Mam Stihla FSA57 z dwoma akumulatorami AK20 (środkowe, mniejsze są AK10, większe AK30). Dołączona w zestawie głowica kosząca z żyłką sprawdza się tylko do mniejszych/wątlejszych roślinek, perz potrafi się już omotać tak skutecznie, że sprzęt się krztusi i zatrzymuje. Dokupiłem głowicę z plastikowymi nożykami i jest o wiele lepiej, chlasta nawet lekko zdrewniałe zielsko. Co prawda przy walnięciu w kamień lub krawężnik potrafi to szybko pęknąć (żyłka się tylko strzępi i urywa), ale wtedy daje o tym znać silnym wibrowaniem całego urządzenia, bo staje się niewyważone. W pełni naładowany akumulator wystarcza na jakieś 40-45 minut ciągłej pracy.
Ale najlepsza w tym jest względna cisza i brak wibracji silnika, spalin, babrania się w oleje i inne ciecze ciekliwe. Sąsiad kiedyś przyuważył czym koszę i zdziwił się odgłosem, bo myślał początkowo, że to syn się dronem bawi. Dźwięk nawet podobny, takie szumobuczenie elektrycznego śmigiełka.