Już samo określenie "zasoby ludzkie" w ustach Fabiusa nabiera nowego znaczenia
#warhammer40k #wh40kmemy #heheszki


Wj 30,34-38
Już samo określenie "zasoby ludzkie" w ustach Fabiusa nabiera nowego znaczenia
#warhammer40k #wh40kmemy #heheszki

Zaloguj się aby komentować
Nie ma to jak w dzień świąteczny zrobić nogi dla szatana
#hejtokoksy #silownia #dziennog

Zaloguj się aby komentować
1158 + 1 = 1159
Tytuł: Slaves to Darkness
Autor: John French
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Black Library
Format: ebook
Liczba stron: 432
Ocena: 6/10
“You are left with one thing that means that you are not a slave - you have a choice.”
LI część cyklu Herezja Horusa
Zbliżamy się do punktu kulminacyjnego. Sztormy osnowy tracą na sile, Horus zdaje sobie sprawę, że czas się kończy i musi uderzyć póki jeszcze lojalne Imperatorowi Legiony I i XIII nie dotarły układu Sol. Zwołuje więc braci, którzy stanęli po jego stronie, by wyruszyć na podbój Terry: Hej, chłopcy, zbieramy się odwiedzić tatusia. Lorgarku, znajdź Fulgrima, a ty Perturabo weź ze sobą Angrona <papajmacha.jpg>
“Slaves to Darkness” okazało się jedną z trudniejszych części cyklu.
Po pierwsze dlatego, że jest to opowieść o podziałach. O tym, że każdy ze zdradzieckich prymarchów ma w tej wojnie swój własny cel, a niektórzy nawet zboczyli ze ścieżki na tyle daleko, że obalenie Imperium przestało ich interesować. O tym, że Legiony również nie są monolitami, a ambicje poszczególnych oficerów prowadzą do wewnętrznych zdradzieckich rozgrywek. Ponadto niektórzy bohaterowie zaczynają sobie uświadamiać, że byli tylko pionkami w grze prowadzonej przez innych, ale mimo tej świadomości nie mają już możliwości powrotu z obranej drogi i stają się niewolnikami losu.
Druga sprawa, to chaotyczna narracja. Niby została podzielona w prosty sposób na trzy wątki, ale jest pełna zaburzających rytm czytania wtrąceń i retrospekcji, czasem wyjaśniających skomplikowane ciągi przyczynowo-skutkowe, a czasem będących po prostu wspomnieniami. Tak jakby złożona konstrukcja przerosła autora i musiał tym sposobem ratować spójność opowieści. No i na mój gust za dużo było osnowowego ugabuga.
Tym razem to Maloghurst nie zrobił nic złego.
Ciekawe przedstawiony został Perturabo łączący sprzeczne cechy posłusznego psa i giga chada.
Książka ma też mocne momenty takie jak spotkanie Perturabo z Angronem, czy końcówka na Ullanorze.
W perspektywie całości Herezji Horusa jest to średniak, który nie wnosi wiele nowego, a raczej wyjaśnia pewne zagadnienia.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k #herezjahorusa

Zaloguj się aby komentować
Wykonawca: :Of the Wand & the Moon:
Utwór: Whispers Of The Past
Album: Your Love Can't Hold This Wreath Of Sorrow
Moja propozycja do #kacikmelomana w kategorii #neofolk
Zaloguj się aby komentować
Za każdym razem kiedy w książce pojawia się smutas Perturabo
#warhammer40k #herezjahorusa #heheszki

Uwaga spojler!
@ErwinoRommelo
kanonicznie umarł, zabity przez Dorna
ALE nikt o tym nie wie, ponieważ po jego śmierci Omegon przybrał imię Alpharius, bo jest identyczny, a o jego istnieniu i tak nikt poza legionem chyba nie wiedział. Zresztą u nich każdy twierdzi, że jest Alphariusem, więc co za różnica
Zaloguj się aby komentować
Natknąłem się na info, że marka Rouge Bunny Rouge została wskrzeszona wraz linią perfum, w tym również Embers w rzekomo oryginalnej formule tylko niemal 3x drożej (150 euro za 50ml) i w nowym flakonie
#perfumy

Zaloguj się aby komentować
1145 + 1 = 1146
Tytuł: Legacies of Betrayal
Autor: praca zbiorowa
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Black Library
Format: ebook
Liczba stron: 448
Ocena: 6/10
“I think that you should laugh when you are killing.”
Antologia stanowiąca XXXI część cyklu Herezja Horusa zawiera następujące opowiadania:
Chris Wraight - Brotherhood of the Storm - 7/10
John French - Serpent - 4/10
Guy Haley - Hunter's Moon - 6/10
David Annandale - Veritas Ferrum - 5/10
John French - Riven - 8/10
Guy Haley - Strike and Fade - 5/10
Gav Thorpe - Honour to the Dead - 5/10
Aaron Dembski-Bowden - Butcher's Nails - 8/10
John French - Warmaster - 6/10
Graham McNeill - Kryptos - 5/10
Chris Wraight - Wolf's Claw - 7/10
Graham McNeill - Thief of Revelations - 5/10
Gav Thorpe - The Divine Word - 7/10
Graham McNeill - Lucius: The Eternal Blademaster - 6/10
Anthony Reynolds - Khârn: The Eightfold Path - 8/10
Gav Thorpe - Cypher: Guardian of Order - 6/10
Aaron Dembski-Bowden - Heart of the Conqueror - 8/10
Nick Kyme - Censure - 7/10
Chris Wraight - Bjorn: Lone Wolf - 6/10
Kolejna książka, którą początkowo chciałem pominąć, ale przed lekturą “Karmazynowego Króla” oraz “Wolfsbane” chciałem uzupełnić pewne luki fabularne w wątkach dotyczących postaci Luciusa i Bjorna, a skoro już przeczytałem kilka wybranych, to wypadało dokończyć pozostałe.
Zbiór jak zwykle był zróżnicowany pod względem zarówno formy jak poziomu. “Brotherhood of the Storm” to krótka powieść, przedstawiająca okoliczności, w których do Szram dołączył Targutai Yesugei oraz Ilya Ravallion, a więc na pewno wartościowa lektura dla fanów V Legionu. Z drugiej strony niektóre opowiadania miały tylko kilka stron. Znów dobrze mi się czytało opowiadania o Pożeraczach Światów i bawiła relacja Angrona z kapitan Lotarą Sarrin.
Zbiór jak zbiór: znalazło się miejsce zarówno na nic nie wnoszące zapychacze, jak i ciekawe fabularne smaczki dotyczące m.in. trzech popularnych łobuzów z okładki.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k #herezjahorusa

Zaloguj się aby komentować
Utwór: The Fall Opens The Sky
Wykonawca: Blut aus Nord
Album: Ethereal Horizons
Rok wydania: 2025
Spośród artystów oscylujących gdzieś tam wokół szeroko pojętego nurtu #blackmetal francuski Blut aus Nord jest jednym z moich ulubionych. Wokalista, gitarzysta i zarazem główny kompozytor - Vindsval wielokrotnie udowodnił, że nie boi się eksperymentów. Na ostatnim albumie zatytułowanym Ethereal Horizons łączy epickie pejzaże Hallucinogen z dysharmonijnymi riffami Disharmonium - Nahab.
https://www.youtube.com/watch?v=DiBtbPWs6yM
#metal #postmetal #atmosphericblackmetal
Zaloguj się aby komentować
Jak będę duży to dogonię @bartek555
BW 69,4 kg także na razie mały
#hejtokoksy #silownia #dziennog

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Utwór: Slaughter Beach
Wykonawca: Clutch
Album: Sunrise on Slaughter Beach
Rok: 2022
Odsłuch: Youtube
Moja propozycja do #kacikmelomana w kategorii #rock z ostatniej dekady.
Clutch jest zespołem, o którym można powiedzieć, że od ponad ćwierć wieku gra to praktycznie samo, ale którego niezmiennie znakomicie słucha się, w szczególności w samochodzie.
#stonerrock
Zaloguj się aby komentować
1124 + 1 = 1125
Tytuł: Wolfsbane
Autor: Guy Haley
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Black Library
Format: książka papierowa
Liczba stron: 400
Ocena: 7/10
“I am a man, raised by wolves and warriors in a world of ice and fire.”
XLIX część cyklu Herezja Horusa
Leman Russ - prymarcha VI Legionu i kat Imperatora postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i samemu wymierzyć karę Horusowi, licząc, że tym sposobem uda mu się zapobiec inwazji na Terrę. Świadom, że ma niewielkie szanse w bezpośrednim starciu, udaje się na Fenrisa, aby tam z pomocą szamanów znaleźć sposób na pokonanie zbuntowanego Mistrza Wojny.
Zarys fabuły może się wydać naiwny, tym bardziej im lepiej znamy realia uniwersum i zmiany jakie w nim zaszły od początku Herezji. Jednakże Guy Haley po raz wtóry udowodnił, że potrafi napisać powieść, którą po prostu dobrze się czyta. Bardzo przyjemnie poprowadził narrację, bez przynudzania, ale też bez przesadnego komplikowania. Jego opowieść ponownie przybiera charakter mniej melodramatyczny, czy katastroficzny, a bardziej przygodowy niż u pozostałych autorów Black Library.
Przede wszystkim autor namalował znakomity portret Lemana Russa. Pokazał go jako dumnego przywódcę skrywającego bystry umysł pod pozorem nieustraszonego barbarzyńcy, jako postać niedoskonałą i bardzo ludzką. Drugą istotną postacią tej książki jest akolita Mechanicum Belisarius Cawl, którego początki mamy przyjemność poznać przy okazji wydarzeń w systemie Trisolian.
Oczywiście skoro Vlka Fenryka, to i nawiązania do mitologii nordyckiej musiały się pojawić. Russ niczym mityczny Thor u Utgarda-Lokiego staje przed niemożliwymi wyzwaniami. Co ciekawe znów udało się autorowi przemycić kilka elementów humorystycznych.
“Unfamiliar machines demanded to know who he was. He bullied them into submission.”
Istotna fabularnie i bardzo dobrze napisana część Herezji Horusa.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k #herezjahorusa

Zaloguj się aby komentować
1115 + 1 = 1116
Tytuł: Karmazynowy Król
Autor: Graham McNeill
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Copernicus Corporation
Format: książka papierowa
Liczba stron: 544
Ocena: 6/10
“Nie myl miecza z człowiekiem. Jedno można złamać, ale drugie przetrwa.”
XLIV część cyklu Herezja Horusa
Ahzek Ahriman wyrusza w poszukiwaniu odłamków duszy Magnusa, aby umożliwić swemu przywódcy powrót do świata materialnego i dawnej potęgi. Agenci Malcadora wraz ze sforą Kosmicznych Wilków mają zadanie do tego nie dopuścić.
Dziwnie się zaczyna, pomimo, że śledzę mapy z kolejnością czytania, to tutaj poczułem, że straciłem ciągłość - Lucius w drużynie Ahrimana, wtf? Wróciłem więc do krótkiego opowiadania Grahama McNeilla pt. “Lucius: The Eternal Blade”, aby poznać losy fechmistrza pomiędzy “Aniołem Exterminatusem” a “Karmazynowym Królem”.
Jedna z najbardziej złożonych powieści Herezji, której dodatkowo część dzieje się poza światem materialnym, co może stanowić dodatkowe wyzwanie dla wyobraźni.
Dobra książka, może nieco przekombinowana, bez jasnego podziału na dobro i zło, gdzie każda ze stron ma swoją własną motywację.
Na tym kończę papierowe wydania Herezji Horusa będące w moim posiadaniu. Pominąłem kilka tomów, które wydały mi się mniej istotne. Może kiedyś do nich wrócę, a tymczasem zabieram się za jeszcze nie wydany w Polsce ciąg dalszy historii w formie angielskich ebooków.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k #herezjahorusa

Zaloguj się aby komentować
1106 + 1 = 1107
Tytuł: Niszczycielski Sztorm
Autor: David Annandale
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Copernicus Corporation
Format: książka papierowa
Liczba stron: 376
Ocena: 5/10
“Wszyscy kroczymy wyznaczoną ścieżką.”
XLVI część cyklu Herezja Horusa
Sanguinius, Guilliman i Lion odcięci od reszty galaktyki przez lata żyli w przekonaniu, że Imperium upadło. Dowiedziawszy się, że Imperator wciąż żyje wraz ze swymi legionami postanawiają udać się na Terrę. Czeka ich długa i niebezpieczna droga przez szalejący w galaktyce Niszczycielski Sztorm, w którym zacierają się granice pomiędzy rzeczywistością a osnową. Jeszcze nie wiedzą, że ich podróż będzie miała wymiar zarówno fizyczny jak i metaforyczny.
Książka jest szalenie ważna pod względem fabularnym, ważą się w niej losy aż trzech legionów i czterech prymarchów. Tym bardziej więc boli, że napisana została miernie.
Narracja niemal od razu przechodzi do rzeczy: bitwy flot kosmicznych, demony z osnowy, krew, szaleństwo i przeznaczenie. Najsłabszym ogniwem chyba są płytkie i sztuczne dialogi, a ciągłe sceny walk niestety szybko stają się męczące.
Najmocniejszą stroną powieści niewątpliwie są wewnętrzne rozterki prymarchów - każdy z nich ma swoje sekrety i każdy toczy walkę z własnymi demonami. Najbardziej cieszy, że Sanguinius w końcu odegrał rolę zarówno kluczową dla uniwersum, jak i bardzo osobistą.
Niszczycielski Sztorm to kolejny kamień milowy Herezji Horusa. Tragedii nie ma: książka robi co ma robić, opowiada co powinna i nawet szybko poszło, bo w pociągu nuda, tylko jej poziom literacki mógłby być na nieco wyższym poziomie.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k #herezjahorusa

Zaloguj się aby komentować
1096 + 1 = 1097
Tytuł: Pretorianin Dorna
Autor: John French
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Copernicus Corporation
Format: książka papierowa
Liczba stron: 479
Ocena: 9/10
“Królestwo systemu Sol płonęło, krwawiło i czekało. Pomiędzy nim za jego ruiną stały Imperialne Pięści i siła woli ich Prymarchy.”
XXXIX część cyklu Herezja Horusa
Po kilku świetnych opowiadaniach, w tym moim ulubionym i jednym z najlepszych w całej serii “Ostatnim Upamiętniaczu” czas na pierwszą pełnowymiarową powieść Johna Frencha. Nie zawiódł.
W różnych miejscach układu słonecznego dochodzi do pozornie losowych wydarzeń: tu awaria, tam lokalny sabotaż. Zlepek krótkich, prozaicznych i pozornie nie powiązanych zdarzeń, składających się w efekcie na skomplikowaną intrygę. Pretorianin Terry - Rogal Dorn powietrza Archamusowi zadanie rozwikłania zagadki.
Książka wymaga pewnej uwagi, intryga jest złożona i czytając nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że liczy się każdy szczegół. Pod tym względem powieść przypomina dreszczowiec kryminalny, w którym detektyw próbuje powstrzymać seryjnego zamachowca mającego po swojej stronie element zaskoczenia i będącego cały czas kilka kroków przed nim.
Tempo jest intensywne, a zwroty akcji częste i nieoczywiste jak przystało na Legion Alpha. Nie zabrakło też przerywników pełniących rolę progów zwalniających, traktujących o przeszłości bohaterów oraz nadających kontekst ich działaniom i motywacjom.
Rewelacyjna, trzymająca w napięciu lektura.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k #herezjahorusa

Zaloguj się aby komentować
1092 + 1 = 1093
Tytuł: Angels of Caliban
Autor: Gav Thorpe
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Black Library
Format: ebook
Liczba stron: 480
Ocena: 5/10
“Here was hierarchy and calm. From this, the warriors named themselves. The Order.”
XXXVIII część cyklu Herezja Horusa
Chciałem ten tom pominąć, gdyż nie jestem fanem Liona El’Jonsona (na okładce po lewej) ani Mrocznych Aniołów, a Gav Thorpe operuje suchym, topornym stylem i nie jest moim ulubionym autorem Black Library. Zachęciła mnie jednak chęć poznania dalszych losów sympatycznego emo nihilisty Konrada (na okładce po prawej).
Podobnie jak w przypadku poprzedniej książki o I Legionie tak i tym razem opowieść została podzielona na dwa odrębne wątki.
Pierwszy z nich kontynuuje historię zapoczątkowaną w “Upadłych Aniołach” i kilku opowiadaniach obejmującą Luthera, Astelana i Zahariela decydujących o przyszłości części legionu pozostałej na Calibanie. W tej części niewiele się dzieje: polityka, spiski i ukryte motywy, ale opisane bez polotu. Przez większą część emocje są tylko dlatego, że napisano, że są, a nie dlatego, że można je wyczuć z treści.
Drugi wątek zaś podejmuje opowieść o Imperium Secundus opisaną w “Niezapamiętanym Imperium” oraz “Pharos” i dotyczy głównie Liona polującego na Nocnego Upiora, ale pokazuje również szerszą perspektywę. Ten podobał mi się nieco bardziej, gdyż wyraźnie pokazał, że to nie mogło się udać. Autor budował dysonans pomiędzy różnymi charakterami Prymarchów prowadzącymi m.in. do drastycznie różnych metod zarządzania kryzysowego. Z jednej strony mamy liberalnego Guillimana kierującego się zasadą: “the excellence in government is not measured by how many powers you take and laws you create, but in how many you do not have to use”. Z drugiej Liona gotowego zaorać cały region z orbity byleby tylko dorwać Curze’a.
Kiedy Graham McNeill na kilka stron opisywał zmagania życiowe żuczka, tylko po to by na koniec został rozdeptany pod butem żołnierza, to byłem pod wrażeniem jego wizualizacji bezpardonowości wojny. Kiedy natomiast Gav Thorpe zamiast skupić się na istocie wydarzeń i pominąć fragmenty prozaiczne i powtarzalne, poczęstował mnie opisaną w niemal sprawozdawczy sposób sceną, w której chłop jedzie czołgiem wraz z opisem ławek w transporterze Rhino, to niestety ale ziewałem jak przy Sandersonie, który notorycznie robił to samo.
Fabularnie nie jest źle, wydarzenia są istotne i rzutują na kształt uniwersum. Plus za dobre stopniowanie napięcia w obu wątkach oraz przemyślane zakończenie, w szczególności “rozprawę sądową” i publiczne upokorzenie nadętego brata. No i jak tu nie lubić Konrada?
Gav Thorpe nadal mnie nie przekonał, gdyż nawet mając ciekawe tematy udało mu się mnie znudzić. Średniak, polecam dla fanów Liona i Mrocznych Aniołów, ale też dla ciekawych losów Imperium Secundus, zaś pozostali mogą ten tom z czystym sumieniem pominąć.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k #herezjahorusa

Zaloguj się aby komentować
Czasem mam wrażenie, że faceci plotkują bardziej niż kobiety.
bla bla bla coś o piłce nożnej
i cyk 10 powtórzeń RIR w ciul dużo
bla bla bla samochody
+5kg i znów równo 10 powtórzeń (czyli tamte 10 to co to miało być?)
i od razu znów bla bla bla
kolejne 10 RIR>5 i nawet morda nie wygląda jak po ciężkim sraniu
bla bla bla
i tak w kółko
Jeśli przez rozpoczęciem serii nie potrzebujesz kilku sekund, żeby się wyciszyć, zebrać w sobie i mentalnie przygotować, to ćwiczysz za lekko i marnujesz czas.
#gownowpis #hejtokoksy #trening

Zaloguj się aby komentować
1082 + 1 = 1083
Tytuł: Ścieżka Niebios
Autor: Chris Wright
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Copernicus Corporation
Format: książka papierowa
Liczba stron: 464
Ocena: 7/10
“Więc walczę dla ojca, którego nigdy nie kochałem, z bratem, którego miłowałem. Bronię Imperium, które nigdy mnie nie chciało, przed armią, która przyjęłaby mnie w mgnieniu oka.”
XXXVI część cyklu Herezja Horusa
Jaghatai Khan przysiągł bronić Imperium, jednak Białe Szramy zostały odcięte od układu Sol przez burze osnowy. Nękane przez wrogie legiony nie znalazły dotąd drogi na Terrę. Udają się na poszukiwania genialnego nawigatora, którego niezwykłe umiejętności pozwolą przeprowadzić flotę ich przez sztormy. Po piętach depczą im połączone siły Gwardii Śmierci i Dzieci Imperatora.
Dawno początek tak mnie nie zniechęcił. Bez żadnego kontekstu czy wprowadzenia autor wrzuca czytelnika w niemal sto stron partyzanckich manewrów i chaotycznej rozpierduchy: bolter porn, zboczeńcy Eidolona i pojedynki na miecze.
Na szczęście później już jest dobrze, a nawet bardzo dobrze, takie 8/10. Fabuła zwalnia, po czym rozwija się w sposób logiczny i wciągający, a na tle głównych wydarzeń rozgrywają się dramaty poszczególnych bohaterów takich jak Targutai Yesugei, Revuel Arvida, Shiban, czy Ravasch Cario. Znalazł się nawet element niemal lemowskiego sci-fi w postaci eksploracji niepojętej kosmicznej maszyny/anomalii.
Bardzo dobra książka tylko trzeba dać jej szansę i przebrnąć przez męczący początek.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k #herezjahorusa

Zaloguj się aby komentować
Zachwycamy się rekordami Coltona Engelbrechta czy Hafthora Bjornssona, ale warto wspomnieć, że w światowej czołówce mamy również Polaka: Krzysztof Wierzbicki i jego próba 500 kg w martwym ciągu. Zabrakło centymetrów.
Ponadto Krzysztof jest już w klubie 1000+ (1003,5 kg) w trójboju w kategorii raw do 110 kg.
https://www.youtube.com/watch?v=l-BVbGKogqo
#trojboj #hejtokoksy
Zaloguj się aby komentować
Guilliman sknera słabo karmi swoich żołnierzy
#warhammer40k #klocki #aliexpress

Zaloguj się aby komentować