18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna

18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Pora na śniadanko.
A za parę dni zaczynam redukcję.
#sernik

Zaloguj się aby komentować
Upiekłem se najpyszniejszą rzecz na świecie - sernik baskijski.
Wina @Trypsyna bo kusiła zdjęciami!
#gotowanie #gotujzhejto

Zaloguj się aby komentować
119 839 830 - 250 - 250 - 250 - 250 = 119 838 830
Muszę częściej wrzucać ehhh
#pletwalztwarogu
Zaloguj się aby komentować
Odkręciłem dekant Tabac Dore i wylałem na rękę jak russian adam ale... Było go tam więcej niż mi się wydawało
#perfumy
Zaloguj się aby komentować
Zabierzcie mi moje pieniądze i schowajcie je przede mną
#wiedzmin


Zaloguj się aby komentować
1743 + 1 = 1744
Tytuł: Bohaterowie Umierają
Autor: Matthew Woodring Stover
Kategoria: fantasy, science fiction
Liczba stron: 670
Ocena: 10/10
CO JA WŁAŚNIE PRZECZYTAŁEM
Jeśli dobrze liczę to jest to 35 książka jaką przeczytałem w tym roku (co nie tylko jest moim osobistym rekordem, ale stanowi też wyższą liczbę niż suma moich przeczytanych książek z ostatnich nastu lat) i jest to najlepsza książka jaką w nim czytałem. Mimo że chciałbym Was zachęcić do przeczytania jej również, to nie ułatwię roboty prostą zachęcającą recenzją, lecz dam upust emocjom jakie we mnie narosły poprzez wylew grafomański.
No więc gdy byłem małym chłopcem (tak, aż tak grafomański xD) to często sypiałem u mojej babci. Mieszkał tam też dziadek oraz wujek, który ledwie 12 lat starszy był pewnie wtedy w swojej pierwszej w życiu pracy. No i czasem było ciekawie, głównie gdy był fajny wujek, a czasem nudno, głównie gdy nie było fajnej roboty w polu (bo na przykład zima) a wujasa nie było. Podczas jednej z takich nudnych sesji patrzenia w okno, uznałem że poczytam. Nie wiem ile lat miałem, pewnie druga klasa podstawówki. Może czwarta. Może szósta, no serio nie pamiętam xdd W każdym razie nie było tam nic dla osoby w moim wieku. Najbliżej czegoś znośnego to znalazłem śpiewnik harcerski. Aż nagle gdzieś na strychu, za jakąś kupą nudnych książek religijnych których nikt nigdy nie otworzył (pewnie babcia uprawiała tsundoku zanim to było modne) znalazłem książkę o nunchaku. Wydawało mi się że jestem zafascynowany japońską bronią (chociaż ofc gówno o niej wiedziałem, jak i dzisiaj) bo oglądałem Naruto a tam był Rock Lee. Dobra, wygooglałem że to musiało być po 2007 bo wtedy była premiera Naruto, więc jednak chyba ta szósta klasa. Mniejsza o to xD No i to nunchaku mnie zafascynowało! Czym prędzej zrobiłem swoje własne z dwóch patyków i sznurówki, i ćwiczyłem namiętnie opisane tam kata, a jak wrócił wujek to pokazał mi swoje (zrobione z bardzo grubego kabla zasilającego jakiś [podobno] rentgen, którego odpad został jego koledze po [podobno] naprawie takiego urządzenia w Krakowie. To nie było tak dawno, a jednak czasy były dziwne XD ciekawe jaką dawkę promieniowania przyjąłem) i powymienialiśmy się pokazami które sztuczki są fajne a które nie.
No i kurde zajawiłem się na to nunchaku. Robiłem je ciągle, udoskonalając mocowania, zmieniając materiały, miałem tego z kilkanaście sztuk. Raz tak zajebałem sobie w łokieć że do dziś mam nadwrażliwy.
A że miałem już wtedy internet, to poszukałem czy w wielkim świecie world wide web jest cokolwiek o tym nunchaku. I było! Gość o nicku the_D miał stronę nunchaku kropka prv kropka peel, która dziś już nie działa, a na której sporo było sztuczek, filmików, porad, opisów, ogólnie wszystkiego. Zabrzmię boomersko, ale wtedy internet był lepszy. Ludzie jak mieli zajawki to tworzyli stronki, fora, vortale, a inni dołączali. Fora sie rozwijały, dyskusja żyła, i wszystko było indeksowalne z googla. Nie jebane grupki na facebooku czy innym discordzie. Mieliśmy wszystko. A korporacje nam to zabrały. Ehhhh... W sumie to nadal dzieje się na naszych oczach. W zeszłym roku uznałem że zrobię oczko wodne. Znalazłem ŚWIETNE forum o oczkach wodnych. Czytając dwudziestoletnie wątki wiedza wpływała we mnie jak podczas treningu Neo w matrixie. Goście odwiedzali ten sam wątek po 2-3-5 latach i dodawali wnioski i to czego się nauczyli. Skarbnica wiedzy z której czerpałem przez miesiąc albo dwa. Pewnego dnia wszedłem tam jak co dnia i widzę że forum zamknięte do odwołania bo za drogo utrzymać ruch. SERIO!? Przecież tam jest ze 100 uderzeń dziennie, MAX... No nie ważne. Kiedyś to było, chrum, kwiik. Nienawidzę facebooka.
No i wracając o jeden wątek offtopu w górę: ten the_D miał u siebie link do jakiegoś forum. Forum Broni Białej, w skrócie FBB. Ponownie, kropka prv kropka pl. O M G. Jak ja tam wsiąkłem xD Byłem gówniakiem który gówno wiedział o czymkolwiek a czytałem jak czarny pas w karate (sensei Yamabushi, do dziś pamiętam nick xd) dyskutuje z jakimś byłym wojskowym o wytrzymałości jakiejś kości na uderzenia, gdzie ten drugi jako argumenty ma że ZBUDOWAŁ MODEL Z CZĘŚCI WIEPRZOWYCH I GO NAPIERDALAŁ ŻEBY ZOBACZYĆ XDDDD Totalnie po⁎⁎⁎⁎ne. No ale każde hobby wciąga finalnie w ekstrema, myśle że gdyby tamten gościu uśłyszał o twarozupce to to jemu byłoby słabo i myślał "po⁎⁎⁎⁎ni". Forum było świetne, czułem się tam wtedy jak dziś na Hejto. I pamiętam że ktoś kiedyś w shoutboxie (taki płaski mikroblog bez wątków, umieszczany na dole strony xd) polecił książkę Bohaterowie Umierają. Pisał że wspaniała. Uznałem że muszę ją przeczytać. No i jak uznałem tak zrobiłem, potrzebowałem na to tylko 15 kolejnych lat. Może nawet nieco mniej, totalnie ucieka mi oś czas dla tych wydarzeń.
Kończąc to słowo wstępu, boże jak się cieszę że ktoś to polecił. Ta książka jest genialna! To chyba będzie mój nowy wzorzec fantasy. Ktoś pisał że zbyt brutalna - no brutalna, owszem. Czy zbyt? Nie wiem. Czy to wada? Nie. Czy zaleta? Nie, po prostu cecha. Brutalna i tyle. Ale za to jak napisana, jaką ma historie, jakie postacie! Gdy sięgałem po nią ten tydzień temu i zobaczyłem "600 stron" to zakładałem że skończę w styczniu. Czuję się jak za dzieciaka, gdy pod kołdrą czytałem Eragona żeby mama nie widziała że nie śpię. Tak samo tutaj, łapałem się na siedzeniu na czytniku o 1 w nocy. Totalnie mnie wessało. A emocje odczuwałem takie same jak gdy jako ledwo umiejący czytać paru-latek znalazłem jakąś "książke dla dzieci z chłopczykiem na okładce" podpisaną nazwiskiem Pana Antoine de Saint-Exupéry i nie spodziewałem się jeszcze, że zaraz będę miał traumę.
O czym książka w ogóle jest?
No więc mamy podstawę sci-fi gdzie w niedalekiej przyszłości (zdaje się że 23 wiek) ludzkość jest podzielona na system kastowy, gdzie niektórzy mają wszystko a większość nie ma nic. I w tymże systemie udało nam się odryć że nasz świat nie jest jedyny. W zasadzie jest ich sporo, ale większość ma inne prawa fizyki i rozwaliłaby odwiedzającego na śmierdzącą breję. POZA JEDNYM KONKRETNYM, który ma "harmonijną względem naszej" częstotliwość, i gdzie panuje jakby średniowiecze wraz z lekko innymi prawami fizyki. Co więc robi bezduszny system? Urządza sobie "Studio" i wysyła tam "aktorów" żeby w ramach zabawy byli bohaterami, zabijali, przeżywali przygody, i... transmitowali to wszystko ku uciesze naszej gawiedzi. Igrzysk i chleba, tylko tu igrzyska były bardzo naturalne, bo poza główną rolą nikt nie wiedział że bierze w nich udział. Nazywają takie eskapady "przygodami" i.... No nie chcę spoilerować, opisałem settings ale o faktycznej treści nie będę wspominał.
Książka ma tą wredną cechę książek dobrych, że nigdy nie dzieje się w niej tak jakbym chciał. Nie jest to może level Gry o Tron gdzie myślisz "niech KTOKOLWIEK z postaci które lubie nie zginie" ale no coś w tym samym kierunku. Opis złoli... No ja pi⁎⁎⁎⁎le. Ma'Elkotha (czy jak to się pisze) się dosłownie bałem, Berne mnie obrzydzał. Niektóre sceny.... Powiem tak. Ja bym tego nie napisał, choćby i przyszło mi do głowy, bo nie chciałbym mieć łatki gościa któremu to przyszło w ogóle na myśl.
Sam pomysł istnienia dwóch światów z których jeden jest futurystyczną ziemią, a drugi jest "magiczny-fantasy-średniowieczny", nie jest w popkulturze niczym nowym. W fenomenalnej grze przygodowej point & click o nazwie The Longest Journey mieliśmy Star i Arkadię, w Assassin's Creed przy użyciu urządzenia animus, Desmond mógł podróżować między średniowieczem a czasami lekko przyszłymi. Nawet na naszym rodzimym podwórku, Jarosław Grzędowicz wysyłał uzbrojonego w najnowszą nanotechnologię Vuko Drakkainena na odległą planetę by odnalazł naszych naukowców.
Ale nie widziałem jeszcze żeby ktoś zrobił sobie z tego w tak cyniczny sposób reality show. Streamował na żywo szlachtowanie zwykłych ludzi. Za pomocą marketingu tworzył aktora mordercę a następnie obmywał z krwi i robił z niego celebrytę. Ten szok siedzi z tyłu głowy przez większość książki.
Ale czy nasz gatunek nie robi już tego samego? Czy patostreamy nie są tym właśnie, ale w skali na jaką nas stać? Czy gdybyśmy mieli możliwość robić to co w książce, nie skorzystalibyśmy? Chciałbym w to wierzyć. Pewnie pierwsze co zrobilibyśmy to kradzież ich surowców, a drugie to wysyłanie tam zanieczyszczeń, śmieci, spalin...
Mieliśmy na tagu inflację ocen, i chętnie wystawiłbym tej książce więcej niż 10/10 ale nie będę psuł bookmetera xD
Edit bo zapomniałem dodać jednej rzeczy: moja opinia nie jest odosobniona, wszędzie (niemal) gdzie widzę jak ktoś się o niej wypowiada widzę to samo pytanie: CZEMU TA KSIĄŻKA TO NIE JEST JAKIŚ GLOBALNY FENOMEN? autentycznie nie rozumiem jak taka pozycja może być niszą. Dlaczego nie ma fanatrtów Tanall czy Kierendal hehe. To jest tak wspaniały materiał na serial że trudniej byłoby to spierdolić niż Wiedźmina. No i tak patrzę z perspektywy tej książki na mojego ukochanego Wiedźmina i resztkami siły woli staram się ich nie porównywać, bo wiem że wynik porównania zburzył by mi fundamenty postrzeganie świata
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytanie #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
119 877 101 - 250 = 119 876 851
I myk śniadanko
#pletwalztwarogu
Wpis dodany za pomocą https://hejtostats.pl . @Marvin certified!
Zaloguj się aby komentować
119 881 978 - 250 - 250 = 119 881 478
Śniadanie und kolacja
#pletwalztwarogu
Wpis dodany za pomocą https://hejtostats.pl . @Marvin certified!
Zaloguj się aby komentować
https://allegrolokalnie.pl/oferta/yves-saint-laurent-kouros-mydlo-100-g-unikat
UHUHU nie widziałem chyba mydła Kouros na sprzedaż w Polsce wcześniej, ale z drugiej strony nie szukałem go za często, a w świecie perfum jestem ledwie od paru lat :v
#perfumy
Zaloguj się aby komentować
1698 + 1 = 1699
Tytuł: Przygody Tappiego z Szepczącego Lasu
Autor: Marcin Mortka
Kategoria: literatura dziecięca
Liczba stron: 160
Ocena: 7/10
Fajna książka do czytania najmłodszym przed spaniem. U nas akurat publikę stanowiłą trzyipółlatka, więc wiele musiałem nakładać komentarzy na książkę ("wiesz co to zbroja?" i tym podobne) oraz gdzieniegdzie nieco cenzurować (w końcu to historia o wikingu!) ale myślę że dla dziecka 5 czy 6 letniego to już byłoby ideolo.
Ogólnie podobało mi się że nie jest to zbiór całkiem luźnych opowiadań, tylko historią która szybko przechodzi w dłuższą przygodę, Młoda była ciekawa co się dalej stanie, czy wioska poradzi sobie z atakiem wilków, i tym podobne.
Miła odskocznia od tych zbiorów bajek gdzie w 15 minut przeczytamy ich 8, ciągle zmieniając kontekst.
Myślę że może w kolejnym roku spróbujemy skompletować całą kolekcję z książek o sympatycznym wikikngu i bojaźliwym reniferku.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Zaloguj się aby komentować
1697 + 1 = 1698
Tytuł: Życie, wszechświat i cała reszta
Autor: Douglas Adams
Kategoria: fantasy, science fiction
Format: e-book
Liczba stron: 240
Ocena: 7/10
Gdy książka się zaczynała, to wydawała mi się nieco naciągana w stosunku do dwóch poprzednich. Ale po raz kolejny - wszystkie moje bolączki zostały świetnie wyjaśnione, autor nie rzucał pomysłów z czapy tylko układał je jak puzzle.
Wiele elementów było wręcz urzekających, np nauka latania, historia Krikkita, wątek Agrajaga, kampania na rzecz czasu rzeczywistego, Wowbagger, czy niezawodny @Marvin
Odejmuję punkcik, za to że całość była pokryta nawiązaniami do krykieta. K⁎⁎wa czemu krytieta akurat, co to jest xDDD Chyba tylko za to polerowanie czajników odjąłbym więcej xD
Nie do końca spodobało mi się też wyolbrzymione działanie eksploatacyjne prywatki. Sam zamysł fajny, ale skutki uboczne mocno przesadzone.
Odejmuję też kolejny punkt bo zakończenie było aż nazbyt dziwaczne, albo ja nie skumałem co tam zaszło.
No ale czytało się błyskawicznie a i śmiechu było co nie miara
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Zaloguj się aby komentować
119 899 543 - 250 - 250 = 119 899 043
Dwa śniadanka do listy
#pletwalztwarogu
Zaloguj się aby komentować
Co sie chłop w bookmeterze wtopił w tłum
@saradonin_redux @serotonin_enjoyer
#heheszki #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
119 927 518 - 250 - 250 = 119 927 018
Rano normalne śniadanko a wieczorem dodatek do kolacji pic rel.
Ostrzegam że za komentarze pochwalające ozdobny gównowyrób nestle (ha tfu) czarnolistuje!
#pletwalztwarogu

Zaloguj się aby komentować
Nowy regał, ale będzie #domowabiblioteczka robiona
#chwalesie

Zaloguj się aby komentować
119 949 165 - 250 = 119 948 915
I myk, jeszcze ogórkowa na deser
#pletwalztwarogu

Zaloguj się aby komentować
119 951 207 - 250 = 119 950 957
Kurła trudne to odejmowano.
Banan, płatki owsiane, jogurt, i oczywiście klinek.
Całość rozbełtana widelcem i ozdobiona bakaliami.
#pletwalztwarogu
Zaloguj się aby komentować