@WatluszPierwszy myślę że to pojęcie które @Opornik podrzucił poniekąd wyjaśnia tych wojowników Maryi, męskie różańce, i inne odłamy komandosów. Ale, ja bym to bardziej odbierał jako walkę z takim "częściowo wykreowanym wrogiem" - nie wiem jak to nazwać. Niewidzialnymi siłami zła, odpowiedzialnymi za wszelkie zło na świecie - imigranci, LGBT, itd.
Można to było według mnie zaobserwować jak poprzedni obóz rządzący wszedł w układ z KK, czy jednym biznesmenem z Torunia. I, wiele rzeczy robili oni w imię walki z "tymi złymi". Może ktoś bardziej biegły w zakresie socjologii/psychologii mnie poprawi, ale mówimy tutaj bodajże o syndromie oblężonej twierdzy - zjawisku polegające na wzbudzaniu poczucia zagrożenia ze strony mniej lub bardziej zmyślonego wroga. Oczywiście nie neguję tutaj istnienia szatana, ale jest to bez wątpienia mocno wyolbrzymiane zagrożenie, i też w pewien sposób odległe - walczymy z jakimś wielkim wrogiem, oczywiście jesteśmy słabi, nie damy rady, ale ciągle możemy walczyć, i nadać temu co robimy jakiś sens, jakieś poczucie sprawczości które jest wielu osobom potrzebne.
Widzę to na Podkarpaciu bardzo dobrze - tutaj w wielu kościołach, nazwijmy to diecezjalnych msza kończy się modlitwą do Michała Archanioła. Jakby cała eucharystia, cały Chrystus i jego ofiara i pokonanie tegoż wroga to było nic - bo zbawi nas ten jeden który walczy z szatanem. Oczywiście do tego cała społeczność zgromadzona wokół mszy o "uzdrowienie i uwolnienie" itd. I jest dokładnie tak jak piszesz - walczą z szatanem, poprzez różnego rodzaju aktywności religijne, nadmierną pobożność, tego typu ruchy, pielgrzymki, spotkania itd. I wszystko sprowadza się do tej odwiecznej walki dobra ze złej - ale rozumianej nieco na opak według mnie. My, ci dobrzy, reszta (Ci którzy nie są z nami) Ci źli, zło całego świata zwrócone przeciwko nam. Syndrom oblężonej twierdzy, który jest podsycany, bo to jest po prostu wygodne. Trudniejsze niż miłość bliźniego, pogodzenie się z bratem, ojcem, teściową, somsiadem. Pomoc wykluczonym, biednym, chorym, cierpiącym itd. Walka z własnymi słabościami, bycie, po prostu dobrym człowiekiem, który tym daje obraz swojej wiary.