329 + 1 = 330


Tytuł: Lowizmu czyli na szlaku po ulgę

Autor: Filip Cembala

Kategoria: Coś jak poradnik, ale jednak nie

Wydawnictwo: Luna

Format: książka papierowa

ISBN: 9788368226362

Liczba stron: 312

Ocena: 6,5/10


Od kilku lat próbuję zmienić swoje żyćko i być dla siebie bardziej przyjazna. Dlatego sięgnęłam po tę książkę. Autora książki kojarzę z rolek z śp. Joanną Kołaczkowską i kilku wywiadów u podcasterów. Uznałam, że warto dać mu szansę.


Co ma do zaoferowania ta publikacja? Nic odkrywczego. Bo ona nie odkrywa, raczej przypomina, że bycie dobrym dla siebie rzutuje na jakość życia.


Mamy tu autobiograficzne historyjki autora, jego zabawy ze słowem, przemyślenia egzystencjalne, odrobinę narcyzmu i szczyptę "złotych myśli"...


Można się pokusić o stwierdzenie, że autor bierze czytelnika w ramiona i niesie do leża wymoszczonego samoakceptacją i automiłością. Sugeruje, że w tym wygodnym i bezpiecznym gniazdku odbiorca może dokonywać aktów psychologicznego onanizmu i nie czuć wyrzutów sumienia.


Podobało mi się, że ta książka jest łagodna. Ona nie narzuca, nie każe. Pozwala korzystać z osobistych doświadczeń autora, a ten stara się przekazać, że tylko my jesteśmy ważni, to siebie mamy słuchać i z sobą żyć w zgodzie. Ale oczywiście na terapię trzeba iść, jeśli jest taka potrzeba, bo dobry terapeuta to skarb.


Jednak są też minusy. Zdecydowanie nadużywanie pewnych fraz przez Cembalę było denerwujące, np. "mieć paszport do..." (naszych granic, oceniania, itp.), "osobna osobo". Ten paszport w którymś momencie powodował u mnie przewrót gał o 180°.


Zauważyliście blond osobnika na tle różowej okładki. To autor. Fotki w środku prezentują go w różnych odsłonach, w większości korespondujących z jego aktualnym stanem tożsamości (?). Czy mamy zatem doczynienia z narcyzem? Cembala tłumaczy, że być może to będzie jedyna książka, jaką wydał, więc chciał, by zdobiły ją jego zdjęcia, tak by książka była niejako pamiątką. Mi to nie przeszkadzało.


Czy polecam? Nie wiem. Z jednej strony każdy z nas powinien "nie brać się w garść, lecz wziąć się w ramiona", jak pisze autor, ale z drugiej strony czasem trzeba też kopnąć siebie samego w zad, zamiast roztkliwiać się nad sobą.


Powiem tak, jeśli czujecie, że potrzebujecie się teraz przytulić, to Filip pomoże wepchnąć was w wasze własne ramiona. Jednak musicie mieć świadomość, że zrobi to na swoich zasadach.

Na koniec cytat, który najbardziej utkwił mi w głowie:

ODPIERDOL SIĘ OD SIEBIE


#bookmeter #psychoterapia #pracanadsoba #ksiazki #poradniki #psychologia

e04460df-fc3d-447a-a3df-1455940e49cd

Komentarze (8)

Lubię czasem posłuchać Filipa i lubię jego zabawę słowem. A już treści z Kołaczkowska były super


A polecam książkę Natalii de babarro ,,czuła przewodniczka " chwilami przyjmowałam słowa że spoconymi oczami, ajevta książka wraca do mnie w pojedynczych momentach.

@Kaligula_Minus uuuu Nosowska to moje guru. Kocham babkę już z 15 lat. Aje podcastu nie słuchałam jeszcze. Może dlatego że ja podcasty słucham rzadko. Ja akurat mam zdalną która wymaga 100,% skupienia i większość dnia to Calle i ciężko jakiś znaleźć czas. Ale mam ja gdzieś na liście. O może jutro w drodze na miasto posłucham

@Kaligula_Minus żona mi pokazała tego gościa na Instagramie... nie wiedziałem, co powiedzieć. Jakkolwiek jestem za samoakceptacją, ale takie, jak mawia mój ojciec, "rozmemłanie" jest nie dla mnie. Wolę raczej zbicie piątki i mocnego "miśka" niż tulenie samego siebie. Moja terapeutka powiedziała kiedyś, że jest we mnie dużo typowo męskiej brutalności zmieszanej z wrażliwością. Może dlatego taka forma jaką ten pan prezentuje kompletnie do mnie nie trafia.

@WatluszPierwszy chłop jest wrażliwy i jest artystą. Być może wynika to z tego. Mnie irytuje jego słowotok w wywiadach i takie pitu pitu, ale czasem potrzeba, że ktoś ci wskazał, że możesz być dla siebie dobry a nawet musisz.

@Kaligula_Minus ja bardzo doceniam taki rodzaj przekazu. Po prostu jego metoda do mnie nie trafia. A co do wrażliwości i bycia artystą, to nie oznacza ona od razu takiej miękkości jaką on ma w sobie. Ja po prostu jednak mimo, że sam jestem raczej wrażliwy, nieuleczalnie romantyczny i miękki, to nie oczekuję takiego rodzaju delikatności jaką on przekazuje. Jednak, jak mówię, bardzo szanuję takie samoakceptacyjne treści byle były podane z sensem.

Zaloguj się aby komentować