Na godzinie 8 (lewy dolny róg) widoczne pętle deszczu koronalnego (CRN) nad powracającym obszarem aktywnym 3664 (jak wejdzie na tarczę słoneczną to dostanie nowy numerek). To grupa plam odpowiedzialna za #zorza z początku maja, która ani myśli się uspokajać - dzisiejszego ranka przywitała nas POTĘŻNYM rozbłyskiem klasy X2.8. Za 4-5 dni obszar ten będzie w miejscu skierowanym w stronę naszej planety. Jeśli wtedy coś wystrzeli to mogą być szanse na zorze.
68. element katalogu 100 zwartych grup galaktyk Paula Hicksona, składa się z pięciu obiektów NGC o numerach 5353, 5354, 5350, 5358, 5355. NGC 5350, 5353, 5354 i 5355 zostały odkryte przez Williama Herschela w 1788 roku przy użyciu jego 18,7-calowego teleskopu, podczas gdy NGC 5358 została odkryta przez Stephana w 1880 r. przy użyciu 31-calowego reflektora. Ta ciasna grupa galaktyk jest umiejscowiona w Canes Venatici, a dodatkowo w pobliżu mamy jasną galaktykę NGC 5371.
Grupa znajduje się około 8 stopni na południowy wschód od galaktyki Wir M51. Jako jedna z jaśniejszych grup Hicksona (HCG), większość galaktyk powinna być widoczna w teleskopie o średnicy 22 cm pod ciemnym niebem, jednak prawdopodobnie do dostrzeżenia słabszych będzie potrzebne lustro 30 cm.
Grupa znajduje się w odległości około 100 milionów lat świetlnych. A co ciekawe, NGC 5371 również znajduje się w tej samej odległości i wydaje się być fizycznie powiązana z grupą HCG 68. W takim wypadku HCG 68 może zawierać ponad 20 galaktyk. Całość leży na włóknie galaktyk łączącym gromadę w Warkoczu (AGC 1656) z gromadą w Pannie. Hickson 68 i NGC 5371 tworzą Grupę Big Lick (pochodzenie nazwy nie jest jasne)
Podsumowanie ze wspólnych obserwacji Księżyca na Placu Litewskim w Lublinie z czwartku i piątku ubiegłego weekendu.
Stałem z teleskopem w godzinach 19-22:30, kolejka właściwie była cały czas (banery robią robotę ). W sumie każdego dnia mogło się przewinąć nawet kilkaset osób, które mogły spojrzeć na naszego naturalnego satelitę w przybliżeniu. Można było również zrobić zdjęcie telefonem przez okular teleskopu - do wpisu załączyłem swoje. Jak widać smartfonem można zrobić nawet niezłe zdjęcie, a po tych wszystkich razach w których pomagałem mogę stwierdzić jedno: iPhony są kurna najgorsze (znając życie pewnie trzeba dopłacić, żeby mieć tryb zaawansowany w aparacie).
Trafili się ludzie z facebooka, z wykopu, a nawet z tiktoka. Do poznania mnie na hejto jeszcze nikt się nie przyznał ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Wbrew temu co się wydaje jestem bardzo nieśmiały i introwertyczny, ale na niebie są tak wspaniałe rzeczy, że trudno nie chcieć tego pokazać innym. No i ile można w coś się gapić samemu i nie mieć nawet z kim o tym pogadać. Te wszystkie zachwycone twarze i pozytywne reakcje są najlepszą nagrodą. Cieszę się, że mogę robić coś fajnego.
@Gwiezdny_Przewodnik nie przesadzaj z tym byciem introwertykiem. Była mini afera na wykopie o ile pamiętam, ze zrobiłeś zbiórkę na teleskop i ludzie zaczęli Ci to wytykać.
Wracamy na nasze lokalne podwórko i dziś przyjrzymy się Aktywnemu Regionowi AR (nie uwierzycie, po angielsku ten sam skrót) 3664 czyli bydlakowi który odpowiadał za zorzowe szaleństwo z ostatnich weekendów.
Tak w skrócie, czym w ogóle są te aktywne regiony? Są to dynamiczne obszary na powierzchni Słońca o silnym polu magnetycznym. Pojawiają się razem z plamami słonecznymi (które notabene wcale nie są ciemne, tylko tak wyglądają w zestawieniu z resztą superjasnej powierzchni gwiazdy). AR odpowiedzialne są za rozbłyski słoneczne i koronalne wyrzuty masy. Kiedy taki wyrzut odpowiednio przyceluje i trafi w Ziemię, mamy zorzę polarną.
I właśnie ten AR ze zdjęcia ejakulował w naszą atmosferę, dając największy w ciągu ostatnich 20 lat spektakl na niebie.
Częstotliwość występowania plam i regionów aktywnych powiązana jest z cyklem słonecznym, który trwa 11 lat, rozpoczyna się w okresie najniższej aktywności Słońca, które po ok. 3-5 latach osiąga maksimum swojej wybuchowości, po czym przez następne lata stopniowo się uspokaja. Obecny, 25. cykl rozpoczął się wg NASA w w grudniu 2019, a więc właśnie jesteśmy w jego punkcie kulminacyjnym. Teraz zapewne czeka nas kilka lat uspokajania się, po czym Słońce znowu zacznie się wściekać niczym bombelek, któremu podaliśmy sztućce w zły sposób (kto ma wiedzieć ten wie)
Na zdjęciu widzimy obiekt opisany w katalogu Sh2 (shapeless) pod numerem 27.
Katalog ten zawiera obszary H II, tj zjonizowanego wodoru i plazmy, tj. mgławice emisyjne, w teorii obiekty bez konkretnego kształtu. Ale jak widać, jakieś tam kształty mają
Katalog jak i sam obiekt nie należą do czołówki celów astrofotografii. Sh2-27 leży w pobliżu gwiazdy Zeta Ophiuchi, w kompleksie Ophiuchi, który zawiera Mekkę polskiej astrofoto, tj mgławicę Rho Ophiuchi. Z powodu takiego sąsiedztwa, ptaszek jest często pomijany zwłaszcza, że świeci słabo i w klasycznych kolorowych obrazach jakie zbiera się do Rho op. po prostu ledwo co go widać.
Autor zdjęcia musiał wykazać się nie lada umiejętnościami w postprocessingu żeby otrzymać co to widzimy poniżej.
Efekt jest imo co najmniej zadowalający
O katalogu Sh1/2 napiszę więcej w miniserii jaką planuję stworzyć o katalogach astronomicznych w ogóle. Póki co trzymajcie ten jeden fragment
#astronomia #astrofotografia
Poprawka dzięki wiedzy i uwadze @m-q : Katalog Sh nazywa się tak naprawdę Sharpless a nie Shapeless i pochodzi od nazwiska założyciela, Stewarta Sharpless - choć nie ukrywam, dalej uważam że nazwa w tym wypadku jest idealnie dwuznaczna
Mając jeszcze w pamięci szał, jaki panował poprzednim weekendem na zorzę, miło zobaczyć że to nasza, polska zorza była najpiękniejsza.
Jednak boli mnie brak poprawnych danych akwizycyjnych. Do excela zostało wpisane raptem "1 klatka 2-sekundowa" co kompletnie nie może być prawdą, patrząc na rozmazane gwiazdy na niebie. I jeszcze bardziej rozmazane są ich odbicia na tafli jeziora...
Ten ślad gwiazd bardziej wskazuje na 2 minuty. Ale to tylko dół fotki. Góra ewidentnie zestackowana z krótszych ekspozycji.
Ciekawe, na ile dynamicznie zmienia się zorza i jak dużo materiału można użyć, żeby pozostały na foto te szczegółowe prążki, a nie tylko kolorowa plama
@Oczk Ok, zobaczyłem w pełnej rozdzielczości i mi to wygląda na kome, a nie poruszenie gwiazd. Gwiazdy w narożnikach są koncentrycznie pociągnięte, a środek nieruszony. Mam podobną sytuację w moim Irixie xD
Niby zorze wisać znowu. Gołym okiem nie ale jak się wyciągnie jasność na aparacie to coś tam widać i wchodzi w fiolet, niestety u mnie dziś chmury to warunki słabe, zdjęcie robione kartoflem.
Pierwszy raz w życiu łapałem tranzyt ISS na tle księżyca. 2 godziny przygotowań, przelot ok. 2,5 sekundy. Ostatnie sekundy przed przelotem o mało zawału nie miałem. GIFa jutro poskładam. Następnym razem próba z kamerką astro. (11fps vs 100)
@TymczasowyNick66 kiedy robiłeś to zdjęcie? Przedwczoraj wydawało mi się, że widzę ISS jak przelatuje, bo była, prócz księżyca, najjaśniejszym obiektem na niebie.
Jest to mgławica emisyjna znajdująca się w konstelacji Łabędzia - gwiazdozbioru, który w tym okresie wraz z początkiem nocy zaczyna wschodzić na naszym niebie.
W samym centrum mgławicy możemy zaobserwować (nawet na moim zdjęciu) jasną gwiazdę, opisaną jako WR 136. Jak nazwa wskazuje, jest to gwiazda Wolfa-Rayeta - bez wchodzenia w astrofizyczne szczegóły, jest to gwiazda o bardzo rzadkiej i rozległej powłoce zewnętrznej, która się rozszerza z dużą prędkością. W ciągu 10 tysięcy lat, WR 136 wyrzuca z siebie materię o masie naszego Słońca. No i właśnie ta wyrzucana materia uformowała widoczny tu Rożek.
Nie opiszę tego lepiej niż Wikipedia:
Mgławica zaczęła powstawać około 250 tysięcy lat temu, kiedy masywna gwiazda centralna wyewoluowała z fazy czerwonego karła w gwiazdę Wolfa-Rayeta. Proces ten doprowadził do zrzucania zewnętrznej powłoki przez silny wiatr gwiazdowy w tempie wyrzucania ilości materii równej masie Słońca w ciągu każdych 10 tysięcy lat. W ten sposób wiatr gwiazdowy uderzał w otaczający gaz pozostający po poprzedniej fazie, kompresując go w serie złożonych powłok oraz dodatkowo je jonizując poprzez ultrafioletowy strumień gwiazdy centralnej.
Co do technikaliów samego zdjęcia - prawdopodobnie przesadziłem z agresywną obróbką Starałem się wyostrzyć jak najwięcej detalu z mgławicy i czerwonej chmury Łabędzia (ten obłok rozciąga się przez praktycznie cały gwiazdozbiór), a przy tym mogłem przepalić jaśniejsze obiekty i zbyt uwidocznić szum.
Cóż, w nauce obróbki stosuję taktykę "no step back", następnym razem (albo jak dozbieram więcej materiału) będę delikatniejszy
I dorzucam też wersję z wyciętymi gwiazdami, bo imo dopiero to pozwala dostrzec piękno tych rozległych wodorowych obłoków
Stack na ten moment to 68 klatek po 3 minuty, ponownie bez kalibracyjnych darków. Ale za to z filtrem multinarrowband
@moll @TymczasowyNick66 nazwał to kiedyś mózgiem i w sumie przychylałbym się bardziej do Mózgu. Ale że jestem w tym momencie głodny, to Ziemniaczek też pasuje xD
4700 lat świetlnych - dla nas niewyorbażalna odległość a w skali wszechświata to praktycznie "na wyciągnięcie ręki". Ciężko to ogarnąć naszym małym mózgiem
@konto_na_wykop_pl Jesteśmy przystosowani życiowo do konkretnej skali W drugą, atomową stronę odległości są niewyobrażalnie malutkie i też ciężko ogarnąć wielkość atomu
A porównując te dwie skale ze sobą, to już w ogóle mózg wysiada XD
Jeżeli masz dobrze skorygowane pole, to pokusiłbym się o zrobienie mozaiki, nie pożałujesz. Świetny program do mozaik od MS Image Composite Editor to poskłada. Jak coś poratuję instalką
@TymczasowyNick66 nie mam dobrze skorygowanego pola xD Zainstalowałem sobie jakiś czas temu CCD inspector, ale trial się skończył a ja nie zdążyłem go wykorzystać... Dodatkowo cały czas problem z backfocusem korektora mam, możliwe że jakbym poprawił tilt wyciągu to w ogóle nie musiałabym dokładać przedłużki 5mm, ale mam tu idiotyczny problem - tak odkręciłem przedłużkę, że nie jestem jej w stanie teraz odkręcić xD A kombinerek boję się używać żeby nie uszkodzić samego korektora...
Ale nie powiem, mozaika aż do Ameryki to byłoby coś!
@Oczk osobiście straciłem cierpliwość do wyciagu w moim ed. Co z tego że ustawiłem tilt patrząc na zachód, skoro po skierowaniu teleskopu na wschód znowu pojawiała się odchyłka (╯°□°)╯︵ ┻━┻
Rozmiar (okularu) ma znaczenie. Tak jak robienie obsów z centrum miasta. I że się wszystko telepie, włącznie z łapą na kofeinowej delirce, trzymającą telefon xP #hejtonaksiezycu #kosmos #ksiezycowyspacer #astronomia i ciut na wyrost #astrofotografia xD
Pozostajemy w gwiazdozbiorze łabędzia. Dzisiaj podano do stołu Sadr z mózgiem (NGC6888. Kiedyś zrobiłem sesję większą ogniskową, i nawet tutaj wrzucałem).
Dzisiaj bez palety kolorystycznej HOO. Kolory jedynie skalibrowane. Kadr będę kontynuował. Kto wie, może dzisiaj.
Parametry i sprzęt takie same jak wczoraj, nie licząc ogniskowej (tutaj 80mm)
U somsiada Drzazgę widzisz, u siebie zorzy polarnej nie dostrzegasz
To literalnie ja.
Tym razem nie jest to apod, ale obiekt w który wycelowałem za namową kolegi (jak mnie namówił to jeszcze nie był moderatorem) @spawaczatomowy
Był to mały eksperyment, żeby zobaczyć jak wiele można zobaczyć (:v) w Galaktyce Drzazga, bądź też NGC 5906. Albo NGC 5907. Bo chłop się machnął i dwa razy to samo do excela wpisał
Zdjęcie z kategorii tych, na których mało widać, albo jak wolę to nazwać - widać dużo, ale małych. Czyli ostatnio mój ulubiony typ
Choć wszystkie te obiekty są malutkie kątowo - Drzazga to najmniejsza galaktyka w jaką celowałem jako główny obiekt, to jest ich tu naprawdę mnogo i bardziej niż z dzielenia się takim zdjęciem, cieszę się z przeszukiwania na bardzo dużym przybliżeniu i szukania galaktyk Część oganął mi astrobin - co widać na drugim zdjęciu. Ale nie wszystkie widoczne tu obiekty znajdują się w katalogach NGC czy uzupelniającym go IC - katalogi są dość stare, a sporą część z tych obiektów pozwala zaobserwować dopiero bardzo długi czas naświetlania.
Z dużych, wartych wymienienia obiektów, w prawym dolnym rogu mamy jasną (ale także malutką kątowo) galaktykę soczewkową Wrzeciono, Messier 102
Z technikaliów to powiem od razu, że w ramach eksperymentu postanowiłem tym razem nie robić darków, tj. latek kalibracyjnych z tym samym czasem naświetlania, ale z zasłoniętym obiektywem. W teorii takie klatki mają negować szum na zdjęciu w wyniku zużycia/nagrzewania się matrycy aparatu i generalnie są bardzo pożądane, ale podobną funkcję ma spełniać Dithering, którego od jakiegoś czasu używam, a który w porównaniu do darków nie marnuje mi 1.5h sesji zdjęciowej (darki robi się w tych samych warunkach co normalne zdjęcia, żeby temperatura aparatu była podobna).
No i przyznam, że przynajmniej w tym wypadku, nie żałuję i nie widzę jakiejś gorszej jakości tła w porównaniu do sesji z darkami.
Za jakiś czas (miejmy nadzieję), jak już dozbieram sobie na chłodzoną astrokamerkę, spróbujemy ponownie trafić w ten obiekt i będzie świetne porównanie, jak mniejszy piksel i większa czułość radzą sobie z detalami
Pomyśleć że to już 8 miesięcy minęło. Niektórzy pewnie kojarzą pierwsze wrzucane tutaj fotki, które w dodatku obrabiałem w kooperacji z Kruzd, bo sam sobie z tym nie radziłem. https://www.hejto.pl/wpis/mysle-ze-powoli-mozna-oglaszac-sukces-zmodowana-astrokamera-asi585mc-z-chlodzeni
Wczoraj, by nie marnować pogody ustawiłem się ponownie w ten sam rejon. Tyle że z ustawioną aktualnie ogniskową mogę złapać (prawie) całą pętlę łabędzia. No, teraz już to wiem
3 godziny materiału, by móc przynajmniej sprawdzić czy bez zmiany ogniskowej się obejdzie.
Jesli jeszcze nie macie dosyc zorzy to tutaj pare kadrow ode mnie
Rannerdale Knotts i Rannerdale Bluebells Valley w Lake District. Na zachod Slonca przyjechaly cale tlumy a praktycznie nikt nie wpadl na to, zeby poczekac na zorze takze bylismy z kumplem sami
U mnie wczoraj idealnie o 20 nadciągnęły chmury. Cieszę się, że mogłem choć w piątek wyjść i zobaczyć, telefonem to zdjęcia jakie były to były... Ech żeby nie praca... Jechałbym w góry, wyszedł na jedną (taka na 40 minut na szczyt, a widoki mega) i przetestował astrofotografię w Pixelu piękne fotki
@3t3r O północy było widać ale bardzo delikatnie, praktycznie tylko aparatem szło zobaczyć, na niebie było tylko białe łuny widoczne, ja w piątek przegapiłem bo miałem 100% zachmurzenia, aczkolwiek ludzie z okolicy i tak co nieco widzieli
Nie wiem czy się wpasowuję w społeczność, ale w sumie to kosmos, nie?
Wczorajsza #zorza nad #aarhus w #dania.
Na zdjęciach jest duuużo wyraźniejsza niż na żywo. Zakładam że to dlatego że większość promieniowania jest niewidoczna dla ludzkiego oka, ale matryca aparatu je łapie.
Jedyna obróbka zdjęć jaka miała miejsce to automatyczny tryb nocny z Samsunga.
Były momenty, że zaczynała się pojawiać na południowy zachód. Gdybym się nie odwrócił, to bym nie uwierzył. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt że mieszkam na południu Polski
Rozstawiłem sprzęt w tę piękną noc, miała być fotografowana NGC 5906/07 czyli Galaktyka Drzazga i okolica, sprzęt pięknie ogarnięty, wszystko już zaplanowane, Astroberry wie co ma robić, zrobiło się ciemno - zaczynamy focenie a ja do spania bo dziś ciężki dzień - jakoś po 22 jak już spałem, na chwilę zabrakło prądu XD
I tyle z sesji zdjęciowej po 2 miesiącach przerwy XD (chyba dwóch, może trzech?)
Właśnie mam zgryz, jakiego UPS-a kupić, żeby uniknąć tego problemu. Z tego co wiem, te które zapewniają ciągły prąd przy awarii są dość drogie, a przy nawet ułamku sekundy zaniku sprzęt (m.in. mini PC podpięty do zestawu) już się resetuje.