Zdjęcie w tle

hatti-vatti

Osobistość
  • 110wpisów
  • 438komentarzy

Kurde powiem wam Tomeczki, że dopadł mnie covid I dawno się nie czułam tak rozedrgana I niestabilna emocjonalnie. Caly czas mam płacz na końcu nosa, nie mogę się uspokoić. Ze znajomymi jesteśmy genernie wspólnie pozarazani I mają podobnie. Nie wiedziałam, że to gowno tak może psychikę w 2 dni do góry kołami wykręcić. Reszta objawów wiadomo - jak to covid. Pluca mi urywa, zero smaku itp.

Życzcie mi powodzenia xD

#zalesie #gownowpis #covid

Zaloguj się aby komentować

Cześć Tomeczki! Chciałam się pochwalić, że po długich, ciężkich dla mnie miesiącach, postanowilam zrobic pare życiowych ruchów I Jak tylko zrobilam pierwszy krok to wszytsko zaczęło się samo układać, nawet mój koń dostał nowy, lepszy dom. Ja poszłam na swoje i kończę robić remont. Zrezygnowałam też z wynajmu. Może to nie jest mój wymarzony dom, który budowałam ale jest moj, bez kredytów. W miedzy czasie firma postanowiła mnie zwolnic I ku mojemu zdziwieniu dostalam calkiem duża odprawę. A nowa praca znalazła się jakimś cudem sama, bo nie miałam nawet w planie jej teraz szukać i od maja zaczynam. Będę robić coś co lubię, za nieco mniejszy hajs niz wcześniej ale nadal jak na Polskie warunki bardzo dobry a do tego full remote bez obowiązku pracy z PL :)

Po 3 latach stagnacji, odchorowywania utraty budowy, depresji, mobbingu a pozniej leczenia sie z zawodowego ptsd w koncu zaświeciło dla mnie słońce. Trzymajcie kciuki, żeby żarło tak dalej a praca nie okazała się gowniana! :)

#hattibuduje #update #gownowpis

Zaloguj się aby komentować

Dzis leniwa niedziela. Potrzebuję wsparcia decyzyjnego xD

#ankieta #pytanie

Jechać do konia czy kisić ogóra na kanapie?

109 Głosów

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Robię właśnie remont generalny mieszkania i wczoraj zaplacilam za kuchnie po 3 spotkaniach projektowych, dzis poszlam sobie jeszcze ją wyobrazić z metrem w ręce i się okazało, że się kopnelam w wymiarze o 10cm z obu stron xDD Wlasnie jadę to odkręcać...

Kto nie ma w głowie ten ma w nogach XD

#cosieodjebalo

@hatti-vatti na pocieszenie Ci powiem, ze nie jestes jedyna, kto pracuje na wymiarach podanych przez klientow bez weryfikacji, ten sie w cyrku nie smieje

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Pytanie do ludzi co się znają na samochodach.

Mam leciwy samochód z przebiegiem kolo 250k silnik 1.2 w gazie.

Do zeszłego roku nie robiłam w niej w sumie nic bo była niesmiertelna i poza serwisem rzeczy bieżących jak filtry, oleje, zawieszenie, hamulce itp to kompletnie nic się nie działo.

W kazdym razie kolo 230k padł mi silnik. Zrobiłam remont silnika. Później sprzęgło, wycieki spod zimmeringu, wahacze, zbieżność itp.

Konkluzja jest taka, że auto się zaczęło sypać na raz. Wszystko. Padły też wtryski. Wymieniłam już pół auta i co chwilę coś się dzieje.

Nie mam już siły do tej k⁎⁎wy. Zastanawiam się co z nią zrobić. Auto niby jest warte kolo 20k ale się boję że komuś to opchne po rynkowej a to sie bedzie dalej sypać I bede miala problemy. (dołożyłam do niej myślę kolo 10k przez ostatni rok)

Co zrobić?

#motoryzacja #samochody #pytanie

Co zrobić?

132 Głosów

Miałem tą samą sytuację rok temu. Auto po 250k przebiegu zaczęło się sypać. Dostałem PTSD od dźwięku błędu. Po tym jak wysiadł komputer centralny stwierdziłem że nie mam już do niego siły. Auto wystawiłem opisując sytuację i naprawione rzeczy, jedyną osobą która była chętna zakupu był handlarz który wziął za 50% ceny.

@hatti-vatti Napisz proszę jakie auto, bo to sporo zmienia. [edit, widzę, Ford]


Jeśli tak dużo rzeczy zrobiłaś, to o ile auto nie ma tony korozji, potencjalne rokowania są dobre. Pytanie też, co chcesz kupić w zamian. Lepszy gruz, którego usterki znasz, niż nowy gruz, który będzie miał niespodzianki.


A jeśli na 100% sprzedajesz, to po prostu bym napisał co kiedy było robione, co jeszcze widzisz zepsute, i wystawić taniej niż średnia, ale nie o połowę taniej. Handlarze i tak się pewnie odezwą, i pozwoli Ci to oszacować ile faktycznie mogą za to dać. A kiedy podpiszesz umowę z handlarzem, to masz po problemie.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Lol, ładnie się bawią na wykopie. Dawno mnie tam nie było, słyszę, że afera to zajrzałam I sie okazalo, ze moja 60+ matka ma tam konto w ramach fali botów xD

Ciekawe czy to można gdzieś zgłosić. (imię i nazwisko bardzo niszowe więc to jej dane podjebali) #wykop

@hatti-vatti fuck moje też chyba podjebali. Też mam stosunkowo rzadkie imię+nazwisko i znalazłem taki profil. Akurat profil nie ma żadnej aktywności, konto ma 1 rok i 2 msc więc pasuje.

Zaloguj się aby komentować

W piątek miałam rozmowę o pracę do korpo w default city. Fajna rozmowa, kasa ok, stanowisko znow bardzo poważne, trochę wolalabym mniej na głowie ale ok. Dostałam zadanie rekrutacyjne. Rzucilam na nie okiem w piątek po rozmowie na 1 rzut oka i myślę sobie ok, wygląda prosto więc zostawiłam na ostatnia minute. Ale to był błąd xDDD W zadaniu były zaszyte chyba wszytskie pułapki logiczne jakie sie tylko dało tam zaszyć. Cos co myslalam, ze będę robić godzinę robiłam dwa dni, ale muszę przyznać, że się przy tym dobrze bawiłam ^^ Zadanie oddane na czas, mam nadzieję, że dobrze, ale moral z tego taki zeby jednak nie robić rzeczy na ostatni dzwonek bo się można srogo przeliczyć xD

#pracait #praca

@hatti-vatti praca w korpo nauczyła mnie właśnie, żeby wszystko robić na ostatnią chwilę. Bo jak zrobisz wcześniej to okaże się, że "doszły nowe wymagania" i wcześniej zrobioną robotę i tak trzeba by poprawić albo częściej - okazuje się, że w zasadzie to już nie jest potrzebne bo koncepcja się zmieniła

Zaloguj się aby komentować

Heh. Pare dni temu wpadla mi okazja na wziecie lokalu uslugowego za mniej niz 2k pln w doskonalej lokalizacji w centrum miasteczka okolo 30k mieszkancow. Miejscowka idealna na warsztaty, dobrze doswietlona, piekna.


Wykonalam pare telefonow. Znalazlam chetnych do prowadzenia zajec.

Miejsce mialoby zajmowac sie generalnie rozwojem osobistym, organizowaniem warsztatow zawodowych, oddechowych, wellness i z zakresu technik relaksacji i niwelowania napiec w ciele z elementami jogi. Pojawila sie tez gotowosc do prowadzenia terapii dzwiekiem np. Takie wiecie - centrum rozwojowe miasteczka z wykladami, panelami dyskusyjnymi, warsztatami.


W ekipie ludzi chetnych do prowadzenia mam sama smietanke ludzi naprawde dobrych w tym co robia i z wieloletnim doswiadczeniem. I nie mowimy tu o ludziach pokroju sebcel xD Kazda osoba ma dobrze dzialajace firmy i pomyslelismy, ze to bedzie fajny plan w fajnym miejscu do zrealizowania dla lokalnej spolecznosci.


Tak czy siak do sedna - po paru dniach liczenia doszlam do wniosku, ze nie spina sie to finansowo pomimo niskich kosztow stalych. Sala ma capacity na max 12 osob, wieksza nie wchodzi w gre obecnie.


Tak wiec pomimo mozliwosci i gotowosci ekipy po policzeniu kosztow kontrahentow, amortyzacji, podatkow, reklamy itp w zasadzie wychodzilabym na zero. A mozliwosc skalowania jest mala i zaklada rentownosc na poziomie 1kpln w zlym wariancie do okolo 10k pln w dobrym wariancie(miesiecznie).


Teraz tak siedze i sie zastanawiam czy to stawiac i robic fajna miejscowke angazujaca lokalna spolecznosc za przyslowiowa czapke gruszek i ewentualnie dokladac do tego jakies poboczne opcje zarobku jak np sklep w pozniejszym terminie czy sobie dac spokoj.


Prog wejscia jest bardzo niski, koszty prowadzenia niskie ale zarobek tez cholernie niski. Ilosc pracy operacyjnej dla mnie miesci sie w zalozeniach pracy dodatkowej tzw "po godzinach" i szansa na to, ze na tym strace jest tez marginalna. Lokal moge zbyc w kazdym momencie, umowa nie jest abuzywna.


#pytanie

Rozkrecac to czy nie?

53 Głosów

Może spróbować, ale równolegle szukać większego miejsca (12 osób to chyba bardzo mało) i jak będzie zainteresowanie, to się przenieść (z nadzieją, że zainteresowani podążą), a jak nie, to odpuścić.

Ogólnie trochę brzmi jak wymyślanie profilu działalności pod okazyjny lokal, chyba nie w tę stronę powinno to działać 😅 ale ja nie mam doświadczenia w biznesie, więc nie chcę zniechęcać

Weź pod uwagę że stałe koszta mogą rosnąć, prundy i inne takie takie, ale miejsca na klientów już nie zwiększysz, a zwiększanie cennika dla tych paru osób może być odstręczające. Lepiej celować w coś wiekszego, z nastawieniem na rozwój, a nie startowym dobiciem korka. Ogółem koncept fajny, ludzie lubią poświęcać czas na taki miejski chill, ale 12 osób to słabizna, zwłaszcza że piszesz o dobrej ekipie, która nawet nie wiem jakby mieli pracować w transzach? Ale tego mogę nie kumać. :p

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W sumie tak sobie czasem myślę, że dorastanie w latach 90 to był naprawdę przywilej. Wszyscy żyliśmy W duchu tego, że świat się odbudowuje po wojnach, że mimo wszytsko ciężka praca ma jakiś sens i, że jeszcze mamy jakąś dobrą szanse na rozwój. Świat był w miarę pokojowy a nadzieję na przyszłość dobre. Teraz który kamień nie podniesiesz to jest pod nim gowno. A takie rzeczy jak Ukraina czy obecnie Iran w mojej głowie w zasadzie były nie do pomyślenia, bo myślałam, że cywilizacyjnie jako ludzie odrobilismy lekcje.

Eh. #gorzkiezale #lata90 #iran #gownowpis

@hatti-vatti Ja przy każdej kolejnej wojnie, jaka wybucha, kręcę głową ze zdziwienia. Zgoda buduje niezgoda rujnuje, to jest tak oczywiste jak 2+2=4. Rozpoczynanie wojny to jest zawsze, ale to zawsze, czyjeś nieszczęście, śmierć ludzi i bieda. I to bieda na długie lata, bo potem firmy obawiają się inwestować w takim kraju.

Najgorzej niestety jak do rządów dorwie się jakiś niespełna rozumu dyktator, jak obecnie w r0sji i nie ma kozaka, który wstałby i powiedział: zobacz, co zrobiłeś debilu!

Ale nie, oni będą dalej to ciągnąć, tak jak to robił Hitler i Pol Pot, Hirohito i cała masa takich pojebów. Dzisiaj ktoś to skomentował memem, który trafnie opisuje tę politykę:

4b8d50f0-6475-4f74-a31a-25ec2b753d8d

Wciąż pamiętam 2010 rok. Kiedy wszystko było jakieś takie spokojne. Była ta wiara w to że ludzie potrafią stworzyć nowy lepszy świat.

A teraz... Mam tylko jedno zdanie tylko zbyt kontrowersyjne.

@hatti-vatti Sto procent zgody!

Policja co prawda kulała i luje robiły prawie co chciały, sam nawet miałem styczność z półświatkiem lecz poza zwykłymi bójkami 1:1 nie uczestniczyłem w niczym grubym, pasywnie w sensie bycia kiedy luje coś odwalały ale nigdy nie uczestniczyłem.

Mama była księgową w fabryce różnych sprzętów (wtedy państwowej, dziś jest prywatna i dalej działa a mama już na emeryturze została poproszona o wdrożenie z nimi ERP w obszarze księgowości dostaje siano od nich na różne okazje tam 13 pensja np na dzień kobiet zaproszenia itp. milusio).

Ojciec wojskowy, najpierw misje w Egipcie potem Kambodży na koniec Sarajewo. Potem w PL był dowódcą jednostki (w zasadzie 2ch jedna po drugiej) a potem emerytura. Mieliśmy we 4 mieszkanie 3 pokojowe, rodzice mieszkają w nim do dziś.

Pierwszy komputer - Atari, dostałem za dulary z pewexu i musiałem błagać o niego z 2 lata.

Było dużo zajęć kółek komputerowych na których głównie grało się na Sinclairach i tak wypełniałem pustkę technologinczą, koledzy "z willi" mieli atarynki ze stacjami dysków już dawno ;(

Chciało się, można było się rozwijać całkowicie za darmo tylko trzeba było chcieć.

Babcia kupowała mi Bajtki w większym mieście i wysyłała pocztą bo u nas w norze nie było.

Po mieście szlajały sie menele i strasznie się ich bałem - na początku lat 90 jeszcze biegało w c⁎⁎j psów bezdomnych całymi stadami i niektóre jak kogoś dorwały to zamiast gryźć "napalały" się na noge :DDD

W szkole był terror nauczycieli, robili co chcieli. Strzał z liścia w ryj to nie było nic nadzwyczajnego ale mnie nie dotknęło choć dostałem "pastuchem" (długi cienki kijek) po łapach jak się z kimś "biłem".

Od dzieciaka rodzice w miarę dbali byśmy mieli dość dobrze tj. mama chodziła po świeży chleb i bułki co dzień przed pracą (jak ona to robiła do dziś nie wiem bo to było przed 6 rano a to dla mnie pora straszna do dziś a w tedy może w ziemie 1 latarnia co 200 metrów), robiła nam kanapki do budy zazwyczaj z pasztetową i ogórkiem czasem serem i pomidorem ale miękły.

Tata jak był w domu (w zasadzie te misje to nie było jakoś mego dużo czasu) to brał nas na nagonki i w polu jedliśmy potem gorącą grochówkę i kawę zbożową do popicia. Poczucie więzi z innymi ludźmi, towarzyskość i gościnność w mojej opinii wówczas były o 10 poziomów wyższe niż dziś.

Jasne były też rzeczy gorsze, szkoła waliła stresem na łeb, menele psy ale KAŻDY kto chciał mógł uczestniczyć w zajęciach pozaszkolnych praktycznie co dzień. Krótkofalarstwo w LOK, komputery w szkole i domu kultury, kajakarstwo nad jezioerem (ble), karate za darmo (ble!), boks

Latem wyjazdy nad morze z zakładu pracy (zazwyczaj ok ale czasem cepy na⁎⁎⁎⁎ne paliły szlugi w drodze powrotnej), wczasy w zakładowych domach wypoczynkowych to jedne z najpiękniejszych wspomnień 80/90.

Ludzi takich jak ja były tysiące - miasto pełne gówna i syfu, bezrobocie też, oczywiście. Ale ludzie działali, rozwijali siebie i swoje (ci odważniejsi ja do nich nigdy nie należałem) biznesy.

Sznykersa się dało opierdolić jak w PSS przywieźli, chipsy na targu z niemiec były. Za to nie było tłustych świń upasionych na makrketach do których zaczynam się niestety zaliczać.

Mi się podobało daję 99/2025

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Oficjalnie dołączam do klubu #chudnijzhejto bo przytyłam 6kg Po lekach I czas najwyższy coś z tym zrobić. Nie tylko dlatego, że styczeń, ale też kończę za 2 dni magiczne 36lat i za półmetkiem 40 chcialabym zrobic dla siebie coś dobrego i żyć znacznie zdrowiej niz dotychczas. Jest: 66 Cel: 58 Czas do osiągnięcia celu: do końca maja.

Jak macie jakieś tipy z własnych doświadczeń to biorę po 1000 i słucham Państwa :)

#dieta #postanowienia

Wg AI Pocałunek spala od kilku do 20 kalorii na minutę (nawet 12 w intensywnym), a seks spala średnio około 100 kcal na 30 minut (mężczyźni) / 69 kcal (kobiety)

, choć intensywny stosunek może osiągnąć 360 kcal/20 min, dużo zależy od zaangażowania, pozycji i czasu trwania. Seks jest bardziej intensywny, ale całowanie, szczególnie namiętne, również aktywnie spala kalorie i angażuje mięśnie.

@hatti-vatti Dodam jeszcze, że po pierwsze najgorzej zacząć, a po drugie łatwo nie będzie. Nie jesteś w tej samej sytuacji, co chłop ważący 130 kg, żywiący się pizzą, pijący litr coli i czteropakiem piwa codziennie wieczorem - bo tu wystarczy żeby w sumie odstawił to gówno na rzecz zdrowszego żarcia i kilogramy lecą. Jak nie masz dużo do zrzucenia, a dietę masz w miarę zdrową już, to trzeba się mocno napocić obierając taktykę i komponując posiłki. Ale da się

Zaloguj się aby komentować

Zyje w kraju że zwierzętami. Babsko w kolejce przy kasie przeglądało swoje mandarynki i wywalała te co gorsze wszedzie dookola siebie. Na półkę, na podłogę... Like why? #zalesie

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W ramach tego, że leczę nadal depresję (ostatnio już dużo lepiej) i sukcesywnie odcinam się od ekranów w ramach wieczornej rozrywki kupilam sobie i swojemu partnerowi na wczesny prezent pod choinkę po commander decku z MTG (magic the gathering). Myslalam, ze pogramy moze raz w tygodniu i czasem do znajomych wpadniemy.

Otóż nie xD Od 2 tygodni gramy po parę partii dziennie I sie cieszymy tym jak dzieci a właśnie jedziemy po kolejne decki xD

Odkad gramy, to się okazało, że masa znajomych też gra ale się nie przyznaje. Nie wiedziałam, że się tak w to wkręcę bo zawsze traktowałam mtg jako rozrywke dla totalnych nerdów.

Przyznac sie kto gra ^^

#mtg #magicthegathering #gownowpis

Gracie w MTG?

68 Głosów

Miałem ofertę pracy u producenta, Wizards of the Coast. Ostatecznie wziąłem inną pracę, a tam poleciłem kumpla. Na wejście dostal tyle szpeju, że wstydem byłoby nie zagrać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować