Parafrazując klasyka: "Książka łobudziła w maupie żądze. Łobrzydliwe, homoseksualne żadze."
Quasi-autobiograficzna opowieść o dorastaniu, miłości, pożądaniu i odnajdywaniu swojej tożsamości. Bohater, Ko-chan, opisuje swoje najwcześniejsze wspomnienia, czasy szkoły, okres wojny i czasy krótko po niej. Opisuję narodziny, rozwój a wreszcie akceptację swoich homoseksualnych oraz sadomasochistycznych skłonności. Miłość, pożądanie i niepewność.
Szczerze mówiąc liczyłem na więcej po "jednym z najważniejszych japońskich pisarzy XX wieku". Książkę czyta się w miarę szybko, nie znalazłem w niej jakichś zawiłych analogii czy odniesień. Mam wrażenie, tak samo jak tłumaczka w posłowiu, że tłumaczenie nie oddaje w pełni teatralnego stylu pisania Mishimy. To, albo po prostu mój europejski umysł ich nie wyłapał.
Rodzice chcąc się odbić od finansowego dna sprzedają swoją kilkunastoletnią córkę mężczyźnie prawie 30-letniemu. Dziewczynka z dnia na dzień musi sprostać obowiązkom dorosłych ludzi: gotować, sprzątać, dbać o dom a przede wszystkim o męża. Gwałcona, bita i poniżana.
Wydawałoby się nam, że zaczynamy być bardziej świadomi co jest złe a co dobre, ale są miejsca, gdzie czas staje w miejscu, a nawet bym powiedziała, że się cofa...
Autorka podaje kilkanaście przykładów róznych prawdziwych sytuacji, które były ujawnione w mediach, gazetach czy internecie.
Takie książki bolą i zostają w mojej pamięci, nawet jeżeli jest to opowieść podkoloryzowana.
Druga część "Tajemnic...". Po raz drugi porusza trudne tematy. Dostęp do opieki zdrowotnej dla nas Polek jest normalne, dla tamtejszych kobiet to koszmar. Pokazane jest jak bardzo kobiety są uzależnione od mężczyzn, jak bez nic nie mogą. Opisane są kobiety, które się buntują i próbują coś zmienić.
Ostatnio wkręciłam się w arabskie tematy. Czy to na faktach podobno tak. Czy wierzyć we wszystko co jest w tej książce nie wiem. Pochłonęłam pierwszą cześć i drugą za jednym zamachem.
Jeśli jeszcze nie czytaliście książki Wrony, o której pisałem - TU , a macie ją w planach przeczytać, to nie czytajcie tego, co napisze poniżej, bo jednak nie da się opisać drugiego tomu, bez zaspoilerowania pierwszego.
Nie ma opcji oznaczenia treści jako spoiler, więc zaufajcie mi, że jest to SPOILER i to ogromny
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
W poprzednim wpisie napisałem, że zakończenie jest otwarte, co do nie końca było prawdą, bo można się było domyślać, co ostatnie zdanie książki oznacza, a brzmi ono tak:
"Wylatuję przez okno i jest mi dobrze, bo wiem, że już nigdy tu nie wrócę"
Więc tak, zgadliście, Basia "wyleciała" z okna, co niestety zakończyło się jej śmiercią. Tom 2, tej historii, czyli "W rany" opowie nam o dalszym życiu rodziny po jej śmierci. Zaczynamy narrację dwutorową, z perspektywy Kasi (siostry Basi - tej "lepszej" według rodziców) i matki (tej wiecznie pokrzywdzonej). Matki, która po wydarzeniach z poprzedniego tomu wylądowała w szpitalu psychiatrycznym, z którego dość szybko wyszła.
Kasia i matka naprzemiennie będą nam opowiadać o swoim bólu po stracie siostry i córki, choć ból tylko jednej z nich jest realny, bo druga próbuje zamienić ten ból na współczucie, które powinni jej okazywać inni i to nie z powodu straty córki, a z powodu tego, że to się przydażyło jej. Z powodu tego, że miała wredną córkę, która nie dość, że za życia dostarczała jej masę cierpienia, to jeszcze odeszła zadając ogromne rany całej trójce. Do tego zrobiła z nich rodzinę patologiczną, w której na pewno działo się coś złego od dłuższego czasu (udajmy, że jednak tego nie wiemy). Teraz są na językach wszystkich, a nie o taką atencję zabiegała matka.
Ten tom jest lepszy i jednocześnie gorszy od poprzedniego:
- Lepszy, bo tu dość dosadnie widzimy toksyczność zachowań matki i próbę bycia zawsze w centrum, łącznie z wybielaniem winy, za śmierć córki, której, jej zdaniem, wcale nie ponosi, bo z Basią było coś nie tak od urodzenia. Lepszy również pod względem kreacji Kasi, która nie tylko wyrosła na bohaterkę pierwszoplanową, ale przestała być skarżypytą i zaczęła uciekać w siostrzaną miłość we własnej wyobraźni.
- A gorszy ponieważ nie dowiemy się tu wiele nowego, rodzina ma dokładnie te same problemy i zaburzenia, co poprzednio, a ojciec odgrywa marginalną rolę, nawet w porównaniu do tej z "Wron". Do zwyczajności dodamy tylko łyżkę żałoby i to żałoby, którą odczuwa właściwie jedynie Kasia i to też bardziej nie per se, ale jako wspomnienie strategii ucieczki siotry i próbę naśladownictwa w tym samym celu. O żałobie ojca wiemy niewiele, choć płacz pod prysznicem, może wskazywać na to, że on jako jedyny ją w pełni odczuwa, choć to tylko mój domysł.
Świetne to były lektury, niestety przywołujące wspomnienia z dzieciństwa mojego czy znajomych, których rodzice na zajęciach Wychowania do życia w rodzinie dojechali z materiałem tylko do rozdziału z "Najlepszymi tekstami twoich starych".
#czytelniczebingo 16 - świeżaczek - książka wydana w/po 2025
Bardzo, bardzo, bardzo podoba mi się gra słów w tytułach obu tych książek. Szacunek dla tłumacza (czy kto tam na ten pomysł wpadł), bo po czesku nie jest już tak fantastycznie.
Historia młodej, zdolnej kobiety, która w swojej rozpędzającej się i ustawionej na właściwych torach młodości doświadcza coraz mocniejszej, hamującej siły w postaci pogarszającego się stanu zdrowia psychicznego. Jest to częściowo autobiograficzna powieść amerykańskiej pisarki i poetki Sylvii Plath.
Powieść porusza wiele wątków, jest tu m.in . pozorny awans społeczny, trudność we wpasowaniu się w system i próby manipulowania nim, wątek feministyczny, walka z presją oczekiwań zewnętrznych i wewnętrznych i oczywiście rozległy wątek choroby psychicznej.
Szczerze mówiąc, na początku ciężko było mi polubić nowojorską protagonistkę z pierwszej części książki. Środkowa część książki rzuca więcej światła na jej historię, łatwo było mi utożsamić się z jej niewpasowaniem w konwenans, silnym charakterem i buntem przeciwko działaniu wbrew własnym przekonaniom. Jej estetyczny rodzaj niechęci wobec niektórych przedmiotów ścisłych jest mi bliski . Bohaterce z ostatniej części książki ciężko jest nie współczuć.
Książkę czytałem po angielsku. Chociaż tekst pochodzi z lat 60', to język jest współczesny i ogólnie nie sprawia trudności, poza kilkoma idiomami, przedmiotami specyficznymi dla tamtych lat oraz dość wyszukanymi przymiotnikami, mało popularnymi w mowie. Książkę wydano też w polskim przekładzie.
P.S. Cześć wszystkim Tomkom i Tosiom czytelniczym! jest to mój pierwszy wpis na tagu. Mam nadzieję, że zintegruje się on z apką bookmeter (z tego co widzę jest OK :) ).
W przerwie na odsapnięcie od Bastionu postanowiłem przeczytać coś krótkiego, nie to, żeby bingo tego wymagało
Zauważyłem, że im mniej wiem o książkach, tylko większą radochę mam z ich czytania i tak też było tym razem. Zalegała na mojej półce od jakiegoś czasu, więc postanowiłem dać jej szansę.
Książka jest o dzieciństwie, o takim dzieciństwie jakie wiele dzieci urodzonych w latach 80-90. miało na co dzień. Dzieciństwie z brakiem przejawów miłości rodzicielskiej. O życiu z rodzicami, dla których dziecko nigdy nie jest wystarczająco ambitne, dobre, poszłuszne, nie uczy się zbyt dobrze i nie chce realizować niezrealizowanych ambicji swoich rodziców. O dzieciństwie, w którym jest się nieustannie porównywanym do rodzeństwa.
Książka porusza trudne tematy, do tego pokazuje jak wielkim ciężarem jest samotność w tak młodym wieku, jak brak zrozumienia u najbliższych przesuwa kolejne granice i sprawia, że dziecko może się czuć dobrze tylko w swoim towarzystwie, a każdy przejaw bycia miłym przez obcych ludzi, traktuje jak coś czego nigdy nie zazna od rodziców.
Książka krótka acz intensywna, czyli punkt 11 #czytelniczebingo
@WujekAlien "Książka jest o dzieciństwie, o takim dzieciństwie jakie wiele dzieci urodzonych w latach 80-90. miało na co dzień. Dzieciństwie z brakiem przejawów miłości rodzicielskiej." Zawsze jak czytam takie opisy, to dochodzę do wniosku, że miałem farta życiowego pod tym względem.
O tak! To ejst fantastyczna książka! Czytałem kiedy, z jakiegoś powodu, już nie pamiętam jakiego, chciałem sprawdzić co tam teraz każą młodzieży w szkole czytać. I tak, myślę, że ta książka to akurat jest dobry wybór. Tylko żeby jeszcze komuś chciało się ją sensownie z tą młodzieżą omawiać.
Wedle wszelkich źródeł Zstąpienie Aniołów miało być 6. częścią Herezji Horusa, ale powieść ta w zasadzie nie ma nic wspólnego z głównym wątkiem Herezji. Jeśli dobrze zrozumiałem, to akcja ma miejsce długo przez Wywyższeniem Horusa i historia dotyczy Liona El'Jonsona i Legionu Mrocznych Aniołów.
Forma literacka również dalece odbiega od dotychczasowej stylistyki wzniosłej, militarnej opery kosmicznej, a zwraca się ku przygodowemu fantasy osadzonemu w realiach bliższych późnemu średniowieczu z odrobiną technologii.
Większa część książki jest bajką o Tarzanie odnalezionym w dżungli na feudalnej planecie Caliban, który nagle ucywilizował się, a następnie został mistrzem Zakonu Krzyżackiego, opowieścią o chłopcach trenujących na rycerzy, by w końcu udowodnić swoją wartość i zostać wojownikami. Dopiero pod sam koniec robi się znacznie ciekawiej. Co gorsza, nie potrafiłem też odnaleźć żadnego dodatkowego filozoficznego podtekstu.
Zstąpienie Aniołów prezentuje wyraźny spadek jakości względem poprzednich książek serii, nie wnosi nic wartościowego do Herezji Horusa i spokojnie można tę książkę pominąć.
@Pouek czy ja wiem, początkowa trylogia była zajebista. Fakt, że forma jest przesadnie pompatyczna, nadęta i teatralna, ale jeśli komuś taki styl pasuje to super. Zstąpienie Aniołów to na razie pierwsze większe potknięcie, ale i tak wcale nie wypada poniżej popularnego fantasy pokroju Mistborna (ten to dopiero był YA). Dalej, to z tego co przeglądałem jest już pudełko czekoladek i większość z ponad 60 książek chyba sobie daruję, ale np. Mechanikum i Pierwszy Heretyk też zapowiadają się ciekawie.
@saradonin_redux bardzo mnie rozczarowała motywacja Horusa do zdrady w cyklu Herezji. Na poziomie trzylatka. Od tamtego momentu wciągnąłem jeszcze dwie książki z rozpędu i już nigdy nie wróciłem
Przeglądam czasem Reddita, w tym społeczność /r/ireadabookandadoredit. Niedawno ktoś wrzucił tam post na temat książki "Convenience store woman" i z miłym zdziwieniem odkryłam, że została przetłumaczona na polski. A że opis mnie zainteresował, to stwierdziłam, że machnę ją przy okazji.
W książce tej śledzimy losy 36-letniej Keiko, która od dziecka ma trudności ze zrozumieniem reguł i norm panujących w społeczeństwie. Kobieta ewidentnie jest w spektrum, co jednak nie przeszkadza jej znaleźć swojego miejsca na ziemi: sklepu konbini, czyli japońskiego całodobowego odpowiednika naszej Żabki na sterydach, w którym pracuje dorywczo.
Keiko mierzy się z pytaniami bliskich, nie traktujących jej zatrudnienia i stanu panieńskiego poważnie, o jej plany na przyszłość. Czy ugnie się i dostosuje do wymagań społeczeństwa? I jaką rolę w jej decyzji będzie miał redpillowiec, który zatrudnia się w tym samym konbini?
Jest to książka lekka i przyjemna, w sam raz na raz, nie wymaga zbyt wiele od czytelnika. Ot, miły przerywnik.
Historyczny sprint przez tysiącletnią historię stosunków i zaszłości między Francją i Anglią. Autor wybrał zagadnienia dotyczące punktów spornych między tytułowymi nacjami i podjął próbę wyjaśnienia, czemu Francuzi są w błędzie. Tak, autor jest Brytyjczykiem. Zaczynając od Wilhelma Zdobywcy, podróżuje przez epoki, by dotrzeć do XXI wieku a po drodze wytyka potomkom Karola Wielkiego błędy polityczne, gospodarcze i społeczne.
Dużo stronniczości, sporo historii okraszonej humorem.
Mnie osobiście powalił rozdział o de Gaulle'u. Jakoś nigdy nie interesowałam się jego postacią, ale uchodził za bohatera. Tu jednak opisywany niepochlebnie, przedstawiony jako osobowosc narcystyczna, nieudolna w decyzjach, żeby nie powiedzieć "głupia".
Generalnie można przeczytać, szczególnie jak ktoś lubi błysnąć wiedzą bezużyteczną, bo choć historia nauczycielką życia jest, to jednak powoli wchodzi w segment wiedzy bezużytecznej.
Tytuł: »Mama, bitte lern Deutsch«: Unser Eingliederungsversuch in eine geschlossene Gesellschaft
Autor: Tahsim Durgun
Kategoria: Memoir
Wydawnictwo: Knaur
Format: audiobook
Liczba stron: 209
Ocena: 9/10
Prywatny licznik: 5/48
Znalazłem złoto! A wszystko przez Spotify i #czytelniczebingo! Zastanawiając się nad książką z kategorii "książka spoza strefy komfortu" zdecydowałem, że przeczytam/przesłucham coś po niemiecku. Od 12 lat siedzę w Niemczech, jednak jest to jedyny język w którym czytam bardzo mało i zawsze się przed tym wzbraniałem. Na "Mama, bitte learn Deutsch" trafiłem przypadkiem na Spotify i zaciekawiła mnie ta pozycja. Niestety autora (twórcę internetowego) nie znałem, bo i w niemieckim TikToku/Instagramie nie siedzę. Zacząłem słuchać i jak już napisałem - znalazłem złoto!
Tytuł dobrze odzwierciedla o czym będzie ta książka: "Mamo, proszę naucz się niemieckiego: Nasza próba integracji z zamkniętym społeczeństwem". Tahsim (ur. 1995) opowiada o życiu w Niemczech z perspektywy dziecka kurdyjskich jazydów, którzy wyemigrowali do Niemiec na początku lat 90tych. Książka ma podobny klimat jak "Born a Crime: Stories from a South African Childhood" Trevora Noah (link), którą słuchałem w zeszłym miesiącu. Tahsim poprzez swój humor opowiada o bardzo trudnych i wciąż aktualnych tematach: wykluczeniu społecznym, rasizmie i problemach integracji w niemieckim społeczeństwie. Pisze o swoim dzieciństwie i o swojej matce - kurdyjce, która przez 35+ lat nie nauczyła się niemieckiego, i problemach jakie z tego wynikają.
Najgorsze, że historie jakie Tahsim opisuje, wciąż są aktualne. Na moim własnym osiedlu widzę (i znam) rodziny, które są poprzez barierę językową wykluczone ze społeczeństwa, gdzie dzieci muszą przejąć rolę tłumacza, aby cokolwiek załatwić. Niestety uprzedzenia społeczne do emigrantów są wciąż silne. Ja staram się mieć otwarty umysł, bo pamiętam wiele historii z placu zabaw, gdzie "przejechałem" się na stereotypach. A i też temu, że sam jestem emigrantem...
#czytelniczebingo 5/25 - Książka spoza strefy komfortu
P.S. Od własnego syna też usłyszałem, że powinienem się nauczyć języka niemieckiego (a śmigam na poziomie +/- B2).
Po krótkiej przerwie wracam do czytania tej serii, wczoraj wieczorem ją skończyłem ale dzisiaj zedytowałem wpis i przeczytałem go dodatkowy raz.
Poprzedni tom skończył się na walce Zenitsu i jego agonalnym stanie. Na jego szczęście pojawił się Filar Owada - Shinobu, która jako jedyna z filarów nie ścina głów demonów tylko zabija ich truciznami dlatego jest najlepszą osobą jaka mogłaby mu pomóc w wyleczeniu go z zatrucia.
Następnie widzimy starcia Inosuke i Tanjiro, którzy zostają rozdzieleni i muszą stawić czoła swoim przeciwnikom. Ani jeden, ani drugi nie ma łatwego zadania i starają się zrobić wszystko by przeżyć. Te sceny były dość intensywne jak na gatunek shonen i rzeczywiście widać w jak przytłaczającej znaleźli się sytuacji.
Najpierw śledzimy walkę Inosuke, który pomimo swoich starań zostaje miażdżony przez znacznie większego przeciwnika gdzie przypomina sobie postać kobiety, która jest jednoznacznie przedstawiona jako jego matka musząca go z jakiegoś powodu porzucić. Również on ma szczęście, że w ostatniej chwili pojawia się drugi z przybyłych filarów czyli Filar Wody - Giyuu, który bez chwili zawahania zabija demona i po krótkiej sprzeczce z naszym bohaterem rusza dalej.
Tanjiro razem ze swoją siostrą walczą z jednym z mniejszych księżyców co jest ponad ich siły. Widzimy wspomnienia głównego bohatera gdy obserwował taniec Boga Ognia swojego ojca wykonywanego przez ludzi pracujących z ogniem. Postanawia wykorzystać go w walce przez co jest przez chwilę bliski zwycięstwa ale demon jednak jest zbyt silny i jedynie wizyta Giyuu pozwala mu przeżyć te starcie. Mniejszy księżyc nie jest żadnym przeciwnikiem dla zabójcy demonów najwyższej rangi dzięki czemu zostaje łatwo przez niego zabity.
Tom kończy się gdy przybywa do nich Shinobu, która nie jest świadoma więzi głównego bohatera ze swoją siostrą i nie bardzo wierzy w pokojową egzystencję demonów z ludźmi. Próbuje zabić Nezuko ale Giyuu ich osłania.
Według notatek autora w tym tomie dowiadujemy się o tym, że wróbel Zenitsu sprowadził Shinobu do niego w pierwszej kolejności oraz o tym, że kruk Inosuke chowa się przed nim ponieważ jego właściciel chciał go już wielokrotnie zjeść. Podsumowując w tym tomie jest mnóstwo idealnych zakończeń czy wizyt odpowiednich filarów w odpowiednim czasie ale nadal czuć jak bardzo ponad ich siły była walka na górze Natagumo.
Książka spodobała mi się przez okładkę i wrzuciłem sobie na czytnik w zeszłym roku. Nie czytałem nawet o czym jest, a powinienem był. Szukając czegoś na #czytelniczebingo do kategorii "z Ameryki Południowej" z tego co już na czytniku miałem, mogłem wybrać między tym, a Paulo Coelho xD
Autorka chciała połączyć dystopię z kanibalizmem i hodowlą ludzi na "mięso specjalne", jednak zabrakło jej dobrego światotwórstwa. Dostałem za mało informacji, aby ot tak przyjąć prawie natychmiastowe przejście społeczeństwa na jedzenie ludzi. Wprawdzie mamy powiedziane, że panuje wirus który roznoszą zwierzęta i dlatego zostały one wybite na całym świecie. Nie jest to dla mnie wystarczający powód, aby od razu przechodzić na kanibalizm.
Kolejnym minusem jest opowiedziana historia. Marcos pracuje w rzeźni, niedawno zmarło mu dziecko, zostawiła go żona i przechodzi mały kryzys. Od hodowcy dostaje specjalny prezent - niemodyfikowaną genetycznie "samicę". Historia idzie w przewidywalnym kierunku, a zakończenie nie jest satysfakcjonujące w żaden sposób. Autorka próbuje być szokująca na siłę. Zamiast skupiać się na bohaterach i opowiedzeniu fajnej, ciekawej historii, to kładzie nacisk na opisy pracy rzeźni, procesu uboju, sprzedaży, polowań na ludzi, itd.
Nie polecam.
Jak ktoś chce przeczytać coś ciekawszego w temacie hodowli ludzi na mięso, to polecam mangę The Promised Neverland (link) dużo lepiej i ciekawiej podchodzi do tematu (mimo swoich wad).
#czytelniczebingo 4/25 - Książka autora/ki z Ameryki Południowej
@Vampiress ta książka nie ma świata przedstawionego, pokazuje tak proste założenia, jakby autorka ją na papierze toaletowym spisywała i w pewnym momencie zabrakło
Tytuł: 5-minutowe opowieści kontratakują. Star Wars
Autor: praca zbiorowa
Kategoria: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Olesiejuk
Format: książka papierowa
Liczba stron: 192
Ocena: 5/10
Książka zawiera zbiór opowiadań z uniwersum Gwiezdnych Wojen podanych w sposób z założenia przystępny dla dzieci. Niestety książka nie nadaje się jako wprowadzenie do uniwersum, gdyż niewielkie ale istotne zmiany względem oryginalnych wydarzeń, a także brak ciągłości opowieści oraz powiązań przyczynowo skutkowych nie pozwoli zrozumieć fabuły. Natomiast może to być gratka dla dziecka, które już zna co najmniej zarys historii, gdyż zawiera kilka kultowych scen, cytatów, wydana została w twardej oprawie i uzupełniona efektownymi ilustracjami.
Ale żeście się rozszaleli z tym dodawaniem książek, muszę zacząć czytać....
Na początek kończę Kampanie Cienia. Seria poszła w zupełnie innym kierunku niż myślałem przed rozpoczęciem jeszcze 4 książki. Nie było to nic odkrywczego ani ambitnego ale całkiem nieźle się słuchało walkę z hive mindem z wtyką, bez której nie mogło się obyć bo inaczej nie byłoby walki. Niestety bohaterowie byli superinteligentni, wygrali każde starcie, wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Kończę myśli na temat tej serii bo im dłużej o niej myślę tym gorszą ocenę wystawiam, zaczynałem od takiego 6.5/10 a teraz coraz bardziej skręcam w stronę 4/10....
Czasami książki wpadają w nasze ręce przypadkiem. Tak było i z "Wierną rzeką" Żeromskiego — krótkim dziełem tego autora, którego wcześniej nie kojarzyłam. Podobno było ono dawniej lekturą szkolną (choć nie za moich czasów). A że Żeromskiego lubię, to stwierdziłam, że czemu nie.
W "Wiernej rzece" poznajemy historię księcia Józefa Odrowąża, który, będąc ciężko ranionym w trakcie powstania styczniowego, trafia do majątku państwa Rudeckich. Pod ich nieobecność dworkiem opiekuje się ich krewna, panna Salomea Brynicka. Salomea przyjmuje Józefa, pielęgnuje go i w wielkiej konspiracji ukrywa go przed wojskami rosyjskimi.
Dalszy opis wydarzeń byłby solidnym spoilerem, dlatego zwieńczę go tylko tym, że książka nie jest przewidywalna, a końcówka przynosi niespodziewany zwrot akcji.
Bardzo lubię Żeromskiego za język, którym się posługuje. Jego dialogi są oszczędne, a przy tym naturalne; drobne opisy przyrody tchną wrażliwością i czułością. Może i "Wierna rzeka" nie jest najbardziej porywającym dziełem autora, ale po prostu dobrze się je czyta.
Tytuł: Rosja. Od rozpadu do faszystowskiej dyktatury. Scenariusze przyszłości 2026-2036
Autor: Marcin Łuniewski
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Prześwity
Format: e-book
Liczba stron: 264
Ocena: 7/10
Lekka i zgrabna książka opisująca wewnętrzną, polityczną sytuację w Rosji oraz charakterystykę głównych postaci kremlowskiego i okolicznego towarzystwa. Autor przedstawia też różne scenariusze, do których może dojść wraz z zatrzymaniem wojny w Ukrainie i śmiercią Putina.