Na dziejszy wieczór zaproponuję kolejny film z Christian'em Bale'em. Metamorfozę jaką przeszedł ten aktor podczas przygotowania do tego filmu chyba najlepiej oddaje angielski wyraz: insane. Film ten to dramat/thriller. Opowiada o mechaniku, który ma kłopoty ze snem i zaczyna powątpiewać w swoją poczytalność.
Wikipedia
Głównym bohaterem filmu jest Trevor Reznik (Christian Bale), trzydziestokilkuletni ślusarz. Na skutek tragicznego zdarzenia zapada na bezsenność i częściową amnezję. Wycieńczony fizycznie i psychicznie doświadcza serii niewytłumaczalnych zdarzeń. Żyjąc po części w świecie realnym, po części we własnych urojeniach odkrywa prawdę o swojej przeszłości, pogrążając się jednocześnie w obłędzie.
Dziejsza propozycja w #filmnawieczor nie będzie kinem "wysokich lotów". Jest to bowiem typowy film akcji / SF. Niemniej przyjemnie jest się czasami odmóżdżyć i popatrzeć jak ten dobry kopie d⁎⁎ę tym złym.
Wiki
Akcja filmu rozpoczyna się w chwili, gdy uszkodzony statek kosmiczny, przewożący pasażerów i niebezpiecznego więźnia Riddicka (Vin Diesel), ląduje na nieznanej planecie. Załoga i podróżnicy zmuszeni są walczyć nie tylko o przetrwanie w nieznanym świecie, lecz i bronić się przed szaleńcem, któremu udaje się zbiec ze statku. Szybko okazuje się, że glob jedynie z pozoru pozbawiony życia stanowić może śmiertelną pułapkę. Jest tam coś o wiele gorszego niż Riddick. Gdy zapada ciemność, tylko on może ich uratować.
W dzisiejszym seansie filmowym w naszym kąciku #filmnawieczor zaproponuję obraz Memento Christopher'a Nolana. Pan Nolan nakręcił m.in. filmy: Incepcja, interstellar, Dunkirk. Według mnie to jeden z najlepszych reżyserów ostatnich lat. Memento jest jednym z jego pierwszych filmów. Polecam!
Wikipedia
Film przedstawia historię mężczyzny chorego na rzadkie zaburzenie pamięci krótkotrwałej. Nie jest on w stanie zapamiętać niczego, co działo się wcześniej niż kilkanaście minut przed chwilą obecną. Ostatnią rzeczą, którą pamięta, jest śmierć swojej żony. Prowadzi w tej sprawie śledztwo, co w jego stanie jest trudne, posiłkując się notatkami zarówno papierowymi, jak i wytatuowanymi na całym ciele, a także podpisanymi zdjęciami. W ten sposób może odtworzyć podstawowe informacje. W śledztwie pomaga mu Teddy Gammell.
Film składa się z dwóch przeplatających się ciągów czasowych (filmowanych jeden dla odróżnienia w kolorze, a drugi w czerni i bieli), z których jeden (kolorowy) jest odwrócony w czasie, to znaczy sceny przebiegają normalnie, lecz są przedstawiane w odwrotnej kolejności. Dzięki temu zabiegowi widz uczestniczy z Leonardem Shelbym na równych prawach w odkrywaniu sprawy śmierci jego żony.
Szanowni Państwo. Moja dzisiejsza propozycja na wieczorny seans będzie znowu podwójna. Filmy Solaris nakręcone na podstawie powieści o tym samym tytule Stanisława Lema. Dzieli je czas (nakręcono je w odstępie 30 lat) i klimat. Pierwszy zrobiony w byłym ZSRR, drugi w Hollywood. Klimat radzieckiej produkcji, mimo że upłynęło już pół wieku od jej powstania, wciąż jest wciągający i "robi atmosferę". Produkcja amerykańska może tego klimatu tylko pozazdrościć. Natomiast zdecydowanie lepiej wypada ona od strony ścieżki dźwiękowej. Moim zdaniem oba te filmy warte są uwagi.
Wiki
Solaris '72
Film jest luźną adaptacją jednej z najsłynniejszych powieści Stanisława Lema, skupiającą się na psychologii postaci, toteż w zasadzie trudno go zaliczyć do utworów fantastycznonaukowych sensu stricto. Autor porusza tu problemy moralne, które nadają mu raczej rangę traktatu filozoficznego o uniwersalnym przesłaniu. Inaczej niż w pierwowzorze Lema tematem filmu jest rodzaj ludzki stający w obliczu nieskończonego, niebezpiecznego i obcego Wszechświata, zaś ludzie są tu pokazani jako grzeszne istoty, którym obca planeta penetruje sumienia, czyniąc kontakt namiastką Sądu Ostatecznego.
Solaris '02
Podobnie jak w adaptacji Tarkowskiego z 1972, ta wersja Solaris to dramat psychologiczny, której akcja niemal w całości umiejscowiona jest na stacji kosmicznej i przeplata się ze wspomnieniami głównego bohatera z Ziemi. Kluczową różnicą pomiędzy filmem a powieścią jest fakt, że w adaptacji filmowej główny bohater nigdy nie godzi się ze stratą żony.
W filmie zredukowany niemal do zera jest wątek planety pokrytej żywym oceanem, która tutaj jest tylko anonimowym, tajemniczym tłem, podczas gdy w powieści autor długo opisuje jej fenomeny i próby ich zrozumienia. Lem, po sprzedaży praw do adaptacji, nie miał, ani nie chciał mieć, żadnego wkładu w produkcję filmu. Było to zresztą warunkiem umowy sprzedaży praw do adaptacji.
W komentarzach, w których przyznaje, że jeszcze nie widział filmu, ale czytał jego wiele recenzji, Lem krytykuje reżysera za odejście od jego oryginalnych zamysłów, zawartych w powieści i skupienie się niemal wyłącznie na psychologicznych relacjach pomiędzy głównymi bohaterami. Sugeruje nawet, że lepszym tytułem dla filmu byłby Miłość w próżni kosmicznej (Love in Outer Space).
Natomiast w innym wywiadzie Lem wspomina, że wizja reżysera nie jest pozbawiona ambicji, smaku oraz klimatu, a jedynie nie zachwyca wyeksponowaniem wątku miłosnego. Jednak usprawiedliwia on reżysera.
W dzisiejszym #filmnawieczor zaproponuję film SF w konwencji "trochę nietypowej". Dlaczego nietypowej? Otóż od pewnego miejsca film ten zmienia się w animowany i akcja dalej toczy się w takiej przestrzeni.
Film opowiada o starzejącej się gwieździe kina (Robin Wright), która otrzymuje propozycję zdigitalizowania swojej postaci i przeniesienia jej do cyfrowej domeny, gdzie studio filmowe które teraz będzie właścicielem takiego awatara, będzie mogło kręcić filmy na jakie kiedyś gwiazda zgodzić się nie chciała.
Scenariusz filmu został zainspirowany opowiadaniem Stanisława Lema pt. Kongres futurologiczny.
@SirkkaAurinko OK. Rozumiem. Szkoda że Ci nie podszedł ten film. Ale jak już wspominałem nie raz, coś co podoba się mi, nie musi podobać się Tobie czy innym. Magia kina. Przykro mi jedynie że zmarnowałem Ci dwie godziny życia. Nie było to moją intencją
@dywagacja oto oto oto. Jakby to powiedzieli moi koledzy: dobrze żarło i zdechło. Nie cierpię takich przeintelektualizowanych tworów. A do tego przeładowanych abstrakcyjnymi animacjami niemających nic wspólnego z fabułą. Od razu mi się to skojarzyło z psychodelią Pana Kleksa. No ale nie musi się wszystko wszystkim podobać. A jeśli chodzi o perfekcyjne połączenie filmu tradycyjnego z animacją to niedoścignionym wzorcem jest "Kto wrobił Królika Rogera?"
Na dzisiejszy #filmnawieczor zaproponuję w pewnym sensie film biograficzny, gdyż opowiada prawdziwą historię Jim'a Carroll'a, który będąc uczniem, gwiazdą lokalnej drużyny koszykówki, stacza się po równi pochyłej w nałóg. W roli głównej Leonardo DiCaprio. Film bardzo niedoceniony przez krytyków moim zdaniem.
Opis z RT
Jim Carroll (Leonardo DiCaprio) jest pochłonięty życiem gwiazdy koszykówki w szkole średniej. Pod presją złego trenera (Bruno Kirby) i zatroskanej matki (Lorraine Bracco) Jim ma apetyt na heroinę. Wkrótce bezwzględne ulice Nowego Jorku zastępują mu boisko do koszykówki. Jim i jego przyjaciele żebrują, kradną i prostytuują się, by zdobyć narkotyki. Jedyną szansą Jima na ucieczkę od nałogu może być Reggie (Ernie Hudson), przyjaciel z sąsiedztwa i towarzysz koszykówki.
Francuzi umieją w komedię. To fakt. Nawet w filmie gdzie tragiczny wypadek leży u podstaw tej opowieści, śmiejemy się w oglądając ten film. Wybitne kino wzorowane na prawdziwych wydarzeniach. W rolach głównych François Cluzet i Omar Sy. Film obsypany nagrodami. Ścieżka dźwiękowa, która zostaje w pamięci na kolejne dni. Jeśli ktoś nie miał okazji oglądać, zdecydowanie warto!
Uwaga! Jest amerykański remake pt. The Upside. Z nieznanych mi przyczyn jest on dość dobrze oceniany w IMDB. Dla mnie to "dzieło" nie powinno w ogóle powstać, a Kevin Hart to powinien grać ale z The Rock'iem w kolejnych odsłonach Jumanji. Nie polecam!
Za MC:
Nietykalni opowiadają prawdziwą historię bogatego, fizycznie niepełnosprawnego, lubiącego ryzyko, przedstawiciela francuskiej szlachty o ugruntowanej pozycji, który stracił żonę w wypadku i którego świat wywraca się do góry nogami, gdy zatrudnia młodego, wesołego, czarnego muzułmanina, byłego przestępcę jako swojego opiekuna. Ich więź dowodzi potęgi miłości i przyjaźni, które mogą przezwyciężyć wszelkie społeczne i ekonomiczne różnice.
Długo szukałem odpowiedniego terminala do komunikacji szeregowej.
W końcu znalazłem i od paru lat używam właśnie tego (w 99% przypadków).
Jako że niedawno wyszła nowa wersja, pomyślałem że powinienem polecić go innym inżynierom, developerom czy każdemu kto ma potrzebę na używanie takiego narzędzia (a jeszcze o nim nie słyszał).
W skrócie program ten (warto chyba wspomnieć, że jest on dla systemu Windows) służy do testowania i debugowania komunikacji szeregowej. Obsługuje RS-232/422/423/485 oraz TCP/IP Client/Server/AutoSocket, UDP/IP Client/Server/PairSocket i USB Ser/HID.
Dlaczego uważam ten program za tak dobry?
Ma szereg pomocnych funkcji o których można przeczytać na stronie twórców, ja napiszę o tych, z których korzystam.
oddzielne sposoby kodowania dla Rx i Tx (np. char i hex)
time stamp, time span, time delta - w prosty sposób można zobaczyć odstępy czasu pomiędzy kolejnymi zdarzeniami
możliwość skonfigurowania dowolnego znaku jako koniec linii
możliwość zdefiniowania własnych komend, które potem wysyła się kliknięciem przycisku
zapisywanie wielu konfiguracji terminala (fajne przy rożnych urządzeniach podłączanych pod port)
banalne, ale fajne - można sobie skonfigurować wygląd przychodzących i wychodzących zdarzeń
Długo się zastanawiałem czy wrzucić tutaj ten kanał i czy aby do tej społeczności.
Na początek disclaimer:
Jeśli jesteś fanem Elona Muska - nie spodoba Ci się, co tam zobaczysz i może po prostu tam nie wchodź.
Dla wszystkich innych, którzy maja ambiwalentny stosunek do tego pana, proponuję wejść i obejrzeć parę filmów.
UWAGA, filmy są długie. A co w tych filmach zobaczymy? Otóż autorzy kanału "rozprawiają" się z "rewelacyjnymi" pomysłami i obietnicami Elona. Prostą matematyką i wyliczeniami (plus zdrowy rozsądek - stąd nazwa kanału) pokazują, jak niewiele jego twierdzeń ma sens i rację bytu.
Dlaczego w tej społeczności? Bo jednak jest tam sporo matematyki, fizyki, praktycznego zastosowania wzorów do wyliczeń.
Piątkowy wieczór, do tego piwo lub wino plus fajny film przy którym moża się zrelaksować i pośmiać. Cóż więcej trzeba?
Dziś w #filmnawieczor zaproponuję jeden z filmów, nie boję się tego stwierdzenia, aktora doskonałego: Toma Hanksa.
Sprawdził się chyba w każdym gatunku filmowym (chociaż horroru z nim sobie nie przypominam, ale też nie jestem fanem tego gatunku). Komedia, dramat, film SF czy akcji, a nawet użyczając głosu w filmie animowanym. Kunszt Toma Hanksa doceniony został poprzez nominacje i zdobyte nagrody, oscary (za rolę główną w proponowanym dziś filmie zdobył Oscara), emmy czy bafta. Dla formalności dodam jeszcze, że reżyserem tego obrazu jest Robert Zemeckis. Na planie filmowym Tomowi Hanksowi towarzyszyli Robin Wright i Gary Sinise. Ścieżka dźwiękowa z przebojami z epoki uzupełnia ten fantastyczny film.
Wiki:
Film powstał na podstawie powieści Forrest Gump Winstona Grooma. Treścią fabuły są losy Forresta Gumpa, człowieka z wrodzoną łagodną odmianą autyzmu, który na skutek licznych zbiegów okoliczności i darów losu bierze udział w najważniejszych wydarzeniach swej epoki i zdobywa spory majątek. W filmie znajdują się autentyczne wstawki dokumentalne, do których, za pomocą komputera, wmontowano postać Forresta. W ten sposób Forrest „spotyka” między innymi Johna Lennona i prezydentów USA – Johna F. Kennedy’ego i Lyndona Johnsona.
@stoopido duże miasta na pewno nie solo. Ale warto na pewno, żeby te takie najbardziej znane miejscówki zobaczyć na własne oczy. W USA jest tona super rzeczy do zwiedzenia, ale to droga impreza. Najlepiej by było lecieć na jedno wybrzeże, wynająć wóz czy campera i tarabanić się kilka miesięcy na takiej wielkiej american roadtrip
No cóż, jest też biedaopcja (którą również bardzo polecam) - odpalić na gamepassie MFS i polatać sobie czymś nad tymi miejscami...
@stoopido Nie powinna, zwłaszcza że jest cieniutka z tego co pamiętam - na jeden, może dwa wieczory. Ale to rzeczywiście jeden z nielicznych przypadków gdzie film jest lepszy od książki
W dzisiejszy wieczór chciałbym przypomnieć film Kruk, w reżyserii Alexa Proyasa, z Brandonem Lee w roli głównej. Film jest adaptacją komiksu Jamesa O’Barra o tym samym tytule.
Brandon Lee został postrzelony przez aktora Michaela Massee podczas kręcenia jednej ze scen, w wyniku czego zmarł. Kilka scen z jego udziałem zostało zagranych przez dublera Chada Stahelskiego na którego twarz „wstawiono” komputerowo twarz Brandona Lee.
Mroczny, ponury klimat filmu, fantastyczne utwory ścieżki dźwiękowej (The Cure, Nine Inch Nails, Rage Against The Machine, Pantera ...) to coś co wielu pokochało w tym filmie. Dla mnie ścisłe Top10 na mojej liście.
Wiki:
Eric Draven (Brandon Lee) to brutalnie zamordowana gwiazda rocka. Zginął 30 października razem ze swoją narzeczoną Shelly Webster (Sofia Shinas). Po roku Eric powraca do życia, by prowadzony przez kruka – władcę zmarłych ludzi – dokonać zemsty na swych prześladowcach. Obdarzony jest umiejętnościami paranormalnymi, nadludzką siłą, mocą czytania w myślach i niezwykłą zwinnością, tak iż nic nie jest w stanie go zabić. Kolejno likwiduje członków gangu, tworząc później znak kruka na ścianie lub ciele ofiary.
@stoopido zabójca na planie filmowym postrzelił go w twarz(odtwarzali scenę w której grupa gangsterów strzała do niego ślepakami - A w jednej z broni były ostre naboje-
Bruce przeżył i sfingował swoją śmierć by zemścić się na oprawcach
Dzięki za uzupełnienie! Zapomniałem na śmierć o tym jego drugim kanale, a przecież tam właśnie wrzucił filmik z lądowania w symulatorze 737 zrobiony razem z Mentour Pilot (Peter).