Dziś wrzucam z kronikarskiego obowiązku (bo jak raz nie wrzucę to znowu przestanę na miesiąc).
Nie dlatego, że mi się to zdjęcie podoba - zwłaszcza że mnie piecze strasznie fakt, że zostało zrobione takim samym teleskopem jak mój. Tyle że z filtrem do chromosfery za notabene 8k pln. Po prostu mnie boli (żeby nie powiedzieć że pali :v) fakt że taki potencjał drzemie w tej małej śmiesznej lunetce jaką jest SkyWatcher 72ed.
A na zdjęciu, jeżeli jeszcze ktoś nie wie, to mamy Słońce, największego rzułtego karła naszego Układu Słonecznego (no i znowu Jan Paweł jest drugi)
A więc udało się wrócić do rapgry. Najpierw operacja mnie wyłączyła z tagu, potem przeprowadzka, NO ALE JUŻ PO!
Wczoraj było piękne, bezchmurne niebo, to wyciągnąłem przed dom teleskop, żeby wreszcie spróbować zobaczyć saturna, udało się. Był ładny i wyraźny, było widać pierścienie jako coś osobnego, to zupełnie odwrotnie niż na załączonym zdjęciu xD
Nie mam jeszcze sprzętu do astrofotografii dobrej, więc udało mi się zrobić zdjęcie aberracji chromatycznej w kształcie saturna, no ale jest xD
Tak czy siak, wracam to zabawy i się zaczynam znowu jarać tą zajawką
Dzisiejsze zdjęcie to mozaika Drogi Mlecznej widzianej z północnej półkuli, która powstawała przez wspomniane już 5 lat! Na te lata składa się: 100 kadrów, ponad 1200 godzin, 2 obiektywy (135 i 530mm), dwie kamery, 3 filtry (Ha, OIII, SII)
Efekt oszałamiający.
IMO obraz ma świetną dynamikę - choć poszczególne obiekty obserwowane z reguły w zdecydowanie węższym polu widzenia wyglądają 'statycznie', tak z szerszej perspektywy widzimy, że jednak "cały czas" gdzieś coś tu wybucha i się kotłuje Jak dla mnie z tego zdjęcia bije ogromy chaos, ale w takim pozytywnym sensie.
Hej Hejto. Dzisiaj przychodzę z troszeczkę lepszą wersją Mgławicy Welon (Veil Nebula), wykonaną jak poprzednio z balkonu w centrum miasta (niebo Bortle 7) i przy znikomej ilości materiału:
Dzisiejszy obrazek z dedykacją dla @Dziwen bo mgławica przypomina mi sowę w locie. Może to wina dopiero co przeczytanej historii z Sowiego Uniwersum, ale jestem przekonany że mieści się ono właśnie w środku tego oto kosmicznego ptaka.
A z naszego ziemskiego punktu widzenia, w centrum kadru mamy gwiazdę zmienną R Aquarii. Jak nazwa może wskazywać, i to robi, znajduje się ona w gwiazdozbiorze Wodnika (byłby to mój znak zodiaku gdybym wierzył w zabobony i magię zamiast w kosmitów).
Czyli najkrócej mówiąc, gwiazdą podwójną która świeci i nie świeci w bardzo konkretnych długościach fali. Mamy tutaj białego karła i czerwonego olbrzyma. Biały czasem kradnie czerwonemu ziem... znaczy materię, z której część czasami odrzuca tworząc rezerw... znaczy mgławicę.
W tle oczywiście widzimy spore ilości nienazwanych galaktyk (a przynajmniej nie przez dostępne dla amatorów katalogi). Im dłużej się przyglądamy, tym więcej gwiazd traci swój okrągły wygląd na rzecz malutkich dysków. Piękny widok.
Zorzy nie ma, ale też jest za⁎⁎⁎⁎ście. Seeing gorszy niż w niedzielę po deszczach, ale coś tam było widać. Zdjęcia robione kalkulatorem, M92 w Herkulesie techniką afokalną. Jak się zastanowić to taki mądro brzmiący eufemizm maskujący fakt, że jest się je⁎⁎⁎ym biedakiem przystawiającym smartfon do okularu, który żydzi na aparat pod wyciąg do astrofoto xD
A z ciekawszych rzeczy: jak sobie siedziałem na zydelku czekając na zmrok to przyatakowała mnie sowa xD. Wgapiając się w Stellarium, kątem oka dostrzegłem nad sobą spory cień. Podniosłem głowę a ta cwaniara w absolutnej ciszy zrobiła zwrot przez skrzydło i podeszła drugi raz, po czym zrezygnowała. Niesamowite wrażenie
Materiał swoje odleżał (bo od maja tak sobie czekał), gdzieś w międzyczasie starałem się obrobić fotę, ale efekt mnie nie zadowalał. Na paletę kolorystyczną HOO nadal sygnału za mało, za to w naturalnych barwach jest nawet git. Ogarnąłem nowe narzędzia w Pixie, dzięki czemu łatwiej mi zapanować np. nad kolorem gwiazd z duo banda. Ostatni miesiąc to 1-2 godzinne okienka w nocy, więc na raty męczę sobie tyranozaura (zaraz pod pelikanem).
Ogólnie od ostatniej sesji sporo w setupie się zmieniło, i to raczej będzie ostatnie zdjęcie z Nikkora
Pierwsze spojrzenie na Saturna w 2024 roku. W sumie to za nim tęskniłem
Jak widać pierścienie są ułożone względem nas już niemal krawędzią. Stanie się to w marcu przyszłego roku. Planeta będzie wtedy zbyt blisko Słońca jeśli chodzi o obserwacje z Ziemi, ale gdybyśmy na nią spojrzeli to wydawałaby się pozbawiona swoich pierścieni. Chociaż ich rozpiętość wynosi 250 tysięcy kilometrów to są one niesamowicie cienkie - ich grubość to zaledwie kilkanaście metrów
A i oczywiście nie są litą strukturą, tylko składają się z drobin lodu i pyłu, ale chyba każdy już o tym wie
Teleskop Sky Watcher 150/750 na montażu EQ3-2
Soczewka barlowa x3
Kamera ZWO ASI 585 z filtrem UV/IR cut
Stack 10% z około 3000 klatek, obróbka w PIPP, AutoStakkert, Sirilu i GIMPie
Gadałem raz z gościem odnośnie Saturna. Na końcu spytał: to kiedy będzie dobry moment na obserwację? Mówię że tak około 2031 roku. Mina bezcenna ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Mgławica Kocie oko, NGC 6543 to mgławica planetarna. Czym jest taka mgławica, bardzo dobrze podsumowuje fragment z Wikipedii:
obłok gazu i pyłu powstałego z zewnętrznych warstw gwiazdy kończącej etap syntezy jądrowej we wnętrzu. W centrum takiego obiektu odkrywane są zwykle białe karły, w które zamieniają się gwiazdy po utracie otoczki.
Mgławice planetarne powstają z gwiazd o masach między 1 a 8 mas Słońca wskutek nagłej ekspansji zewnętrznych warstw gwiazdy. Wnętrze gwiazdy zapada się zamieniając w białego karła (bez względu na początkową masę) o masie do około 1,4 masy Słońca. Większość materii gwiazda traci podczas takiego zdarzenia, a ta zasila ośrodek międzygwiazdowy.
Widoczna tu kompozycja to obraz powstały w wyniku zebrania 69 godzin materiału wąskopasmowego (wodoru i tlenu) oraz kolorowego, o czasie naświetlania 3-10 minut oraz z 44000 (44 tysięcy) klatek luminacji po 0.2 i 0.25 sekundy, celem zdobycia możliwie najostrzejszego obrazu środka mgławicy. Ogniskowa użyta przy fotografii krótkich zdjęć to 9750mm, kolorowe i wąskopasmowe robione w 3910mm.
W kadrze złapała się jeszcze galaktyka spiralna z poprzeczką NGC 6552, lewy dolny róg.
Sprzęt niesamowity, obróbka także. W moim sprzęcie do astrofoto byłaby to kropeczka nierozróżnialana w zasadzie od gwiazdy... :d
Na pierwszy rzut oka nie widać tu nic ekscytującego, ale jednak chłop swoim teleskopem zrobił zdjęcie na takim poziomie, jak dedykowana do badania powierzchni Merkurego sonda
A obserwacje Merkurego do łatwych nie należą, biorąc pod uwagę jego bliskość względem słońca i bardzo krótkie okna obserwacyjne (w porównaniu do innych planet)
Po prawej obraz zasymulowany z oprogramowania WinJupos
Jest to chyba najpiękniejsze zdjęcie jakiejkolwiek mgławicy, jakie kiedykolwiek widziałem. Przecudna kompozycja ukazująca Mgławicę Motyl znajdującą się w konstelacji Łabędzia. Oba skrzydła motyla to tak naprawdę jedna chmura gazu, "przecięta" optycznie z naszej perspektywy ciemną mgławicą (chmurą chłodnego pyłu).
Niesamowita ekspozycja kolorów, idealna ostrość i - już nie chyba, a na pewno - moja ulubiona paleta SHO, zwana też paletą Hubble'a - czyli obrazy przedstawiające osobno Wodór, Tlen i Siarkę połączone w jeden, każdy pierwiastek przypisany jako inny kanał w tym wypadku: Czerwony - Siarka, Zielony - Wodór, Niebieski - Tlen. W tej samej kolorystyce dostajemy zdjęcia wykonywane przez Teleskop Hubble'a
Jak kiedyś dorobię się już kamerki mono, to też będę bawił się tą paletą
Sama mgławica znajduje się obok jasnej (lekko na prawo od centrum) gwiazdy Sadr i jest częścią kompleksu mgławic Łabędzia. Ogólnie bardzo ciekawy obszar dla amatorów astrofoto, lekko przesuwając kadr możemy złapać mgławicę Rożek/Tulipan/Mózg/Ziemniaczek/Fasolka (#pdk), Mgławicę Tulipan, Amerykę północną i Pelikana czy Welon (jak coś pominąłem to przepraszam, piszę z pamięci).
@Oczk Fajnie, że ludzkie oko widzi taki zakres światła i możemy podziwiać takie ładne widoki. Gdybyśmy na czarno-biało widzieli to by było zdecydowanie mniej kolorowo
Galaktyka NGC 5033 to leżąca w gwiazdozbiorze Psów Gończych (okolice Wielkiej Niedźwiedzicy) Galaktyka Seyferta, czyli rodzaj galaktyki o bardzo jasnym jądrze, które posiada mniej jak rok świetlny średnicy, a swoją jasnością potrafi zdominować cały obraz galaktyki. Za taką ilość promieniowania odpowiada materia opadająca na centralną czarną dziurę. O maksymalnym rozmiarze jądra tego typu galaktyk wiemy dlatego, że jego jasność zmienia się z częstotliwością mniejszą niż rok.
5033 znajduje się ok 40 mln lat świetlnych od nas i ma średnicę ok 100 000 ly, porównywalną z Drogą Mleczną. Częsty obiekt badań profesjonalnych astronomów z uwagi na aktywne jądro i względnie duży rozmiar na niebie (10,7' X 5', niewiele mniejsza od wspomnianego wcześniej Wiru)