Emarati Oud w cenie pomidorówki z Knorra.
https://www.parfumo.com/Users/Nabeste/Souk/Item/6305434
#perfumy

Emarati Oud w cenie pomidorówki z Knorra.
https://www.parfumo.com/Users/Nabeste/Souk/Item/6305434
#perfumy
Zaloguj się aby komentować
Hej!
Gdzie jesteście?
Kolejny raz powtarzam: Jorum Studio - Zhaar to jeden z najlepszych kwiatowych sztosów dla baby. Noszę sam, bo ostatnio mam dość obwąchiwania kobiet.
#conaklaciewariacie u Państwa?
#perfumy
Zaloguj się aby komentować
Prolog
W naszym uniwersum raczej się to nie zdarza. Ale jest wiele społeczności, w których od czasu do czasu pada pytanie typu: co psiknąć na wieczór, co na randkę, co jest świeże a co kontrowersyjne. I od czasu do czasu w jednym z komentarzy pod takim tematem pojawia się zakompleksiony człowiek, któremu przeszkadza to, że ktoś inny "musi" pachnieć. Taka osoba zazwyczaj odszczekuje, że od tego to jest codzienna kąpiel albo po prostu mydło. Najwyraźniej grupy perfumowe jawią się tego typu osobom jako społeczność stroniąca od higieny; na tyle leniwa, że próbuje kolektywnie zatamować odór niepielęgnowanego od miesięcy ciała luksusowymi pachnidłami. A sposób, w jaki okazują oburzenie, wygląda jak gdyby codzienna higiena była dla nich tych ludzi wielkim wysiłkiem, ale jednak wciąż się myją i jakoś dają radę bez luksusów. Nie tak jak my, wyperfumowane brudasy.
Nigdy nie kojarzyłem perfum z higieną.
Relatywizm
Ogólnie w nauce panuje taki konsensus, że domniemane pozaziemskie cywilizacje odwiedzające Ziemię nie mogą być rozwinięte o wiele bardziej, niż my. I że mało prawdopodobne jest, by w tle piętnastowiecznego obrazu z Maryją, Dzieciątkiem Jezus oraz św. Janem Chrzcicielem (!), latający obiekt namalowany na niebie przez nieznanego autora, był reprezentacją UFO, bo to ewolucyjnie zbyt wcześnie. Co prawda od lat nikt nie pisał nic nowego w tej sprawie, choć przez ten czas w naszym świecie naprawdę wiele się zmieniło i na przestrzeni kilku dziesięcioleci wykonaliśmy ogromny krok do przodu. Ale żeby nie było, że we wszystkim: medycyna od stuleci najlepiej sprawdza się w amputacjach, i to jak dotąd się nie zmieniło. No ale dajmy im kolejne dwa tygodnie. Być może coś się ruszy.
Jest coś w symbolice tego obrazu. Bo na pierwszym planie widzimy kanoniczny wręcz obraz narodzin Syna Bożego. W tle jednak, nie bez przyczyny, namalowany został człowiek obserwujący niezidentyfikowany obiekt lewitujący. I myślę sobie, że być może tak jawiła się w wyobraźni autora ta "gwiazda", która poprowadziła trzech króli, królów, mistyków czy magów do tego, chyba najbardziej kulminacyjnego punktu w historii religii. Dziś, z całkiem innej perspektywy, obiekt kojarzy się już zupełnie inaczej. To trochę tak, jak tutaj. Ktoś maluje flakon za 120zł/ml, a w komentarzach od czasu do czasu pojawia człowiek, który nie rozumie, że to nie jest pozaziemskie. Że na nasz stan wiedzy to jest coś normalnego. Jednak: czy my jesteśmy aż tak bardzo z przodu, czy aż tak bardzo z tyłu? Nie wiem, nie odpowiadam. W każdym razie chłop na drugim planie obserwuje nas, jakbyśmy byli UFO.
Zosia
Zosia wie, że codziennie się kąpię. Wie, że jeśli śmierdzę, to celowo. Wie też, że interesuję się bakteriami, płazami, gadami i wszystkim, co małe na tym świecie. Podoba mi się to, że pomimo bardzo dobrej sytuacji finansowej stara się w wieku 22 lat być niezależna od rodziców. Różnie to wychodzi, ale nie opierdala sie; studiuje zawzięcie, pracuje za średnie pieniądze, ubiera się na ciuchach, kocha zwierzęta i.ma szacunek do starszych osób - jakkolwiek wkurwiające by nie były. Pyta mnie dziś w pracy, czy wiem, co to Hyrax. Bo to taki uroczy ktoś. Suseł, królik, świnka morska? Gryzoń? Nie. Góralek. Mimo, że podobny do gryzoni, to systematycznie najbliżej mu do słonia oraz manata. Zaczynamy gadać o jego znaczeniu w przemyśle perfumeryjnym i przypominam sobie, że przecież mam przy sobie coś z odchodami góralka. Idziemy więc obadać, pogadać.
Nocna Poezja
Rozmowa przenosi się na inne zwierzęce nuty - bo okazuje się, że Nocturnal Poetry posiada je wszystkie. Bezskutecznie próbuję wytłumaczyć hyraceum, bo o pierwszeństwo walczy również cywet, kastoreum, kumin, jaśmin, wosk pszczeli, piżmo i oud. Psikamy więc bez opamiętania, rozkładając ten smród na czynniki pierwsze. Nie jest łatwo, bo naprawdę j⁎⁎ie mocno zwierzęco i dość fekalnie. Ale ogólnie jest przyjemnie i nawet trochę nam się udaje.
Czas do domu. Lecę na nocny autobus. Wali ode mnie niesamowicie - na testy poszło z półtora mililitra. Wskakuję w środkowe drzwi. Taki dziedziniec. Jest nadzwyczaj pusto i coś śmierdzi. To nie ja. Okazuje się, że trafiłem na dość duże skupisko bezdomnych - aż pięć osobników: jedna para oraz trzy wolne samce. Reszta pasażerów usadowiona daleko, na samym początku i na samym końcu pojazdu. Mój zapach miesza się z zapachem bezdomnych - jednak oni zdecydowanie wygrywają. Jest to na tyle ciekawa rozgrywka, że decyduję się usiąść po sąsiedzku. Tak dla obserwacji. Po paru minutach zapachy już tak bardzo ze sobą rezonują, że zaczynam dostrzegać nowe wartości. Wychodzi Champaca - i tym razem to na pewno ja - taki rodzaj azjatyckiej magnolii, której woń ma wybitną zdolność maskowania niejednoznacznych zapachów, jednocześnie będąc do nich w pewnym sensie podobną - coś, jak z jaśminem, tylko inny zapach. W ogóle przestaję już czuć te złe rzeczy. Ni stąd ni zowąd nagle otaczają nas kwiaty, jakiś imbir, wosk, troszkę dymu. Zauważam też wreszcie, że ta para bezdomnych śpi przytulona; że swoje życie mają spakowane w takie same reklamówki. A jeden z trzech samotnych osobników płacze. Ogólnie robi się trochę inaczej. Zaczynamy być na tym samym poziomie, w tym samym czasie. Mimo, że nic tak naprawdę się nie zmieniło - oprócz mojej percepcji.
"Kochać to nie znaczy patrzeć na siebie nawzajem, lecz patrzeć w tym samym kierunku"
#perfumy #perfumowehistorie

Jestem kobietą i wg mnie tu nie chodzi o to, że ktoś używa perfumów, tylko o to, że część ludzi ich nadużywa. Zarówno kobiety jak i mężczyźni.
W przestrzeni publicznej ludzie nie powinni emitować nadmiernych zapachów - ani śmierdzieć ani pachnieć - bo jakkolwiek ładny nie byłby dany zapach, to mieszanka perfumów różnych ludzi w danym miejscu nieraz przyprawia o ból głowy.
Wg mnie idealna ilość perfum to taka, przy której, żeby je poczuć, to muszę się do człowieka nachylić.
@dziadekmarian

Wciąż czekamy na zbiór opowieści dziadkamariana w twardej oprawie
Zaloguj się aby komentować
#perfumowehistorie #perfumy
"Odór specyficzny nieczystości, jako wydzielających z siebie amoniak także nie można nazwać szkodliwym dla zdrowia: albowiem czuć się daje w każdym nawozie, którym oddychają wszyscy mieszkańcy wsi i zwierzęta domowe bez najmniejszej szkody dla organizmu. A nawet przebywanie w stajniach, przepełnionych ekskrementami i inwentarzem żywym, okazało się zbawiennem dla cierpiących piersiowo. Widocznie amoniak nawozowy działał zabójczo na zarazki suchotnicze.
O zupełnej nieszkodliwości dla ludzi, nieczystości kloacznych, świadczy zdrowie kwitnące robotników, zajmujących się specyalnie oczyszczaniem ustępów i rolników podmiejskich, używających przeważnie nawozów ludzkich, nawet w czasie grasowania chorób epidemicznych. I gdzież tu przypuszczać istnienie mikrobów chorobotwórczych — chyba wymarzonych w pustych głowach pismaków brukowych lub przewrotnych mózgach ludzi złej woli.
Wśród nawozu i siana, wśród bydląt i prostaczków Odwieczna Mądrość nawiedziła ludzkość, zrujnowaną przez teorye i doktryny czystego rozumu, przez urządzenia i budowy kapitalizmu, przez kuglarstwa i zbytki żydowskie, i w ubogiej szopie betleemskiej znakami nadprzyrodzonymi rozkazała monarchom i mędrcom, powitać przyszłego Zbawiciela świata."
F.R. rolnik nadwiślański: "Kanalizacya miasta Warszawy jako narzędzie judaizmu i szarlataneryi", Kraków 1900.

@dziadekmarian chłopski rozum rodem z TikToka narodził się jak widać już w wieku XIX.
@dziadekmarian onegdaj wykonywałem prace zawodowe w oparach nieczystości kloacznych, miast mego zdrowia, kwitły choróbska niemożebne we wnętrzu i zewnętrzu organizmu mego. Jednakowoż przypuszczam w tej breyi istnienie mikrobów chorobotwórczych
@dziadekmarian kiedyś przeczytałem całą tę broszurę - najbardziej mnie urzekło, jak autor opisywał, że "przed żydowską kanalizacją" to najbardziej szlachetnych ryb targach przy rzece Wiśle, wręcz za bezcen było mnóstwo: ale jak zabrakło gówna w rzece, to i ryby się skończyły, ot co.
Zaloguj się aby komentować
Hej!
Ostatni zapach tego roku. Po kilku "założeniach" wciąż nic mi w nim nie przeszkadza, więc nie jest źle.
Prissana - Sahar
Porównują do L'Air du Desert Marocain. Rozumiem to porównanie, choć nie podzielam tych wrażeń. Kolendra, kumin, lekko słodkawa, ciepła baza, troszkę cynamonu... Fani Marocain zapewne nie pomyliliby go z niczym innym. I pewnie spodobałby im się Sahar. Tutaj jest jednak więcej wątków. Żywice kadzidlaków, więcej zielonych aspektów; od strony przyprawowej również bardziej skomplikowany. Ciepły, złożony, żywiczno-przyrawowo-zielonkawy zapach.
A Wy, kochani, czym się raczycie na ten piękny koniec?
#conaklaciewariacie #perfumy

Zaloguj się aby komentować
Hej!
Chociaż ostatnio dość mocno zawiodłem się na własnych oczekiwaniach wobec dobrotliwości Pana Lucjana, to jednak nie sposób mi nie polecić okazji tym, którzy znają i lubią zapach. 792 zł. Startował od około 1150.
#perfumy
Zaloguj się aby komentować
#perfumy #recenzjeperfum
Ensar Oud - Santal Royale
...
Chyba se ktoś żarty robi ze mnie.
9,5/10
Trzeba było trzydziestu lat, by dojść do wniosku, że tamte koraliki z sandałowca to jednak był właściwy zapach.
Pomijając przyprawowe otwarcie to jest to dla mnie najlepszy zapach sandałowca i chyba najlepszy zapach drzewny. Parametry lepsze niż nie jeden chemolany, co akurat jest dziwne bo każdy olejek sandałowy czy nawet chemiczny jego odpowiedniki były zawsze blisko skórne. Cenowo odlot, ale jeśli weźmiemy pod uwagę fakt że ma 80% koncentracji to robi się sensowniej bo płacimy praktycznie za sam olejek sandałowy z dodatkami. Z fajnych dodatków są tutaj cieliste aspekty piżma, trudno mi jednak powiedzieć czy to od samego sandałowca czy od właśnie ozima - stawiam na sandałowca bo jendka od piżma inaczej brzmią.
Zaloguj się aby komentować
Fascynujące
Jako pierwszy w tej przeogromnej kategorii był oczywiście MFK Baccarat Rouge 540. Naoglądalem się perfumowych influencerów z zagranicy (żeby nie było, że zza granicy). Wszyscy kochali BR540. Perfumowi influencerzy. Faceci. Niektórzy po 50-tce. Utrzymywali, że to jeden z ich ulubionych...
To było bardzo drogo jak na perfumy. Znając już starą prawdę, że Arab zrobi wszystko za 1/10 ceny, kupiłem odlewkę Lattafa Ana Abiyedh Rouge. Psiknąłem i było dziwnie. To było dla mnie coś totalnie nowego, magnetyzującego - choć odpychającego zarazem. Przedziwny zapach. Spsikałem nim firankę w pokoju i poszedłem spać. Przyśniła mi się dziwna historia. Wojna. Żołnierz (w tej roli ja) budzi się w lesie, twarzą do ziemi. Oszolomiony wstaje i widzi, że biegnie do niego z bagnetem inny żołnierz, w mocno pokrwawionym mundurze wrogiej armii. Udaje mu się jakimś cudem uniknąć śmiertelnego ciosu, a w toku walki udusić przeciwnika. Wtedy dostrzega, że to nie bagnet, tylko flakon, na ktorym widnieje napis...
Tak, właśnie. Takie gówno mi się przyśniło. Z dłoni wroga wyrwałem flakon i pośpiesznie oddaliłem się w stronę wsi. Czułem, pamiętałem, że była jakaś rzeź, przegrana bitwa. Cudem udało mi się zbiec; niewiele więcej pamiętałem. Spojrzałem na flakon w dłoni. Spod warstwy błota zmieszanego z zakrzepłą krwią oraz kawałkami liści, połyskiwały szkarłatne tony etykiety. Po zdrapaniu brudu ukazał się wiadomy napis: Baccarat itd. Rozpyliłem małą porcję zapachu w powietrze. Obolałe, wyczerpane ciało w jednej chwili jakby przestało istnieć. W tamtej chwili byłem tylko ja i ten zapach: najpiekniejszy, jaki w życiu poznałem. Zupełnie nie pasujący do śmierci, do tej przeklętej, bezsensownej wojny, którą i tak przyjdzie nam wszystkim przegrać. Pomyślałem o niej, skrytej pod jedną w wiejskich strzech, czekającej w trwodze na werdykt nocnej bitwy. Na nasz powrót. Czułem, że wieś już od dawna wie o naszej klęsce. Najpewniej wróg w tym momencie oblewał już benzyną ściany wiejskiego spichlerza by podpalić go wraz z garstką pozostałych mieszkańców, zamkniętą wewnątrz. Z tymi, którzy nie byli w stanie walczyć: kobietami, dziećmi, starcami (wtedy nie było jeszcze seniorów - ci powstaną dopiero w roku 2020, czyli jakieś 80 lat później)
Nigdy nie dałem jej czegoś tak pięknego. Siły opuszczały mnie z chwili ma chwilę. Musiałem jej to dać.
Nawet nie zdążyłem wyjść z lasu, a gdy usłyszałem, że od strony wsi biegną ludzie z psami. Znajome mi głosy mężczyzn wykrzykiwały nazwiska - a wśród nich również moje - oraz hasła typu: "znaleźć tych zdrajców", "zabić wszystkich". Zawróciłem więc i rzuciłem się do ucieczki. Nie posiadając broni, nie miałem żadnych szans na ujście z życiem. Poza tym czułem, że nie wytlumaczyłbym im, dlaczego przebrano mnie w mundur wroga i puszczono bezbronnego w okolice wioski.
Przedzierając się przez chaszcze, potykając o konary, resztką sił dostrzegłem w pewnej chwili podnoszącego się z ziemi żołnierza obcej armii. Oszołomiony, półprzytomny, spojrzał na dłoń zaciśniętą na flakonie z napisem "Baccarat". Jego mętne oczy w jednej chwili zapłonęły z przerażenia.
Byłem pewny, że nie przeżył starcia ze mną. Wyciągnąłem dłoń, żeby go uspokoić. To nie była broń; to tylko flakon cudownych perfum. Byłem w stanie oddać je, rzucić w jego stronę i odejść w swoją. Zanim zdążyłem zrobić, powiedzieć cokolwiek, on już siedział na mnie i z całej siły zaciskał stwardniałe dłonie na mojej szyi. Jego twarz. Przypominała mi kogoś. Gasnąc, zobaczyłem w niej... taaak, ciekawe kogo.
...
No tak, fascynujące jak cholera. Z czasem zacząłem rozpoznawać ten zapach na ulicy i czuć go coraz częściej. W tramwajach. W knajpach. Na weselach. W kiblach, korytarzach. Raz nawet w lesie. Raz poczułem go siedząc w kuchni na trzecim piętrze, kiedy grupa osób przechodziła pod klatką.
Fascynujące
Fascynujące, jak jeden zapach potrafi przenieść człowieka w inne miejsce. I tak samo jest ze mną: kiedy czuję Ethyl Maltol, zabieram mandżur i przenoszę się w inne miejsce.
2/10
#perfumy #recenzjeperfum

Zaloguj się aby komentować
Siemandero Szanowne Państwo.
Mój zapach nr 666 - czekał chwilę, bo podejrzewałem, że będzie niezły. Areej Le Dore - Siberian Musk III. Potwierdził moją olfaktoryczną kompatybilność z wyziewami Adasia. Towarzyszy mi już czwarty dzień z rzędu, pokazując różne foszki w zależności od temperatury otoczenia, mojego nastroju oraz fazy, w której sam zapach aktualnie się znajduje. Późny drydown, choć nieco menelski, wspaniale układa do snu - aż się nie chce myć łba przed snem. Tylko koty bardzo się do niego złażą i kręcą mi się po łóżku, kiedy śpię.
Nie jest to dla mnie zapach idealny - zawsze mógłbym wywalić z niego cytrusy czy coś tam. Jednak mógłbym tak sobie w nim chodzić, czytać, spać, pracować... więc jest bardzo dobrze.
Proszę się chwalić, proszę polecać ciekawe smrody i tak dalej. miłego popołudnia!
#conaklaciewariacie #perfumy

@dziadekmarian Brzmi to bardzo dobrze, muszę kiedyś spróbować. Dzisiaj padło na TRNP Garden of pleasures, dobry zapach, nic w nim nie uwiera, dużo kwiatów które uwielbiam.
@dziadekmarian Siema Dziadi! Ja sobie dzisiaj do roboty zaaplikowałem Great Britain od Rogera i to kurde jest klasa
@dziadekmarian U mnie dzisiaj Valentino Uomo Intense.
Zaloguj się aby komentować
Hhhławek
Widywałem go wcześniej. Z wysoko położonego podwórka mojego domu był widok na cegielnię. Stał tam taki przyległy domek, w którym on mieszkał razem z mamą. Ludzie ją znali, bo jeździła na Ukrainie i rozwoziła listy. "Na Ukrainie", bo to taki rower był. Czasami wyprzedzałem ją swoim Ereliukasem 8 - zwłaszcza, kiedy jechała gdzieś pod górkę. Była gruba, a ja często miałem doczepiony do swojego roweru kawałek tlącego się... właśnie, takiej papierowej płyty izolacyjnej - coś jak dzisiejszy regips; takie brązowe, sprasowane tekturowe gówno, które podpalało się i na wietrze potrafiło się to dość długo tlić. Więc jeździłem szybko i udawałem... motocykl. Takie były czasy, nic nie poradzę. Klęła na mnie, że ją uduszę.
Jego nie znał nikt. Chodził do szkoły specjalnej. Nie było to typowe porażenie mózgowe; być może jakiś uraz z okresu prenatalnego. Zatrucie, niskie dochody albo c⁎⁎j wie, może od tego roweru. Myślę, że przyczyna dość prędko zaginęła w mrokach dziejów. Urodził się, jaki się urodził. Potem zaczął chodzić, potem jeszcze zaczął chodzić do roboty na cegielnię. Czasami widywałem go, jak kopie piłkę pod domem. I nie zdziwiłbym się wcale, gdyby dopiero po tym wszystkim zaczął mówić. Aż tyle to obchodziło wszystkich dookoła w tym je⁎⁎⁎ym znoju. Ważne, że oddychał.
Pewnego dnia łaziłem sobie po kałużach na pobliskim boisku szkolnym i myślałem sam do siebie, że ja to chyba nigdy nie umrę. Szkoła była tak blisko, że mój brat był w stanie regularnie wybijać z procy szybę w oknie pokoju nauczycielskiego. Nocą wychodził na dach i strzelał że śrutu, zajebanego z Fabryki Łożysk Tocznych przez kogoś tam. Takie to były czasy na zadupiu.
Zobaczyłem kątem oka, jak zapierdala do mnie w ten bardzo chłodny, deszczowy, wakacyjny dzień. Z piłką pod pachą. Mocno cofnięta żuchwa, górne zęby wystające ze szczęki do przodu - o wiele dalej, niż kończy się twarz człowieka. Krępa budowa, garb do wysokości czoła. Wyglądał, jakby po drodze musiał się przedzierać tą szczęką przez stojące mu na drodze powietrze. Niczym wymarły jaszczur, zapierdalał prosto na mnie.
- Khehhk, jehtem Hhhławek! Grahhh w pyłke?
- Okywihkhe! Nie no k.., oczywiście!
Byłem tylko o dwa lata młodszy od niego. Jednak, w wieku 10 lat miałem wrażenie, że mnie zabije tą piłką. Chlopak miał takie pierdolnięcie, że parę lat później, kiedy znaliśmy się już bardzo dobrze, pamiętałem chyba z pięć piłek, które zniszczył zbyt mocnym kopnięciem. Miał nieludzką siłę i niczego się nie bał. Wymyślił zabawę, w której ścigaliśmy się po otaczających boisko drzewach na czas. Trzeba było w jak najkrotszym czasie zrobić około stumetrowy odcinek, nie wchodząc na ziemię. Za to było 15 sekund kary. Były ze trzy takie miejsca, gdzie brakowało jednego drzewa, żeby było przejście, jeśli piłka wyleci poza boisko. Sławek przeskakiwał te miejsca jak małpa. Po kilku upadkach my - bo zaczęliśmy się kumplować w szerszym gronie - również się tego nauczyliśmy. Z czasem poznaliśmy każdą gałąź na tej trasie i z początkowych dziesięciu minut zrobiły się cztery, u niektórych trzy z groszami. Dzięki temu chłopakowi.
Pewnego dnia postanowiłem, że nauczę go mówić. Zgodził się. Spojrzał na mnie, mrugając od czasu do czasu. W ciszy. Pamiętam te jego blond falowane włosy i nigdy nie chowające się dwa zęby. Dziś uważam, że było to jedno z najbardziej uroczych, zamyślonych i oczekujących zmiany na lepsze spojrzeń, skierowanych w moją stronę.
Inni mówili na niego "Szczurek". Ja nie bawiłem się w konwenanse i mówiłem do niego "Hławek". Lubił to. Nie dawał się obrażać chlopakom - od razu bił. W miarę lekko, ale to i tak było zbyt mocno, żeby ktoś próbował się z niego śmiać. Dziś myślę, że gdyby był zwierzątkiem, ktoś wziąłby go do domu, kochał ponad wszystko i nigdy nie pozwolił skrzywdzić. Niestety - Hhhławek był człowiekiem. A dokładniej: khhłowiekiem. I późniejsze życie jego ułożyło się tak, jak na to wskazywały jego predyspozycje... Walka, porażki, rozczarowania, szczypta radości mam nadzieję.
Podczas wydobywania dźwięków Sławek korzystał głównie z miękkiego podniebienia - stąd te charki w twardych spółgłoskach. Trudność w spotkaniu się gornej wargi z dolną powodowała, że "p" i "b" odbijał od górnych zębów, co było do zrozumienia bez problemu, choć równocześnie przypominało analogicznie "f" i "w". Taki to Hhhławek był, proszę Państwa.
Zaczęliśmy od slowa "d⁎⁎a". Po kilku minutach Sławek z oczywistego dla siebie "gupa" przeszedł na wyraźne "d⁎⁎a". Z radości zaczął wykrzykiwać: "Duuupa, d⁎⁎a!" - niemal tak perfekcyjnie, jak walaszkowe skrecze z Niemena. Inne wyrazy z "d" również zaczęły brzmieć tak, jak "powinny". Przećwiczyliśmy jeszcze kilka innych, trudnych zwrotów. I szło mu naprawdę wyśmienicie. Nie znałem wtedy słowa "logopeda". U nas to wciąż była jeszcze epoka kamienia nazębnego a lekarz to był doktur po prostu. Wyjarałem tego dnia z pół paczki Radomskich z radości. Sławek nie palił. Nie pociągał go ten aspekt dorosłości. Dla niego dorosłość to było wyklepanie dwóch tysięcy cegieł o świcie, "skantowanie" w południe oraz zwiezienie ich pod szopę i poukładanie w słupki wieczorem. Chyba, że w ciągu dnia spadł nieoczekiwany deszcz, to jeszcze więcej dorosłości w życiu trzynastolatka.
Kilka dni później spotkaliśmy się na boisku (na drzewach) na kolejną lekcję.
Zapomniał wszystko.
Zrozumieć ambrę
O tym, że mój ojciec przynosił do domu stosy książek, już kiedyś pisałem. Mnie najbardziej interesowały te podróżnicze. Przeżycia Erneesta Shackletona, Williama Bleigha, Nansena czy Heyerdahla rozpalały moją wyobraźnię do stopnia, w którym odrywając się od książek, trudno było mi wrócić umysłem do miejsca, w którym czytałem, kiedy nagle ktoś mi przerwał. W tych opowieściach od czasu do czasu pojawiali się wielorybnicy. Niejednemu bezinteresownie uratowali d⁎⁎ę przy okazji robienia swoich interesów. To trochę tak, jak wraca się z pracy w Krakowie; w środku nocy, bocznymi uliczkami... I nagle widzisz Brytola, próbującego uruchomić telefon. I już wszystko jest jasne: trzeba będzie dowiedzieć się skrawków informacji, które zapamiętał, zanim się sponiewierał i zostawili go kumple, i na podstawie tego podprowadzić go tam, gdzie powinien być już dawno temu. Bo jest zimno, a on stoi w podartej koszulce - no bo zdążył się już nawet z kimś poszarpać. Stracisz mnóstwo czasu, a kiedy już chłop pozna okolicę, to wpada mu do głowy, że chcesz go okraść i żegna się w pośpiechu. Wracasz więc na swoją trasę, a za rogiem stoi następny...
Trzy lata temu stałem sobie za barem w najlepszym miescu z piwem w Krakowie. Trzej przyjaciele, prowadzący tę knajpę, mieli jakiś wyjazd i poprosili mnie, żebym popracował za nich. I przyszedł kolega, który jakiś czas wcześniej wjebał się w perfumy. Przyniósł mi dekancik Tauer - Orange Star. Powiedział: "Chłopie, szara ambra. Słone, czujesz wzburzony ocean." Dał mi to. I to był przełom. Gdyby nie powiedział o tej ambrze, to zapewne psikałbym się dziś czymś za 20zł - o tak tylko, żeby było. Przede wszystkim poczułem tam jakość. Ale ambry nie czuję tam do dziś. Być może dlatego, że jej tam nie ma.
Poszukiwania: seria Bvlgari Aqva jako pierwsza. Coś więcej z morza. Drugim wdrukowanym zapachem stała się Aqva Amara. Potem trafiłem na ten morski od Profvmvm Roma. No dooobry, morski. Ale wciąż nie byłem pewny, czy ja w ogóle wiem, co to jest ta ambra... W międzyczasie odkryłem Hejto. Tutaj ludzie gadali o dziwnych zapachach. To była era pierwszych uber kadzidlaków, drogich arabów, niszy typu Hiram Green. Te czasy. Ja tymczasem rozkminiałem.te.ambroksoidy plus, minus i wszystkie inne.
Aż się zlitował @pomidorowazupa i rozebrał ALD Musk Collection. I jak siadły mi inne zapachy, to tego, co trzeba, nie zauważyłem. Ambra przeszła mi koło nosa. Musiał minąć jeszcze rok, zanim dorwałem się do EO - Jamaican Ambergris. Dopiero przy tych perfumach połapałem, pozbierałem do kupy prawdziwe aspekty ambry. I naprawdę przypomniały mi się wszystkie te podróżnicze książki, kiedy zastanawiałem się nad tym zapachem. To, jak unosi na sobie inne nuty, będąc w zasadzie tłem - ale takim, na którym opiera się cały zapach. Zrozumiałem też wtedy, że w zasadzie to ambroksan rzeczywiście pełni podobną funkcję. Jest jednak obrzydliwie daleki od ambry.
Areej Le Dore - Creme de la Creme
Nawet nie miałem w głowie, żeby wracać do tego zapachu. Za pierwszym podejściem nie potrafiłem poukładać go w głowie - zupełnie, jakby został zrobiony "na pałę". Jakieś kwiatki, coś starego. Ponownie namówił mnie na niego @Morawagin81 - i to było pierdolnięcie! Zupełnie jak Hławek na szkolnym bojo z czuba w komunistyczną pyłkę w 1987. Nagle zacząłem odróżniać kwiaty - przynajmniej jako grupę, bo nawet nie chcę przypominać sobie, co to za kwiaty. Są po prostu piękne. Na dokładkę kremowość drzewa sandałowego pomieszana z wytwornym oudem - solidna drewniana, mocno aromatyczna, wręcz czekoladowa - jeśli się uprzesz - baza. I dziś czuję, jak to wszystko unosi się na powierzchni oceanu, położone na tym przedziwnym "kamieniu". Nie jest to zapach kostki do kibla, nie kest w żaden sposób "niebieski". Jest stary, wysmagany deszczem i wiatrem, pełen dawno zapomnianego rozkładu martwych tkanek wokół. Słony, jeśliby chcieć go tak określić. Potężny, zamierzchły i pełen chłodnych nocy. Szary, biały, złoty. I choć wiem przecież, że to zmieni się jeszcze wiele razy, to dziś trudno mi wskazać zapach, który do tego stopnia przenosi mnie do innego świata. Do czegoś, czego już nie ma. Po paru latach wreszcie udało mi się zakodować, czym jest ambra - choć różnice pomiędzy Jamaican a Creme są na pierwszy rzut oka ogromne. Poznałem wcześniej jakieś inne zapachy z ambrą, ale to przy tych dwóch zapomniałem te poprzednie.
Już nie zapomnę ambry. Ale do tego potrzeba było naprawdę długiej drogi. O Sławku myślę czesto. I też go nie zapomnę.
#perfumy #recenzjeperfum

Zaloguj się aby komentować
Yas Almas za 680 zł razem z shipem. Najlepszy Yas, wycofany. Rzadkość.
https://www.parfumo.com/Users/Weine12/Souk/Item/5432449
#perfumy
Komentarz usunięty
@dziadekmarian c⁎⁎ja tam w kulki poleciał flakon sprzedał się 12 dni temu, bo ma na wall podziękowanie za almasa, pisałem wczoraj zaraz jak wrzuciłeś ofertę bo koleś szukał, to jeszcze wisiał po moim zapytaniu zalogowała się i usunął flakon, typowe chujkowe zagranie szwabow zero odpowiedzi. A generalnie oferta wystawiona 21dni temu także można było przewidzieć że ktoś zawinął
@dziadekmarian na bardzo upartego można kupić z Sense Dubai ale cena w retailu 1250 lekko mówiąc nie zachęca
Zaloguj się aby komentować
Już się załapię na #conaklaciewariacie , choć czas spać.
Wydawało mi się, że promka w Rossmannie (nie do końca pamiętam, jak się to pisze; zakodowałem tylko, że to coś pomiędzy Dirk Rossmann a Kirk Lewiatann) skończyła się wraz z wykupionymi Amłażami itp.
No i zarzuciłem Xerjoff Malesia od @Przem86 i olśniło mnie. To nie jest taki "Twój typowy, codzienny Xerjoff". Troszkę przypomina (i jednocześnie gasi jak peta) Asrar Indonesia - tylko bez tego przesadzonego, szambowego cytrusa. Niemal wszystko się zgadza w tym zapachu. I był wciąż dostępny na tej promce.
Dobieram więc na szybko drugi zapach. A ch..., w ciemno. I zaciekawił mnie 'Ilm - również od Xerjoff. Zacząłem czytać, w końcu kliknąłem... i kirba, kapota, za późno...
Znacie/macie 'Ilm?
No i najważniejsze: co tam śmierdzi na salonach? Bo u mnie Asrar Indonesia...
#perfumy

@dziadekmarian testowo ALD Antiquity II - zgniła, choć soczysta brzoskwinia z aldehydami, które dają, które dają akord starego kwiatowego mydła, do tego "obsikany" piżmem mech dębowy i miękka skórka. Kompozycja z czymś mi się kojarzy, jakąś starą kompozycją, ale nie mogę sobie teraz przypomnieć z czym konkretnie. Pierwsze wrażenia lepsze niż po Cuir de Russie II.
@dziadekmarian Ilm nie zdążyłem poznać przed erą ostatecznych naturalsow ale Malesia swego czasu robiła na mnie wrażenie.
Dzisiaj Triad od Bortnikoffa. Zacny oudzik ze zwierzakiem puszczających oko zza róży.
@dziadekmarian dzisiaj testowane będzie Dark Matter od Ahmeda. Wieczorem postaram się coś napisac
Zaloguj się aby komentować
Ostatnio było tu delikatne zainteresowanie Sawlajem. Mój kosmiczny ojciec, Pan Lucjan, właśnie obniżył cenę.
Zapach należy do grupy tych "dobrych". Jest specyficzny, to fakt. Ale to przyzwoite pachnidło.
460
#perfumy
Polecam zamówić nawet w ciemno. Świetny zapach. A cena ultra niska.
Warto czasami zaczekać na eg, bywają T za 200
@Colacola kurde, nie rozumiem, przepraszam
@dziadekmarian Chodziło mi, że na elnino lub eglamour pojawiają się testery w okolicy 220
Komentarz usunięty
Zaloguj się aby komentować
Eloszki.
Gdzyby któryś z pięknych kawalerów zapragnął kupić sobie w prezencie flakon Xerjoff Zefiro, jest ku temu dobra okazja. Nie wiem, jak z promkami/kodami, ale i tak jest to dobra cena.
588,49
#perfumy
I również piękna cena na Quando Rapita in Estasi od Filippo Sorcinelli - 701 zł
https://www.elnino-parfum.pl/filippo-sorcinelli-unum-quando-rapita-in-estasi-ekstrakt-perfum-100-ml/
Zaloguj się aby komentować
Pan Lucjan wrzuca próbki Xerjoffa (2ml). Trochę tego jest - dobra okazja dla kogoś, kto chciałby poznać markę. 6zł/ml.
Edit: jeszcze jakieś flakony chyba wjadą.
https://www.luxuryforless.pl/przedsprzedaz
#perfumy
@dziadekmarian Widziałem flaki Nio i Udena 8zl/ml. Wydaje się dobre cena. Nie napiszę polecam, bo już się wyleczyłem z Jerkoffa.
Szkoda, że nie Bartki w takiej cenie
@J.26 poznałem Musk Cologne i ta jedna odlewka sprawiła że poważnie zacząłem się zastanawiać czy jest sens próbować z kolejnymi
@ucho_igielne jest
@dziadekmarian Dzięki za cynk. Akruat większości nie znałem i zakupiłem 11 próbek
Zaloguj się aby komentować
Kusi, kusi.
Jazeel Ghala - oud+róża w naprawdę dobrym i dość oryginalnym wydaniu, za 572. Obok The Palace, mój ulubiony Jazeel. Spokojnie wart 10zł/ml za jakość składników.
Darmowa wysyłka. Dodatkowo -5% za newsletter. 543,40. Zwiebel
#perfumy

Zaloguj się aby komentować
Hej hej!
Spóźniłem się na #souk w tym tygodniu. Tyram i nie mam czasu na dziwne wpisy - choć tęsknię do tego. Życie mnie zaskoczyło. W związku z tym potrzebuję pozbyć się ciekawych flakonów. Nieciekawych nie śmiem tu wystawiać.
Yas Laitek Mai. 84ml, 370 zł (4,40/ml)
Yas Taj. 76ml, 350 zł (4,60/ml)
Yas Musk Yas. 70ml, 385 zł (5,50/ml)
Sprzedaję troszkę taniej, niż kupiłem. Jeśli Twoja siorka jeździ co tydzień do Dubaju w interesach i może jeszcze taniej, to zamów u niej.
#perfumy

Dziadkowe obliczenia:

Wyliczenia na Hejto vs wyliczenia na parfumo.com
Dziadekmarian robi kalkulacje, fotki, waży flakony.
Typowy niemiec na souks pisze stan zawartosci 69/75ml i wrzuca takie zdjecie gdzie każdy widzi że ubytek jest większy.

@Qtafonix przynajmniej zapachem się nacieszysz
@Qtafonix czekam na tą przesyłkę więc sprawdzę ile jest ubytku
Ni ma już nic jakby co.
Zaloguj się aby komentować
Hejo! Dobra cena na Zefiro bez pudła - 519zł.
#perfumy
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Hej!
Zrobiliśmy z kolegą małą wymianę. On wysłał paczkę do mnie, ja do niego. Krakowski oddział DPD dostarczył usługę na najwyższym poziomie, w obu przypadkach.
Stan z dziś.
#perfumy #dpd


@dziadekmarian ja najwięcej przygód mam zawsze z UPS ale wiem że wśród znajomych to DPD króluje w tej niechlubnej kategorii
@dziadekmarian z mojego doswiadczenia jesli chodzi o uslugi kurierskie to niezle wypadaja DPD i DHL bo daja nr do kuriera (i zawsze da sie dogadac), a np UPS nie i ich system jest pelen bledow. W kwestii paczkomatow najlepszy jest inpost, ale tez nigdy nie mialem takich historii jak na obrazku w innych przypadkach. Ogolnie wspolczuje
Wychodzi na to, że moja paczka jednak dotarła - bez info w aplikacji. Za to za zwrot (z niewiadomego powodu - niby gabaryty, ale .oja była o wiele większa) kolega musiał uiścić 13,90. I teraz jednak wybierzemy Inpost. No kurde,przynajmniej dojdzie. Szkoda, że tak to rozegrali.
Zaloguj się aby komentować