Zdjęcie w tle

WujekAlien

GURU
  • 1550wpisy
  • 5920komentarzy

Spacerowicz, czytelnik, książkozbieracz

Trylogia zebrana w papierze, jestem wielkim fanem tego, jak okładki przekładają się na treść - idealnie dobrane 😎

#ksiazki #weirdfiction #southernreach #czytajzwujkiem

66a16d28-cd36-4ef6-bc0f-c0bcde2afcee

Od VanderMeera mam kilka książek w Uczcie wyobraźni, ale jeszcze żadnej nie przeczytałem, więc póki co raczej nie będę się w tę serię pchał.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dziś jest Światowy Dzień Fotografii, więc pomyślałem, że podzielę się moimi ulubionymi zdjęciami 😎

#fotografia #tworczoscwlasna #architektura #zwierzeta #natura

4393d5fc-1be3-4ba2-8fa1-6e5f60cb259d
03febd7a-2319-4f17-9229-44f49bf6e9fc
f9b7fe66-42bd-44b1-9dd9-1915f79a8906
a3275edf-1e63-4dd2-bcd3-ef40638fc8bc
2aaef1b1-0d84-4f88-92ae-a044f2a1f495

@jedzczarnekoty tak, to ogrody Biblioteki Uniwersyteckiej, niedługo powinny zmieniać kolory z zielonego na bardziej jesienne, wtedy są najfajniejsze zdjęcia

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@WujekAlien Fajne, ale zapomniał ktoś dodać dofinansowania z 12 lat temu z EU. Podobna skala wyprowadzania pieniędzy na bzdury, tylko wtedy nie było takich ruchów prawicowych.

@Syster zaraz jak weszliśmy do UE to przecież 100% tych dofinansowań dla przedsiębiorców to były wały. Tam normalny wniosek spełniający wszystkie kryteria i zgodny z założeniami danego programu to sobie mogłeś zwinąć w rurkę i wiadomo co, jak nie miałeś "znajomości". Te pieniądze były już rozdane chuj wie na co zanim zaczynano przyjmowanie wniosków. Nie rozumiem zupełnie tej dzisiejszej afery. To jakby sie oburzać na śnieg w zimie.

@voy.Wu Tak samo i ja nie rozumiem

Tym bardziej, że:

a) Akceptacja wniosku nie oznaczała otrzymania kasy. Najpierw przedsiębiorca musiał z własnej kieszeni zapłacić za cel dotacji, po czym wnioskować o wypłatę. I dopiero wtedy dochodziło do sprawdzenia zasadności danego wydatku.

b) Mimo wszystko tam były warunki utrzymania firmy przez X czasu po wypłacie.

Ale fajnie się pisze, że bar dostał pół bańki na jacht

Zaloguj się aby komentować

1231 + 1 = 1232


Tytuł: Afirmacja

Autor: Jeff VanderMeer

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Znak JednymSłowem

Format: e-book

Liczba stron: 304

Ocena: 7/10


Jest to mój 128 wpis na tagu #bookmeter i ostatni na tym tagu w tym roku, do zobaczenia w styczniu

Poniższa książka zamyka mój cel 128 przeczytanych książek w 2025 roku. Na pewno będę czytał dalej, ale odpuszczam sobie już swoje przynudne "mini recenzje".


Jako, że okazja jest ku temu podwójna, to tym razem pozwolę sobie na dłuższy wywód, z opisem trzeciego tomu i podsumowaniem najdziwniejszej trylogii, jaką kiedykolwiek czytałem.


Wciągnęła mnie ta trylogia, bardzo lubię takie enklawowe, dwuświatowe klimaty i do pewnego stopnia nie zawiodła moich oczekiwań. To finał, który zamiast "co, jak i dlaczego", mówi: to jest moja wersja wyjaśnienia, bierz i spadaj. VanderMeer domyka (choć po swojemu) opowieść trzema splatającymi się wątkami:

- Ghost Bird/(ta „inna”) Biolożka wraca w głąb Strefy, żeby sprawdzić, gdzie kończy się granica człowieczeństwa, a zaczyna coś nowego.

- Kontroler/John Rodriguez mierzy się z rozsypującą się instytucją i światem, w którym Strefa przestaje być miejscem na mapie, a staje się codziennością.

- Wątki z przeszłości: latarnik/Saul Evans i Dyrektorka/Psycholożka/Gloria - migawki świadomości i wydarzeń sprzed 12 ekspedycji, które podsuwają nam tropy co do źródeł "jasności", "tunelu", wieżo-latarni i jednego ze stworzeń strefy X - Crawlera.


To nie jest tom odpowiedzi - to tom powtórki. Powracają obrazy z pierwszej części (klaustrofobia, organika miejsca), ale przefiltrowane przez melancholię rozkładu świata od środka. Strefa X jest tu żywym organizmem - nie metaforą z przypisów, tylko realnym doświadczeniem, które zmienia ludzi nieodwracalnie. Najmocniej działa warstwa emocjonalna: pamięć, utrata, pogodzenie się z tym, że nie wszystko da się opisać raportem. Słabiej działa tempo i fragmentaryczność: jeśli ktoś czytał drugi tom z zaciśniętymi zębami, bo było w nim za mało Strefy X, to tu powinien poczuć ulgę… ale nadal bez katalogu faktów i wyjaśnień co się tu właściwie stało.


Plusy książki: powrót do samego serca Strefy X, pięknie niepokojący portret przemiany, domknięcia losów, które w 1 i 2 tomie wyglądały trochę jak luźne notatki. Minusy: brak twardych wyjaśnień i świadomie oniryczna konstrukcja - jeśli oczekujesz finału w stylu "oto schemat działania zjawiska", to nie dostaniesz go tutaj. Jest to do pewnego stopnia frustrujące i pewnie dlatego też autor zdecydował się na napisanie kolejnego tomu, nie wiem jednak, do jakiego stopnia będzie on kanoniczny w odniesieniu do trylogii. Na pewno sprawdzę, jak zostanie już przetłumaczony na nasz język.


Podsumowanie trylogii jako całości

- Tom 1 (Anihilacja) - klaustrofobiczna wyprawa w głąb: mocny klimat, zagadka, żywy krajobraz. To był ten moment, w którym odezwała się moja miłość do książek z konwencją enklawy/weird fiction.

- Tom 2 (Anomalia) - biurokratyczny thriller o tajemniczej instytucji wokół tajemnicy: ciekawy formalnie, ale dla mnie najsłabszy, bo Strefy X było jak na lekarstwo i to bez jej namacalności.

- Tom 3 (Afirmacja) - pomost między 1 i 2 tomem: powrót do Strefy X, a jednocześnie poczucie ciężaru wszystkich wcześniejszych prób jej oswojenia, a było ich aż 38. Finał bardziej emocjonalny niż informacyjny, ale dalej mi się podobał.


Jako zamknięta całość Southern Reach to opowieść o tym, że obca biosfera/siła/choroba świata nie musi być ani wrogiem, ani zbawieniem - jest przemianą, której nie umiemy nazwać i oswoić. VanderMeer rozkłada akcenty ryzykownie (od eksploracji, przez gabinetowe rozgrywki, po elegię), ale dzięki temu trylogia ma spójny nastrój i dłgi wydźwięk: zapamiętasz obrazy i emocje, nie wykresy i definicje. Jeśli juako czytelnik wchodzisz w trylogię po atmosferę i by zadawać pytania, dostajesz literacki komplet. Jeśli przychodzisz po odpowiedzi, finał pozostawi Cię z poczuciem, że najważniejsze było zaakceptować niewyjaśnione i przejść z tym do porządku dziennego.


TL DR - znakomita jedynka, ryzykowna dwójka, domykająca trójka - razem składają się na jedną z ciekawszych i najdziwniejszych współczesnych baśni ekologiczno-egzystencjalnych. Nie wszystko siada, ale to celowe: Southern Reach to nie równanie do rozwiązania, tylko doświadczenie, które zostanie z Tobą na dłużej.


To wszystko na dziś - Do zobaczenia w kolejnych wpisach w styczniu


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 128/128 - 100%

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

0be48589-679a-45c2-927d-8df177e5498f

@AndzelaBomba nikt nie wrzucił tyle, co ja 🤣

A tak na poważnie, to taki plan był od początku, tylko cyferki wyszły szybciej niż zakładałem.

@WujekAlien oj tam, możesz spokojnie wrzucić resztę lektur, jeśli ustanowisz rekord 365 książek, to pobijesz wszelkie wyzwania książkar na Lubimyczytać xD

Zaloguj się aby komentować

@WujekAlien W tamtych czasach nawet tak słabe seriale nie wydawały się takie złe. Nie polecam oglądać po czasie bo trochę niszczy wspomnienia.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ale to prawda. Nie jest bogatym ten który ma dużo dóbr, a ten który bez utraty poziomu życia może sobie pozwolić na robienie rzeczy na które ma ochotę, wtedy gdy ma ochotę.

Zaloguj się aby komentować

1227 + 1 = 1228


Tytuł: Miasta do góry nogami

Autor: Joanna Lamparska, Piotr Kałuża

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Word Audio Publishing International

Format: audiobook

Liczba stron: 384

Ocena: 5/10


Zbiór krótkich reportaży o podziemnych miastach z różnych zakątków świata. Książka, z gatunku tych, o których mówi się: świetny pomysł, średnie wykonanie. Sam koncept opowiadania o odwróconych miastach - dosłownie i metaforycznie - działa całkiem nieźle: urbanistyczne tajemnice, ulice, które nie prowadzą tam, gdzie powinny, dzielnice rządzące się własną fizyką, a pod spodem tematy pamięci, trudnej histroii, strachu czy wykluczenia. 


Problem w tym, że te reportaże jadą po sinusoidzie, a może nawet na równi pochyłej: obok perełek trafiają się teksty przegadane, z końcówkami bez kopa albo z pomysłem rozciągniętym ponad miarę, gdzie całość można streścić 1 zdaniem. Jednocześnie mam wrażenie, że autorzy chcieli poświęcić każdej historii podobną objętość, przez co te wciągające zasuwają na łeb na szyję do końca, a te nudne są niemiłosiernie rozwleczone.


Mi to nie siadło. Szanuję za pomysł, ale dobór ciekawostek sprawił, że nie do końca całość ze sobą współgra. Też trudno, żeby tak było, gdy zbieramy razem historie z Wietnamu i ciasnych podziemnych klitek dla mieszkańców, którzy uciekają przed śmiercią na wojnie, razem z podziemnymi miastami Europejskich królów, papieży i władców, którzy podziemnymi tunelami chodzili na potajemne spotkania przeważające losy krajów, schadzki z kochankami i zamurowywali w podziemnych tunelach marudne żony.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 127/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

a0587f7e-38ba-40a0-a65f-8c6bd28e53c6

Zaloguj się aby komentować

1226 + 1 = 1227


Tytuł: Diamenty są wieczne

Autor: Ian Fleming

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Format: e-book

Liczba stron: 368

Ocena: 7/10


Fleming zwalnia tempo po trzech bardzo "kinetycznych" tomach i wrzuca Bonda w klimat przestępczego półświatka: mniej gadżetów i pościgów, więcej wnikania w siatkę, wtapiania się w tłum, podsłuchów i nerwowej gry pozorów. Zadanie 007? Wkupić się w łaski ludzi tworzących łańcuch przemytników diamentów i wymieniających afrykańskie brylanty na amerykańskie dolary. Na drodze - amerykańska mafia Spangów, para bezlitosnych egzekutorów Wint i Kidd, a z pomocą przychodzą: stary znajomy Felix Leiter (a właściwie to co z niego zostało po poprzednich tomach) oraz Tiffany Case - kontakt, który szybko staje się kimś więcej niż tylko trybikiem w maszynie.


Fabuła rozciąga się pomiędzy Londynem, Nowym Jorkiem, Saratogą i Vegas. Akcja co jakiś czas na chwilę przyspiesza, ale generalnie Fleming bawi się tu bardziej procedurą niż fajerwerkami. Co wychodzi książce na dobre, bo każdy przejaw bardziej ludzkiego oblicza Bonda działa tu świetnie: ironia schodzi o pół tonu, jest więcej zmęczenia, czujności, nawet niepewności. Relacja z Tiffany, jest czymś więcej niż łóżkową przygodą, a sceny z Leiterem dodają humoru i głębi temu uniwersum.


Minusy? Miejscami czuć dłużyzny - przy niektórych epizodach wyścigowo-hazardowych napięcie siada, a finał nie ma takiego pierdolnięcia, do jakiego przyzwyczaiły nas wcześniejsze tomy. Za to plusy to klimat amerykańskiego noir, galeria złoczyńców z krwi i kości i właśnie to - rzadziej pokazywane - bardziej kruche, ludzkie oblicze Jamesa. To tom, który bardziej szlifuje charakter protagonisty, niż rekordy w liczbie trupów zostawianych za sobą i dlatego czyta się go z przyjemnością.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 126/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

40baa32d-e487-494e-94ad-6d10f3638515

Zaloguj się aby komentować

588 + 1 = 589


Tytuł: Nieobliczalny

Rok produkcji: 2020

Kategoria: Thriller

Reżyseria: Derrick Borte

Czas trwania: 1h 31m

Ocena: 5/10


Kobieta jadąc samochodem staje na światłach, gdy zapala się zielone, a auto przed nią nie rusza, używa klaksonu. Jeszcze nie wie, że kierowca z auta, które strąbiła, postanowi uczynić ten dzień najgorszym w jej życiu.


Trzyma w napięciu, aktorsko niestety leży, nawet Russell Crowe tego nie ratuje. Pomysł na film i przełożenie agresji drogowej na przemoc jest niezły, wykonanie już niestety gorsze, a szkoda, bo tematyka dość aktualna i otwierająca oczy.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #ogladajzhejto #ogladajzwujkiem

7de5ba4a-901d-464c-89c7-f444d8c04198

Zaloguj się aby komentować

Bez kitu, one to mają w genach.

Wróciłem po paru dniach od teściowej.

Siedziałem sobie przed domem na słoneczku i rozmyślam, a ta do mnie 'Chodź, coś mi pomożesz'. Już mnie szlag trafia, ale idę na tył domu z nią i przestawiamy jakąś dyktę opartą o ścianę o mniej więcej 15cm w bok. Patrzę z niedowierzaniem, a teściowa zadowolona 'No, tak będzie lepiej'.

Tylko pomyślałem 'Ja pi⁎⁎⁎⁎le' I odszedłem. Nie dadzą człowiekowi spokoju.

Zaloguj się aby komentować

@Half_NEET_Half_Amazing dziś mi teściowa tak opowiadała 5 minut, żeby na koniec spytać, czy weźmiemy ich psa do siebie na weekend 😂

@WujekAlien BOZIU JAK MNIE TO IRYTUJE, jak luba opowiada o perypetiach swoich psiapsi albo innym debilnym wywiadzie z "gwiazdką" z tiktoka to aż sięgam po metylofenidat odruchowo

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@WujekAlien Kiedyś to był np. klon czy grab; kasztany spadały z drzew jesienią. Od końca lat dziewięćdziesiątych tym przedwczesnym symbolem rzeczywiście może być kasztanowiec - a bardziej szrotówek kasztanowcowiaczek w takim razie... Jeszcze mogą zakwitnąć w tym roku. To taka ciekawa historyjka o motylu, który tak bardzo upodobnił się do swojego kolegi, że udało mu się wykolegować naukowców w środkowej Europie

Zaloguj się aby komentować

@WujekAlien wierzę że smakowało.

Next time jak będziesz w okolicach wrocka daj znać to poproszę ojca i odpali wędzarnię i zrobi jak należy

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować