Zdjęcie w tle

szatkus-4

Osobistość
  • 196wpisów
  • 527komentarzy

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

47 + 1 = 48

Tytuł: Lorelai

Developer: Harvester Games

Rok wydania: 2019

Gatunek: przygodowa

Użyta platforma: PC

Czas do ukończenia: 4h 33min

Ocena: 7/10


Kolejna gra z serii Devil Came Through Here. Pojawiają się znajome lokacje i postacie (nawet kociara ma zgrabne cameo). Są pasożyty, świeczki, crafting i inne tego typu badziewia.


Audiowizualnie znów jest spory progres. Grafika jest całkiem ładna i muzyka nieco lepiej dopasowana niż w poprzednich grach (bo fajna już była wcześniej tylko czasem od czapy).


Fabuła jest nieco lżejsza niż w poprzednich częściach, ale za to dużo bardziej skoncentrowana. I dobrze, bo zarówno w The Cat Lady jak i Downfall był spory pierdolnik (jedna postać wspomina Hideo Kojimę, więc chyba stamtąd były te złe wpływyw).


Zagadki są raczej zbyt proste, nawet prostsze niż poprzednio. Może to i dobrze, bo twórca raczej średnio sobie radzi z tworzeniem trudniejszych zagadek.


Następny Burnhouse Lake.



#gry #gamesmeter

4382423b-e524-4f50-b4a9-c50f29b72a3a

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

No nie wiem pierdolnik w Iranie może go trochę ostudzi ale z drugiej strony to jest taki debil że może nawet nasrać na stół w gabinecie owalnym i powiedzieć że się podpisuje pod ustawa

Zaloguj się aby komentować

Z okazji złamania #xbox One mam pytanie. Czy na tę konsolę są jakiekolwiek exy? Wygląda na to, że Microslop już wszystko wydał na PC.


#gry #kiciochpyta

Zaloguj się aby komentować

Dobra, majstry, jak zewrzeć te dwa wichajstry?


Żeby nie było tak łatwo to są one delikatnie wgłębione i w pizdu malutkie. Probowałem folię aluminiową, ołówek, nożyczki do paznokci, jakieś randomowe gwoździe. Drucika nawet nie jestem w stanie tak bardzo zgiąć, bo jest za gruby.


Słucham państwa.


#elektronika

0bc6f065-e4b1-45e4-a878-b2d762491d3d

@szatkus-4 Zostały tam już wepchane różne, dziwne rzeczy, więc zacząłbym od dokładnego wyczyszczenia tych punktów spirytusem. A potem ponowił próbę nożyczkami z możliwie ostrymi końcami, a najlepiej ostrą pensetą.


Nawet jeśli są pozornie czyste, to może na nich być "jakaś" warstwa, którą trzeba przebić, żeby dostać się do metalu.

Zaloguj się aby komentować

Jest powiedzenie, że jak wódka zaczyna smakować to znak, że jest problem z alkoholem.


Nie wiem, jakiego problemu zwiastunem jest kupowanie takiego kabelka, ale czuję, że przegiąłem. Nawet nie wiem, czy dobry kupiłem. To jest tak dziwne, że nie da się tego kupić w normalnym sklepie.


#komputery

9e3cd307-6615-4bb5-8caf-6d0e7f685fce

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Obraz producenta do Milk-V Mars bazowo ma wbite repozytorium Debian Ports zamrożone gdzieś tam w 2022 (okazuje się, że Debian robi co jakiś czas snapshoty swoich repo). Nie można nawet odświeżyć bazy pakietów bez grzebania, bo klucze już się dawno przeterminowały (nie żeby to miało sens o ile na przykład nie skasuje nam się lokalna baza paczek).


Jako że mi już wszystko działa to nie zaszkodzi próbować ten stan zmienić. Tak że zdecydowałem się zaktualizować system. Najpierw podbiłem datę repo do roku 2023. Udało się bez jakichś fajerwerków. Do tego biblioteka, której potrzebowałem pojawiła się w wymaganej wersji.


Potem trochę pobadałem sytuację, bo zastanawiało mnie, dlaczego repo jest w wariancie unstable. Okazało się, że Debian ma oficjalne wsparcie dla riscv64 od niedawna i po prostu wcześniej pakiety leżały sobie w Debian Ports, bo tam się trzyma architektury, które nie są już/jeszcze wspierane. I jest tam tylko unstable, bo paczki tam są z definicji niestabilne.


Potem doczytałem jeszcze, że riscv64 jest wspierany od wersji trixie. Plan był taki, żeby przełączyć się na oficjalny kanał, a jądro póki co zostawić, jakie jest (5.15, podobno jeszcze wspierane w tym roku, więc Debian teoretycznie powinien z nim działać). Odpaliłem jakiś internetowy generator sources.list i skopiowałem zwrotkę do odpowiedniego pliku. Jeszcze tylko trzeba było zaciągnąć pasujące klucze i apt update przeszło (oczywiście z jednym repo sobie nie poradziło, ale jeszcze nie wiem dlaczego i czy w ogóle mi jest ono potrzebne).


Przemyślałem swoje opcje, apt upgrade to w takiej sytuacji raczej samobójstwo, bo nie wiem na ile kompatybilna jest oficjalna linia Debiana z wcześniejszą, eksperymentalną gałęzią. Na początek zaktualizowałem sobie kilka pomniejszych pakietów i nic nie wybuchło. I wtedy stwierdziłem, że zaktualizuję sobie Firefoksa (tam był taki stary mocno, że nawet Hejto nie działało). Pojawiła się przede mną ściana tekstu, a ja jestem prosty człowiek, więc odruchowo klepnąłem enter. Zaczęło się instalować i wtedy zorientowałem się, że razem z liskiem aktualizują się takie kluczowe pakiety jak libc6 czy base-files. Pomyślałem, że po czymś takim już chyba nie wstanie. Co prawda mam backup karty, ale z poprzedniego dnia, więc trochę szkoda. I wtedy wywaliła się instalacja jakiegoś pakietu. Jednego z tych ważnych. Teraz to już na pewno nie stanie, ale zawsze warto walczyć. Czy coś.


Feralny pakiet postanowiłem zainstalować z palca. Nie da się, bo inny ważny pakiet jest nieskonfigurowany. A w ogóle to wersje są wszystkie ch⁎⁎⁎we. No to wbijam do /var/cache/apt i już przez dpkg instaluję tego diabła. Nie da się, bo wszystko rozjebane. Dopisuję "--force" czy inny "--ignore" i przechodzi. I na tę melodię miotam się przez następne kilka minut, aż komputer nie przestaje krzyczeć. Dokańczam instalację wiszących pakietów, a później Firefoksa i wszystko ostatecznie przechodzi mimo licznych komunikatów o rozwiązywaniu konfliktów. Firefox nawet działa, Hejto działa, tylko kolory są na odwrót. No, trudno, teraz trzeba przejść do kroku, gdzie to wszystko jednie czyli restartu.


O dziwo, płytka się uruchomiła. Tylko system wygląda trochę inaczej, bo Firefox pociągnął za sobą aktualizację też niektórych komponentów. Na razie siedzę na wpół aktualnym systemie, bo brakuje mi odwagi, żeby zaktualizować pozostałe 913 pakietów.


Kolory się potem naprawiły, pewnie wskutek aktualizacji któregoś pakietu (bo jeszcze kilka podbiłem próbując coś skompilować). I płytka pod obciążeniem zjada więcej prądu, ale też szybciej mieli, więc chyba niechcący odblokowałem też jakieś wyższe stany energetyczne.


#linux #riscv

856d8696-eefd-4567-bdd6-095659b56d98

Zaloguj się aby komentować

Kupiłem najkrótszy kabel HDMI, jaki się dało. Pozostałe też bym chętnie ogarnął krótsze, ale mi się nie chce (tym bardziej, że kostka od capture jest bardzo wybredna). Grunt, że się pozbyłem myszki i klawiatury na kablu.


#komputery #riscv

6ff19944-3fa8-4ab1-9803-671cae8a4256

@Opornik koszmar. Ale w takich wymiarach raczej lepiej nie będzie. Muszę cały czas patrzeć na klawisze, bo pamięć mięśniowa totalnie nie działa. Polskie znaki normalnie są. Ze wszystkich klawiszy tylko nie udało mi się jeszcze znaleźć windowsa.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

46 + 1 = 47

Tytuł: Downfall: Redux

Developer: Harvester Games

Rok wydania: 2016

Gatunek: przygodowa

Użyta platforma: PC

Czas do ukończenia: 3h 59min

Ocena: 6/10


Trochę mniej toporna niż poprzednia część. Styl graficzny wyraźnie ładniejszy. Wyjaśniło się, dlaczego w poprzedniej części (chociaż nie całkiem poprzedniej, bo to remake gry z 2009 roku czyli przed Cat Lady) był fragment, gdzie się czuło, że zostaliśmy wrzuceni w środek jakiejś pobocznej historii.


#gry #gamesmeter

1c3374b4-ef0a-46d9-a303-d6fb5e91573b

A to ta gra której kupic w kluczyków i nie umiałem bo sprzedawali mi inną grę pod tym samym tytułem. Może i dobrze skoro średnia

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

45 + 1 = 46

Tytuł: The Cat Lady

Developer: Harvester Games

Rok wydania: 2012

Gatunek: przygodowa

Użyta platforma: PC

Czas do ukończenia: 6h 59min

Ocena: 6/10


Fabuła ma pazur, ale gra jest dość toporna. Do tego nie da się sterować ani myszką ani padem. Tylko klawiatura.


Jednej postaci głos podkłada David Firth.


#gry #gamesmeter

93311125-bf49-47de-8f57-73316dde6a6f

Zaloguj się aby komentować

Jak działa #doz ?


Wpadła mi dzisiaj taka myśl, że jak coś mi jest to mogę sobie przecież kupić na to lek (chyba się starzeję). Zamówiłem sobie. Czy jak apteka ma te fanty na stanie to jeszcze dzisiaj będzie do odbioru? Bo nie wiem czy do poniedziałku sobie oczu nie wydrapię.


#kiciochpyta

Zaloguj się aby komentować

Ciekawostka: Microsoft w jednej z klawiatur ergonomicznych, gdzie też jest dzielona spacja, zrobił tak, że jedna z nich pełni funkcję klawisza backspace. Do dziś mam flashbacki jak zamiast pisać normalnie tekst to mi się usuwała ostatnia literka każdego słowa.

Zaloguj się aby komentować