Zdjęcie w tle

Społeczność

Książki

815

330 + 1 = 331


Tytuł: Hunger Games

Autor: Suzanne Collins

Kategoria: literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Hunger Games

Format: e-book

ISBN: 9780439023528

Liczba stron: 384

Ocena: 10/10

Prywatny licznik: 5/30


Na ruinach dawnej Ameryki Północnej rozciąga się państwo Panem, z imponującym Kapitolem otoczonym przez dwanaście dystryktów. Okrutne władze stolicy zmuszają podległe sobie rejony do składania upiornej daniny. Raz w roku każdy dystrykt musi dostarczyć chłopca i dziewczynę między dwunastym a osiemnastym rokiem życia, by wzięli udział w Głodowych Igrzyskach, turnieju na śmierć i życie, transmitowanym na żywo przez telewizję. Bohaterką, a jednocześnie narratorką książki jest szesnastoletnia Katniss Everdeen, która mieszka z matką i młodszą siostrą w jednym z najbiedniejszych dystryktów nowego państwa. Katniss po śmierci ojca jest głową rodziny - musi troszczyć się o młodszą siostrę i chorą matkę, a jest to prawdziwa walka o przetrwanie...


Powracam ponownie do serii. W liceum rozkoszowałam się trylogią (na tamten czas były tylko 3 części), a jako że od tamtego czasu wyszły 2 kolejne tomy z tego uniwersum, to chcę sobie przypomnieć całą historię zanim się za nie zabiorę.

Ach, jakie to jest dobre. Bardzo lubię sposób, w jaki jest budowana relacja głównych bohaterów, przebieg fabuły który trzyma w napięciu oraz problem powoli budującej się rebelii wobec panujących światem. Mam wrażenie, że nawet więcej z niej rozumiem niż wtedy jak ją czytałam mając te 15 lat.


Jest to również pierwsza książka przeczytana przeze mnie po angielsku.


#bookmeter #ksiazki

d3e0dde3-c7ec-49c7-9a91-a696503c024f

Zaloguj się aby komentować

329 + 1 = 330


Tytuł: Lowizmu czyli na szlaku po ulgę

Autor: Filip Cembala

Kategoria: Coś jak poradnik, ale jednak nie

Wydawnictwo: Luna

Format: książka papierowa

ISBN: 9788368226362

Liczba stron: 312

Ocena: 6,5/10


Od kilku lat próbuję zmienić swoje żyćko i być dla siebie bardziej przyjazna. Dlatego sięgnęłam po tę książkę. Autora książki kojarzę z rolek z śp. Joanną Kołaczkowską i kilku wywiadów u podcasterów. Uznałam, że warto dać mu szansę.


Co ma do zaoferowania ta publikacja? Nic odkrywczego. Bo ona nie odkrywa, raczej przypomina, że bycie dobrym dla siebie rzutuje na jakość życia.


Mamy tu autobiograficzne historyjki autora, jego zabawy ze słowem, przemyślenia egzystencjalne, odrobinę narcyzmu i szczyptę "złotych myśli"...


Można się pokusić o stwierdzenie, że autor bierze czytelnika w ramiona i niesie do leża wymoszczonego samoakceptacją i automiłością. Sugeruje, że w tym wygodnym i bezpiecznym gniazdku odbiorca może dokonywać aktów psychologicznego onanizmu i nie czuć wyrzutów sumienia.


Podobało mi się, że ta książka jest łagodna. Ona nie narzuca, nie każe. Pozwala korzystać z osobistych doświadczeń autora, a ten stara się przekazać, że tylko my jesteśmy ważni, to siebie mamy słuchać i z sobą żyć w zgodzie. Ale oczywiście na terapię trzeba iść, jeśli jest taka potrzeba, bo dobry terapeuta to skarb.


Jednak są też minusy. Zdecydowanie nadużywanie pewnych fraz przez Cembalę było denerwujące, np. "mieć paszport do..." (naszych granic, oceniania, itp.), "osobna osobo". Ten paszport w którymś momencie powodował u mnie przewrót gał o 180°.


Zauważyliście blond osobnika na tle różowej okładki. To autor. Fotki w środku prezentują go w różnych odsłonach, w większości korespondujących z jego aktualnym stanem tożsamości (?). Czy mamy zatem doczynienia z narcyzem? Cembala tłumaczy, że być może to będzie jedyna książka, jaką wydał, więc chciał, by zdobiły ją jego zdjęcia, tak by książka była niejako pamiątką. Mi to nie przeszkadzało.


Czy polecam? Nie wiem. Z jednej strony każdy z nas powinien "nie brać się w garść, lecz wziąć się w ramiona", jak pisze autor, ale z drugiej strony czasem trzeba też kopnąć siebie samego w zad, zamiast roztkliwiać się nad sobą.


Powiem tak, jeśli czujecie, że potrzebujecie się teraz przytulić, to Filip pomoże wepchnąć was w wasze własne ramiona. Jednak musicie mieć świadomość, że zrobi to na swoich zasadach.

Na koniec cytat, który najbardziej utkwił mi w głowie:

ODPIERDOL SIĘ OD SIEBIE


#bookmeter #psychoterapia #pracanadsoba #ksiazki #poradniki #psychologia

e04460df-fc3d-447a-a3df-1455940e49cd

Lubię czasem posłuchać Filipa i lubię jego zabawę słowem. A już treści z Kołaczkowska były super


A polecam książkę Natalii de babarro ,,czuła przewodniczka " chwilami przyjmowałam słowa że spoconymi oczami, ajevta książka wraca do mnie w pojedynczych momentach.

@Kaligula_Minus uuuu Nosowska to moje guru. Kocham babkę już z 15 lat. Aje podcastu nie słuchałam jeszcze. Może dlatego że ja podcasty słucham rzadko. Ja akurat mam zdalną która wymaga 100,% skupienia i większość dnia to Calle i ciężko jakiś znaleźć czas. Ale mam ja gdzieś na liście. O może jutro w drodze na miasto posłucham

@Kaligula_Minus żona mi pokazała tego gościa na Instagramie... nie wiedziałem, co powiedzieć. Jakkolwiek jestem za samoakceptacją, ale takie, jak mawia mój ojciec, "rozmemłanie" jest nie dla mnie. Wolę raczej zbicie piątki i mocnego "miśka" niż tulenie samego siebie. Moja terapeutka powiedziała kiedyś, że jest we mnie dużo typowo męskiej brutalności zmieszanej z wrażliwością. Może dlatego taka forma jaką ten pan prezentuje kompletnie do mnie nie trafia.

@WatluszPierwszy chłop jest wrażliwy i jest artystą. Być może wynika to z tego. Mnie irytuje jego słowotok w wywiadach i takie pitu pitu, ale czasem potrzeba, że ktoś ci wskazał, że możesz być dla siebie dobry a nawet musisz.

@Kaligula_Minus ja bardzo doceniam taki rodzaj przekazu. Po prostu jego metoda do mnie nie trafia. A co do wrażliwości i bycia artystą, to nie oznacza ona od razu takiej miękkości jaką on ma w sobie. Ja po prostu jednak mimo, że sam jestem raczej wrażliwy, nieuleczalnie romantyczny i miękki, to nie oczekuję takiego rodzaju delikatności jaką on przekazuje. Jednak, jak mówię, bardzo szanuję takie samoakceptacyjne treści byle były podane z sensem.

Zaloguj się aby komentować

Chyba Fabryka Słów przestraszyła się pytań o zbytnie podobieństwo do serii „Thief” - zostało zmienione imię głównego bohatera, ale i tak czuć aż zbyt mocną inspirację.


Ale „Miasto” tak samo pisane jak w gierkach, Młotodzierżcy to teraz Kuźnicowcy... Rozumiem napisać fanfiction, ale żeby próbować na nim zarobić? xD


#ksiazki #fabrykaslow #fantastyka

6195a8d6-f0da-4ebe-b51b-5060914365d4

@cyberpunkowy_neuromantyk a mógł jak człowiek dogadać się z twórcami, dać im kasę za prawa autorskie i napisać książkę z uniwersum Garretta, to nie, zróbmy jak polaczek xD Ba, nawet sam bym to chętnie przeczytał

Zaloguj się aby komentować

328 + 1 = 329


Tytuł: Figlarnie. Przestrzenie radykalnej prywatności

Autor: Maja Mozga-Górecka

Kategoria: esej

Wydawnictwo: Karakter

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-68059-94-6

Liczba stron: 288

Ocena: 7/10


Tytuł może nieco mylić, ponieważ nie chodzi tu o przysłówek („jak?” – figlarnie), lecz o rzeczownik w liczbie mnogiej („co?” – figlarnie). Według niektórych źródeł figlarnia miała oznaczać miejsce przeznaczone do figlowania czyli zabawy.


Zupełnie czego innego spodziewałam się po tej książce. Myślałam raczej o opowieści o przemianach myślenia o samotności i o tym, jak z tej potrzeby tworzono przestrzenie do przebywania samemu. W pewnym sensie można tu takie wątki odnaleźć, jednak całość przypomina bardziej wykład z historii architektury niż rozważania socjologiczne — a to zainteresowałyby mnie zdecydowanie bardziej.

Autorka przedstawia historię kilku budynków i mieszkań — między innymi gabinetu Freuda czy willi Müllerów w Pradze — opisując jak i dlaczego powstawały oraz jakie były ich późniejsze losy. 

To publikacja raczej dla osób zainteresowanych historią architektury czy projektowaniem przestrzeni. Czytelnik szukający refleksji bardziej psychologicznej czy społecznej może poczuć lekki niedosyt — choć niewątpliwie znajdzie tu sporo inspirujących tropów do dalszych przemyśleń.


Polecam, szczególnie osobom architekturą zainteresowanym - czyta się tę książkę naprawdę dobrze!


#bookmeter #ksiazki

ef52313f-67fa-482f-83c5-c99cc4f2567c

Zaloguj się aby komentować

Wpadły mi trzy kody, na Bookbeat i Legimi, nie wiem czy dla każdego, czy dla nowych.

Do tego jeszcze Tutlo - tutaj wygląda, że dla nowych.


Łapcie, może komuś się przyda:

  • Bookbeat: bct0104231

  • Legimi: L5ZE9JR9M2GY

  • Tutlo: BUYCOFFEE3

#rozdajo #ebook #naukajezykow

73b3124d-0ee0-4114-9e01-c8a6d911cb45

Zaloguj się aby komentować

327 + 1 = 328


Tytuł: Szaleństwo Cthulhu

Autor: Arthur C. Clarke, Robert Silverberg , Caitlín R. Kiernan, Heather Graham, Lois H. Gresh, Harry Turtledove, William Browning Spencer, John Shirley, Michael Shea, Melanie Tem, Donald Tyson, Daniel Schweitzer, K.M. Tonso, J.C. Koch, Joseph S. Pulver Sr., Jonathan Thomas

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Vesper

Format: książka papierowa

ISBN: 9788377314005

Liczba stron: 424

Ocena: 6/10


Ola boga, zajęło mi to więcej niż się spodziewałem, ale ten zbiór ma mnóstwo wzlotów i upadków. Są opowiadania, które bardzo dobrze oddają klimat HP Lovecrafta, a są takie luźno nawiązujące do całej idei.


Ale coś co powinno być łącznikiem ich wszystkich jest oryginał czyli „W górach szaleństwa” (ocena nie uwzględnia tego arcydzieła) . Każde opowiadanie stara się nawiązywać do tamtych wydarzeń. W lepszy lub gorszy sposób. Jest sporo opowiadań które nie mam pojęcia jak się tam znalazły ani dlaczego. Ni to dobre ni to związane z tematem. Ot miało być mhroczno i straszno a czasami śmiesznie. W szczególności 2 pierwsze opowiadania totalnie zbiły mnie z tropu. Jest coś dla fanów, ale nie jest to pozycja obowiązkowa.


#bookmeter #fantasy #Cthulhu #zimowewyzwania

9640dcf8-104f-4f19-9369-b1f20e524559

Zaloguj się aby komentować

325 + 1 = 326


Tytuł: Oto początek naszej historii

Autor: Tobias Wolff

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Czarne

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-8396-099-9

Liczba stron: 344

Ocena: 7/10


Książka z serii Opowiadania amerykańskie wydawnictwa Czarne

Autora poznałam przy okazji książki Chłopięce lata i polubiłam za niewymuszone poczucie humoru kryjące się raczej w kontrastach i pobłażaniu dla ludzkich słabości niż efektownych gagach.

W tym zbiorze opowiadań poznajemy zwyczajne historie ludzi pogubionych, niepewnych siebie, kryjących się za innymi i swoją pracą. Ludzi wierzących, że są dobrymi osobami i że jakoś radzą sobie ze swoim życiem. To fragmenty, krótkie obrazki, które pozbawione są najczęściej jakiegoś wyraźnego zakończenia, podsumowania, nie prowadzą donikąd. Wymagają przez to jakiegoś takiego zatrzymania, zastanowienia się, dopowiedzenia sobie dalszego ciągu.


Polecam!


Czytelnicze bingo: Zbiór opowiadań


#bookmeter #ksiazki

5e8ebbb5-d3ed-487a-86e4-855d33317647

Zaloguj się aby komentować

324 + 1 = 325


Tytuł: Wspaniałość Ambersonów

Autor: Booth Tarkington

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: mg

Format: e-book

ISBN: 9788377795316

Liczba stron: 308


Opowiadając losy młodego George'a Ambersona autor nakreśla losy i rozwój amerykańskiego miasta, oskarżając przy tym stare rody, o to, że nie poradziły sobie ze zmianami i pozwoliły na upadek kultury amerykańskiej.

Georgie jest nakreślony grubą kreską, czasem autor zupełnie szarżuje opisując jego bezczelność, butę, brak poczucia humoru na własny temat, zacofanie, lęki i poglądy, jednak i tak chcemy się dowiedzieć co będzie dalej. Wiemy, że dąży do upadku, robi to jednak w uroczy i swój własny sposób.

Ta książka jest zabawna i lekka, a jednak w bardzo zjadliwy sposób obnaża najgorsze cechy elit amerykańskich.


Czy polecam? Jasne, bawiłam się świetnie!


Czytelnicze bingo: Książka nagrodzona (Pulitzer 1919)


#bookmeter #ksiazki

ab1a1836-1a76-444b-bc28-a506ad1f53f8

@KatieWee jak zobaczyłam w feedzie na Lubimyczytać, że wrzuciłaś to do Teraz czytam, to miałam taki mindfuck, bo kojarzyłam jedynie ekranizację Orsona Wellesa xD

Nawiasem mówiąc, totalnie spieprzoną - Wspaniałość Ambersonów miała być jeszcze większym arcydziełem, niż Obywatel Kane, ale gdy film był montowany, Welles wyjechał do Brazylii, a studio tak pocięło film, że wyszło guano i sam twórca, widząc obraz dekady później, podobno się popłakał.

Zaloguj się aby komentować

323 + 1 = 324


Tytuł: Wielkie nadzieje

Autor: Charles Dickens

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: mg

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-7779-498-2

Liczba stron: 425

Ocena: 8/10


To opowieść o iluzjach i o tym, że to co uznajemy za pewnik, wcale takim pewnikiem nie musi być. O złudzeniach i złamanych sercach. I jak zwykle u Dickensa o więzieniach i absurdach prawa.

Młody, pogardzany i poniżany Pip, wychowujący się w chacie wiejskiego kowala, otrzymuje od losu wielką szansę. Trafia - jako chłopiec do towarzystwa - do domu panny Havisham, która zamknęła się na świat po porzuceniu przez ukochanego. Pip dostaje możliwość zostania dżentelmenem i duże pieniądze, z którymi jednak nie do końca potrafi sobie poradzić.


Nie ma tu prostej dickensowskiej nagrody za bycie dobrym człowiekiem - przeciwnie, zakończenie jest gorzkie i zupełnie inne niż i żyli długo i szczęśliwie, co sprawia, że z jednej strony czytelnik czuje się zawiedziony - w końcu autor przyzwyczaja nas do takiej baśniowej konstrukcji, z drugiej jednak czuje się usatysfakcjonowany, ponieważ w prawdziwym życiu zarówno wielkie i mniejsze nadzieje jednak się nie spełniają. A już to co się dzieje z Biddy to jest, proszę państwa, coś, czego czytelnik nie spodziewa się zupełnie


To Dickens (choć nieco inny), więc oczywiście polecam!


Czytelnicze bingo: Książka, która została zekranizowana


#bookmeter #ksiazki

80e56bdc-e522-4776-af70-99c5acee62cf

@KatieWee wgl zakończenie miało być jeszcze bardziej gorzkie (Pip dorabia się, ale zostaje starym kawalerem, a Estella po śmierci męża znów wychodzi za randoma), ale wydawca wymógł na Dickensie "happy end".

Zaloguj się aby komentować

320 + 1 = 321


Tytuł: Popiół i kurz

Autor: Jarosław Grzędowicz

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Format: e-book

ISBN:  9788379646562

Liczba stron: 324

Ocena: 6/10


Jako niezobowiązujący tytuł daje radę. Trzeba przyznać, że Grzędowicz potrafi stworzyć opisy które są jednocześnie zwięzłe, barwne oraz świetnie przedstawiające postać/lokację/sytuację. 

Fabuła jakaś jest - niespecjalnie angażuje ale też nie za bardzo przeszkadza -  bardziej pretekst umożliwiający autorowi przedstawianie głównego bohatera w różnych sceneriach i sytuacjach. Na minus trochę zakończenie - silnie sprawia wrażenie, że autor stwierdził, że nie wie w którą stronę to pociągnąć albo po prostu nie chce mu się dalej tego robić przez co fabuła zawiązuje się i kończy dosyć nagle. Sam klimat świata przedstawionego w książce całkiem ciekawy, ale nie jest to nic czego wcześniej już byśmy nie widzieli. Postaci nie ma za wiele -główny bohater, którego nawet da się lubić, kilka drugoplanowych które da się policzyć na palcach jednej ręki oraz postacie epizodyczne. Niewiele, ale przyzwoicie wykreowane.

Jako zapchajdziura albo lektura do zabrania na urlop się nada, jeżeli jednak ktoś szuka czegoś bardziej angażującego to moim zdaniem powinno się sięgnąć po inny tytuł.



#bookmeter #ksiazki

8db271b7-aa47-4d95-b707-9d9f301d0d48

Zaloguj się aby komentować

Kolega pochwalił się, że zostały mu 34 egzemplarze pierwszego nakładu debiutanckiego zbioru opowiadań o krasnoludach, który wydał własnym sumptem. No prawie własnym, ponieważ założył zbiórkę, żeby pokryć część kosztów.


Wyjście na zero zajęło mu jakieś siedem lat.


Osobiście jakoś nie przepadam za selfami, jednakże w tym przypadku, przez wzgląd na sympatię, postanowiłem się przełamać, najpierw kupując taniego e-booka. Po przeczytaniu zaopatrzyłem się w papierowy egzemplarz - Maciek naprawdę postarał się, żeby jego książka została dobrze wydana. Szczerze, to SuperNOWA gorzej wydała najnowszą powieść Sapkowskiego. : P


Wystawiłem ocenę 7/10, czyli dobrą. Fabularnie to nic odkrywczego, ot, hołd dla krasnoludów z ich typowymi zadami i waletami, jednakże czytało mi się dobrze. Opinię można przeczytać pod tym linkiem: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/cena-honoru/opinia/61047975


Chyba że ktoś woli przeczytać bardziej szczegółową recenzję, to inny kolega postanowił taką napisać: https://silvaren-rpg.blogspot.com/2026/01/unplugged-maciej-para-cena-honoru-recenzja-ksiazki.html


No i polecam też wywiad, który kiedyś przeprowadziłem z Maciejem: https://www.wattpad.com/1089076506-rutyna-pisania-wywiad-z-self-publisherem


A sam zbiór opowiadań można zamówić bezpośrednio u autora, poprzez Messengera. Fanpage: https://www.facebook.com/Cenahonoru/?locale=pl_PL


#ksiazki #czytajzhejto #fantasy #fantastyka #krasnoludy

acb7d52d-bf25-48db-ba46-81ea8591d4af

@cyberpunkowy_neuromantyk

A sam zbiór opowiadań można zamówić bezpośrednio u autora, poprzez Messengera.

A po ludzku też się da?

Zaloguj się aby komentować

319 + 1 = 320


Tytuł: Owady Polski. Tom 1

Autor: Marek W. Kozłowski

Kategoria: Flora i fauna

Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza MULTICO

Format: książka papierowa

Liczba stron: 360

Ocena: 9/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/3981706/owady-polski


"Tyle zwlekałam z tym albumem o owadach... Ale ej, on ma tylko 360 stron i dużo zdjęć, pewnie przeczytam go w trzy dni i fajrant!"

O, moje niedoczekanie. Ta książka to gęścioch.


Jest to skarbnica wiedzy o polskich owadach, a konkretnie wszystkim tym, co nie jest chrząszczem (z uwagi na liczność gatunków, o chrząszczach powstał oddzielny tom). Mamy błonkoskrzydłe, mamy pluskwiaki, mamy parazytoidy wszelkie. Paskudztwa małe i duże. A jednocześnie są to niezwykle ciekawe paskudztwa. To, jak różną budowę, życie i zwyczaje mają poszczególne owady, budzi zachwyt. Masa zdjęć i ilustracji dopełnia przyjemności z lektury.


Autor, bardzo znana postać świata entomologii, potrafi naprawdę przekazywać wiedzę. Opisy gatunków czyta się z ogromnym zainteresowaniem, choć nie jest to prosta lektura dla laika. Niemniej, autor dokłada wszelkich starań, by zaciekawić czytelnika. Widać, że jest to pasjonat — człowiek, który poświęcił swoje życie badaniom insektów, bo to po prostu uwielbia. Zaraża wręcz taką dziecięcą uważnością i ciekawością wobec świata owadów.


Chyba jedyny minus, który muszę przedstawić, to... rozmiar i waga książki. Ciężko było czytać ją nawet w łóżku.


Przy okazji, jest to realizacja drugiego z trzech wyzwań w ramach #zimowewyzwania, a mianowicie:

Przeczytaj książkę, którą od dawna trzymasz na półce i odkładasz na później

Zalegała już od dłuższego czasu na stoliku kawowym, ale wreszcie udało mi się ją ukończyć i mogę ją teraz bez wyrzutów sumienia odłożyć na półkę.


Prywatny licznik (od początku roku): 10/52


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytelniczebingo #owady

31cb62fd-a4f3-4671-be03-364114dd6080
836d1f91-58d3-47f3-93de-6dc17e5e31bf
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Dom Wydawniczy REBIS szykuje dodruk z serii Wehikuł Czasu. "Bill, bohater galaktyki" Harry'ego Harrisona wróci do księgarń 3 marca 2026 roku. Wydanie w oprawie zintegrowanej, imitującej twardą, obejmuje 216 stron, w cenie detalicznej 49,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.


Bill jest prostym chłopakiem mieszkającym na rolniczej planecie Phigerinadon II, położonej na totalnym zadupiu galaktyki. Jego największym życiowym marzeniem jest zostać operatorem mechanicznych roztrząsaczy obornika. Niestety tak się akurat składa, że ludzie prowadzą w tym czasie wojnę z Chingerami, którzy – jak głosi patriotyczna propaganda – są rasą ogromnych i krwiożerczych jaszczurek. Bill, umięśniony i niezbyt rozgarnięty byczek, idealnie nadaje się na żołnierza, więc zostaje podstępem wcielony do cesarskiej armii. Trafia do obozu szkoleniowego Lew Trocki, pod komendę okrutnego sierżanta Kostuchy Dranga, który zamierza pozbawić go wszelkich ludzkich cech i zamienić w maszynę do zabijania…


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #rebis #scifi #wehikulczasu #harryharrison

898c14e3-7a99-4103-bb50-d5ee9a3e5ab1

Zaloguj się aby komentować

317 + 1 = 318

Tytuł: Obcy

Autor: Albert Camus

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy

Format: e-book

Liczba stron: 168

Ocena: 9/10

Rewelacja. Camus tworzy intensywny i udzielający się czytelnikowi portret bohatera, któremu jest wszystko jedno, w bardzo skrajnym wydaniu. Domyślam się, że powstało mnóstwo analiz psychologicznych czy filozoficznych o tym kim jest bohater i o tym jak to ponadczasowe, ale nawet odkładając na bok tę intelektualną otoczkę, to jest to bardzo emocjonująca i oryginalna historia od której trudno się oderwać. Jeden z najciekawszych bohaterów literackich jakich poznałem, co jest paradoksalne, bo bohater jest nikim, jest bierny, istnieje obok świata i społeczeństwa. Obcy.

#bookmeter #ksiazki #camus

bb8ab3ec-e579-4cd1-b8b4-bda9762646ec

Zaloguj się aby komentować

316 + 1 = 317

Tytuł: Tyrania wiary

Autor: Richard Swan

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

ISBN: 9788367793889

Liczba stron: 560

Ocena: 6/10


W wielkim skrócie: to zdecydowanie jedna z książek, która powstała. A na poważnie: tak jak w poprzedniej części, dzieje się niemało, tym razem jednak teatr działań jest znacznie bardziej rozległy i nie ogranicza się właściwie do jednego miasteczka i terenów przyległych - nie wykluczając kilku pierwszych rozdziałów. Drużyna udaje się wreszcie do stolicy Imperium i doświadcza na własnej skórze zarówno jej przytłaczającego ogromu i mnogości opcji, ale i ciężaru obowiązków oraz czyhających w niekoniecznie oczywistych miejscach przeszkód.


Brzmi jak standardowa kontynuacja, która kieruje bohaterów w centralne punkty na mapie, podbija stawki, dopakowuje niemilców, komplikuje i rozwija relacje między postaciami, rzuca ich w coraz to bardziej beznadziejne kabały, przędzie jeszcze bardziej misterne sieci intryg oraz niekiedy próbuje trzymać czytelnika na skraju fotela czy gdzie on tam siedzi i pochłania kolejne strony? Tak. Ale czy robi to dobrze? Jak to u mnie zwykle bywa: no tak średnio bym powiedział. Z rzemieślniczego punktu widzenia wszystko jest niejako na swoim miejscu, ale z personalnego ani mnie ta seria nie zachwyca, ani angażuje.


Vonvalt okazuje się nie być czystym jak źródlana woda bezwzględnym strażnikiem prawa, Helena na zmianę płacze, strzela fochy i lata za tym pierwszym, a Bressinger i Radomir są z reguły sobą. Nie czuję chemii do tych postaci i nie wiem, czy złożyć to na karb ciągle rosnącego licznika przeczytanych książek, a tym samym coraz bardziej zapełniającego się mózgu, który po prostu nie jest w stanie stworzyć więzi z każdym pojedynczym bohaterem każdej pojedynczej książki i śledzić jego losów z zapartym tchem, czy może najzwyczajniej w świecie ich kreacja nie jest najwyższej próby. Skłaniam się ku odpowiedzi dwukrotnie twierdzącej.


Nie wspomniałem o tym przy pierwszej okazji, ale autor w kreacji świata - czy to nazw obszarów i miast, czy to nazwisk - w dużej mierze posiłkuje się klimatami germańskimi i wschodniosłowiańskimi. Ważnym graczem jest Zakon Templariuszy, który z tymi prawdziwymi pewne nieznaczne podobieństwa dzieli. No i raz nawet została wspomniana Europa, ale nic z tego nie wyniknęło, więc w sumie nie rozumiem sensu zamieszczania tego słowa.


Dosyć obszernie zostaje rozwinięty wątek (nie)świętych i innych wymiarów, przy czym odgrywa on tutaj istotną rolę w więcej niż jednym przypadku. Nie mogę nazwać się jego fanem: wolałem te bardziej przyziemne problemy, których skala koniec końców może i rosła później do rangi wręcz cesarskiej, ale jednak nie wiązała się z jakimiś niepojętymi bytami. Lepiej szlachtować podłych ludzi niż bezmyślne demony.


W pewnym momencie zaczęły mnie z deczka wytrącać z rytmu częste, irytujące i głupiutkie porównania, nic niewnoszące sobą do historii, zalatujące grafomanią, nabijające - w stopniu mikroskopijnym, ale jednak - objętość. No i w pierwszej części Westenholtz miał pod swoimi rozkazami aremkę liczącą sobie 500 osób, tutaj z kolei, na początkowych stronach, wspomina się o 5000. To jednak zasadnicza różnica.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #richardswan #mag #ksiazkicerbera

2b1f1a5c-95a5-4877-b91f-85c159d9755e

Zaloguj się aby komentować

315 + 1 = 316


Tytuł: Przebudzenie Lewiatana

Autor: James S.A. Corey

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: książka papierowa

ISBN: 9788374809153

Liczba stron: 570

Ocena: 8/10


1 tom cyklu "Ekspansja" dziejący się w odległej przyszłości, gdzie Ziemię zamieszkuję 30 mld ludzi, Mars przeszedł terraformację, a cały układ słoneczny został skolonizowany/eksploatowany przez ludzkość.


Na wstępie przyznam, że obejrzałem cały serial.


Mimo, że od 1 sezonu minęło przeszło 10 lat, to wszystkie postaci z książki dostały w mojej wyobraźni twarze odgrywających ich aktorów. Okazało się, że pamiętam dużo z fabuły. Co pewnie wpływało na sam odbiór książki.


Aczkolwiek, bardzo dobrze się czyta, podział na 2 punkty widzenia Holdena i Millera nadaje odpowiednią dynamikę akcji. Czytając miałem też wrażenie, że ta książka jest wprost napisana pod adaptację serialową. Co chwilę mamy zmianę okoliczności, które można zamknąć właśnie w jednym osobnym odcinku.


Chwila oddechu i czas brać się za 2 tom


#bookmeter #ksiazki

5e1ae0a4-9408-4560-89ff-8d2dc96178d5

W drugim tomie jeszcze lepiej widać znakomity dobór aktorów do ról - Avasarala dostała dopasowana perfekcyjnie.
Rozpocząłeś fajną przygodę, miłej lektury!

Zaloguj się aby komentować

313 + 1 = 314


Tytuł: Dwa ognie

Autor: Christopher Buehlman

Kategoria: horror, dark fantasy

Wydawnictwo: MAG

Format: e-book

Liczba stron: 417

Ocena: 9/10


Rok 1348. Francja gnije od środka za sprawą zarazy, głodu i wojen. Thomas de Givras, były rycerz spod Crecy, włóczy się jak zwierzę, aż spotyka dziewczynkę (Delphine), która twierdzi, że widzi anioły. Ruszają razem na południe, w stronę Awinionu. To brzmi jak klasyczna droga przez mrok, ale "Dwa ognie" szybko pokazują, że to coś więcej niż postapokaliptyczne fantasy w historycznym kostiumie. To średniowieczny koszmar teologiczny, w którym piekło jest równie realne jak błoto na butach bohaterów.


Najbardziej uderzyło mnie to, jak Buehlman miesza brutalny realizm z oniryzmem, który jest... zbyt realny. Sny nie są tu mglistymi wizjami - są cielesne, lepkie, brudne, bolesne. Kiedy Thomas doświadcza piekła, to nie jest metafora. To rozbiór duszy na części pierwsze:


...Tamten z ogromnym wysiłkiem podszedł do Thomasa i zasiadł na swoim stołku. Bił od niego zapach przypominający dno studni. Wyglądał, jakby zbierało mu się na płacz.

– Thomasie de Givras – odezwał się, rzucając Thomasowi ojcowskie spojrzenie – Skazuję cię na potępienie...


czy


...Zapomniał, jak się nazywa… Doznawał jednej męki za drugą… obdzierano go ze skóry i zmuszano, by włóczył ją za sobą...


Te fragmenty są przykładem, że piekło nie jest tu efektem specjalnym. Jest konsekwencją wyborów, działań i rozkładu świata, który przyszło naszym bohaterom przemierzać.


Z drugiej strony mamy sceny tak przyziemne, że czuć zapach zgniłego zboża i końskiej derki (cytując Tomka Kopyra z blogu blog kopyra kom). Bitwa pod Crecy, spalony Paryż, głód, rabunki - wszystko jest historycznie dokładne, niemal dokumentalne. A potem nagle: galaretowate bestie w Rodanie, anioły spadające z nieba, potwory rodzące się z trupów, czy posąg matki boskiej z rozkładającym się dzieciątkiem trzymanym za kostkę. I co najważniejsze - to nie gryzie się ze sobą. Ten świat jest tak przekonująco zbudowany, że wszystko, co nadprzyrodzone, wydaje się być logiczną konsekwencją zepsucia świata.


Bardzo podobał mi się też motyw milczącego Boga. Boga, który postanowił zakończyć żywot ludzi raz na zawsze, zasłał na nich plagę w postaci Czarnej śmierci i przestał odpowiadać na ich modły.


Pokazuje to refren powracający jak cios:

A Pan nie odpowiadał.


To zdanie wybrzmiewa przez całą książkę. Bóg milczy, anioły działają po cichu, diabły eksperymentują z materią. Czarna Śmierć nie jest tu tylko chorobą - to element wojny. A człowiek? Człowiek jest między dwoma ogniami, ale też i pierwszym jej przegranym, bo z tej wojny nie uda mu się wyjść zwycięsko.


Thomas jako bohater to absolutny majstersztyk. Brutal, bluźnierca, cynik. A jednocześnie ktoś, kto mimo wszystko wybiera ochronę dziecka. Jego droga - od "nie mam nic i nie mam po co żyć" do świadomego wejścia w ogień - jest jedną z lepiej napisanych przemian, jakie czytałem w fantasy ostatnich lat. W jego ustach bluźnierstwa brzmią jak tarcza przed rozpaczą, a nie tania prowokacja, choć Delphine go za każde z nich gani i rozlicza.


Delphine z kolei to postać balansująca między niewinnością, a czymś znacznie większym. Nie jest mesjaszem wprost, ale jej obecność zmienia wszystko. To przez nią Thomas zaczyna walczyć o siebie i lepsze jutro.


Jeśli miałbym wskazać, co najbardziej trafiło w moje czytelnicze gusta - to właśnie to przemieszanie realizmu z wizjami, które są tak konkretne, że aż fizyczne. Sen i jawa mają tu tę samą wagę, co tu i teraz. Piekło jest równie materialne jak kolczuga. To książka brudna, momentami obrzydliwa, trudna do czytania, ale jednocześnie głęboko metafizyczna. Weird fiction w historycznym przebraniu i upudrowaną peruką. Postapo XIV wieku - Teologiczny horror.


Niektóre fragmenty są nietypowe i dziwne, ale w tej książce nic nie było w stanie mnie zaskoczyć:

Kiedy dotarli do miejscowości Ponchelvert, powitał ich przedziwny widok. Ktoś ukrzyżował karła. A karzeł wciąż był żywy. Nawet bardzo. Gdy wóz podjechał bliżej, zauważyli, że ukrzyżowany został przywiązany, nie przybity, a jego stopy opierają się na niewielkiej platformie.
Całkiem prawdziwa była natomiast tkwiąca na jego głowie cierniowa korona. Opodal w trawie leżała drabina, obok której czekały wiaderko i przytwierdzona do długiego kija gąbka.

Karzeł milczał, choć przez cały czas bacznie wędrowców obserwował. Pere Matthieu zatrzymał muła i wszyscy obrzucili krzyż osłupiałymi spojrzeniami.

Karzeł wskazał ruchem głowy wiaderko.

Delphine wyskoczyła z wozu, namoczyła gąbkę i podniosła ją do ust ukrzyżowanego.

Karzeł oblizał ją tak, że dziewczyna odruchowo pomyślała o owcy


Pozwolę sobie jeszcze zauważyć, że polska okładka jest do d⁎⁎y i przypomina słodko-pierdzące fantasy, a chyba nie ma dalszego określenia na to, co znajdziemy w treści. Dorzucam oryginalną okładkę do porównania.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

0a84e547-20ff-4981-a1b5-d6a09eccf6f8
37fecc33-708d-41c7-8b3a-1f0a9db01853

@WujekAlien To jest świeże! Nie, jednak zgniłe...

Wstyd się przyznać, ale poleciałem na opracowanie graficzne okładki (tej czerwonej).

Leżakuje u mnie w koszyku od kilku tygodni, chyba pora na zakup.

@WujekAlien Magowska jest nijaka, wygląda sztampowo.

Ale może skasuj ten fragment na końcu, bo to podwójny spoiling ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

313 + 1 = 314

Tytuł: Dzieci Arbatu. Tom 1

Autor: Anatolij Rybakow

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 7/10


#bookmeter


***

Stalin!” To jedyne słowo, wypisane na wszystkich plakatach i transparentach, ludzie wykrzykiwali, skandowali, unosiło się ono w mroźnym powietrzu, wszystkie spojrzenia zwrócone były ku trybunie na mauzoleum, gdzie stał On – w szynelu i prostej czapce uszance z opuszczonymi nausznikami. Wszyscy na trybunie byli w ciepłych czapkach, ale opuszcone nauszniki miał tylko Stalin, było mu zimno, i to czyniło go w oczach miliona manifestantów kimś jeszcze bardziej zwyczajnym i ludzkim – im też jest zimno, ale on marznie dotkliwiej, oni idą, a on przez kilka godzin musi stać bez ruchu na trybunie mauzoleum, żeby ich pozdrowić.


Bohaterów jest w tej książce mnogo. Jest przede wszystkim to tytułowe arbackie towarzystwo, jest Sasza Pankratow, jest Jura Szarok, są Nina i Waria Iwanowne (nazwiska jakoś nie zapamiętałem, a znaleźć nie mogę), jest Lena Budiagina. Jest matka Saszy, Sofia Aleksandrowna i jest wujek Saszy, Mark Riazanow, jest nawet ojciec Saszy, Paweł Nikołajewicz. Są też postaci autentyczne, wysoko postawieni urzędnicy, członkowie KC, tacy jak na przykład Nikołaj Jeżow (ten któremu zdarzyło się w pewnym momencie zniknąć, również ze zdjęcia). No i jest jeszcze towarzysz Stalin.


W związku z takim nagromadzeniem postaci, wątków również jest w tej książce mnogo. Dla mnie, który czytam ją po raz pierwszy przede wszystkim wybijają się trzy z nich: wątek Saszy Pankratowa – ofiary systemu, Jury Szaroka – beneficjenta systemu i Józefa Stalina, tego systemu twórcy, podopory i gwaranta. Szczególnie ten trzeci wątek zasługuje na uwagę, bo pan Rybakow przedstawił bardzo obszerny portret psychologiczny nie tylko wodza, ale i całego stworzonego przez niego paranoicznego reżimu. O ile w sprawie reżimu Dzieci Arbatu przedstawiają solidny, umocowany w rzeczywistości obraz, tak w sprawie wodza nie mam pojęcia ile jest w tym wszystkim prawdy, a ile licentia poetica. Ech, chciałoby się przeczytać coś jeszcze, na przykład to i móc porównać, tylko czasu brak.


Technicznie, tak pod względem konstrukcji fabuły, jak i literacko, ta książka jest na wskroś radziecka (antyradziecką ma wyłącznie wymowę), co akurat mnie niekoniecznie przeszkadza, a w przypadku języka jest nawet swego rodzaju perwersyjną zaletą. I mimo nawet tego, że Dzieci Arbatu niczym mnie nie zaskakują, to, kiedy tylko znajdę czas, pewnie zapoznam się z drugim tomem tej opowieści, choć wiem przecież czego mogę się w nim spodziewać. I ze współczuciem, będę towarzyszył Saszy Pankratowowi w jego zesłaniu na Syberię (ta część ponoć oparta jest na doświadczeniach własnych autora), z pewnym być może niedowarzaniem, a już na pewno z brakiem zrozumienia będę śledził rozwój kariery Jury Szaroka obserwując, jak w imię kolektywu dba o swój własny interes i będę poznawał kolejne odcienie szarości z całej ich palety w sposobie myślenia towarzysza Stalina, ze zgrozą znajdując analogie w tym, co coraz częściej niestety obserwuję na co dzień.

dbf8b6b5-f964-4890-8af1-a74308fb86f6

@George_Stark Coś pamiętam, może warto odświeżyć. Ważna historycznie książka, ale chyba dość smutna, z tego co pamiętam.

@Opornik


ale chyba dość smutna, z tego co pamiętam.


Na a jaka ma być, jak jest o Związku Radzieckim?


Swoją drogą, to stwierdzenie ważna historycznie książka, w zestawieniu z moimi wrażeniami estetycznymi z jej lektury uświadomiło mi, że w zasadzie większość ważnych (głośnych) książek jest napisana literacko dość słabo (pierwsze z brzegu przykłady: 1984, Nowy, wspaniały świat). I może to jest ich zaleta, jeśli chodzi o szeroki odbiór?

@George_Stark Miałem namyśli że pokazuje dobitnie zbrodnie i życie w czasach totalitaryzmu których wielu ludzi nie zna.

O Holokałście i naziolach mamy milion książek i filmów, o Komuniźmie trochę książek z których zaledwie kilka zyskało większy odbiór, a filmów prawie żadnych.

Zaloguj się aby komentować

Tomasz Stawiszyński w swojej audycji o książkach pyta każdego rozmówcę o to jakie książki ich ukształtowały.

A ja pytam Was. Macie takie książki, takich autorów, takie serie i wydaje Wam się, że były dla Was przełomowe?

Chodzi mi na przykład o to, że nie czytaliście w ogóle lub mało i jakaś książka was przekonała do czytania? Albo czytaliście jakieś książki dziecięce/młodzieżowe, a jakiś autor odkrył przed wami książki poważniejsze? Lub czytaliście dla prostej rozrywki, a coś przed wami odkryło czytanie głębsze?

#ksiazki #czytajzhejto

@JapyczStasiek ja zaczynałem od komiksów. Jako dzieciak po szkole zamiast w świetlicy przesiadywałem w bibliotece pochłaniając Asterixy, Kajko i Kokoszek, Tytusy, Romki i Atomki. To na pewno ukształtowało moje poczucie humoru.


W czasie potteromanii potrafiłem przeczytać premierowy tom w 2 dni. Choć im byłem starszy tym ta saga mnie bardziej nudziła.


Władca Pierścieni jest tytułem, który staram się co kilka lat przeczytać ponownie. Oczywiście pochlonalem również Hobbita, Silmarillion oraz Książki redakcji Christophera Tolkiena.


Z lektur szkolnych najbardziej wpłynęła na mnie "Dżuma"


Eden - Lema też był taką mocną książką.


Staram się przeplatać tytuły poważniejsze pomiędzy książkami czytanymi dla rozrywki (fantastyka, sci-fi, historyczne)

Za dzieciaka bardziej pochlanialem komiksy niż książki, ale pamiętam, że pierwsza pozycja, która wryła mi się w pamięci to ,,Pamiętnik narkomantki”. Nie polecam tej pozycji dzieciom w wieku 10 lat xD lata szkolne to głównie lektury i była to w większości droga przez mękę, a jako dorosły czytałem bardzo mało książek, 1-3 rocznie. Dopiero końcówka 2024 i poprzedni rok były pod tym względem przełomowe i duża w tym zasługa tego portalu. W 2025 wpadło ponad 40 pozycji. Dwie książki, które mnie najbardziej poruszyły to ,,Jack London” oraz ,,Na wschód od Edenu”. Jeśli chodzi o gatunki to czytam od prawa do lewa, od kryminałów po Sf i fantasy na tytułach filozoficznych kończąc. Także korzystając z okazji chcę też od razu podziękować całej społeczności #bookmeter, skorzystałem z wielu polecajek z tego tagu.

@JapyczStasiek tamten rok był łaskawy pod kątem wolnego czasu. Myślę, że w zwyczajnym trybie ustabilizuje się to do +/- 20 pozycji rocznie.

Zaloguj się aby komentować

„Czasopisma popkulturowo-fantastyczne, jako inicjatywy wydawnicze, miewają się w Polsce różnie. Jednak nie jest tak, że zamykają ogon rynku. Mamy przecież wychodzący od 1994 roku kwartalnik SFinks (Stalker Books), mamy od kilku lat Magazyn Biały Kruk, legendarną Nowa Fantastyka, świeże Emarginacje czy OFka Literacki Kwartalnik Fantastyczny.


Dziś chcemy Wam przedstawić nowe dziecko Stowarzyszenie Inicjatywa Kulturalna: magazyn "Statek głupców", tworzony przez zespół Statek Głupców. I jest to naprawdę inicjatywa, która rusza z czarciego kopyta. Bardzo elegancka graficznie edycja, treściowo naprawdę na wysokim poziomie - widać rękę pasjonatów, ale z ogromnym zapleczem wiedzy i talentu. Bierzcie, póki jeszcze jest za darmo, bo naprawdę warto te 52 strony poznać. Publicystyka, opowiadania, komiks, wywiad”


https://statekglupcow.pl/magazyn/


Opis pożyczyłem z facebookowego fanpage'a Wydawnictwa IX.


#ksiazki #czytajzhejto #fantastyka #zadarmo

Zaloguj się aby komentować