuje, jak ktoś potrzebuje kupić mieszkanie to zapłaci podatek i to zrobi. Zarobi skarb państwa na dodatkowym PCC. Najbardziej pozytywny scenariusz to, że z początku fliperzy zmniejszą swoje zyski, metr stanieje ale mieszkanie wcale nie stanieje gdyż jego ekonomiczny koszt będzie przesunięty na podatek. Ceny będą dalej rosły o ile nie nastąpi poważny kryzys w całej gospodarce.
Może trzeba przypomnieć tym z Wiejskiej, że jest coś takiego jak podatek dochodowy od sprzedaży mieszkań (może jakaś progresja, może jakieś progi)? Może ktoś by pomyślał o zniesieniu belki żeby jedynym sposobem inwestycji nie były nieruchomości? Może ktoś zastanowił się dlaczego całe ryzyko najbezpieczniejszego kredytu hipotecznego jest przerzucane na klienta w oparciu o wskaźnik, który wyznaczają de facto same banki i mamy średnie oprocentowanie 7-8%? Skąd te biedne banki mają taką nadpłynność gotówki, no skąd?
Ciekawe w którym miejscu na osi lewica - centrum - prawica, ONR umieściłby tych "libków udających lewicę".
Mam wrażenie, że ten gość zarządzający ich profilem, rzuca sobie luźno politycznymi terminami z nacjololo słownika, gdzie "liberał" jest równoznaczne z "diabeł'.
@smierdakow prawda? Przyziemne problemy ludzi to nie są dla naszej lewicy prawa pracownika i (co najważniejsze) egzekwowanie ich tylko zaimki i nie-zrownanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
@smierdakow śmiszka walą ceny najmu. chyba nikt tyle nie wylatał za państwowe co on. w sejmie był rekordzistą pod tym względem a jak żon był prezydentem słupska to razem za państwowe pół świata wtedy zwiedzili. jak się stoi za odpowiednim człowiekiem to świat można zwiedzić i europarlamentarzystą też można zostać. duże musi mieć te kompetencje
Wczoraj przez przypadek załapałem się na obraz marszu AGDRTV, będąc w #warszawa turystycznie.
Jako wolnościowiec, i praktykant teorii "Jak się kochają, to c⁎⁎j z nimi" - to muszę powiedzieć, że spoko impreza w tym smutnym jak p⁎⁎da świecie.
Było parę pokemonów, ale 99.9% byli to w miarę normalnie ubrani ludzie. Nie było tak jak Prawica nam mówi xD
Było sporo ludzi. Miałem wczoraj zdziwko, bo krypto-pisowcy mówili, że tylko garstka, max kilka set na społecznościówkach xD rzeczywistość vs. internet xD
Mnie nie bolą geje i lesbianki tylko wpychanie tej ideologii do szkół i mediów. Ale jakby mnie zapytali czy mogą zawierać formalne związki i adoptować dzieci to nie, bo to nie jest normalne
Bosak jak pięknie (i za darmo!) przestawił analizę błędów lewicy xD, cytuję całość (to odpowiedź na wpis ze zdjęcia):
Robi Pan wiele podstawowych błędów w analizie:
1. Nie liczy się co „się mówi” tylko jakie kładzie się najbardziej wyraziste akcenty. To one definiują stanowisko.
2. W nie mniejszym stopniu liczy się jak zakreśla się granice swojego obozu, czyli od czego i od kogo się dystansuje, pokazując że „to już nie my”.
3. Liczy się oczywiście przywództwo. W kampanii europejskiej na plan pierwszy wysunięta została para dyżurnych politycznych gejów. Błyszczały medialnie w najbardziej opiniotwórczych programach radykalne feministki-aborcjonistki w stylu Kotuli, Żukowskiej, Biejat, Bąk.
4. W rządzie Lewica nie zaprezentowała przez ostatnie pół roku żadnej widocznej asertywności, poza sprawą aborcji. W sprawie CPK Lewica nie zaistniała, a indywidualna aktywność poseł Matysiak tylko wyostrzyła wrażenie bierności reszty, z liderami na czele. Lider całości lewicy ma przekaz sprowadzający się do ironii, bycia w głównym nurcie, afirmacji indywidualizmu i relatywizmu.
5. Tam gdzie protestowali zwykli ludzie (np. protesty przewoźników, taksówkarzy, rolników) Lewica była nieobecna. Tam gdzie są obawy zwykłych ludzi (rozdęta polityka socjalu do Ukraińców, zabieranie normalnych aut, domów, złotówki, gotówki, galopujący pozatraktatowy centralizm unijny, nasyłanie nam imigrantów przez Brukselę) Lewica była całkowicie w drugą stronę niż ludzie.
Poza tym na lewicy tolerowana jest horrendalna niekompetencja w sprawach istotnych dla ludzi. Europoseł JSW przyznająca, że nie wie co to jest dyrektywa budynkowa i ETS2 wystawiła chyba najlepszą recenzję tego jaka to była kampania. Zostaniemy z jej tyradami na temat permisywizmu seksualnego i jakimiś tańcami minister Kotuli.
Generalny problem lewicy polega na tym, że jest formacją kulturowo-ideologicznej rewolucji więc nadawanie na normalnej dla Polaków częstotliwości natężenia ideologicznego i w normalnej estetyce jest dla niej wysiłkiem niemożliwym do wykonania. Zaprzeczyłaby wówczas swojej własnej tożsamości i przestała być lewicą, a stała się jakimiś prospołecznymi centrystami.
No i można go lubić, można nie lubić, ale jednak trafnie ich podsumował. Obecna lewica to jest dosłownie ucieleśnienie tego obrazka, zero wyrazistości, zero własnego zdania, zero inicjatywy w ważnych sprawach. Tylko chodzić i sygnalizować, tylko w sumie nie wiadomo, czy jeszcze obecność, czy cnotę. Smutno się na to patrzy.
Z tymi kodami kulturowymi to strzal w dziesiatke. Jakim cudem osoby w ten sposob ubrane moga reprezentowac rzekomy elektorat pracownniczo-robotniczy? (bo tacy wannabe propracowniczy sa np razemki) Tak bardzo wiele rzeczy jest 'nie tak' ze wspolczesna lewica Uwazam, ze w nastepnej kadencji juz ich w sejmie nie bedzie.
przeczytałem całość no i nie powiedziałbym że jest to oranie albo jakiś diss na lewice - całkiem sprawiedliwy tekst uczciwie punktujący lewice. Problemem naszej sceny politycznej jest to że każdy oprócz pisu ma elektorat małomiasteczkowy, mniej zarabiajacy w poważaniu, dopóki sie to nie zmieni to scena polityczna będzie wyglądać tak jak wygląda z kilkuprocentowymi zmianami
@maly_ludek_lego (chodzi o przegrana wsrod robotnikow)
Dla obecnej Lewicy robotnik to przecież systemowy wróg - biały samiec hetero pijący po szychcie piwko albo siedem, dojeżdżający do pracy własnym samochodem (przeważnie starym i zmęczonym, bo z robotniczej pensji na lepszy trudno uskładać), brzydzący się pedalstwem i śmiejący się z polskich kabaretów. Skrobanki go nie interesują, pomysły na psiecko kwituje pogardliwym rechotem, a Lewica nic więcej nie ma do zaoferowania, więc po co na nich głosować?