Nadczłowiek znaczy amoralny oportunista który umie się adaptować do zmieniających warunków by osiągnąć swoje cele. A tak na serio to zainspirowany filmem Sergio Leone i grą Gothic planuje zrobić dłuższy wpis będący swego rodzaju "dekonstrukcją" pewnych idealistycznych postaw.
Jeśli to jest film postapo ze znaną koncepcją, tylko w oryginalnym wykonaniu, to wtedy 7/10.
Ale objerzałem go pod wpływem teorii... że jest to sequel filmu "Willy Wonka i fabryka czekolady". Gdy trafiłem na dość popularny na YT film o tej teorii, to najpierw odpaliłem seans "Snowpiercera", a później wróciłem do YT. I muszę przyznać, że ta teoria jest całkiem przekonująca xD
Wiedeń, przełom XIX i XX wieku. Wyjątkowy narrator zaprzyjaźniony z karuzelą prowadzi przez serię miłosnych historii, które targają stolicą cesarstwa Habsburgów.
Początek świetny - w szczególności monolog później już były sztampowo
Henry Jekyll eksperymentuje z kokainą; nagle wszystko wymyka mu się spod kontroli i zmienia się w odrażającego Jacka Hyde`a. Jako Hyde spędza noce wędrując po ulicach...
@szatkus-1 nie, czytałem o tych zdjęciach - oni to robili np w niedziele o 5-6 rano, nie płacili za zamykanie ulic, tylko błagali nielicznych, co by chwilkę poczekali, bo film się kręci
były oficjalne, ale ultra-krótkie zamknięcia ulic - miasto dało zgody, ale na minuty, nie godziny (GPT podpowiada, że np Westminster Bridge – zamknięta na ok. 20 minut, Piccadilly Circus – kilka minut, jeden przejazd kamery i koniec)
@szatkus-1 ten film był tak bardzo budżetowo zrobiony, że nawet go nie kręvcili na kamerze filmowej, tylko na camcorderze Canon XL-1 dlatego dzisiaj ten film tak mocno odstaje jakością. trochę w chołdzie temu pierwszemu, ta ostatnia część została nakręcona na Iphonie
Szkoda, że taki krótki owy dokument o 33 zdjęciach zrobionych przez polskiego strażaka w getcie żydowskim, które zostały znalezione dopiero wiele lat po jego śmierci, przez jego syna i córkę. To jedyne zdjęcia z getta zrobione przez kogoś innego niż niemieckich żołnierzy, więc dość unikalna sprawa.
Leszek Grzywaczewski jest młodym mężczyzną, gdy zaczyna się wojna. Zostaje strażakiem i gdy w 1943 roku wybucha powstanie w getcie żydowskim w Warszawie jest dysponowany do gaszenia pożarów zgłoszonych budynków przez Niemców. W tym czasie Grzywaczewski robi potajemnie zdjęcia getta, czasem w bliskiej obecności niemieckich żołnierzy, ryzykując życiem.
Ale nie tylko tam ryzykuje życiem, poza gettem również - jego rodzina pomaga Żydom w czasie wojny i w filmie dowiadujemy się, że dzięki temu przeżyła cała rodzina i jeszcze jedna kobieta.
To film o cichym bohaterze, realnym świadku tragedii, która na zawsze go zmieniła a sceny z getta utkwiły już i wyobcowały go lekko jako człowieka - tego dowiadujemy się z zapisków z dziennika młodego Leszka, które także znajduje syn.
Bardzo fajnie zrealizowany dokument - mamy perspektywę ocalonej dziewczynki (w filmie już starszej kobiety), oraz dzieci innej ocalonej kobiety. Do tego dochodzą takie ciekawostki jak dokładna analiza miejsc, w których Grzywaczewski robił zdjęcia w getcie - robi to ekspert od Warszawy, który z precyzyjną dokładnością potrafi określić, która to ulica, który to dom, ba! nawet które to okno.
Sam negatyw jest uszkodzony lekko i inny specjalista dzięki temu potrafi znaleźć model aparatu, którym robił wtedy zdjęcia strażak, a nawet w jaki sposób je robił i dlaczego zdjęcia się ucinają lub nakładają na siebie.
Ktoś miał pomysł i to widać, oglądając ten dokument. Polecam gorąco - jest dostępny na HBO.
*zamiast plakatu wrzucam jedno ze zdjęć z getta - można zobaczyć jak blisko akcji był polski strażak, i jak blisko niebezpieczeństwa, robił zdjęcia praktycznie w obecności Niemców.
Wczoraj zobaczyłem, że na Disney jest już "Springsteen: Ocal mnie od nicości" i odpaliłem. Świetna rzecz. Nie jest to typowy film biograficzny. Nie mamy tutaj historii od zera do muzycznego bohatera. Nie ma fajerwerków, piszczących fanów, kobiet gotowych składać pokłony swojemu idolowi, nie ma sukcesu i zapachu pieniędzy. Jest za to smutek, pustka, jesień, demony przeszłości, niemoc i zmęczenie. To w zasadzie wycinek z biografii muzyka pokazujący pracę nad płytą "Nebraska". Jednak poza tym, a może raczej przede wszystkim jest filmem o depresji. Jako osoba zmagająca się m.in. z depresją od ponad 20 lat tak właśnie odbieram ten film i raczej to z niego wyciągnąłem a sam wątek muzyczny był dla mnie mniej istotny. Zresztą muzyki, jak na film o takiej postaci jest tutaj mało. Całość doskonale pokazuje moment, gdy choroba zaczyna chwytać człowieka za kark i przyduszać do podłogi. Jeszcze nie wiadomo, co się dzieje, ale już czuć, ze coś jest nie tak - pustka, poczucie bycia nie tu gdzie trzeba, brak siły, brak poczucia że to, co robimy ma sens. I to udało się oddać twórcom filmu a przede wszystkim świetnie pokazał to grający rol Springsteena Jeremy Allen White. Patrząc na niego miałem wrażenie, że Bruce zaraz się posypie. Nawet w chwilach pozornie radosnych, jak koncerty w klubie w jego oczach widać było dojmujący smutek. Fajnie, że był taki pomysł na ten film a nie kolejna ckliwa i słodka jak cukierek historyjka typu "One Love" o Marleyu. Aha... ojca Springsteena gra Stephen Graham i robi to rewelacyjne. Uwielbiam tego aktora.
Obsada: Michael Caine, Donald Pleasence, Lawrence Douglas, Trevor Howard
Czas trwania: 1h 40min
Ocena: 8/10
Osierocony David udaje się do żyjącego na odludziu stryja z listem pozostawionym przez ojca. Nie wie, że jest to początek jego licznych i niebezpiecznych przygód.
Jedynie samo zakończenie zostało trochę po macoszemu potraktowane