Zdjęcie w tle

szatkus-4

Osobistość
  • 196wpisów
  • 527komentarzy

Nie może być zbyt dobrze w życiu. Działają mi co prawda głośniki na Bluetooth, ale klawiatura już nie. Rozłącza się po chwili. Sprawdziłem też mysz i pada, to samo. Słuchawki działają, przesyłanie plików też, czyli coś jakby zjebane było z inputami. Śledztwo w toku.


#linux #riscv

Nie prościej by ci było po prostu kupić jakąś sprawdzoną płytkę na której wszystko działa? No chyba, że to sztuka dla sztuki. Mi by było szkoda czasu się bawić

@Catharsis jak RISC-V to wiadomo, że będą problemy, chociaż nie spodziewałem się, że dostarczą system niemal bez sterowników.


Bo co ja bym miał robić z taką działającą płytką?

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

462 + 1 = 463



Tytuł: Informacja Zwrotna

Autor: Jakub Żulczyk

Kategoria: kryminał

Wydawnictwo: Świat Książki

Format: e-book

ISBN: 9788382892444

Liczba stron: 528

Czas czytania: 12h18m

Ocena: 8/10


Absolutnie każdy w tej książce pali fajki.


No i przez to, że na okładce dali Jakubika to cały czas go widziałem w głowie. Serialu nie widziałem, ale raczej dopasowali go ładnie.


#ksiazki #bookmeter

ef694ff0-d6c6-4bce-a7dd-3891d369060d

@szatkus-4 

Absolutnie każdy w tej książce pali fajki.

Dziękuję za tę krótką acz treściwą recenzję. Mało co mnie obrzydza tak jak wszechobecne jaranie szlugów we wszelakich polskich "dziełach" kultury, więc skreślam z listy do przeczytania. xd

Zaloguj się aby komentować

Background: Kupiłem sobie płytkę z RISC-V (Milk-V Mars) i teraz walczę z przeciwnościami losu oraz współczesnej technologii.


Z jakiegoś powodu obraz od producenta nie zawiera sterowników do wifi i BT. Wczoraj udało się zrobić wifi, dzisiaj uda się Bluetooth (nie bez oporu, z obu stron).


Jestem tak dobrze sytuowany, że w skład mojego majątku wchodzą dwa dydki do Bluetooth. Jeden jest wpięty w komputer (właściwie to w monitor, ale wiadomo, everything is connected), a drugi leży w gratach (bo anioł we śnie przepowiedział mi, że kiedyś się przyda podobnie jak 10 kabli HDMI, 20 USB i ten kabel od chujwieczego). Rzeczony dydek jest malutki, znacznie mniejszy niż kompaktowy moduł wifi, który podłączyłem wczoraj do płytki. Jest tak mały, że ciężko go było znaleźć, bo wsadziłem go do pudełka, żeby był łatwiejszy do znalezienia. Problem w tym, że ja nigdy niczego nie wkładam do pudełek (zwykle je wywalam) tylko wrzucam do skrzynki z gratami, więc najpierw przeczesałem całą skrzynkę zanim wpadłem na to, żeby sprawdzić zawartość pudełka z napisem "Bluetooth".


Na początek chciałem zobaczyć przypadek, kiedy działa, więc wtyknąłem go w laptopa i sprawdziłem dmesg. Załadowały się pliki firmware. Szukam w necie, gdzie te pliki znajdę, żeby później je ściągnąć na płytkę (bez zaskoczenia, chip jest od Realtek mimo, że dydek ma logo Edimax). To jeden element układanki, ale muszę też się dowiedzieć, który moduł kernela za tym stoi. Widzę, że każda linijska zaczyna się od hci1, ale po sprawdzeniu okazało się, że do nazwa urządzenia (hci0 zostało przydzielone do BT wbudowanego w laptopa). Nie znajduję niczego, co by wyglądało na nazwę modułu, więc bez zbędnego pierdolenia przeszukuje po prostu katalog bluetooth w źródle kernela pod kątem product id urządzenia (który podaje mi lsusb). Jedno trafienie w pliku btusb.c. Vendor id się zgadza, chip RealTeka też, więc będę celował w ten moduł.


Przechodzimy do płytki. Konkretnie do źródeł kernela od producenta, które sobie ściągnąłem wcześniej. Coś będzie trzeba dokompilować. Po krótkich oględzinach okazuje się, że ten moduł już jest w konfiguracji. Niestety konfiguracja konfiguracją, ale te moduły, które były w obrazie nie chcą się wczytać z jakiegoś powodu, więc i tak muszę to sobie skompilować. Przećwiczone już z wifi, więc wiem, że moduły skompilowane na tych źródłach działają. Jak już skończyło mielić wczytuję skompilowany moduł btusb przez insmod (nie chcę ich nigdzie instalować w systemie dopóki nie mam pewności, że jest ok). Brakuje symboli, dmesg podaje, że brakuje rzeczy w stylu intel_cośtam, rtl_cośtam itp. I tak się ładnie składa, że w katalogu bluetooth są moduły o nazwach btintel, btrtl itp. No, więc je też ładuje. Wtedy btusb wchodzi bez problemu. Podpinam dydka. dmesg podaje tylko, że coś podłączyłem i elo. Co to jest nie wie nikt. Sterownik bluetooth pozostaje niewzruszony.


Tak jak pisałem wcześniej, sprawdzałem czy product id tego urządzenia występuje w źródłach kernela. Ino nie zrobiłem tego na tym konkretnie kernelu od Marsa, ale przez Githuba na tym najnowszym, waniliowym, od pana Torvaldsa. Niby urządzenie nie jest najnowsze, ale może ociągali się z dodaniem go do jądra. Tak więc instaluję ag (wichajster do przeszukiwania plików) i przelatuję folder bluetooth. Ni ma nigdzie tego product id. Sprawdzam sobie jeszcze raz na Githubie, gdzie mi się to znalazło i na płytce w tym samym pliku szukam tego miejsca. W oficjalnym kernelu w tej sekcji jest 6 urządzeń, a w płytkowym tylko jedno. Ale zaraz, jeśli dobrze rozumiem to jest lista urządzeń, które mają w sobie jakiś tam chipset. Czyli chip jest obsługiwany, ale to konkretne urządzenie z tym samym krzemem w środku już nie. Stwierdziłem, że j⁎⁎ać konwenanse i dopisałem id tego mojego dydka do pliku btusb.c. Kompilacja, rmmod, insmod i coś się załadowało. Macham sobie myszką po ekranie i okazuje się, że pojawiła się ikonka BT. Wchodzę w ustawienia BT. "Nic tu nie ma, lol. Weź wtyknij dongle Bluetooth.". No, pojebie mnie zaraz.


Ale mam jeszcze asa w rękawie czyli drugiego dydka. Odpinam od peceta i wpinam w płytkę. Coś się wykryło, ale dmesg raportuje, że brakuje znowu jakiegoś pliku. Ściągam firmware, tym razem Broadcom. Wrzucam do /lib/firmware i rewtykam dydka (a wyciągnięcie takiego maleństwa nie jest łatwe, bo nie ma jak złapać). dmesg wypisał identyczny komunikat, jak na lapku, aczkolwiek tym razem oczywiście nadano nazwę hci0. Czyli wydaje się działa. Robię oględziny. Ikonka jest, ale według settingsów znowu nic nie ma. Identycznie jak przy tamtym.


W tym momencie naszła mnie myśl, że może to GNOME jest po⁎⁎⁎⁎ny. Bo w sumie jest, każdy to wie. Trzeba przejść do tradycyjnych metod czyli do konsoli. Wstukuję sobie literki "blu" i naduszam tabulator. Pokazują mi się różne polecenia, większość zaczyna się od "blueman". Za moich czasów był chyba bluez, ale nie znam się. Nigdy mnie szczególnie temat Bluetooth nie interesował. Każdy, kto kiedyś usiłował sparować dwa urządzenia przez blutacza wie, że w tym protokole siedzi diabieł. Wracając do poleceń, "blueman-manager" wygląda obiecująco. Odpalam. Jest tam taka lista, na niej jedna pozycja ze słowem, którego nie kojarzę. Jestem prostym człowiekiem, jak widzę coś na ekranie to to klikam bez zastanawiania się. Chyba się łączy, ale ostatecznie się nie udaje. Wpsiuję owe tajemnicze słowo w Kaczkę i okazuje się, że to marka telewizora. Ja nie mam telewizora. Tutaj wpada myśl, żeby spróbować się połączyć z czymś, co należy do mnie.


Wstaję i idę po plecak. Wyciągam głośniczek JBL. Już nawet nie pamiętam, czy jest w tym jakaś bateryjka czy nie, ale na wszelki wypadek podłączam go do pierwszego lepszego portu USB na jaki natrafiam (możliwie jak najdalej od płytki, żeby dydek miał utrudnione zadanie). Naduszam na symbol BT i głośniczek zaczyna radośnie mrugać. Na ekranie, na liście pojawił się JBL. Tutaj następuje moje chodzenie od głośniczka do ekranu i z powrotem. Za trzecim razem się udaje. Głośniczek przestaje migać i przechodzi do świecenia, więc jest szansa, że się sparował. Odpalam YouTube w przeglądarce na płytce, żeby zrobić jakiś dźwięk. Odpalam jakiś teledysk. Trwa to wieki, a ja cierpliwie nasłuchuję muzyki. Nagle z głośniczka dobiegają głosy walki. Być może jakieś małe stworzonka zalęgły się w głośniku, gdy ten leżał w plecaku i teraz zaczęły się tłuc między sobą o dostęp do energii z USB. Wtedy patrzę na ekran i widzę reklamę jakiejś gównogierki na komórki, która pasuje do dźwięków z głośnika. Czyli wszycho działa, a w JBL widmo wojny na moim terytorium zostało zażegnane.


Dla porządku sprawdziłem też tamtego Edimaksa. Też działał. Czyli oba dydki działają. Pozytywne zakończenie tej pięknej historii.


A klawiaturka z obrazka już do mnie idzie. I teraz już mam, jak ją połączyć.


#linux #riscv #zawszekurwacos

87e43cac-d07d-499f-900e-2ae5ea5960c7

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zerwałem ethernetowe kajdany.


Z jakiegoś powodu Debian od Milk-V nie zawierał sterów do sieciówek (pewnie jakieś licencyjne sprawy, bo praktycznie wszystkie potrzebują firmware).


W pierwszej kolejności ściągnąłem od nich źródło kernela (było oczywiście na GitHubie). Włączyłem najpierw zwykłe budowanie, bo nie bardzo wiedziałem co zrobić (dawno nie kompilowałem kernel). No, oczywiście zbudował się cały kernel (i to ze złą konfiguracją), a ja jestem leniwy, więc wymyśliłem, żeby zbudować sobie tylko moduły od tego pyrdka wifi (jakiś TP-Link, ale tak naprawdę chip od Mediatek). Po chwili wykminiłem, że muszę wstukać "make menuconfig". Okazało się, że teoretycznie te moduły już są. No, pewnie dlatego, że załadował złą konfigurację. Okazuje się, że tę, którą używa aktualne jądro można odczytać z /proc/config, więc też tak zrobiłem. Zaznaczyłem wszystko, co się zaczynało na mt76 (bo tak mniej więcej nazywa się chip wifi według lsusb).


Kompilacja.


Szukam plików .ko. Nie ma. Po sprawdzeniu jakichś rzeczy w necie `make modules` wygląda obiecująco. Zbudowało się. Ładuje wszystko insmodem do oporu. Dalej ni ma wifi. Wstukuję dmesg. Sterownik nawet zaskoczył, ale nie mógł załadować firmware'u. No, nic dziwnego, bo nie ma. Szukam sobie paczki w necie i instaluję (po drodze chyba coś mi rozjebała w systemie, bo zainstalowałem razem z wykonywaniem skryptów instalacyjnych, ale to się okaże przy następnym odpaleniu). Odłączam i podłączam dydka. dmesg mówi, że spoko. Sprawdzam ikonkę do wifi. Są sieci i wszystko działa.


Jeden kabel mniej.


Jutro pewnie bluetooth, a teraz muszę się napić.


#riscv #linux

4569d4f1-c6f1-4750-b850-950ac40542ad

Zaloguj się aby komentować

Milk-V Mars oraz różne przydasie.


Teraz muszę wykombinować, jak zrobić wifi na tym czymś i odciąć od żółtej pępowiny.


#komputery #riscv #linux

ff1caea6-0e6f-47fa-a70d-345c35e8dc84
6dfe5c62-e3e1-4885-9cff-51dc583aa52f

Zaloguj się aby komentować

@szatkus-4 doskonale Cię rozumiem. Mam zamówienie od pana chińczyka przez DHL. Trzeci dzień w areszcie. Czy coś wiem? Wiem że nie warto było.
Ale ja się uda będę miał pionowy odkurzacz który może działać.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Teraz chyba można mówić, że czekam aż mi się kod wygeneruje.


Póki co mój osobisty rekord to prawie pół godziny. Kazałem Codeksowi zrobić nowy widok bazując na podobnym widoku. Pomielił i wypluł coś, co w 60%, jak na makiecie, więc w sumie całkiem dobrze.


#programowanie

0c1c402a-79ec-4569-bed4-a11d4f6f07e4

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

44 + 1 = 45

Tytuł: HORSES

Developer: Santa Ragione

Rok wydania: 2025

Gatunek: przygodowa

Użyta platforma: PC

Czas do ukończenia: 2h 10min

Ocena: 7/10


Gramy sobie chłopakiem, który przyjechał na farmę, żeby dorobić trochę w wakacje. I tak przez 14 dni pomagamy na gospodarstwie.


Gra nie została dopuszczona na Steamie i Epicu. Pewnie ze względu na dymanie koni.


#gry #gamesmeter

9f0d6a08-f87c-4085-8b29-21fc7a0f80d6

Zaloguj się aby komentować

431 + 1 = 432



Tytuł: A Tale of Two Cities

Autor: Charles Dickens

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Anne's Archive

Format: e-book

Liczba stron: 489

Czas czytania: 14h31m

Ocena: 5/10


Z jakiegoś powodu to jest jedna z najlepiej sprzedających się książek na świecie. Internet twierdzi, że to dlatego, że jest lekturą szkolną w wielu krajach anglosaskich. Faktycznie, wynudziło jak lektura.


#ksiazki #bookmeter #czytelniczebingo

1229f561-4c1c-415b-b265-a876ec94a9c2
028a2b68-0712-4a52-b4e7-a6b560cc3603

Zaloguj się aby komentować

43 + 1 = 44

Tytuł: Nihilumbra

Developer: BeautiFun Games

Rok wydania: 2012

Gatunek: Platformówka

Użyta platforma: PC

Czas do ukończenia: 2h 30min

Ocena: 6/10


Kupiłem kiedyś w jakimś sklepie, bo mi się okładka podobała (a później drugi raz na Steamie, bo było w tak śmiesznej cenie, że nie warto było ruszać d⁎⁎y po płytę). Zrobiła na mnie spore wrażenie wtedy, ale obecnie już jakby mniej. Być może dlatego, że przez te lata wyszło sporo lepszych indyków i standardy trochę się zmieniły. Na teraz gra jest trochę toporna. Do tego poziom trudności jest słabo zbalansowany. W normalnym trybie gra jest momentami zbyt łatwa, natomiast w trybie Void to spore przegięcie w drugą stronę (znamienne jest to, że w grze jest acziwek za 10 zgonów pod rząd, które zdobywają niemal wszyscy, którzy zaczynają tryb Void).


Nie da się grać na padzie. Potrzebna jest myszka albo coś do macania. Wersja na Switcha na przykład obsługuje tylko tryb handheld. Może kiedyś kupię trzeci raz i spróbuję.


#gry #gamesmeter

c09d8ba0-de06-4930-acec-d949350a66cd

Zaloguj się aby komentować