Wątek na najgorsze awarie auta jakie się wam trafiły. Czas start


U mnie urwało się koło. Tak po prostu xD. Ruszam spod świateł, wpadłem w dziurę i nagle auto skacze. Przetoczyłem się 100m na zatoczkę autobusową. Patrzę a tylnie koło wbiło się w zderzak xD Zaglądam pod auto i pęknięte są: wahacz wzdłużny oraz poprzeczny a koło trzyma się wyłącznie na amortyzatorze xD

Najgorsze, że sam mechanik się dziwił bo wahacze z zewnątrz nie miały śladów korozji ale były puste w środku i od środka korodowało.

#motoryzacja #mechanikasamochodowa

c3d5976c-f9f0-4ffa-9bb7-982ff46a1ede

Komentarze (60)

Wczoraj samochod pogubil biegi - zostala dwojka i piatka no i wsteka. Wczesniej polo - urwala sie koncowa pucha wydechu, wpadla w kolo, zniszczyla felge i opone zrobilem 360°. Te same polo dach bo żwirownik musial wyprzedzac na zakazie. No i polo tez stracilo biegi podczas wyprzedzania XD.

@SzubiDubiDU mając jeszcze VW Jettę II jadąc kiedyś do swojej dziewczyny nocą przez ciemny las trzasnęła mi nagrzewnica. Huk i w ciągu ułamka sekundy wszystkie szyby zaparowane. Cud że wtedy do rowu się nie wjebałem. Zrozumienie co się stało przyszło dopiero po dobrej minucie jak się zatrzymałem i ochłonąłem. Żeby było śmieszniej to była jedyna awaria, która zatrzymała to auto, przez zdaje się 8 lat użytkowania. Znaczy zatrzymała - szyby przetarłem i podjechałem dalej na gotującej się wodzie (czy tam resztkach, które zostały) do najbliżej miejscowości, bo żadnej latarki nawet nie miałem.

@SzubiDubiDU oprócz tego, że w Fordzie Fiesta MK3 chyba z 5x zgubiłem wydech to nie miałem żadnych takich awarii.


Jak miałem Astrę G i pojechaliśmy sobie z żoną na małą objazdowke po północnej Polsce to miałem ze sobą wszystkie papiery i zamysł, że jak się spierdoli to ja oddamy na najbliższy złom, ale się nie spierdoliła, jeszcze do żyda poszła z zarobkiem xD

@cebulaZrosolu o kolega mi przypomniał, naprawiałem pompę wtryskowa w legendarnym 2.0dti tak, ale zawieszenie było pancerne

@cebulaZrosolu W Fordach z tamtego okresu wydech to było utrapienie. Ja w Mondeo Mk3 chyba co rok zmieniałem ten gumowy wieszak końcówki wydechu, bo co chwilę się robił luźny i bałem się że w końców zgubie tłumik końcowy razem z rurą wydechową.

@SzubiDubiDU 126p, urwał się wahacz z tylu, tak, przeżyłem ale wyhamowanie tym złomem było wyzwaniem. Druga akcja to też 126p i pękł przewód hamulcowy, tez przeżyłem

Raz jechałem komunalnym pfauem to mi świecę żarową z silnika wyebałoxD w iveco daily odpiął mi się zawias od pługa, zrobiłem basic robotę, ale namówili mnie jeszcze na pługowanie k⁎⁎wa boiska zez sztucznej trawy- efekt: przeskoczyłem pług xD się te pedały z kolejorza ze mnie śmiały, ale nie pomogli, cioty.

@cebulaZrosolu w tych ligach to jeden to lepszy od drugiego. A było tych gałganów z 20 na treningu, jakby chcieli to by cały samochód w górę wznieśli. Taki z nich pożytek:/ mogłem im mocniej solą po lakierach jebać.

@SzubiDubiDU Dwie grube miałem, jedna z mojej winy, druga prawdopodobnie z winy jakichś sk⁎⁎⁎⁎⁎ynów złodziei.


Z winy złodziei - wracałem z Warszawy do domu autostradą (A1). Późna już noc była, i nagle, na wybojach słyszę jeb, po czym auto zanurkowało od przodu z lewej strony. Na szczęście nie jechałem szybko - ~110km/h (tyle tam był limit) i trzymałem kierownicę mocno, toteż doturlałem się na awaryjny, myśląc cały czas, że to jebnięta opona. Ku mojemu zaskoczeniu, zobaczyłem, że moje auto stało się trzykołowcem. Sprawdziłem wszystkie koła, wszystkie było poluzowane, wszystkie miały przynajmniej jedną zgubioną nakrętkę.


Koło znalazłem, na szczęście nic nie jechało a ja miałem assistance, więc poza odrobiną nerwów, i wymianą tarcz + klocków z obu stron szkód nie było. Następnego dnia zadzwoniłem z opierdolem do warsztatu gdzie coś robiłem przed wyjazdem, ale niesłusznie, bo oni robili tylko jedną oś, i mieli nagrania. Pewności nie mam, ale prawdopodobnie ktoś mi chciał zajumać koła, kiedy stałem w Wawie, tylko ktoś złodziei spłoszył, i wracałem do domu z poluzowanymi.


Druga z mojej winy. Trochę za mocno pałowałem trochę przeładowane auto spiesząc się na wakacje, bo musiałem dłużej zostać w pracy. Sprężynka zaworowa się poddała i pękła, zawór się jakoś koślawo ustawił, przebił głowicę, i no i silnik szlag trafił na autostradzie. Też się doturlałem, bo szczęście w nieszczęściu było takie, że jechałem ze 160 kiedy to się stało, i miałem mniej niż 2km do zjazdu, a od razu za zjazdem była zatoczka.

Jeszcze jedna mi się przypomniała. Ma lekką backstory. Więc - jechałem sobie pewnego pięknego dnia w Krakowie, drogą dwupasmową. Z lewej jakiś dziadek w Seiczaku czy innym Fiacie lekko zwalnia, ewidentnie szykuje się do zjazdu w lewą stronę, więc go sobie wyprzedzam. Niestety pan Seiczaku chyba zmienił zdanie w czasie kiedy byłem na wysokości jego tylnego koła, i robi bez kierunku siup na prawy.


Byłem wtedy młody, refleks był niezły, a droga szeroka, więc zrobiłem gwałtowny unik, udało mi się uniknąć nawet muśnięcia z nim, tyle że kosztem wjechania na krawężnik prawym kołem z prędkością 30-40km/h na wciśniętych hamulcach. Pojechałem za nim, ochrzaniłem go, wziąłem od niego numer i wziąłem auto na diagnostykę, aby sprawdzić czy nic nie jest rozwalone. Wszystko było git, więc po jakichś 2 miesiącach zapomniałem o sprawie...


...3 miesiące później, manewruję sobie na parkingu, i przy maksymalnym skręcie w lewo słyszę jeb, i auto nurkuje na prawy przód. Pękł sworzeń prawego wahacza, koło wpadło w nadkole, wykrzywiło blachę... oczywiście winy żadnej dziadkowi wykazać nie mogę, ale moim zdaniem tamto wydarzenie było przyczyną.


Konkluzja jest taka, że jeśli to nie jest pieszy, nie ma co robić uników przed takimi ancymonami.

@LondoMollari Po czasie to można sobie gdybać, najczęściej jest tak że w takich sytuacjach działają odruchy i nie da się przemyśleć swojej reakcji gdy nie ma zapasu czasu unik to i tak dużo lepszy odruch niż hamulec w podłodze przy każdej nieprzewidzianej sytuacji.

@LondoMollari Skłaniam się ku teorii że te poluzowane śruby to ktoś chciał żeby ci koło odpadło. Jakby złodziej chciał ukraść to by ci ukradł, ci ludzie się nie patyczkują, robią szybkie akcje i dzida a nie jakieś tam luzowanie, podnoszenie i juma. Słyszałem o historiach gdzie zyeby za parkowanie pod ich blokiem aut o obcej rejestracji albo w za nowym aucie (bo komuś się za bardzo powodzi) potrafili poluzować śruby/nakrętki.

Warto sprawdzić też czasem czy zaworków wentyli ktoś ci nie wykręcił - mi celowo tak kiedyś zrobili. Zaprzyjaźniony wulkanizator stwierdził że to nie przypadek, tylko ktoś po złości zrobił w jednym celu - żeby jebło na większej dziurze. I tak było że kapturki cudem trzymały te 2.5 bara a powietrze nie uciekało na dwóch kołach.

@dolchus Wyobrażam sobie, że gdyby ktoś luzował na złość, to raczej by luzował jedno koło - tam były wszystkie 4 poluzowane. Mam w głowie taki scenariusz, że ktoś chciał zrobić szybką akcję, poluzował 4, i np. przejechała policja albo ktoś przechodził. Ewentualnie podnośnik się poddał i złodzieje odpuścili, bo "ofiarą" była dwuipółtonowa terenówka.


Takie koła można pewnie za jakieś 6 tysi sprzedać, więc gra warta świeczki.

@SzubiDubiDU przy 120km/h na trasie S8 zatarła mi się rolka od rozrządu, wycięła dziurę w obudowie, i wypadła na drogę przy okazji uderzając w podłogę.

O dziwo silnik się nie uszkodził, założyłem nowy rozrząd i działa dalej.

Tylko koszt lawety był spory bo to Wielkanoc była.

@SzubiDubiDU Kupiłem auto, przejechałem 11km i rozwaliłem rozrząd w silniku 1.8T.


Inne auto kupiłem w sobotę, a w niedzielę poszła uszczelka pod głowicą.

Na autostradzie pękł mi zawór dolotowy, odłamki zrobiły kipisz w komorze. Silnik brzmiał jak potrząsana puszka z gwoździami xD Po c⁎⁎j to potem remontowałem, to nie wiem do dziś, ale 7 lat później jeszcze jeździ.

A, no i 3x wpadło mi sprzęgło, raz po redukcji pod górkę, jakimś cudem się dotoczyłem na szczyt. A potem pchało się już z górki ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

@Half_NEET_Half_Amazing pancerne 2.4 d5 tak samo ubite. Pasek pk sie rwie i wkreca w pasek rozrzadu, a potem to juz z gorki. Tloki sie spotykaja z zaworami i remont glowicy ༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽

@SzubiDubiDU bardzo ciekawy wątek. Ja stety nie miałem zbyt dużych awarii, raz zgubiłem wydech w górach i przez kawałek ciągnąłem go za sobą. Pamiętam, że wtedy flaszka i spawarka załatwiły sprawę. Poza tym raz padła mi cewka zapłonowa podczas ruszania na skrzyżowaniu, ale jakimś cudem przetoczyłem się przez skrzyżowanie i nie zablokowałem ruchu, pomimo że silnik naprawdę nie chciał pracować. A i jeszcze raz pękła mi guma wahacza z przodu, tak że jak hamowałem, to koło się pakowało w nadkole. Zdołałem dojechać tak do mechanika i nic nie uszkodzić.

Szwagierce odpadło koło w trakcie jazdy w nowym aucie, bo serwis jednego nie przykręcił odpowiednio, wymieniając opony. U szwagra podczas jazdy na autostradzie pękły głowice w dwóch różnych silnikach Diesla dwulitrowych (Volvo i Audi) - za bardzo pałował te auta i po pewnym czasie naprężenia termiczne psuły aluminiowe głowice.

Po tym jak wątek wystartował to czuje że moje usterki nie są wartę miejsce w tym wątku. U mnie:

  • Awaria zacisku hamulcowego jednego koła i puszczeniu hamulca jeden klocek nie odbijał w pełni. Czasem przy prędkości 35-40 km były gwizdy które się traciły po zwiększeniu prędkości. Stwierdziłem że jeździć i obserwować, aż w końcu zauważyłem na tarczy hamulcowej wyżłobienie szerokie na 1cm i głębokie na niecały milimetr. Wtedy załapałem że zjadło mi całą okładzinę klocka hamulcowego. Gdzieś chyba jeszcze mam zdjęcie tego klocka.

  • Stukało mi coś w zawieszeniu, ale nietypowo bo nie wystarczyło wjechać na jakieś nierówności tylko był jakiś dziwny układ musiałem lekko skręcać w jedną stronę i jednocześnie musiały być nierówności po drugiej stronie. Nawet byłem na stacji diagnostycznej, ale diagnosta szukał pod samochodem i nic nie znalazł. Tydzień później wjeżdżając na parking przy pracy poczułem jakby 1/4 samochodu nagle spadło, ale samochód dalej jechał. Zaparkowałem i poszedłem na miejsce zdarzenia i znalazłem pół okręgu od sprężyny amortyzatora. Szczęśliwie nie przebiło opony ani nie narobiło innych szkód. Potem pół roku tak jeździłem

  • Awaria wężyka przewodu płynu hamulcowego. Szczęśliwie w trakcie corocznego badania okresowego. Najlepsze że miałem do zrobienie w jeden weekend 600-700 km po autostradach i chciałem te badanie zrobić przed tym wyjazdem, ale nie zdarzyłem. Zaraz po powrocie w poniedziałek tako zonk

  • Odpięcie się wężyka odpływu paliwa z silnika w czasie jazdy. W samochodach są takie małe gumowe węże które zbierają nadmiar paliwa który nie poszedł do wtrysków i te wężyki są łączone takimi plastikowymi trójnikami. No to jeden z nich się złamał w trakcie jazdy. Nie wiem jak długo tak jechałem, ale zauważyłem że coś szybko ucieka mi paliwo i jakieś 10l poszło w powietrze.

  • A na koniec najmniej spektakularna, ale najbardziej upierdliwa. W pewnym momencie samochód zaczął sypać błędem przy zapłonie. Praktycznie nigdy z rana bo wtedy odpalał bez problemu, ale wystarczyło zrobić 15-20km zgasić i przy próbie odpalenia sypało błędem z układu wspomagania i odcinało zapłon. Początkowo wystarczyło ponownie przekręcić kluczyk i było ok. Z czasem skracał się dystans konieczny żeby pojawił się problem i liczba przekręceń kluczyka żeby można odpalić samochód. Początkowo wydawało się że to moduł CIM, ale po wykluczeniu tej przyczyny stwierdziłem że nie ma sensu się z tym męczyć i gruz poszedł na żyletki.

@brain I dlatego warto raz na jakiś czas zrobić sobie hamowanie awaryjne na pustej drodze. Jak ma coś się zyebać to w kontrolowanych warunkach

@SzubiDubiDU w moim zamiłowaniu do gruzów to miałem tylko trzy przygody: pękniętą sprężynę z przodu, tak ładowali na lawetę że pękła, w innym pęknięta tarcza hamulcowa. Trzeci to, że samochód stanął na drodze i odpalić nie chciał. Kuna ojebała przewody.

Trzeci to, że samochód stanął na drodze i odpalić nie chciał. Kuna ojebała przewody.

@30ohm Mi niedawno kuna zeżarła rurkę podciśnienia od turbo, o czym dowiedziałem się w trakcie wyprzedzania TIRa. xD

Na samym środku mostu Zwierzynieckiego w Krakowie pompa paliwowa odmówiła współpracy. Awaria mała ale co się obsralem to moje. Powoli się zbliżały godziny szczytu ale akurat zdążyłem wyjechać przed główną falą samochodow. Jeszcze to piątek był. Na samym środku mostu obroty spadły do zera XD myślałem że to jakaś sprawa z lipnym akumulatorem bo mało jeździłem wtedy, teraz zresztą też i nie raz musiałem go wpinać w prostownik. Wyłączyłem nawiewy, światła i radio, wrzuciłem luz i tak się dokulałem do świateł. Było czerwone. No i kręcę tą stacyjka i kręcę. I tyle farta co wtedy miałem to nigdy nie miałem, tuż jak się zaświeciło żółte odpalił XD Potem jeszcze raz mi samochód zrobiłi taki numer. Ale akurat na parkingu przy SKP, gdzie też był jakiś warsztat. Zostawiłem go im na noc, oni po diagnostyce powiedzieli że wszystko git. Dopiero mój mechanik potem rozkminił że to pompa paliwowa i zrobił jej regenerację. A no i dwa razy podczas jazdy walnęła cewka, i samochód pracował na 2 garach a nie na 3, i wydawał przerażające dla mnie wtedy dźwięki XD WV polo z 2002 roku, w sumie fajne to było auto

@SzubiDubiDU

  • Miałem mitsubishi Lancera z 1990, który kiedyś wypluł sondę lambda z kolektora wydechowego. A to znaczy że benzyna 1,8 była słyszana 2km dalej. Wył jak te potwory na drag race

  • Też Mitubishi, ale galant z 2003 r. - pękł wąż od płynu chłodniczego i wszystko wylało się na drogę. Jechałem jakieś 6 km przez 4 godziny, ciągle stając na zalanie chłodnicy wodą z baniaka i czekając aż silnik ostygnie.

  • Citroen C5 - silnik mu gasł w trakcie jazdy. Zaczęło się na wakacjach w Chorwacji, raz mi zgasł przed samym tunelem, ledwo zdążyłem zjechać na pobocze. Dobrze że miał gruszkę do odpowietrzania, to pozwalało go odpalić, ale musiałem jechać nie wciskając gazu

galant z 2003

@Cinkciarz Offtop, ale strasznie mi się kiedyś podobały te auta. Linia przodu biła o głowę wszystkie niby-agresywne BMW i inne takie.

@LondoMollari mi też, do tego silnik 2,5 V6. Super było to auto, bardzo fajnie mi się nim jeździło, ale nie miałem siły go już naprawiać.

@Cinkciarz same here! Do tego blacha z papieru, ale fakt miał w sobie to coś (EA5W).༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽

Czasami przeglądam sobie OLX i szukam pododbnych gruzów. #nostalgia

@SzubiDubiDU VW Vento, zawrotne 75KM w dieslu. Pod górę tak mocno wyprzedzałem tira, że upalił się przewód od elektrozaworu pompy wtryskowej. Do dzisiaj nie wiem jak ja to wyhaczyłem, ale zarobiłem przewód na krótko. Na takiej prowizorce auto jeszcze 2 lata jeździło xD

Moze nie spektakularne,ale regularny problem z cewkami w avensisie- co chwile mialy awarie,a sztuk wymienilem z 6[*] Brak tanich zamiennikow,tylko oryginal aso lub jakas japonska firma,rowniez za miliony monet.

Najdziwniejsza akcja? Golf 6 i duży gumowy odbojnik od bramy w skrzyni biegów. 700 metrów jechałem pod górę trzymając z całej siły na dwójce żeby nie wypadała. W warsztacie w szoku, nie potrafił powiedzieć jak to się stało. Naprawa 0 zł i odbojnik na pamiątkę.


Ten sam golf, kilka km pod górkę i tryb awaryjny w silniku, turbo odpięte, wszystkie tiry z lewej mnie wyprzedzały. Na szczycie miałem 55 na liczniku.


Stara fiesta rocznik 97, świeżo zrobione prawko, puszczam sprzęgło a auto prawie maks obroty, ojciec krzyczy po co tak piłujesz puść gaz. Ruszanie prawie z piskiem opon na każdym skrzyżowaniu, każdy patrzy co za idioci... a to padł jakiś sterownik w silniku

Mi w Octavii III 1.6 w gnojowicy zaczął uciekać płyn chłodniczy. Nie kopcił, nie kapał, zero śladów. Dolewałem jakieś 200ml na 1000km. Niby nic ale jednak gdzieś ten płyn ucieka xD

Po konsultacji ze znajomym specem podejrzenie padło na kolektor dolotowy zintegrowany z intercoolerem, co jak się okazało jest częstym problemem w tych silnikach. Szybki wgląd kamerą do środka potwierdził podejrzenia, widoczne białe ślady po płynie

No to zadowolony, zakupiłem na alledrogo zamiennik z Valeo (1500pln) oczywiście po numerach z kolektora. Przyszedł, po czym czekałem prawie dwa tygodnie aż zaczniemy z nim robić.

Postawiłem auto na plac, zdemontowaliśmy kolektor, na następny dzień miał być szybki montaż. Miał to robi kot. W piątek tak mnie coś tknęło żeby ten kupiony kolektor w ogóle wyciągnąć z opakowania. Nosz k⁎⁎wa inny xDD Obok kanałów dolotowych ja miałem jakąś zaślepkę a w kupionym było miejsce na dokręcenie czegoś :v

Szybkie sprawdzenie, mam ostatni dzień na zwrot :v No to od razu do pudła i w paczkomat, ale co dalej? I jak to się stało, że przyszedł zły? A no tak, że numer wpisałem dobry, ale w aukcji na allegro było to tak opisane, że mój numer niby był zamiennikiem, w tych parametrach technicznych, a w opisie aukcji już było co innego ale no zdarzyło mi się tego nie doczytać :v Do kupienia, mojej wersji w zamienniku oczywiście nie było, tylko oryginał z ASO za 2500 po promocji dla pracowników :v Ale w piatek zamowione a w sobote odebrane i poskładane xD

@SzubiDubiDU


Jechałem w 2009 Mitsu Galantem V6 z Hamburga do Lubeki ponad 180km/h i wpadlem na jakiś kawałek blachy leżący na drodze.

Kawałek blachy wbił się w tylni amortyzator i przebił przez nadkole do bagażnika. Stałem chyba 6h w styczniu na jakimś autohofie aż assistance pojawiło się po mnie i po auto.


2 Miesiące poźniej jechałem tym samym autem na lotnisko w Pyrzowicach i na dziurze w DK86 wbiło mi ten zmieniony tylny amortyzator do bagażnika ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯


I jeszcze kiedyś około 2014-2015 nie pamiętam w środku lasu około 12km od cywilizacji nocą z padającym śniegiem gdzieś na szlaku łemkowskim opuszczonych wsi w ramach akcji "Wisła" zgasła mi Łada Niva na jakieś dziurze i nie chciała odpalić w środku ciemnego lasu z wilkami i niedźwiedziami. Pamiętam że chyba z 90 minut trwało zanim zaskoczyła po jakiś chockach klockach z rozwalaniem stacyjki.

Widziałem tej nocy w ciemności dużo różnych przemykających oczek po lesie.

ja to w sumie z takich akcji to chyba tylko jedna mialem.. za malolata kupilem e39 za 4 tys PLN no i postanowilem nia pojechac z kumplami do Belgi do Walibi Park.. jak sie mozna domyslec beema juz o wlasnych silach nie wrocila.. okazalo sie ze czujnik od temperatury padl w miedzyczasie i cos tam jeszcze wywalilo i zatarlem silnik.. skapnelem sie jak juz bylo slychac silnik w srodku

Pół roku jeździłem z dwiema pękniętymi sprężynami na przodzie. O dziwo przeszedł przegląd wzorowo, dopiero przy zmianie z zimowych na letnie ktoś zauważył

U mnie kiedyś ukręciła się półoś w nubirze przy starcie spod świateł, wciskam gaz i auto nie chce jechać, tylko było słychać ze cos trzepocze pod maską 😆

VW polo 97', linki od zmiany biegów się posypały i miałem tylko 3 i 4 bieg :D oprócz tego, w trakcie jazdy złamał się fotel i się położyłem xD

Hyundai Accent LC z 2001 roku. Wracam z pracy, zbieram się do hamowania, a tu pedał w podłogę. Ale coś tam zwalniał. Dotoczyłem się do domu, bo miałem już niedaleko. Okazało się, że skorodowany przewód hamulcowy na lewym przodzie puścił. A następnego dnia miałem jechać nim w góry w cztery osoby... xd

@SzubiDubiDU Polonez - wypadł mi klocek hamulcowy przed czerwonym światłem XD

Na szczęście w nocy


W CC 900:

-Urwany przegub zewnętrzny

-Urwany kilka od linki biegów przy wybieraku, zostało 3 i 4


W CC 1.2-1.4:

-pęknięty rozrząd x2

-urwana półoś x3

-Jeden zatarty 1.1

-Jedna korba bokiem poszła w 1.2


Tak to reszta fur w miarę XD

-urwana półoś x3

@LaMo.zord Ale wiesz, że to się ogarnia, kiedy zaczyna stukać, a nie dopiero kiedy się urwie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Przypomniałeś mi jedną akcję u mojego mechanika. Przyjechałem do niego właśnie ze stukaniem półosi, mówił, że on nic nie słyszy, i żebym wrócił za 2 tygodnie bo teraz nie ma czasu. Powiedziałem, żeby się przejechał, bo moim zdaniem jest trup. Jechał on, i żeby pokazać mi, że wszystko jest ok zrobił dwa nagłe skręty jednocześnie przyspieszając... i dokładnie w tym momencie półoś się poddała, i auto zostało bez napędu na środku skrzyżowania. xD


Plus był taki, że zamiast czekać 2 tygodnie, ogarnęli mi to, po zholowaniu auta, od ręki.

@LondoMollari @LaMo.zord kiedyś było takie audi porobione na 1200KM i w ciul niuta, najpierw przeguby urywało, zmienili na jakieś bajeranckie, potem półosie to dotoczyli jakieś mega twarde, no to wewnętrzne przeguby poległy, też jakieś odlewane dali. No to się ujebał wałek w skrzyni

@Hejto_nie_dziala A no oczywiście - zawsze wszędzie coś będzie najsłabszym ogniwem. I czasem wzmacnianie rzeczy, która powinna być najsłabszym ogniwem jest wręcz szkodliwe.


Kiedy jeżdżę po wertepach terenówką, wolę aby mi się wykrzywił drążek kierowniczy za parę stów, niż aby mi się coś połamało w przekładni za 1-2k.

Golf 3 GTI, poleciała mi w trasie panewka na korbowodzie, pierwszy raz zaczęło mrugać ciśnienie oleju i piszczeć (panewkę było słychać wcześniej ale wszyscy zgodnie twierdzili że tak one chodzą). Silnik się zakleszczył po zgaszeniu, do domu 150km, w 4 osoby jechaliśmy.


Popchnęli mnie, odpalił z niesamowitym hałasem i nawrotka do domu, że towarzystwo zabawowe to jeszcze

sie zatrzymaliśmy na stacji po piwa dla nich a ja stałem i trzymałem na gazie żeby nie zgasł. 150km wrócił.


Najciekawsze że nie miałem wtedy gdzie przerzucić silnika a koleżka miał warsztat 50km od domu więc kupiłem nadwymiarowe panewki, zmontowałem na tej korbie która zrobiła 150km bez panewki, odpalił cichuteńko. Po 10 minutach już furgot znowu, udało się jeszcze te 50km zrobić, zgasł pod bramą warsztatu, już aluminium leciało z wydechu.


Drugi silnik ugotowałem po tygodniu z własnej głupoty. Szkoda bo autko było świetne

Zaloguj się aby komentować