Dwa niezawodne pytania żeby zostać persona non grata w dowolnej #pracbaza
1. Gdybyś miał opisać minuta po minucie, co znaczy że "pracuję przez 8 godzin w ciągu dnia"?
2. Na jakiej podstawie wyliczyliście moje wynagrodzenie i czemu uważacie że jest to odpowiedni ekwiwalent za wykonywaną pracę?
Szanse na dostanie po nich wypowiedzenia szacuję na 87%. Ot, nowoczesny feudalizm, w którym nie powinieneś podważać systemu z którego Twój chlebodawca czerpie niewspółmierne do wkładu korzyści.
Wszystko zależy od rodzaju pracy i warunków, ale określanie pracy minuta po minucie jest niepoważne, bo eliminuje czynnik ludzki. Jak pracownika będzie boleć głowa, to będzie mniej wydajny. Jak się porządnie wyśpi, to będzie bardziej wydajny. Jak się napije kawy i pójdzie na dwójkę, to cały misterny plan idzie w pizdu
Posty w których staram się powiedzieć coś ciekawego i podyskutować dostają po 5/10 piorunów. A ile dostanie łyżka z morwy?
Faktura moim zdaniem wygląda tandetnie - wyraźne słoje i krótkie poprzeczne pręgi przywodzą na myśl klejoną płytę wiórową. Sęk w uchwycie dopełnia obrazu nędzy i rozpaczy.
@wombatDaiquiri - powiem Ci że mnie mała popularność ciekawych wpisów na hejto boli... i doskwiera mi coraz bardziej wraz z kolejnymi falami uciekinierów z wiadomo jakiego portalu
Zniechęceni wartościowi użytkownicy przestają dodawać treści bo one spotykają się z coraz mniejszym zainteresowaniem.
Dwa lata temu - zanim miałem tu jeszcze nawet konto - ciekawe niepolityczne wpisy dostawały więcej uwagi i prowadziły do interesujących dyskusji - teraz tylko polityczne trole normalizujące swoją działalność nieśmiesznymi memami a posty nad którymi się ktoś napracował świecą w komentarzach pustkami.
Dla mnie wygląda na to, że nawet starzy ludzie zostali wytresowani przez social media czy szeroko pojęty internet na ameby jedynie pragnące chłonąć miałkie treści - i kawiarenka czy wysiłki użytkownika @Dziwen to za mało by odeprzeć kolejne fale takich użytkowników i zachęcić resztę do tworzenia wartościowych treści.
Im dłużej o tym myślę tym bardziej myślenie o #polityka wydaje mi się dokładnie odwrotne do myślenia o #programowanie.
W programowaniu masz przewidzieć i zaprojektować system, który wykona konkretne instrukcje w określonej kolejności osiągając założony cel. Żeby rozmawiać o teorii wykonania instrukcji wymyśliliśmy takie koncepcje jak Maszyna Turinga. Piszę pomnóż 21 przez 37, wstaw memika z papajem, gotowe, poscik na hejto wleciał.
W polityce natomiast, nie dasię przewidzieć przyszłości. Wynika to z tego, że rzeczywistość nie jest (albo na nasze potrzeby - conajmniej nie może zostać odczytana jako) deterministyczna. Gdybym chciał użyć niezbyt skomplikowanej analogii, to przyrównałbym ją raczej do Łańcucha Markova. Chodzi o to, że mamy nieskończenie wiele przyszłości, do których możemy się dostać z "tu i teraz" w czasie. I przejścia do różnych przyszłości mogą się wydarzyć z różnym prawdopodobieństwem. 0.0000037% że w przyszłości za 5 minut będziemy w stanie rzeczywistości w którym mam obsrane gacie. Prawdopodobieństwo może być niskie, ale (w ramach możliwości fizyki) nigdy zerowe.
Z tego powodu twierdzę, że w przestrzeni wszystkich możliwych stanów dużo łatwiej jest odrzucić stany bardzo mało prawdopodobne niż znaleźć stan do którego faktycznie trafimy.
Otóż nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego, jaka umowa pokojowa zostanie podpisana. Jesteśmy natomiast w stanie zwiększyć lub zmniejszyć prawdopodobieństwo pewnych "klastrów przyszłości" - różnych "stanów końcowych" które grupujemy według jakichś kryteriów.
Na przykład: nie możemy zapewnić Ukrainie zwycięstwa, ale możemy dostarczać im narzędzia wojny elektronicznej do skutecznego działania w głębi Rosji która może ją zmotywować (zwiększyć prawdopodobieństwo) do ustępstw.
Na przykład: nie możemy zapewnić Europie surowców, ale możemy wspólnie działać nad uniezależnieniem się od surowców Rosyjskich (zmniejszyć prawdopodobieństwo szantażu ekonomicznego)
Na przykład: chcemy żeby Ukraina miała tyle sprzętu ile zechce, dlatego podzielimy się z Europą know-how jak produkować tak efektywnie jak my i zwiększyć ich udział w dostawach oporządzenia. (zwiększyć prawdopodobieństwo większej kontrybucji)
Co natomiast robi ziomek Trumpa?
Ze wszystkich możliwych przyszłości pokazuje jeden wymiar jednej przyszłości i mówi, jak zwiększyć prawdopodobieństwo tego, że do niej dojdzie.
Na przykład: chcemy aby wojna zakończyła się jak najszybciej. Ponieważ Ukraina nie posiada kinetycznych możliwości wypchnięcia wojska, możemy ją zmusić do zgody na warunki Rosji. Ponieważ Rosja nie będzie chciała odbudowywać Ukrainy, muszą to zrobić Niemcy. Ponieważ nie chcemy żeby ginęli Amerykanie, musimy przestać angażować się w chronienie i promowanie demokracji na świecie.
Nie widzi jednak, że jego "determinizm" ma sens tylko jeśli oni dojdą do władzy. Każda ich decyzja, zwiększy prawdopodobieństwo tej LUB PODOBNEJ przyszłości.
Bo jeśli założenie "chcemy żeby wojna skończyła się dzisiaj" nie jest naszym jedynym oczekiwaniem, to w rzeczy samej istnieje nieskończenie wiele sytuacji których "nie sprawimy prawie niemożliwymi" a których nie chcemy bardziej, niż chcemy końca wojny dzisiaj.
Czego prawdopodobieństwo wizja Vance'a zmniejsza? Zapewnienia bezpieczeństwa małym państwom pokoju. W efekcie w tych przyszłościach kraje te mają większą motywację do rozwoju broni jądrowej, czy nawet chemicznej lub biologicznej. W końcu jak Luksemburg ma się bronić przed Niemcami?
To może spowodować zatrzymanie brain-drain do Stanów z krajów coraz bardziej zdesperowanych, aby mieć know-how do obrony i marginalizację pozycji USA na arenie międzynarodowej. W szczególności destabilizację świata i utratę pozycji hegemona. Jak odbije się to na populacji USA? Nie wiem, choć się domyślam.
Jako ćwiczenie dla słuchacza pozostawię udowodnienie twierdzenia, że argumenty które przedstawia JD Vance charakteryzują nie tylko Trumpa, ale również dowolną osobę z definicji niepoczytalną.
A poza tym analizujcie krytycznie co słyszycie, obserwujcie rzeczywistość i myślcie. Zapraszam do dyskusji
Można by snuć koncepcje przewidywalnej polityki - takiej wyciągniętej z powieści Asimova. Takiej, gdzie polityka nie jest przewidywalna w szczegółach, ale jest deterministyczna jako całość rozwoju i upadku tworów politycznych.
W programowaniu masz przewidzieć i zaprojektować system, który wykona konkretne instrukcje w określonej kolejności osiągając założony cel. Żeby rozmawiać o teorii wykonania instrukcji wymyśliliśmy takie koncepcje jak Maszyna Turinga.
@wombatDaiquiri A potem wymyślono obliczenia wielowątkowe i szlak trafił cały twój wywód
@wombatDaiquiri Moim zdaniem popełniasz błąd w założeniu, że w IT jesteś w stanie przewidzieć wszystko. Z mojego doświadczenia to mniejsza część projektów ma to szczęście. Zmieniają się wymagania, właściciele, rynki, technologie, zwyczaje użytkowników, wyjdzie jakiś konkurencyjny produkt, skończy się finansowanie, ktoś odejdzie, ktoś przyjdzie z nowym pomysłem.
Takie coś możesz zaplanować tylko z jakimś komponentem, nigdy z całym systemem
zajebałem spreadsheet do budżetowania w Excelu aż się potrzebuję pochwalić; agreguję dane z trzech rachunków, kategoryzuję (na razie ręcznie) i generuję wykresiki jak mi idzie wydawanie dziengów na dany miesiąc
próbowałem kilku dostępnych w necie, ale wszystkie albo były zjebane albo miały za mało funkcjonalności, to sobie piszę własny arkusz
Jest sposób dla leniwych. Kilka kont i budżetowanie. Konto rodzinne główne, gdzie wszyscy ci miesiąc wpłacają. Z niego idą automatycznie rachunki, mieszkanie. Raz na tydzień z niego idzie na konto rodzinne na jedzenie - do niego osobna karta na zakupy "domowe".
Do tego swoje konto główne z niego z automatu od razu na oszczędnościowe oraz domowe na rachunki. A także raz w tygodniu na np śniadanie/lunch.
I raz w miesiącu stała kwota na rozwalenie na słodycze/fajki/używki/kino/żarcie na mieście itp.
Ja zbierałem paragony jak byłem na studiach i musiałem liczyć czy mi do końca miesiąca starczy. Teraz sobie tego nie wyobrażam. Chyba bym się zapłakał. Chyba, że jakaś apka na telefon z AI, że robię zdjęcia rachunk9w i faktur i sama resztę ogarnia.
@wombatDaiquiri Polecam Amice samoczyszczącą ze sterylizacją UV.
W przeciwieństwie do np. Whirpool czy Electrolux lub Bosh jest w pełni rozbieralna nie ma zalanego na stałe łożyska ani grzałki więc jak coś się zjebie po gwarancji to 200 zł a nie nowa pralka.
Dodatkowo dobrze pierze.
Dla mnie wyznacznikiem było zawsze miele i ostatnio samsung ale także polecieli na bakier z jakością i rozbieralnością sprzętów.
@Ragnarokk przyśpiewka wyrobników na offshore którym płaci się maks połowę tego co w centrali, nie daje czasu na dowiezienie zgodnie ze sztuką i do których automat dzwoni krótko po pólnocy że mają zapierdalać do biura bo zdychają kolejne serwery. no ale trójka z przodu jest...
Dlatego dzisiaj wrzucę co innego, mianowicie łyżkę z wiązu. Drewno bardzo "łykowate", z tego co pamiętam lubiło się ukruszyć z długą drzazgą. Fajna szkoła zwracania uwagi na kierunek ziarna i cięcia wynagrodzona miłym dla oka efektem.
@wombatDaiquiri wiąz, jest jedynym mi znanym drzewem, którego kolejne przyrosty biegną w przeciwnych kierunkach. Bardzo niewdzięczne w obróbce. Stolarze go unikają. Podziwiam, ze ci się chciało. Korzyści nie widzę.
2. Zająłem sobie czas bo mam ADHD i kocham robić rzeczy
3. Mam łyżkę z ciekawym usłojeniem i endgrainem (mają ładny połysk na żywo)
Gdybym miał coś robić zawodowo, to na pewno nie w tym drewnie. Ale żeby robić w mieszkaniu syf trocinami to ma małe znaczenie jaki jest efekt końcowy albo włożony wysiłek
Orzech to absolutnie przepiękne drewno. Mam taki projekt mordy leśnego dziada (jak w Pocahontas, tylko w wersji dla początkujących), spróbuję w orzechu zrobić myślę że będzie super.
Będziemy pytać profesora Marcina Piątkowskidgo, oskarżonego o socjalizm ekonomistę, jak np. rozwiązać problem mieszkaniowy
Huop będzie OSKARŻAŁ ekonomistę o swoją etykietę dla zbioru strategii ekonomicznych. Na huopski rozum, bez poparcia żadnymi liczbami. Najmocniejsza kontra redaktorka? W Chinach to wolności nie ma więc strategie urbanistyczne nie zadziałają. I pejoratywne skojarzenia, oczywiście.
W Warszawie skandal - na terenie zielonym, zaraz obok stacji metra, w miejscu w które można dojechać bez problemu z całego miasta, zorganizowanie będzie jednodniowe wydarzenie xD
To już mi w bloku bardziej przeszkadza ciągłe wiercenie, bo przy dostatecznie wielu sąsiadach staje się on codziennością.
Zgłaszająca to chyba ten sam sort człowieka, który co roku dzwonił na policję jak kolega organizował urodziny - jedyną imprezę w tym mieszkaniu. A ja rozumiem, że czasem w życiu każdego człowieka istnieje potrzeba głośnego omówienia sensu życia przy głośnej muzyce na ciężkiej bani.
@Ragnarokk ulice dalej jest budowany wieżowiec, zaraz będzie przebudowywany Land. Miasto nigdy nie jest skończone i nigdy nie zasypia, kto by się spodziewał.
@moll na ten moment trudno powiedzieć, bo ponieważ zaczynałem z zerową wiedzą i umiejętnościami moje tempo nadal bardzo szybko rośnie.
Zamierzam sobie odpalić stoper i zobaczyć ile mi zajmie rzeźbienie w Lipie, ale myślę że do godziny się wyrobię. Wydaje mi się też, że 20 minut jest osiągalnym czasem dla miękkiego drewna.
Podczas rzeźbienia używam głównie noży. Dzięki "szerokiemu ostrzu" (nie wiem jak to się profesjonalnie nazywa, faza?) złapanie i utrzymanie poprawnego kąta jest bardzo intuicyjne.
O ile na początku polecam wyrównać ostrze ostrzałką diamentową (kiedyś opiszę moje doświadczenie) to "na co dzień" wystarcza skóra z pastą polerską. Po stronie zielonej mamy skórę porowatą i pastę wyższej gradacji, a po stronie czerwonej - skórę prawie płaską która służy do ostatecznego wypolerowania noża.
Używam podkładki, bo pasta jest bardzo brudząca, choć zmywalna.
Moje obecne umiejętności pozwalają naostrzyć nóż do poziomu który tnie lipę "z ziarnem" jak marchewkę i zostawia gładką, lekko lśniącą powierzchnię.
Procedurę polerowania trzeba powtarzać co około pół godziny pracy. Jak pracujesz wolniej to oczywiście ostrzysz rzadziej xD Po 15 "przeciągnięć" każdą stroną noża na każdej stronie z ostrzem zwróconym przeciwnie do ruchu ręki.
Widzę że memiki polityczne Wam siadają, więc na zakończenie tygodnia drugi bohater okresu koronawirusowego #polityka #memy #heheszki #humorobrazkowy #koronamemy #jebacpis