@Deykun nie mam jak teraz obejrzec, ale tlumacza, czemu JK zrobila z Hermiony (kobiety) najbystrzejsza postac z calej serii, a z geja zrobila najpotezniejszego czarodzieja?
Obejrzałem może 2 sezony potem do trzeciego już na przewijaniu bo było widać że tak naprawdę jest tam duzo bezsensownej gadaniny ktora nic nie wnosi. Oczywscie czasami rozmowa się klei w którymś wątku ale to wyjątki.
Tego ostatniego nawet nie chce mi się zaczynac. Cały serial to cos tam jest, co to, musimy tam iść, nic tam nie ma, wracamy
To chyba jeden z najbardziej piekielnych horrorów ever - dosłownie. Bowiem opowiada o ucieczce z piekła i tego, co z tego wynika.
Frank to zły człowiek pod przykrywką hedonisty. Uwielbia korzystać z uciech życia, ale i to dla niego za mało. Zdobywa tajemniczą kostkę, która ma otworzyć przed nim drzwi do nowych, kompletnie niepoznanych doznań. To są drzwi do piekła tak naprawdę, ale strażnicy kostki, czyli Cenobici nawet gdy odrywają kolejne kawałki ciała z ofiary tajemniczej kostki, dalej zachwalają swoją działalność - bo czyż ból nie jest przez niektórych pożądanym doznaniem? A w wymierzaniu bólu kto może być lepszy niż mieszkańcy piekieł?
Tak się składa, że dom, w którym bawił Frank, przejmuje jego brat wraz z żoną i swoją córką, Kirsty (która jednak bywa tam tylko gościem, nie przepadają ze sobą z Julie, i młoda woli mieszkać sama). Larry nie wie, że lata temu, jeszcze przed ich ślubem, Julia wpadła w romans z przystojnym i pewnym siebie Frankiem. Wtedy też przeżyła ruchańsko życia, i stary dom przywołuje te wspomnienia.
Przypadkowo przelana krew Larry'ego na strychu (rani się wystającym gwoździem) przywraca części Franka z piekieł. Ale wciąż jest niepełny i słaby, więc prosi Julie by mu pomogła - w końcu lata temu powiedziała mu, że zrobi dla niego WSZYSTKO. Tak też Julie wyrusza na łowy, przyprowadza randomowych facetów na strych, Frank ich pożera i zbiera więcej ciała i sił.
Jednak ich sekret odrywa pasierbica Julie - młoda Kirsty, która na pewno urody i sprytu nie odziedziczyła po swoim ojcu. Niby młoda dziewczyna, ale udaje jej się uciec z łap Franka. Mając w rękach kostkę, postanawia poszukać w niej tropu, który wyjaśni jej czego doświadczyła w domu ojca. Przywołani Cenobici za nic jednak mają jej tłumaczenia, ale sprytna Kirsty układa się z nimi, że w zamian za siebie wystawi im uciekiniera z piekieł.
Dalej już nie opowiadam, bo to i tak prawie połowa filmu. Filmu mocnego, krwawego, pełnego ludzkich niegodziwości (vide Frank i Julie), piekła od środka, do którego zaglądamy dzięki kostce, wypełnionego zdeformowanymi poczwarami i strażnikami kostki, którzy "świadczą" usługi pleasure+pain.
Na pewno był to i w pewnym sensie wciąż jest nietypowy horror - chyba niewiele rzeczy potrafi tak przerazić jak przekonująco pokazane piekło od wewnątrz, rzadko wygląda krindżowo (poza poczwarką goniącą Kirsty, ale można to zrzucić na bakier efektów z tamtych czasów). Sami Cenobici wyglądają silnie niepokojąco, a flaki i krew to rzeczywistość piekła i ludzi, którzy z nim igrają.
Na mnie ten film wpłynął bardzo mocno - widziałam go za dzieciaka, i potem kilka razy także i za każdym razem zaskakuje mnie, jak świetny to horror, który daje widzowi oberwać obrzydliwościami, gore i narastającą grozą, za którą w sumie stoi nadal ludzka psychika.
PS I: W tłumaczeniu (oglądaliśmy w odnowionej kopii ale z lektorem vhsowskim - czytał Marek Gajewski) ostatnia legendarna już fraza "Jesus wept" została przetłumaczona jako... "Chrystusa nie było".
PS. Za tydzień mamy seans drugiej części Hellraisera, którą już tu opisywałam, więc nie wiem jeszcze czy będzie sens dodawać kolejny opis w ciągu pół roku - ale umówmy się, że jeśli odkryję coś nowego lub współdzielony seans przyniesie nowe doznania - to opiszę to tutaj
Tytuł: Cesarzowa (ang. The Curse of the Golden Flower)
Rok produkcji: 2006
Kategoria: Dramat historyczny
Reżyseria: Yimou Zhang
Czas trwania: 1h 51m
Ocena: 8/10
Chiny, X w. Stary cesarz postanawia po cichu pozbyć się małżonki. Nie wie, że ta knuje spisek mający na celu jego detronizację.
Zachwycające zdjęcia, scenografia i kostiumy + świetnie zagrana (zwłaszcza przez piękną Gong Li) historia w stylu szekspirowskim. Gdyby nie nierealistyczne walki w stylu wuxii, byłby to właściwie film wybitny, w lidze Żegnaj moja konkubino i Zawieście czerwone latarnie (oba ze świetnymi rolami Gong Li), a przez latających wojowników niepotrzebnie stracił na realizmie.
Kapitan Jim Gordon (John Wayne) dowodzi słynną formacją zwaną "Latającymi Tygrysami". Jest to grupa amerykańskich pilotów, którzy zgłosili się na ochotnika do walki z Japończykami, podczas konfliktu chińsko-japońskiego, jeszcze zanim Ameryka sama przystąpiła do II wojny światowej. Lecz dla Gordona problemem nie będą przeważające siły wroga, tylko porywczy i stwarzający masę kłopotów, pilot Woody Jason (John Carroll), któremu na dodatek wpadła w oko dziewczyna kapitana Gordona, Brooke (Anna Lee).
Właśnie obejrzałem #punisher one last kill, czyli odcinek specjalny. No i uczucia mocno mieszane. Z jednej strony w końcu pokazał pazur, takiej akcji brakowało mi w serialu (który moim zdaniem był mocno przegadany). Ale kurna tak sztucznie to wyszło, że nawet nie wiem do czego porównać. momentami to się czułem jak bym oglądał gameplay z mocno oskryptowanej gry.