#bookmeter

171
4770

1656 + 1 = 1657


Tytuł: Restauracja na końcu wszechświata

Autor: Douglas Adams

Kategoria: fantasy, science fiction

Format: e-book

Liczba stron: 320

Ocena: 8/10


Książka równie dobra co pierwsza część, ale z adnotacją że na niektórych płaszczyznach wypadała lepiej, a na innych nieco gorzej.


Co mi się bardziej podobało to:

- chyba jeszcze większa ilość żartów gagów i humoru

- mocne rozwinięcie uniwersum

- więcej charakteru w postaciach
- więcej absurdu, czasami śmiesznego a czasami dobijającego


Co było zrobione gorzej:

- wprowadzane mechaniki były niekonsekwentne. Skoro podróże w czasie są tak proste, to czemu nikt z tego sensownie nie korzysta? Jeśli istnieje teleport, który jest na tyle prosty w budowie że konstruktorzy statku chcieli go wmontować tylko po to żeby nie musieć włazić drzwiami W TRAKCIE PRODUKCJI, to czemu nie nadużywa się tego na każdym kroku? Po co istnieją windy?


Co robi po prostu inaczej:

- Książka jest bardzo dynamiczna albo bardzo chaotyczna. Prys, teleportacja, c⁎⁎j wie gdzie, prys - podróż w czasie - prys znowu podróż w czasie - prys znowu teleportacja. Taka historia pod ADHD, nie można się znudzić scenerią bo za 10 stron i tak się zmieni.


Na razie seria mi się podoba. Nie wiem czy trochę nie zaniżyłem oceny, książkę którą pochłonąłem tak szybko powinienem może bardziej docenić, ale ta niekonsekwencja mnie troszkę nerwowała. Gdyby to było poważne pełnoprawne science fiction to byłby to minus. NOOOO ale że to komedię o bezsensie istnienia, filozofia egzystencjalna w wersji Monty Python, satyra na racjonalizm i technoutopię, no to jakby absolutnie nie powinno mieć znaczenia że jakiś teleport brzmi zbyt zachęcająco w stosunku do innych wymienionych metod podróży.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytanie #czytajzhejto

ceeca4a5-24fc-4d18-af20-cb229e16688f

Zaloguj się aby komentować

1655 + 1 = 1656


Tytuł: Jagnię

Autor: Lucy Rose

Kategoria: weird-fiction, horror, gore

Wydawnictwo: StoryLight

Format: e-book

Liczba stron: 359

Ocena: 9/10


Jedna z najdziwniejszych książek, jakie przeczytałem w tym roku. Nie tylko ze względu na tematykę, ale też i formę czytania. Ostatnio nie mam za wiele czasu na czytanie ebooków, więc czytałem naprzemiennie ebooka po polsku z audiobookiem po angielsku, choć nie sądzę, żeby miało to wielką różnicę w odbiorze tej pozycji.


To dlaczego książka jest dziwna?

Jest to książka o dorastaniu, uczuciach, miłości, namiętności, samotności, odkrywaniu siebie i próbie zrozumienia otaczającego bohaterkę swiata. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że bohaterka (Margot) i jej matka są kanibalkami. Mieszkają w głębi lasu i żywią się lokalną roślinnością i zbłąkanymi, ludźmi, którzy gubiąc się w lesie szukają w ich chatce ratunku, a zamiast niego trafiają na talerz. Delikatnie jest to nawiązanie do Jasia i Małgosi, czy innych baśni ze starą wiedźmą mieszkającą pośrodku lasu.


To jest trudna książka, bo jest jednocześnie fascynująca i obrzydliwa, nie da się jej czytać/słuchać i jeść, a i po jej odłożeniu nie ma się ochoty na jedzenie przez kolejnych kilka godzin. Warstwa psychologiczna tej ksiązki i rozpisanie bohaterek są wybitne. Matka i Eden mają jeden z najlepszych wątków LGBT, jakie czytałem kiedykolwiek, bo bycie lesbijkami jest tylko tłem do ich osobowości i przemian, a nie główną cechą, jak to ma miejsce w wielu książkach próbujących się wybić na trendzie D&I. Sceny jedzenia ludzi są dość sugestywne i bardzo dokładnie opisane, więc na wszelki wypadek ostrzegam.


Życie Margot i matki przewraca się do góry nogami, gdy do ich chatki trafia Eden, która szybko zjednuje sobie matkę, ale córka podchodzi do niej z dużą rezerwą. W przeciwieństwie do innych postaci kobiecych, nie trafia ona na talerz. Od tego momentu mieszkają razem w trójkę i uczą się siebie. Margot i jej przemiana, odczucia i sny są napisane świetnie, bardzo łatwo ją polubić i utożsamiać się z jej zagubieniem w nowej sytuacji. Równie łatwo jest poczuć się z niej dumnym, gdy dostaje pierwszą pochwałę od matki i Eden. A nie przypominam sobie, kiedy podobne odczucia towarzyszyły mi przy czytaniu.


Zdecydowanie odradzam czytanie, jeśli czytasz kilka książek rocznie, bo uzsadanienie, że jedna z najlepszych tego roku jest o jedzeniu, ćwiartowaniu i spijaniu krwi ludzi, może być lekko problematyczne Jeżeli jakoś sobie z tym poradzisz, to polecam, zdecydowanie warto


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 192/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem #weirdfiction #horror

d81678a8-9cf6-4807-b15b-dc7e4fea7b81
bd132b0a-3735-45c2-bf15-73c2449facb4

Udało się tą książka zaliczyć aż 3 wyzwania Goodreads:

  • December Reader (za przeczytanie ksiązki w grudniu)

  • Grand Slam (za przeczytanie ksiązki w każdym miesiącu 2025 roku)

  • Community Picks (za przeczytanie 1 z książek nominowanych do topki roku społeczności)

bd7722ab-6853-43f9-b75a-da563aa31c39
18dfd05b-0b67-4471-a0ac-32f3fcadfa05

Zaloguj się aby komentować

1654 + 1 = 1655


Tytuł: Śnieg przykryje

Autor: Michał Śmielak

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Format: e-book

Liczba stron: 336

Ocena: 7/10


Kontynuując zimowy klimat, tym razem coś z polskiego podwórka. Książka o której mówi się ostatnio sporo, a która do pewnego stopnia jest czymś świeżym.


Zaczynamy bardzo nietypowo, bo po 25 lat nieobecności do domu wraca nasz bohater - Rysiek. Nie wie, co się z nim działo przez 25 lat, a ostatnie co pamięta, to jak wychodził do lasu wyciąć choinkę, 23 grudnia 1999 roku. Świetnie pamięta tamten grudzień, jak gdyby to było wczoraj, ale nic po za tym. Rodzina jest w niezłym szoku, a że Rysiek nie tylko nie wylewał za kołnierz, ale i miał ciężką rękę, to wróciły im wspomnienia z czasów, gdy wpierdol był językiem miłości głowy rodziny. Zaginięcie Ryszarda miało ogromny wpływ na jego syna Piotra, został on nawet policjantem, żeby pomóc rozwikłać zagadkę zniknięcia ojca.


Autor bardzo dobitnie pokazuje nam jaką patologią był Rysiek, duży nacisk kładzie na jego alkoholizm, w każdej postaci: od domowych destylatów, po sklepowe alkohole, od picia w drodze do/z pracy, w trakcie pracy, przygotowując się do pracy i w trakcie przerwy obiadowej, ale również kulturalnie w domu, goszcząc rodzinę i znajomych. Żonę i syna nazywa darmozjadami przy każdej nadarzającej się okazji. Do kolekcji brakuje Ryśkowi niebieskiej karty, a nie jednak nie brakuje, bo już ją ma. Autor nakreśla nam relacje między członkami rodziny i maski jakie przybierają w gronie rodzinnym i w obecności innych.


To co jest w książce nietypowe, to również śledztwo, które obserwujemy kilkutorowo, od śledztwa nastoletniego Piotra w 1999 roku, przez śledztwo psychologa, pod którego opiekę trafił Rysiek w 2024, po drobne śledztwa pozostałych bohaterów, którzy kogoś stracili.


W książce pojawia się kilka EasterEggów, m.in . z Fredim Kamionką czy z Ferdkiem Kiepskim. Jest napisana dość luźno, nieskomplikowanym językiem, z dużą ilością wulgaryzmów, bo nimi w dużej mierze posługuje się Rysiek. Jedynym wątkiem bez sensu (przynajmniej dla mnie) jest wątek człowieka "oświeconego", który każe się wszystkim innym obudzić z marazmu i zrozumieć jak wiele im umyka w codziennym pędzie. On jako jedyny przejrzał na oczy i poznał tajemnicę świata. Tylko ten wątek nic nie zmienia, dodaje lekki paranormalny vibe książce, który ostatecznie szybko się rozwiewa. Same wyjaśnienie co się działo z Ryśkiem przez 25 lat, jest może trochę za mało satysfakcjonujące i jest mu za blisko do: siedział za szafą. Okładka też jest za⁎⁎⁎⁎stym spoilerem i ktoś powinien za to beknąć xD


Książka nie odpowiada na część pytań, a czytelnik z kilkoma jednak zostaje, z drugiej strony jest to zamknięta historia i nie sądzę, żeby doczekała się dalszej części. Dlatego daję jej 7/10, sama koncepcja jest świetna, przeplatanie historii sprzed 25 lat i czasów obecnych broni się i dostarcza sporo satysfakcji. Autor też dawkuje nam informacje w odpowiedni sposób, nie dostajemy niczego na talerzu, a jak już czegoś się dowiadujemy, to brakuje nam kolejnego puzzla układanki.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 191/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

652bd8ff-de1a-44a8-9a78-4c6c74220d40

Zaloguj się aby komentować

1653 + 1 = 1654


Tytuł: Droga bez powrotu

Cykl: Andrzej Sokół. Tom 1

Autor: Krzysztof Koziołek

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Manufaktura Tekstów

Format: e-book

ISBN: 9788393242214

Liczba stron: 269

Ocena: 5/10


Na pierwszej stronie książki, wszyscy czytelnicy przenoszą się na Dolny Śląsk, w Karkonosze. Tam mieszka dziennikarz lokalnej gazety, Andrzej Sokół. Powiedziałbym nawet, że jest dziennikarzem śledczym. Zajmuje się aferami i trudnymi sprawami.


Pewnego dnia, dzwoni do niego nieznajoma kobieta i wprowadza go w sprawę, która na kilka dni odmieni życie Andrzeja. Co więcej, dotyczy całej Polski, głównych władz państwa i rosyjskich służb specjalnych. Tak, w Polsce hasają sobie tajne, obce służby, niczym zające na karkonoskiej polanie.


Czytając, pobiegamy sobie po Karkonoszach, pozwiedzamy dolnośląskie śląskie miasta i dowiemy się, co w menu maja czeskie schroniska górskie. Należy mieć dobrą kondycję, tak jak Sokół. W ogóle to ten dziennikarz, to tak jakby trochę też był komandosem.


Nawet nie wyobrażacie sobie, ilu Polaków na wysokich stanowiskach, mają w kieszeni, a raczej w teczkach rosyjskie służby. Zapowiada się ogromna afera korupcyjna i sabotażowa na światową skalę. Prezydent Polski rwie sobie włosy z głowy i jest przekonany, że jego kariera dobiegła końca, a Polacy, nigdy mu nie wybaczą energetycznego uzależnienia od Rosji.


Śmiertelnych ofiar jest już trzynaście. Oby to był koniec. Zginęli niewinni ludzie, którzy przypadkowo, znaleźli się na drodze nieobliczalnej mafii politycznej. Czy Sokół przeżyje i uratuje dumę i honor Polski? Na razie nie wiadomo, bo musi wyprowadzić w pole GRU i polską policję. Chociaż pomaga mu podinspektor Ryś, to przed dziennikarzem jeszcze długa droga. Dużo tych zwierzaków w tej książce. Resztę to już sami sobie doczytacie.


Jak to zwykle bywa, po książkę sięgnąłem z ciekawości. Wcześniej, nic nie wiedziałem o autorze, ani jego twórczości. Pozycja w sam raz, na jeden wieczór i jeszcze zostanie trochę czasu na herbatkę. Lekki tekst, odczucia pozytywne podczas czytania. Czytelnik, który zna Karkonosze, bez trudu odnajdzie się na górskich szlakach razem z Sokołem. Mieszkańcy Dolnego Śląska, może nawet mieszkają przy ulicy, gdzie dzieję się akcja, w kilku miastach.


Niektórzy mówią, że jest to książka dla fanów twórczości Dana Browna. No nie. Co najwyżej, może być wstępem do przejścia, do twórczości Browna. Zastanawiałem się nad oceną tej książki. Czy zasługuje na 6 czy 5? Ostatecznie daję 5.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #czytajzhejto #czytanie #ksiazki

f633b044-8f1c-4812-a135-70b29572f1d4

Zaloguj się aby komentować

1652 + 1 = 1653


Tytuł: Nielegalny. Moje dzieciństwo w RPA / Born a Crime

Autor: Trevor Noah

Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik

Platforma: audible

Format: audiobook

Język: angielski

Długość: 9h

Ocena: 8/10


Nie wiem czy ktokolwiek czyta takie recenzje, ale jeżeli tak, to z góry zaznaczę, że nie jestem wielkim fanem biografii, przy których tworzeniu udział brała osoba, której historię poznajemy. Ten tytuł wpadł mi w łapki dość przypadkowo, ale kurde. Dobrze, że tak się stało.


W gruncie rzeczy poznajemy tu historię Trevora Noaha, czyli komika, którego wcześniej nie znałem, a który wychowywał się w Republice Południowej Afryki po części podczas apartheidu , choć samo "mięso" tej historii dzieje się po jego upadku.


Nie ukrywam, wciągnęło mnie. Po części dlatego, że angielski audiobook jest czytany przez samego Trevora, który potrafi świetnie grać głosem, a po części przez to, że poza jego historią poznajemy te mniej znane fakty o apartheidzie i tym jak wpływał na zwykłych ludzi nawet po tym, jak upadł. Nie ma tu wielu politycznych wstawek, czy podręcznikowej wiedzy o tym, co się działo "na szczycie", a bardziej "uliczny" punkt widzenia. Jak racjonalizowano przestępstwa? Dlaczego różne grupy etniczne się nienawidzą? Jak się żyje w świecie, który celowo ma kilkadziesiąt języków? Jak traktuje się kobiety? Tworzy przestępców? Jaka jest geneza imion? Dlaczego Trevor musiał chodzić sam lub z obcą osobą na spacery, a jego matka i ojciec trzymali się z dala od siebie, ale w zasięgu wzroku? Tego jest masa.


To co milo mnie zaskoczyło, to fakt, że nie miałem takiego odczucia, jakby autor coś przerysowywał. Zawsze jest chyba jakaś pokusa podrasowania historii, a tu raczej wszystko wydaje się dość normalne. Czasem nawet były wzmianki, że rzecz X, czy Y może brzmieć strasznie, ale... No i pada wyjaśnienie, że nie było aż tak źle w pewnych kwestiach. Nie chodzi tu o apartheid, bo Trevor jest zbyt młody, by go jakoś lepiej pamiętać, a np. o przemoc domową.


Sprawdziłem inne recenzje i często ocena wydaje się niska, bo ktoś spodziewał się, że komik napisze śmieszną książkę, a tu rasizm, przemoc, korupcja, ogólnie jakieś poważne tematy i kilka przemyśleń o tym czemu ludzie są podzieleni, głównie na przykładzie RPA. Jeżeli to wam nie przeszkadza, polecam.


Ocena w sumie powinna być wyższa, bo jedyne co bym dodał, to jeszcze więcej ciekawostek o życiu w RPA, ale że nie jestem fanem biografii, to coś tam odjąłem. Nie mam się praktycznie do czego przyczepić. Chyba tylko do życia, że tacy ludzie, jak pewna osoba z końca książki potrafią nie ponieść kary za zbrodnię.


#bookmeter #dziwensieodchamia #ksiazki #audible #audiobook

376681cb-3b03-4652-9349-6f0c788fa22e

@Dziwen niestety jak słyszę "RPA" to cisną mi się na klawiaturę słowa powszechnie uważane za MĄDRZEJSZE O TYM NIE WSPOMINAĆ

Zaloguj się aby komentować

1651 + 1 = 1652

Tytuł: Pyłek w Oku Boga

Autor: Larry Niven, Jerry Pournelle

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Vesper

Format: książka papierowa

ISBN: 9788377314920

Liczba stron: 864

Ocena: 7/10


Zacznę tam, gdzie zwykle powinno się to robić, czyli od samego początku. W tym przypadku była to lista postaci rodem z jakiegoś dramatu oraz uproszczona chronologia świata sprzed wydarzeń przedstawionych w książce; wspomniane w niej światło z Mote - a zwłaszcza fakt jego nagłego zgaśnięcia po latach emisji - natychmiast budzi w człowieku ten najlepszy typ ciekawości. Byłem wciągnięty, a historia nawet się jeszcze na dobrą sprawę nie rozpoczęła.

Centralną postać stanowi Roderick Blaine, czyli drugi najważniejszy człowiek na okręcie MacArthur - jednak nie na długo. Po wykryciu zbliżającego się do układu obcego obiektu krążownik zostaje oddany pod jego dowództwo z rozkazem przechwycenia lub - w przypadku wykazania jednoznacznie wrogich intencji - zniszczenia przybysza. Po brawurowej, ryzykownej i niestandardowej operacji udaje się zrealizować opcję pierwszą. Osoby decyzyjne, zaniepokojone odmiennością obcego oraz technologią dostępną jego gatunkowi, nie mają innego wyboru jak wysłać wyprawę w celu nawiązania pierwszego kontaktu z innymi rozumnymi istotami. Blaine pozostaje kapitanem MacArthura, jednakże całej ekspedycji przewodzi Kutuzow na pokładzie, a jakże, Lenina. W tle powyższych wydarzeń przewijają się aspekty raczej przyziemne, lecz nie mniej istotne jak choćby stare (nie)dobre politykowanie, podejście "nie chcem, ale muszem", rebelie, obozy jenieckie, eksperymenty mające na celu uzyskanie superżołnierzy (wspomniane absurdalnie szczątkowo) itd. W tym momencie nie są one jakoś bardzo porywające - później zresztą też - ale kładą konieczne fundamenty dla dalszych fragmentów książki. No i tutaj kończy się wstęp do świata przedstawionego i zaczyna to, po co zainteresowani tutaj przyszli.

W całym "akcie" poświęconym kontaktowi niezmiernie przeszkadzają mi dwie rzeczy: 1. nadmierne zaufanie nie tyle bezpośrednio do obcych, co w samą ideę bezproblemowego porozumienia i współpracy, frywolne podejście do procedur i brak dyscypliny, a także, w odniesieniu do wszystkich ww. aspektów, sinusoidalne wręcz podejście do nich. Raz bierzemy bez żadnej kwarantanny obcego na pokład z istotami, które uważamy za jego zewnętrzne pasożyty, a innym razem otwieramy pół okrętu na próżnię, by pozbyć się szkodników. Raz pozwalamy nieoficjalnie więzionemu muzułmańskiemu kupcowi swobodnie harcować i wikłać się w działania, które miały szanse obrócić wszystkie działania ekspedycji w drobny mak, a innym razem każemy wszystkim zdolnym wojownikom zamykać się w pancerzach i strzec każdych drzwi. Wszystkie te niekonsekwencje okropnie rażą w oczy. Albo jesteśmy służbistami i działamy według ściśle określonych surowych procedur, albo nie, a nie uprawiamy jakieś widzimisię. 2. kontakt z obcymi, a raczej ich niemal bezproblemowe zrozumienie naszej mowy, zarówno werbalnej jak i ciała, przebiega absurdalnie szybko i do samego zakończenia historii niezmiennie wybija z immersji. Wg mnie kontakt z obcymi powinien z definicji być okupiony grosem pomyłek i obarczony ciągłą niepewnością; nie trzeba przecież wszystkiego opisywać, tylko można zafundować czytelnikowi time-skip i streścić co ważniejsze przełomy.

Czego by jednak nie mówić, fakt, że obcy nas rozumieją, nawet bardzo dobrze (przynajmniej w sposób powierzchowny), a my ich nie, wprowadza właśnie wspomnianą dozę niepewności, choć trochę innego rodzaju niż miałem na myśli te kilka linijek wyżej. Wartym wspomnienia jest również to, że mimo wszystkich różnic dzielących motów i ludzi, oba te gatunki łączy znacznie więcej, niż można by dostrzec na pierwszy rzut oka.

Całkiem sporo stron poświęca się dosyć mdłemu dyskutowaniu o "korzystnej dla obu stron wymianie technologii w taki sposób, by wprowadzone nowe techniki nie stanowiły dla populacji szoku i na dłuższą metę nie prowadziły do powstawania nierówności lub upadków pewnych sektorów". Do tego właśnie były potrzebne fundamenty wspomniane pod koniec drugiego akapitu. Z jednej strony były to ustępy o ciekawym potencjale, istotne z punktu widzenia rządu i jego kontroli, jak i populacji i jej dobrobytu, ale przedstawione w sposób raczej suchy i nudny.

Generalnie brak tej książce swoistego pazura i jaj; utrzymana jest ona w konwencji, powiedziałbym, dżentelmeńskiej - wszyscy mówią do siebie per "Pan", jedyna (co samo w sobie zakrawa o lekką parodię, choć patrząc na rok powstania książki, już mniej) kobieta na pokładzie traktowana jest jak dama (choć zakładam, że to głównie ze względu na koneksje), ale i tak wszyscy mają utajoną chcicę. Sam wątek romantyczny, dzięki bogu, w ogóle nie leci w opisy, ale i tak jest zupełnie niepotrzebny, nie wynika znikąd i do niczego nie prowadzi. Cały ten manieryzm ani mnie grzeje, ani ziębi - jest po prostu cechą.

Książka ta na wyższą ocenę nie zasługuje, już prędzej na niższą: za dużo tu niekonsekwencji, infantylności i głupotek. Jednakże niektóre elementy wyszły całkiem nieźle i w ogólnym rozrachunku nie uważam czasu spędzonego z nią za stracony.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #larryniven #jerrypournelle #wymiaryvesper #vesper #ksiazkicerbera

8cf46565-867a-47b8-90ea-4134d1994b5d

Zaloguj się aby komentować

1650 + 1 = 1651


Tytuł: Słup ognia

Autor: Ken Follett

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Albatros

Format: e-book / audiobook

ISBN: 9788367759458

Liczba stron: 832

Ocena: 3/10 (słaba)


Trzeci pod względem daty wydania, a pod względem umiejscowienia historycznego czwarty tom serii Kingsbridge. Jego akcja rozgrywa się w 2. połowie XVI i na początku XVII wieku, za panowania Marii Tudor, Elżbiety Tudor i Jamesa Stuarta.


Główny bohater powieści, Ned Willard, pragnie poślubić Margery Fitzgerald, córkę burmistrza Kingsbridge. Ponieważ jednak rodzina Willardów to protestanci, a Fitzgeraldowie pozostali przy katolicymie, dziewczyna zostaje ostatecznie wydana za innego „prawowiernego” mężczyznę. Jakby złamanego serca było mało, machinacje ojca Margery doprowadzają do finansowej ruiny rodziny Willardów. Rozczarowany i pozbawiony zajęcia Ned znajduje zatrudnienie u Williama Cecila, sekretarza przyszłej królowej Elżbiety I. Po wstąpieniu Królowej-Dziewicy na tron, Ned pomaga Cecilowi w stworzeniu siatki wywiadowczej mającej chronić życie monarchini. Wtedy też styka się z Pierrem Aumandem, ambitnym karierowiczem, wykonującym identyczną robotę dla adwersarzy Elżbiety, francuskiej rodziny Gwizjuszów, zajadłych wrogów protestantyzmu. Tych dwoje mężczyzn, stojących po przeciwnych stronach barykady, odegrać ma w przyszłości niebagatelną rolę w najważniejszych wydarzeniach epoki.


Ci, którzy mnie skojarzyli, pamiętają być może, że z serii Kingsbridge przeczytałam dwie książki: wydany parę lat temu prequel całej serii Niech stanie się światłość oraz Filary Ziemi. Obie książki oceniłam jako dobre, jednak nie podbiły mojego serca na tyle, bym chciała dokończyć serię. Za Słup ognia najprawdopodobniej wcale bym się nie wzięła, gdyby w wakacje na Audiotece nie dropnął audioserial. Skusiłam się więc na ten tom…


I o Boże, to najgorsza książka Folletta, jaką czytałam! Jest tak zła, że podczas lektury często zadawałam w sobie pytanie, czy napisał ją Follett, czy jakiś pozbawiony talentu ghostwriter. Dramatyczny spadek poziomu, widoczny w porównaniu nie tylko z Filarami Ziemi, ale też prequelem.


A teraz po kolei, co poszło nie tak (achtung, bo będą spoilery):


1. Fabuła i akcja


- Chociaż powieść jest częścią serii Kingsbridge, tak naprawdę nie powinna się do niej zaliczać. Dlaczego? Bo bardzo mało tu samego Kingsbridge. Znaczna część historii rozgrywa się poza miasteczkiem, które dało swoją nazwę serii i myślę, że czytelnicy, którzy Filary Ziemi i Świat bez końca pokochali przede wszystkim za ukazanie losów maluczkich z prowincji w czasach dziejowych przemian, będą srogo zawiedzeni, otrzymawszy powieść historyczną w klimacie płaszcza i szpady o spiskach na dworach królewskich. Zwłaszcza, że Follett wcale nie przedstawia intryg politycznych w lepszy sposób, niż to uczynili choćby Aleksander Dumas albo Philippa Gregory.

- Akcja jest dość poszatkowana, między kolejnymi częściami, a czasem nawet rozdziałami, następują kilkuletnie przeskoki czasowe, a pewne ważne z punktu widzenia protagonistów, wydarzenia wspomniane zostały mimochodem.


2. Realia historyczne


Ponieważ akcja powieści rozgrywa się na przestrzeni ok. 70 lat, wydarzenia po obu stronach Kanału La Manche opisano w mocno telegraficznym skrócie. Trochę szkoda, ale OK. Niestety, w przedstawieniu pewnych kwestii powieść znacząco rozmija się z faktami historycznymi:

- Przede wszystkim, Słup ognia powiela klasyczną anglosaską narrację o miłujących wolność i pokój protestantach i złych katolikach, którzy najchętniej zorganizowaliby wielką czystkę i utopili Europę we krwi. A hiszpańska Inkwizycja oczywiście najgorsza ze wszystkich instytucji Kościoła Katolickiego. Chociaż mit krwiożerczego KK dalej mocno się trzyma w popkulturze, krótki research w Google wystarczy aby przekonać się, że nawet owiana złą sławą hiszpańska Inkwizycja w ciągu ponad 300 lat działalności spaliła na stosie jakąś 1/10 liczby ofiar polowań na czarownice w samych tylko Niemczech podczas wojny trzydziestoletniej.

- Sportretowanie Katarzyny Medycejskiej jako rozsądnej, tolerancyjnej władczyni, która nie miała zielonego pojęcia o planowanych czystkach w Noc św. Bartłomieja. No tak, zacytujmy klasyka:


Nie ma takiego dowodu, powtarzam jeszcze raz, jest nagroda pół miliona su dla człowieka, który wskaże cień dowodu, że Katarzyna Medycejska wiedziała o hugenotach w Noc św. Bartłomieja. Po prostu nie wiedziała. Proszę sobie wyobrazić. Znaczy wiedziała albo nie wiedziała. Nie wiem, czy wiedziała, ale istnieje wielka możliwość, że nie wiedziała. Jest nawet taka wypowiedź Charlesa de Louviersa, który zrobił ten słynny zamach na Gasparda de Coligny’ego, który poprzedził wesele królowej Margot. On powiedział taki zmęczony do Henryka Walezego: "Zrobiłem coś strasznego, ale imię Katarzyny pozostanie nieskalane”.


- Last, but not least, XVI-wieczne angielskie i holenderskie społeczeństwo ukazane jako wyjątkowo progresywne i bez problemu akceptujące osoby o afrykańskich korzeniach, do tego stopnia, że przedstawiciele rasy czarnej nie mają problemu z dobrym ożenkiem i prowadzeniem interesów. Tak było, nie zmyśla pan, panie Follett.

- Była beczka dziegciu, teraz łyżka miodu – autorowi świetnie wyszedł opis okrucieństw rzezi hugenotów.


3. Postacie


- Typowy dla Folletta wyraźny czarnobiały podział postaci, które głębi charakteru mają w sobie tyle, co kałuża. Jedyną bohaterką dającą się lubić była Sylvie. Niestety, Follett jakoś nie poczuł do niej sympatii i dziewczyna w gruncie rzeczy nie zaznała szczęścia – najpierw małżeństwo ze zdradzieckim karierowiczem Pierrem, potem bycie zapchajdziurą po Margery. Co, wg autora, Sylvie przyjęła z taką radością, że sama pragnęła, aby mąż spiknął się z dawną flamą. Ugh, jak ja nienawidzę takich wątków – jeden z klasycznych przykładów „men writing women”.

- Główni adwersarze w tej powieści, Ned i Pierre (później Ned vs Rollo) napisani są w konwencji Forresta Gumpa – ludzie znikąd, którzy nagle znajdują się w centrum przełomowych historycznych wydarzeń i sami inspirują kolejne. Osobiście nie cierpię tego rodzaju bohaterów w powieściach historycznych, przede wszystkim dlatego, że potem cała fabuła jest naciągana jak guma od gaci.


4. Romans


Znakiem rozpoznawczym serii Kingsbridge są zakazane romanse.


Wątek miłosny ze Słupa ognia skojarzył mi się z romansem Wiktora i Zuli z filmu Zimna wojna. Skąd to skojarzenie? Otóż Follett, ponownie jak reżyser filmu Paweł Pawlikowski, usiłuje wmówić odbiorcy, że uczucie łączące bohaterów to najpiękniejsza miłość, jaka kiedykolwiek przydarzyła się komukolwiek, jednak średnio uważny czytelnik dość szybko orientuje się, że ten romans wszechczasów opiera się na obściskiwaniu i dymaniu się po kątach, bo poza chucią bohaterów dzieli wszystko – poglądy, aspiracje, doświadczenie życiowe. Tutaj kochankom, których los miał ściskać czytelnika za gardło, brakuje nawet chęci poświęcenia się dla drugiej osoby, albo inaczej – chęci owej nie brakuje Nedowi, który w pewnym momencie ryzykuje życiem, żeby pomóc Margery, jednak Margery tak naprawdę ma Neda w głębokim poważaniu. Zawsze na pierwszym miejscu stawia rodzinę, potem swoją pozycję społeczną, a Neda traktuje jako bolca na boku, z którym fajnie zabawić się z nudów, ale bez wahania rzuca go, gdy przychodzi czas poważniejszych deklaracji. Dopiero jako podstarzała, zubożała wdowa (czyli kobieta pozbawiona wianuszka przyszłościowych adoratorów), wychodzi wreszcie za Willarda (który w międzyczasie dorobił się, zyskał tytuł szlachecki i ogromne wpływy u królowej). Oczywiście wspominam o tym dlatego, ponieważ w zamierzeniu Folletta miało wyjść zupełnie inaczej (Bubblesmeme.jpg). Wątek miłosny w Słupie ognia jest nawet poniżej poziomu romansów w innych powieściach cyklu – w Niech stanie się światłość Ragnę i Edgara, oprócz pociągu fizycznego, łączą wspólne poglądy i aspiracje; w Filarach Ziemi Aliena z niemowlakiem na ręku przemierza pół Europy, by połączyć się z ukochanym; nawet wątek Toma Budowniczego i Ellen, rozpoczęty co prawda od niesmacznej sceny seksu, ma więcej racji bytu, niż para Ned & Margery, bowiem jako samotni rodzice wychowujący dorastające dzieci, Tom i Ellen są sobie potrzebni.


Podsumowując powyższą rozprawkę, absolutnie nie polecam tej powieści, nawet fanom serii Kingsbridge. Niestety, audiobooka też nie polecam – Filary Ziemi i Świat bez końca miały naprawdę mocne ekipy, a tutaj praktycznie same aktorskie nołnejmy świeżo po PWST.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

28d0d30e-3aa3-4d74-8926-7f6fbb964a5b

Zaloguj się aby komentować

1649 + 1 = 1650



Tytuł: Władca Pierścieni Dwie Wieże

Autor: J. R. R. Tolkien

Kategoria: fantasy, science fiction

Liczba stron: 436

Ocena: 9/10


Po roku powróciłem do Władcy pierścieni. Czytało się przyjemniej niż pierwszą część. Skończyła sie w bardzo ciekawym momencie - chyba zacznę od razu III tom bo ciekawość zżera

#bookmeter

#czytajzhejto

352407dc-0b2f-4a47-9b04-9530403b885a

Zaloguj się aby komentować

1648 + 1 = 1649


Tytuł: Złotowłosa

Autor: Wojciech Chmielarz

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Marginesy

Format: książka papierowa

Liczba stron: 350

Ocena: 7/10


Moja stara to fanatyk Chmielarza. Pół mieszkania zajebane... a nie w sumie to już nie, ostatnio stwierdziła że jak będzie chciała to sobie wypożyczy z biblioteki bo mają tego pełno. A poza tym i tak co pół roku jest nowa książka, nie ma gdzie tego trzymać. I tak cała kolekcja poleciała na skupszop, a ostatnio z biblioteki przytargała najnowsze dzieło tego autora. Przeczytała i mówi, "trixx, przeczytaj sobie bo dobre!" "eee, nie lubię kryminałów", "dobra dobra, czytaj, to nie kryminał, thriller". Co było robić, przeczytałem.


Zaczyna się głupawo, jakaś laska, wolontariuszka z hospicjum siedzi porwana w piwnicy i rozmawia ze swoją zmarłą podopieczną. Powoli, krok po kroku, dowiadujemy co się tu tak właściwie dzieje i otwieramy oczy coraz szerzej ze zdumienia. Z początku fabuła wydaje się być naciągana jak guma w majtach i skrajnie nieprawdopodobna, ale jednak z czasem odkrywa się jej drugie czy nawet trzecie dno i wtedy "shit is getting serious". Dużo jest o przemocy rówieśniczej i hejcie w szkole, ale także i problemach w związkach. Czyta się lekko, kolejne strony pochłania jedną za drugą, choć uczciwie trzeba przyznać, że książka jest jednak mocno rozwleczona. Fabuła mogłaby zostać opowiedziana dużo krócej, bo dużo jest typowego wodolejstwa. Pierwszy kontakt z autorem uważam za odbyty i jednak nawet udany


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

bac7969e-06e1-4cc2-b15e-e8e94edae3ba
trixx.420 userbar

@trixx.420 Trochę szkoda, że nie ma oznaczenia serii na okładce, bo w tym wydaniu wszystkie książki Chmielarza wyglądają tak samo. A po za 3 seriami, ma jeszcze książki niepowiązane, jak ta.

Zaloguj się aby komentować

1647 + 1 = 1648


Tytuł: Lodowa pułapka

Autor: Clive Cussler

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Amber

Format: e-book

Liczba stron: 204

Ocena: 7/10


Wcześniej pisałem o Ostatniej krypcie, idealnym przykładzie, jak nie powinna wyglądać książka przygodowa, to teraz dla odmiany przychodze do Was z książką, która jest przygodówką niemal idealną. Oczywiście nie jest to książka 10/10 i daleko jej do niej, ale ma wszystko to, co dobra książka przygodowa mieć powinna. Ma bohaterów, którym chce się kibicować, zdrady, które bolą, akcję, która jak zwalnia, to tylko na chwilę, żeby zaraz porwać nas w wir kolejnych wydarzeń. Do tego jest napisana tak, że zachęca czytelnika do sięgnięcia po więcej. Nie tylko jeśli chodzi o kolejne tomy serii, ale też o weryfikację ile prawdy jest w jej treści i czy wątek, który zainteresował mnie podczas czytania ma swoje odzwierciedlenie w historii czy geografii.


Jest to 3 tom przygód Dirka Pitta, który po raz kolejny wybierając się na z pozoru błachą misję, wpada w wir wydarzeń o niemal światowej skali. Punktem startowym jest arktyczny lodowiec, w którym znaleziono uwięziony w lodzie wrak statku. Dirk Pitt (członek organizacji NUMA, niepoprawny kawalarz, kobieciarz i rambo w jednym) dostaje zadanie wyjaśnienia, jak do tego doszło i dlaczego wokół sprawy znikają ludzie oraz całe fortuny.


Fabuła szybko wykracza poza dziwny wypadek na morzu. Mamy korporacyjne układy, fałszywe tożsamości, podejrzaną filantropię i plan, który (jeśli wypali) zmieni układ sił nie tylko w branży morskiej. Są gale w mroźnej scenerii, infiltracje pod przykryciem, nagłe zdrady i sekwencje akcji rozpisane jak rollercoaster: loty na granicy rozsądku, pościgi w śnieżnej zadymie i finałowe postawienie wszystkiego na jedną kartę. Cussler wie, jak dobierać puzzle, żeby schodziły się w świetną układankę.


Są jednak minusy - to wczesny Cussler, więc tempo bywa nierówne (środek lekko siada), a niektóre rozwiązania fabularne są tak przerysowane, że aż komiksowe. Postaci kobiece wciąż traktowane są iście bondowsko - charyzmatyczne, ale traktowane bardzo użytkowo przez fabułę. Jeśli ktoś szuka realizmu i wiarygodnej technologii, momentami podniesie brew. Jeśli natomiast chce klasycznej przygodówki z zamachem na zdrowy rozsądek, dostanie dokładnie tego, po co przyszedł. I właśnie za to uwielbiam takie przygodówki - czysta rozrywka i wartka akcja,


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 190/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

b3f5d105-feef-4f81-8688-27847a509ef6

@WujekAlien Cussler chyba lubi arktyczne klimaty, bo popełnił aż 3 książki z Dirkiem Pittem w tych klimatach.

Ja czytałam tylko to https://lubimyczytac.pl/ksiazka/20609/arktyczna-mgla jak już będziesz miał za sobą (o ile rzeczywiście przyciśniesz całą serię) to wrzuć na bookmeter, jestem ciekawa, co mógłbyś o tej pozycji napisać

@Vampiress z tego co widziałem, to nie trzeba ich czytać w kolejności, bo powiązania między tomami są minimalne, więc może przeczytam je tematycznie. Dam znać

@WujekAlien przygody Dirka Pitta I Ala Giordino czytałem na zmianę z ojcem. Zawsze byłem drugi bo staruszek musiał pierwszy przeczytać. Dobrze, że nie spojlerował.

Zaloguj się aby komentować

1646 + 1 = 1647


Tytuł: Ostatnia krypta

Autor: Gamboa Fernando

Kategoria: sensacja,przygodowa

Wydawnictwo: Autornia

Format: e-book

Liczba stron: 408

Ocena: 3/10


Ostatnio miałem chęć na przeczytanie czegoś przygodowego z wciągającymi zagadkami, ale bardziej dla dorosłych, niż w wydaniu dla nastolatków. Wybór padł na Ostatnią kryptę i chęć czytania mi przeszła. Niezbyt często o tym wspominam, ale od czasu do czasu zdarzają mi się zastoje czytelnicze, a to jedna z tych książek, które je powodują.


Książka z założenia jest super - opisuje ostatni skarb Templariuszy i ich podróż do Ameryki, na blisko 200 lat przed Kolumbem. Mariaż książek o przygodach Roberta Langdona i Dirka Pitta. Tropem skarbu rusza Ulises Vidal, wraz z przyjacielem rodziny i profesorem historii w jednym, oraz Cassandrą Brooks, miłośniczką podwodnych przygód. Nasza ekipa zbiera się etapami, najpierw Ulises odnajduje tajemniczy dzwon, którego pochodzenia nie rozpoznaje, udaje się z nim do profesora, który tłumaczy mu, że takie dzwony montowano na statkach Templariuszy około 700 lat temu, a skoro statek ten dopłynął do wybrzeży USA, to jest szansa, że to jeden ze statków, który przewoził ostatni skarb templariuszy przed ich wytępieniem z Europy. Wspólnie z właścicielem firmy wydobywczej organizują poszukiwania wraku licząc na odnalezienie skarbu i ogromny zarobek, tam też poznają Cassandrę. Niestety poszukiwania prowadzą ich tylko do statku z bronią i narzędziami, a co do złota muszą obejść się smakiem. Ulises, profesor i Cassandra odłączają się od ekipy i kontynuują poszukiwania na własną rękę.


I tu się pojawia pierwszy problem tej książki - bohaterowie. Ja pi⁎⁎⁎⁎le, jak oni są nijacy, bezbarwni, bezpłciowi, (dopiszcie sobie jeszcze inne określenia), jak ich dialogi są nieangażujące i irytujące. Ich pełne charakterystyki można nakręslić na żółtej karteczce samoprzylepnej, której w dodatku połówę zeżarł pies. Główny bohater jest niby archeologiem amatorem, nie znamy jego statusu majątkowego, ale nie stać go na opłacenie ciepłej wody w mieszkaniu (ten wątek pojawia się 3-4 razy), za to na popierdalanie po świecie w randomowe miejsca, już tak - logiczne.


Książki z tego gatunku powinny być wciągające i emocjonujące, przekazujące nienachalnie wiedze historyczną i sprawiające, że po lekturze sięgniesz po inne źródła, żeby dowiedzieć się więcej o historii. A z pewnością po kolejne tomy przygód opisywanych bohaterów, żeby przeczytać o ich dalszych losach. Po lekturze tej książki, nie miałem ochoty czytać przez 2 dni.


Książka dłuży sie niemiłosiernie, niby ma 400 stron, ale ebook ciągnie się jakby miał minimum 1000. Zostawiłem słuchawki u rodziców i musiałem czytać ebooka, a tak może audiobook by mnie uratował. Kolejne lokacje są opisywane tak, jakby autor kazał ChatowiGPT je narysować, a później na podstawie tego obrazka je opisał czytelnikom. Połączenia kolejnych tropów się średnio spinają, a już największym absurdem jest dorabianie ideologii do dobrego/odmiennego tumaczenia z innych języków i zachwyt bohaterów, jak to "odkryli amerykę".


Najgorsza przygodówka, jaką czytałem w ciągu 37 lat swojego życia, której nie da się nawet obronić tym, że jest dla dzieci i leci z uproszczeniami, bo jednak jest w niej wątek erotyczno/romantyczny i sporo określeń, których dzieci czytać nie powinny.


Zdecydowanie odradzam!


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 189/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem #odradzajkiwujka

23017d9d-39c5-4318-afe5-9890e397f6bd

Zaloguj się aby komentować

1645 + 1 = 1646


Tytuł: Dawca Przysięgi Część 2

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: e-book

ISBN: 9788374809122

Liczba stron: 656

Ocena: 10/10


Czy poszedłem kilka razy spać za późno przez tę książkę? - Możliwe.

Czy żałuję czegoś? - Niczego.


Pierwszy z tomów był wciągający. Drugi natomiast przykuł moje oczy niczym magnes. W końcu niektóre wątki spinają się razem, niektóre zostają wyjaśnione, gdzieś w trzech czwartych całości dostajemy obuchem prosto w potylicę i musimy sobie z tym poradzić...


Cała historia tradycyjnie jest zadbana, nie ma dziwnych zbiegów okoliczności, czasem bohaterom jest przykro i nam też, czasem pojawia się z zaskoczenia zwrot akcji, którego się nie spodziewaliśmy i patrzymy z szeroko otwartymi oczami.


Cudo.


#bookmeter #ksiazki #sciencefiction #archiwumburzowegoswiatla

ab7a01ce-e95c-423e-9da4-2283c62409ee
Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

1644 + 1 = 1645


Tytuł: Szpiedzy w Pearl Harbor. Wojna wywiadów i nieopisana historia japońskiego ataku na amerykańską bazę na Hawajach

Autor: Mark Harmon, Leon Carrol

Kategoria: historia

Format: e-book

Ocena: 8/10


Wyrobiłem się idealnie na 7.12 z przeczytaniem książki. Ilekroć się mówi o ataku na Pearl Harbor to nacisk jest na sam atak. Co jest w zasadzie normalne i przemawia do wyobraźni każdego. Jednak nie mógłby się obejść bez dokładnego rozpoznania ze strony Japończyków. I prób Amerykanów, żeby temu przeciwdziałać. Gra wywiadu i kontrwywiadu. Tutaj są dwie grupy postaci Amerykanie (a raczej ci japońskiego pochodzenia) jak i sami Japończycy. Wszystko to jest przedstawione w formie kalendarium, gdzie każdy rozdział to dzień, czy okres czasu przed jak i po ataku. A nawet długo po główna postać (Amerykańska) z racji swoich umiejętności jest między innymi tłumaczem w Międzynarodowym Trybunale Wojskowym dla Dalekiego Wschodu. No i nie można zapomnieć o relacjach ludności cywilnej japońskiego pochodzenia i nie tylko na Hawajach. Książka dla tych, co sam przebieg ataku dobrze znają i chcą wiedzieć więcej.


Prywatny licznik: 144/200


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

a49a91e5-8200-4ca3-b03b-27c143eda5e5

Zaloguj się aby komentować

1643 + 1 = 1644


Tytuł: Modlitwa do trzeciej dziewicy

Autor: Fred Vargas

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Sonia Draga

Format: książka papierowa

Liczba stron: 366

Ocena: 3/10


W oczekiwaniu na zamówione książki, sięgnęłam po coś ze stoisku kryzysowego, czyli do przeczytania jeśli nie będzie już absolutnie nic innego 😅

Niestety wynudziłam się, akcja miała prędkość pijanego ślimaka, zabójcę odgadlam już na początku. Najciekawszym wątkiem był kot komisariatowy z podpiętym nadajnikiem, który tropił zaginioną koleżankę śledczych, a za nim leciał helikopter xDD


#bookmeter

46100e41-568e-44ac-97fd-0448569c7672

Zaloguj się aby komentować

1642 + 1 = 1643


Tytuł: Dusza pokryta bliznami. Opowieści z meekhańskiego pogranicza

Autor: Robert M. Wegner

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Powergraph

Format: książka papierowa

ISBN: 9788368599039

Ocena: 5/10


Trudno mi polecić kupienie tej książki.


Wiem, że w dodawaniu wpisów pominąłem parę tomów, ale jestem świeżo po przeczytaniu najnowszego, teoretycznie kończącego serię, i nie mogę się powstrzymać przed wylaniem z siebie żalu spowodowanego ogromnym rozczarowaniem.


To wciąż kawał(ek) dobrze napisanego fantasy. Bardzo polubiłem styl Wegnera, świetnie mi się czytało i z trudem przychodziło mi oderwanie się od lektury. Dawno nic mnie tak nie wciągnęło i to oddaję autorowi - potrafi cholernie dobrze pisać.


Niestety, odniosłem wrażenie, jakbym otrzymał tylko połowę książki. Prawie wszystkie wątki wyglądają na urwane w połowie - swoistego zakończenia doczekały się jedynie Czerwone Szóstki, które wylądowały w więzieniu.


Wojna na Południu? Przerwana w kulminacyjnym punkcie.

Podróż Altsina? Przerwana, gdy w końcu podjęto jakieś działania.

Zniknięcie Cesarza? Nieporuszone.

Ściągniecie Laskolnyka? Nieporuszone.

Yatech z Małą Kaną nawet się nie pojawili chociaż na chwilę.

Podobnie jak Key'la.


Boli tym bardziej, że ten tom jest znacząco krótszy od poprzednich. O jakieś 250-300 stron, co tym bardziej frustruje, gdyż autor postanowił na przykład poświęcić cały rozdział na babskie pogaduszki, które choć były zabawne i przysłużyły się rozwoju fabuły, to jednak można było je pominąć, by w ich miejsce wrzucić coś znacznie bardziej istotnego.


Dlatego jestem zawiedziony. Powieść o wiele krótsza od poprzednich, która nie porusza kilku ważnych wątków. Dlatego nie jestem w stanie z czystym sumieniem jej polecić. I stąd też tak niska ocena.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #fantasy #fantastyka #czytajzhejto #meekhan

b533a557-3877-4d2b-807e-3592b52b7dbb

@cyberpunkowy_neuromantyk książka prawie 2 razy krótsza od pozostałych, ale przynajmniej prawie 2 razy droższa. Poczekam na turbo obniżki.

@Cerber108 Jeszcze czcionka wieksza niz w poprzednim tomach. Ladnie przyjanuszowali. Na znak protestu sciagne sobie Duszę z doci za darmo a papier kupie kiedys na jakiejs promocji.

@cyberpunkowy_neuromantyk Pobieżnie tylko zerknąłem by nie wyłapać spojlerów. Autor planuje minimum osiem tomów, ten jest szósty. Nie wiem skąd wziąłeś, że to ostatni

Zaloguj się aby komentować

1641 + 1 = 1642


Tytuł: Gry Nemezis

Autor: James S.A. Corey

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

Liczba stron: 544

Ocena: 8/10


Piąty tom cyklu Expanse długo mi się czytało, bo od pewnego czasu znów mam problem z wygospodarowaniem nawet 15-20 minut przed snem, więc trudno mi dokonać uczciwej oceny.


Wydarzenia opisane w poprzednim tomie - Gorączce Ciboli mocno nadwyrężyły Rosynanta, którego czeka długi serwis na stacji Tycho. Członkowie załogi, korzystając z przestoju, postanawiają załatwić zaległe sprawy osobiste. Tym sposobem w końcu poznajemy perspektywę, przeszłość i osobiste dramaty głównych bohaterów: Naomi, Amosa oraz Aleksa.


W kwestii fabularnej dzieje się dużo, równowaga sił nawet nie zostaje zachwiana, a całkowicie wywrócona do góry nogami, natomiast konsekwencje mają wpływ na cały układ słoneczny. Najciekawszym zabiegiem jest błyskotliwe połączenie dwóch różnych skali: osobistej i globalnej. Prywatne sprawy bohaterów splątane zostają z wielką polityką nadając wydarzeniom bardzo dramatyczny charakter.


Podsumowując: jak dotąd Gry Nemezis uważam za zdecydowanie jedną z lepszych części cyklu.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

7881080c-4b9f-438f-9546-cc69eb9993a9

Zaloguj się aby komentować

1640 + 1 = 1641


Tytuł: Dar Rzeki Fly

Autor: Maria Krüger

Kategoria: Baśnie

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Format: książka papierowa

Liczba stron: 204

Ocena: 7/10


Pięknie ilustrowana książeczka z 1973 roku, przeczytana zapewne dla masy już dorosłych dzieciaków.

Zawiera zbiór baśni z różnych egzotycznych zakątków świata. Przyjemnie się czytało.


#bookmeter

46863c8e-efe1-4d32-8f21-3a8cc956abdb

Zaloguj się aby komentować

1639 + 1 = 1640


Tytuł: Czas rewolucji. Postęp i opór od 1600 roku do współczesności

Autor: Fareed Zakaria

Kategoria: reportaż

Format: e-book

Ocena: 6/10


Książka jest dość ciekawa. Te rewolucje to jest zmiana dotychczasowego paradygmatu na inny z racji wojny, rozwoju technologicznego, czy innego historycznego powodu. Jak gdzieś tak w połowie XIX wieku wynaleziono statek chłodniczy i można było sprowadzać towary z innego kontynentu bez zepsucia to giełda wystrzeliła i był czas prosperity. Przyszło "ale" w postaci orzeźwienia i korekty w postaci kryzysu finansowego tak pod koniec XIX zaczął się poważny kryzys finansowy. I zaczęto myśleć i działać w inny niż dotychczas sposób. Autor wskazuje na rewolucje francuską, z zastrzeżeniem, że jest ona w dłuższej perspektywie czasowej w zasadzie nieudana. I tak do 2023 roku. Niestety autor patrzy i pisze przez pryzmat Stanów Zjednoczonych i tamtejszego systemu politycznego, gdzie pojęcie prawica nijak ma się do naszej europejskiej prawicy. Stygmatyzuje Trumpa (chodzi o pierwszą kadencję) i Republikanów o Demokratach prawie nic negatywnego nie ma. XX wiek to brak zrozumienia u autora problemów Europy. Olał wojnę na Bałkanach a Rosja i Chiny to zło. Unia Europejska jest dobra i, mimo że stacza się w dół to lepiej, żeby pozostała. Brak informacji, co do Indii, chociaż za wzór radzenia sobie w złożonym świecie stawia Singapur. Inny słowy, bez tej etykietowania swoich poglądów, książka byłaby znacznie lepsza.


Prywatny licznik: 143/200


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

cee6b81e-3520-4b29-a8b7-d819433d9a01

Zaloguj się aby komentować

1638 + 1 = 1639


Tytuł: Dzieci czasu

Autor: Adrian Tchaikovsky

Tłumacz: Jarosław Rybski

Kategoria: science fiction

Format: książka z biblioteki


Ocena: 9/10


Ostatnio tu dużo marudzę na tagu to teraz prawdziwy bengier. xd


Daleka przyszłość i dwa przeplatające się wątki. Z jednej strony obca planeta, a na niej rozwój cywilizacji inteligentnych pająków przypadkiem ewoluowanych przez ludzi. Z drugiej niedobitki ludzkiej cywilizacji po dwóch katastrofach na Ziemi lecące w kosmos, szukając szansy na przetrwanie. Oczywiście tą szansą okazuje się planeta pająków i cała fabuła zmierza do nieuchronnej konfrontacji.


Co tu jest super? Prawie wszystko. Dostajemy to co w opisie rozwinięte, opisane bardzo wiarygodnie i tak, że aż się nie można oderwać. Świetnie są nakreślone różne społeczeństwa, zmiany, które w nich zachodzą i przyczyny dlaczego zadziało się tak, a nie inaczej. SF socjologiczne najwyższej próby. A do tego dużo więcej fascynujących konceptów sf, których nie chcę spoilerować. Styl bym określił jako epicki, jak w jakimś klasycznym fantasy. Część ludzi na to narzeka, a jak dla mnie to było wspaniałe, bo pozwala poczuć naprawdę skalę czasową i doniosłość wydarzeń. Kojarzyło mi się z Władcą Pierścieni, gdzie uważam to za największą przewagę książki nad filmami Jacksona.

Pochwalić trzeba też zakończenie, gdzie z jednej strony dzieje się to, czego się spodziewamy. Ale z drugiej przebieg końcówki, jej wynik i następstwa świetnie podsumowują całą książkę.


Co nie jest super? Chłop za bardzo nie umie pisać pojedynczych, ciekawych bohaterów (na co będą też argumenty w kolejnym moim marudzeniu xD). Natomiast tutaj nie było to kompletnie potrzebne, więc mi nie przeszkadzało. Druga sprawa - jedne rzeczy w tej książce są świetne, a inne są jeszcze świetniejsze więc jeśli jeden wątek wam podejdzie bardziej to drugi może czasem lekko nużyć.

Dlaczego nie dałem 10/10? Bo właśnie jestem gdzieś w 3/4 dwójki, która jest jeszcze lepsza. Ośmiornice są za⁎⁎⁎⁎ste.

#ksiazki #sciencefiction #scifi #bookmeter #czytajzhejto #fantastyka

df244790-2970-47ad-b316-cd96c794bf20

Zaloguj się aby komentować

1637 + 1 = 1638


Tytuł: Gateway

Autor: Frederik Pohl

Tłumacz: Marek Pawelec

Kategoria: science fiction

Format: ebook


Ocena: 3/10


Znowu książka na którą byłem nakręcony mocno, znowu zdobywca wszystkich możliwych nagród. I znowu szrot.


Opis zapowiada coś świetnego - ludzkość odkryła stację obcych orbitującą wokół słońca, na której są statki. Można nimi lecieć, nie wiadomo gdzie się trafi, ale jak trafi się dobrze to można zostać bardzo bogatym. A jak źle to zginąć.


Problem w tym, że z 90% książki jest nie o tym, tylko o psychologii głównego bohatera. A ten bohater jest tak fascynujący, że na zmianę przechwala się ile to bab nie wyruchał, albo jęczy że boi się wsiąść do statku i lecieć, w związku z czym gnije na tej stacji i nie robi nic. Tylko imprezuje i r⁎⁎ha. xD Poza tym jest strasznym dupkiem, gnidą i robi rzeczy, przez które im dalej w las tym jego los obchodził mnie mniej niż zeszłoroczny śnieg. A jakby było mało to książka jest pisana z perspektywy pierwszoosobowej, czyli siedzimy w głowie tego chłopa. Słyszałem że bardzo ciężko jest napisać dobrą książkę takim sposobem, ostatnio znajduję kolejne przykłady potwierdzające tę tezę.


Po drugie konstrukcja fabularna - to co na stacji to przeszłość, która przeplata się z dziejącymi się w teraźniejszości sesjami teraueptycznymi u AI psychologa. W związku z czym autor spojleruje dość szybko większość tego co się zdarzy. A same sesje to byłby ciekawy pomysł, ale element AI nic nie wnosi, równie dobrze mógłby to być człowiek, a po drugie bohater jest podczas nich tak samo wkurwiający jak przez resztę książki.


Wyszło to w cegle MAG-a razem z drugą częścią (okładka poniżej), ale pomimo tego że mam i ją i drugą cegłę z częściami 3-4 to raczej mój koniec przygody z tą serią. ¯\_(ツ)_/¯

#ksiazki #sciencefiction #scifi #czytajzhejto #bookmeter

68fe25e6-cc72-46b8-a1a7-98554575d1a9

Hmm. Muszę przeczytać to znowu bo jak pamiętam z przed lat to była to dla mnie raczej książka, która zapadła mi w pamięć, coś w sobie miała.

@pigoku Mi się bardzo podobała chociaż czytałem ją dawno temu, taki wgląd w głowę bohatera to dla mnie zaleta a nie wada. Fakt że był irytującym złamasem ale dzięki temu bardziej ludzkim i prawdziwym niż nieskalani zdobywcy kosmosu.

@Kronos jakby to był ciekawy i skomplikowany bohater to też by mi nie przeszkadzało, a ten był równie jednowymiarowy co ci nieskalani zdobywcy, tylko w drugą stronę. ¯\_(ツ)_/¯

Zaloguj się aby komentować