Zdjęcie w tle

Społeczność

Kawiarnia "Za Firewallem"

77

"Mnie to się marzy, żeby ona była miejscem wszelkich swawoli słownych" @George_Stark #naczteryrymy #nasonety #naopowiesci #klubczytelniczy

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

A ja się z Państwem podzielę dzisiaj wytworem całkowicie pozakonkursowym. Dumałem sobie, jaką by tu ułożyć dedykację w książce dla pani nauczycielki od języka polskiego, która pomogła mojemu pierworodnemu ogarniać się przez te kilka lat nauki w liceum. Bo ja to jednak jestem na bakier z językiem polskim. Z językiem polskim jako przedmiotem szkolnym, a konkretnie to z jedyną słuszną, odgórnie narzucaną, szerokopojętą wykładnią systemu edukacji.


Ale odbiegam. A zatem, jako że rzeczona książka to są Sonety i Poematy Williama Shakespeare'a, to siłą umysłu wydumałem (zaznaczę, że nie bez wysiłku), że może - tak dla odmiany - sonet napiszę?


No to napisałem.


Z językiem polskim Stanisława przeboje


Napisał raz ojciec rozprawkę za nygusa,

Sformułował tezę, użył trzech argumentów,

Lecz nie chciał nauczyciel docenić talentu,

I dostał za ojca Staś pałkę. Choć z plusem.


Więc żeby kolejnej nie zaliczyć już wpadki,

Fachowego wsparcia zaistniała potrzeba,

A Pani Luiza - dar losu lub nieba! -

Prosto z mostu rzekła: – Spiąć trzeba pośladki!


I Stanisława w mig wzięła w obroty,

A on się też zabrał w mig do roboty,

By zaległości nadrabiać w beletrystyce.


Tak Pani Luiza braki jego łatała,

Że siadł na maturze i bez trudu wspaniałą

rozprawkę napisał… Na matematyce.


#zafirewallem #tworczoscwlasna

@fonfi no no, jak uczysz syna pisać rozprawki na matematykę to co się dziwisz, że 1+ dostaje


Fajny sonecik, teraz czekamy na panią Luizę, żeby odbiła piłeczkę! xD

Zaloguj się aby komentować

Czy to samolot? Czy to superman? Nie...


Ten kolega to nie sroka, ani żadna wrona

Chciałbym, by kiedyś mnie zaprosił do kina

Choć w @bojowonastawionaowca odbyt się zaklina

To wciąż zachowuje przy tym szlachetności znamiona


Kawką zapija, nawet gdy sen go nie ścina

W naczteryrymy każdego pokona

Kolejna książka na licznik wrzucona

Niesie w świat dumne swe imię @pingWINa


Nieważne co dzierży, dwuręczny płaskownik czy szpada

Każdym skrobnie sonet, co się kurde nada

Bo w tym słodkim ciele równie słodki duch drzemie


Tylko proszę odpowiedz na to wyznanie moje

Nie chcesz być wciągany? Załóż armatnią zbroję

I skrobnij no coś tu, zrzucając sukcesu brzemię


#nasonety #zafirewallem #diriposta


Korzystam z patentu Dżordżiego, by przestraszyć moderatora, ale byłbym głupi, gdybym nie skorzystał.


Kolega pisze w sonetach, że nie chce być wciągany, a tu, żeby nie być wciągniętym, trzeba napisać sonecik, więc myślę, że nie narażę się. Jeśli jednak - przepraszam.


Dziękuję koleżance za wyróżnionko.


Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Zaloguj się aby komentować

Róże jej były niebywale małe

Lecz chęci ich wzrostu jednakowoż duże

Myślała jak wzrost ich by tu podbić w biurze

Zatem pod róże nawaliła kałem

Chciałem wakacje, mogą być małe

pojadę nad morze, najlepiej duże

zostaje Bałtyk, mówią mi w biurze,

więc pojechałem i pływam z kałem

Zaloguj się aby komentować

#nasonety #diriposta


Królu Rogerze


Słyszysz głośny ryk, który jakby wyszedł z łona?

To woła ten, co co rano mocno się spina

Od podsumowania dnia dzień nasz zaczyna

To @RogerThat — nie nabijam Was w balona!


Jego sonety spijasz szybko niczym klina

I ciekawostkami jego umajona jest ta strona

W avatarze ma jakiegoś Pinokio Stallone'a

I pieska czasem wrzuci, chłop cud miód malina


Nie jest w ciemię bity, i mucha nie siada

Chciałbyś mieć go za swego sąsiada

Zasługuje za to na piorunów premię


Bo tworzy nam kontentu za Tomków dwoje

A teraz, moi mili, kończę te przeboje

Bo wyczerpuje mnie nowej pracy brzemię


#zafirewallem

Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

No pasowały mi tak te słowa z proposty, że nie mogłam inaczej


Wodna pokusa


Nie dla niej przefermentowane winogrona,

Nie pija tak jak cała reszta kobiet wina,

bo to jest nasza rusałka - wodna dziewczyna,

po piciu z radości wznosi w górę ramiona.


W swoim #codziennepiciu jednak nie przegina,

przygarnia nas bez wyboru do swego łona,

gdy nas wielu, to aż ze szczęścia zróżowiona,

do picia jeszcze nieprzekonanych zaklina


mówi, że picie energoli to nie zdrada - 

takie o dziku spod jej palców słowo pada! 

Nawet nie wiecie, jaka radość przeszywa mię


że aprobuje kompocik. Już się nie boję!

@Wrzoo kochana, znamy też inne pasje twoje,

cieszymy się odkrywając co w Tobie drzemie


#zafirewallem #nasonety #diriposta

bc17b84c-2ded-481e-b4d7-8d53201045f1

Zaloguj się aby komentować

Na konto wjechała poselska dieta,

knur już baluje, zaczęła się feta,

wóda się leje, w szklance jest lód,

głód mu nie grozi, wyborczy cud

Zaloguj się aby komentować

No dobrze, dostałem jakimś rykoszetem piłeczkę od @George_Stark , chociaż ta właściwa jest teraz po stronie pani @KatieWee . Ale jest mi to nawet na rękę, że gramy w debla i to dwoma piłeczkami, więc podaję do pani @KatieWee zanim ona mnie uprzedzi i zdąży tę swoją właściwą piłeczkę gdzieś posłać, przez co ja stracę szansę na dobrego "ścina". I tym sposobem pani @KatieWee ma teraz dwie piłeczki. Ale podobno od nadmiaru głowa nie boli.


Ten pierwszy raz


Wchodzisz nieśmiało, jakby lekko przestraszona,

Tak tu przytulnie, miękki dywan się ugina,

O świecie - co za drzwiami - szybko zapominasz,

Jest tylko cisza, twoim oddechem mącona.


Przez szpary w zasłonach, światła odrobina

Półmrokiem sprawia, że stajesz - zawstydzona,

Wtedy dłoń na ramieniu kładzie Ci ona,

I szepcze: – Weź oddech, nie musisz się spinać.


Do fotela prowadzi, delikatnie sadza, 

I jak się zachować dobrotliwie doradza,

A potem jeszcze mówi: – Katie mam na imię.


Już wiesz że zbyteczne były lęki twoje,

I już biblioteki się wcale nie boisz,

Choć ten pierwszy raz - to przeżycie olbrzymie.


#zafirewallem #nasonety #diriposta

Zaloguj się aby komentować

Szanowni Państwo,


uwaga koleżanki @KatieWee o zastanowieniu się nad formułą zabawy wydaje mi się słuszna, ale ja na szybko nie mam żadnego pomysłu, a później nie będę miał czasu, więc tę, XV edycję zabawy #naopowiesci poprowadzimy w formule dotychczasowej. Jeśli ktoś ma jednak jakieś pomysły, proszę śmiało pisać. Na przykład w komentarzach pod tym wpisem.


Żeby jednak może Państwa zachęcić do aktywności spróbujemy pobawić się parodią, pastiszem albo możemy to nawet uznać za za fanfiki, bowiem:


tematem tej edycji będzie Szeryf Kowalsky

a gatunkiem (jakże by inaczej!) western.

Liczba słów to od 10E1 do 10E4, że tak pozwolę sobie zaszpanować moją znajomością notacji naukowej, a w języku ludzkim oznacza to po prostu od 10 do 10 000.


Proszę się bawić dobrze!


#zafirewallem

#naopowiesci

Zaloguj się aby komentować

Szanowni Państwo,

w związku z tym, że w tej edycji wzięło udział dwoje uczestników - kolega @George_Stark oraz ja osobiście, wygrywa oczywiście kolega.


Może to czas na zastanowienie się nad formułą zabawy, tak żeby stała się bardziej atrakcyjna dla naszych kawiarenkowiczów?


Pozostawiam tę kwestię otwartą i przekazuję pałeczkę zwycięzcy


#podsumowanienaopowieści #naopowiesci #zafirewallem

@KatieWee Ja się przyznaję bez bicia, że po prostu to "opowiadanie historyczne" mnie trochę zbiło z pantałyku. Próbowałem się w konwencję wstrzelić, ale jakoś chyba nie mój gatunek i się poddałem. Może, jak to mawia @George_Stark , trzeba było olać zasady

Dziękuję serdecznie za edycję, ja się bawiłem przy pisaniu świetnie. Inni niech żałują, bo stracili taką okazję do zabawy.


Pozwolę sobie jeszcze zamieścić linki do opowiadań, bo ci podgrudziądzcy Prusacy nauczyli mnie jednak, że Ordnung muss sein.


Wanda autorstwa @George_Stark ;

Opowiadanie bez tytułu autorstwa koleżanki @KatieWee ;

Ja myślę, że wrócę, jak przeczytam te zaplanowane 12 książek w tym roku, bo na ten moment wolny czas podzieliłem na bieganie i czytanie, i już nic więcej nie mogę wcisnąć

Zaloguj się aby komentować

No jak ping-pong, to niech będzie ping-pong. Skoro dostałem piłeczkę od kolegi @fonfi, to wypadałoby ją odbić. Więc odbijam:


***


Proszę ja Ciebie


Kiedyś napisał, że się nań żona

spode łba patrzy, gdy pisać zaczyna,

gdy licząc sylaby palce wygina

w noc późną czasem – przy rozsuniętych okna zasłonach.


Pomimo tego: on tonie w rymach,

nawet gdy szkoła maturą majona,

gdy dziecku stresy pomaga pokonać,

to coś tam skrobnie. I poziom trzyma.


I za to właśnie należą się brawa,

bo w życiu (a życie to całkiem poważna sprawa)

dobrze jest mieć coś tak dla siebie.


Dziękuję, kolego, za rymy Twoje

i w naszej lidze (przyznajmy: oldboje)

na więcej liczę. Proszę ja Ciebie.


***


#nasonety

#zafirewallem

@George_Stark Ale ta "szkoła maturą majona" no to po prostu piękna jest. W ogóle całość jest wspaniała, ale skąd ty wiesz, że ja na palcach zgłoski liczę??

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

W zeszłym tygodniu troszkę zaspałem, to dzisiaj od razu zanim zapomnę, dzielę się z Wami wierszami (o zrymowało się :D). Niestety dzisiaj zastał mnie smutny widok, bo ramka była pusta. To znaczy z jednej strony fajnie, bo ktoś się poczęstował wszystkimi wierszami, ale z drugiej nie ma nic świeżego. Dlatego jedyne co to powiesiłem się z którymś swoim naczterorymowym wytworem i uzupełniłem przydziałem z centralnej dystrybucji.


PS. Dodam tylko, że Po-wieki mnie szczególnie urzekły. Uwielbiam taką zabawę formą. Aha no i te "mrące płatki" z Dotyku - no piękne.


——————————


Wiersze z "centralnej dystrybucji":


——————————


Po-wieki


W porywach (nie)wystarczalności

Układasz

Na wyciągnięcie chwili

Mimowolnie oderwane szep-Ty

Osieroconym wzruszeniem

Zamieniasz w korale

Krople spod przymkniętej

Powieki

Jak zdobienia

Ślady po których

Tam i z powrotem

Aż po

Wieki


Monika Miłosz


——————————


Kochanie


Miłość jak z "Pamiętnika"

lub za naszych dziadków

z filmów romantycznych

i ta z "Titanica"


Doświadczyć każdej z nich

chciałabym choć raz,

patrząc Ci w oczy

i zatopić się w nich


Razem na diabelskim młynie

lub dożyć starych lat

pocałunków przy zachodzie

nim miłość nie zatonie


Nikola Kieruj


——————————


Retro


W filmowym pocałunku zastygam

Powieki zamykają się

Naszym profilem

Dotknięte

Czarno białym momentem

A może sepii magią w starym filmie

Dotykasz moją nieskończoność

Jej wyobrażenie

Może

Muzyka mrowi pod skórą

Stary ekran śnieży

Powieki ważą

Już tonę

Tonę


Justyna Kasprzyk


——————————


Dotyk


Spadłeś rosą

na więdnącą różę

mrące płatki

zwilżyłeś czułością

zapłonęła...

być może na chwilę

ale kona

dotknięta miłością


Ina Jambroziak


——————————


#zafirewallem #punktwymianypoezji - tag do czarnolistowania

a2d9b766-b7ac-4304-819d-6af467f41201
1ed58f75-2679-4509-b12b-0dce3d4c13b9
916b2066-2fe8-4237-a0b3-dafe5024f3fc

Zaloguj się aby komentować

Książki


Książki kolejne jej wpadły w ramiona

Plecak już pełen, kręgosłup wygina

Z targów następnych wyjedzie drezyna

Zmieści się na nią zdobyczy choć tona


W bagażniku pomieści jej to chłopina

Bo Katie być lubi z książkami wożona

Bibliotekarka wspaniała, w zawodzie spełniona

Wie, że z czytania dobra jest dopamina


Dla czytelników taka jest moja rada:

Miej regał solidny gdzie się książki wkłada

Gdyż musi wytrzymać ciężaru ich brzemię


Najlepiej regałów by było choć dwoje

Gdy nie wystarczy, wstaw je też na balkonie

A co się nie zmieści to zakop to w glebie


@KatieWee czekamy na Twoje odbicie.


#nasonety #zafirewallem

942367a5-ae9b-4191-aee3-3155fe3078b5

Zaloguj się aby komentować

Ja wiem, że piłeczka jest teraz po stronie pana @splash545 , ale jak już wcześniej zacząłem to nie mogłem nie skończyć. A jak już skończyłem no to głupio by było się nie podzielić. No to się dzielę. Z dedykacją dla @George_Stark .


Już witał się z gąską


Już byłeś pewien, żeś innych pokonał,

Bo sonet twój to poezji wyżyna,

Lecz czekaj, czekaj - wnet zrzednie Ci mina,

O błędzie swoim się szybko przekonasz.


I choćbyś nie wiem jak mocno się zżymał,

Że twoja sztuka to jest uwznioślona,

Publika będzie i tak niewzruszona,

Gdy On - od niechcenia - napisze ryma.


Bo jak do pisania Jerzy zasiada,

To słowem jak szpadą cios zaraz zada,

I twój wysiłek jak krew będzie w ziemię.


I podczas gdy rymy wymyślasz w znoju,

To on o żołądka napisze rozstroju,

Trzy albo cztery sonety, nie jeden!


#nasonety #zafirewallem #diriposta

xdd edycja dissowa byla jeszcze zanim postradales zmysly, znaczy "dolaczyles do grona aktywnych kawiarenkowiczow", ale tam to juz grubianskie troche teksty. A raz nas @spawaczatomowy pocisnol nie dal sie wyruchac bez walki.

Zaloguj się aby komentować

Don Luigi myślał że jest bardzo cwany

Zawsze w garniturze i wąs miał zadbany

Lecz nadmierna pewność siebie to grobowa deska

Z dziurą w głowie wygląda teraz jak groteska.

Chciał być oszczędny, no i też cwany

Średnio był z niego kawaler zadbany

Znał swoje szanse, więc była deska,

a w desce dziura, wyszła groteska

Dodam tylko, że pierwotnie tematem miała być dziura w płocie, stąd ta deska, ale zostawiłem jednak dowolność. A jak widać większość poszła w inną stronę

Zaloguj się aby komentować

Niedawno przeczytałem ciekawe opowiadanie, które zaczynało się od "Mówią, że...". Bardzo mi wtedy ta konstrukcja przypadła do gustu, a dzisiaj jakoś tak sama wyskoczyła z czeluści pamięci. A jak już wyskoczyła i nie chciała się schować to trzeba było z niej zrobić użytek. Dlatego, zanim kolega @splash545 ogarnie się z odbiciem piłeczki to przychodzę z dedykacją na niego. No i może trochę dla @bojowonastawionaowca .


Tak mówią


Mówią, że wielka jest z niego persona,

Mówią, że spokój w nim mnichów tuzina,

Mówią, że innych mądrością zagina,

Tak mówią - poeci z kawiarni grona.


Lecz niech cię nie zmyli łagodna mina,

Gdy sonet tkają pajęcze ramiona,

To w lepkie rymy co rusz wpada ona,

Bojowa Owca, a on - Splash - ją dyma.


Gdy jej się dobiera lirycznie do zada,

Ta beczy cichutko, tym pieszczotom rada,

I ryje z rozkoszy swą raciczką ziemię.


A kiedy amory skończą oboje,

Z właściwym sobie stoickim spokojem,

W dal się udaje spełniony Splash. Biegiem.


#nasonety #diriposta #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

#naopowiesci #zafirewallem


Cztery czarne koty obserwowały się z czterech kątów wysprzątanego idealnie podwórka. Któryś z nich był jej ciotką, ale nie wiedziała dokładnie który. Ciotka nie lubiła ludzi, lubiła za to koty, więc gdy przeszła na emeryturę postanowiła spędzić ją w futrze. Listonosz co miesiąc przynosił pieniądze, nie pytając o nic.


Lucyna przeciągnęła się na nieco niewygodnym leżaku i przez chwilę kontemplowała gałąź czereśni, której jasna wiosenna zieloność, powoli zaczynała przechodzić w głęboką zieloność letnią, co sugerowało całkiem przyjemnie zbliżanie się wakacji.

Dwa miesiące wolnego od kartkówek i wypracowań, wiecznie zadymionego pokoju nauczycielskiego i dyrektorki o piskliwym głosie rozjeżdżanej właśnie żaby - pomyślała niejasno, gdy nagle coś zaskrzeczało jak rozjeżdżana żaba, choć nieco dłużej.


-Ręka! -wrzasnął Wojtuś, hamując swym składakiem na żwirze przed furtką. Wojtuś, posiadacz poczochranej blond czupryny i rozbieżnego zeza oraz kawałka pola, na którym przeprowadzał różne eksperymenty rolnicze, które to eksperymenty przeprowadzał bardzo często w środku nocy z butelką w ręce, przyjechał do Lucyny wyraźnie zbyt wzburzony, by wyrażać się zrozumiałe.

-Aha? - rzuciła Lucyna zachęcająco. Nie żeby była ciekawa, ale Wojtuś, z którym chodziła do jednej klasy te paręnaście lat temu, był jednym z niewielu, którzy rozmawiali z nią normalnie. Być może to brak wyobraźni pozwalał mu przyjaźnić się z małą czarownicą, a może to kwestia ściąg, którymi chętnie się dzieliła.

Wojtuś wyglądał teraz na wielce wzburzonego.

-Ręka się pokazała! Rusza się! - wyrzucił z siebie.

- O! Gdzie? - Lucyna nie traciła czasu. Pytając Wojtusia wsuwała na nogi drewniaki i przeczesywała palcami lekko spalone trwałą włosy. Chwyciła jeszcze tylko paczkę papierosów i wsunęła je do kieszeni i była gotowa.

-W Drzewie.

-W Drzewie?! - chociaż w miasteczku i lasach je otaczających rosły tysiące drzew, ona od razu wiedziała, że chodzi o to jedno jedyne w swoim rodzaju Drzewo. Było dębem, ale żyło już tak długo, że chyba zdążyło już o tym zapomnieć. Lata powykręcały jego konary tak, że stało się ulubionym miejscem spotkań młodzieży. Można było siedzieć na Drzewie nawet w dwudziestkę, a ono nawet tego nie zauważało. To tam pili pierwsze piwo ukradzione któremuś z ojców i to tam palili pierwsze papierosy.


Drzewo wyglądało w ten słoneczny dzień tak jak zwykle - prawie już bezlistne, zmęczone już tym ledwie-życiem jakie prowadziło.

Jednak w dziupli, która powstała mniej więcej na wysokości pasa, rzeczywiście była ręka. Ręka starej kobiety, pomarszczona i guzłowata, lekko skrobała korę, jakby jej właścicielka próbowała zaczepić się o coś paznokciami i wydostać z drzewa, przy czym ręka i drzewo były ze sobą zrośnięte i właścicielki nie było tam widać.

Lucyna zbadała pień i obejrzała go z każdej strony, zrzuciła chodaki i wspięła się wyżej, ale ręka była jedyną niezwykłą rzeczą w Drzewie. Zeszła więc na ziemię, poprawiła spódnicę i zastanowiła się głęboko. Wojtuś stał spokojnie z rękami w kieszeniach i przełykał tylko ślinę, aż mu jabłko adama latało w górę i w dół.


Nagle dobiegło ich ciche mamrotanie, a gdy Lucyna przyłożyła ucho do Drzewa, zrozumiała, że to nie było mamrotanie, ale wrzask wściekłości, przytłumiony grubą warstwą kory:


-Wypuść mnie idiotko! Sterczysz tu jak cielę i gapisz się jak na malowane wrota! O, popamiętasz ty jak stąd wyjdę! Widziałam wszystko! Siedzę w tym drzewie trzysta lat, a takiej beznadziejnej czarownicy jeszczem nie widziała. Tobie tylko portki w głowie, a nie takie jak trzeba czarowanie! Wszystko widziałam! No ruszże się dziewucho, chyżo, wypuść mnie! - wiedźma zaklęta w drzewie wrzeszczała coraz głośniej, a Lucyna tymczasem - z dwoma wielkimi rumieńcami na policzkach - odwróciła się do Wojtusia.


-Nie zbliżajmy się lepiej, tym musi zająć się ktoś inny.


Dwa dni później burmistrz - który był kuzynem jej matki - wydał odpowiednie zarządzenie, a w tydzień później na miejscu była ekipa z piłami.


A Lucyna stojąc w kolejce do mięsnego przytakiwała:


-Tak, tak, okropna rzecz te korniki! Jak dobrze, że tak szybko się tym zajęli! Komuś mogło przydarzyć się jakieś nieszczęście!

a803c72d-7404-42c3-b4d1-17bbc4f60d72

@KatieWee Swietne opowiadanie Ja niestety poległem bo pisałem już o czarownicy w przygodach Kowalskiego i taki cygański come back średnio mi wychodził, a byle gówna publikować nie będę

jasna wiosenna zieloność, powoli zaczynała przechodzić w głęboką zieloność letnią


Dzisiaj już mam zajęte, mój dzisiejszy dzień sponsorują szep-Ty. Ale jutro mam wolne. A w zasadzie to nie mam, bo właśnie się zajęło.


***


Czy kolega @George_Stark ma już zacząć organizować kolejną edycję?

Zaloguj się aby komentować

Moi drodzy!


Mam nadzieję, że głosy w wyborach oddane i macie czas na piąte spotkanie Kawiarenkowego Dyskusyjnego Klubu Czytelniczego (#klubczytelniczy)!


Dziś w centrum naszej uwagi znajdzie się: "Na zachodzie bez zmian" Ericha M. Remarquea.


Zapraszam was serdecznie do rozmowy w komentarzach! Podzielcie się swoimi przemyśleniami, emocjami, ulubionymi fragmentami lub tym, co was najbardziej zaskoczyło w tej książce.


Wołam @splash545 @Wrzoo @cyberpunkowy_neuromantyk @adamec @Yes_Man @kiri


#ksiazki #klubczytelniczy #dyskusja #literatura

fe8a8299-38e5-40d1-9cf1-6fc89a9e5da5

Czytałem to również sto lat temu, ale pamiętam, że koniec końców przyzwyczaić można się do wszystkiego, nawet do śmierci i przewalania ciał. Nawet takie warunki to dzień jak co dzień i generalnie fajrant.

To raz.

A dwa to to, że żeby nie zwariować, trzeba robić przyziemne rzeczy i one powinny cieszyć tak samo, niezależnie od warunków, typu rosół z kaczki czy co tam to było.

Bardzo dobry wybór książki do przeczytania w klubie. Bez tego pewnie nigdy bym po nią nie sięgnęła, a tak spróbuję kiedyś coś jeszcze od tego autora przeczytać.

@l__p


Pozwolę sobie na wrzucenie mojej opinii sprzed roku:


Opowieść o pierwszej wojnie światowej z perspektywy jednego żołnierza (chociaż można powiedzieć, że mówi głosami wielu żołnierzy), który mając zaledwie osiemnaście lat zaciągnął się do armii niemieckiej, by spełnić swój patriotyczny obowiązek. Lektura tym bardziej ciekawa, że napisana przez człowieka, który brał udział w tej wojnie właśnie po stronie niemieckiej.


Brak tutaj pochwał na temat wojny. Brak tutaj bohaterskich czynów, nadających się do odznaczenia Krzyżem Żelaznym. W okopach zalewanych wodą i w towarzystwie szczurów niewiele zostało z tej przyszłości narodu, wykształconych i wrażliwych chłopców, którzy przeistoczyli się prawie że w zwierzęta, których jedynym celem jest po prostu przeżyć za wszelką cenę. Co jest trudne, zważywszy na ciągle spadające granaty i bomby, ataki gazowe, szturmy wrogich żołnierzy czy trapiące ich różne choroby.


Chwilami wytchnienia od ciągłego napięcia i kulenia się na świst lecącej bomby jest luzowanie oddziałów z frontu czy nawet przysługujący żołnierzom urlop, podczas którego mogą wrócić do domów. Wtedy odkrywają, że nie pasują już do świata cywilów, którzy wojnę widzieli jedynie na stronach gazet.


Co we mnie uderzyło, a o czym podświadomie wiedziałem: żołnierze rozmawiali o tym, że obie strony są na wojnie po to, żeby bronić swojej ojczyzny. I o tym, kto ma rację w tym konflikcie. O tym, dlaczego wojna wybuchła i że jednym z powodów mogło być obrażenie jednego państwa przez drugie. No ale ten konkretny żołnierz nie czuje się obrażony, więc nie ma czego szukać na froncie. I że do wybuchu wojny nawet nie widział Francuza na własne oczy.


To chyba najważniejszy przekaz tej książki: tak zwane mądre głowy decydują o życiach młodych mężczyzn, często nimi szafując dla spełnienia swoich własnych ambicji czy interesów. I mimo że od pierwszej wojny światowej minęło ponad sto lat, wciąż widzimy te same zachowania. Wystarczy spojrzeć na wojnę na Ukrainie.


Widać to było także w nowszej ekranizacji powieści, dostępnej na Netfliksie. Mimo że koniec wojny był bardzo bliski, to w dniu podpisania rozejmu oddziały żołnierzy zostali wysłani do walki. O godzinie 10:59 byli jeszcze śmiertelnymi wrogami i walczyli ze sobą, by o 11:00 zaprzestać walk i rozejść się każdy w swoją stronę. Ponownie, wszystko przez decyzję paru ludzi.

Zaloguj się aby komentować

Z obawy przed tym, że w przeciwnym wypadku mógłbym kiedyś skończyć w Wiśle, postanowiłem spełnić zachciankę naszego kolegi-organizatora i zastosować się do zaproponowanych przez niego zasad. Nie byłbym jednak sobą, gdybym tych zasad nie wykorzystał przeciwko niemu:


***


Żeby się bawić naprawdę dobrze, należy zawsze pamiętać o zabezpieczeniu


Kiedy @moll do mnie ścinę wykona,

to cóż mam zrobić? – też będę ścinał.

A że jest ze mnie gracz-świnia

to piłka nasza, poezją natchniona,

niech nad Grudziądzem się znów zatrzyma.


Edycja ta sprytnie jest wymyślona,

choć w żaden sposób nie zabezpieczona,

że w tego, co był już, nie można znów ścinać.


Więc chciałem Splasza, naszego owada,

wywołać: niechże do biurka siada

niech coś pomyśli, podrapie się w ciemię,

i znów hurtowni otworzy podwoje!


I tylko jednej rzeczy się boję:

że tak ścinając, ścinam do siebie.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Miało być na kolejną edycję, ale pomysł koleżanki @moll okazał się na tyle niepokojący twórczo, że nie mogłem się powstrzymać. W ten oto sposób wątek wizyty Cthuluhu w Grudziądzu zakończył się równie szybko, jak się zaczął, no ale trudno. W kolejnej edycji będę kombinował coś innego.


***


Wypróżnienie potwora


Długo ściśnięta żołądka błona

się od śniadania boleśnie napina,

perystaltyka działać zaczyna,

ścianka zwieracza już podrażniona.


Wolno, wolniutko – niemalże jak ślimak

moc trzewi została tam uwolniona,

niejeden w Grudziądzu od tego skonał,

niejedno ciało nurt Wisły otrzymał.


Zaś Cthulhu długo nie mógł był siadać,

znowu się w tonie Wisły zapada –

potworne było to wypróżnienie!


Coś trzeba było zrobić z tym gnojem:

budowniczowie mozołem swojem

tam Wieżą Klimek zwieńczyli wzniesienie.


***


#nasonety

#zafirewallem

@George_Stark Jak żadne wydawnictwo w tym kraju się na cyklu Grudziądzkim nie pozna, to ja się tutaj zobowiązuję wydać "Sonety Grudziąckie" we własnym zakresie!

Zaloguj się aby komentować

Po pierwsze, to piękne zasady nam kolega-organizator wymyślił! – gratuluję inwencji.


Po drugie to, jak to nasz kolega-mędrzec kiedyś napisał (i tylko przypadek sprawia, że kolega-organizator i kolega-mędrzec to ta sama osoba), a ja zapamiętałem: ty masz prawo wymyślić sobie zasady, a my mamy prawo mieć je w dupie, to do mądrości się zastosowałem i piłeczki posłanej mi zgodnie z zasadami tej edycji w tym wierszu nie odbijam, no bo wiersz te jest kolejną odsłoną Cyklu Grudziądzkiego.


Obiecałem Państwu Cthulhu, no to niech będzie o Cthulhu. Jest to jednak nasz Cthulhu: polski, biało-czerwony, jak Wisła zanieczyszczona zanieczyszczeniami azotowymi i olejem opałowym. A skoro jest to Cthulhu nasz, polski, no to jak Polak: głodny, to zły (i mądry po szkodzie, i tak dalej). No i dumny jestem z siebie, że udało mi się w ostatnim wersie połączyć to wszystko z motywem przewodnim naszej Kawiarni, który, z jakiegoś zupełnie niezrozumiałego dla mnie powodu, dawno się w mojej twórczości nie pojawił.


Proszę bardzo:


***


Przebudzenie potwora


Jak ośmiornica – acz podkurwiona,

albo Lewiatan, który w głębinach

głowy szczękami ludziom ucina.

Może zły jeszcze – trochę jak żona.


Przez wieki kimał, lecz już nie kima.

Głodny – skurczona żołądka błona,

śniadania jakiegoś by sobie dokonał:

z Wisły wypełzła wodna gadzina.


Prześledźmy jego trasę po śladach:

przez Grudziądz pełznąc, ludzi tam zjadał,

a w jego żołądku był chyba tasiemiec,


bo na przystawkę zjadł dwudziestu troje:

– Oj, Cthulhu! – chory jest z ciebie pojeb

i teraz będziesz miał zatwardzenie.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować