Zdjęcie w tle

Społeczność

Polska

19

wszystko co w Polsce i o Polsce

Ministerstwo Cyfryzacji zwróciło uwagę, że coraz popularniejszym imieniem nadawanym dzieciom jest Iga (w I połowie 2024 r. nadano je 1183 dziewczynkom, co daje 14. miejsce w rankingu). Popularność tego imienia można przypisać kilku czynnikom.

...

Przede wszystkim imię to zyskało na popularności dzięki sukcesom sportowym Igi Świątek, która od lat inspiruje wielu Polaków. Nasza najlepsza tenisistka zdobyła do tej pory 22 tytuły WTA, w tym pięć wielkoszlemowych: French Open (2020, 2022, 2023, 2024) oraz US Open (2022). Jej osiągnięcia, w tym brązowy medal na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu w 2024 r., przyciągają uwagę i podziw, co przekłada się na popularność jej imienia.

https://dziecko.medonet.pl/te-imiona-byly-na-topie-w-polsce-w-i-polowie-2024-r-imie-gwiazdy-tenisa-w-czolowce/ex46rzv


#igaswiatek #sport #polska

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Deykun Ostatnie zdanie akurat jest prawdziwe, bo my nie mamy amerykańskiego prawa nadawania obywatelstwa na podstawie miejsca urodzenia.

Zaloguj się aby komentować

#polityka #wiadomoscipolska #prezydent #prawo


https://tvn24.pl/polska/karol-nawrocki-zawetowal-ustawe-lancuchowa-podpisal-ustawe-futerkowa-st8782113


Prezydent Karol Nawrocki poinformował, że zdecydował o zawetowaniu tak zwanej ustawy łańcuchowej. Jak mówił, "kojce wielkości miejskich kawalerek to absurd".


A może "miejskie kawalerki wielkości kojców" to jest absurd? Jakoś mu nie przeszkadza, że ludziom sprzedaje się "mieszkania" wielkości schowka na szczotki.

A sorry, można przecież mieć duże mieszkanie od staruszka z DPS, więc problemu nie ma.

Zaloguj się aby komentować

Na szczęście mnie się udało kupić mieszkanie w ramach bk2, wprawdzie po zawyżonej cenie i z większą ratą, ale mam dopłatę lol (i finalnie nawet z dopłata płacę więcej niż płaciłabym przed wprowadzeniem bk2…). Jest super.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Kilkanaście lat temu dużo czasu poświęcałem czemuś, co nazwał bym działalnością społeczno-polityczną.
Z okazji święta wrzucę wam kilka ciekawostek, których być może nie znacie, trochę ryzyko ale trudno.


Chodziłem na przeróżne demonstracje, protesty, spotkania ze społecznikami, różnymi działaczami i politykami, wna 1ykłady, udzielałem się w różnych organizacjach.
To były czasy kiedy je⁎⁎⁎ie po polsce, po tradycji i patriotyzmie było w dobrym tonie, wszelkiej maści aktorzyny, ludzie "kultury", ci wszyscy pierdoleni celebryci i ludzie "znani z tego że są znani" prześcigali się w pluciu i wyszydzaniu wszystkiego co polskie, a praktycznie wszystkie mass-media im w tym wtórowały.

Polacy są bardzo samokrytyczni, ale są też przekorni, w pewnym momencie szala goryczy się przelała i zwykli ludzie, którzy żyli sobie swoim życiem, po prostu zaczęli się wkurzać na to wszystko, wychodzić na ulicę, organizować się.
Nikt nie lubi być robiony "faszystą" tylko za to że ośmiela się mieć inne poglądy niż mainstream.

Do tego dochodziło jeszcze płaszczenie się przez Rosją, wkurwiające ciągłe "nie możemy bo co Rosja powie" za każdym razem gdy ludzie chcą usunąć jakiś pomnik albo zmienić nazwę ulicy - już chyba mało kto to pamięta.

1. Sprawa usunięcia pomnika "czterech śpiących" w Warszawie.
Pamiętacie jakie awantury były o to? Jakie wycie że "przecież nie możemy bo co Rosja powie"?
A wiecie czemu akurat tam, w tym miejscu go postawiono?

Żeby poniżyć.
To jest odwieczna ruska metoda - pobitego wroga trzeba jeszcze poniżyć, zgnoić, nauczyli się tego od mongołów i robią tak do tej pory.
Bo tam dookoła były sowieckie katownie, ludzie słyszeli wycie katowanych przez stalinowskich oprawców polaków - a obok widzieli "Pomnik Wdzięczności". Ludzie wiedzieli o co chodzi.
Rozmawiałem wtedy z wieloma ludźmi, jedna starsza kobieta mi opowiadała: "Mieszkam w tej okolicy. Chodziłam z synem ulicą i słyszeliśmy dochodzące z piwnic krzyki torturowanych ludzi. Mój syn dostał takiej traumy, że gdy dorósł wyjechał z Polski i nigdy nie wrócił".


2. To jest historia którą opowiadał mi przyjaciel, stary warszawiak z dziada pradziada, prażanin.
"A wiesz, Opornik, czemu na Pradze jest taki syf? Bo po wojnie Praga była stosunkowo mało zniszczona, miejscowa ludność ta sama, nie było takich przetasowań ludności jak na lewobrzeżnej Warszawie, kompletnie zniszczonej. W dodatku ludność niezbyt przyjaźnie nastawiona do Rosjan, pamiętająca Rzeź Pragi i inne harce "wyzwoleńców".
Więc zaczęto tam ściągać patologię, osiedlać bandyterkę i mendy, żeby rozwalić tkankę społeczną".
Nie wiem czy to jest prawda, ale historia jest interesująca, IMHO prawdopodobna, więc przytaczam.

3. Przez kilka kolejnych lat byłem w sztabie Marszu Niepodległości. Z politykami i topowymi działaczami się nie spotykałem, miałem inne zajęcia. Domyślacie się co co roku było największym problemem? Zgadza się - cholerne patusy i zadymiarze przyjeżdżający tylko po to żeby robić syf. Straż Marszu co roku specjalnie ćwiczyła żeby tych ludzi odizolować, co było bardzo trudne bo byli cwani, pojawiali się i znikali, wyskakiwali, potem znowu wmieszali się w tłum. Ćwiczono min. szybkie rozwijanie grubych lin, by móc ich odciąć od reszty marszu, z różnym skutkiem.
A policja? Policja się zachowywała jakby im zależało żeby były zadymy, dam wam przykład: Ludzie ze sztabu idą jak co roku ustalać szczegóły z policją. Pomijam już co to byli za ludzie, min. chwalący się że za młodu pałowali ludzi w stanie wojennym, nie ważne. Ustalono między innymi że gdy znowu wyskoczą patusy-zadymiarze, szturmowcy wejdą w czoło marszu klinem z obu stron, żeby odciąć i wyłapać te mendy.
"Ok ok, wszystko ustalone" - idzie marsz, znowu patusy zaczynają swoje wyskoki, co robi policja? Wbrew wszelkim ustaleniom szturmuje czoło marszu, i wpycha patusów z powrotem między normalnych ludzi, żeby ułatwić im ucieczkę. Przykładów było dużo więcej. Do tej pory uważam, że przynajmniej część tych patusów to byli prowokatorzy służb. Czemu? Bo pamiętam że jak się władza zmieniła, to prowokacje, przynajmniej na jakiś czas, się skończyły jak ręką odjął.
Tak to wyglądało z naszej perspektywy.

4. A pro po marszu: Ludzie z całej polski wielokrotnie mi opisywali jak policja po drodze trzepała autobusy z ludźmi jadące na marsz, przetrzymywała ich godzinami pod pretekstem "kontroli", żeby nie mogli zdążyć. I nie mówię o jakiś kibolach, tylko o ludziach starszych, o harcerzach. W jednym przypadku kazali wszystkim wysiąść, (tym razem była to Straż Graniczna, nie wiem jakim cudem, może przez braki kadrowe), jeden się "przestraszył" harcerzy i bronią machać zaczął. Rozmawiałem z tymi harcerzami, normalne patriotyczne dzieciaki, nie żadni bojówkarze.

5. Podczas jednego z wydarzeń (to nie był MN, inna okazja), na poboczu przy chodniku stała grupka staruszek, pewnie jakieś kółko różańcowe czy coś, i rozdawali ludziom kotylioniki wydziergane z wełny, każdy miał w środku przyklejony fragment modlitwy albo jakiś tekst.
Musicie przyznać, że sympatyczne.

6. Któregoś razu po Marszu, przy Stadionie Narodowym, gdzie wcześniej było dość gorąco, ulica spływała gazem łzawiącym, a na drodze walały się dziesiątki łusek i "bączków". W kilka minut uzbierałem całą torebkę, trochę z nudów. Są ich trzy rodzaje - kropki oznaczają wagę - 3 kropki to najcięższe, 2 - średnie, 1 - najlżejsze.

#marszniepodleglosci #swietoniepodleglosci #11listopada #warszawa #patriotyzm #ciekawostki #opornikcontent #polska

13b11d56-b95c-475d-8161-7816ecd6dcde
c8c4f93b-bdc9-4dbd-be19-f0bcb15dc9f0
f7186a5e-2c89-49cf-8813-2dec09cc59d6
Opornik userbar

Ad.3 doskonale odczułem na własnej skórze. W okolicach 2022 pojechałem sam na marsz,, trafiłem w randomowe miejsce gdzie dookoła strzelały petardy, a 99% zebranych to normalni ludzie. W pewnym momencie odezwała sie policja ze swoim zjebany komunikatem 'prosze zachować spokój i się rozejść bla bla bla albo zostaną użyte środki przymusu bezposredniego bla bla bla', pytanie tylko gdzie się k⁎⁎wa rozejść jak z każdej strony ścisk jak cholera. No i policja dotrzymała słowa, poleciał gaz po mordach i elo. Znalazłem się w zupełnie obcym miejscu, nic nie widziałem na oczy, cały zasmarkany, na szczęście miałem dzielna policję która mi pomogła. A tak serio to przypadkowi ludzie zgarnęli mnie na podwórko kamienicy i tam pomogli się pozbierać, całym sercem przeklinając policyjne patusiarstwo. Sk⁎⁎⁎⁎syny

W 2018 postanowiłem, że sobie pójdę - następna taka okazja za 100 lat!..różowa coś utyskiwała, że "to środowiska faszystowskie!" i żebym "uważał na siebie" a ja, że SPRAWDZAM! I w sumie poza jakimiś szurami, którzy podczepiali sie pod MN to wszystko było inne niż w mass mediach: uśmiechnięci ludzie w różnym wieku, rodziny z dziećmi, dużo emerytów, harcerzy. Nie było tylko tych k⁎⁎wa faszystów! ¯\_(ツ)_/¯

ae537bd2-e943-4dc3-941f-5b674f989ea6

Zaloguj się aby komentować

Ej chodźmy j⁎⁎ać po lekarzach, że im się w d⁎⁎ie poprzestawiało.


Albo jeszcze lepiej, zabierzmy im paszporty i sprawdźmy jak sytuacja się poprawia.


What could possibly go wrong?


#polska #zdrowie

0d1dfdc8-5d58-4a81-ba86-a19fe8efcf6c
11aa73ca-e900-4609-8c7c-438ac0ca7b4d
0a64f7d4-f1d2-4f11-8258-28bd9a73d48e
8c662971-2145-4d14-a53a-dce1d33fec71

Zaloguj się aby komentować

W tym tygodniu wydarzyło się coś przełomowego w historii światowego transportu.


Otóż chiński kontenerowiec "Istambul Bridge" po raz pierwszy przepłynął z Chin do Europy trasą północną.

Okazało się, że transport udało się skrócić aż o kilkanaście dni. Że - przy pomocy lodołamaczy - da się pływać (i wozić towary!) pod kołem arktycznym.

To naprawdę przełom, a dla Chin ma to ogromne znaczenie prestiżowe, bo pokazują, że są w stanie wozić towar do Europy na większą skalę - i szybciej! - niż do tej pory. I nawet, jeśli trasa północna będzie otwarta zaledwie kilka miesięcy w roku, jej znaczenie będzie rosnąć.

I teraz wisienka: portem docelowym "Istanbul Bridge" był Gdańsk.


Słyszeliście o tym? Bo to jest naprawdę grube.

Co to dokładnie znaczy? Gdańsk owszem, jest ważnym portem, ale regionalnie. W Europie dużo ważniejsze od niego są porty w Wielkiej Brytanii, Holandii czy w Niemczech. I chiński kontenerowiec owszem, zawijał do nich po drodze (13.10 był w Felixtowe w UK, potem zawijał jeszcze do Rotterdamu i Hamburga). Ale to Gdańsk był jego portem docelowym. Tu wyładowuje większość towaru.

Przypominam, że niedawno szef chińskiego MSZ przez trzy godziny rozmawiał z Radosławem Sikorskim w zamkniętym, wojskowym pałacyku pod Warszawą. I wkrótce później - Gdańsk staje się symbolicznym "domknięciem" nowej, chińskiej drogi do Europy. Tzw Polarnego Szlaku Jedwabnego.

Co to wszystko znaczy?

Po pierwsze - Chiny mocno pokazują, że Polska znalazła się w strefie ich zainteresowania.

Po drugie - Chiny rozumieją, że Polska chciałaby czerpać frukty ze swojego położenia. I subtelnie zwracają nam uwagę, że możemy to robić - z ich udziałem. Działają trochę jak Ryanair, który rozgrywa między sobą lotniska, żeby latać jak najtaniej. Chińczycy też sprawiają wrażenie, jakby prowadzili grę z Niemcami i Holendrami - "nie szalejcie z cenami, bo mamy alternatywę".

I po trzecie - najważniejsze. Chiny postawiły nas na końcu bardzo ważnej nitki swojego transportu. Wszystkie chińskie agencje informacyjne odnotowały, że kontenerowiec odpłynął do Gdańska. A ma to naprawdę olbrzymie znaczenie; takie miejsca dobiera się starannie i nigdy nie jest to wybór przypadkowy.

To naprawdę bardzo ważna wiadomość. Jeśli nasza dyplomacja dobrze to rozegra, może to być klucz do naszego bezpieczeństwa w trudnych czasach.

Więc wielka prośba do MSZ - rozegrajcie to dobrze

A Wy? Co na ten temat myślicie?


z FB Witold Szabłowski
#gospodarka #polska #chiny #gdansk #transport

60382d05-442a-4f37-837e-b9581076fa8f

@4pietrowydrapaczchmur Tak, już to słyszałem. Najpierw napisał o tym Szabłowski, a potem kilku go retweetowało. Więc słyszałem to już kilka razy.

Ale OP nie napisał już, że terminal w Gdańsku obsługuje Chińska firma (bo zawarli wieloletnią umowę). Może w UK, NL, czy DE nie oddaje się kluczowych elementów transportu w ręce Chińczykom, i dlatego wybierają Gdańsk jako docelowy? Pytam tylko.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować