U mnie w firmie zrobili to tak: wszyscy dostają po równo, ale wysokość tego 'po równo' jest zależna od wskaźników, na które pracownicy mają wpływ. Każdy wskaźnik, którego roczna średnia jest poniżej założonego targetu, wpływa ujemnie na wysokość świątecznej premii.
A więc z jednej strony jest po równo, a z drugiej nie za darmo - premia jest wynikiem jakości pracy wszystkich działów.
Mowa o premii dodatkowej, z hajsu firmy. Mamy też taką z ZFŚS i ona jest zależna od dochodu na członka gospodarstwa domowego.
Wcześniej, przez kilka lat, ta dodatkowa premia nie była zależna od żadnych wyników - po prostu każdy dostawał po 500 na łeb i trwało to latami. Kiedy zapowiedziano, że ta premia będzie naliczana na podstawie wskaźników, zrobił się szum, ludzie myśleli, że teraz nam wszystko upierdolą w ramach oszczędności - ale póki co, wychodzi na to, że dostajemy więcej - bo w niektórych wskaźnikach mamy wyniki ponad założony target, co procentowo przekłada się na wysokość premii.