Ja uważam, że co do zasady, żaden związek sportowy, żadna sportowa dyscyplina nie powinny być finansowane z publicznych pieniędzy.
Jeżeli ktoś ma do którejś z dyscyplin pasję, a do tego dryg, talent czy iskrę bożą, to powinien sam zdobyć finansowanie dla jej realizacji.
Rozumiem co sport oznaczał kiedyś. Był to po prostu nośnik propagandy.
Czyli, np. nie wychodzi nam produkcja zaawansowanych technologicznie produktów, ale za to szybko biegamy i daleko skaczemy; spożycie mięsa na głowę mamy co prawda tylko 2 kg na rok, ale za to jesteśmy mistrzami w piłce nożnej itp itd.
Ale w dzisiejszych czasach, nie ma już takiej potrzeby, możliwości (w zależności od dyscypliny), ani- w związku z tym- sensu.
Nie rozumiem po co państwo, albo samorządy, ładują w to publiczne środki. To znaczy wiem. To jest styk państwowego z prywatnym, a to daje duże możliwości do- jak to się często mówi- prywatyzacji zysków i uspołecznienia strat.
Finansowanie z publicznych pieniędzy związków sportowych powinno być zakazane, a reprezentowanie Polski w zawodach międzynarodowych powinno być płatne.
Może dzięki takiemu rozwiązaniu mielibyśmy mniej frustracji i stresu.