Byłem dzisiaj na DanDaDan w kinie i zabrałem też osoby, których pierwszy sezon był ich pierwszym anime w ogóle. Podobało nam się bo to dość lekki tytuł, otwarty do szerokiego grona odbiorców.
Sam najbardziej lubię soundtrack Kensuke Ushio bo tworzył utwory również do Silent Voice, Devilman, Chainsaw Man.
Największy minus to dorzucanie wywiadów z twórcami na koniec seansu gdzie moim zdaniem średnio to pasuje do kina. Myślę, że spodoba się tym, którym podobał się pierwszy sezon. Z tego co wiem drugi sezon ma wyjść w lipcu.
Dzisiaj chciałbym napisać o serii jaka jest przepełniona pozytywną energią. Mowa o K-ON!, które na pierwszy rzut oka może wydawać się zwykłym anime w stylu "cute girls doing cute things", ale oferuje znacznie więcej.
Historia opowiada o grupie licealistek, które reaktywują szkolny zespół muzyczny. Główną bohaterką jest Yui, która bez umiejętności muzycznych dołącza do tytułowego klubu "lekkiej muzyki". Jej naiwność, niezdarność i entuzjazm sprawiają, że cała grupa zaczyna się scalać, a muzyka staje się tylko jednym z wielu pretekstów do pokazania przyjaźni, dorastania, codziennych wzruszeń i zabawnych sytuacji między przyjaciółkami. To co mnie najbardziej urzekło to atmosfera, poczucie humoru i sposób, w jaki przedstawione są relacje między dziewczynami. Nie ma tu wielkiej fabuły, twistów czy dramatów.
Jak na muzyczne anime przystało to sama oprawa muzyczna zasługuje na szczególną uwagę, a fikcyjny zespół Ho-kago Tea Time składający się z aktorek głosowych nagrał sporo pełnoprawnych piosenek, które naprawdę wpadają w ucho. Zaintrygował mnie szczególnie kontrast pomiędzy pierwszym openingiem oraz endingiem gdzie widać potencjał rozwoju bohaterek jako pełnoprawnych muzyków.
Zdecydowanie polecam każdej osobie, która była kiedyś w zespole bo dobrze ukazuje odczucia z występów czy wspólnego spędzania czasu pomiędzy członkami. Jest to jeden z tytułów, który sprawia, że człowiek czuje się lepiej i dobrze wpasowuje się w spokojny wieczór z herbatką i deserem.
Poniżej dodaję opening z pierwszego sezonu oraz jeden z paneli oryginalnej mangi. W pierwszym komentarzu dodam pierwszy ending by można było porównać kontrast, o którym pisałem. Seria składa się z dwóch sezonów, odcinków specjalnych oraz filmu, polecam obejrzeć film przed ostatnim odcinkiem drugiego sezonu.
@nbzwdsdzbcps Tylko bierz pod uwagę, że Yuru Yuri to urocza głupawka bez bandu, za to z wątkami homo i co ciekawe, pierwsza dwa sezony podobały mi się dlatego, że twórcy dość luźno podchodzili do materiału źródłowego z mangi, gdzie sezon trzeci był dla mnie niestrawny przez wierniość w stosunku do orginału.
Ale to nadal kategoria Cute Girls doin cute things
"cute girls doing cute things" to niespecjalnie moja kategoria ale niektóre pozycje potrafią mnie wciągnąć. K-ON! niby to zrobiło ale w pewnym momencie zaczęło mnie nudzić, może przesyt tego samego co odcinek?, obejrzałem do końca, niby finalnie całkiem dobre (7 dałem na MALu) ale za cholerę drugi raz bym do tego nie zasiadł.
@nbzwdsdzbcps od dawien dawna miałem to na liście do oblężenia, po twoim wpisie w końcu się za to zabrałem. Pierwszy sezon obejrzany, było za⁎⁎⁎⁎ste. Na plus animacja.
@jajkosadzone W sumie po latach gdyby nie wersja Kai, która jest znacznie skrócona to trudno byłoby mi to już obejrzeć. Rzeczywiście w czasach swojej świetności mało co mogło się równać popularnością.
Tez bylo fajne ale z perspektywy czasu to byl taki anime odpowiednik trawki : jedni jak ja zajarali i spoko, ale paru zrobilo kroki w strone pgonkow i kultury furry za co czekaja ich obozy zaglady
@ArmandoNumber5 a czy Superka nie jest w trakcie Z? Między ostatnim odcinkiem Z a przedostatnim minęło 10 lat i początkowo wtedy miała być akcja Super. A GT jest później
@ZohanTSW superka jest po kid buu, ale przed turniejem, więc tak. GT jak i Daima to prawdopodobnie inne światy. Gdzieś tak mi mignęło. Podobnie z kinówkami z Zetki - one są w tej samej linii co GT.
A oficjalnie? Nic nie wiadomo, bo Akira miał na to wylane xD
@nbzwdsdzbcps powiedziałbym że obie produkcje są na podobnym poziomie. Super ma mnóstwo odcinków w którym nie dzieje się absolutnie nic, a w GT początkowe odcinki jak latają po tym kosmosie to taka nuda, że po prostu musiałem je przeskoczyć do sagi z Bebim. Obie produkcje mają swoje momenty. No i chyba Gogeta SSJ4 to dalej większy kozak niż transformacje w Super.
@Rozpierpapierduchacz Mnie najbardziej uderza ta całą inflacja ocen gdzie widziałem tak mierne tytuły z dobrymi ocenami, że po prostu byłem w szoku. Na to wygląda, że Isekaie rzeczywiście są popularne i to nadal może być prawda, że jest to najlepszy tytuł tego roku według większości oglądających. Pomijając, że nie lubię nagród za rok bieżący, które odbiera się w maju.
@Rozpierpapierduchacz daddy route xDDDD Nawet jeśli solo leveling miałoby być zrypane po całości, to warto żeby wychodziło wyłącznie jako materiał do sister leveling xD Od kiedy to obejrzałem, to nie mogę się powstrzymać i nazywam żonę stepującą żoną.
Dzisiaj chciałbym napisać o jednym tytule, który budzi duże kontrowersje głównie z powodu dalszego ciągu w mandze. Należy on do gatunku Josei czyli treść adresowana głównie do dorosłych kobiet.
Anime jakie chciałbym dzisiaj przedstawić to niesławny Usagi Drop zwany również Bunny Drop. Animacja jest bardzo przyjemna, urocza i otwarta dla widzów w każdym przedziale wiekowym gdzie śledzimy losy dwójki głównych bohaterów. Pierwszym jak trzydziestoletni Daikichi, który po przyjeździe na pogrzeb własnego dziadka dowiaduje się, że pozostawił on po sobie 6 letnią, nieślubną córkę o imieniu Rin. Nikt z obecnej rodziny nie jest chętny na wzięcie takiej odpowiedzialności by się nią zająć i w przypływie odwagi ten samotny, zapracowany mężczyzna postanawia zgłosić się na ochotnika.
Cała historia opowiada o trudach rodzicielstwa trochę z przypadku i w wykonaniu kogoś samotnego. Autor nie przesadza, nie wyolbrzymia pozytywów rodzicielstwa i skupia się na okazaniu mnóstwa ciepłych, codziennych scen. Sama ekranizacja jest wzruszająca, życiowa i przyjemnie się to ogląda dlatego może to być spokojny tytuł dla każdego.
Pisałem na początku o kontrowersjach i wiążą się one głównie z mangą, która kontynuuje historię po dość długim przesunięciu czasowym o 10 lat.
Dalsza część będzie spojlerem zaszyfrowanym w rot13 i żeby go odczytać wystarczy skopiować tekst i wpisać do jakiegokolwiek serwisu szyfrująco/deszyfrującego. Przykładowo rot13.com
Cb gvzr fxvcvr Eva zn 16 yng, n Qnvxvpuv bxbłb 40, xgóel anqny wrfg fnzbgal v avp avr jlfmłb qnyrw m erynpwv m znzą cemlwnpvryn Eva. Jłnśavr j grw qehtvrw pmęśpv uvfgbevv nhgbexn cebjnqmv jągrx, j xgóelz Eva mnpmlan bqxeljnć jłnfar hpmhpvn v qbpubqmv qb qrplmwv b mbfgnavh cnegarexą Qnvxvpuvrtb, pb jljbłnłb btebzar xbagebjrefwr tłójavr m cbjbqh cbpmągxh grw erynpwv bq cemloenarw ebyv bwpn v cbgrapwnyalpu jvęmój xejv.
Zabawne, że nie wpadłem na to wcześniej by obejść ten nasz brak spojlerów jakimś prostym szyfrem jaki przez przypadek nie będzie dało się przeczytać i każdy może się z nim zapoznać jedynie na swoją własną odpowiedzialność. Postaram się kontynuować w każdym kolejnym wpisie sekcję ze spojlerami dla chętnych.
W czerwcu będzie miała miejsce premiera filmu składającego się z 3 pierwszych odcinków drugiego sezonu DanDaDan: Evil Eye także daję wam znać bo może będziecie zainteresowani, a ja jakoś jeszcze nie miałem przyjemności nic ciekawego związanego z anime oglądać w kinie to sam już kupiłem bilety.
Link do kina Helios bo nie widziałem tego seansu w żadnym innym. Seansy są zaplanowane na 7 i 8 czerwca, nie wiem czy inne kina również będą to wyświetlać.
@sawa12721 Myślę, że tak ale pewnie kilka miesięcy później. Pewnie będzie podobnie jak było z Demon Slayer bo mieli podobne podejście chociaż na Netflixie nie ma ostatniego sezonu z tego co wiem.
Dawno się nie udzielałem na tagu ale dzisiaj chciałbym krótko napisać o tytule jaki ostatnio widziałem i bardzo mnie poruszył. Anime te ma dwie adaptację jedna z 1972 roku, a druga z 2018. Przyznam się, że widziałem tylko bardziej nowoczesną wersję.
Devilman Crybaby to brutalny horror psychologiczny, pełen akcji, bardzo mroczny i naszpikowany emocjami, której sam styl animacji różni się wyraźnie od najpopularniejszych tytułów. Jest to historia dla dorosłych, pełna sugestywnych scen, nagości, przemocy i depresyjnych uczuć. Główną postacią jest tytułowy beksa Akira Fudou, bardzo wrażliwy nastolatek. Według mnie jest bardzo odświeżającym głównym bohaterem.
Pierwsze co mnie zaciekawiło to grafika animacji przypominająca bardziej malarstwo, które przedstawia sceny nie skupiając się na samym realizmie. Drugie to tematyka, która jest ciężka i mimo prostego tematu przewodniego walki dobra ze złem przedstawia cały wachlarz ludzkich emocji. Następnie uderzyła mnie intensywność historii przedstawionej tylko w 10 odcinkach, jeżeli spodziewacie się akcji czy walk rozciągniętych na kilka odcinków to autor nie będzie was zwodził i nic takiego nie będzie miało miejsca. Fabuła jest kompletna, zamknięta i moim zdaniem to jeden z najlepszych tytułów jakie znam pod względem zwartej akcji bez żadnego zbędnego rozciągania. Występuje tutaj ponad przeciętnie dużo scen zawierających brutalność, erotyzm, śmierć ale nie są wykorzystywane dla samego szoku i moim zdaniem świetnie się to ze sobą komponuje.
Z całego serca polecam ten tytuł dla osób, którzy lubią zwarte, skończone historie, które poruszają odważne, głębokie tematy, nie boją się bardzo wyrazistego przedstawienia scen krwawych oraz erotycznych to moim zdaniem ta pozycja jest obowiązkowa.
W załączniku dodaje jedną z początkowych stron mangi oraz muzyczny motyw przewodni. Tytuł jest dostępny na Netflixie.
@keborgan Przesłuchałem i całkiem dobre wykonanie. Z reguły upewniam się, że zapoznam się z tekstem openningów ale za często nie słucham coverów w innych językach.
Top 5 współcześnie najbardziej przereklamowanych mang i anime moim zdaniem
5. Spy x Family - Lubie to anime. Jest fajne do oglądania jak ma się wolny czas, ale to tyle. To z pewnością dzieło dobre, ale nie wybitne. Nie ma tu jakieś dużej głębi, wielowątkowej fabuły i genialnie napisanych postaci. Widz ma tu do czynienia z po prostu przyjemną i zabawną historią i elementami okruchów życia. Loid Forger z kolei jest tu najbardziej niedocenianym charakterem choć w praktyce jest on napisany najlepiej ze wszystkich.
4. Kimetsu no Yaiba - Anime które wybiło się chyba głównie na świetnej animacji i ładnej warstwie muzycznej. To nie jedyna zaleta tego dzieła, ale wszystkie inne elementy są co najwyżej dobre jeśli nie przeciętne. Gdyby animacja była na dużo niższym poziomie to Kimetsu no Yaiba nie byłoby zapewne nawet w połowie tak popularne jak jest.
3. Jujutsu Kaisen - Tutaj chciałbym się odnieść do fabuły mangi, a nie anime. Jujutsu Kaisen było dziełem z ogromnym potencjałem i o ile pierwsza połowa historii była świetna, tak w drugiej połowie zauważalny był spadek jakości, a końcówka była zwyczajnie mocno rozczarowująca. Wyglądało to tak jakby autor w pewnym momencie pogubił się w tym co sam tworzy, a potem odpuścił sobie dalsze pisanie i wymyślił zakończenie na szybko. Naprawdę smutne jest to jak się to potoczyło.
2. Chainsaw Man - Tutaj również chce się skoncentrować na samej mandze. W pewnym sensie rozumiem popularność tego tytułu. Ta manga jest wręcz stworzona pod współczesną widownie. Chainsaw Man to połączenie czarnej i nieco surrealistycznej komedii z dekonstrukcją klasycznych shounenów. Autor bawi się popularnymi motywami próbując ciągle obalać oczekiwania widza oraz szokować go. Czy jednak to dzieło oferuje coś poza tym? Będąc szczerym to uważam, że nie bardzo. Znaczy Fujimoto lubi też odwoływać się do swoich fetyszy, ale to raczej nie jest nic dobrego (Choć ktoś z podobnymi fetyszami może mieć inne zdanie). Scena ze śnieżkami była mocna. Niektóre postacie polubiłem pomimo tego, że prawie wszyscy bohaterowie, ich dialogi, a nawet mimika są dziwne i nienaturalne. Ktoś pewnie jednak by zapewne powiedział, że pasuje to do ogólnego klimatu tej mangi. Być może tak jest, ale dla mnie to wciąż mocno przereklamowana manga.
1. Solo Leveling - Naprawdę nie rozumiem fenomenu tego anime. Postacie są mocno płytkie, a fabuła jest praktycznie o niczym. Kimetsu no Yaiba ma już więcej głębi. Cała ta historia to po prostu fantazja mocy. Jedyną zaletą tego tworu jest ładna animacja, ładna muzyka i to, że protagonista nie zdobywa haremu.
Dla osób oglądających te rodzaje anime po raz pierwszy raz, każda z powyższych pozycji jest dobra. Dla osób doświadczonych... już mniej, bo widzimy zbyt dużo stereotypów, w tym również i takich, które zwyczajnie nie uchodzi stosować.
Solo Leveling to manhwa. Dobrze zrobiona beletrystyka dla mało wymagających. Ładna choreografia, kilka dobrych pomysłów i bardzo nieświeży sos od niekompetentnego zera do ponad światowego bohatera.
Np. gdyby śmiertelność misji w Jujutsu Kaisen czy Kimetsu no Yaiba była na poziomie tego, czego doświadczają bohaterowie, to zwyczajnie żadna z tych organizacji by się nie utrzymała.
Bohater Chainsaw Man ewidentnie ma duże problemy natury psychologicznej. Do jakiej organizacji przyjmą tak niebezpiecznego typa bez choćby podstawowej weryfikacji? Medycyna pracy? Szkolenie? Po co to komu.
Spy x Family broni się komediowoscia, ale do czasu. Przy dużej ilości wtrętów historycznych, w oczy rzucają się sztuczności. Co tu dużo gadać, w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać czy ktoś wie dokąd jedzie ten tramwaj.
Cała historia rozpoczyna się w dość nietypowym momencie jak na anime fantasy. Jesteśmy śwadkami jak drużyna, której członkiem była elfka o imieniu Frieren powróciła z wyprawy mającej na celu pokonanie króla demonów. Frieren jest magiem mającym na swoim koncie ponad tysiąć lat. Pozostała obsada grupy to Himmel bohater, Heiter ksiądz healer oraz Eisen krasnaludzki wojownik.
Elfy są długowieczne i innaczej odbierają poczucie czasu. Cała drużyna spotyka się po latach (pięćdziesięciu) aby obejrzeć deszcz meteorytów. Po całym wydarzeniu Himmel umiera ze starości. Na jego pogrzebie Frieren uświadamia sobie, że nie poświęciła czasu aby go lepiej poznać, i tego żałuje. Całe to wydarzenie sprawia, że elfka rusza w podróż aby lepiej poznać i zrozumieć ludzi. Po drodze do jej podróży dołącza Fern, która staje się jej uczennicą oraz Stark, wojownik, bo magowie mimo potężnej siły ognia są łatwi do zabicia w bliskim kontakcie przez innych wojowników.
Rozwój postaci to najgłośniejszy akord tego anime. Frieren z apatycznej i obojętnej, skupionej głównie na magii zaczyna bardziej dostrajać się do ludzkiego spojrzenia na życie. Zaczyna doceniać chwie ulotne oraz jednorazowe dla ludzkiego życia. Do tego przychyniejszym okiem spogląda na ludzi jak i samą ludzkość. Sama elfka jest postacią ciekawą i raczej łatwą do polubienia przez widza. Z jednej strony mamy maga z wiedzą i maną kumulowaną przez tysiąclecie który swą potęgą wzbudza strach. Z drugiej delikatnie niezdarny, chodzący cinnamon roll potrafiący z czasem okazywać troskliwość do blskich jej osób. Fern oraz Stark także nie poskąpią nam rozwoju swoich charakterów.
Postacie poboczne bywają wyraziste. Mają swoje cele i pragnienia. Nie są bezbarwnym tłem dla podejmowanych akcji przez naszą trójkę. Postacie takie jak Kraft, Sein, Denken czy Ubel wzbudzają ciekawość na temat ich przeszłości czy motywów podejmowanych działań.
Sposób przedstawienia magii to kolejny element który mi się tu podoba. Od prostych zaklęć po te bardziej epickie. Tutaj wygrywa sposób przedstawienie potężnej magii jaką włada Frieren za pomocą wielokształtnych figur geometrycznych czy dużej palety kolorów. Ciekawe jest też 'naukowe' podejście do rozwóju zaklęć.
Antagoniści czyli demony. Interesujący jak na ilość czasu którą dostają na ekranie. Trochę taki FMA:B vibe here. W taki typowy podział na dobro i zło przemycane jest odrobinę moralnej szarości.
Gdzieś w tym wszystkim jest też przepchnięty wątek długowieczności i problemów z nią związanych. Zaprezentowany przez występujące w anime elfy.
Wizualnie jestem na tak. Muzycznie można posłuchać chociażby Frieren the Slayer czy Zoltraak i samemu poczuć tą episkość.
Czy są jakieś minusy? Pewnie po mocniejszym przestudiowaniu coś się znajdzie. Delikatnie mnie kłuje olanie wątku Seina. A bardziej podejście do braku osoby z porządną wiedzą (magią) leczniczą w grupie Frieren. Ja wiem on pewnie wróci, wiem, że to rozstanie jest po to aby pokazać rozwój Frieren jak i samego Seina. Jednak magia lecznicza naszej elfki jest raczej ograniczona, do tego im dalej na północ jest niebezpieczniej. Nie chciałbym aby Sein stał się takim wytrychem który ratuje kogoś z grupy Frieren w beznadziejnej sytuacji a potem znika.
Jeśli ktoś nie oglądał a brakuje mu dobrego fantasy w anime to polecam. Wydaje mi się też, że można Frieren polecić i oglądać z osobami sceptycznie podchodzącymi do anime jednak lubiących ogladać jakieś ciekawe animacje.
To anime można polecieć dosłownie każdemu. Dla tego zdobyło pierwsze miejsca w rankingach. Oprócz tego co napisałaś jest tu duży nacisk położony na szczegóły jest wiele powiązań i nawiązań do różnych fajnie się to wyłapuje podczas oglądania.
Produkcja "To Be Hero X" to kolejny dowód na to, że chińczyki umieją w animacje. Podejrzewam, że z czasem będą coraz bardziej dominować na rynku anime i słowo chińskie bajki przestanie być obraźliwe. Może nawet dojść do sytuacji gdzie za 20 czy 30 lat mało kto będzie kojarzył nawet samo słowo "anime" z Japonią jeśli Chiny uzyskają też dominacje w światowym soft power.
Nie do końca się zgadzam. Już w pierwszym odcinku weszli na grząski grunt finałowa bijatyka.
Są lepsze serie, ale często cała para idzie w pierwszy odcinek i w opening. Dodatkowo wyraźnie widać cenzurę obyczajowa - niektórych tematów się unika, racja stanu zawsze wygrywa, tzw. starsi nawet jeśli podejmują tzw. trudne decyzje (czyli po naszemu poświęcają kogoś w imię wyższych celów albo zarządzają czystkę etniczna) to jest to tzw. właściwa decyzja*.
Nie do końca się zgadzam. Już w pierwszym odcinku weszli na grząski grunt finałowa bijatyka.
Co?
Są lepsze serie, ale często cała para idzie w pierwszy odcinek i w opening
Akurat widziałem już drugi odcinek i ma nadal świetną animacje.
Dodatkowo wyraźnie widać cenzurę obyczajowa - niektórych tematów się unika, racja stanu zawsze wygrywa, tzw. starsi nawet jeśli podejmują tzw. trudne decyzje (czyli po naszemu poświęcają kogoś w imię wyższych celów albo zarządzają czystkę etniczna) to jest to tzw. właściwa decyzja*.
Nie widziałem tam motywu jakieś rady starszych która ma w czymś racje. Właściwie to anime promuje pewien indywidualizm. Protagonista mówi o tym, że każdy może zostać superbohaterem w pierwszym odcinku i nim faktycznie zostaje choć wcześniej starszy wiekowo szef go krytykuje za takie myślenie, a nawet go zwalnia. Pod koniec odcinka jego dawny szef staje się złoczyńcą z mocami i walczy z protagonistą i przegrywa. W drugim odcinku dziewczyna będąca celebrytkom chce się wyrwać z korporacyjnej machiny z którą ma kontakt i jej się to udaje pod koniec zyskując wolność.
Na to już nie wiem jak na to odpowiedzieć. Ogólnie kolektywne podejście jest też obecne w japońskim anime bo azjaci są bardziej kolektywistami niż europejczycy, ale to już brzmi absurdalnie.
Finałowa bijatyka: były szef z kompleksami - jak się okazuje, po cichu zwolniony - próbuje zepsuć wywiad głównego bohatera.
Źródłem mocy głównego bohatera jest tzw. Trust Value (stopień zaufania widzów). Pseudo głównego bohatera to Mr. Nice.
Źródłem mocy wroga jest tzw. Fear (uogólnione na lęk, frustracje, niepewność).
Finałowa bijatyka to sztampa (pięści, kłęby dymu i promień śmierci), tępy symbolizm (ślepe zaufanie kontra frustrat) i nic więcej.
Żenada.
Owszem, wciskanie fałszywek telewidzom jest interesujące, ale reszta jest wybitnie kiepska - dialogi pisane na kolanie po prostu.
Twierdzisz, że animacja jest dobra. Sorry, nie. Postacie poruszają się jak kukły, mimika nie istnieje, ekspresja wyrazu - brak. To, że ktoś mruga oczami, rusza ustami i chodzi to za mało.
Walki, choreografia to typowy doskok do przeciwnika i bum, ewentualnie promień śmierci. Minimum ruchu.
Jak w drugim odcinku gość z mieczem pchał głównego bohatera, to nawet nie pokazali porządnie dewastacji scenerii.