Zdjęcie w tle

rain

Gruba ryba
  • 730wpisów
  • 4126komentarzy

Pamiętacie te wszystkie śmieszkowe posty o pracy w januszexie i o tym, jak op zrobi coś tam i że więcej info będzie po 16? No więc dziś w mojej sytuacji w #pracbaza się chyba trochę wyjaśni (choć znając życie zapewne niewiele). Dziś bowiem dyrekcja ma wyciągać swoje największe działa i dowodzić.. No właśnie - teraz już nie wiem czego. Czy tego, że "akcja reorganizacja, k...wa!", czy też tego, że "my źle policzyliśmy obciążenia, to nieporozumienie itd." Bo o ile jeszcze w zeszłym tygodniu dyrektor był strasznie pewny swego, o tyle już w poniedziałek podobno zaczął wycofywać się rakiem ze swoich pozycji. Mam nadzieję, że moje słowa się jeszcze dziś źle nie zestarzeją, ale wiem, co też oni (czyli dyrekcja) źle policzyli - głosy na radzie instytutu. Przez te parę dni bowiem ciężko pracowaliśmy, by przekonać kilku jej członków do tego, że coś bardzo złego się tu odjaniepawla. Ale robiliśmy to merytorycznie, ani razu nie zająknąwszy się o tym, że wiemy z bardzo pewnego źródła, że dyrektor chce zwolnić moją koleżankę, by wcisnąć na jej miejsce swego kumpla i że nie mogąc tego zrobić legalnie (bo wszystkie przepisy stoją za nią), postanowił "wywrócić stolik" i zrobić fejkową reorganizację. Oczywiście nie śmiem się cieszyć ewentualnym zwycięstwem, ponieważ tak aroganckiego człowieka jak nasz dyrektor to ze świecą szukać, więc nikt nie wie co też się dzisiaj wydarzy.

Nie powtarzajcie tego nikomu, ale jak myślałam sobie przez ostatnie dni o tym wszystkim, to doszłam do wniosku, że gdyby na fali owej "reorganizacji" mnie również "zreorganizowano" (dla wyjaśnienia - dyro twierdzi, że mój zakład ma aż 1000 godzin zajęć, których to nie my powinniśmy prowadzić, ale inne zakłady - a 1000 h to cztery etaty, więc jak je chcesz zabrać z danego zakładu to tym samym wywalasz jego pracowników), chyba bym odczuła ulgę. Nawet gdyby wiązało się to z zostaniem na lodzie.

Tymczasem trzymajmy się wszyscy w tym dziwnym świecie No i trzymajcie, proszę, kciuki, by choć tym razem "słuszna sprawa" wygrała.

#praca

Zaloguj się aby komentować

Powiem Wam, że ten rok zaczyna się dla mnie "z przytupem". Otóż - nowy dyrektor mego instytutu planuje "reorganizację" mojego zakładu. Początkowo myśleliśmy, że chodzi mu tylko o wy...nie mojej koleżanki, tj. nie przedłużenie jej dwuletniej umowy czasowej, która kończy się jej we wrześniu, przesunięcie jej etatu do innego zakładu i zatrudnienie tam protegowanego dyrektora. Just an ordinary day in academia, right? Oczywiście podjęliśmy działania w obronie tej koleżanki, bo nie będziemy patrzeć bezczynnie jak komuś dzieje się krzywda. Abstrahując już nawet od tego, że owa koleżanka przez ostatni rok jest celem mobbingu. Ale od początku wydawało mi się, że na tym jednym etacie się nie skończy. No i dziś mój kolega z zakładu podzielił się podejrzeniem, że chodzi o grubszą sprawę - zwolnienie aż 4 osób z naszego zakładu. Od początku podejrzewam, że jestem w gronie wytypowanych do zwolnienia (bo już pojawiły się "sugestie", że prowadzę zajęcia, których nie powinnam - tak jakby mi ich sami nie narzucili, lol, a na dodatek - jakby nie twierdzili, że właśnie do prowadzenia tych zajęć mnie zatrudniono). Podobno bardzo trudno (jeśli w ogóle niemal niemożliwe) jest zwolnienie pracownika naukowego zatrudnionego na czas nieokreślony (vide ja), ale.. od czego jest reorganizacja? Więc może nawet nie zdąrzę zrealizować grantu badawczego, który dostałam na ten rok kalendarzowy. I wydać książki z referatami z konferencji, którą organizuję. No i ponownie, w wieku 40 lat, wyląduję na lodzie. Może sobie trochę z tego ironizuję, ale to nie jest tak, że jak stracę tu pracę, to mogę aplikować do stu innych miejsc. Inaczej mówiąc - zbliżam się ku końcowi swej "kariery naukowej". Co ciekawe - czeka nas tzw. ewaluacja i są u nas osoby, które nawet przez 4 lata od ostatniej ewaluacji nie zapełniły 4 slotów publikacyjnych. Słownie - czterech. Zresztą: robią to nagminnie. I co, myślicie, że grozi im zwolnienie? Nic bardziej mylnego. Być może już za parę dni będę znać więcej szczegółów.

#pracbaza #zalesie

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Przed chwilą przejrzałam stare zdjęcia na telefonie, który mam już od 5 lat. Szukałam fot samochodów, które kiedyś zrobiłam na jednej wystawie klasyków. No i dopadła mnie nostalgia? Bo były tam zdjęcia dwóch mieszkań, w których kiedyś mieszkałam (jedno to była klitka 18 m2), mego dawnego auta, miejsc w których byłam, miasta, w którym spędziłam pół życia, dwóch kotów moich rodziców, które już nie żyją, ich dwóch psów, które zdąrzyły sie już postarzeć i moje własne z różnych momentów. Zrobiło mi się jakoś smutno i nie do końca wiem czemu, zazwyczaj za niczym nie tęsknię i niczego nie wspominam.

#gownowpis #przemyslenia #zalesie

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Czy wiecie, że istnieje coś takiego jak "suno ai", które tworzy kompletne piosenki? Nie myślałam, że będzie to możliwe tak szybko. Oto piosenka, jaką wykreowało na podstawie wpisanych przeze mnie kilku słów: alternative rock, guitar solo, with these lyrics: "Summer stretching on the grass

Summer dresses pass

In the shade of a willow tree

Creeps are crawling over me

Over me and over you" (tak, dobrze poznajecie słowa z piosenki U2)

We. are. doomed.

#ai #technologia #muzyka

https://suno.com/song/7ceeaa43-6548-4d77-818f-c4353d1a0197

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dostałam słoiczek miodu (niestety, skończył się już) i za każdym razem, gdy po niego sięgałam, przypominał mi się ten mem. Co też internet robi z człowiekiem. XD #heheszki #memy

556b21dd-4a19-4a59-806d-7d2b86d3765c

Zaloguj się aby komentować

Dzisiejszy trening, jeszcze z zakwasami po poprzednim. Z pozdrowieniami dla @bartek555

Gdyby ktoś bardzo chciał wiedzieć co to za apka: Hevy.

#silownia #hejtokoksy

Zaloguj się aby komentować

No więc - wróciłam na siłownię. Dzisiaj. Bo niestety waga pokazała mi, że nie tylko święta weszły za mocno, ale i ostatnie miesiące zniechęcenia treningowego również. Pewnie nie będę tu spamować jak parę miesięcy temu screenami z treningami, bo miało to swoje plusy dodatnie i ujemne. Dodatnie to motywacja, ujemne - przemęczanie się na siłowni byle żeby wynik był lepszy niż ostatnio (niezależnie od formy) i aby "pioruny się zgadzały". No nic, mam nadzieję że tym razem uda mi się dokonać trwałych zmian w moim wyglądzie, formie itd.

#silownia #hejtokoksy

Pogoń za piorunami nie jednego już zgubiła.

Nie tylko dla zdrowia ale i dla efektów lepiej trochę rzadziej ćwiczyć i mniej intensywnie niż się przetrenowywać.

robienie progresu z treningu na trening, a nawet z tygodnia na tydzien jest nienaturalne i nie obieraj tego jako swoj cel. czekamy na raporty

Ciśnij. Ja też wracam do regularnych treningów. Podobna sytuacja, jak u Ciebie, że sobie za bardzo pofolgowałam i odpuściłam przez ostatnie miesiące i garderoba przestała się zgadzać xD. Wiek ten sam, cel ten sam, więc możemy się wspierać, przywoływać i piorunować wzajemnie

Zaloguj się aby komentować

Czytaliście kiedyś jakąś książkę beletrystyczną napisaną przez AI? Jeśli tak to czy różniła się jakoś od takiej, którą napisałby człowiek?

Albo: czy chcielibyście przeczytać taką książkę?

#pytanie #ksiazki

Nie czytałem, ale znam taką książkę, nawet kilka. Osoba się tym zajmujące na pewno zredagowała to trochę.

Chyba nie chcę.


E: olśniło mnie, to nie beletrystyka, tylko poradniki.

@rain wiesz, że możesz sobie wygenerować własną? możesz nawet napisać książkę o sobie z ilustracjami xD


Sporo autobiografii po roku 2012 było tak pisanych, albo te postmodernistyczne puste artykuły. Nie wspomnę o naszym najlepszym polskim pisarzu, który też tego używał.


Skąd wiem, bredzę zoimek jak zwykle.

@rain ja raz sobie wygenerowałem opowiadanie przy pomocy ai. Na pierwszy rzut oka nie wyglądało to źle i nawet w miarę się czytało, ale im dalej w las tym gorzej i wychodziło jaka była to wydmuszka bez polotu. Z tym, że było to wygenerowane na podstawie 3-4 zdań. Być może jakby trochę posiedzieć nad czymś takim to może by coś z tego wyszło.

Jestem w stanie sobie wyobrazić, że gdy ktoś ma dobry pomysł szkicu fabuły w głowie a nie ma zdolności pisarskich, to mógłby w ten sposób napisać książkę. Natomiast jeśli to ai miałoby być głównym wymyślaczem fabuły na podstawie jakichś ogólników to wyjdzie kupa.

Zaloguj się aby komentować

Dziś po raz pierwszy w życiu użyłam tempomatu w samochodzie. To moje drugie auto z tym dyngsem, ale jakoś wcześniej bałam się tego używać. Okazało się, że jest to banalnie proste. Dla kogoś pewnie to może być banalne, ale jakoś jestem z siebie dumna, dlatego #chwalesie

@rain to próbuj jeszcze hamulec postojowy jak czekasz na światłach bo wtedy nie razisz światłami stop kierowcy z tyłu, a dzień krótki

Zaloguj się aby komentować

Czy taka dziura w bucie to jeszcze etap "chodzić, obserwować" czy już "potrzebujesz nowej pary butów"?

#ankieta #pytanie

a6db818b-5e53-4094-ba73-bc8bd4bb6fb6

Co zrobić:

397 Głosów

Zaloguj się aby komentować

Jako, że mój pesel zaczyna się od 841207, dziś ewidentnie wypadają moje 40 urodziny. Ponoć oczekiwana długość życia kobiety w Polsce to 82 lata, więc mam jeszcze rok na rozwinięcie „kryzysu wieku średniego”. Więc może dopiero za rok będę myśleć o podsumowaniu pierwszej połowy życia.

Tym niemniej, mogę dokonać pewnego podsumowania ostatniego roku.

Na plus (kolejność przypadkowa):

- opublikowałam 2 artykuły naukowe (jeden za 100, drugi za 70 punktów, więc jest ok), teraz poprawiam po recenzjach drugi, który wyjdzie za 70 punktów. W zasadzie oba te wydane artykuły powstały jeszcze w zeszłym roku, ale cykl wydawniczy czasopism naukowych jest długi.

- zdobyłam wewnętrzny (uniwersytecki) grant badawczy – kwota nie powala, ale też miliony monet nie były mi potrzebne, chodziło po prostu o to, by nie dokładać z własnych pieniędzy do interesu

- byłam z referatami na 2 konferencjach naukowych (w tym jednej międzynarodowej)

- byłam na wycieczce w Wiedniu, tak żeby trochę odpocząć od uniwersyteckiego bajzlu – Wiedeń jest super, polecam każdemu Jeszcze zresztą (jeśli nie wybiorę się do Pragi) pojadę tam w przyszłym roku, bo nie miałam czasu obejrzeć wszystkiego, co jest warte zwiedzenia

- nadal udaje mi się, mimo odległości, utrzymywać bardzo dobre relacje z moją przyjaciółką mieszkającą w innej części kraju – to już 20 lat i dla mnie to bardzo duży powód do dumy, gdyby można było sobie coś takiego wpisywać w CV, robiłabym to

- podobnie – udaje mi się zachowywać dobre relacje z kumplem, którego znam już z 10 lat i też widujemy się bardzo rzadko (np. przedostatnio w 2019, ostatnio we wrześniu tego roku) – mimo rzadkich kontaktów, wiem że mogę na niego liczyć, on na mnie zresztą też

- byłam również na krótkiej wycieczce w Ołomuńcu i też mi się strasznie tam podobało

- w przyszłym roku będę organizować pierwszą w swoim życiu konferencję naukową, pierwsze cfp już poszły

- moje oszczędności są na całkiem przyzwoitym poziomie (więc jak kiedyś rzucę tę robotę w diabły – a takie pomysły miewam regularnie, to choć przez jakieś 2 lata mogę w ogóle nic nie robić i żyć z tego, co mam uzbierane)

- a mówiąc jeszcze o robocie – dostałam laptopa służbowego ale to tylko dlatego zapewne, że wyrabiam tam więcej obowiązków, niż większość innych osób, w tym takie, które wymagają szczególnych uprawnień, których raczej nie chciałabym robić na prywatnym sprzęcie

- w tym roku przez bardzo długi czas chodziłam bardzo często i regularnie na siłownię, ale teraz mam kryzys i po prostu nie chce mi się tego robić, może jeszcze wrócę do tematu, ale na razie nie mam siły – tym niemniej – nie zalegam na kanapie

- ogólnie: jestem teraz (chwilowo) na „fali wznoszącej”, ale zapewne nie potrwa to długo

- kiedy mój ojciec zachorował na raka wydaje mi się, że dobrze się spisałam nie próbując panikować itd. a np. podtrzymywać i jego i moją mamę na duchu. Ojciec zresztą i tak świetnie się trzymał psychicznie przez cały czas i naprawdę podziwiam i zazdroszczę mu takiej siły charakteru. Na szczęście nowotwór (choć złośliwy i z przerzutami) został wykryty na wczesnym etapie, lekarka prowadząca jest też bardzo ogarnięta i skrupulatna (dzięki czemu nie zaniedbano żadnych badań – co skutkowało zidentyfikowaniem przerzutu i jego operacją), więc można powiedzieć, że sytuacja jest w tym momencie opanowana. Ale potrzebne są stałe badania.

- zerwałam wreszcie ostatecznie znajomość z facetem, u którego przez lata (nawet nie chce mi się myśleć ile ich było) byłam we friendzonie

- wróciłam do nauki grania na gitarze elektrycznej (chyba zresztą dziś pójdę zanieść ją do lutnika na regulację, bo słyszę, że są jakieś problemy) i z tej okazji kupiłam sobie fajny mały wzmacniacz: Boss Katana Mini – do mieszkania jest aż nadto może wymienię też stopniowo przetworniki w mojej zabytkowej gitarze i będzie brzmiała lepiej


Na minus:

- nie jestem „idealną córką”, więc zdarzyły mi się scysje z moją mamą i jest mi z tego powodu wstyd

- nie udało mi się wygrać wewnętrznych wyborów w pracy i nie poprali mnie w nich ludzie, którzy niby „powinni” być moimi kolegami i koleżankami – a zatem – nie cieszę się ich sympatią, ale trudno – nie będę robić z tego afery, zresztą minęło już parę miesięcy

- jestem tak samo zagubiona i nieogarnięta w życiu jak zawsze

- obiecałam (nawet tutaj) parę rzeczy, a potem ich nie zrealizowałam – przepraszam

- obiecałam też sobie parę rzeczy (np. to, że wreszcie nauczę się choćby produkowania muzyki w FL Studio i obsługi mego kontrolera midi, który kurzy się uparcie w pudełku) – też tego nie zrobiłam

- starałam się bardzo usilnie zrobić „dobrą formę”, a potem koncertowo ją zawaliłam (nie całkowicie, w zasadzie dalej wyglądam ok, ale np. nie widać mi już „kabli” przez całą długość ręki

- dalej jestem samotna, co bardzo mi doskwiera, ale jako że w ogóle nie poznaję nowych ludzi i wszystko w moim życiu kręci się wokół pracy, nie można się dziwić

- nadal nie mam BMW – jakoś choruję na tą markę, może dlatego, że jestem wewnętrznym bucem? Niewykluczone, ale jeśli kiedyś nie kupię sobie takiego auta, to jednak będę tego żałować. Oczywiście wiem, że można też bardzo żałować zakupu BMW, w końcu używane egzemplarze (na nowy mnie nie stać) są jak pole minowe. Ale hmmm, mam mego poczciwego Citroena, odpukać – nic się z nim nie dzieje, więc nie mam „usprawiedliwienia” by go sprzedać i poszukać w tej samej cenie jakiejś beemki. Ot dylematy kogoś, kogo jedyną prawdziwą pasją w życiu są samochody.

To wszystko co udało mi się sobie przypomnieć. Pewnie jak to już opublikuję to coś mi tam jeszcze wpadnie do głowy. Ogólnie ten rok oceniam na takie 6/10, bo jednak coś się tam udało zrobić. 

#gownowpis #przemyslenia

Za⁎⁎⁎⁎ście. Dobrze że cieszyć się życiem. Mega piorun.


Kolega że friendzone niekoniecznie musi to lubic


P.s. Praga jest spoko ale Wiedeń dużo lepszy.

Zaloguj się aby komentować

Ugułem - nie chce mi się chodzić na siłownię. Naprawdę nie mam żadnej motywacji. Tak jak nie mam żadnej motywacji do liczenia kalorii i "dietowania". Nie wiem, co się ze mną stało. Chyba ogarnął mnie jakiś ogólny bezsens tych starań. Bo to nie jest "mój" styl życia i nigdy nim nie był. Ale z drugiej strony - jeszcze parę miesięcy temu jakoś potrafiłam się do tego zmusić, a teraz mam kryzys motywacyjny. Jeśli mi samej nie sprawia to radości, to w zasadzie dla kogo to robię, skoro nikogo nie obchodzi jak wyglądam. Czuję, że powinnam łazić na tą siłownię, wprowadzić ostre restrykcje kaloryczne i gonić za "najlepszą wersją siebie", ale nie widzę powodu. No więc morału nie będzie. Jak zawsze przegrywam ze sobą. #gownowpis #zalesie #przemysleniazdupy

@rain ja po całym wieczorze picia, kiedy o pierwszej w nocy budzi mnie niemiłosierne kołatanie serca z odwodnienia i nadmiaru aldehydu octowego, po prostu wstaję, jem jabłko czy jakiś baton zbożowy, walę kawę, jakieś tam BCAA i inne beta alaniny, magnez, potas, b-complex, wsiadam na rower i jadę pływać. Bez tego ciężko w ogóle dzień zacząć. I tak, często nie chce się w c⁎⁎j, ale o to właśnie chodzi - żeby pomimo tego pójść...


edit: w nawiązaniu do tego co właśnie przeczytałem od @bartek555 - wszystko zależy od tego co określisz przyjemnością. Czesto jadę zaspany i bez siły i samo pływanie jest mało przyjemne, ale świadomość przepalonych kalorii, wzmocnienia core, to mi daje spełnienie. Kwestia mindsetu...

@rain ja bym wy⁎⁎⁎⁎⁎olil wszystkie negatywne motywacje powodowane przez negatywne emocje jak wstyd, obawa przed porazka czy zawiedzieniem samego siebie. a potem zaczal budowac pozytywne motywacje, zrobie cos bo to lubie, bo to dla mnie dobre, a ostatecznie to jak nie dozynasz jakiejs ostrej formy to bym polozyl lache na silownie, sa o wiele ciekawsze formy aktywnego spedzania czasu niz pocenie sie pod jarzeniowkami

Zaloguj się aby komentować

Panie @bojowonastawionaowca, daj Pan bana, jak prosiłam. Spełniam wszystkie warunki na załączonym zdjęciu. I nie tylko. Obiecałam 7 lipca w comiesięcznym raporcie, że jeśli jakiegoś dnia przekroczę swój limit kaloryczny wynoszący 1400 kcal dziennie przyznam się do tego tutaj publicznie i poproszę o bana na @hejto na miesiąc. I niniejszym to czynię. Dziś niestety wpadł mi cheat day. Moja "silna wola" to oksymoron.

A jak Pan nie dasz, to sama się wylogowuję na miesiąc. Żadnego śmieszkowania i atencjonowania się do 17 sierpnia.

#zalesie #gownowpis #rainsienigdynieogarnie

9d13ceae-6390-41e5-b21a-44c78d9a6b3d

Zaloguj się aby komentować

Dzisiejszy trening zaś był taki sobie. Tj. miałam pewien problem, który mnie gryzł i chciałam wszystko jak najszybciej skończyć, żeby już wreszcie iść na chatę i móc się nim zająć. Ale jakieś rzeczy udało się osiągnąć: +2 powtórzenia w lat pulldown, +5 kg, ale -4 powtórzenia w arnoldkach, + 2.5 kg w landmine press, no i zamiast wiosłowania hantlami było na maszynie + 10 kg wobec ostatniego razu. Gdyby wszystko w życiu było tak łatwe jak ćwiczenia, byłabym bardzo zadowolona.

Trochę spadła mi waga = dziś jest to 55.3 kg. Ale już mi wychodzą żyły na brzuchu, więc nie wiem, czy jeszcze dalej cisnąć. Bo z drugiej strony - mam jeszcze trochę fatu w dolnej części brzucha i na udach. Ale żeby się ich pozbyć pewnie musiałabym stracić jeszcze z 5 kg. A i to mogłoby się okazać za małym spadkiem. Wiem, bo w zeszłym roku przy wadze 55.5 kg nadal miałam wałki na brzuchu.

#terning #silownia

950e2d0d-9995-485e-a219-029caaddf3ae

Zaloguj się aby komentować

Wczoraj dowiedziałam się, że uczelnia, na której pracuję ma licencje na różne fajne programy (tylko tak oszczędnie się tym chwali), które mogą otrzymać pracownicy. No i napisałam zaraz w tej sprawie do odpowiedniego pana. I choć #adobe to firma o bardzo szemranej reputacji, to jednak jakoś tak cieszy, że mogę sobie mieć za darmo i całkowicie licencję na ich Creative Cloud i całą furę zawartych w tym pakiecie programów.

#chwalesie #pracbaza

@rain w sumie dlatego trochę smutno kończyć mi doktorat. Uniwerek przyzwyczaił do legalnego Matlaba, Adobe CC czy czegokolwiek od Autodesk. A później człowiek idzie w świat i smuteczek, bo licencje kosztują jak za zboże

@rain firmy to robią po to, żeby firmy musiały kupować ich oprogramowanie, bo studenci - przyszli kandydaci tylko takie oprogramowanie tylko znają, w sumie sprytne

Zaloguj się aby komentować