Zdjęcie w tle

Społeczność

Kawiarnia "Za Firewallem"

77

"Mnie to się marzy, żeby ona była miejscem wszelkich swawoli słownych" @George_Stark #naczteryrymy #nasonety #naopowiesci #klubczytelniczy

Z racji przekonującego zwycięstwa mam zaszczyt otworzyć LXXIII edycję naszej zabawy na sonety


Już było tyle edycji, że nie chciałbym zrobić gafy i wrzucić sonetu #diproposta który już się pojawił więc zmuszony jestem sięgnąć do twórczości mniej znanych ale nie mniej wybitnych poetów. Tym razem wygrzebałem coś na sportowo z najbardziej doniosłych wydarzeń w historii, autorstwa świętej pamięci @moderacja_sie_nie_myje [*].


Wielki Endrju


Łapie murzyn się za jaja

Czy na pewno to po ciosie ?

sądząc po piskliwym głosie

nowe głoski tak przyswaja


Drze swe mordy czarna zgraja

punkt odjęty po bełkocie

w ringu głośno ktoś chichocze

to nasz Andrzej, żadna faja


przegra, wygra - bez różnicy

cel już prawie osiągnięty

smoluch trafi do kostnicy


lecz ten sędzia, gad przeklęty

macha ręką, cośtam krzyczy

koniec walki, smoluch jęczy


Kryteria oceniania i wyboru zwycięzcy są znane i jawne - kto zbierze więcej piorunków ten wygra


Niestety nie pamiętam ile jest czasu na napisanie sonetu ale chyba to był tydzień od teraz.


Zapraszam serdecznie do zabawy.


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

#podsumowanienasonety


Szanowni,


Pora zakończyć bieżącą, LXXII edycję naszej zabawy #nasonety, w której rymowaliśmy do utworu Jana Kasprowicza.


Udział wzięli:


  • Szanowny @George_Stark wraz ze swoimi sonetami Mokry (z)gon, Gadzie pożądanie,

  • Szanowny @splash545 wraz ze swoim sonetem Sonet o kapuście,

  • Szanowny @moderacja_sie_nie_myje3 wraz ze swoim sonetem bez nazwy, lub o roboczym tytule Niestety, nie wytrzymałem


***


Przed ogłoszeniem wyników zapraszam na komunikat od sponsora tego wydarzenia, producenta leku Febrisan:


Przepraszam Cię, Kochanie, że Cię zaraziłam


Mój luby

Kochaj mię

W traumie

Choroby


Jak z tuby

Smarkanie

Zaflegmię

Cię, ślubny


Febrisan piję

Na kaszel prochów

Tonę zużyję


Wnet Ciebie trzasło.

Ty żonę własną

Od morderstwa uchów


***


Jak zapowiedziałam, że w tej edycji warto się postarać, tak widzę, żeście się pięknie postarali.

Otóż kryterium wygranej w tej edycji jest najmniejsza liczba zdobytych piorunków. A tak się składa, że najmniej zdobył ich @moderacja_sie_nie_myje3 — gratulacje i kondolencje!


***


Nagrody pocie... wyróżnienia? A pewnie, że są.


@splash545 otrzymuje Srebrny Szybkowar do przygotowywania pysznych gołąbków w trymiga. Bo jak kapusta, to gołąbki.


@moderacja_sie_nie_myje3 staje się dumnym właścicielem Tombakowej Gwiazdki Szeryfa - symbolu prawa, sprawiedliwości i porządku. Może nie oficjalnego, ale symbolu.


@George_Stark — za swój podwójny wkład w tę edycję otrzyma ode mnie parę Grudziądzkich Butów z Krokodylej Skóry. Tylko nie leć w nich samolotem, bo straż graniczna może je zatrzymać.


Pięknie dziękuję za udział i życzę Wam, żebyście się nie pochorowali.


#zafirewallem #poezja

Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Wygrał kolega @entropy_ , ale prosił o zastępstwo, więc dzisiaj ja wrzucę rymy, a oto one:


Temat: Wielkie wiosenne nieporządki

Rymy: burdel - ścierkę - kundel - nerkę


#naczteryrymy #zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna

Dość mam patrząc na ten burdel,

A nawet nie chwyciłem na ścierkę

Nie pomoże samojeżdżący kundel,

Czy inny wynalazek za moją nerkę

Na płotach banerów przedwyborczy burdel

Tego co to wiesza wykręcił bym jak ścierkę

Nawet tego potem nie ściągnie kundel

Za to się należy kop w wątrobę i nerkę.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Wypadło na mnie, więc w ten ciepły - żeby nie napisać upalny - wieczór taka propozycja:


Temat: Niespodziewany atak lata

Rymy: pogoda - swoboda - lusterko - futerko


Zasady dla debiutantów i formalności:

Rymujemy używając powyższych słów, mniej więcej na zadany temat.

Zwycięzca, który będzie miał najwięcej piorunów do jutra do godziny 20 otwiera kolejną edycję.


#naczteryrymy #zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna

Muszę na rower iść, taka piękna pogoda

W sumie to nic nie muszę, w końcu swoboda

Jednak skończyła się, gdy popatrzyłem w lusterko

Wychodzi po bokach coś co wcześniej kryło futerko

Specyficzna teraz jest ta pogoda

Pełnego ubioru swoboda

Każdy w okno patrzy jak w lusterko

Zastanawiając się czy założyć szorty czy futerko.

Zaloguj się aby komentować

Siema,

O kurde, dawno mnie tu nie było Propozycja na dzisiaj poniżej:


Rymy: mitrężyć - oklaski - wrzaski - zwyciężyć

Temat: ostatnia bitwa cyber-ropuch z mechamyszami


#naczteryrymy , czyli #poezja i #tworczoscwlasna w kawiarence #zafirewallem

211981de-1640-4fb2-aa9d-25f8504c0895

Nie będziemy więcej naszych jęzorów mitrężyć

Chcemy usłyszeć te samicze lepkie oklaski

Wrótce te mysie piski zamienią się we wrzaski

By chciały się z nami rozmnażać musimy zwyciężyć.

Zaloguj się aby komentować

Witam szanownych Państwa w XXIII edycji zabawy #naopowiesci!


Tym razem zaszczyt wyboru tematu przypadł mojej skromnej osobie. Zastanawiałem się długo nad przedmiotem zmagań literackich i decyzja była niełatwa. Ostatecznie wybór padł na:


Temat: Cień czający się na pograniczu jawy i snu

Gatunek: fantastyka, horror

Limit: 100-5000 słów

Termin: 30 kwietnia godzina 19:00

Zasada wyboru zwycięzcy: Ilość piorunów + ilość komentarzy pod opowiadaniem (komentarze autora się nie liczą )


Powodzenia!


#naopowiesci #zafirewallem

310d99db-e746-43b1-8f8e-47507436c436
bori userbar

Teraz sobie myślę że mogłem dać bardziej wielkanocny temat. Na przykład "rycerz z zajęczą wargą na ratunek majonezowej księżniczce"

Zaloguj się aby komentować

Pod wpływem mojego geniuszu, wczoraj wygrałem więc dzisiaj muszę coś wstawić, mam nadzieję, że jest git, jestem w tym temacie Lajkonikiem :p

Jak coś nie tak to proszę o sugestie na przyszłość.


Rymy

**Swędzenie **

Pieczenie

Puławy

Upławy


Temat: higiena


#naczteryrymy #zafirewallem

Zakażenie


Od wczoraj męczy w majtkach swędzenie,

Dzisiaj wysypka oraz pieczenie,

Powodem ścieki z Azotów Puławy,

No dajcie spokój! - Jeszcze upławy?!

Może pora się umyć? Sugeruje swędzenie

Nie to jeszcze nie teraz, poczekam na pieczenie

Taki to obraz mieszkańców miasta Puławy

Gringle w rowie się kruszą i z pochwy upławy

Zaloguj się aby komentować

Dobry wieczór,


przyszedł czas zamknąć XXII edycję zabawy #naopowiesci w kawiarni #zafirewallem . Jako że nie jestem dobrym pisarzem, to będzie króciutko.


Do zabawy zgłosiło się 3 autorów:


  • @bori z wytworem "CZTEREJ PODSTĘPNI I OFCA CZYLI PORADNIK DLA NOWEGO MODERATORA NA HEJTO"

  • @George_Stark z wytworem "WSZYSTKIE ZWIERZĘTA SĄ RÓWNE, ALE OWCE SĄ RÓWNIEJSZE"

  • @fonfi z wytworem "Wielka Księga Moderacji"


Zasady były proste i uczciwe, dlatego chyba jako pierwsza osoba w konkursie podejdę do nich w pełni uczciwie


Użytkownik @fonfi opublikował swój utwór (celowo) po czasie (18:03), w związku z czym został zdyskwalifikowany.

Z kolei użytkownik @George_Stark nie spełnił wymogu formalnego napisania poradnika, w związku z czym również został zdyskwalifikowany.


Po tej części formalnej, jury udało się na burzę mózgów, trwającą aż do teraz i ostatecznie po zażartej dyskusji dokonało niejednomyślnego wyboru:


ZWYCIĘZCĄ XXII EDYCJI #naopowiesci ZOSTAJE @bori !


Wyrazy współczucia dla zwycięzcy, gratulacje dla pokonanych, a ja oficjalnie udaję się na emeryturę opowiadaniową


#naopowiesci #zafirewallem #podsumowanienaopowieści

#owcacontent <- do blokowania moich wpisów

@bojowonastawionaowca Znowu ustawiony konkurs, żądam ponownego przelicze.... A nie, czekaj xD


Zastanowię się nad jakimś ciekawym tematem i postaram się dzisiaj wrzucić post

Zaloguj się aby komentować

Pszoku

Szoku

Ubranie

Cyganie


Temat: Szukasz zguby


Zasady: układasz wiersz z tymi słowami

Wygrywasz

Zakładasz nowy wątek jutro około 20, zapodajesz swoje rymy

Nie zapominasz o społeczności


#naczteryrymy #poezja #zafirewallem

entropy_ userbar

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Czy tym razem zdążyłem?


Aha - wszelkie podobieństwo do jakichkolwiek osób jest zupełnie przypadkowe i niezamierzone. No mówię Wam, że tak jest


************


Wielka Księga Moderacji


7… 8… 9… 10… 

Doliczył w myślach do końca i otworzył oczy. Zorientował się, że kuca między dwoma samochodami. A właściwie tym co z nich zostało. Zardzewiała karoseria, brak kół, powybijane szyby i zdemolowane wnętrza. Wyjrzał ostrożnie spomiędzy wraków i stanął przed budynkiem, którego stan był równie opłakany. Kawałki szkła we framugach okien, dziury w elewacji, sterczące resztki elementów konstrukcyjnych i wystające zewsząd dziko rosnące rośliny sprawiły, że przez chwilę się zawahał czy to na pewno ten. Jego wątpliwości szybko jednak się rozwiały, kiedy między liśćmi dostrzegł blady, ledwie już widoczny napis “DATA CENTER”.


— No dobrze, nie ma co dłużej zwlekać. Bardziej gotowy nie będę - zdecydował, mrucząc pod nosem Max.


Spojrzał do góry, czy na błękitnym niebie, które stanowiło przeraźliwie radosny kontrast do otaczającego go mrocznego krajobrazu, nie dojrzy jakiś dronów. Te przypominające obłoczki (“albo raczej puchate owieczki” - poprawił się w myślach) france potrafiły unosić się bezgłośnie i nim się człowiek zorientował mogło być po wszystkim. Na szczęście nigdzie nie dostrzegł ich najmniejszego śladu.


Zachowując czujność ruszył w kierunku drzwi. Przyczaił się pod ścianą i zerknął na zamontowane na ręce urządzenie, które według zapewnień miało skanować okolicę i informować go o jakimkolwiek ruchu. Ze środka małego wyświetlacza leniwie mrugała do niego jedynie zielona kropka, oznaczająca jego pozycję.


Chwycił i - wstrzymując oddech - pociągnął za klamkę. Zaskoczyło go, że drzwi otworzyły się bezgłośnie.


— Na całe szczęście - pomyślał, brakowałoby mi tylko, żeby narobić tutaj hałasu.


Wślizgnął się do środka i zlustrował pomieszczenie, w którym się znalazł. Niewielka klatka schodowa, kilka kolejnych par drzwi i metalowe schody prowadzące na wyższe piętra. Tutaj również niekontrolowana przyroda zaczynała opanowywać przestrzeń, wdzierając się do środka przez puste oczodoły okien. Z informacji, które dostał wiedział, że szukać musi na pierwszym piętrze. Powoli wszedł na schody, patrząc gdzie stawia kroki. Żałował, że nie ma ze sobą broni - jakiegoś noża albo chociaż czegoś co mogłoby posłużyć za pałkę. A fakt, iż doskonale wiedział, że taka broń na nic by się zdała, zupełnie nie poprawiał mu humoru.


Dotarł na piętro. Wszedł do kolejnego małego pomieszczenia. Zbutwiałe, podziurawione resztki jakiejś kanapy w kącie i okienko w ścianie po prawej, w którym ostała się - najwyraźniej wzmacniana - szyba sugerowały, że to recepcja. Przed nim znajdowały się masywne, przeciwpożarowe drzwi zabezpieczone, martwym teraz zamkiem cyfrowym. Sprawdził klamkę, chociaż i tak wiedział, że drzwi nie puszczą. Ocenił wysokość szpary pod szybą w oknie, przecisnął się, lądując niezgrabnie w stróżówce po drugiej stronie i zamarł na chwilę. Zerknął na skaner bo wydawało mu się, że brzeg wyświetlacza zapalił się na ułamek sekundy na czerwono. 


— Musiało mi się chyba przywidzieć - skwitował po kilku długich sekundach, przez które wpatrywał się pojedynczą zieloną kropkę na środku urządzenia.


Odczekał jednak jeszcze dobrą minutę, zanim postanowił ruszyć dalej.


Z pomieszczenia ochrony, wyszedł na długi korytarz, który po jakiś stu metrach skręcał pod kątem prostym w lewo. Przemieszczał się ostrożnie, uważając żeby nie potknąć się o pozwijane wszędzie pnącza i łodygi. Co kilka kroków stawał, sprawdzał skaner i nasłuchiwał. Po lewej i prawej stronie mijał szerokie, podwójne drzwi, oznaczone napisami “STREFA” z kolejnymi numerami. Niektóre były zamknięte, inne otwarte a jeszcze inne wisiały na jednym zawiasie jakby wyrwała je z framug jakaś eksplozja wewnątrz pomieszczenia. Dotarł w końcu do zakrętu. Uspokoił oddech i wyjrzał ostrożnie za róg. Przez chwilę przyglądał się zarośniętej przestrzeni. Kiedy nic nie wzbudziło jego podejrzeń ruszył dalej. Minął kolejne dwie pary drzwi, aż zauważył oznaczenie: STREFA 21-37. 


— Są. Dokładnie tak jak mówił. Na szczęście chyba nie są zamknięte. - pomyślał, zerkając na wąską szczelinę.


Ostrożnie uchylił je bardziej. W pomieszczeniu, które kiedyś było serwerownią panował całkowity mrok. Ostrożnie wślizgnął się do środka i przywarł do ściany z nadzieją, że wzrok mu się przyzwyczai do ciemności. Zaczął co prawda dostrzegać niewyraźne kształty, ale nie na tyle, żeby móc się bezpiecznie poruszać. Sięgnął ręką do pasa po latarkę, skierował ją w głąb pomieszczenia i nacisnął włącznik. W nagłym rozbłysku światła zdążył tylko zauważyć poziome, prostokątne źrenice, które z przerażającą szybkością rzuciły się na niego. Ostatnie co zapamiętał to przeraźliwy, beczący głos…


************


Max ocknął się przerażony. Uspokoił się jednak szybko, czując pod sobą miły chłód automatycznie dostosowującej się do ciała, wkładki żelowej fotela antyprzeciążeniowego międzyplanetarnej arki Santa Maria.


@Dziwen , mogłeś mnie, k⁎⁎wa, o nich uprzedzić… - warknął, otrząsając się z resztek symulacji, do siedzącego przy pulpicie sterowniczym Głównego Kreatora.

— Max, przecież ci mówiłem, że symulacja się sypie. Nie dość, że nad niektórymi obszarami tracę kontrolę, to w niektórych nie jestem w stanie nawet podejrzeć wizualizacji. Wszystkie ślady, jakie udało mi się namierzyć prowadzą w obszar STREFY 21-37 - bronił się Dziwen i dodał - To tam musi być źródło problemu.

— Wiem, wiem mówiłeś. Pewnie dlatego też, wysiadła akurat kapsuła 21.37. Biedna Pacha… Doszła już do siebie?

— Jeszcze dochodzi. Chociaż szczęśliwa to nie jest. Nie na to się pisała. 

— Nikt z nas się nie pisał na to, co właśnie się dzieje. Dobra, chyba musimy spróbować ponownie. Rozumiem, że dalej nie wiesz czego szukamy? - upewniał się Max

— Nie. Ale myślę, że jak znajdziesz to będziesz wiedział o co chodzi. - zapewnił go Dziwen, przekrzywiając głowę na bok w charakterystyczny dla siebie, “sowi” sposób.

— Przynajmniej teraz wiem czego się spodziewać. - pocieszał się Max

— Nooo… Właściwie to niekoniecznie… Ten obszar symulacji “żyje własnym życiem”. W logach wygląda to tak jakby się cały czas sam modyfikował.

— Żartujesz sobie?! Chcesz mi powiedzieć, że cholera wie co tam teraz zastanę? - zdenerwował się Max - Też się nie na to nie pisałem… Dobra, podłączaj mnie. - dodał zrezygnowany


************


7… 8… 9… 10… 

Otworzył oczy. 

Błękitnie niebo, budynek i samochody. Jednak tym razem wszystko w idealnym stanie.


— Szlak! - podsumował widok Max - Chociaż tyle, że zaczynam w tym samym miejscu.


Rozejrzał się za dronami, sprawdził skaner na ręku i trochę pewniej niż ostatnim razem, ruszył w stronę budynku z - tym razem - wyraźnym napisem DATA CENTER. Drzwi otworzyły się tak samo lekko jak ostatnio. Klatka schodowa lśniła nienaturalnie sterylną czystością. Przystanął nasłuchując. W przeciwieństwie do poprzedniego wejścia w symulację, tym razem zamiast martwej ciszy słyszał gdzieś w oddali szum pracujących urządzeń. Wszedł na piętro. Kanapa w poczekalni zachęcała miękkimi poduchami, a zamek cyfrowy na drzwiach mrugał czerwoną diodą. Max zajrzał ostrożnie do stróżówki, przez pancerną szybę ale nikogo nie zauważył.


— Ciekawe, kogo się spodziewałem tutaj zastać - zaśmiał się duchu


Na biurku, przy włączonym monitorze, na którym widać było obraz z kamer bezpieczeństwa, leżało kilka plastikowych kart dostępu. Sięgnął po nie ręką przez szparę pod szybą, przez którą poprzednio się przeciskał. Zerknął na kawałek plastiku i na zamek przy drzwiach.


— To się nie może udać - próbował przekonać sam siebie


Przyłożył kartę do czytnika. Dioda zmieniła kolor z czerwonego na zielony, elektro-zwora puściła z charakterystycznym “pyknięciem” i drzwi się uchyliły.


— Za łatwo idzie tym razem… - pomyślał


Pomimo coraz większych podejrzeń, otworzył drzwi i wyszedł na korytarz. Ruszył powoli w kierunku zakrętu. Tym razem wszystkie, mijane po lewej i prawej stronie, drzwi były zamknięte, a przy każdych z nich mrugały aktywne systemy kontroli dostępu. Na korytarzu było dość głośno przez pracującą na wysokich obrotach wentylację. Krok za krokiem zbliżał się do zakrętu. Tak jak poprzednio, uspokoił oddech, sprawdził skaner i wyjrzał za róg. Tym razem widoku nie zasłaniały żadne dzikie pnącza. Było zupełnie pusto.


Zebrał się w sobie i ruszył w stronę drzwi oznaczonych napisem STREFA 21-37. Tak jak wszystkie pozostałe - były zamknięte, a czytnik przy drzwiach mrugał na niego diodą. Na myśl o tym, co ostatnio czekało na niego za tymi drzwiami, oblał go zimny pot. Niestety nie było odwrotu. Przyłożył kartę a zamek odblokował dostęp. Nie zastanawiając się dłużej, żeby przypadkiem się nie rozmyślić, szarpnął gwałtownie za klamkę. Drzwi stanęły otworem. Światła w środku automatycznie się włączyły, ukazując rzędy szaf z szumiącymi głośno serwerami różniej maści.


Stał tak przez chwilę, w obawie czy tym razem też go coś przypadkiem nie zaatakuje, ale na tyle na ile był w stanie stwierdzić, w pomieszczeniu nikogo nie było. Pomiędzy rzędami szaf, dostrzegł na końcu pomieszczenia biurko z terminalem. Podszedł bliżej. Ekran terminala, pomimo że włączony, był cały czarny i tylko na środku świeciły się dwa jasne prostokąty. Miejsca na wpisanie loginu i hasła. Obok monitora i klawiatury leżała książka.


— Książka?! - zapytał sam siebie zaskoczony Max


Wziął ją do ręki, żeby przyjrzeć się jej dokładnie. Książka zupełnie nie pasowała do nowoczesnego wnętrza centrym danych. Była oprawiona w skórę, z bogatymi, mosiężnymi zdobieniami, zamknięta na zatrzask. Na okładce widniała głowa barana z wielkimi zakręconymi rogami. Żadnych napisów, żadnego tytułu - nic co mogłoby sugerować zawartość. 


Otworzył zamek i ostrożnie uchylił grubą okładkę. Na pierwszej stronie, wypisany ozdobnym pismem i mieniącym się atramentem widniał tytuł: 


WIELKA KSIĘGA MODERACJI


a pod nim tekst, który wyglądał na ostrzeżenie:


Gdy T0m@s2-H@jt0 zatwierdzisz enterem,

Nie będziesz jeno marnym luserem,

Lecz władzę ogromną do ręki dostaniesz,

I panem ich losu natychmiast się staniesz!


Przekartkował książkę, gdzie na kolejnych stronach drobne, odręczne pismo przeplatało się z ozdobnymi szkicami, wykresami i notatkami na marginesach aż zatrzymał się na ostatniej stronie. Tam, na samym jej środku widniał odręczny rysunek głowy barana, identyczny z tym na okładce a pod nim tylko jedno zdanie:


“Wszyscy są równi, ale Owce są równiejsze!”


Wiedział już, że znalazł to po co przyszedł. Wiedział, że musi zabrać księgę i wynieść na zewnątrz, żeby Dziwen mógł w niej znaleźć rozwiązanie i przywrócić kontrolę nad symulacją. Wiedział. Jednak nie mógł oderwać wzroku od mieniącej się złoto-zielonym sheenem głowy barana i wiedziony jakimś dziwnym impulsem położył ręce na klawiaturze i uzupełnił obydwa pola: 


- admin 

- T0m@s2-H@jt0


Nacisnął ENTER.

Szum serwerów zniknął gdzieś w oddali.


************


Dziwen aż krzyknął z przerażenia kiedy urządzenia monitorujące funkcje życiowe Maxa zawyły alarmami. 


— Max?! K⁎⁎wa!!!! Kurwaaaaa!!!! Co tam się dzieje!!!!!


Jego palce biegały nerwowo po klawiaturze pulpitu sterowniczego, przeglądając wszystkie możliwe logi i podprogramy w poszukiwaniu odpowiedzi - bez rezultatu. Nagle ekran jego monitora zgasł na moment by po chwili znowu się uruchomić. Ale zamiast znajomych okien i narzędzi - na czarnym tle mrugał tylko biały, prostokątny kursor.


Jesteś tam Max? - Dziwen niepewnie wpisał pytanie, chociaż wiedział, że ten obszar symulacji jest poza jego kontrolą.


Przez dłuższą chwilę nic się nie działo. Nagle pytanie zniknęło, a na ekranie pojawił się napis:


— Maxa już nie ma. Od dzisiaj zwracaj się do mnie @bojowonastawionaowca . I taguj, jak ze mną rozmawiasz!!!


************

1662 słowa

#zafirewallem

#naopowiesci

4a5957f9-ca15-4303-8e7f-def40988250c

Tak było... Nie wiem czy wiecie, ale pierwotnie na hejto nie miało być tagów, ale Owcen zagroził rodzinom adminów i specjalnie dla niego wprowadzili :]


Opowiadanie prima sort

Zaloguj się aby komentować

Kilka rzeczy złożyło się na na wytwór poniższy.


Po pierwsze mój autoban (albo autocenzura) na sonety w obecnej edycji naszej zabawy sonetowej, a nieco jestem jednak poetycko wyposzczony.


Po drugie wpis koleżanki @KatieWee , bo jeśli będzie reedycja tej opisywanej książki, to ja chętnie do takiej reedycji dołączę.


Po trzecie pogoda za oknem i wspomnienie tego, co już w tym roku przerabialiśmy, a nad czym w tym roku ubolewałem już w wytworze zeszłotygodniowym .


Po czwarte wreszcie zdobyte w związku z trzecim doświadczenie. Bo, jak to mawiali starożytni Amerykanie: fool me once – shame on you; fool me twice – shame on me.


Wiosno, więc – drugi raz już ci się mnie oszukać nie uda!


***


Nauczony doświadczeniem

czyli Widzę, ale nie wierzę (a przynajmniej nie ufam)


Za oknem słońce –

wyczuwam podstęp.


„Cudne manowce”

pisał Stachura

i ta wczorajsza pogoda bura

na takie chyba właśnie manowce

(mniej cudne – bo zimnym deszczem podmokłe)

prowadzić próbuje. Lecz nic nie wskóra.


Dwa razy się nabrać? Aha – akurat!


***


#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Ponieważ @splash545 śpi w szafie, albo obok, nikt inny zadania nie wstawił, to pozwolę sobie ja zaszaleć!


Temat: parzenie kawy

Rymy: mąka - bąka - chrząka - strąka


#naczteryrymy #zafirewallem #poezja

Czarna jest kawa tak jak biała jest mąka

Bez niej ledwo coś człowiek rano wybąka

Na ten zapach mój nos jak świnia na trufle zachrząka

Nie wymienił bym na nią nawet grochu strąka.

Zamiast kawy w ekspresie mąka

urządzenie coś o jakimś błędzie bąka

młynek mieli już zmielone, strasznie chrząka

zaś za oknem wiosna, groszek wychyla się ze strąka

Poranek bez kawy to dla mnie mąka.

Mąka? – złe słowo! Dobre się bąka

po głowie, w gardle jak chrząka

mi utkło. Ot, taka poranna strąka.

Zaloguj się aby komentować

Niestety, nie wytrzymałem


Ale @George_Stark może jednak coś napisze jeszcze.


Z dali widać tułów gruby

a z nim chudy, ramię w ramię

prędzej, prędzej, czarny chamie,

wracaj do swej z gówna budy!


Zaraz zdechną czarne czuby

kulą zmyje z nich infamię

z karabinem i w piżamie,

Szeryf nigdy się nie znudzi


Lecą kule w czarne ryje

Żaden z wstrętnych dwóch czarnuchów

tego ranka nie przeżyje


O litości! któryś wrzasnął

lecz żywoty oba gasną

nie ma z nami już smoluchów


#zafirewallem

#nasonety

#diriposta

Zaloguj się aby komentować

Wytwór wytworzony będąc podpuszczony przez @moll


Sonet o kapuście


Jesteś chudy, czy też gruby?

Czyś katolik, czy w islamie?

Mówią do cię panie, chamie?

Szukasz szczęścia, czy też zguby?


Gdy chcesz powód mieć do chluby

Zjedz kapustę, powiedz mamie

Zyskasz w oczach jej uznanie

Wtem fanfary rozbrzmią, dudy


Kto kapustę je, nie tyje

Można zrobić z niej racuchów

Się ze szczęścia skręcą ryje

Gdy kapustę ledwie mlasną


A gdy dzieci głodne wrzasną

Głąb im wepchnij wprost do brzuchów


#nasonety #zafirewallem

aa855e57-f11b-468c-b1b5-6b8c966d27e4

Zaloguj się aby komentować

Postaram się nie obciążać koleżanki @Wrzoo zanadto, stąd jest to prawdopodobnie ostatni mój wytwór w tej edycji (chyba że kolega @moderacja_sie_nie_myje3 nic do piątku nie napisze, to wtedy, zgodnie z zapowiedzią – groźbą? – zrobię to za niego ja).


Jest taki stereotyp (albo topos – jak kto woli), że jeżeli stara pana, no to z kotem. A stary kawaler? I oto, w ramach walki o równouprawnienie, przychodzę do Państwa z odpowiedzią:


***


Gadzie pożądanie


„Krokodyla daj mi luby!” –

takie właśnie wymaganie

zakończyło podrywanie

gdy mi we łbie były śluby.


Nie że byłem ja za gruby,

nie że zbyt oddany mamie,

ale gadzie pożądanie

przyczyniło się do zguby.


Lecz nie z rozpaczy, a z radości piję,

gdy widzę moich kumpli-geniuszów

co żony trzymają ich nie marchwią: kijem.


I nie mam wcale problemów by zasnąć,

i kawalerkę mam nawet własną

gdzie krokodyla drapię po brzuchu.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Mokry (z)gon


Zwłoki. Topielcy. Zwyczajne trupy.

Nie przy niebiańskiej, a przy Wodnej Bramie,

przy bramie, gdzie święty Pieter nie stanie,

bo stoją tam diabły i belzebuby.


I spod tej bramy orszak wyruszył

– takie grudziądzkie kolędowanie –

a gdy pod domem ten orszak stanie

to już za późno by pływać się uczyć.


Zaś Wisła znowu inaczej się wije –

po raz kolejny mapy retuszuj!;

uwzględnij: teraz ku Czechom płynie!


Orszak wyruszył już poza miasto

i ciągnie za sobą tę swoją straszność:

zmierza wzdłuż Wisły ku miastu Otmuchów.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

#nasonety


Dzień dobry, cześć i czołem. Każdego z Was witam w LXXII Edycji Najlepszej Zabawy Pod Słońcem Na Sonety!


W tym tygodniu dość niespodziewanie wróciła zima, zimno, ciemności i przykrości. A skoro zimno i ciemności, to strachy. I z racji strachów mam dla Was Jana Kasprowicza. I jego duby. Smalone. Ot, taka #diproposta .


Jan Kasprowicz

VI ("Co?... naprawdę?... Eh! smalone duby!...")


"Co?... naprawdę?... Eh! smalone duby!..."

"Jako żywo! wiecie, że nie kłamię:

Jak mgła siny stał przy samej bramie -

Widać nie ma spokoju duch Kuby.


Albo wtenczas, gdym z Bartkowej huby

Wracał do dom - święte krzyża znamię! -

Ten pies czarny!... te dwa węgle w jamie!

Panie! chroń mnie od powtórnej próby!"


I tak gwarzą, a deszcz w okna bije,

Drzwi coś skrzypią, słychać szczęk łańcuchów.

Wicher jęczy, pies w podwórku wyje.


Na kominku resztki ognia gasną,

Północ wciska się w izdebkę ciasną,

Strach przejmuje w tę godzinę duchów...




A że kryteria wygranej pozostaną nieznane do finału, to uprzedzę Was tylko — warto się postarać ( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ)


#zafirewallem #poezja

9c17dbdb-1467-4592-be7d-2e6cb3ce1e09
Wrzoo userbar

@Wrzoo jeśli w końcu czas przyjdzie

by pleść duby smalone

nigdy nie wierz głupocie

bo co autor widzi, a patrzy, a nie chce

no coś tam wiersz napisze, połechce

nic chyba dobrego z tego nie wyjdzie

konkluzja, sprawdzone:

pewnie lepiej niż w bagnie

kąpać się w błocie

Zaloguj się aby komentować

Dobry wieczór!


Dzisiejszy temat i rymy sponsorują @splash545 , @fonfi i wyżej podpisana!


temat: malowanie jajek

rymy: łupiny - wzorek - porek - kpiny


Życzę udanej zabawy!


#naczteryrymy #zafirewallem #poezja

Tatuowanie jajek.


D⁎⁎a jak czosnek bez łupiny!

Z przodu rozporek i jędrny porek,

Dziarniesz mi worek w ładny wzorek?

Za dwie godziny? To są kpiny!

Jak z betonu zrodzone kasztanu łupiny,

I strugi potu w łez układające się wzorek,

Jej życzenia dręczą mej męskości porek,

Bo "pomaluj se jajka" to są jakieś kpiny!

Wielkanocna zagłada


Po atomowym wybuchu zostaną łupiny

ciało moje stworzy na ścianie wzorek

ostanie się tylko z metalu rozporek

na zgliszczach świata nie będzie czasu na kpiny


*nie na temat, ale kto robi dziś na temat

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Jest piątek. A skoro jest piątek, to jest mi, jak zwykle niezmiernie miło poinformować Państwa, że właśnie dobiegła końca kolejna - LXXI (słownie: 71) edycja naszej zabawy #nasonety w Kawiarni #zafirewallem .


Na początek muszę się Państwu przyznać, że otwierając tę edycję niecały tydzień temu, kiedy to w sposób arbitralny - żeby nie napisać bezczelny - narzuciłem wymagania ilościowe, naszły mnie wątpliwości. Całe dwie mnie one naszły:


  • Po pierwsze, czy aby nie nadużywam pozycji - nie bójmy się tego słowa: siły, wynikającej z faktu bycia organizatorem? W końcu daleki jestem od bycia despotą. A przynajmniej nie chciałbym być za takiego uważany, a “legalistę” od “despoty” cienka zapewne dzieli granica.

  • Po drugie, co to będzie jeśli nie uda się nam dać z siebie tych 10% i nie zbierze się grupa siedmiorga (i jednej dziesiątej) autorów?


Na szczęście nikt mnie nie zlinczował, @George_Stark mnie z Kawiarni nie wyrzucił a @bojowonastawionaowca bana nie dał. Państwo natomiast, nie wiem czy to dzięki zgrabnym rymom wiersza Juliana Tuwima, czy dzięki mojej brutalnej w swojej formie zachęcie, dzielnie stanęliście na wysokości zadania za co serdecznie i z całego, radującego się serca - dziękuję!


Czas zatem na cyferki. Do rywalizacji przystąpiło, zgodnie z moimi obawami, dokładnie (z dokładnością do jednego miejsca po przecinku) 7.1 poety. Poeci Ci opublikowali łącznie 15 utworów, z czego Pan @George_Stark wyprodukował ich sztuk osiem, Pan @splash545 dwa, a pozostałe osoby, które za chwilę szczegółowo wymienię - po jednym.  


Przejdźmy teraz do najciekawszej części tego podsumowania - przeglądu tygodnia.


Antoni Tonący by @George_Stark ️11

Tradycyjnie już pierwszy na scenę wyrwał się Pan @George_Stark , z kolejnym klasykiem z Cyklu Grudziądzkiego. Gdyby nie fakt, że rymy do momentu ogłoszenia są niewiadomą to pomyślałbym, że on te wiersze ma przygotowane "na zaś". Co zaskakujące, bohaterem wytworu nie jest znany nam wszystkim Jerzy (ani Wiesiek). Poznajemy więc nową postać - Antoniego, któremu mamy okazję towarzyszyć w czasie kiedy z chłopca przeistacza się w młodego mężczyznę. Obserwujemy jak za sprawą buzujących hormonów na jego dziecięcych, strażackich fascynacjach pojawia się pierwszy zarost, strażaków zmieniając w "strażaczki" (dziwny ten zarost...), a chłopięcą fascynację, w pierwszą młodzieńczą miłość. I jak to z pierwszymi miłościami bywa - jest ona nieszczęśliwa. Co z kolei prowadzi do tragedii “grudziądzkiej”. W tym momencie możemy odetchnąć tylko z ulgą, że jednak nie był to Jerzy…


1/10 poety by @splash545 ️14  

Pomimo moich próśb i uwag, żeby nie traktować kwestii "porcjowania" autorów zbyt dosłownie, Pan @splash545 oczywiście (OCZYWIŚCIE) postanowił spełnić wymagania literalnie - co do joty - dostarczając dziesiątą część poety. Nie dowiadujemy się, która to jest 0.1 część poety - choć może to i lepiej. Wiemy natomiast, że pozostałe 0.9 się nie zmarnowało: "Poety koniec żywota, Nakarmmy zwłokami kota" i że ten mały ułamek poety "Wiersza napisać nie zdołał". Mam tylko nadzieję, że autor nie uszczuplił w ten sposób naszego Kawiarnianego grona. Jeśli znowu ktoś zaginie to wiecie kogo winić…


Bywa czyli Degradacja klasowa by @George_Stark ️11

Rymy Tuwima ewidentnie przypadły do gustu Panu Dżordżowi, bo dosłownie chwilę po pierwszym wytworze przybiega do nas z kolejnym. W utworze zachwyca nas przede wszystkim (choć nie tylko) jego forma. Mistrzowska zabawa słowem, wieloznaczeniowością i rytmem. “Być było dobrze: gdzie mógł być – bywał; lecz bywać przestał, bo tak już bywa” wgniata w fotel nie mniej niż podróż pociągiem, do której autor nawiązuje opisując życiowe - nomen omen - “koleje” losu podmiotu lirycznego. A smakowite, niewinne nawiązanie w ostatniej, refleksyjnej tercynie do twórczości innego Georga - Orwella: “albowiem byt jego jest bytem **prola**” - to już tylko wisienka na tym wielowymiarowym torcie. 


Problem zardzewiałych zawiasów by @George_Stark ️16  

Z “Problemem zardzewiałych zawiasów” miałem niemały… problem. Bo utwór ten dotknął mnie osobiście. To znaczy nie tyle dotknął mnie, co dotknął uszkodzonego zawiasu w jednej z szafek w mojej kuchni. Dotknął również faktu, że zawias ten pozostaje uszkodzony już od dłuższego czasu. Od czasu tak długiego, że żona przestała mi nawet co pół roku o nim przypominać. I nie ważne ile razy czytam ten wiersz, to nie mogę się zdecydować, czy jest on wezwaniem - swoistym podprogowym przekazem - żebym się tym zawiasem zajął, czy może zgodnie z ostatnim wersem "Weź i ten zawias idź i mu olej" powinienem sprawę jednak olać. Na razie, póki co wciąż myślę…


Czarna polewka by @moderacja_sie_nie_myje3 ️13

Powrót z zaświatów, proszę Państwa. Czyli rzec można Sonet zombie… Pan @moderacja_sie_nie_myje3 wykorzystawszy, niczym kot, już dwa życia i cieszący się trzecim, przychodzi do nas z klasycznym motywem zbrodni i kary. Fakt, zaproponowana przez autora kara - terminalna - może wydawać się nam odrobinę zbyt brutalna, jak na zbrodnie:


  • łakomstwa ("Grube smoluchy siedzą i chleją"), 

  • braku higieny ("Brudne paluchy do szklanic się kleją"

  • czy nieobyczajnego zachowania ("Bekać im teraz się głośno zachciewa")


Musimy jednak zrozumieć, że czasami, za pomocą wyrazistych środków literackich ("pierwszy już leży w krwi własnej brei" czy "nie dobiegł dalej niż do żywopłota"), trzeba zbudować atmosferę grozy aby skupić, jakże rozproszoną dzisiaj, uwagę czytelnika-adresata. W tym wypadku zapewne współczesnej, źle wychowanej młodzieży. A przewijający się gdzieniegdzie w wytworze kolor ”czarny” nie ma tu przecież żadnego znaczenia…


Pączki by @George_Stark ️11

Jak dobrze, że otoczony jestem ludźmi życzliwymi. Ludźmi, którym wzajemne nasze dobro czy też może bardziej - dobrostan, ten fizyczny i duchowy - leżą na duszy. Utworem “Pączki” Pan @George_Stark , jak zresztą sam pisze, postanowił zadbać o moje samopoczucie dostarczając mi kolejnych materiałów do głębokiej analizy i zadumy oraz radości z dzielenia się z Państwem wnioskami z tej analizy wyciągniętymi. A temat jest ważki, bo pod postacią “pączka” traktujący o wieku. Wieku tak zwanym słusznym i związaną z nim, coraz mocniej ograniczoną paletą przyjemności. Zwłaszcza tych na literę “P”. Wspólnie z autorem dochodzimy do wniosku, że z dostępnych w moim wieku przyjemności (na “P”), to nawet w kwestii pierdzenia należy zachować daleko idące środki ostrożności. W związku z tym, tytułowy “pączek” faktycznie może być ostatnią bezpieczną przystanią. Taką przystanią przez słodkie “P”. (Nie ukrywam, że sytuacji tej smaczku dodaje fakt, że podsumowanie to piszę spożywając pączek właśnie)


Pączki czyli Żart wiosenny by @George_Stark ️11

Pączki czyli Żart wiosenny” jest wyrazem tęsknoty. Tęsknoty za rzeczą utraconą. Mawiają, że do dobrego człowiek szybko się przyzwyczaja. A ci co tak mawiają, to samą prawdę prawią. Dlatego kiedy zostaliśmy chwilowo otuleni i rozpieszczeni pachnącym, ciepłym i świeżym ciałem pani wiosny, a ciało to zostało nam gwałtownie odebrane na rzecz starej, dogorywającej i zgryźliwej zimy, to ograbieni tą przerwaną pieszczotą z rozkoszy - cierpimy. A wyraz tego cierpienia i tej tęsknoty za świeżym i jędrnym - autor zawarł (w imieniu nas wszystkich) w swoim wierszu właśnie. Dziękujemy Panie @George_Stark .


Klasyczny sonet namawiany by @splash545 ️17

Panie @splash545 - źle, źle i jeszcze raz źle. No jaki klasyczny, jak nie klasyczny. Ten sonet znaczy się. Sonet klasyczny, proszę ja Pana, to ma wersów 14. Wersy te, proszę ja Pana, to powinny układać się we dwa tetrastychy i dwie tercyny. Co więcej, żeby on był naprawdę taki klasyczny i czysty to jeszcze powinien mieć po 13 zgłosek w tych wersach. Więc ten Pana sonet, proszę ja Pana, to on jest “antyklasyczny”. Ale przyznać muszę, że w dwóch kwestiach ma Pan całkowitą rację:


  • w tym, że "fonfi z Dźordżem się starzeją"

  • w tym, że "wełniasty stwór beczący, do zabawy nie dołączy(ł)"

  • i w tym, że "fonfi z Dżordżem bardzo by chcieli, żeby płeć druga, urodziwa…", no chcieliby, chcieli...


Czyli jednak nie w dwóch, a w trzech kwestiach tę rację Pan ma…


Mam ostatnio smaka na ryby by @Wrzoo ️25

Mam ostatnio smaka na ryby” to utwór, w którym autorka - Pani @Wrzoo - za pomocą dwóch rybek małej uklejki i nie tak małej serioli (wiedzieliście, że seriole mogą osiągać rozmiary do 2m długości?!), powala nam zajrzeć w swoje stany emocjonalne. Uklejka to panegiryk (trudne słowo) poukładanego, spokojnego i niemąconego problemami pierwszego świata, życia autorki. Życia, którego już nie ma, ponieważ skuszona "tłustym robakiem" Pani @Wrzoo , daje się złapać na haczyk i zmienia pracę. Alegorią (troszkę mniej trudne słowo) tej zmiany jest właśnie seriola. Seriola, która orientuje się, że nie dość, że została z bezpiecznej wody wyciągnięta, to jeszcze wylądowała na talerzu. A na dodatek gdzieś w tle słychać niepokojące: “Z rybom, tak?!”


Tu!! by @adamszuba ️12  

Wszyscy wiemy, że Pan @adamszuba lubi operować obrazem. Żeby operować obrazem, czy to w fotografii, czy w poezji trzeba mieć spostrzegawcze oko i dostrzegać nim okazje, albo może raczej inspiracje tam, gdzie pozornie o nie ciężko. Inspiracja, o czym dyskutowaliśmy już wielokrotnie, potrafi człowieka zainspirować w najmniej oczekiwanych okolicznościach. W autobusie. Na przejściu dla pieszych. Albo dajmy na to w toalecie. Poezję kloaczną już tutaj mieliśmy, fotografii raczej bym nie chciał oglądać… Jednak w tym konkretnym przypadku Pan @adamszuba zainspirował się - na szczęście - na spacerze. A efekt tej inspiracji możemy podziwiać nie tylko na klimatycznych fotografiach, ale również w obrazie malowanym słowem. A nawet słowami. Ubranymi w 16 wspaniałych wersów.


O zgubnych skutkach tupania nóżką by @fonfi ️14

Tupnięcie nóżką okazało się być, wbrew tytułowi wiersza, bardzo owocne. Nie dość, że udało się zmobilizować Szanownych Państwa do wiosenno-poetyckiej aktywności, to jeszcze obrodziło nam utworów tyle, że nie wiem kiedy uda mi się skończyć to podsumowanie. Zwłaszcza, że kątem oka widzę, że @George_Stark nie przestaje dbać o moje dobre samopoczucie i podrzuca kolejny wytwór. A i nóżka już nawet - dziękuję - boleć przestała… 


O tym jak Jerzy trafił do stomatologa by @George_Stark ️15

Niewiele brakowało, a umknęła by mi w podsumowaniu ta perełka. Zapewne poprzez celowe nieotagowanie jej przez autora. A wielka szkoda by była i to nie tylko przez fascynujący zwrot na określenie aktu miłosnego: "przyssać się", który jest jednocześnie tak uroczy i tak obleśny, że do tej pory nie mogę się zdecydować jaki jest bardziej. Głównie jednak dlatego, że utwór ten dowodzi ostatecznie (co zauważył już nawet Pan @splash545 ), że nie tylko ja, ale i Pan @George_Stark się starzeje i najwyższa pora by kompleksowo zadbać o swoje zdrowie. Zacne to i chwalebne, że Jerzy wybrał się do stomatologa. Ale chyba czas zbadać też o oczy. Bo autor ewidentnie źle doczytał. Mnie w tej edycji chodziło o 7 AUTORÓW, a nie 7 UTWORÓW, które to Pan @George_Stark łaskaw był skwapliwie sam osobiście dostarczyć. I to nawet nie licząc tego jednego właśnie opisywanego. Dlatego Panie Jerzy, zapraszam do okulisty. A jakież z wyleczonym wzrokiem będą widoki na ten dekolt u dentystki…


Tęskny wiersz poety tęskniącego by @George_Stark ️13

Motyw tęsknoty nad wyraz często przewija się w obecnej edycji. A to tęsknoty za wiosną. A to za utraconym spokojem w życiu. A to za młodością. Tym razem jest to tęsknota za jednym z nas. Mogę jedynie napisać, że życzę i sobie i Państwu, żeby ktoś kiedyś dał tak wspaniały wyraz tęsknoty za nami, kiedy nas już gdzieś zabraknie. Chociaż mam nadzieję, że w Kawiarni nikogo już więcej nie zabraknie. Prawda Panie @splash545 ? PRAWDA?!


Na przykład w połowie maja w Warszawie by @KatieWee ️16

No nie wiem czy mogę się zgodzić z tezą stawianą przez Panią @KatieWee , że "z braku słońca i ciepła poeci smutnieją". Jak to mawia moja teściowa: “polemizowałbym się”. Patrząc na cały zimowy okres, w czasie którego miałem przyjemność uczestniczyć w Kawiarnianych zmaganiach, to raczej nie mamy na co narzekać. Chociaż już z kolejnym stwierdzeniem, że "Gdy panny na ulicy zaczną się rozdziewać, Wszystkiego po poetach można się spodziewać" “polemizował się” nie będę. Zwłaszcza, że wyraźnie mowa jest o poetach, a nie o poetkach. W każdym razie jest mi niezmiernie miło, że postanowiła Pani jednak "Rzucić się (…) na szerokie pola" i dołączyć do nas w bieżącej edycji bo nie dość, że dopełniła Pani swoją osobą grupę siedmiorga autorów to i wytwór wspaniały.


Po sobotnim treningu by @George_Stark ️13

“Kyrie eleison”! - jakby powiedziała Pani @UmytaPacha . Chyba muszę anulować synowi karnet na siłownię! Szybko kończę tę edycję, bo jeszcze - nie daj boże - ten utwór wygra!


W tym miejscu, jak zwykle dochodzimy punktu, gdzie jedyne co nam pozostaje to ogłosić zwycięzcę. Albo, jak na przykład dzisiaj - zwyciężczynię. Ponieważ w LXXI (słownie: 71) edycji naszej zabawy #nasonety , przygniatającą przewagą głosów, pierwsze miejsce przypada Pani @Wrzoo za jej wytwór “Mam ostatnio smaka na ryby”.


Gratuluję.

Współczuję.

Pozdrawiam.


#zafirewallem #nasonety #podsumowanienasonety

Matko boska @fonfi ;_;

Dziękuję. Postaram się wrzucić nowy sonet dziś jeszcze przed tym, gdy Kopciuszkowi wybije zegar.

Zaloguj się aby komentować

Ponieważ kolega @Dziwen ubolewa, że symulacja mu się sypie i że w kawiarence nie jest już tak jak dawniej bywało , postanowiłem wyjść mu naprzeciw i jakoś mu tę symulację spróbować załatać. Chęci miałem dobre, wymyśliłem nawet – całkiem moim zdaniem zgrabny – ostatni wers, który później (nawet w prawie niezmienionym brzemieniu) użyłem w wersji ostatecznej poniższego wytworu. Droga do tego wytworu była jednak kręta i, przyznaję, zgubiłem się na niej. Nie osiągnąłem zamierzonego celu, bo wiersz miał być o czymś zupełnie innym, ale patrząc na ten wers, który miał wieńczyć zamierzony utwór, pomyślałem sobie że przywołany w nim mięsień może boleć również z innych powodów, nie tylko w wyniku zbyt obfitej defekacji, co miało być tego zamierzonego wiersza tematem przewodnim. No a skoro o mięśniu mowa, a mięśnie się przecież trenuje, to osiągnąłem cel inny niż zamierzony, ale moim zdaniem również zgrabny:


***


Po sobotnim treningu


Siłownie wieczorną porą pęcznieją –

chłopaki ostro żelazo grzeją!

Rzeźby się jeden z drugim spodziewa:

bicka, co będzie twardy jak heban.


Myśli, że będzie suczki wyrywał,

a tu kolega tylko podziwia

ciało błyszczące od potu, olei –

komplement rzuci, rady udzieli.


Uwaga, jaka by tam nie była,

zawsze mężczyźnie jest przecież miła.

A więc kolejny wieczór – sobota,

odwiedził kolegę, ten go omotał,


bo inne mięśnie trenować by wolał:

później przez tydzień zwieracz go bolał!


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować