#ksiazki

126
7937

19 + 1 = 20


Tytuł: Ukochane równanie profesora

Autor: Yōko Ogawa

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Tajfuny

Format: e-book

ISBN: 9788395243325

Liczba stron: 192

Ocena: 8/10

Prywatny licznik: 1/30

pov samotnej matki, która jest gosposią u emerytowanego profesora matematyki, który ma pamięć trwającą do 80 minut, a jej syn zaprzyjaźnia się z nim.

Jestem zaskoczona, jak bardzo przyjemna lektura to była. Język mi bardzo odpowiadał. Sporo matematyczno-liczbowych smaczków.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki

0418cb75-a399-4e4f-b563-01c40c1a5e56

Zaloguj się aby komentować

Promocji książkowych ciąg dalszy

Tym razem wydawnictwo ZNAK i promocja Winter Sale, która z kodem "WINTER", obniża ceny książek do jednego z pułapów cenowych: 5zł, 7zł, 9zł lub 12zł.

Wszystkie książki objęte promocją znajdziecie pod TYM linkiem. Promocja obowiązuje do 11.01.2026, 23:59
Finalna cena obniżona po zastosowaniu kodu WINTER znajduje się na czerwonym polu i to jej szukajcie pod każdą książką.

#ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem #promocjeksiazkowe

1b26ab76-c3d6-4d60-9fe6-86efe2d6833b
0697b7b4-5c63-47d6-aaca-6f08563b2b9b
99d194be-b757-4195-858e-a5eb985f1f7b
b66be08c-ec49-4909-971e-d540fac914a8
56e1cd24-aba0-4cd9-841a-fe37711a8aeb

Zaloguj się aby komentować

18 + 1 = 19


Tytuł: Bóg nie jest wielki

Autor: Christopher Hitchens

Wydawnictwo: Post Factum

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-66661-02-8

Liczba stron: 440

Ocena: 5/10


Dobra, książki też sobie będę wrzucał, bo skorzystałem z kilku waszych recenzji i wyszło, że jest sens napisać coś też o swoich.


Jako osoba tkwiąca w zawieszeniu pomiędzy agnostykiem, a pełnym ateistą - czasami rzuci mnie na któreś z dzieł biorących temat za mordę. Tą miałem przy sobie od dłuższego czasu, ale jakoś nie chciało mi się za nią zabierać.


Po przeczytaniu stwierdzam, że powinienem móc wystawić jej dwie oceny. Dla mnie jest to mocne 3/10. Głównie dlatego, że nie dowiedziałem się z niej absolutnie niczego. Jest to zbiór przemyśleń, tematów i nawiązań, które każda osoba chcąca stawiać kategoryczne poglądy, powinna znać i wiedzieć.


Czytanie tych samych błędów, niespójności, grzechów kościoła, walk kościoła mnie nudziło. Ogólnie za dużo tego kościoła, bo miałem się dowiedzieć o Bogu, a czytam wielką krytykę instytucji i jej historii. A to zbędne, gdyż tam żadnych wątpliwości nie mam.


Książkę czyta się okropnie. Masa wtrętów, porównań, dygresji w środku myśli, jakichś krótkich odwołań do postaci/wydarzeń, których absolutnie nie trzeba znać, aczkolwiek autor musiał wcisnąć nie wiedzieć po co. Kilkukrotnie googlowałem o co chodzi z danym wtrąceniem i za każdym razem nie było warto posiąść tę wiedzę. Można było sięgnąć po znaną postać, aczkolwiek autor chce nam udowadniać na siłę, że on sięgnął głębiej. Samo tłumaczenie też jakieś takie toporne i przez to czytało mi się niespecjalnie. Jeśli co 10 stron nagle czuję się pogubiony, a w mojej głowie jest "o czym on pi⁎⁎⁎⁎li", to nie jest zbyt dobrze.


Niemniej dla osób młodych, poszukujących, czy ogólnie nie interesujących się w żadnym stopniu historią kościoła i "Boga", przewinami, nieścisłościami etc - mogę dać 7/10. Na pewno czegoś się dowiecie, choć czytanie może gdzieniegdzie boleć.


Ze średniej wychodzi mi więc jakieś takie 5/10. Można przeczytać, nie trzeba. Dla poszukujących - już nieco bardziej, ale na pewno nie jest to lektura obowiązkowa w temacie.


#bookmeter #czytajzhejto #hejtoczyta #ksiazki

9fc4be35-5e37-4857-9d67-af013cfb56a5

Zaloguj się aby komentować

17 + 1 = 18


Tytuł: Lotniskowce US Navy 1942-1945

Autor: Mark Stille

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Napoleon V

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-65652-80-5

Liczba stron: 55

Ocena: 7/10


Licznik #dwanascieksiazek: 2/12


Książka opisuje lotniskowce USA które zostały wcielone do służby w trakcie II wojny światowej na Pacyfiku. Obejmuje ona lotniskowce serii Essex (najliczniejsza seria lotniskowców USA w dziejach) oraz lekkie lotniskowce Independence.


Projekt lotniskowców Essex rozpoczął się jeszcze w 1938 roku, a więc przed wybuchem II wojny światowej. Zamówiono wtedy pierwszy lotniskowiec w ramach Naval Expansion Act. Dalszy rozwój wydarzeń w Europie spowodował powstanie Two Ocean Navy Act w 1940 eoku, kiedy domówiono kolejne 3 lotniskowce. Po upadku Francji zbrojenia przyspieszyły i domówiono następnych 7 okrętów. Tak więc jeszcze przed atakiem na Pearl Harbor rozbudowa amerykańskiej floty nabrała ogromnego tempa. Powstały łącznie 24 lotniskowce tego typu. Każdy z nich zabierał na pokład od 90 do ponad 100 samolotów.


Idea typu Independence powstała w 1941 roku, kiedy wejście Essexów do służby było jeszcze odległe w czasie, a pogarszająca się sytuacja międzynarodowa wymagała pilnego wzmocnienia floty. Postanowiono wtedy przerobić na lekkie lotniskowce kadłuby krążowników Cleveland. Powstało łącznie 9 lotniskowców tego typu, które mogły zabrać na pokład do 45 samolotów.


Pozycja mimo małej objętości napakowana informacjami, zdjęciami oraz rysunkami okrętów. Niestety, ze względu na bardzo szeroki zakres względem jej objętości, wszystko jest zbyt mocno skomasowane, przez co pozycja jest lekko przeciążona danymi i gorzej się ją czyta. Bardziej pasowałaby jej forma leksykonu. Ale i tak warta do przeczytania przez osoby zainteresowane walkami na Pacyfiku.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #historia #militaria #iiwojnaswiatowa #lotniskowiec #usnavy

3cdcc3ed-a748-4d33-a599-9cd1f5864582
bori userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo ArtRage obwieszcza nowy tom serii Cymelia. "Riddley Walker" Russella Hobana ukaże się 16 marca 2026 roku. Poniżej okładka i krótko o treści.

Akcja powieści rozgrywa się w postapokaliptycznej Anglii dwa milenia po naszej epoce. Opowiada ona językiem rozbitym jak świat, który przedstawia, historię dwunastoletniego chłopca i jego podróży przez ruiny cywilizacji. Po śmierci ojca w wypadku Riddley musi szybko stać się mężczyzną. Jednak jego dociekliwy umysł i dziwne zachowanie – na przykład dar proroctwa czy przyjaźń ze sforą krwiożerczych psów – odróżniają go od innych ludzi, a kiedy odkrywa relikt dawnych cyfrowych czasów, bezwiednie uruchamia ciąg wydarzeń, które mogą doprowadzić do ponownego końca świata.


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #artrage #cymelia #sciencefiction #scifi #russellhoban

81ce6d12-963b-4e85-8af3-b8dc98e2f0e0

Wydanie w twardej oprawie z obwolutą obejmuje 328 stron, w cenie detalicznej 69 zł.


Wołam grzmocących newsa:
@Schecterro @Shagot @GEKONIK @Fly_agaric @WujekAlien @malodobry @fonfi @bojowonastawionaowca @HerrJacuch @bori @KatieWee @l__p @Opornik @cebulaZrosolu

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W tym roku #klubczytelniczy będzie startował z opóźnieniem. Jednak w międzyczasie zapraszam was wszystkich na nowe czytelnicze wyzwanie na hejto, tj. #czytelniczebingo!

Zasady są dość proste: - jedna ksiazka = jedno pole - zbierz pięć pól w poziomie, pionie lub ukosie - dla ekspertów: zbierz całą plansze

Bawimy się przez cały rok 2026! Co jakiś czas będę wrzucał przypomnienie o naszej zabawie 😅

#ksiazki #czytajzhejto #dwanascieksiazek #bookmeter #czytanie #glupiehejtozabawy

P.S. Grafika nie jest moją mocną stroną. P.P.S. Dałem z siebie 10% xD

4a8709c5-7382-4bed-ae32-c6dfd26c600b

Zaloguj się aby komentować

14 + 1 = 15


Tytuł: Azard

Autor: Paweł Kozioł

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Drzazgi

Format: e-book

Liczba stron: 380

Ocena: 7/10


Azard to powieść ambitna, gęsta i wyraźnie napisana jako coś więcej niż historyczno-kryminalna fabuła. Paweł Kozioł bierze na warsztat moment szczególnie newralgiczny: pierwsze lata II RP, gdy młode państwo próbuje zbudować swój porządek od zera, korzystając z dostępnych narzędzi odziedziczonych po zaborcach. Punktem wyjścia jest wybuch w warszawskiej Cytadeli - wydarzenie, które uruchamia śledztwo, proces i całą machinę chaosu, podejrzeń, lęku oraz politycznej kalkulacji.


Fabuła rozwija się wielotorowo. Obserwujemy zarówno żołnierzy i robotników, ludzi z ulicy i z prowincji, jak i funkcjonariuszy państwa: policjantów, śledczych, urzędników. Każdy z nich widzi tylko fragment rzeczywistości, który go dotyczy, a wybuch - zamiast prowadzić do prawdy - staje się wygodnym pretekstem politycznym. Proces Walerego Bagińskiego i jego towarzyszy nie tyle ma coś wyjaśnić, ile uspokoić opinię publiczną, wskazując winnych. Fabuła działa więc jak demontaż klasycznego schematu kryminalno-śledczego: pytanie "kto to zrobił?" zostaje zastąpione pytaniem "co możemy na tym ugrać?".


Najmocniejszą stroną Azardu jest warstwa symboliczna. Cytadela jawi się jako przestrzeń ciągłości przemocy - zmieniają się władze, ale miejsce egzekucji i represji pozostaje to samo. Sam wybuch staje się symbolem nowoczesnej historii: niejasnej, podatnej na interpretacje, natychmiast zawłaszczanej przez narrację władzy. Szczególnie ciekawie wypada figura ducha Juliusza Słowackiego, który niczym ironiczny rząd dusz - podszeptuje, inspiruje, ale ostatecznie okazuje się bezradny wobec biurokratycznej machiny państwa. Romantyczny mit sprawczości zderza się tu z chłodną logiką protokołów, akt i administracji.


Jednocześnie Azard nie jest książką łatwą. Wielogłosowa narracja, częste zmiany perspektywy i gęsty, stylizowany język wymagają od czytelnika dużego skupienia. Fabuła momentami się rozmywa - zamiast narastać dramatycznie, bywa, że grzęźnie w dygresjach i niekoniecznie potrzebnych komentarzach. Niektóre postacie, choć symbolicznie znaczące, pozostają bardziej figurami idei niż pełnokrwistymi bohaterami, przez co trudno się z nimi emocjonalnie związać. Można też odnieść wrażenie, że autor chwilami zbyt mocno ufa wiedzy czytelnika i nie pomaga mu odnaleźć się w historycznym i ideowym gąszczu, któego nie tłumaczy.


Mimo tych wad Azard broni się jako powieść ważna i potrzebna. To książka o tym, jak łatwo wolność zamienia się w kontrolę, a strach staje się fundamentem państwowego porządku. Fabuła i symbolika wzajemnie się tu przenikają, tworząc obraz historii jako gry losu (tytułowego azardu), w której jednostka rzadko ma realny wpływ na reguły.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 2/128

#bookmeter #ksiazki #czytazjwujkiem #czytajzhejto

d1287669-54f4-49a4-a280-6a568befc9d2

Zaloguj się aby komentować

Rozpocząłem składanie mojego pierwszego #booknook i pewnie nie ostatniego, bo jet to dla mnie odprężające umysłowo.


Kupiłem z premedytacją coś średnio trudnego i taniego u majfrienda.

I widać od razu dlaczego jest to tani nookbook, a nie taki jak ma @Fishery

Po pierwsze - jakość materiałów. O ile do części ze sklejki nie można się przyczepić, to wszystko inne jest z papieru - nie ma ani jednej naklejki, wszystko trzeba samodzielnie wyciąć i kleić jakimś vikolem albo dobrym klejem do papieru.

Jakość nadruku też nie jest rewelacyjna.

Do tego - "zapomnieli" wrzucić do środka kleju i bateryjek, które są w rozpisce elementów. Zgłosiłem do działu obsługi i zobaczymy co będzie.

Wszystko przyszło w strunowych woreczkach - posortowane tak, jak w instrukcji, ale w droższych modelach dostaje się płyty, z których 'wyciska' się poszczególne elementy i jest mniejsza szansa, że czegoś nie będzie.

Już zacząłem własne przeróbki - m.in. zasilania na takie z USB Może parę naklejek wydrukuję po swojemu.

Widzę, że zejdzie mi z tym parę tygodni, bo idzie wolno - właśnie przez ten papier. Przy każdym elemencie muszę poczekać aż wyschnie, żeby przejść do następnego etapu. Mam nadzieję, że efekt końcowy będzie spoko.

Na razie nie wygląda to najefektowniej, ale może będę wrzucać postępy

Czy tag #ksiazki tutaj pasuje? W teorii to jest do postawienia między książkami

#hobby

a2f13a87-d93b-4126-9878-4eea9758fbe5

@LovelyPL Składałem kiedyś taki z peronem i pociągiem, ile się najebałem z kabelkami do podłączenia to moje. Mogę użyć każdego określenia, ale na pewno nie było to odprężające (╯°□°)╯︵ ┻━┻

@WujekAlien Ja tam lubię takie dłubaniny. Mój mózg odpręża się totalnie przy takim składaniu, malowaniu czy tego typu rzeczach. Odskocznia od pracy.

@LovelyPL


Kupiłem dokładnie ten sam model w poprzednim miesiącu.


Do tej pory wszystko miałem, jednakże boli mnie jakość polskiej instrukcji (błędy nie tylko w tłumaczeniu, ale i oznaczeniach). Na szczęście dodali instrukcję w języku angielskim.

@cyberpunkowy_neuromantyk ja nie mam polskiej instrukcji - tylko EN. Oznaczenia jak na razie są wszystkie w porządku.

I już przy testach spaliłem jedną linię LED W poniedziałek idę do sklepu i sam sobie polutuje nową, lepszą

Zaloguj się aby komentować

11 + 1 = 12


Tytuł: Endymion

Autor: Dan Simmons

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: e-book

Liczba stron: 673

Ocena: 7/10


Jest to 3 część cyklu. Akcja dzieje się prawie 300 lat po upadku sieci. Tytułowy bohater dostaje misje przejęcia pewnej dziewczynki która ma wyjść z grobowców czasu. Na jego nieszczęście na dziewczynkę czeka też Pax czyli nowe imperium rządzące światem ludzi.

Dalej będę sypał spojlerami więc w skrócie powiem że ogólnie warto przeczytać bo jest to całkiem fajna powieść przygodowa i ciekawie rozbudowuje historię uniwersum.

Zacznę może od tego co mi się najbardziej podobało a jest to koncepcja odrodzonego kościoła dzięki krzyżokształtom i ich mocy zmartwychwstania. No po prostu genialne. Podróże na statku gdzie załoga ginie żeby zmartwychwstać na miejscu, super. Papież który po śmierci jest wybierany kolejny raz, super. Chociaż w tym miejscu mocno zgrzyta mi osoba samego papieża. Jakoś nie trafia do mnie że człowiekiem który poprowadził kościół do takiego stanu jest Hoyt. Może w ostatniej części będzie to jakoś lepiej wyjaśnione.

W sumie oceniłbym bez problemu wyżej gdyby nie środkowa część książki. Początek i późniejsza ucieczka statkiem konsula mówiła mi że może ta część jednak nie jest tak zła jak mówią. No ale później przyszła ta nieszczęsna podróż tratwą i wszystko siadło. Bo ani mi się nie kleiła sama koncepcja tej podróży, jak i same lokacje które były odwiedzane. Padaka. Bohaterowie też jakoś mnie nie porwali. Ciekawszą postacią był ojciec-kapitan de Soya. Sytuacja poprawia się pod koniec gdy na scenę wchodzi Nemes. Napięcie podskoczyło i ciekaw byłem jak uda im się jej wymknąć. No i tu przy okazji kolejny minus czyli Dzierzba który robi za Deus ex Machina. Zjawia się wtedy kiedy trzeba wyprostować sytuację bez wyjścia. Rozczarowujące. Jak Dzierzba to można wspomnieć też o „ochroniarzach” de Soyi czyli żołnierzach gwardii szwajcarskiej. Mieli być rambo w sutannach, a praktycznie nic nie pokazali. Równie dobrze mógł podróżować z trzema ministrantami i nic by to nie zmieniło.

Podsumowując, historia w tle, cała otoczka super, bohaterowie i fabuła gorzej. Mam nadzieję że w ostatniej części wyjaśni się sporo wątków i będzie można podciągnąć ocenę.


Prywatny licznik: 1/30


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

a0c14f08-b4cc-42bf-b80d-25665e325ba5

Zaloguj się aby komentować

Coś mi mówi, że lubicie ksiązkowe promocje a wleciała właśnie kolejna, tym razem od Wydawnictwa Otwartego. Przedłużyli promocję, która wystartwała przed świętami na pakiety książek:

Szczeliny - LINK, w tym:

  • Pakiet Cywilizacja - 99,99zł (Wojna o śmieci, Świat na sprzeda i Skarby Ziemi)

  • Szczeliny 14 tomów - 400zł

  • Szczeliny 11 tomów - 300zł

  • Szczeliny 9 tomów - 250zł

  • Geopolityczny - 74,24zł (Ameryka Dom podzielony, Niedźwiedź w objęciach smoka i Spin dyktatorzy)


HI:STORY - LINK, w tym:

  • Bernard Cornwell - Wojny wikingów (Tomy 1-4) - 144,99zł

  • Bernard Cornwell - Wojny wikingów (Tomy 5-8) - 144,99zł

  • Bernard Cornwell - Wojny wikingów (Tomy 9-12) - 144,99zł

  • Bernard Cornwell - Wojny wikingów (Tomy 1-13) - 450zł

  • Bernard Cornwell -Świety Graal (Tomy 1-4) - 154,99zł

  • Bernard Cornwell -Trylogia Arturiańska (Tomy 1-3) - 99,99zł

  • Santiago Posteguillo - Pakiet o Juliuszu Cezarze - 111,11zł

#ksiazki #czytajzwujkiem #promocjeksiazkowe

b11689b8-e630-4132-94f3-91b74d7874c4
277dea1e-49f4-478c-a5b5-b3e93783bb97
4cc5a75e-f948-4b1b-a950-695b9d4bc29a

Zaloguj się aby komentować

Dziś przypada dokładnie 134 rocznica urodzin J. R. R. Tolkiena Autor Hobbita i Władcy Pierścieni przyszedł na świat 3 stycznia 1892 roku - w każdą rocznicę Tolkien Society zachęca fanów z całego świata do upamiętnienia urodzin Tolkiena poprzez wzniesienie toastu o 21:00 swojego czasu lokalnego. Toast wznosi się tradycyjnie "za Profesora"


#ciekawostki #tolkien #fantasy #fantastyka #ksiazki #wladcapierscieni #hobbit #lotr #lordoftherings

0f0e8c37-866f-4b52-85e2-2515ad510b3d

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Wydawnictwo IX zapowiedziało już dwie książki na 2026 rok. Zbiór opowiadań "Zothique" Clarka Ashtona Smitha trafi na sklepowe półki na początku tego roku, a "Krew wampira" Florence Marryat wiosną 2026. Poniżej krótko o treści.


"Zothique"


„Zothique” to cykl opowiadań Clarka Ashtona Smitha osadzonych, w przeciwieństwie do "Kronik Averoigne" w odległej przyszłości, na ostatnim kontynencie umierającej Ziemi, pod gasnącym Słońcem (kojarzycie to już, prawda?). Świat ten w odróżnieniu do średniowiecznego surowego klimatu poprzedniej książki, wyróżnia się barokowym przepychem ale i (również kojarzonym z barokiem) rozkładem: dawne imperia popadają w ruinę, a złowrodzy magowie i nekromanci opanowują zapomniane krainy, po których bohaterowie błądzą wśród ruin, szaleństwa starożytnych kultów i egzotycznej grozy.

Podobnie jak Averoigne, nie jest to cykl fabularnie ciągły - to raczej luźno powiązana mozaika historii, które łączy atmosfera dekadencji, fatalizmu i mrocznej poetyckiej wyobraźni. „Zothique” często uznaje się za jedną z najwcześniejszych i najważniejszych wizji nurtu "Dying Earth" obok "Krainy Nocy" Hodgsona. Obie historie powstały jednak wobec siebie niezależnie, co opisał Scott Conner w artykule „Dust and Atoms: The Influence of William Hope Hodgson on Clark Ashton Smith” („ Sargasso” nr 2, 2016).


"Krew wampira"


Późno wiktoriańska powieść grozy, która ukazuje wampiryzm w zupełnie inny sposób niż „Dracula” czy „Carmilla” i od wielu lat stawiana jest razem z nimi w czołówce klasyki literatury wampirycznej.

Harriet Brandt, młoda kobieta o niejasnym pochodzeniu, przybywa z Jamajki do Europy, pragnąc rozpocząć nowe życie. Wkrótce jednak okazuje się, że wszędzie tam, gdzie się pojawia, ludzie słabną, chorują… i umierają. Czy to klątwa krwi – czy lęk społeczeństwa przed „odmiennością”?

Powieść łączy elementy grozy, gotyckiej melancholii i społecznej krytyki, poruszając tematy rasy, tożsamości, dziedziczności i lęku przed „nieznanym”, tworząc poruszającą, niejednoznaczną historię o kobiecie postrzeganej jako zagrożenie tylko dlatego, że nie spełnia ogólnie przyjętych norm.

Po publikacji w 1897 roku „Krew wampira” została przyjęta z ciekawością, ale przyćmiła ją popularność książki Brama Stokera. Współcześnie powieść przeżywa renesans w badaniach literaturoznawczych: często omawia się ją w kontekście studiów postkolonialnych, feminizmu i historii gotycyzmu. Krytycy podkreślają, że Marryat stworzyła alternatywę wobec klasycznego wizerunku wampira – zamiast nadnaturalnego potwora otrzymujemy figurę „energetycznego pasożyta”, osadzoną w realiach dyskursu naukowego końca XIX wieku.


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #wydawnictwoix #horror #clarkashtonsmith #florencemarryat

e036985e-ed8d-4a03-ae44-494b8b7274a0

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Przychodzę do Państwa z recenzją, z której napisaniem zwlekałem już nazbyt długo. Recenzją drugiej już części epokowego dzieła autorstwa naszego wspólnego kolegi @Rozpierpapierduchacz. Dzieła, którego powstawaniu wszyscy dzielnie przez okrągły rok kibicowaliśmy. Dzieła, którego powstawaniu towarzyszyły chwile zwątpienia ale również - chcę w to wierzyć - radości. Dzieła, na które wiele osób ostrzyło sobie zęby ale musiało obejść się smakiem. Dzieła wiekopomnego, które już na zawsze zapisze się na kartach historii pewnego społecznościowego portalu dla ludzi starych i tych w spektrum.


Katalogu Żartów o Twojej Starej


Jak wszyscy wiemy o koledze @Rozpierpapierduchacz można powiedzieć dwie rzeczy. To znaczy rzeczy powiedzieć można zdecydowanie więcej, ale te dwie, które mam na myśli same cisną się na usta.


Na pewno można powiedzieć, że ma wybuchowy temperament. Chociaż powiedzieć tak, to w sumie jak nic nie powiedzieć. No odpala się jak fajerwerki w piecu. Z równie kolorową estetyką.


Można też powiedzieć, że ma dużo piór wiecznych. Chociaż znowu powiedzieć tak, to w sumie jak nic nie powiedzieć. Ma ich od zaje…nia. A takie pióra wieczne, jak niektórzy może wiedzą, a inni zaraz się dowiedzą, kiedy nie są długo używane mogą zaschnąć. A jak zaschną to trzeba je czyścić. I trzeba je płukać. I trzeba robić z nimi dużo upierdliwych rzeczy. No więc, żeby nie zaschły kolega @Rozpierpapierduchacz musiał wymyślić co tymi wszystkimi piórami mógłby pisać.


No i wymyślił.


Niemal równo rok temu, zachęcony wspaniałym odbiorem i ogromnym sukcesem pierwszego tomu Katalogu Żartów o Twojej Starej (do czego, mam nadzieję, przyłożyła się moja ówczesna recenzja) wymyślił, że napisze tom drugi.


I tak zrobił.


Ja również niemal równo rok temu powiedziałem, że jak on zrobi, to ja wylicytuję.


I tak zrobiłem.


Chociaż nie było łatwo. W tym roku konkurencja większa, a co za tym idzie i stawki większe. A jakby tego było mało, to jeszcze kolega autor złośliwie ustawił koniec aukcji na pierwszy dzień świąt, na godzinę siódmą rano. Chociaż jak się tak zastanowić, to może właśnie ta godzina bezpośrednio przyczyniła się do mojej wygranej. No bo przecież chyba nie ta kasa z budżetu na świąteczne prezenty dla dzieci? W każdym razie, jestem teraz posiadaczem dwóch egzemplarzy białych kruków - po jednym na tom. To znaczy nie do końca białych. Jednego szarego, a drugiego nie.


I na tym drugim teraz się skupię.


Pierwszą moją myślą po wyjęciu tego opus magnum z pudełka było:

– Mujborze! Jakie to wielkie!


Po czym nastąpiła głęboka refleksja:

– Mujborze! Jakie to wielkie i rzułte!


Nacieszywszy swe oczy, ostrożnie podniosłem Almanach, który zaskoczył mnie miękką, miłą w dotyku ale jednocześnie sztywną oprawą, która nosiła już pewne ślady zużycia. Ostrożnie, można by rzec nieśmiało, otworzyłem go na stronie tytułowej. Tom drugi, zupełnie jak ten pierwszy rok temu, przywitał mnie misternie wykaligrafowaną inskrypcją z ostrzeżeniem:


Może ukąszenie Świni boli, Lecz to rany po Twojej Starej goją się dłużej”.


Późna pora, ciemny atrament w kolorze zaschniętej krwi i coś jeszcze, coś czego nie potrafiłem zdefiniować, wywołało mi ciarki na plecach.


– Przycisz ten jazgot w radiu - krzyknęła żona - aż mam ciarki na plecach.


Przyciszyłem. Faktycznie - ciarki zniknęły.


Spojrzałem ponownie na ciemne karmazynowe litery. Ich barwa, nawet bez ciarek na plecach wydawała się wciąż mroczna. Chociaż teraz przypominała bardziej buraczki, które zjadłem na obiad. Ale była jeszcze pieczęć. Trzymając w dłoniach opasłe tomisko z groźną inskrypcją i pieczęcią, z której złowrogo zerkał wizerunek manata poczułem, że robi mi się gorąco i pocą mi się dłonie.


Przykręciłem kaloryfer. Teraz spokojnie mogłem skupić się na lekturze.


Już sama inskrypcja zawiera tak wiele znaczeń. Chociażby to “Świni”, pisane z wielkiej litery. Może tylko dlatego, że jest w nowej linii, a może sugeruje, że nie chodzi tutaj o zwykłą przedstawicielkę trzody chlewnej, lecz o “Kogoś”? I w tym kontekście takie ukąszenie, czyli zapewne doznanie jakiejś krzywdy faktycznie może być bolesne. Zarówno w wymiarze fizycznym jak i emocjonalnym.


No chyba, że jednak faktycznie chodzi o zwykłą świnię. Takie pogryzienie nie dość, że może być śmiertelnie groźne (tak, tak - świnie potrafią zagryźć człowieka) to również boli. A do tego długo się goi i paprze.


I dalej - “to rany po Twojej Starej goją się dłużej”. Rany po Twojej, czyli Mojej Starej? Czy autor odwołuje się do jakiejś formy przemocy domowej? Jakiejś mojej nieprzepracowanej traumy z dzieciństwa? Nic takiego nie pamiętam, ale faktycznie słyszałem, że takie rany goją się bardzo długo. I drogo. Bo wymagają sporych nakładów gotówki zostawianej na różnego rodzaju psychoterapiach.


A może chodzi o rany wywołane przez żarty o Twojej (Mojej?) Starej? Ale żarty powinny być przecież niewinne. Mówi się, że humor i śmiech są jak lekarstwo. Z drugiej strony każde lekarstwo można przedawkować. A tych żartów jest tutaj bez mała 3000!


Pogrążając się w tych rozmyśleniach, nawet nie zorientowałem się kiedy przeczytałem już pierwsze kilka stron Żartów. I tu też warto zatrzymać się na chwilę.


Kolejne strony odkrywały przede mną zupełnie nowe oblicze autora. Oblicze dojrzałe i uwrażliwione na swojego czytelnika. Wyraźnie widać, że @Rozpierpapierduchacz czerpie garściami z doświadczeń przy pisaniu pierwszego tomu. Treść jest gruntownie przemyślana. Wątki są spójne a ich akcja w konkretnym momencie skupia się tylko i wyłącznie na jednym aspekcie Twojej (Mojej?) Starej. Aspekty te są poukładane w zgrabne - jedne dłuższe, inne krótsze - rozdziały: Brzydka, Głupia, Gruba, Wielka, Stara czy Skąpa albo Leniwa. Dzięki temu autor jak za rękę prowadzi czytelnika przez kolejne sfery obcowania z Twoją (Moją?) Starą (jakkolwiek niezręcznie by to nie brzmiało). Nie mamy - jak to miało miejsce w pierwszym tomie - wrażenia zagubienia, czy chaosu. Ale ten porządek widoczny jest nie tylko w treści. Widać go wyraźnie w formie. W konsekwencji w doborze krojów pisma. W palecie kolorów użytych tuszów ( #pdk ).


Tutaj każda strona jest przemyślaną kompozycją wizualną. Nie ma zgrzytających kolorów. Brak jest rozchwianych i niekonsekwentnych znaków. Najpierw zgrabne, ozdobne i wykończone starannymi zawijasami słowa ubrane w ciepłe, przyjemne barwy rozgrzewają nasze emocje, które chwilę potem studzone są chłodną i stonowaną paletą ostrych, szeryfowych fontów, tylko po to, żeby na sam koniec wywołać tęczową ekstazę w na pozór dziecinnych, choć tak niesamowicie dopracowanych w każdym detalu literkach.


Zahipnotyzowani tym kunsztem, nie wiadomo kiedy docieramy do kolejnej wykaligrafowanej inskrypcji. Również ozdobionej pieczęcią. Inskrypcji, która słowami “Wszystko co Twoja Stara, kiedyś się kończy” gwałtownie uświadamia nam, że dotarliśmy do samego końca. Końca, który zostawia nas w poczuciu niedostatku.


A zatem czy już wszystko o Twojej (Mojej?) Starej zostało napisane? To pytanie musicie Państwo skierować do autora. Do @Rozpierpapierduchacza.


Jeszcze dla formalności:


Tytuł: Katalog Żartów o Twojej Starej, Tom 2

Autor: Duchacz Manat

Kategoria: Literatura Przepiękna

Wydawnictwo: Intymne Soki Manata

ISBN: 21.37

Liczba stron: Mnóstwo

Ocena: 12/10


Dobranoc.


#ksiazki #wosp #kżots #czytajzhejto #piorawieczne

6d1f6141-388a-4c43-a305-3c7194b4d6c5
c0546f91-cfe6-4ae6-a2ff-5f776353770c
4e80f1f2-7ca4-46e4-9ffe-6527d980df72
c9cb6a2b-59ff-4f48-b5ce-fd0ee45ff8e7
84612afb-96b1-474b-b469-f98cb4f82171

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj właśnie minął rok od mojej własnej afery z poważnym Panem Reżyserem Filmów współpracującym z autorką książek Martą Dzido


W skrócie: napisałam na bookmeterze niezbyt pochlebną recenzję książki Marty Dzido "Babie lato", a facet zrobił z tego powodu dramę z emocjonalnymi wpisami o tym, że powinnam się wstydzić, a proza Dzido przerasta moje możliwości percepcyjne


Piękna to była afera, nie zapomnę jej nigdy XD


#ksiazki #afera xd

9e811af4-70e4-444d-9ffe-c1ba5b9f9366

@KatieWee czy przez ten roku dokształciłaś się i potrafisz teraz w pełni zrozumieć dzieła pani Dzido, które wkrótce zostaną zaliczone na poczet klasyki polskiej obok Mickiewicza, Sienkiewicza i Kochanowskiego?

Zaloguj się aby komentować