Rzekomo po tej okładce magazynu Time pomarańczowy pan mocno rozsierdzony, w c⁎⁎j agresywny. Nie dziwię się. Patrząc na jego zjebana narcystyczną osobowość, wszelkie sugestie, że to nie on pociąga za sznurki, muszą doprowadzać go pewnie do szału. A tutaj na dodatek okładka w bardzo poczytnym medium.
Artykuł z Time'a opisuje, jak Elon Musk i jego zespół "Department of Government Efficiency" (DOGE) uzyskali ogromną władzę w administracji Trumpa, dążąc do redukcji biurokracji i cięcia kosztów w agencjach rządowych. DOGE, wspierane przez Trumpa, ma za zadanie demontować struktury federalne, redukować budżety i zwalniać urzędników. Przykładem jest sytuacja w USAID, gdzie DOGE zażądało pełnego dostępu do siedziby, a w konsekwencji większość pracowników została wysłana na urlopy, a działalność agencji została sparaliżowana. Musk i DOGE mają dostęp do kluczowych systemów i danych rządowych, w tym danych osobowych pracowników. Działania te spotykają się z oporem, pozwami sądowymi i krytyką ze strony Demokratów, którzy obawiają się nadmiernej władzy Muska i negatywnych skutków dla funkcjonowania państwa i usług publicznych.
Marc Benioff, dyrektor generalny Salesforce i właściciel Time Magazine, wyraził poparcie dla Donalda Trumpa po wyborach w 2024 roku. Uważa, że należy wspierać każdego wybranego polityka, bo to obecny prezydent. Niektóre źródła podają, że Benioff, podobnie jak inni liderzy technologiczni, zmienia nastawienie do Trumpa. Mimo wcześniejszego wspierania Hillary Clinton i progresywnych polityk, Benioff wyraził optymizm co do drugiej kadencji Trumpa i przyszłości kraju1. Zauważył, że Stany Zjednoczone są dobrze przygotowane na przyszłość1.Według Associated Press, Benioff uważa, że bliska relacja Elona Muska z Donaldem Trumpem to "wspaniała wizja" dla Ameryki.
Marc Benioff, założyciel Salesforce, uważa, że kapitalizm w dotychczasowej formie umarł i potrzebna jest nowa jego forma, która bardziej skupi się na dobrobycie1. Nie zgadza się z kapitalizmem Miltona Friedmana, którego celem jest tylko zarabianie pieniędzy1. Według niego, w dzisiejszym świecie trzeba być kimś więcej, niż tylko osobą nastawioną na zysk1.Benioff uważa, że kluczem do sukcesu w biznesie jest komunikacja i umiejętność opowiedzenia historii, która przykuje uwagę mediów. Porównuje wpływ Agentforce (sztucznej inteligencji) na biznes do rewolucji, jaką przyniosły technologie chmurowe, mobilne i społecznościowe. W grudniu 2024 roku, Błażej Bogdziewicz zauważył, że nawet osoby wcześniej krytyczne wobec Donalda Trumpa, jak Marc Benioff, zaczęły zmieniać swoje nastawienie.
Dunski klasyk, caloroczny, jakies na oko 1500kcal i niemoznosc wziecia sie za robote przez reszte dnia, bo organizm wszystkie sily wysyla do trawienia. “Bøfsandwich”, czyli po prostu 200g burger wolowy z klasycznymi dunskimi dodatkami: remulada, prazona cebulka, marynowane buraki i ten ciezki brazowy sos.
@cweliat Wygląda jak skrzyżowanie burgera z Cthulhu .
Dunski klasyk, caloroczny, jakies na oko 1500kcal i niemoznosc wziecia sie za robote przez reszte dnia, bo organizm wszystkie sily wysyla do trawienia.
Popodrzucasz żelastwo przez dwie godziny i wszystko spalisz, a na dodatek będziesz się czul rześko i lekko.
@cweliat i to się nazywa porcja obiadowa, dla chłopa do łopaty to jakieś 3000kcal potrzeba, burger drwala z pewnego fastfooda uważającego się za restaurację nie ma startu do tego
Obawiam się, że mistrz Matejko nie wiedział jak wyglądał Jagiełło i ta reinkarnacja może dotyczyć jakiegoś XIX wiecznego krakowskiego żula, który niemiał nic lepszego do roboty. PS wygląda trochę jak Ziobro z wąsami.
Ech, im mniej regularnie piję alkohol, tym gorzej to znoszę, jak już się zdarzy okazja. W sobotę byłem na urodzinach kumpla, wypiłem tyle, że jeszcze 10 lat temu w czasie studiów, to bym nawet tego imprezą nie nazwał. Wczoraj cały dzień spędzony jak warzywo, dzisiaj robota zaczęta prawie o 11:00, a mózg to chyba na pełne obroty dopiero jutro wejdzie. Starość nie radość.
Wiem dobrze co czujesz. Niedawno byłem spotkać się z kolegą, który ogłosił, że spodziewa się dziecka, więc trochę posiedzieliśmy i 4 piwa poszły. Kolejnego dnia do 15 nie byłem w stanie funkcjonować. Lubię piwo, więc rezygnować nie planuję, ale jedna bombka 0.33l w piątkowy wieczór to maks, na jaki sobie pozwalam.
@cweliat polecam nauczyc sie pic, wiedziec czego i ile mozesz wypic i wtedy pic to w takich ilosciach, zapobiega to czuciu sie jak gowno dnia nastepnego
mysle ze to podstawowa umiejetnosc jaka ludzie powinni nabyc po 25 roku zycia ....
@Sweet_acc_pr0sa to się chyba zmienia wraz z wiekiem jednak Tak jak mówię, wychodząc z imprezy myślałem sobie, że nie jest źle, a nawet zaskakująco dobrze. Rano się zaczęły schody
Małe podsumowanie stycznia, jeśli chodzi o pracę nad formą. Pobyt u rodziny przez 2 tygodnie świąt zebrał żniwo i do domu wróciłem z ekstremalnym kałdunem i swoją szczytową wagą 108.5kg. Jak wszedłem na wagę, to jedyna emocja jaka mi towarzyszyła to niesmak. A więc jak się prowadziłem w styczniu? Otóż tak:
alkohol dwukrotnie w całym miesiącu: raz butelka wina z żoną i raz czteropak piwa
calkowite odstawienie slodyczy
w tygodniu obiady na pracowej stolowce o 11:00, około 15:00 miska skyru z musli, o 1900 kolacja z dużą ilością białka, np. tortille z kurczakiem
w weekendy późne duże śniadanie i duża obiadokolacja, wszystko z jak największą ilością bialka
2 razy w tygodniu siłownia, 5 dużych ćwiczeń siłowych, 15min na bieżni 9.5km/h
1 raz w tygodniu 2h piłka nożna na hali
w soboty i niedziele długie spacery, średnio 15k kroków
jazda do pracy rowerem (5km w jedną stronę)
Efekty?
108.5 -> 102.8 i czuje po ciuchach, że jest lepiej.
Dzisiaj leżę i zdycham po urodzinach kolegi i już ojebalem kubelek lodów, ale wygląda na to, że jest motywacja, żeby w lutym zbić do poniżej 100
@cweliat ni c⁎⁎ja nie rozumiem tego wykresu. Jeśli to jakiś zawoalowany żart to proszę kapitana o wyjaśnienie, jeśli nie to w sumie też proszę o wyjaśnienie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Mapka wrzucona przez @100mph (tym razem się nie będę wyzłośliwiać ), gdzie widzimy jaki procent średnich zarobków potrzebny jest, żeby wynająć mieszkanie 100mkw w danej okolicy, skłoniła mnie do wrzucenia małego porównania, jak wygląda szukanie nieruchomości na kupno w Danii (cała na zielono na mapie) vs w Polsce (niemal na czarno xD)
W obu przypadkach z dużym prawdopodobieństwem trafiamy na pośrednika, który, co warto podkreślić, świadczy usługę sprzedającemu, któremu nie chce się bawić w pokazywanie, wystawianie itp. Zrozumiale.
Dania:
znajdujesz ogłoszenie, w którym jest pokazany każdy zakamarek domu
w ogloszeniu masz wszelkie możliwe informacje, od szczegółowej rozpiski opłat, po długość dydola sprzedajacego
posrednik nawet nie oczekuje żadnych pytań, bo przejrzystość ogłoszenia jest regulowana prawnie
na państwowej stronie internetowej masz wszystkie informacje z ksiąg wieczystych, masz info o historycznych cenach za konkretną nieruchomość
na stronie pośrednika masz info o tym, czy sprzedający już zszedł z ceny po wystawieniu
jak już się zdecydujesz, to kupujesz, płacisz jakieś podatki i prowizje do banku, chata jest twoja, sprzedający jest zobowiązany przed dokonaniem transakcji sporządzić wykaz usterek, jak coś zatai to płaci z własnej kieszeni
A w Polsce? Otóż tak:
znajdujesz ogłoszenie
po opisie próbujesz dociec jaki to adres, wznosisz się na wyżyny swoich umiejętności kartograficzno-nawigacyjnych i starasz się namierzyć blok na Google Maps, bo przecież adres to j⁎⁎⁎na tajemnica, jeszcze spróbowałbyś uderzyć bezpośrednio do sprzedającego
dzwonisz, odbiera jakiś gówniarz, który nie jest w stanie odpowiedzieć na żadne pytanie (z ogłoszenia gowno się możesz dowiedzieć. Najważniejsze że jest to „prestiżowa okolica” na terenach jakiejś starej fabryki azbestu)
stawiasz się na spotkanie, na klatce podpisujesz na kolanie jakieś papiery, zgodnie z którymi wspomniany wcześniej licealista reprezentuje Cię jako kupującego, chociaż nie dostajesz od niego de facto żadnej uslugi i występuje w tym momencie klasyczny konflikt interesow
na miejscu okazuje się, że mieszkanie za cholerę nie wygląda, jak na zdjęciach, ale kto by się przejmowal
jak już po tygodniach poszukiwań znajdziesz coś sensownego, dochodzi do transakcji
bierzesz kredo, przymuszony do zmiennej stopy, mimo że na rynkach finansowych c⁎⁎ja sie znasz
dostales kredyt, juz prawie możesz sie wprowadzić, jeszcze tylko musisz odpalić 2% wspomnianemu licealiście za to, że zbytnio nie przeszkadzał
Ale jestem w stanie się założyć, że jakby któryś z polityków wystąpił z propozycją uregulowania tego gowna, to zaraz by się podniosła wrzawa o zabieraniu wolności i jakichś lewakach xD
Już nie wspominając o całej fliperskiej bandzie xD
Psss… Procencik od transakcji jest wyższy, 2% to sprzed BK2% xD Szukałam mieszkania aktywnie przez dwa lata i od 2024 wraz z wyjebaniem w kosmos cen mieszkań wyjebaly też prowizje - żaden pośrednik nie brał mniej niż 2,5%, najczęściej to 3% (Kraków). Finalnie znalazłam kurnik sama, ale ile nerwów straciłam, to moje.
dla ciekawostki dodam, że sprzedająca mimo że niby zdecydowała się mi sprzedać, to i tak podpisała umowę z pośrednikiem (okresowa na 14 dni), bo może trafi się lepsza oferta, no i ona boi się formalności. Na szczęście agencja dała ciała i nie znalazł się żaden kupiec, mimo wystawionego ogłoszenia na Olx. Mieszkanie było wystawione na 30 tys. więcej niż ja dawałam. Sam kontakt też podobno był słaby i trudno było cokolwiek się dowiedzieć, jakie będą etapy itd., gdzie zamieszcza ogłoszenie, nawet nie podesłali wzoru umowy rezerwacyjnej mimo próśb. Ojojoj. Na szczęście wrócili do mnie i skoordynowałam całą akcję, bo nawet miałam swojego notariusza, wzory umów i łeb obryty przez czytanie forów i artykułów itd.
@ismenka Ja szukałem chwilę przed wyprowadzką do Danii w 2022 i na koniec, jak już przeprowadzka była przyklepana i wiedziałem, że jednak żadnej chaty nie kupię na ten moment, to się umówiłem kilka razy na oglądanie mieszkania tylko po to, żeby wkurwiać pośredników. Niesamowite jakie człowiek ma zdolności negocjacyjne, jak ma wyjebane xD Raz mi się udało znegocjować prowizję (oczywiście przed podpisem na kolanie) do 0.5% i potem jak powiedziałem, że jestem mega zainteresowany po obejrzeniu mieszkania, to pasożyt miał łzy w oczach xD
Jak mnie ci pośrednicy wkurwiają to brak słów. Na szczęście kupno chaty mam za sobą ale kto wie czy nie zechcę się kiedyś przeprowadzić i znowu szarpać z tą patologią, bo to na prawdę tak wygląda; zniechęcony gówniarz z wielką łaską umówi się na 17, ale paaani to późno, ludzie chcą odpoczywać, na miejscu właściciel nieruchomości oprowadzi po swoich włościach a na odchodnego znudzony gówniarz rzuca że kilkadziesiąt tys prowizji dla niego i chata jest nasza. No pan jest zbyt łaskawy.
Jakim prawem JA mam płacić grubą kasę za to że sprzedawca nie chce się bawić w papierową robotę? To powinno być nielegalne
@Shivaa To dodam jeszcze do tego co wcześniej odpowiedziałem @ismenka, że bardzo przyjemne było też siadanie przy stole z właścicielem mieszkania i pośrednikiem pasożytem i zwracanie się bezpośrednio do właściciela, traktując pośrednika jak powietrze, że jestem chętny zapłacić za mieszkanie więcej o kwotę połowy prowizji pasożyta, jeśli dobijemy transakcji bezpośrednio. Mina na twarzy gnoja bezcenna, bo tyle są warte te ich zapisy prawne, że sami nigdy nie mogli mieć pewności, czy taka transakcja mogłaby się odbyć bez ich udziału, mimo że mają jakieś świstki podpisane ze mną i ze sprzedającym
Przyszła pora, żeby odpakować pamiątki z Japonii, zarówno te jadalne, jak pasta miso, jak i te bardziej trwałe, czyli ceramika i pałeczki. Miało być na szybko, więc bez żadnych wymyślnych dodatków, ale i tak wyszło całkiem smacznie