#czytajzhejto

76
5137

Wydawnictwo SQN zapowiedziało wydanie książki "Kat Gaudiego" autorstwa Aro Sainz De La Manza, w tłumaczeniu Roberta Kędzierskiego i Anny Krochmal. Książka ta otwiera cykl: Morderstwa w Barcelonie z inspektorem Milo Malartem. Dostępne będą wydanie miękkie ze skrzydełkami w cenie 59,99zł i ebook w cenie 47,99zł. Data wydania to 14.01.2026.


Nie jest to pierwszy raz, gdy dostajemy tłumaczenie hiszpańsko-języcznej powieści po wyjściu jej ekranizacji - dostępnej na platformie Netflix pod tytułem Miasto cieni (2025).


Opis książki od Wydawcy:

Jego dzieło jest napędzane złem. I musi być doskonałe. Działa z precyzją artysty i okrucieństwem kata. Czy jego ofiarą może być… miasto?


Na fasadzie budynku Casa Milà w Barcelonie zawisa płonące ciało mężczyzny. Wszystko wskazuje na starannie zaplanowaną zbrodnię – bez śladów, za to z brutalnym nagraniem, które paraliżuje mieszkańców miasta.

Do śledztwa dołącza inspektor Milo Malart. Ma ostatnią szansę, aby udowodnić, że jego intuicja nadal działa jak skalpel. Z pomocą bystrej profilerki Rebeki Mercader, odkrywa kolejne elementy układanki. Znaki pozostawione przez sprawcę oznaczają jedno – miasto Gaudiego jeszcze długo spokojnie nie zaśnie.

Kat Gaudiego Aro Sainza de La Mazy otwiera cykl Morderstwa w Barcelonie. Mroczny klimat, precyzyjna intryga i bohater, który sam balansuje na krawędzi – to kryminał idealny dla fanów solidnych, klasycznych dochodzeń z pełnokrwistą psychologią i gęstą atmosferą miasta.


#ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem #zapowiedziksiazkowe

df5d06de-eae9-410c-b53b-088cc69d116c

@bojowonastawionaowca z recenzji na GR zapowiada się na solidne 6-7/10, więc dokładnie tak jak pozycjonują się książki choćby Gomeza-Jurado czy Grange'a, które wciągam od razu po premierze

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

1794 + 1 = 1795


Tytuł: Wilk w białej furgonetce

Autor: John Darnielle

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: ArtRage

Format: książka papierowa

Liczba stron: 240

Ocena: 8/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5196448/wilk-w-bialej-furgonetce


Opowieść dorosłego żyjącego w cieniu wypadku z czasów nastoletnich, który permanentnie okaleczył jego twarz. Gra korespondencyjna, którą tworzy, i ludzie, którzy w nią grają.


O czym jest "Wilk w białej furgonetce"? Ciężko to określić. Jest to współczesna literatura piękna — coś, od czego zazwyczaj stronię, bo czuję się trochę za głupia, by w pełni ją zrozumieć. Nie ma prostej, jasnej fabuły. Jej akcja jest wręcz odwrócona — przez całą książkę próbujemy zrozumieć, co było przyczyną wypadku, co do niego doprowadziło, i wyjaśnienie dostajemy na samym końcu.


Ale w większości jest to pewnego rodzaju spowiedź. Dowiadujemy się, kim jest narrator, w jaki sposób myśli z jego opowieści i wspomnień. Opowiada nam, w jaki sposób dochodził do siebie, skazując się jednocześnie na całkowitą izolację. Odczuwamy to, co sam odczuwał — pewną rezygnację połączoną z pogodzeniem się z losem.


Książkę tę poleciły mi zaprzyjaźnione bibliotekarki z silent book clubu, i choć nie zmieniła ona mojego życia, to była miłym zaskoczeniem jako reprezentant gatunku, który zwykle omijam.


Prywatny licznik (od początku roku): 56/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto

ce96f9ba-f565-4ebe-b55f-e5f317d07d85
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

"Lepiej późno niż później", że tak zacytuję klasyka.


Dzisiaj odebrałem wygrane książki w konkursie #kzp

Dzięki @adsozmelku za super konkurs, zwłaszcza, że zostałem wylosowany!


Wybór był ciężki - ale po dyskusji wewnętrznej, wybrałem "Trylogię". A raczej - trylogię, bo są to trzy tomy serii "Orzeł Biały" Marcina Przybyłka.

Uważam go za jednego z lepszych autorów s-f. Cała seria "Gamedec" to dla mnie był opad szczęki przy pierwszym czytaniu. Z w sumie prostych opowiastek zrobiło się z tego potężne uniwersum z tak odjechanymi pomysłami, że czapki z głów.

Dlatego też postanowiłem zobaczyć jak idzie mu w czymś na granicy s-f, fantasy i political s-f. Z ocen i opisów wygląda to nieźle.


Jeszcze raz dzięki ogromne - napisałbym więcej, ale pierwszy tom si do mnie uśmiecha


#ksiazki #czytajzhejto #rozdajo #chwalesie #kultura

75e027e0-be00-4fd4-aa44-f328b1ea4425

Zaloguj się aby komentować

1789 + 1 = 1790


Tytuł: Stella Maris

Autor: Cormac McCarthy

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Literackie

Format: e-book

Liczba stron: 272

Ocena: 6/10


Końcówka roku to u mnie zawsze próba dokończenie serii, które zacząłem. Na pierwszy ogień idzie drugi tom duologii Pasażera.


Alicię Western poznaliśmy już w "Pasażerze", ale tam występowała tylko we wspomnieniach/retrospekcjach brata Bobbyego. Tutaj trafia do szpitala psychiatrycznego Stella Maris i wspólnie z doktorem Michaelem Cohenem spróbuje sobie pomóc.


Ta książka jest pisana dialogiem, nie ma w niej żadnej akcji, a wszystkiego dowiadujemy się z sesji terapeutycznych doktora i Alicii, choć bohaterka prosi, żeby tak tego nie traktować. Alicja trafia do Stella Maris dobrowolnie, z dużą sumą gotówki, stąd może stawiać pewnego rodzaju wymagania. Z dialogów dowiemy się o wszystkim co napędzą ją do życia, o matematyce, fizyce, budowie bomby atomowej przez jej ojca, traumach dzieciństwa i dorosłości, w którą wkroczyla zbyt wcześniej. Usłyszymy o tym, dlaczego uciekła od tymczasowego życia, od najtrudniejszej decyzji, której nie chciała podjąć.


Każdy z rozdziałów jest kolejną rozmową z doktorem i z delikatnie zmienionym tematem przewodnim. Pierwsza rozmowa Alicii z dr. Cohenem to pojedynek intelektualny, nie wywiad. Alicia demontuje język psychiatrii, wyśmiewa testy psychometryczne i kwestionuje sens diagnoz. Dowiadujemy się o jej matematycznej karierze (topologia, teoria toposów), zerwaniu z matematyką i o bracie leżącym w śpiączce po wypadku. Już od początku wyraźnie widać, że Alicia nie przyszła po pomoc i diagnozę, lecz po wysuchanie, szansę na wyrzucenie z siebie tego, co sprawia jej ból i zalega głęboko w pamięci. To Alicia też głównie mówi, doktor raczej wtrąca kolejne pytania, przytakuje i dodaje trochę osobistych historii.


Ja traktuję Stella Maris jako klucz do lepszego zrozumienia "Pasażera", natomiast mam ogromny zarzut do formy i tego jak podzielone są te książki. Sprawia to, że ich odbiór jest niepełny, jako że 2 tom jest słowniczkiem pojęć, potrzebnym do zrozumienia 1 tomu, nie powinien być zamknięty w osobnej książce, powiem więcej, kolejne rozmowy Alicii i doktora powinny przeplatać rozdziały z "Pasażera". Wtedy miałoby to chyba więcej sensu. Historia z 2 tomu jest też zamknięta w 1 pomieszczeniu, nie ma znaczenia gdzie się znajdujemy, w jakim czasie, co się dzieje po za pokojem, z innymi pacjentami, z życiem prywatnym doktora, czy z Bobbym.


Po za formą kluczową różnicą między książkami jest narracja - Retrospektywna i żałobna vs teraźniejsza. Oraz czas - już po samobójstwie vs w zawieszeniu w czasie, w zamknięciu, bez jednoznacznego upływu czasu. Nie wiem czemu, ale znowu miałem vibe VanderMeera i nawiązania do "Anihilacji".


Żadna z książek nie powinna być czytana bez drugiej i jeśli sięgnęliście tylko po Pasażera, to zapraszam do przeczytania Stelli, nie obiecuję jednak, że warto sięgać po duologię, szczególnie jeśli nie czytaliście wcześniej Cormaca, bo ma kilka dużo lepszych pozycji, od których warto zacząć ("Droga" + "To nie jest kraj dla starych ludzi").


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

cbf52275-0b66-4f71-aa64-78c6c6166da2

Zaloguj się aby komentować

1783 + 1 = 1784

Tytuł: Frankenstein

Autor: Mary Shelley

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Replika

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-68364-99-6

Liczba stron: 320

Ocena: 7/10


Sięgnąłem po tytuł bo to klasyk, który warto wciągnąć, zwłaszcza, że sam Frankenstein i jego potwór to już ikony kultury i na codzień mi służą jako metafory prowizorek i projektów prowadzonych tam gdzie pracuję. No.

Adaptacje filmowe i pastiże Brooksa widziałem, wszystkie były dość spójne w treści, a teraz na Netflixie pojawił się nowy twór, a że zbiera całkiem dobre noty to uznałem, że przeczytanie oryginału przed seansem będzie dobrym pomysłem.

Zobaczymy...

Ale do rzeczy.


Mając na uwadze, że historię pana F. znałem dość dobrze z filmów, to powiem szczerze, książka nieźle zryła mi beret. KSIĄŻKA NIJAK MA SIE DO FILMU! To są zupełnie odrębne dzieła, które łączy zbieżność nazwisk, fakt stworzenia potwora i kilka drobnych szczegółów... podsumowując, czytanie tego było dla mnie szokiem, bo musiałem przebudowywać swoją dotychczasową, mocno zakorzenioną wiedzę o tym uniwersum. Samo to daje +1 do subiektywnej oceny ogólnej dzieła. I tu w zasadzie nie mogę nic więcej powiedzieć o treści, bo każde słowo więcej byłoby spoilerem. A że książka jest fajna i krótka (te 320 stron poszło w dwa i pół popołudnia, bez ciśnięcia) to liczę, że każdy chętny sam się przekona co tam się w niej odjaniepawlało. Ale to co mogę o niej powiedzieć, to to że przez pryzmat domniemanego, spodziewanego obrotu akcji, książka targała mną jak sam potwór i na różnym jej etapie moja ocena o niej skakała od 2/10 do 10/10... ostatnio takie wahania to miałem przy Paragrafie 22. Czuć, że dzieło ma ponad 200 lat. Inny styl przedstawiania postaci niż przyjęło się dziś, inne realia. To nadaje jej osobliwego uroku.

Gdyby to była książka współczesna to dałbym jej sumarycznie 4/10.

Mając na uwadze, że to staroć, dałbym jej 5/10.

To, że wywracała mój światopogląd o historii pana F. i wykaruzelowała mnie pod tym kątem to dodatkowe +1.

No i to klasyk, +1.


Polecam, i żałuję że nie mogę nic opisać o treści bez spoilerowania


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

d158f739-be42-406a-82f3-984a8c28b0cb

No i włączyłem Frankensteina na netflixie. Obejrzałem 30 minut z 2,5h i wyłączyłem. Już w 1 minucie filmu spierdolili pierwotnego ducha książki. Potem już było tylko gorzej...

Czyli znów, książka vs. film to tylko zbieżność imion bohaterów. Ale ich role, powinowactwa, motywacja, charaktery... eh.

Może i film byłby dobry, ale nieustanne darcie jap głównych bohaterów i ich maniery mnie odrzuciły. Wolę poczytać, coś w tym czasie. A czytam Lovecrafta teraz... wybór był oczywisty i to jeszcze przed seansem.

Zaloguj się aby komentować

1782 + 1 = 1783


Tytuł: Czas Pogardy

Autor: Andrzej Sapkowski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: SuperNOVA

Format: audiobook

Liczba stron: 368

Ocena: 9/10


Druga część sagi i robi się poważniej. Oczywistą kumulacją jest zjazd na Thanned, ale droga wszystkich postaci tam jest deczko rozlazła. Oczywiście jest kilka niezłych scen, ale jednak to nie sam zjazd, poprzedzony świetnymi konwersacjami na bankiecie, a to co później to perełka. Nawet podróż Ciri po zjeździe nie jest taka zła jak ją zapamiętałem. Ogółem trochę gorzej ale to nadal najlepszy Sapkowski.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #wiedzmin #sapkowski

f7e423f6-e4a9-4602-9648-438a5baa298e

Zaloguj się aby komentować

1781 + 1 = 1782


Tytuł: 451° Fahrenheita

Autor: Ray Bradbury

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: e-book

ISBN: 9788374809221

Liczba stron: 176

Ocena: 10/10


Miałem jeszcze kilka dni do końca roku to postanowiłem, że przeczytam coś krótkiego. Okazało się, że Czterej pancerni mają 768 a 451 F tylko ~180 to przeczytałem tę drugą. Wiedziałem, że to coś o paleniu papieru i antyutopia. Brzmi ok, jedziemy. Autor miał pomysł na zakazanie książek w państwie, przykleił się tego pomysłu ich palenia przez jakąś inkwizycję OSP i za cholerę nie chciał puścić. Takie to średnie wszystko, ani odkrywcze ani jakoś szczególnie nie przybliża samego świata bo wszystko jest jakieś takie po łebkach. A mogłem zamiast tego przeczytać pierwsze 180 stron 4 pancernych :<


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #451fahrenheita

2a791bd6-0965-464b-a9bc-e27dd93de60b
owczareknietrzymryjski userbar

@plemnik_w_piwie nie potrafię oceniać książek w skali 1-10, bardziej robię to opisem. Jednym z niewielu wymaganych pól żeby zaliczyło książkę w bookmeterze jest właśnie ocena. Muszę jakąś dać z zakresu. To stwierdziłem na początku roku, że wszystkim będę dawać 10 bo to jednak książka. Ktoś włożył wysiłek w napisanie i wydanie. I wszystkim od tego momentu daję 10. Mógłbym 1, mógłbym 5 ale 10 wygląda absurdalnie.

@owczareknietrzymryjski jeżeli w następnym roku też będziesz dodawał wpisy, to dawaj książkom 7/10, bo tej oceny i tak jest zawsze najwięcej, a nie będziesz przy okazji zaburzał rozkładu. Poza tym jeżeli nie chce ci się lub z jakiegoś powodu nie potrafisz (co to za wytłumaczenie?), to zastosuj - tak jak wyżej zasugerowano - dwu lub trzystopniową skalę.

@Cerber108 xD, co za roznica jesli takich jest najwiecej. Ja i tak moimi ocenami nic nie zmienie. Caly rok tak dodawalem i dopiero teraz ci to zaczelo przeszkadzac? Jesli jest tak jak wujo mowi i mozna pomijac to bede pomijac. Znajac zycie do 7/10 ktos tez sie przyjebie

@owczareknietrzymryjski jak nie zmieni, jak twoich dyszek jest 27 a wszystkich 89 - prawie 1/3. 7 jest z kolei ponad 500, więc gdybyś takie wstawiał od początku, to stanowiłyby ledwie 5% całości. I tak, dopiero teraz zaczęło mi przeszdadzać, bo to jest chyba dopiero twój drugi post, który widzę, a pierwszy był bodaj od Lema, więc tam dycha nie budziła większych zastrzeżeń. Po prostu jak ktoś widzi najwyższą ocenę, a potem w opisie "no w sumie wszystko średnie było", to trochę zwiechę łapie.

Zaloguj się aby komentować

1780 + 1 = 1781

Tytuł: Solomon Kane

Autor: Robert E. Howard

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Vesper

Format: książka papierowa

ISBN: 9788384080115

Liczba stron: 440

Ocena: 6/10


Wreszcie przyszło mi napocząć kolejną serię wydawniczą - tym razem vesperowe Eony. Na start postanowiłem wykluczyć wielotomówki, co solidnie zawęziło pulę, a wybór ostatecznie padł na książkę, z której okładki klimat wylewa się już nawet nie hektolitrami, a po prostu cysternami.

Tom ten zawiera zestawienie kilkustronicowych opowiadanek, dłuższych (zapewne pierwotnie publikowanych w odcinkach) opowiadań oraz fragmentów dłuższych utworów. Traktują one o tytułowym Solomonie, pogromcy wszelkiego plugastwa - czy to w ludzkiej powłoce, czy też nadnaturalnej. W tułaczce bez przewodniego celu towarzyszy mu nieodzowny rapier, pistolety skałkowe, niekiedy muszkiet, do tego prosty kapelusz bez piór, ciemny płaszcz oraz pozbawiony granic upór. Mściciel ten wędruje po świecie nikomu nie wadząc - nawet zwierzętom - chyba że natrafi na nękanych w jakikolwiek sposób prostych ludzi, to wtedy biada prowodyrom, gdyż nic Kane'a nie powstrzyma przed wymierzeniem należytej kary - nawet ocean.

W pewnej mierze podoba mi się styl autora, który miejscami przypomina Lovecrafta (panowie tworzyli równolegle, a o inspiracji klimatem wychowanka Providence można mówić dopiero w przypadku późniejszych utworów), najzwyczajniej w świecie pasujący do konwencji - lekko grafomański, patetyczny, z nutą teatralnego dialogu. Jednakże w oczy kolą ciągłe powtórzenia - niestety na wielu płaszczyznach. Gdyby objawiały się one tylko w opisach i porównaniach, to jeszcze dałoby się to przeżyć, choć wciąż nie jest to zbyt fortunne, bo ile razy, w koło Macieju, można przyrównywać rzeczy wszelakie do wilka czy węża - pod tym względem repertuar autora jest dosyć ograniczony. Niestety bardziej zgrzytał mi recykling przebiegu historii: nawet jeżeli odbywały się one w różnych miejscach, mniej lub bardziej egzotycznych, stronę zła reprezentowała istota ludzka ze swoimi motywacjami lub nienaturalna ze swoimi wykoślawieniami, a dany utwór posiadał pewien twist, to rdzeń przebiegał niemal zawsze bardzo podobnie. Może i zanadto się czepiam i wymagam od pulpy nie wiadomo czego. Poza tym nie można zapomnieć, że teksty te (nie jestem pewny, czy wszystkie) były pisane w odcinkach, a przyswajane w taki sposób co jakiś czas z pewnością nie drażniły powtarzalnością, natomiast dla czytelnika w 2025 roku, obcującego ze zbiorem i czytającego go ciurkiem jednak rzuca się to w oczy.

Czego by jednak nie mówić, to należy jednak docenić kreację Solomona, pełną sprzeczności: na swój sposób pobożny i stroniący od bluzgów, a jednocześnie bezlitosny w pozbawianiu życia złoczyńców. Ubrany w ciemny, często poszarpany strój; o bladym, wręcz trupim licu, a jednak przychodzący potrzebującym w sukurs bez chwili wahania, nie oczekując nic w zamian. Nawet pomimo, mogłoby się zdawać, nadludzkich umiejętności, nie zawsze wszystko idzie po jego myśli, choćby wytężył siły ciała i ducha do granic pojmowania. I takie podejście do kreowania perypetii przekozaków odbieram pozytywnie.

Generalnie, czego by nie mówić, to jest to dosyć zjadliwy zbiór przygód mrocznego purytanina. Fale losu wysyłają go w ciekawe miejsca i stawiają przeciwko odmiennym oponentom, choć reszcie elementów odpowiedniej różnorodności brakuje. Myślę, że miłośnicy Lovecrafta i mrocznego klimatu odnajdą się tu lepiej niż inni.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #robertehoward #eony #vesper #ksiazkicerbera

40ae873f-dc34-496a-a081-40748c3bc152

@Cerber108 chyba już wiem jaka postać zainspirowała tych wszystkich gotyckich antybohaterów polujących na potwory (D z Vampire Hunter D, Caleb z Blood, Alucard z Hellsing).

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Wydawnictwo Literackie zapowiada historyczną nowość. "Zagubiony wątek. Historia starożytności z uwzględnieniem kobiet" Daisy Dunn trafi na sklepowe półki 28 stycznia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmuje 560 stron, w cenie detalicznej 99,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

W cieniu wielkich mężczyzn, takich jak Homer, Cezar, Antoniusz czy Kserkses, rozgrywały się historie rzadko zapisywane w kronikach. Wśród bitew, intryg i politycznych manewrów pojawiały się kobiety, które swoją odwagą i pomysłowością potrafiły zmieniać bieg wydarzeń.

W książce spotykamy m.in. Enheduannę, kapłankę i autorkę najstarszych tekstów podpisanych imieniem; słynną poetkę Telesillę która w obliczu zagrożenia poprowadziła obronę Argos; Artemizję, dowódczynię floty Kserksesa; Lokustę, specjalistkę od trucizn, będącą na usługach cesarzy Klaudiusza i Nerona; oraz Fulwię, wpływową uczestniczkę polityki późnej Republiki Rzymskiej, która wywołała bunt przeciwko Oktawianowi.


Dunn prowadzi czytelnika przez niepełne i sprzeczne przekazy, proponując spojrzenie na starożytność, które poszerza tradycyjną narrację znaną z klasycznych dzieł historyków i kronikarzy.


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #wydawnictwoliterackie #historia #starozytnosc #daisydunn

2bd9e19d-4202-4757-b1ed-d0e3788f2737

Zaloguj się aby komentować

1779 + 1 = 1780


Tytuł: Negative Space

Autor: B.R. Yeager

Kategoria: horror, weird fiction

Wydawnictwo: Apocalypse Party

Format: e-book

Liczba stron: 364

Ocena: 8/10


"Negative Space" to powieść, która nie próbuje być miła dla czytelnika. Nie prowadzi go za rączkę, nie oferuje prostych odpowiedzi. Zamiast tego konsekwentnie zanurza go w pustce - emocjonalnej, społecznej i egzystencjalnej - czyniąc z niej główny temat i jednocześnie narzędzie narracyjne. To książka o dorastaniu w świecie, w którym śmierć (głównie samobójcza) przestała być wydarzeniem, a stała się tłem.


Akcja rozgrywa się w Kinsfield, miasteczku dotkniętym falą samobójstw wśród młodych ludzi. Yeager nie traktuje tego jednak jak sensacyjnego punktu wyjścia, lecz jak stan naturalny: coś, co "po prostu jest" i mamy nad tym przejść do porządku dziennego. Narracja prowadzona jest z perspektywy trójki nastoletnich bohaterów: Ahmira, Jill i Lu - pozwala zobaczyć ten sam świat z różnych perspektyw, ale bez złudzenia, że którakolwiek z nich oferuje tą "lepszą" interpretację rzeczywistości.


Centralną figurą powieści jest Tyler - charyzmatyczny, autodestrukcyjny, magnetyczny nastolatek. To postać, która nie tyle popycha innych ku samozagładzie, ile wydobywa na powierzchnię to, co już w nich siedzi i dostarcza paliwa kolejnym negatywnym emocjom. Jest jednocześnie przyjacielem, kochankiem, przewodnikiem i zwiastunem katastrofy. Jego relacja z Jill, zrodzona w szpitalu psychiatrycznym, szybko przeradza się w emocjonalny układ oparty na lęku, uzależnieniu i ciągłym oczekiwaniu na tragedię. Jill kocha Tylera, ale niemal od początku kocha go tak, jakby opłakiwała go za życia. Ahmir reprezentuje inne podejście: poznajemy go jako biernego uczestnika. Jego narracja pełna jest dystansu, momentami wręcz obojętności czy wyjebania, które jednak nie wynikają z osobowości, lecz z poczucia, że świat dawno stracił rację bytu i powinien się już skończyć. To on najwcześniej zaczyna dostrzegać, że Tyler nie jest przyczyną zła, a jedynie jego katalizatorem. Najbardziej niepokojącą perspektywę wnosi Lu - wycofany, neuroatypowy chłopak, którego prawdziwym światem staje się internetowe forum poświęcone samobójstwom. Fragmenty wpisów na forum, wplecione w narrację, są jednym z najmocniejszych elementów książki: chłodne, ironiczne, pozbawione empatii, a jednocześnie przerażająco realistyczne. To właśnie tutaj śmierć zostaje całkowicie odarta z metafizyki i sprowadzona do obrazu, przypadku czy najprostszych danych.


Kulminacyjnym momentem powieści jest samobójstwo Hectora Ferrery - publiczne, sfotografowane, natychmiast zdigitalizowane i udostępnione dalej przez młodzież. To wydarzenie nie tyle zmienia bohaterów, co potwierdza smutne reguły świata, w którym żyją. Od tego momentu "Negative Space" coraz śmielej skręca w stronę weird fiction i horroru egzystencjalnego: pojawia się narkotyk WHORL, wizje czarnych strun, obsesja pętli i postać Wernera Baumhauera, filozofa-suicydysty, którego Tyler traktuje niemal jak boga/mesjasza.


Yeager celowo zaciera granice między halucynacją, narkotycznym doświadczeniem, zaburzeniem psychicznym i realnym złem. Nie daje czytelnikowi komfortu jednoznacznej interpretacji. Czy coś naprawdę nawiedza Kinsfield? Czy wszystko da się wyjaśnić depresją, uzależnieniem i społeczną entropią? Powieść nie odpowiada na żadne pytania, a zakończenie jest mocno otwarte i właśnie w tym tkwi jej siła.


"Negative Space" nie jest książką łatwą ani przyjemną. Momentami bywa monotonna, świadomie przeciągnięta, duszna. Ale ta duszność jest integralną częścią doświadczenia lektury. To powieść, która działa nie fabułą, lecz atmosferą i konsekwencją wizji. Zostawia po sobie uczucie niepokoju, pustki i myśl, że niektóre historie nie mają zakończeń - tylko trwają dalej, w pętli.


Czytając miałem wrażenie, że jest to książka bardzo podobna do "Anihilacji " (Jeffa VanderMeera), choć obie książki idą w zupełnie różnych kierunkach. U VanderMeera źródłem niepokoju jest obca (do pewnego stopnia kosmiczna), zewnętrzna zamknięta przestrzeń - Strefa X, która narusza prawa biologii, języka i tożsamości. Groza rodzi się tam z konfrontacji człowieka z czymś radykalnie odmiennym. U Yeagera natomiast "strefa" znajduje się wewnątrz: w mieście, w ciałach, w umysłach bohaterów, w narkotycznym transie i w społecznej próżni, która powstała po utracie sensu. Obie powieści łączy poczucie powolnej, nieodwracalnej transformacji. W "Anihilacji" bohaterowie stopniowo tracą pewność, kim są i gdzie kończy się ich tożsamość, w "Negative Space" podobny proces zachodzi poprzez depresję, uzależnienia i oswajanie się z nieuchronną śmiercią. Różnica polega na charakterze tej transformacji: u VanderMeera - niemal biologicznym, natomiast u Yeagera - społecznym i psychicznym (przez to jest boleśnie bliska rzeczywistości).

Książka nie została jeszcze przetłumaczona na język polski i ze względu na tematykę, raczej zbyt szybko to nie nastąpi.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 206/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

a9d1be47-2bbb-42f7-a0dd-15ac48321542

Zaloguj się aby komentować

1777 + 1 = 1778


Tytuł: Zaniechanie

Autor: Zofia Zaleska

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Karakter

Format: e-book

Liczba stron: 200

Ocena: 6/10


Książka o zaniechaniu, prokrastynacji, odwlekaniu, odwracaniu produktywności, pomijaniu, nie udzielaniu się, lenistwie, marnotrawieniu czasu i zmudowaniu.


Wiele ciekawostek o pisarzach, książkach, odniesień do postaci realnych i fikcyjnych. Przykładowo Salinger ("Buszujący w zbożu"), który od napisania swojego najważniejszego dzieła nie napisał już nic więcej, nawet nie udzielał wywiadów na jego temat i pozostawał bierny na wszelką krytykę, analizy czy odniesienia innych autorów czy dziennikarzy. Rasizm, który jest poruszany zarówno z perspektywy pisarzy jak Ellison (Niewidzialny człowiek), ale i zachowań ludzi: od białych ludzi malujących twarze na czarno, żeby udawać niewolników, po czarnoskórych przedrzeźniających białych. Wiele czasu autorka poświęca biernym postawom i to zarówno z perspektywy krytyka, jak i obrońcy. Całość podszyta jest ciekawymi uwagami i przykładami.


To co może drażnić, to to, że autorka trochę za bardzo skacze po tematach, które dla mnie nie miały wyraźnej kropki, może nawet potrzebowały swojego odrębnego rozdziału. Natomiast nie można jej odmówić tego ile czasu poświęciła na rozeznanie w temacie i wybranie dzieł literatury do jego zilustrowania.


Solidna pozycja, warta przeczytania, natomiast do topki niestety nie trafi.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 205/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

1fbdb8b4-aeee-4453-bf97-bab43c20fc55

Zaloguj się aby komentować

1776 + 1 = 1777


Tytuł: Babunia

Autor: Ivana Gibova

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Książkowe Klimaty

Format: e-book

Liczba stron: 184

Ocena: 7/10


Święta to brak czasu na czytanie, stąd większy nacisk na krótsze książki, które niosą ze sobą ciekawą historię.


Gibova pisze o dorostaniu, starości i rodzinie bez pudru: krótkie sceny, sporo ironii, momentami wręcz groteska - a pod spodem kawał prawdy o bezradności, wstydzie i miłości, która bywa bardziej obowiązkiem niż uczuciem. Najmocniej działają partie "bliskiego planu": opieka nad tytułową babunią, ciało, które odmawia posłuszeństwa, dojrzewanie bez poprawnych wzorców, seksulaność, której nikt Cię nie nauczył, drobne upokorzenia dnia codziennego, rodzinne mikrowojny. Te fragmenty są szczere, gęste i bolesne w najlepszym sensie - zostają z czytelnikiem na dłużej.


Problem w tym, że książka jest mocno nierówna. Po świetnych, trudnych scenach przychodzą wątki, które wyglądają jak zapychacze: dygresje bez stawki, żarty dla samej zgrywy, mini-obserwacje, które nic nie wnoszą do historii ani do bohaterki. Przy objętości poniżej 200 stron czuć to podwójnie - zamiast wyostrzenia mamy rozproszenie, zamiast przechodzenia do punktu mamy dygresje.


To co mnie zaskoczyło, to unikatowe pokazanie upływu czasu - mierzone rozmiarem kapci, bo gdy poznajemy naszą bohaterkę zalany tata prowadzi ją do przedszkola w deszczu, a zamiast bucików ma przemoknięte kapcie z kaczką w rozmiarze 27. Ostatecznie historia zatrzyma się na rozmiarze 39. Ciekawym zabiegiem jest też hierarchia bohaterów w zależności od ich funkcji: ci mniej znaczący mają nazwiska, drugoplanowi mają imiona, a pierwszoplanowi mają stopień pokrewieństwa - Babunia, Babcia od Antychrysta, czy ja (w domyśle narratorka). Całość historii jest też pokazana jakby była strumieniem wspomnień Magdy, przelatujących jej przed oczami, w trakcie pogrzebu na cmentarzu.


Bohaterki są 2: tytułowa Babunia i Magda (narratorka), obie poznamy tylko z perspektywy tej drugiej. Historia Magdy będzie przejściem od dzieciństwa przez dojrzewanie w dorosłość. Będzie to historia trudna, bolesna, odzierająca z dzieciństwa. Historia Babuni będzie zgoła inna, od samego początku stanowiąca jakby tło dla drugiej historii, ale mająca na nią ogromny wpływ. Wszystko jest podszyte klimatem lat 90. w małym miasteczku na Słowacji, które do pewnego stopnia może być 3 bohaterką tej historii.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 204/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

503743b3-5224-4207-8896-95762b5ef396

Zaloguj się aby komentować

1774+1=1775


Tytuł: Hyperion

Autor: Dan Simmons

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: e-book

Liczba stron: 624

Ocena: 8/10


Cykl hyperiona chciałem przeczytać już od dawna ale nie chciałem zaczynać przed zamknięciem licznika bo obawiałem się że 4 tomowa kolumbryna może mnie w pewnym momencie zmęczyć i zatrzymać na dłużej. Raczej niepotrzebnie się obawiałem.

Hyperion to klasyk więc pewnie sporo ludzi kojarzy o czym jest. Na planetę hyperion przybywa 7 osób (tak w zasadzie to 8 ) które mają odbyć pielgrzymkę do grobowców czasu gdzie czeka na nich spotkanie z legendarnym dzierzbą, potworem który może spełnić życzenie jednego z pielgrzymów a resztę zabić. Pielgrzymi w trakcie podróży opowiadają sobie swoją historię która doprowadziła do tego że są uczestnikami tej pielgrzymki.

Esencja czyli historie pielgrzymów są świetne. Szczególnie historia księdza i naukowca. Trochę słabsza konsula ale za to dosyć ważna. Poznajemy dzięki nim nie tylko bohaterów ale też całe tło z historią świata i frakcjami. Bohaterowie są dosyć fajnie napisani i mimo że jest ich sporo bo to nie tylko pielgrzymi to są wyraźni i o każdym można coś powiedzieć. Cała otoczka polityczna i motywy działań niektórych osób jeszcze tak mocno nie są zarysowane w tym tomie więc jeszcze nie wydają się aż tak zagmatwane.

Książkę oceniam już z perspektywy przeczytania drugiego tomu. I jest to bardziej takie 8+.


Prywatny licznik: 31/30


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

d4945fa6-3461-4297-81de-9293becc41dc

@Ten_koles_od_bialego_psa Druga skończona i trzecia już za połową. Nie jest zła ale faktycznie chyba mogło się skończyć na dwóch

Zaloguj się aby komentować

1765 + 1 = 1766


Tytuł: Projekt Hail Mary

Autor: Andy Weir

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Akurat

Format: e-book

Liczba stron: 512

Ocena: 8/10


Chciałbym tu coś napisać o czym jest ta książka ale nie chciałbym psuć zabawy z odkrywania historii. Powiedzmy że ziemi grozi zagłada więc w kosmos rusza misja która ma temu zapobiec. I na serio lepiej nic więcej nie czytać na ten temat. Zastosowano tu pewien myk czyli główny bohater stracił pamięć i to o co tu chodzi odkrywamy razem z nim. I jest to prawdopodobnie jeden z fajniejszych elementów fabuły.

Na wiosnę będzie można obejrzeć film na podstawie tej książki co jest świetnym momentem żeby sobie ją teraz przeczytać. I trzeba wspomnieć że wcale mnie nie dziwi że ekranizacja powstaje bo materiał źródłowy to w zasadzie gotowy scenariusz. Praktycznie nic nie trzeba zmieniać. I film który z tego wyjdzie to będzie popcornowe sci-fi w czystej postaci. Takie połączenie Armageddonu z Interstellar lub mniej znanym Sunshine. Z plusami i minusami za tym stojącymi. Więc mamy akcję która pędzi do przodu, cały czas coś się dzieje, w powietrzu wisi zagrożenie. I jest to świetnie zrobione z zachowaniem zdrowego rozsądku i jakiś tam podstaw naukowych. A z drugiej strony mamy takie klisze filmowe że aż śmieszne i wydaję się że autor bardziej mruga do nas okiem niż faktycznie brał to na poważnie. Więc mamy klasyki typu odrzucony naukowiec który jednak miał rację, ważniaki w garniakach którzy muszą pokazać swoją władzę, zbieranie ekipy, i tym podobne.

Mimo że tak jak napisałem jest to popcornowe sci-fi to możliwe że jest to najlepsza pozycja w swojej kategorii. Czyta się świetnie i sprawia masę frajdy.

Czekam na film chociaż nie napalam się bo trochę obawiam się czy uda się wcisnąć wszystko bez kastrowania i leceniu z fabuła na złamanie karku. Zobaczymy.


A i mogę odnotować że udało się zamknąć założony licznik w tym roku W sumie to jest już posunięty do przodu więc muszę zdążyć do środy wrzucić jeszcze dwie książki. Pewnie byłoby 40 na luzie ale strasznie mocno wstrzymała mnie jedna pozycja w papierze bo chciałem ją mieć na półce czyli Boże Igrzysko. I teraz już wiem że kolumbryny wydane w jednym tomie to nie jest przyjemna rzecz do czytania xD


Prywatny licznik: 30/30


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

a7d1b8a9-f1a8-455d-8353-74feb2984659

@Pstronk uwielbiam sunshine i interstellar, a o książce słyszałem dobre opinie, więc będzie czytane. Dzięki.

@Pstronk moment przeczytałem. Nie mogę doczekać się ekranizacji. Jak się zorientowałem, że to autora Marsjanina to od razu sięgnąłem po Marsjanina i Hail Mary oceniam dużo wyżej

Zaloguj się aby komentować