Im starsza chata tym więcej nagromadzinej fuszery.
Pozdrawiam z mieszkania w kamienicy, gdzie rury z wodą do kuchni poprowadzono w ścianach kominów wentylacyjnych, naruszając je w kilku miejscach, dzięki czemu wiem, co sąsiedzi z dołu gotują na obiad xD (co częściowo połatałem), nie wspominając o:
- 3-ch różnych poziomach podłóg (żegnaj robocie odkurzający)
- „wyremontowanej” łazience, w której pozostawiono stare żeliwne odpływy, więc i tak jest częściowo do skucia
- tynku tak starym i sypiącym się, że stara tapeta chyba pełni rolę nośną
Nawet nie wiem, za co się najpierw zabrać, najchętniej wyprowadziłbym się gdzieś obok i zrobił generalkę, ale mieszkać się da więc prokrastynacja