@lokurva musimy sobie zadać pytanie i mocno doprecyzować rzeczy.
Co jest problemem?
Że gówniarze śmieją na przerwach siedzieć w komórkach? I to oburzenie najczęściej zadawane jest przez dorosłych, którzy łażą do pracowego WC tylko po to by posiedzieć w komórkach. No nie, problemem jest, że dzieciaki spędzają zbyt wiele czasu w telefonach, co ma zaburzać im tworzenie relacji i kontaktów z rówieśnikami. Mam swoje wątpliwości co do apokaliptycznego przesłania tego problemu, co nie zmienia faktu, że ogólnie mogę się z pewnymi wątpliwościami co do takiego stylu życia zgodzić.
Co zrobiła mInIsTrA Nowak? Postanowiła powalczyć z gówniarzami na przerwach ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
I to mnie wkurza! To rozmywanie problemu i markowanie działania pod publikę.
Albo ktoś ma problemy ze sobą i źle interpretuje problem albo to jakiś fotomontaż i gra by ładnie propaganda wyglądała.
Przypomnę więc raz jeszcze problem. Problemem nie jest, że dzieciaki na przerwach siedzą w komórkach bo to samo w sobie nie jest złe, problemem jest rzekomo, że spędzają cały swój wolny czas (ten przed szkołą, w trakcie szkoły i po szkole) w komórkach i niszczą tym swoje relacje z rówieśnikami i rodziną. Załóżmy więc, że to prawda (chociaż ja nie widziałem, by ministerstwo i zwolennicy przedstawiali jakieś wiarygodne, zewnętrzne badania) to z czym walczy mInIsTrA? Z dzieciaki na przerwach. Co więc z pozostałym czasem? Jeżeli rodzice nie przyłącza się do akcji i nie będą ograniczali swoim dzieciom dostępu do komórek, to cała ta akcja jest idiotyczna i bez sensu, bo dzieciaki przed i po szkole (2/3 swojego czasu) i tak będą spędzać w komórkach. Jeżeli natomiast rodzice będą chcieli się zaangażować to mają w tej chwili proste, pewne i tanie narzędzia by dzieciakom dawkować komórki przed, W TRAKCIE i po szkole i cała ta akcja to administracyjna zasłona Dymna, propaganda i marnowanie publicznych pieniędzy.
Nie mówiąc o tym, że ogranicza rodzicom kontakt z dzieckiem za pomocą narzędzi, które co rodzice temu dziecku kupują w tym właśnie celu.
Słowem to propagandową akcja, która nie walczy z problemem który wniesiono na sztandary, ale ograniczająca prawa i swobody uczniów, bez udziału rodziców albo wbrew woli rodziców.
Nazwijmy problem, oceńmy że to problem, znajdźmy rozwiązanie problemu - a nie pierdolony pod publikę i media jakieś pseudorozwiązania, które nie naprawiają zdefiniowanego problemu, ale ładnie wyglądają w sportach na tiktokach, a pseudorodzicom pozwalają się samousprawiedliwic ze swojego lenistwa i miernego rodzicielstwa.