#czytajzhejto
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Znak wznawia biografię historyczną. "Czyngis-chan. Architekt nowoczesnego świata" Jacka Weatherforda w sprzedaży od 11 lutego 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmie 448 stron, w cenie detalicznej 79,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Z chaosu – porządek. Z wojen – postęp.
Czyngis-chan, barbarzyńca w oczach wrogów, wizjonerski przywódca w oczach historii.
W dwadzieścia pięć lat podbił więcej ziem niż Rzym przez cztery stulecia. Złamał świat muzułmański i obnażył słabości europejskiego rycerstwa.
Ale to nie podboje, a jego idee okazały się przetrwać wieki. Zjednoczył rozbite ludy, stworzył szlaki wymiany towarów, zbudował system oparty na tolerancji, promocji talentu i swobodnym przepływie wiedzy. Połączył zacofany wówczas Zachód z kwitnącą Azją.
Jack Weatherford w fascynujący sposób obala mit Mongołów jako dzikich barbarzyńców. Pokazuje, że to właśnie dzięki nim do Europy dotarły wspaniałe wynalazki i idee, które stały się fundamentem nowoczesności.
Autor nie tylko tworzy wspaniały obraz wielkiego przywódcy i jego spuścizny, ale zmusza nas do zastanowienia się nad tym, gdzie naprawdę leżą podwaliny współczesnego świata. Z mongolskich stepów wyłania się świat otwartych granic, wymiany myśli i technologii – świat, w którym żyjemy do dziś.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #znak #historia #jackweatherford #czyngischan #sredniowiecze #mongolia

Premiera przesunięta na 25 lutego 2026 roku.
Wołam grzmocących newsa:
@A_a @LoginLoginsky @WujekAlien @Schecterro @HerrJacuch @krisuosiem @Shagot @Vargtimmen @Fly_agaric @ciszej @radoslaw-m @piotrx65 @Kilik @AbenoKyerto @mannoroth @lechaim @bori @kejdzu @AndrzejZupa @l__p @Endrevoir @fonfi @Astro @GEKONIK @bojowonastawionaowca @suseu @Ravm @UncleFester
Zaloguj się aby komentować
1764 + 1 = 1765
Tytuł: Dom zła
Autor: Jakub Rutka
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Znak JednymSłowem
Format: książka papierowa
Liczba stron: 368
Ocena: 7/10
Dawno nie czytałem w papierze, a nadarzyła się ku temu okazja, bo dostałem książkę na prezent.
Rutka składa współczesny kryminał na styku fikcji i true crime: po anonimowym telefonie popularny podcaster Jacek Gadowski wkracza w sam środek sprawy brutalnego mordu z lat 90. o którym miasto zapomniało, opuszczonego nawiedzonego domu, który dalej zabiera tchnienia kolejnych istnień i policji, która nieudolnie próbuje rozwikłać sprawę. Stare akta, niechętni świadkowie, układy i półsłówka - to śledztwo bardziej o pamięci i milczeniu niż o efektach pracy policyjnych detektywów.
Najmocniej działa atmosfera: duszna, małomiejska, z plotką jako walutą i poczuciem, że każdy coś wie i pamięta, ale nic nie powie. Krótkie, podcastowe rozdziały nadają rytm, a Gadowski nie jest żadnym supergliną - to uparty reporter, który badając kolejne tropy popełnia błędy, ale brnie dalej. Dzięki swojemu uporowi odnosi mniejsze lub większe zwycięśtwa, w przeciwieństwie do policji, która utknęła w "martwym" punkcie. Kolejnym bohaterem jest Ostrołęka: miejsca, detale i ulice - ten lokalny sznyt realnie podkręca immersję (stąd moje dodatkowe pół punktu, za powrót w rodzinne strony).
Słabiej bywa w środku, gdzie tempo delikatnie siada, a część zwrotów akcji okazuje się zbyt przewidywalna. Antagonista momentami działa dla zasady, zamiast naprawdę zaskakiwać motywacją, a finał, choć solidny i domykający, daje satysfakcję, ale niekoniecznie opad szczęki, których oczekujemy w kryminałach.
Udany, mroczny debiut z kapitalnym punktem wyjścia i klimatem, który robi połowę roboty. Plusy przede wszystkim za atmosferę, formę i lokalność. Minus za kilka fabularnych skrótów i nierówne tempo po drodze. Jeśli lubisz true-crime przeniesione do fikcji i małomiasteczkowe tajemnice, sięgaj po nią śmiało. Historia Jacka Gadowskiego doczekała się kontynuuacji w książce "Tarocista".
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik: 203/128
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

Zaloguj się aby komentować
1763 + 1 = 1764
Tytuł: Wspomnienie Lodu - Cień Przeszłości
Autor: Steven Erikson
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG
Format: książka papierowa
Liczba stron: 506
Ocena: 6/10
Pierwsza część kolejnej odsłony Malazanu!
Jest łatwiej niż w poprzedniej części. Głównie dlatego że powraca bardzo dużo postaci z Ogrodu Księżyca. Ale oczywiście jest również mnóstwo nowych postaci, mamy nowe zagrożenia - to bardziej widoczne czyli Pannion Domin oraz drugie, dużo poważniejsze o którym jeszcze w sumie mało wiemy. No i oczywiście mnóstwo mitologii, bogów, ascendentów. No kurde dzieje się. Groty się psują, czarodziejki zmartwychwstają. W sumie dopiero się porządnie pionki na szachownicy rozstawiły a tu 500 stron przeleciało. Masaskra jaki to jest wielki świat.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #malazanskaksiegapoleglych

Zaloguj się aby komentować
1761 + 1 = 1762
Tytuł: Morderstwo w Boże Narodzenie
Autor: Agatha Christie
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Format: książka papierowa
Liczba stron: 238
Ocena: 6/10
Ciekawa odskocznia od dzisiejszych kryminałów, jest to na pewno cos innego, pisane inaczej niz dzisiejsze książki. Prawie cala powiesc to przesłuchania, a połowa to te same pytania tylko do innych ludzi. Od czasu do czasu fajnie takie cos przeczytać, ale gdybym mial częściej czytac tak napisane książki to bym sie chyba wynudzil.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki #czytanie


Zaloguj się aby komentować
1760 + 1 = 1761
Tytuł: Opowieści niesamowite. Literatura francuska
Autor: wielu autorów
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Format: e-book
ISBN: 9788306035162
Liczba stron: 472
Ocena: 8/10
Uwielbiam opowiadania - uważam je za formę o wiele lepszą i jednocześnie trudniejszą od powieści.
Uwielbiam także fantastykę - bez ograniczania się na podgatunki, chociaż istnieją bliższe mojemu sercu (na co wskazuje chociażby mój pseudonim). jak i dalsze, wiadomo.
W języku francuskim się zakochałem i uczyłem się go przez dwa lata na studiach. Kocham jego brzmienie i mimo że nie mam samozaparcia, by uczyć się go na własną rękę, to bardzo lubię go słuchać.
Nic więc dziwnego, że tak bardzo spodobała mi się idea połączenia tych trzech rzeczy, zaproponowana przez Państwowy Instytut Wydawniczy.
To wybór klasycznych, prekursorskich opowiadań literatury fantastycznej w języku francuskim. Uważam, że trzeba trochę przymknąć oko na niektóre aspekty - w końcu od napisania ich minęło około dwieście lat, więc oczywiste, że nie wszystko będzie się czytało równie dobrze, co współczesne teksty. Chociaż zaskoczyła mnie aktualność niektórych poruszanych zagadnień.
Na szczęście na wstępie można przeczytać analizy wszystkich zgromadzonych opowiadań i poznać tematy, które poruszały ówczesnych pisarzy. Dzięki takiemu przygotowaniu łatwiej było mi odszyfrować, co autorzy mieli do powiedzenia.
Moim zdaniem nie warto się sugerować etykietką z LubimyCzytać, która twierdzi, że to horror. Oczywiście horror to jeden z podgatunków fantastyki, dlatego traktuję ten zbiór po prostu jako zbiór opowiadań fantastycznych, a nie stricte należących do horroru.
Inicjatywa spodobała mi się na tyle, że kupiłem całą serię. Do wyboru są opowiadania między innymi z języka rosyjskiego, polskiego, niemieckiego, czeskiego, a nawet japońskiego. Pochwalę wydawnictwo, że ceny e-booków są bardzo przystępne - 20 złotych za sztukę.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #fantastyka

@JapyczStasiek
Trudno odpowiedzieć - z dzisiejszej perspektywy mało rzeczy wydaje się „dziwnych”. Myślałem o tym ostatnio w kontekście czytanego przeze mnie „Niewidzialnego człowieka”. W powieści dla ówczesnych ludzi było to coś niesamowitego i przerażającego. I zacząłem się zastanawiać, czy dzisiaj, po tych wszystkich obejrzanych, przeczytanych i ogranych fantastycznych tytułach, czy spotkanie niewidzialnego człowieka by mnie zaskoczyło?
Zaloguj się aby komentować
1759 + 1 = 1760
Tytuł: Wszyscy na Zanzibarze
Autor: John Brunner
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG
Format: książka papierowa
ISBN: 9788367793100
Liczba stron: 672
Ocena: 10/10
Rok ten obfituje dla mnie w książki po prostu fenomenalne; do ich grona dołącza pozycja niniejsza. Od razu też zaznaczę, że nie jestem na tyle kompetentny, by odpowiednio się na jej temat wypowiedzieć i oddać jej, co królewskie, ale - tak jak zawsze - postaram się dać z siebie całe 30%.
Sam początek nie napawał optymizmem - przerażająco chaotyczny: jakieś slogany, reklamy, urywki dialogów, tego typu rzeczy. Można było odnieść wrażenie, że to szum i hałas mający postawić nas w butach ludzi żyjących w ukazanym świecie. Niemal cała pierwsza połowa książki to rozgardiasz, choć z czasem słabnący. Główna oś fabularna przeplatana jest urywkami życia ludzi z różnych grup społecznych, zakątków świata i - co najistotniejsze - dotkniętych odmiennymi problemami, mającymi ukazać nam funkcjonowanie (czasem nieudolne) ówczesnego społeczeństwa oraz spraw, które - jeżeli nie zostaną w najbliższym czasie wzięte na tapet przez oficjeli - mogą przegiąć pałę goryczy zwyczajnych ludzi. Postacie, którym epizody te są poświęcane jest całkiem sporo, jednakże ich poszczególne rozdziały dzielą zawsze spore ilości stron, tak więc powrót do nich niekiedy lekko człowieka wytrąca z rytmu. Trochę żałuję, że fragmenty te nie są choć odrobinę (nie więcej) bardziej rozwinięte, bo wtedy pozwoliłyby wybrzmieć przedstawionym w nich wydarzeniom jeszcze dobitniej.
Głównym obiektem zainteresowania jest tutaj człowiek, a konkretniej - dzieci. A jeszcze dokładniej? Usprawnienie człowieka, genetyka potomstwa, genetyka ich hipotetycznych dzieci, antykoncepcja, aborcja, adopcja itp. Jak wiadomo, bąbelki to delikatny temat i dzięki (nie tylko) temu Nowy Jork (i nie tylko on) przypomina beczkę pełną prochu czekającą na zbłąkaną iskrę.
Mniej więcej w połowie fabuła, a raczej pewna jej część, skręca na quazi-szpiegowskie tory tj. szkolenie na totalnego badassa i wysłanie na najwyższej wagi misję do obcego kraju. Natomiast pozostała część w dalszym ciągu podąża śladem grupki mającej za cel zmodernizowanie pewnego afrykańskiego państewka - Benini - w stopniu uważanym za niemożliwy i to zaledwie w kilkadziesiąt lat. W tle tego wątku tkwi najpotężniejszy superkomputer, którego właściciele chcą wykształcić w nim identyczną z ludzką świadomość. Obie te linie przebiegają równolegle do siebie, bez przeplatania, a finalne implikacje są ogromne, choć dla całego świata ich prawdziwy rozmiar będzie dostrzegalny dopiero z pewnym opóźnieniem.
W "linii szpiegowskiej", pod koniec piątej setki stron, miał miejsce zbieg okoliczności niezwykle sprzyjający bohaterowi. Owszem, jak najbardziej możliwy i dający się logicznie wyjaśnić, niemniej jednak wciąż prawdopodobny jak "jeden do bardzo wielu". We fragmencie tym bardzo podobało mi się ukazanie wewnętrznego poczucia obowiązku i chęci wypełnienia misji kłócącego się z ludzkimi odruchami i obrzydzeniem do samego siebie. Natomiast w tej drugiej linii całkiem interesujące wtrącenie stanowiły przekazywane przez rdzenną ludność z pokolenia na pokolenie "Legendy o Begim", przedstawiające ciekawe poglądy na zachowania człowieka wobec natury oraz ludzi swoich czy obcych. Generalnie, autor zaproponował tu swoiste studium, gdzie z jednej strony nie chcemy głupich/upośledzonych dzieci, bo trzeba będzie poświęcić na nie niewspółmiernie więcej czasu niż na normalne, a z drugiej nie podoba nam się perspektywa nadejścia genialnego potomstwa, bo sami będziemy się wtedy czuć mali i nieistotni. No to ingerować w te geny czy nie? Do jakiego stopnia? W jakich celach? Również to, czego dowiadujemy się o fundamentalnej naturze człowieka na sam koniec wątku Benini zostawia czytelnika z ciężkim orzechem do zgryzienia (i akceptacji).
No a teraz trochę o aspektach bardziej wymiernych. Brunner wprowadza sporo własnych słów, niektóre będące zlepkami nam znanych, inne z kolei zupełnie nowymi. Te pierwsze bywają niekiedy dosyć komiczne w swojej obrazowości, te drugiej natomiast dosyć szybko dają się przyswoić. Do dialogów nie mogę się przyczepić i wypadają one po prostu w większości naturalnie, a ich niekwestionowanym masakratorem jest niepoprawny narcyz Chad Mulligan. Uwielbiam tak charakterystyczne figury, a to, co robi pod koniec książki po prostu wyrzuca z kapci. Nie ukrywam, że po zawarciu okładek przeżyłem malutkie katharsis. Serio. Właśnie tego kalibru książki otrzymują ode mnie najwyższą notę. Do tego, w ramach ciekawostki, ponownie przeczytałem ten niestrawny na pierwszy rzut oka wstęp i tym razem wszystko perfekcyjnie wskoczyło na swoje miejsce.
Lektura ze wszech miar fenomenalna, poruszająca i zahaczająca o 40 i 4 wątki i motywy, przedstawiająca różne strony natury człowieka w zależności od mrowia okoliczności. Pozycja obowiązkowa dla każdego szanującego się fana gatunku, jednakże zdecydowanie nie na początek przygody z nim.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #johnbrunner #artefakty #mag #ksiazkicerbera

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Dom Wydawniczy REBIS zapowiada drugi tom trylogii historycznej. "Tyran" Conna Igguldena ma zaplanowaną premierę na 27 stycznia 2026 roku. Wydanie w miękkiej oprawie zawiera 440 stron, w cenie detalicznej 49,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Rzymem władają tylko tacy, co nie znają litości…
W dniu zaślubin Klaudiusza z Agrypiną młody pretor leży na łożu śmierci we własnym domu. Jeszcze poprzedniego dnia był zaręczony z Oktawią, córką cesarza... Agrypina bezwzględnie poszerza krąg swoich wpływów. Namawia Klaudiusza, by przysposobił i mianował swoim następcą jej trzynastoletniego syna, zwanego teraz Neronem. Niedojrzały jeszcze chłopiec rywalizuje z Brytanikiem, naturalnym następcą tronu. Zdobywa wiedzę z pomocą Seneki i uczy się walczyć. Uczy się kochać. I co z tego, że matka chce, by poślubił Oktawię, jego przyrodnią siostrę? Rzym bywał już świadkiem podobnych skandali. A jednak ci, których nie dosięgły macki Agrypiny, i rodziny jej ofiar mają dobrą pamięć i ostre noże. Rzym zawsze był niebezpieczny. Neron z czasem się przekona, że tu można dojść do celu tylko po trupach. Choćby nawet cesarzy.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #rebis #conniggulden #historia #starozytnosc #neron

Zaloguj się aby komentować
1757 + 1 = 1758
Tytuł: Pan światła
Autor: Roger Zelazny
Tłumacze: Piotr W. Cholewa
Kategoria: science fiction
Format: ebook
Ocena: 7/10
Na skolonizowanej obcej planecie mała grupka przejęła kontrolę nad zaawansowaną technologią, zapewniła sobie nieśmiertelność i larpuje hinduskich bogów, całą resztę ludzkości trzymając od pokoleń za mordę i sztucznie ograniczając jej rozwój. A nasz główny bohater Sam, który kiedyś też był bogiem, nie zgadza się z tym i rzuca swoim byłym ziomkom wyzwanie.
Bardzo ciekawe i pomysłowe połączenie klimatów sf z mistycznymi i religijnymi, z licznymi nawiązaniami do hinduizmu, buddyzmu ale też chrześcijaństwa. Napisane bardzo ładnym, poetyckim stylem. Podobało mi się że wszelkie opisy techniki wyglądały jakbyśmy czytali jakiś mit. Na przykład już na początku jeden z bohaterów obsługuje machinę modlitewną i za pomocą ogromnego metalowego lotosu na dachu wznosi modły o mocy wielu kilowatów. xD Świetne są też widowiskowe sceny walk i bitew, w których nasi bogowie dysponują zarówno potężnym orężem jak i różnymi mocami swoich zmutowanych ciał
mogą skupić na chwilę swój umysł i przemienić się w bogów, przybierając Aspekt wzmacniający ich ciała i intensyfikujący wolę oraz rozszerzając moc swoich pragnień w Atrybuty, które spadały z siłą podobną do magii na tych, przeciw którym je zwrócili
Z wad to główny rdzeń fabularny jest prosty jak budowa cepa, a bohaterowie jednowymiarowi i średnio interesujący.
#ksiazki #bookmeter #czytajzhejto #scifi

Zaloguj się aby komentować
Podsumowanie mojego czytelniczego #2025
69 pozycji, o 7 mniej niż przed rokiem, ponownie głownie sci-fi.
Wśród tych które najbardziej mi się podobały chciałbym wyróżnić:
Trylogię husycką Sapkowskiego 7 EW Stephensona (z pominięciem końcówki, tam coś nie pokleiło) Przestrzeń objawienia Reynoldsa (AM proszę, wydaj resztę Reynoldsa) Projekt Hail Mary Weira Początkujący złoczyńca Scalziego (świetna niezobowiązująca rozrywka)
Życzyłbym sobie, by kolejny rok był przynajmniej tak obfity jak mijający ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#ksiazki #czytajzhejto #chwalesie #literatura #podsumowanieroku

Zaloguj się aby komentować
1754 + 1 = 1755
Tytuł: Sny o pociągach
Autor: Denis Johnson
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Czarne
Format: e-book
Liczba stron: 112
Ocena: 8/10
Krótka, ale gęsta jak żywica opowieść o jednym życiu w cieniu amerykańskiego Zachodu. Robert Grainier - robotnik tartaczno-kolejowy - buduje chatę, rodzinę i siebie samego po kawałku jak z puzzli, a potem wszystko traci w ogromnym pożarze lasu. Zostają mu tylko samotność, praca i długie lata patrzenia, jak otaczający świat przyspiesza: kolej, samochody, samoloty - cywilizacja pędzi, a on żyje w stagnacji gdzieś pomiędzy naturą a snem. Johnson pisze oszczędnie (to już jego cecha), ale każde zdanie jest celne: pejzaże, ogień, zimy i drobne, niesamowite epizody, sklejają się w balladę o stracie i próbie pogodzenia się z losem.
Rozwinięcie, które tu dostajemy, to raczej ciąg iluminacji niż linearna fabuła. Obserwujemy bohatera przy kolejnych pracach sezonowych, w sąsiedzkich przysługach, nocach przerywanych gwizdem lokomotyw i wyciem zwierząt. Przeszłość - dwutorowa: szczęśliwsza i ta pożarta ogniem - powraca we wspomnieniach obrazów i dźwięków. Johnson kilkoma pociągnięciami potrafi namalować scenę, która brzmi jak mit: człowiek kontra rzeka, człowiek kontra las, człowiek nasłuchujący, czy to jeszcze świat, czy już tylko pamięć. Znakomicie działa motyw więzi między naturą, a nowoczesnością - szlaki przecinają kraj, ale ich rozwój choć miał łączyć ludzi, nie leczy samotności.
To proza skrajnie oszczędna: bez fajerwerków, bez patosu, a jednak pełna lirycznego żaru. Johnson podsuwa obrazy, z których czytelnik sam musi dopowiedzieć sobie sens: wina i wstyd, gdy tłum robi coś okrutnego i powszechnie akceptowalnego; cicha duma z przeżycia; marzenia, których nie mamy z kom dzielić. Magiczne „prześwity” - plotki o dziewczynce żyjącej wśród wilków czy echa zmarłych - nie psują realizmu, tylko go pogłębiają, jakby świat był odrobinę przesunięty, a przez to prawdziwszy.
Minusy są wpisane w formę: to portret i klimat bardziej niż fabuła; jeśli ktoś szuka mocnego konfliktu i kulminacji, może czuć niedosyt. Kobiece postaci pozostają dalekie, bo patrzymy oczami mężczyzny, owładnietęgo ogromną samotnością, który nie umie już do nikogo mówić. Mi ta szkicowość nie przeszkadza - przeciwnie, sprawia, że finał uderza mocniej, a ostatnie obrazy zostają na długo. To jedna z tych książek, których szkic jest wyraźny, ale kolory i wypełnienie musimy już dopowiedzieć sobie sami. Krucha, piękna miniatura o czasie, naturze i samotności, która nosi w sobie ciężar powieści. Niewiele słów, mnóstwo ciszy i właśnie w tej ciszy słychać najwięcej.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik: 202/128
#bookmeter #Ksiki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
1752 + 1 = 1753
Tytuł: Droga królów
Autor: Brandon Sanderson
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Mag
Format: e-book
Liczba stron: 1136
Ocena: 7/10
Link do LubimyCzytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4896952/droga-krolow
Hej, dzieci, jeśli chcecie... poczytać dobre fantasy, to "Droga Królów" jest nawet okej.
Cykl "Archiwum burzowego światła" polecił mi @Dziwen (najwyraźniej jest tu spora grupka ewangelistów tej serii, ale Dziwen to jej papież). Wiele już o samej "Drodze Królów" zostało też powiedziane, ale parę zdań wprowadzenia napisać trzeba.
Jest to przede wszystkim kobyła. Dość męcząca, bo opowieść jest gęsta — przebrnięcie przez nią zajęło mi prawie miesiąc (co jest o tyle dziwne, że niemal dwa razy dłuższą "Wojnę i pokój" czytałam nieco ponad miesiąc). Opowieść zbudowana jest na paru wątkach dotyczących kilku głównych bohaterów — arcyksięcia, niewolnika, młodej szlachcianki-uczennicy i skrytobójcy, których z pozoru nic nie łączy.
Akcja tak naprawdę rozwija się dopiero w połowie książki, by nabrać rozpędu w ostatnich 15 procentach. Z tego powodu mamy wciąż wrażenie, że nie za bardzo coś tu się dzieje i ten pierwszy tom serii jest po prostu mocnym wprowadzeniem w świat przedstawiony. Tak poza tym, to mamy bitwy z dziwnymi ludami, niestworzone nazwy zwierząt i roślin, a także świecące kamyczki będące jednocześnie walutą i — uwaga, uwaga — źródłem mocy dla wybranych.
Jest to w moim odczuciu "męskie" fantasy. Na pewno spodobałoby się mojemu bratu. Czy mi? Nie porwało mnie aż tak, bym rzucała teraz kolejkę książek i zabierała się za kolejny tom. Ale może wrócę do tej serii w przyszłym roku.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #abś


@Ravm zależy w którym momencie jesteś. Sam zostawiłem Rytm Wojny chyba na miesiąc, bo wymęczył mnie solidnie do jakichś 50% pierwszego tomu. Jak wróciłem, to okazało się, że przerwałem na chwilę przed tym, jak akcja nabrała tempa. Dla mnie RW był pod tym względem najtrudniejszą częścią serii, choć sam w sobie zawiera jedne z najlepszych i najbrutalniejszych scen w całym Archiwum, zwłaszcza takie związane z Kaladinem.
Wiatr i Prawdę (5 tom) lepiej zostawić w spokoju i nie psuć sobie wizji świata. Plus tam to dopiero jest lania wody.
Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Dolnośląskie ogłasza pięćdziesiąte czwarte wznowienie Agathy Christie. "Noc i ciemność" nadejdą 14 stycznia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 240 stron, w cenie detalicznej 49,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Dziedziczkę ogromnej fortuny i utracjusza z ambicjami połączyła miłość od pierwszego wejrzenia. Wspólnie postanowili wybudować wymarzony dom. Nie przejęli się sprzeciwem rodziny, nie zniechęciła ich klątwa, przed którą ostrzegała stara Cyganka, nie ulegli ostrzeżeniom ani groźbom. Czy to rozsądne rzucić losowi tak zuchwałe wyzwanie?
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #dolnoslaskie #kryminal #agathachristie

Zaloguj się aby komentować
1750 + 1 = 1751
Tytuł: Krew Elfów
Autor: Andrzej Sapkowski
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Supernova
Format: audiobook
Liczba stron: 340
Ocena: 10/10
O tej książce powiedziano wszystko więc cóż mam dodawać: wspaniała książka. Tak naprawdę pierwszą pełnoprawną część opowieści i Geralcie i Ciri, że wspaniałym dodatkiem pozostałych wiedźminów w Caer Morhen, Triss, Yen i krasnoludów
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #wiedzmin

Zaloguj się aby komentować








