Pytanie do ludzi co się znają na samochodach.

Mam leciwy samochód z przebiegiem kolo 250k silnik 1.2 w gazie.

Do zeszłego roku nie robiłam w niej w sumie nic bo była niesmiertelna i poza serwisem rzeczy bieżących jak filtry, oleje, zawieszenie, hamulce itp to kompletnie nic się nie działo.

W kazdym razie kolo 230k padł mi silnik. Zrobiłam remont silnika. Później sprzęgło, wycieki spod zimmeringu, wahacze, zbieżność itp.

Konkluzja jest taka, że auto się zaczęło sypać na raz. Wszystko. Padły też wtryski. Wymieniłam już pół auta i co chwilę coś się dzieje.

Nie mam już siły do tej k⁎⁎wy. Zastanawiam się co z nią zrobić. Auto niby jest warte kolo 20k ale się boję że komuś to opchne po rynkowej a to sie bedzie dalej sypać I bede miala problemy. (dołożyłam do niej myślę kolo 10k przez ostatni rok)

Co zrobić?

#motoryzacja #samochody #pytanie

Co zrobić?

131 Głosów

Komentarze (36)

to zależy ile masz kasy no kolejny . bo kupisz cos z znaczy przebiegiem to może być powtórka. W końcu wszystko wymienisz i będzie śmigał jak nowy

@hatti-vatti


Auto niby jest warte kolo 20k ale się boję że komuś to opchne po rynkowej a to sie bedzie dalej sypać I bede miala problemy.


No ale co Cię to obchodzi? Że się komuś będzie sypać?

@cebulaZrosolu no właśnie nie. Sprzedając cokolwiek udzielasz rękojmi, że przedmiot jest wolny od wad innych niż te, które ujawniłeś kupującemu. Jeśli kupiec udowodni, że sprzedałeś trupa wiedząc o tym, może dochodzić swoich praw.


Kiedyś kupiłem samochód i sprzedawca zarzekał się, że turbina jest sprawna i wystarczy wyczyścić czujnik doładowania (przy jeździe próbnej pokazało błąd). Potem okazało się, że zmienna geometria była zatarta i sama turbina była źle poskładana. Facet zgodził się oddać część kasy, ale faktycznie była to podstawa do przywołania rękojmi.

@MostlyRenegade no ok czyli co wg Ciebie auto absolutnie nie może się zjebać przez rok bo przyjdzie gość i będzie od Ciebie żądał kasy?


Mówisz co zrobiłeś, ew. Co wypadało by zrobić jeżeli masz na ten temat widze i tyle.


A jak się trafi jakiś cwaniak to niech Ci udowodni, że go oszukałeś...


Zgodnie z art. 556² Kodeksu cywilnego jeżeli kupującym jest konsument, a wada fizyczna została stwierdzona przed upływem roku od dnia wydania rzeczy sprzedanej, domniemywa się, że wada lub jej przyczyna istniała w chwili przejścia niebezpieczeństwa na kupującego. W umowach, gdzie stronami są wyłącznie osoby fizyczne, kupujący nie jest niestety konsumentem. W razie sporu ze sprzedawcą to na nabywcy spoczywa ciężar udowodnienia, że wada istniała w chwili wydania samochodu.

@cebulaZrosolu może się zepsuć, ale jeśli zepsuje się w wyniku wady istniejącej w momencie sprzedaży, a sprzedawca o tej wadzie wiedział i ją zataił, to odpowiada on z tytułu rękojmi.


Lub inaczej - jeśli masz samochód i wiesz, że coś w nim jest zepsute, to nie możesz go sprzedać jako zupełnie sprawnego, wolnego od wad. Jeśli kupujący udowodni, że musiałeś wiedzieć o wadzie w momencie sprzedaży, odpowiadasz za nią z tytułu rękojmi. A jeśli to jest dość istotna wada, to wyjdzie ona raczej wcześniej niż później. I pewnie nawet nie trzeba będzie wybitnego rzeczoznawcy żeby stwierdzić, że wada już istniała i dawała o sobie znać.


Dlatego też, z perspektywy sprzedającego, najlepiej unikać definitywnych stwierdzeń typu "stan igła", "tylko lać paliwo i jeździć", a już na pewno nie wolno kłamać (szczególnie przy świadkach), że np. auto nie było bite jeśli wiemy, że było. To już lepiej powiedzieć, że się nie wie/nie zna/mąż jeździł.


Natomiast niezależnie od tego kupujący i tak powinien zweryfikować stan samochodu. Nie znaczy to jednak, że możesz mu nałgać i zapomnieć o sprawie jak wyjedzie za bramę.

@MostlyRenegade no ja Cię rozumiem chodzi mi tylko o to, że nie jesteś mechanikiem samochodowym, w aucie zrobiłeś wszystko co było do naprawy w danym momencie, nie masz wiedzy co się spierdoli za tydzień bo teraz wszystko działa to niech się cmoknie w pompkę


I niech udowadnia jak tak mu zależy

Ja jak mam niepewne auto to wolę kilka tysięcy opuścić i mieć klauzulę, że zrzekają się rękojmi. Co do wad ukrytych to jeszcze ktoś musi ci udowodnić, że wiedziałaś o wadach przed sprzedażą.

@hatti-vatti co to za firma? Zależy jak na to spojrzeć, można powiedzieć że masz doinwestowany samochód, nic tylko śmigać 😉 Z tego co piszesz masz teraz zrobione większość rzeczy. Z drugiej wiem, że po jakimś czasie po prostu traci się serce do auta tylko czy za 20 znajdziesz coś lepszego jak się tego pozbędziesz? A, no i co to jest wg ciebie leciwy bo ludzie mają różne kryteria...

@pigoku to jest Fiesta w wersji titanium z 2012 roku. Fajne autko generalnie, ale tak jak piszesz straciłam serce a że sprzedażą mam kłopot bo co jedno zrobię i chce ja wystawić bo myślę, że wszystko to się sypie co innego.

@hatti-vatti To jeździć autobusami dopóki się nie spezeda, stojąc raczej się nic już nie zepsuje. I kupić inny najpierw bo sprzedaż może potrwać.

@hatti-vatti ej, ale to jest spoko fura! Opłaca się porobić i jeździć aż koła nie odpadną czyli następne 10 lat. I gdzie ten samochód jest stary jak ja ledwo co kupiłem Mondeo z 2007, właśnie osiągnął pełnoletność, ma na liczniku 220 tysiaków i przynajmniej drugie tyle mam mu zamiar nakręcić bo 40 już zrobiłem. Fordy to twardzi zawodnicy.

@hatti-vatti jeśli to 1.25 duratec? To dziwne że silnik padł przy takim przebiegu. Te silniki czasem nawet 500 000km wytrzymywały przy odpowiednim serwisie. Na ale zdarza się.

@Prytozord Tak, ale zrobil 180k na gazie, więc nie grymasze. Silnik z reszta naprawiony I po remoncie już ale sypie co chwilę coś nowego ^^

@pigoku ja poprostu trochę już nie mam do niej siły bo mam wrażenie, że ten taniec się nigdy już nie skończy bo co miała odjezdzic to odjeździła. A nie chce opchnąć jej komus kogo to auto puści z torbami bo obecnie miesiąc w miesiąc wkładam w nią tyle, że miałabym leasing konsumencki spokojnie opłacony na jakies nowe male autko.

@hatti-vatti Samochód nie jest zły i pewnie jeszcze by pojeździł, ale przy przebiegu 250 tys. km nie ma co liczyć, że zawsze będzie bezawaryjny. Może się udać dłuższy czas bez napraw, a może być tak, jak piszesz — że co chwila coś się psuje.

Chociaż tak naprawdę nawet w nowszych samochodach nie ma na to co liczyć, chyba że mówimy o leasingu, tak jak piszesz.

Poza tym często efekt „wszystko się psuje” potęgują warsztaty: gdy ruszy się jedną starą część, jest duża szansa, że druga — która była już osłabiona — szybciej się zepsuje. Ale przy takim przebiegu to może być po prostu przypadek.

Jeśli możesz sobie pozwolić na nowy samochód, to kupuj albo bierz leasing. Jeśli nie chcesz dużo dokładać, to zostaw tego — gorszy też możesz kupić.

A ze sprzedażą nie ma co panikować. Odpowiadasz za wady ukryte, o których wiesz i których nie ujawnisz, a nie za to, że coś może się psuć w starym samochodzie. Mimo wszystko ja byłbym fair i przy sprzedaży powiedział, co było naprawiane — i tyle.

@hatti-vatti napisz w ogłoszeniu, że to leciwy samochód i żeby nie oczekiwać cudów i nie kopać w koła. Do tego lista ostatnich napraw i wystaw za ~90% rynkowej "do negocjacji" żeby mieć pole do zejścia z ceny.

Ostatecznie sprzedaj jakiemuś handlarzowi, niech on się martwi.

@hatti-vatti jeżeli:


  • silnik jest po remoncie

  • wtryski wymienione

  • sprzęgło wymienione

  • wahacze i inne części zawieszenia wymienione


to może za chwilę po prostu zrobisz większość rzeczy, będzie spokój i będziesz jeździć ogarniętym autem. Bo wiedz, że jak sprzedasz te auto to wcale nie oznacza, że kupisz jakieś znacznie lepsze od tego, rynek aut używanych to trochę ruletka... Ty w końcu też chcesz sprzedawać takie auto.


Ja bym jeszcze zrobił dokładną analizę co może się zepsuć, co jeszcze wymaga wymiany i ile to wszystko będzie kosztować.

Napisz jaki to samochód. Wtedy łatwiej jest ocenić czy ten samochód, albo czy w ten silnik warto wierzyć że nie będzie się już psuł.

Trzeba było sprzedać jak silnik padł chyba że wymiana i sam silnik nie był drogi. Mi w grudniu też padł silnik i sprzedałem auto za 4k warte sprawne 12-15k. Daj lekko niższa cenę, faktury do wglądu co było robione ostatnio.

@hatti-vatti na złomowanie zawsze będzie czas, z tym bym się nie śpieszył (chociaż też już miałem ustalony termin xD więc "Nie mam już siły do tej k⁎⁎wy." nie jest mi obce)


Piszesz o 20k, musisz się liczyć z tym, że obojętnie komu sprzedasz będzie to bardziej 10k (kolega z podobnym Fordem przerabiał temat rok temu). Gdybyś chciała kupić coś za 10k to będzie to prawdopodobnie dużo większy trup z nieznaną historią. Jeżeli samochód masz od nowości i dopiero teraz zaczął się sypać to warto go jeszcze dopieścić (chyba, że cały gnije).

@nobodys gnić nie gnije bo progi Jak je lekko zaczęło brać to od razu robiłam. Więc nie jest zgnity. Generalnie ja z tych co cokolwiek się zaczyna dziać to na bieżąco robię ale teraz poprostu po x latach kompletnie bezawaryjnej jazdy jebie sie caly czas coś. Rok czasu więcej auto na warsztacie stoi niż jeździ. Juz poprostu nie mam siły xD

@hatti-vatti jest taki moment że auto zaczyna się jebać. Ale z tego co czytam to wszystko drogie co mogło się zjebać masz już właściwie zrobione, więc ja bym jeździł obserwował. Silnik, wtryski, sprzęgło, zawias zrobione to machnij jeszcze przegląd hamulców do kompletu, zobacz czy łożyska w kołach nie są zjechane na ament i w sumie tu nie ma co się więcej zjebać xD

Miałem tą samą sytuację rok temu. Auto po 250k przebiegu zaczęło się sypać. Dostałem PTSD od dźwięku błędu. Po tym jak wysiadł komputer centralny stwierdziłem że nie mam już do niego siły. Auto wystawiłem opisując sytuację i naprawione rzeczy, jedyną osobą która była chętna zakupu był handlarz który wziął za 50% ceny.

@John_polack no ja tak jak piszesz już mam ptsd I sie boje tym jeździć dalej a nie o to chodzi w aucie chyba, zeby miec wstręt do jazdy bo może stnac.

Zaloguj się aby komentować