Czy to są te zalecane przez miejscowych bojówkarzy?
#kefirkrasnystawbojowka #dieta


Wj 30,34-38
Czy to są te zalecane przez miejscowych bojówkarzy?
#kefirkrasnystawbojowka #dieta

Zaloguj się aby komentować
793 + 1 = 794
Tytuł: Tysiąc Synów
Autor: Graham McNeill
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Copernicus Corporation
Format: książka papierowa
Liczba stron: 593
Ocena: 6/10
“Moc pozbawiona mądrości zniszczy swego pana.” inskrypcja w Pałacu Mądrości w Tizce, stolicy Prospero
XII część cyklu Herezja Horusa
Jest trzydzieste pierwsze tysiąclecie, trwa Wielka Krucjata mająca na celu zjednoczenie ludzkości rozproszonej po całej galaktyce. Świat za światem jest przyłączany do Imperium Człowieka lub unicestwiany. Na nowo przyłączonej planecie Aghoru prymarcha legionu Tysiąca Synów - Magnus Czerwony odkrywa tajemniczą, emanującą mocą górę.
Za każdym razem, gdy zabieram się za książkę napisaną przez Grahama McNeilla, mam wrażenie, jakby mi mówił: „siadaj gówniarzu, opowiem ci historię”. Mimo pewnych wad jest coś niezwykle gawędziarskiego w sposobie, w jaki opowiada.
Autor powielił sprawdzony schemat konstrukcyjny z „Fulgrima” i oparł „Tysiąca Synów” na trzech częściach: zaczął od powolnego zawiązania akcji i przedstawienia legionu z perspektywy cywilnych upamiętniaczy oraz kapitanów, przeszedł do niezbyt dynamicznych, aczkolwiek istotnych dla dalszego rozwoju wydarzeń w drugiej części, by zakończyć tragicznym zwrotem akcji i zadymą.
W kwestii poznania uniwersum na pewno znalazło się wiele ciekawych informacji. Z uwagi na specyfikę XV Legionu wiele treści miało dość abstrakcyjny charakter, w szczególności te dotyczące różnych kultów, magicznych mocy Osnowy i duchowych podróży. Część z nich jak na mój gust znalazła się jednak ryzykownie blisko nawiedzonych farmazonów spod znaku New Age. Co szczególnie istotne w końcu doczekałem się szczegółowego przedstawienia konklawe w Nikaei - przełomowego wydarzenia w dziejach Imperium, do którego niejednokrotnie nawiązywano w innych powieściach, zawierającego przy okazji całkiem zgrabną przypowieść o jaskiniowcach w wystąpieniu Magnusa.
Nie do końca zaś udały się postaci. Magnus przez cały czas był arogancki i święcie przekonany o swojej zajebistości, zaś Ahriman okazał się żenująco naiwny i pozbawiony charyzmy jak na naczelnego kronikarza rzekomo najmądrzejszego legionu.
Jako ciekawostkę dodam, że ten tom opatrzony został również kilkoma ilustracjami.
Podsumowując: „Tysiąc Synów” to samodzielna opowieść, dziejąca się na uboczu głównego nurtu Herezji, jeszcze przed Isstvanem, która fabularnie mnie nie porwała, ale zaspokoiła moją ciekawość odnośnie kilku wątków.
PS. “Na Fenrisie nie ma wilków”
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k


Zaloguj się aby komentować
764 + 1 = 765
Tytuł: Krocząc w strac
Autor: James Swallow
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Copernicus Corporation
Format: książka papierowa
Liczba stron: 592
Ocena: 7/10
“Nie czyni nas wyjątkowymi staczanie się na dno ani nawet wznoszenie się ku światłu. Wielkość charakteru mieści się pomiędzy tymi dwoma ekstremami, w niekończącej się walce z nimi.” Sanguinius
XXI część cyklu Herezja Horusa
Jest trzydzieste pierwsze tysiąclecie, trwa Wielka Krucjata mająca na celu zjednoczenie ludzkości rozproszonej po całej galaktyce. Świat za światem jest przyłączany do Imperium Człowieka lub unicestwiany. Mistrz Wojny kieruje Sanguiniusa wraz z jego legionem Krwawych Aniołów ku położonej na krańcu galaktyki gromadzie Signus, w której ludzkim światom grozi agresja obcych.
Tym razem nie jest to bezpośrednia kontynuacja wydarzeń z innych książek serii tylko samodzielna powieść, której akcja dzieje się zarówno przed, w trakcie, jak i po wydarzeniach w systemie Isstvan.
James Swallow operuje odmiennym stylem literackim, w którym mniej jest dramatycznego zadęcia, a więcej szczegółowych opisów. Opowieść rozwija się powoli i płynnie zmienia ton poczynając od przygodowego, a następnie przekształca się w pełen tajemnic kosmiczny horror. Podobało mi się to, że większość akcji przedstawiona została z perspektywy nie kapitana kompanii, a szeregowego medyka. Mniej więcej w połowie książki autora poniosła jednak wyobraźnia: warstwa horroru stała się surrealistyczna by nie rzec niedorzeczna i niebezpiecznie zbliżyła się do fantazji Grahama Mastertona.
Nieco irytuje też postsowieckie polskie tłumaczenie, w którym legioniści zwracają się do przełożonych w liczbie mnogiej.
Samodzielna opowieść dziejąca się gdzieś na uboczu od głównego wątku oraz potwierdzająca twierdzenie, że Herezja Horusa jest jak pudełko czekoladek: po dwóch przepysznych smakołykach ta okazała się po prostu niezła, a w ostatecznym rozrachunku ocenę końcową ratuje satysfakcjonujące zakończenie.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k

Zaloguj się aby komentować
Który to tak elegancko się wypachnił?
#perfumy

Zaloguj się aby komentować
749 + 1 = 750
Tytuł: Cała prawda o planecie Ksi
Autor: Janusz A. Zajdel
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Aleksandria
Format: audiobook
Ocena: 5/10
Czas trwania: 6g 33m
Czytali: Jacek Rozenek, Leszek Filipowicz, Paulina Holtz, Janusz Zadura, Adam Bauman, Andrzej Hausner i inni
Doświadczony pilot międzyukładowy dostaje ofertę nie do odrzucenia: ma przewodniczyć wyprawie na planetę Ksi, której zadaniem będzie zbadanie losów zaginionej ekspedycji osadniczej.
Monotematyczny ten Zajdel. Intrygujący początek znów prowadzi do infantylnej rozprawy o głupawym i oczywiście dla większości obywateli niezbyt działającym ustroju w izolowanym społeczeństwie. Retrospekcja mogłaby być czymś w rodzaju kontynuacji “Paradyzji” albo kosmiczną interpretacją “Jądra ciemności”, a nigdy nie lubiłem Conrada. Niestety znów wszystko jest wyłożone wprost w formie rozważań pierwszoosobowego narratora, które w pewnym momencie zaczynają przypominać farmazony jakiegoś samozwańczego “freethinkera”. Opowieść ratują pełne napięcia fragmenty, będące po części zasługą znakomicie przygotowanego słuchowiska.
Meh, znów to samo. Muszę jednak przyznać, że ostatnio gorzej mi się książek słucha (jednak preferuję wydania papierowe) i to mogło rzutować na ocenę.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
No i @Shivaa namówiła, będzie czytane młodzieży przed snem
#ksiazki #czytajdzieciom

Zaloguj się aby komentować
728 + 1 = 729
Tytuł: Zdrajca
Autor: Aaron Dembski-Bowden
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Copernicus Corporation
Format: książka papierowa
Liczba stron: 496
Ocena: 9/10
“Każe mi się niszczyć całe cywilizacje i nazywać to wyzwoleniem.” Angron
XXIV część cyklu Herezja Horusa
Ciąg dalszy wątków z “Pierwszego Heretyka” oraz “I nie poznają co to strach”. Głosiciele Słowa wraz z Pożeraczami Światów kontynuują kampanię wojenną w głębi Ultramaru. Dwa legiony, dwa różne oblicza szaleństwa.
Książka zawiera mnóstwo lore odnośnie legionu Pożeraczy Światów. Co prawda odnalezienie Angrona pokrótce opisane zostało wcześniej w jednym z opowiadań, to jednak Zdrajca przybliża przemianę XII Legionu, mechanizm Gwoździ Rzeźnika oraz zwyczaje legionu, walki na arenie i lekcje braterstwa udzieloną Delvarusowi.
Ponadto powieść nadaje głębi postaci Angrona. Na początku trudno było w nim dostrzec jakiekolwiek pozytywne cechy. Podobnie jak w Galaktyce w Płomieniach wydawał się być pozbawionym samokontroli prymitywnym berserkiem. Tymczasem dokładniejsze poznanie okoliczności jego odnalezienia oraz retrospekcja z Nocy Wilka ujawniają głębszy tragizm tej postaci i nadają nowy kontekst motywom jego działania. W tym prostym, brutalnym umyśle kryje się jednak pewna niezaprzeczalna logika.
Zaskoczyło mnie, że Kharn okazał się osobą mimo wszystko przyzwoitą, na tyle, że Argel Tal się w nim chyba zakochał.
Bardzo fajnie napisana postać Lotary Sarrin - kapitan Zdobywcy o stalowych jajach.
Natomiast Erebus to c⁎⁎j, ale to akurat nic nowego.
Piękny epilog!
Aaron Dembski-Bowden zachował równowagę pomiędzy akcją przepełnioną licznymi walkami, wśród których wyróżniają się te z udziałem tytanów Legio Audax, lorem, a kreacją postaci. I nawet tytuł może odnosić się do co najmniej kilku postaci i sytuacji.
W efekcie powstała znów jedna z lepszych książek serii, co nie jest zaskoczeniem, gdyż spośród bogatego menu Herezji wybrałem na razie kotleta. Ziemniaczkami zajmę się później albo pozostawię na talerzu.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k



@Anibe polecam kontynuować do Filgrima, a potem to już zarówno tematyka jak i poziom się rozjeżdżają w różnych kierunkach
Pełny timeline jest tu
https://gaming.kylebb.com/hhtimeline/
A mapa polskich wydań
https://copcorp.pl/wp-content/uploads/2022/10/Mapa-Herezji-Horusa.png
Kilka tomów słuchałem na Storytel (3 pierwsze czyta Kosior, więc tym bardziej rewelacja), a trochę kupiłem w wersji papierowej w promocji.
Niestety nie wszystko zostało wydane po polsku, więc być może w przyszłości czekają mnie angielskie ebooki. Black Library czasem nawet coś rozdają, niedawno np. Ciaphas Cain, ale nie wiem czy ich apka działa na czytnikach.
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry, opryskałem się dziś Costa Mediterranea od Spezierie Palazzo Vecchio / I Profumi di Firenze
= Cool Water + Acqua di Gio + podwójna porcja rozmarynu - chemiczny piżmowy utrwalacz
Czyli zwyczajne męskie psikadło z epoki pre-saważowej. Parametrowo jest słabo, ale to norma dla tego typu zapachów, alternatywą byłoby nawalenie ambroksanu.
Historia zatacza koło niczym w memie z Dylanem
O ile Dylan jest chemolem nie do przejścia, to coraz częściej sięgam po takie zwyklaczki w nieco lepszej jakości.
Co Wam uprzyjemnia piątkowy poranek?
#perfumy #sotd #conaklaciewariacie

Zaloguj się aby komentować
704 + 1 = 705
Tytuł: Człowiek, który spadł na ziemię
Autor: Walter Tevis
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG
Format: ebook
Liczba stron: 192
Ocena: 4/10
Przybysz z odległej, wymierającej planety, a może po prostu pijak z kosmosu, ląduje na Ziemi z misją specjalną ratowania nie tylko swojej rasy, ale i ludzkości przed samą sobą.
Narracja obejmuje krótkie formy będące punktami rozsianymi na linii czasu w różnych odległościach. Nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że książka mogłaby pasować na scenariusz filmowy, gdyż wiele scen napisanych jest w sposób bardzo teatralny, w formie kameralnych scen jednej postaci lub dialogu dwóch postaci. Sprawdziłem i faktycznie powstał film z Davidem Bowie w roli kosmity.
Nie bardzo wiem co to właściwie miało być i dlaczego jest tak wysoko oceniane. Jako sci-fi wypada miernie, przewidywania niedorzeczne i w znacznej mierze zupełnie nietrafione, oprócz kawy w kapsułkach. Jako komentarz do kondycji ludzkości (to zawsze brzmi pretensjonalnie) czy sytuacji społeczno-politycznej jest jeszcze słabiej - płytko i złośliwo, niczym stary pijak użalający się nad sobą i bredzący, że kiedyś to było.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
694 + 1 = 695
Tytuł: Mitologia nordycka
Autor: Neil Gaiman
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG
Format: audiobook
Ocena: 5/10
Czas trwania: 7h 15m
Czytał: Zbigniew Zamachowski
“[...] kiedy coś idzie nie tak, najpierw zawsze myślę, że to wina Lokiego. Oszczędza mi to mnóstwo czasu.” Thor
Mitologia nordycka opisana na tyle prosto i zrozumiale na ile się dało. Jak to w mitologii, historie są pełne podstępu i zdrady oraz w tym przypadku licznych zakładów, ale bywały również momenty zabawne. Całkiem przyjemnie się tego słuchało, chociaż czasami przynudzało i język był trochę suchy, ale tego należało się spodziewać w tej kategorii.
Całość mogłaby równie dobrze być zatytułowana “Intrygi Lokiego”, bo gdyby nie on, to nic ciekawego by się nie wydarzyło.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
684 + 1 = 685
Tytuł: I nie poznają, co to strach
Autor: Dan Abnett
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Copernicus Corporation
Format: książka papierowa
Liczba stron: 432
Ocena: 10/10
“Wszyscy na Calth otrzymali taki wyrok (śmierci) [...] Możemy jedynie wybrać jak zachowamy się w jego obliczu.”
XIX część cyklu Herezja Horusa
Fabularnie jest to kontynuacja wątków zapoczątkowanych w Bitwie o Otchłań i Pierwszym Heretyku, więc jak zwykle nie da się o wydarzeniach za dużo powiedzieć bez spalenia poprzednich tomów, ale podtytuł na okładce mówi sam za siebie.
Jedno jest pewne: tą książką Dan Abnett utwierdził swoją pozycję lidera wśród autorów piszących dla Black Library i pokazał, że doskonale potrafi operować formą.
Po pierwsze samo dramatis personae zajmuje 4 strony (najczęściej mieści się na 1-2 stronach), co odzwierciedla ogrom najliczniejszego spośród wszystkich legionów - Ultramarines, ale także podkreśla wagę opisywanych wydarzeń.
Po drugie język. Nie jest to już wzniosły, melodramatyczny styl będący odbiciem chwały Horusa czy pasji Lorgara, tylko język precyzyjny i bardziej techniczny oddający opanowanie i zmysł taktyczny Guillimana oraz militarną dyscyplinę XIII Legionu. Poszczególne podrozdziały oznaczone zostały wojskowym znacznikiem czasu, odliczającym czas do umownego początku bitwy o Calth. Wraz ze zmniejszeniem wartości licznika napięcie czytającego wzrasta. W pewnym momencie powieść przeradza się w porażającą rozmachem narrację katastroficzną, by przerodzić się w zapis epickiej kampanii wojennej.
Niebiescy pokazali, że też mogą być fajni, szczególnie Ventanus, Selaton oraz ich sztandar.
Kor Phaeron umocnił się na pozycji najpodlejszej mendy uniwersum.
Intrygujący wątek z Ollem Perssonem i jego wizją łysego mordercy pdk.
Przy okazji dowiedziałem się, że kilkadziesiąt tomów Herezji to pikuś, ponieważ:
“Księga Lorgara [...] została spisana ręcznie w dziewięciu tysiącach siedmiuset pięćdziesięciu dwóch tomach. Ich ilość regularnie wzrasta.”
Zdecydowanie jedna z najlepszych części Herezji Horusa, na pewno najbardziej emocjonująca.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k

Dembski-Bowden lepszy. Abnett na dobre pióro, a ww pozycja jest świetna, ale takie szmiry jak wciskanie Gramaticusa i jego zgrai w niemal każdej pozycji, czy problemy z zakończeniem, gdzie najpierw historia się ciągnie niemiłosiernie, a potem wszystkie wątki są kończone w ekspresowym tempie(vide Duchy Gaunta, czy Eisenhorn) irytują mnie u niego. No i to jak zrobił z babola, jakim była pomylenie płci jednej trzecioplanowej postaci, a następnie zrobienie z tego plot twista w zakończeniu Duchów Gaunta, to jest jedno z największych partactw, jakie czytałem w książkach Black Library.
@AdministratorDanychOsobowych tak, nowsze tłumaczenia różnią się od starszych i widać nadal czasem takie rozbieżności
Horus Rising - Wywyższenie Horusa, wcześniej Czas Horusa
False Gods - Fałszywi bogowie, wcześniej Kłamliwi bogowie
Galaktyka też raz jest w płomieniach, innym razem w ogniu
Nawet nazwy legionów mają niekiedy różne tłumaczenia np. Word Beares raz są Głosicielami Słowa, innym razem Niosącymi Słowo
Zaloguj się aby komentować
674 + 1 = 675
Tytuł: Piknik na skraju drogi
Autor: Arkadij Strugacki, Boris Strugacki
Kategoria: fantasy, science fiction
Format: ebook
Liczba stron: 173
Ocena: 7/10
“całe nieszczęście polega na tym, że człowiek, a w każdym razie ludzkość w swojej masie, bez trudu przezwycięża tę swoją potrzebę wiedzy” Walentin Pillman
Piknik na skraju drogi to legendarna już opowieść o Strefach Lądowania pozaziemskiej cywilizacji, w których zmianom ulegają prawa fizyki i ludzka psychika. Mimo niebezpieczeństw do Strefy udają się Stalkerzy w poszukiwaniu tajemniczych obiektów pozostawionych przez obcych. Na podstawie książki powstał film, seria gier, była też inspiracją dla innych autorów np. Jeffa VanderMeera.
Początek nie zachęca: chaotyczna narracja, kupy się nie trzyma, prymitywny język, ciągłe wzmianki o alkoholu i papierosach, zupełnie jakby to opowiadał jakiś peerelowski robol-alkoholik z IQ45 regularnie chlejący w pracy i kradnący narzędzia z zakładu pracy.
Jednak im dalej, tym opowieść wciąga coraz bardziej: niesamowite opisy przeróżnych anomalii występujących w Strefie, tajemnicze obiekty, których przeznaczenia nie sposób się nawet domyśleć, unosząca się nad wszystkim atmosfera niepewności, beznadziei i niepojętego zagrożenia. Całości dopełniają rozważania na temat sensu samego lądowania i jego potencjalnego wpływu na przyszłość ludzkości w tym tytułowa hipoteza “kosmicznego pikniku”.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Uwaga spojler!
Jakby ktoś się zastanawiał o co chodzi z piknikiem:
.
.
.
"No a Lądowanie? Przynajmniej powiedz, co myślisz o samym Lądowaniu?
– Proszę bardzo – powiedział Walentin. – Wyobraź sobie piknik... brr... Nunnun drgnął.
– Jak powiedziałeś?
– Piknik. Wyobraź sobie: las, przesieka, polana. Z przesieki na polanę wjeżdża samochód, z samochodu wysiada młodzież, butelki, koszyki z prowiantem, dziewczyny, tranzystory, kamery filmowe... Rozpalają ognisko, stawiają namioty, gra muzyka. A rankiem odjeżdżają. Zwierzęta, ptaki i owady, które przez całą noc ze zgrozą obserwowały to, co się działo, wyłażą ze swoich kryjówek. I cóż widzą? Na trawie kałuża oleju, rozlana benzyna, leżą nieprzydatne już świece i olejowe filtry. Poniewierają się stare szmaty, przepalone żarówki, ktoś zgubił klucz francuski. Z opon spadło błoto przywiezione z niewiadomych bagien... no, sam rozumiesz, ślady ogniska, ogryzki jabłek, papierki od cukierków, puszki po konserwach, puste butelki, czyjaś chusteczka do nosa, czyjś scyzoryk, podarte przedwczorajsze gazety, bilon, zwiędłe kwiaty z innych lasów...
– Zrozumiałem – powiedział Nunnun. – Piknik na skraju drogi.
– Właśnie. Piknik na skraju jakiejś kosmicznej drogi. A ty mnie pytasz, czy oni wrócą, czy nie?"
@saradonin_redux
Początek nie zachęca: chaotyczna narracja, kupy się nie trzyma, prymitywny język, ciągłe wzmianki o alkoholu i papierosach, zupełnie jakby to opowiadał jakiś peerelowski robol-alkoholik z IQ45 regularnie chlejący w pracy i kradnący narzędzia z zakładu pracy.
Obraz typowego Rosjanina, nawet pisarza.
Zaloguj się aby komentować
663 + 1 = 664
Tytuł: Nietuzinkowy sklep całodobowy
Autor: Kim Ho-Yeon
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Znak
Format: audiobook
Ocena: 6/10
Czas trwania: 7h 25m
Czytali: Aleksandra Zawadzka, Jakub Kamieński
Właścicielka sklepu całodobowego gubi portfel. Zgubę odnajduje bezdomny i zwraca go właścicielce, a ta proponuje mu zatrudnienie w sklepie.
Nietuzinkowy sklep całodobowy to nieskomplikowana, trochę naiwna, ale pozytywna opowieść o losach pracowników oraz klientów sklepu całodobowego i ich wzajemnych relacjach, na których wszyscy w nie zawsze oczekiwany sposób zyskują. Książka niby niczym mnie nie zachwyciła, ale okazała się lekką i miłą odskocznią od sci-fi i Warhammera.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
661 + 1 = 662
Tytuł: Pierwszy Heretyk
Autor: Aaron Dembski-Bowden
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Copernicus Corporation
Format: książka papierowa
Liczba stron: 544
Ocena: 8/10
“Żaden żołnierz nie zabija tak pewnie jak krzyżowiec.” Kor Phaeron
“To najwspanialsza epoka w historii ludzkości, a prym wiodą w niej nie filozofowie czy wizjonerzy, a wojownicy. To niezdrowe [...] Coś tu jest nie tak. To się musi źle skończyć.” Lorgar
XIV część cyklu Herezja Horusa
Jest trzydzieste pierwsze tysiąclecie, trwa Wielka Krucjata mająca na celu zjednoczenie ludzkości rozproszonej po całej galaktyce. Świat za światem jest przyłączany do Imperium Człowieka lub unicestwiany. Imperator upokarza Lorgara za jego wiarę. Zrozpaczony prymarcha powątpiewa w sens dotychczasowego życia i oddania Wielkiej Krucjacie. Wraz z XVII Legionem udaje się więc w poszukiwaniu nowej drogi. Nowego boga.
Po pierwszych dziesięciu pozycjach postanowiłem zaburzyć oficjalną kolejność wydawniczą, aby podążyć za liniami fabularnymi zawierającymi puzzle kluczowe do poszerzenia rozległej panoramy uniwersum. Pierwszy Heretyk był dobrym wyborem, ponieważ odpowiedział na kilka istotnych pytań pojawiających się już w trylogii początkowej. Prawdę mówiąc, to śmiało można pominąć kilka książek poczynając od Zstąpienia Aniołów i sięgnąć po ten tom zaraz po Fulgrimie.
Aaron Dembski-Bowden proponuje powrót do wielkiej pompy z Wywyższenia i teatralnych, melodramatycznych dialogów niczym w filmach kostiumowych z lat 60-tych (Ben Hur, Spartacus, Kleopatra itp.). Całość oparł na konstrukcji typu “trzęsienie ziemi na początku, a później rozkręcamy akcję powoli”. Narracja jest nieliniowa i bywa, że przeskakuje w przyszłość, by później wrócić do przeszłych wydarzeń w formie wspomnień lub zeznań. Lorgar depcze zaś po piętach Fulgrimowi w plebiscycie na największą drama queen. Jego tragedia jednak ma niemal szekspirowski wymiar.
Muszę przyznać, że ta książka zmieniła znacząco moje spojrzenie na Lorgara i Głosicieli Słowa, którzy w poprzednich tomach, w szczególności w Bitwie o Otchłań, przedstawieni zostali jako bezwzględnie źli zeloci. Tymczasem Pierwszy Heretyk pokazuje, że ich motywacja wcale nie była pozbawiona logiki. Lorgar przypomina pod pewnym względem filmowego Jockera: niby wiadomo, kim się stanie, a jednak wzbudza współczucie, zrozumienie, a nawet pewien rodzaj sympatii.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k

Zaloguj się aby komentować
656 + 1 = 657
Tytuł: Limes inferior
Autor: Janusz A. Zajdel
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Aleksandria
Format: audiobook
Ocena: 6/10
Czas trwania: 8h 36m
Czytali: Maciej Więckowski, Filip Kosior, Janusz Zadura, Mirosław Zbrojewicz i inni
Tym razem Zajdel zamiast kosmicznego sci-fi serwuje cyberpunka. Przedstawia ciekawą wizję przyszłości, w której wszyscy ludzie zostali skatalogowani i podzieleni na klasy według zdolności intelektualnych. Otrzymują trzy rodzaje punktów będących walutą: czerwone - są przydzielane wszystkim po równo niezależnie od klasy ani zajęcia i służą do zakupu dóbr niezbędnych do przeżycia; zielone - w zależności od klasy, waluta na dobra lepszej jakości; żółte - wynagrodzenie za pracę, umożliwiają zakup dóbr luksusowych. Ten logiczny system w rzeczywistości prowadzi jednak do licznych nadużyć i powstania nielegalnych procederów. Główny bohater jest wysokiej klasy specjalistą, który w zamian na nieliche honorarium pomaga przechytrzyć prawo i podnieść klasyfikację klienta. Niefortunny zbieg wydarzeń zakłóca jednak jego komfortowe życie.
Intryga jest zgrabna, bieg wydarzeń dynamiczny, a kreacja świata niewątpliwie intrygująca i przemyślana. Mam jednak problem z formą jej prezentacji. Otóż książka zbyt wiele rzeczy tłumaczy wprost zamiast je pokazać poprzez wydarzenia. Podejrzewam, że takie prowadzenie za rękę ma na celu zwiększenie przystępności, ale moim zdaniem psuje to atmosferę opowieści, niszczy płynność i tajemniczość narracji, a czytelnikowi odbiera radość odkrywania. W pewnym momencie po prostu w jednym długim dialogu wykłada kawę na ławę i koniec. Forma nie dorównała idei. Paradyzja bardziej mi się podobała.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Chłop na starość oszalał. Nie wiem kiedy to wszystko przeczytam.
Jeśli zacznę zbierać figurki, to dzwońcie po karetkę, niech wiozą do Choroszczy.
#ksiazki #warhammer40k #chwalesie

Zaloguj się aby komentować
Dawno niczym się tak nie podjarałem: Pro-Pain wydaje nowy album zatytułowany "Stone Cold Anger"! Premiera odbędzie się 15 maja. 60-letni (sic!) Gary Meskil nadal się nie poddaje. Ponadto do składu wrócił Eric Klinger, z którym zespół nagrał m.in. Act of God, Shreds of Dignity i Fistful of Hate
Dwa single nie zapowiadają rewolucji, ale trzymają poziom. Pro-Pain nadal konsekwentnie łączy #metal i #hardcore
@ostrynacienkim to i to Nowy Jork, lata 90, więc jakieś podobieństwa się znajdą.
A najlepsze jest to, że jak wrzucisz coś, co nagrali w 1992 roku, to będzie dokładnie to samo, tylko z nieco bardziej garażowym brzmieniem
https://www.youtube.com/watch?v=1IUCx3RYnWk&list=RD1IUCx3RYnWk&start_radio=1
Zaloguj się aby komentować
615 + 1 = 616
Tytuł: Z dziejów herezji
Autor: Dan Abnett, Mike Lee, Anthony Reynolds, James Swallow, Gav Thorpe, Graham McNeill, Matthew Farrer
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Copernicus Corporation
Format: książka papierowa
Liczba stron: 366
Ocena: 7/10
“Życie, o które nie warto walczyć, nie jest prawdziwym życiem” Bulveye
Antologia opowiadań stanowiąca X część cyklu Herezja Horusa.
Zarówno poziom jak i forma opowiadań okazała się zróżnicowana. W zbiorze znalazło się miejsce zarówno na typową dla serii militarną akcję jak i na wywiadowcze rozgrywki, horror, czy filozoficzną dyskusję o wierze. Wartościowa pozycja, wnosząca do całokształtu Herezji istotne elementy lub przynajmniej ciekawe smaczki.
Zbiór zawiera następujące opowiadania:
Dan Abnett - Krwawe gry - 6/10
Mike Lee - Wilk u bram - 8/10
Anthony Reynolds - Dzieci Burzy - 6/10
James Swallow - Głos - 7/10
Gav Thorpe - Zew Lwa - 6/10
Graham McNeill - Ostatni kościół - 9/10
Matthew Farrer - Po Desh’ea - 7/10
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry. Czy mogę Was prosić o legitcheck? Będę zobowiązany
#perfumy #heheszki


Zaloguj się aby komentować
Mam chwilowy okres zmian i testów, więc przetestowałem dziś ciekawy zamiennik dla znienawidzonych "bułgarów". Polecam wszystkim masochistom, którzy chcą porządnie przepracować mięsień obszerny przyśrodkowy, który w tradycyjnych przysiadach, hack czy leg pressie dostaje znacznie mniej pracy niż obszerny boczny. Przy okazji w palnik dostaje pośladkowy wielki w rozciągnięciu i trochę pośladkowy pośredni oraz przywodziciele jako stabilizatory bioder.
Zwie się to Zercher Front-Foot Elevated Split Squat i wykonanie pokazuje filmik.
Kluczowe jest:
pod nogę schodek albo gruby talerz typu bumper dla zwiększenia zakresu ruchu
skupiamy się na nodze wykrocznej i maksymalnym zgięciu w kolanie zależnie od mobilności
kolanem nogi zakrocznej delikatnie dotykamy podłogi
lepiej robić jak przysiad, tzn. wewnątrz podpór zabezpieczających, w razie czego łatwo można zrzucić sztangę do przodu na podpory
Zalety względem bułgarów:
lepsza stabilność i komfort, bo noga zakroczna jest na ziemi
chwyt Zerchera automatycznie wymusza spięcie brzucha i pleców - nie da się tego zrobić beznadziejnie źle
wbrew pozorom łatwiejsze ustawienie, bo odległość nogi zakrocznej ustawia się sama intuicyjnie
odpada głupia zabawa z hantelkami i kombinowaniem jak je trzymać - każdy, kto robił nieco ciężej wie jakie to jest upierdliwe
sztanga = łatwa progresja ciężaru
Minusy względem bułgarów:
mniejsze zaangażowanie mięśnia prostego uda nogi zakrocznej
wymaga relatywnie świeżego core, więc raczej nie polecam upychać na koniec treningu
#hejtokoksy #dziennog #silownia
Zaloguj się aby komentować