Święta, święta i prawie po świętach. Było u nas 10 osób.. Żona oczywiście ze swoim okresem dawała mi w kość, czuć było napięcie w powietrzu, wszystko musiałobyć perfekcyjnie od linijki i przez to uświadomiłem sobie jak niewiele w tym życiu mogę. Na każdym kroku muszę mieć na uwadze jej zdanie, humor, stan zdrowia, wyspanie lub nie. Do każdej czynności musiała dorzucić swoje 5 groszy.

Zmęczyłem się psychicznie, nostalgia uderzyła mnie mocno.

Święta, które kiedyś były dla mnie radosne i wesołe, święta gdzie nie było istotne to czy jest posprzątane na 80% czy na 100%, czy ma się garnitur czy piżamę rano, dawno odeszły. Została tylko spina i robienie wszystkiego pod dyktando.

Zastanawiam się poważnie czy dobrze wybrałem drugą połówkę. Te święta to oczywiście nie jedyny problem.


Wiecie co bym zrobił? Wziął ciacho, zamknął się w pokoju, założył słuchawki i zagrał w jakąś starą gierkę....


#swieta #zalesie

Komentarze (58)

Idealna to potrafiłaby zapanować nad sobą, znam takie co potrafią.


@Hasti Idealna to nawet nie miałaby nad czym panować, bo by się nie odpalała. Idealna jest dokładną odwrotnością tego, co piszesz, bo tak bardzo jak Twoja Ciebie dołuje, tak bardzo idealna swojego partnera wspiera.

@Klamra Akurat potrafimy ze sobą rozmawiać ale czy weźmie to do siebie może tak, może nie. Okres to dobra wymówka.

@Hasti trzymaj się chłopie, to Ci się egzemplarz z tym okresem trafił, ja to jednak z moją mam luksus, nie ma absolutnie różnicy.

@Hasti miałem Ci coś pisać, ale mam słuchawki, ciacho obok siebie i gram w gierki


Musisz z nią pogadać stary,inaczej kiedyś to pęknie i będzie większy problem

@Hasti Tak zrób, postaw na siebie chociaż chwilę- ale powiedz jej to.

Jak jej to nie pasuje, a nie ma racjonalnych argumentów (a jakie może mieć? XD), to coś wymaga mocnej poprawy.

@Hasti weź sobie przemyśl ba spokojnie i porozmawiaj, spokojnie z argumentami i przykładami. Najważniejsze czy druga strona w ogole pozwoli Ci dokończyć i wyrazi chęć przepracowania. Jeżeli nie, to rozważ spakowanie mandżuru bo lepiej nie bedzie.

Kiedyś jakiś pan z brodą powiedział mi:

Młodzieńcze, kobieta jest jak woda. Mężczyzna jak szklanka. Woda, wypełni szklankę w pełni, bez względu na jej kształt. Zawsze dobije do jakiejś ściany i nabierze formy szklanki. Ważne jest żeby kształt szklanki był wyraźny i żeby szklanka była zrobiona z twardego materiału

I am 14 and this is deep

Powodzenia. Miej granice, stawiaj je jasno i ciepło i beznamiętnie. Na każdym etapie życia temat ten sam tak naprawdę.

Choć moja partnerka to złoto to w swojej praktyce używam metody 'pauza'. Przytyczek? Pauza. Przerywamy wszystko (robienie obiadu, jazdę samochodem, spotkanie). O co chodzi? Skąd ta narracja? W jakim celu? Nie, nie później. Teraz. Wyjaśnij. Nie czuję się dobrze z tym. Itd.

Takie coś x30 i każdemu się odechce głupio komentowac i szpileczki wbijać.

@Afterlife Otóż to, kobiecie trzeba stawiac granice, one bez konca beda testować jak sie zachowasz. Tak to działa i tyle. Jak ktoś odpuszcza to potem budzi się pod pantoflem.

@Hasti Od dwóch dni leżę w łóżku i oglądam seriale, robiąc przerwę na żarcie i serniczki (bez rodzynków :)
Polecam to samo, niezależnie czy to film, serial, czy gra. Tylko nie zakładaj słuchawek, niech słyszy że się dobrze bawisz X D.

@Hasti Jedź na solo tripa na tydzień lub dwa i zastanów się w tym czasie nad życiem, poczytaj coś, obserwuj innych ludzi,zajrzyj wgłąb siebie, dokonaj wglądu. Jeśli po powrocie nic nie zmieni - czas na rozwód.


Alternatywnie weźcie razem grzyby i wybierzcie się na wspólnego tripa, po powrocie powinno być wszystko jasne. Szkoda czasu, aby żyć z osobą, która Cię męczy.

@cyber_biker wiem, że temat poważny, ale jak widzę połączenie w jednym zdaniu grzyby i trip, to nie mogę się nie uśmiechąć

@Hasti Tzw. kastracja psychiczna. Obserwowałem to całe dzieciństwo w domu rodzinnym. Jak matka rano powiedziała ojcu, żeby założył niebieską koszulę, a później zobaczyła go chodzącego po domu w zielonej, to szedł się przebrać (obie świeże z szafy). I to już bez wyraźnego rozkazu - wystarczało wymowne spojrzenie i komentarz, że co innego mu mówiła. Teraz jak jest jedynym chlopem w domu, to jeszcze dorosłe córki ustawiaja go po kątach.

@Hasti jakby ktoś wymyślił maszynę czasu, jestem jego pierwszym klientem, przenoszę się i w życiu bym się nie oświadczył. Jak pojawią się dzieci, to będziesz miał dopiero przesrane. Mówię to jako ojciec 2 dzieci.

@Hasti Zabawię sie w adwokata diabła.


To, ze dla was swięta z dzieciństwa kojarzą sie z błogim lenistwem, czasem wolnym, brakiem obowiązków, graniem sobie w gierki, to zasługa waszych matek i tego, ze odwalały całą katorżniczą robotę same.


Święta to czas totalnie nierealistycznych wymagań stawianych kobietom przez społeczeństwo czy kulturę.


Zaraz ktoś napisze - przesadzacie - nasze matki dawały jakoś radę ugotować dziesiec potraw, upiec osiem placków, wysprzątać całe mieszkanie, uszyc sobie sukienkę na święta, jednym okiem pilnując dzieci, drugim okiem pilnując smażącej sie ryby a na koniec zrobić się na bóstwo i to wszystko za głębokiej komuny, gdy nic nie bylo w sklepach.


No właśnie, to sa nierealistyczne wymagania, ktore społeczenstwo, rodzina czy kobiety same sobie nieświadomie narzucają. Wszystko ma być zrobione, nagotowane, przygotowane tip top. W koncu nasze matki dawały radę, nie możesz być gorsza. Jak twoja matka piekła pięc placków i to nie mając termomiksa, to ty tym bardziej powinnaś, prawda?


Kobiety w tym czasie sa przytłoczone, zajebane robotą z którą w duzej mierze są totalnie same, co powoduje zmeczenie, nerwy a lont jest za⁎⁎⁎⁎ście krótki.

@GazelkaFarelka u mnie ojciec zawsze gotuje i ja też się pcham w gotowanie. Nigdy nie stawiam wymagań dotyczących świąt i niczego- walić. Najważniejszy jest człowiek, a zjeść możemy sobie Twarogu- on zawsze gotowy

@Hasti Dobrze dla twojej mamy, ale niestety to wyjątek a nie norma. Wiele kobiet bierze na siebie zbyt dużo, nie dosypia po nocach a potem psycha siada i jest meltdown na święta.

@GazelkaFarelka wiesz- nie twierdzę, że to co opisujesz nie jest problemem (bo jest), ale no muszę wbić klina i zadać to niewygodne pytanie, bo znam to niestety z praktyki rodzinnej- ile z tego to faktyczne pokolenia dziedziczonej traumy, a ile to specjalnie i skrzętnie hodowana trauma celowo przekazywana z pokolenia na pokolenie wśród kobiet?


Bo w mojej rodzinie tak to właśnie wyglądało. Zawsze jak się zbliżała jakaś okazja, okoliczność, czy święta, gdzie trzeba było "coś" zrobić, co było czymś więcej jak po prostu przejechaniem mokrą ścierą podłogi i wyciągnięciem tej lepszej zastawy na stół, to odpalała się każdej szajba ze szczegółowym planem co MUSI być zrobione, "bo świat się zawali (tm)". Plan był tak nierealistyczny i bezsensowny, że wszyscy domownicy w końcu mówili, że "to jest gruba przesada" (bo jak inaczej nazwać malowanie połowy domu, żeby się przygotować na Wielkanoc?) i nawet jakby chcieli dokończyć to zdanie "ale jak chcesz to pomogę", to nie mieli szans, bo wtedy już wyjebywało jej bezpiecznik i szedł standardowy scenariusz.


Pierwsze było głośne robienie z siebie ofiary i teksty "no jasne jak zawsze zostawcie mnie ze wszystkim sami", potem złorzeczenie na wszystkich z tym charakterystycznym burczeniem pod nosem tak, żeby wszyscy ciągle to słyszeli w stylu "no tak tak jak zwykle ja muszę wszystko robić wszystko na mojej głowie i nikt mi nie pomoże bo wszyscy siedzą na dupie i tylko czekają tak jest zawsze ja zapierdalam i nikt się nie zainteresuje żeby pomóc bo po co" i tak przez cały okres tego święta, a jak się ktoś całkiem szczerze zainteresował i chciał pomóc... to zaraz się zaczynały krzyki w stronę oferenta, że teraz to ma wypierdalać, ma nie przeszkadzać i zająć się sobą skoro wcześniej nic nie zrobił, a teraz chce robić tłum. Takie błędne kółko stworzone celowo, żeby w nim tkwić jako ofiara i móc oskarżać wszystkich wokoło o swój ciężki los. I jak się pytałem kiedyś przy okazji właśnie jakiegoś święta, możliwe nawet, że wspólnego Bożego Narodzenia, już teraz świętej pamięci dziadka o co cała ta wojna, to powiedział, że jak był mały i żyła jeszcze jego babka (babka dziadka w sensie czyli moja praprababka), to już takie coś w ich domu było normą. Praprababka. 4 pokolenia wstecz. Z praprababki na prababkę. Z prababki na babkę. Z babki na ciotkę i mamę. Z pokolenia na pokolenie, z matki na córkę, wiecznie przekazywana ta sama sztucznie indukowana uraza, że facet twój wróg i wszyscy są wszystkiemu winni i trzeba ich antagonizować. Matka ciągle i ciągle powtarzała córce jak to one zawsze miały źle, więc jak córka dorastała, to w głowie miała już wdrukowane przeświadczenie, że ona też będzie miała źle i nawet wiedziała dokładnie kto będzie źródłem jej wszelkich problemów.


Szczęście w nieszczęściu, że nie sam nie jestem kobietą, ani nie mam siostry, bo na moim pokoleniu się to w mojej rodzinie skończyło. Bo jak mama zobaczyła, że nie ma kogo programować, bo w naszym domu byłem tylko ja i tata, to po prostu to przestała w pewnym momencie robić, jak kilka razy usłyszała, że albo chce pomocy i wtedy ją dostanie, albo ma się uspokoić i przestać szukać problemów tak, gdzie ich nie ma.

@NiebieskiSzpadelNihilizmu Nie wiem, czy matki by to przekazywały córkom świadomie. Nie jest to też, jak piszesz, kwestia urazy do facetów. Całej rodzinie obrywa się rykoszetem (nie tylko facetom, córki też zbierają taki sam opierdol, że nie pomagają albo robią to źle). Córki w dorosłym życiu próbują dorównać "standardom" matki i powielają zachowania wyniesione z rodzinnego domu. I dopiero wtedy - próbując na święta wykonać to wszystko, co ona robiła - zaczynają rozumieć, dlaczego matka zachowywała się tak, a nie inaczej, bo ogarnia je przy tych czynnościach identyczne wkurwienie i zaczynają rzucać takimi samymi tekstami.


Zwłaszcza że ten bezsensowny zapierdol bywa gloryfikowany wśród mężczyzn w sposób, jaki opisałam "kiedyś to były kobiety, nagotowały 12 dań z niczego, pilnując ósemki dzieci a to wszystko wyglądając pięknie i olśniewająco, a teraz to tylko leniwe grube siedzą na kanapie". Atrybutem ideału kobiety pokutującym w kulturze nadal jest wypucowany i pięknie urządzony dom, nagotowane pyszne zdrowe domowe jedzenie, śliczne dekoracje, elegancka zastawa stołu, wszystko wykonane perfekcyjnie. Do tego dziś masz jeszcze wszelkie instagramy, kolorowe magazyny, gdzie możesz się porównać z innymi. To wszystko tworzy presję, za którą płaci się zdrowiem psychicznym.


Aby przerwać ten cykl trzeba sobie umieć powiedzieć "mam to w dupie". Olać sprzątanie na święta (jest czysto, dziś sprząta się domy na bieżąco przecież). Przygotować niedużą ilość jedzenia (dziś i tak wszyscy na dietach). Można zamówić z cateringu, cukierni i nie ma co się tego wstydzić.

@Hasti to ty dałeś sobie wejść na głowę, a ona tylko to wykorzystała. Wiele kobiet tak robi z czasem, bo to łatwe. Tylko krzywo spojrzą i już chłop skacze wokół jak pajacyk.


Po prostu w którymś momencie straciłeś jaja, dałeś się wykastrować. A skąd wiem? Bo mówisz co najchętniej byś zrobił, a nie co robisz. Bo właśnie to powinieneś teraz uczynić. To na co masz ochotę, grać w grę i nara. Otrzasnij się

@Hasti to norma niestety. Największy koszmar to jak zdecydują że Wigilia u ciebie. Kogo być nie wybrał i tak szykowanie takiej Wigilii byłoby koszmarem ale już po. Masz teraz chwilę do Wielkanocy. Przynajmniej jasno już bedzie

@Hasti Ona traktuje Cię fatalnie, ale z tego co piszesz wynika, że ona też jest bardzo sfrustrowana. Szczęśliwa osoba w związku nie traktuje w ten sposób partnera. Pytanie, czy takie traktowanie to z jej strony - świadoma lub nie - chęć doprowadzenia Cię do skraju wytrzymałości i później zrzucenie winy na Ciebie, że związek się rozpadł, czy może ma jakieś inne problemy, o których być może nie mówi. Oprócz rozmowy na spokojnie, jak ktoś wyżej napisał, najlepiej za kilka dni, sugerowałbym terapię dla par. Tylko trzeba wybrać dobrego terapeutę, z czym może być problem. Natomiast już sama reakcja na propozycję terapii może Ci sporo powiedzieć. Gdyby była absolutnie negatywna, to może sugerować, że Twoja żona nie chce naprawić tej relacji.


Natomiast święta to w wielu domach nerwowy okres. Moja była, z którą mieszkałem wiele lat, jest dobrą osobą i nie chciała wprowadzać nerwowej atmosfery, ja to widziałem, bo ją samą frustrowało to, że jest sfrustrowana, ale inaczej nie potrafiła i jakoś się z tym godziłem. Może po prostu święta to nie jest w Twojej rodzinie czas na to, żebyś pograł sobie w stare gierki, ale może w innym czasie mógłbyś to robić. Dzieci pewnie za małe na pokazanie im herosów, ale w Mario może moglibyście już pograć razem.

Kolejna rada - Ty marzysz o pograniu w spokoju w herosy, a czy wiesz, że może Twoja żona też o czymś marzy, czego dawno nie robiła? Może to jest spa, a może np. randka z Tobą? Może jakbyś zorganizował opiekę nad dziećmi i jakieś wyjście wieczorem, to może innego dnia ona by chętnie zajęła się dziećmi, gdy Ty sobie pograsz?


A propos gier, to na przykład mnie stare gry generalnie rozczarowują, w tym roku poinstalowałem sobie emulatory i pograłem w sumie może 2 godziny w to, co grałem za dzieciaka. W tym roku wyszło wiele świetnych gier, więc może popróbuj czegoś nowszego. Najważniejsze, żebyś autentycznie się zrelaksował, gdy już znajdziesz czas dla siebie.

@elmorel Jakbyś był kiedyś w wieloletnim związku, to byś wiedział, że różnie bywa i nie jest cały czas słodko. Człowiek to nie jest headcrab, którego jedynym celem jest wejście na czyjąś głowę.

@Zwalisty Widzisz tylko swiadome działanie, ja nic o takim nie mowilem. Paliwem kobiet są emocje i pewne rzeczy mogą robić nieświadomie.

Wiecie co bym zrobił? Wziął ciacho, zamknął się w pokoju, założył słuchawki i zagrał w jakąś starą gierkę....

@Hasti w zasadzie myślę że tak czy owak możesz to zrobić

@Hasti Brzmi to fatalnie, i polecam się ewakuować, lepiej nie będzie. Brzmi to jak moja była. Teraz mam już inną kobietę i zero spiny, generalnie wszystko na luzie i elastycznie tak żeby każdy czuł się dobrze.

A jak trzeba to też jest posprzątane i można to zrobić dobrze i to bez nerwów.

Przemyśl zmianę ja miałem dokladnie to samo.

Potrafiłem mieć afere o zakup przedłużacza za 30 zł do lampek choinkowych.


Od kilku lat obserwuję jak była kolejne święta spędza sama a wcześniej ciągle z kimś innym bo faceci widząc takiego zjeba zostawiają to.

Święta, które kiedyś były dla mnie radosne i wesołe, święta gdzie nie było istotne to czy jest posprzątane na 80% czy na 100%, czy ma się garnitur czy piżamę rano, dawno odeszły. Została tylko spina i robienie wszystkiego pod dyktando.

@Hasti tak się to niestety kończy, jak ktoś sobie da wejść "tradycji" na głowę i świąt nie robi dla rodziny tylko "co ludzie powiedzą", bo trafisz na zaborczego partnera z jego własną wizją świata. Właśnie dlatego u mnie jest prosto- wiadomo, że trzeba chatę jakoś przed świętami posprzątać, przystroić i upichcić coś, żeby było co zjeść, ale żadnego robienia pod czyjąś magiczną listę z kryteriami, żeby magicznym "im" to się podobało. I nie ma że fochy i buczenie pod nosem przez cały czas, żeby tylko spierdolić ten okres. Chcesz cały dzień się kisić w wyjściowym kostiumie i szpilkach? Ależ proszę bardzo, ale nie oczekuj, że ja tak samo będę cały dzień się męczył w wyjściowej koszuli, garniturze i lakierkach. Nie po to mam urlop od roboty, żeby zamiast wrzucić na luz zaraz wskakiwać w rolę modelowego aktora i udawać w sumie nie wiadomo kogo i dla kogo.


Problem niestety obawiam się u ciebie jest taki, co już masa Tomków wyżej zaznaczyła- trafiłeś na kobietę, która wyczuła, że nie ma nad sobą żadnego hamulca i może przejąć to małżeństwo i wszystkimi dyrygować. Nie mówię, żebyś teraz robił z tego powodu wojnę, bo emocje o ile kuszą, żeby mocno podkreślić swoje zdanie niestety nie są dobrym doradcą. Usiądź, przemyśl to dokładnie- jeśli faktycznie ci wypadnie, że ci zależy na małżeństwie (bo przykładowo dzieciaki), to nie ma przebacz- musisz jasno określić granice i je egzekwować, a jeśli nie- no cóż, czasem lepiej jest się zwinąć, niż męczyć z kimś przez kolejne -dziesiąt lat dając się tresować i gaslightować. Co mogę powiedzieć- zostaje mi życzyć ci wszystkiego co najlepsze

Zaloguj się aby komentować