@Trismagist no i ponownie to napiszę, bo to są 2 osobne rzeczy- czy powinno się go, nie wiem, na rękach nosić i wychwalać pod niebiosa, że poszedł w tę wigilię robić 1 dzień na kasie w biedrze? Nie, to robota jak każda inna- ciężka, często niewdzięczna, ale jednak jak każda inna. Dlaczego uważam, że to, że Petru poszedł tam na ten 1 dzień to nie jest żadne plucie kasjerkom w twarz, bo tak to można niestety ale usprawiedliwić wszystko- poniżej.
Zacznijmy od bardzo dużego ALE względem tego "Rysiek napisał że pójdzie robić na kasę wielkie mi halo" - bo to jest bardzo ważna część - ALE tak jak zapowiedział, tak zrobił i poszedł pracować, chociaż mógł się zwyczajnie wykręcić tekstami, że nic nie podpisywał, albo w ogóle nic nie odpisywać i się zakopać do nowego roku. I sam ten fakt zamyka wszystkim cwaniakom mordy, bo żaden z nich by tego nie zrobił w żaden dzień w roku. Stąd te bezbekowe wpisy na necie, które nieudolnie próbują z niego szydzić.
I teraz- to nie znaczy, że jakoś magicznie kwestia kasjerek się zmienia, bo to są dwa odrębne tematy. Osobiście od dawna uważam, że wigilia jako taka powinna być niepracująca, bo nie czarujmy się- firmy same skracają godziny otwarcia w ten dzień, a nie ma co ukrywać, że kto tylko może (nie mówię tu tylko o kasjerkach ale ogólnie), to w ogóle bierze urlop na ten dzień, żeby na spokojnie od rana sobie robić przygotówkę. Więc raz, że ta robota jest w sporej mierze pozorowana, a dwa- w jakimś "mission critical" biznesie i tak jest nieformalny przykaz "niczego kurwa nie róbcie żeby nie było wyjebki na święta bo wam jaja pourywam".
I jeszcze z innej strony- kasjerki jako zawód. Niestety ale przez takiego jednego solidaruchowego świętojebliwego zjeba, który chciał zrobić klechom dobrze stwierdził, że użyje sobie kasjerek jako wygodnego żywego argumentu, żeby wprowadzić niehandlowe niedziele "bo kasjerki to takie biedne i poszkodowane, trzeba nad nimi otworzyć parasol ochronny, bo muszą w niedzielę pracować <zamiast iść do kościoła i spędzać dzień z rodziną>". I byłoby spoko, tylko się okazuje, że nawet ten chochoł nie objął wszystkich kasjerek, bo na takich dajmy na to stacjach kasjerki robią 24/7, w żabkach trochę mniej ale też... i na nie najwyraźniej litości imć piotrusia dudusia zabrakło. Albo przekalkulował, że jednak chuj z nimi, bo mogłyby się za duże rozruchy zrobić, jakby spróbował to w niedzielę zamknąć. Nie mówiąc już o tym, że jest masa zawodów, które też w niedzielę pracują bo zwyczajnie muszą, począwszy od służb, przez firmy utrzymujące wszelakie infrastruktury, a kończąc na tych co robią zmianówki i na dyżurnych. I nikt się nad tymi ludźmi jakoś nie lituje. Taka praca i już, jak ktoś tam idzie to wie na co się pisze, to nie jest jakiś ukryty haczyk. Ale jak pada temat kasjerek, to nagle jest wielkie narodowe hur dur i jakieś olimpijskie fikołki w udowadnianiu, że im się należy bo są specjalne. Typ zrobił kosmiczny burdel i teraz to się niestety ciągnie.