To skoro goracy już temat ludzi, którym powinno zbadać się nogi bo na głowę za późno, to nie jest koniec wydarzeń w świecie polskiego ultra.
Główny Szlak Beskidzki to ważny element polskiej sceny ultra i bicie rekordu na nim było popularne w latach między Covidem a 2023, kiedy to Kamil Leśniak ustanowił obecny rekord - 93 godziny 42 minuty i 22 sekundy. Na szlaku co ma ponad 500km, więc nie w kij pierdział
Po tym rekordzie trochę już wyluzowali i liczba prób spadła, ale jak widać nie do końca, bo teraz mamy dwie osoby, co na pewno będą chciały choć powalczyć o FKT (Fastest Known Time). Będzie o tyle ciekawe, że walczą w dwóch kategoriach
Już dziś zaczął Michał Sitarek, który startuje samodzielnie, bez supportu. Jego kropka już biegnie po Bieszczadach: https://poltrax.live/gsb-michal - ma do pobicia rekord wynoszący 129h 35m.
Jutro zaś rusza Łukasz Wróbel, były rekordzista świata w Backyardzie, o którym nie raz już tu pisałem. Start jutro jak wstanie dzień: https://poltrax.live/gsb-lukasz - on jest z ekipa, więc ma do pobicia owe 93 godziny + VAT.
dobre wariaty, z lukaszem sluchalem podcastow przyjemny czlowiek trzymam kciuki i btw nawet nie wiedzialem ze poltraxa mozna na pojedyncze tripy wypozyczyc
Walczy już z samym sobą. I ewentualnie z rekordem, wiem że może go pobić bo tak piszą, ale na tym UI to ja ledwo cokolwiek jestem w stanie ogarnąć. Ale wiadomo - póki piłka w grze. Jednak Radek jest o wiele zbyt doświadczony, by przegiąć - ma spokojnie zapas nawet na kilka godzin przerwy jakby większy kryzys go dopadł.
@Wagabundowy na miejscu 10 i zaraz przekroczy też 1000km.
Poranny raport - mamy wymianę lidera, acz to trochę jak z pitstopami w F1. Dotychczasowy lider zrobił dwugodzinną przerwę i spadł na drugie miejsce, ale lider chyba prędzej czy później będzie musiał choć power-napa zrobić. 260km w nogach. Zostało wciąż ponad 100.
Drugi DNF, kolejny zawodnik też chyba na granicy - 6h przerwy, ale dalej nie idzie jakoś z nową energią.
godzin do startu trasy krótkiej. Krótkiej, czyli tylko marne 148km pierchotą.
Omówienie sprawy z nawiązaniem do źródeł udostępnionych przez rząd US.
Trochę jest tam za daleko idących wniosków, ale dla samych wyselekcjonowanych screenów warto obejrzeć i wysnuć własne wnioski. Moim zdaniem jest to największa afera naszych czasów. Wynika z niej, że aktualnym prezydentem USA jest pedofil.
dobrze że poszła po rozum do głowy, albo przynajmniej że ktoś jej w końcu wytłumaczył, że IRN-BRU to tylko z puchy. chociaż ja odstawiłem tydzień temu, bo waliłem sześciopak dziennie
@Ragnarokk patrz na leverkusen, dobry sezon i totalna wyprzedaz caly pierwszy sklad sprzedany czesc lawki tez trener, to samo we fr z psg, nikt sie nie stawia i obejmuje strategie zjesc co spadnie z panskiego stolu.
Człowiek miewa popierdolone pomysły. Ja mam ich aż nadmiar, na moje szczęście na większość z nich nie mam czasu. Tym razem jednak mój popierdolony pomysł można było zrealizować w jedną dobę i niestety doszedł do skutku. Tyle tytułem wstępu.
"Wielki Marsz" Kinga jest jedna z moich ulubionych książek, czytałem parę razy i regularnie odświeżam audiobookiem. Jak się dowiedziałem, że będzie film, to byłem zaintrygowany. Późniejsze dobre recenzje mnie napawały optymistycznie. Któregoś zwyczajnego dnia stwierdziłem, że byle frajer może po prostu na to pójść do kina i że prawdziwy fan powinien zrobić coś więcej. No to tym więcej był plan, by pójść na ten film do kina, ale nie tego w swoim mieście. Początkowo myślałem o Łodzi, ale było jednak trochę daleko a i trasa nie tak ciekawa, patrzyłem też Siedlce i Radom, ale też mnie nie przekonywały. W ten sposób wytypowałem Płock. 100km z hakiem i do tego ładna trasa wzdłuż Wisły. Brzmi jak plan. Znalazło się paru ludzi porównywalnie szalonych, więc nie miałem iść sam
Problemem całej imprezy było to, że niemal do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy o której będzie sens (w tym czy w ogóle będzie). Premiera była weekend wcześniej (w który nie miałem opcji iść), więc trzeba było czekać niemal do ostatniej chwili na repertuar. W środę opublikowali - jest jeden seans, o 17:30. Zatem idziemy. Plan był taki, że idziemy równym tempem, bez biegu, te książkowe 6km/h. Unikając przerw. Start wieczorem spod metra Młociny w #warszawa, potem trasa po granicy Kampinosu, potem wioskami przez "dziurę" w Kampinosie, następnie przebić się do wału nad Wisłę. A potem most w Wyszogrodzie i dalej do Płocka jakimiś wioskami. I tu przyznam, że okolice Płocka mi się bardzo spodobały.
Nie będę opisywał bardzo jak się szło, ale tl;dr - w grupie doszliśmy do Wyszogrodu (64km) robiąc jedynie małe przerwy (w tym jedną w sklepie), tam połowa z naszej czwórki zdecydowała się przejść w PKS, ja zaś z kolegą poszedłem dalej, trochę już improwizując trasę, trochę po tym co wcześniej zaplanowaliśmy. Szło się bardzo dobrze gdzieś do 80km gdzie jednak dopadł mnie większy kryzys - po chwili zdecydowaliśmy że się rozdzielamy. Kolega poszedł pierszy, ja po jakiejś przerwie pokuśtykałem. Ale już się nie widzieliśmy do mety. Ostatnie kilometry wlokły się jak smród za pospolitym ruszeniem, ale udało mi się dotrzeć do Płocka robiąc dokładnie 100km. W samym Płocku w uwagi na krótki czas do seansu pojechałem już zbiorkomem - reszta ekipy była już na miejscu, a chciałem mieć czas się nieco ogarnąć i przebrać.
Nie zrobiłem 100km z buta już od dobrych kilku lat. Nie było łatwo, choć sama trasa oczywiście bardzo prosta techniczna, a pogoda wręcz idealna. Czasowo wyszło 18:30h, oczywiście tempa 6km/h na drugiej połowie trasy się nie udało utrzymać.
O samym filmie może napiszę kolejny wpis. Było też bardzo dużo #grzyby - zdjęcia w komentarzach
Pamiętacie może jak jakiś rok temu pisałem o Backyard Ultra, czyli zawodach w bieganiu w kółko jak chomik na kołowrotku. To teraz odbywają się Drużynowe Mistrzostwa Świata w to chore gówno. Ogólna idea jest taka, że każdy rozgrywa to u siebie (plus u nas biegała Ukraina) a wygrywa kraj, co łącznie zgarnie najwięcej kółek.
Polacy już wszystcy odpadli (ponad dobę temu) i zajęli 11 miejsce choć kilku z nich pobiło swoje życiówki. Wszystkie drużyny już skończyły. Poza jedną Belgią. W której na 101 okrązeniu zostało jeszcze 4 zawodników na trasie (kółko ma 6.76km, więc daje im to jak łatwo policzyć już jakieś 680km w nogach.
To co Belgowie zrobili w tych zawodach to jakiś kosmos. Rekord świata to 108 kółek i ciężko uwierzyć, by tego nie dociągnęli - bo już tylko o to walczą, zawody zdeklasowali.
Pamiętam, że gdzieś oglądałem dokument o innym biegu ultra, gdzie dwóch starych typów kminiło czy da się uciec z więzienia pieszo i im z tego bodaj wyszły te zawody. Do końca ogladałem w zdumieniu :D
O, mam tytuł: "The Barkley Marathons: The Race That Eats Its Young"
Akurat Backyard Ultra, do mnie przemawia sam myślałem by wystartować i się sprawdzić rok temu. Ale to co tam ludzie kręcą kółek to masakra można ześwirować
Uwielbiam kanał i dowiaduje się z niego sporo ciekawych historii o ciemnych zakamarkach internetu, ale często te filmy wywołują u mnie uczucie silnego gniewu gdy słucham jak ludzie potrafią być okrutni. W tym przypadku omawiana jest historia jak w Chinach czy innych krajach ludzie zaczęli się bawić w zorganizowane tworzenie filmów przedstawiających torturowanie zwierząt. Nie muszę chyba dodawać, że robią to w celach biznesowych.
Wcześniej autorka stworzyła film który dotyczył zorganizowanej grupy pedofilii tworzącej treści typu hurtcore czyli takie gdzie przedstawiana jest przemoc wobec dzieci. Spod ich ręki powstały chociażby takie dzieła daisy destruction. Również zarabiali na tym pieniądze. O ile jednak ci kryli się w darknecie to filmy dotyczące znęcania się nad małymi kotkami są już publikowane w tej jaśniejszej części internetu. Oczywiście ktoś mógłby powiedzieć, że filmy gore były w internecie od prawie, że zawsze. Nie miało to jednak wtedy charakteru aż tak zorganizowanego i skomercjalizowanego.
Nie muszę chyba dodawać, że to sprawia, że takich treści powstaje przez to więcej i coraz bardziej się one rozpowszechniają, a przez przemoc wobec zwierząt podlega normalizacji w imię zysków. Każdy człowiek posiada swoją mroczną, bardziej sadystyczną stronę, ale lepiej by pozostała ona trzymana na smyczy przez kulturowe normy. Nie powinniśmy z krzywdzenia ludzi robić jakiegoś rodzaju pornografii.
Ogólnie myślę czasami, że internet był jednak błędem. Szczególnie gdy mówimy o internecie w dobie późnego kapitalizmu. Ludzka potrzeba oglądania przemocy istnieje od zawsze i są ludzie gotowi na tym zarabiać. Powiedzenie, że masy potrzebują chleba i igrzysk nie wzięło się znikąd. Obecnie nie mamy już publicznych egzekucji bo uważamy to za barbarzyństwo, ale w środku dalej jesteśmy tacy sami. Internet daje nam możliwość zaspokajania tych potrzeb w sposób anonimowy. W czasach jednak gdy granica miedzy światem realnym, a siecią się zaciera to skutki przyzwalania na rozpowszechnianie się brutalnego Kontentu mogą być opłakane.
@Sielski_Chlop no nie do końca, perspektywa gdy na to patrzysz, lub zbliżasz się, można ją przyrównać do wodza na czele czegoś ogromnego a Ty jesteś naprzeciw
Jeśli Jezus "zstąpił do piekieł", to ta rzeźba całkiem dobrze oddaje moment wyrwania się z piekielnych okowów. Mnie podoba się ta dynamika i spokój tryumfującego Chrystusa. Każdy widzi to, co chce widzieć.
@noniewiem no nie wiem jak mi ktoś napisał że głupie pytanie zadałem to powiedziałem że sam jest głupi i to już by wystarczyło xd wyzywanie użytkowników zabronione