341 137,19 - 16,18 - 5,24 = 341 115,77
Wieczorny spacerek i poranne Łazienki po ulewie
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#ksiezycowyspacer


Spacerowicz, czytelnik, książkozbieracz
341 137,19 - 16,18 - 5,24 = 341 115,77
Wieczorny spacerek i poranne Łazienki po ulewie
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#ksiezycowyspacer

Zaloguj się aby komentować
927 + 1 = 928
Tytuł: Pewnego razu we Francji - Tom pierwszy
Autor: Fabien Nury, Sylvain Vallee
Kategoria: komiks
Wydawnictwo: Non Stop Comics
Format: książka papierowa
Liczba stron: 120
Ocena: 8/10
Ten komiks to przykład, że historia potrafi być bardziej niejednoznaczna niż jakikolwiek thriller. Pewnego razu we Francji autorstwa Fabiena Nury’ego i Sylvaina Vallee to mocne otwarcie trzytomowej serii inspirowanej życiem Józefa Joanovici – Żyda rumuńskiego pochodzenia, który podczas II wojny światowej był zarówno kolaborantem, jak i bohaterem ruchu oporu.
Tom pierwszy rzuca nas w wir wydarzeń bez zbędnych wstępów – od pierwszych stron czuć gęstą atmosferę okupowanej Francji, moralne dylematy i nieuchronność tragicznych wyborów. Joanovici to bohater z krwi i kości – bogaty złomiarz, który nie tylko lawiruje między Niemcami a francuskim podziemiem, ale też pozostaje postacią absolutnie niejednoznaczną – trudno go jednoznacznie polubić, ale równie trudno przestać go śledzić.
Na osobne uznanie zasługuje kreska Vallee – realistyczna, pełna detali, ale jednocześnie nieprzeładowana. Świetnie oddaje klimat lat 40., portretuje emocje postaci i surowość epoki. Plansze są dynamiczne i bardzo dobrze skomponowane, a stonowane kolory wzmacniają wrażenie brudu, niepewności i napięcia. To komiks historyczny, ale nie nudna lekcja historii. To dramat człowieka, który grał na wielu frontach i do dziś budzi kontrowersje. Tom pierwszy daje przedsmak większej historii, ale już tutaj widać ambicję i jakość całej serii.
W oryginale to 6 tomowa zamknięta historia, ale polskie wydanie z 2023 roku to komiksy z historiami zebranymi po 2 tomy, w tym wypadku: Imperium pana Józefa i Czarne wrony.
Komiksy to nie do końca mój klimat, ale takie jak ten są świetnym przykładem, że nawet w nie do końca swoim gatunku można spędzić świetnie czas.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 86/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)
#bookmeter #komiksy #czytajzhejto #czytajzwujkiem

Zaloguj się aby komentować
926 + 1 = 927
Tytuł: Ocean. Ostatnie dzikie miejsce
Autor: David Attenborough, Colin Butfield
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
Format: e-book
Liczba stron: 400
Ocena: 8/10
David Attenborough to nazwisko, które niemal automatycznie budzi skojarzenia z pasją, wiedzą i niesamowitym sposobem opowiadania o naturze. Ocean to kolejne potwierdzenie jego daru przekazywania złożonych tematów w przystępny i fascynujący sposób. To nie jest książka naukowa w klasycznym sensie – to raczej hołd złożony największemu i najmniej zrozumiałemu środowisku na Ziemi, a przy tym wołanie o jego ochronę.
Attenborough zabiera nas w podróż przez rafy koralowe, głębiny oceaniczne, otwarte wody i nadbrzeżne ekosystemy. Opowiada nie tylko o pięknie i cudach podwodnego świata, ale też o jego kruchości i ogromnych zagrożeniach, jakie niesie działalność człowieka – od przełowienia i kłusownictwa, przez odpady, po zmiany klimatyczne i niszczenie całych środowisk życia zagrożonych gatunków.
Książka świetnie sprawdza się jako wprowadzenie dla osób, które chcą lepiej zrozumieć oceany, ale niekoniecznie mają specjalistyczną wiedzę. Ton narracji jest charakterystyczny dla Attenborougha – spokojny, pełen podziwu i zarazem lekko niepokojący.
Momentami jest nieco zbyt ogólna i powtarza wiele treści znanych z dokumentów BBC, co dla wiernych widzów może nie być zaskoczeniem. Nie zmienia to jednak faktu, że Ocean to wartościowa pozycja, która potrafi zachwycić i wzbudzić refleksje.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 85/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

Zaloguj się aby komentować
#heheszkipolityczne #wybory #polityka #trzaskowski
Zaloguj się aby komentować
341 153,23 - 10,49 = 341 142,74
Dyszka z rana na obudzenie
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#ksiezycowyspacer

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
922 + 1 = 923
Tytuł: Lider - jak być skutecznym?
Autor: Henryk Mruk
Kategoria: poradnik
Wydawnictwo: Impectus Consulting
Format: e-book
Liczba stron: 57
Ocena: 5/10
Na pierwszy rzut oka książka profesora Henryka Mruka zapowiada się ambitnie – przecież temat skutecznego przywództwa to obszar pełen złożoności, narzędzi, koncepcji i praktycznych przykładów. Niestety, Lider – jak być skutecznym? to raczej broszura niż pełnoprawna publikacja, która wygląda jakby ktoś wyjął z większej całości dwa rozdziały i postanowił nadać im własne życie wydawnicze.
Mimo że zawarte w książce myśli są poprawne, a profesor Mruk nie mówi niczego kontrowersyjnego czy błędnego, to wszystko zostało przedstawione w sposób zbyt skrótowy. Dla osoby szukającej pogłębionej refleksji o przywództwie, narzędzi do pracy nad sobą lub zespołem – to po prostu za mało. To raczej delikatne „liźnięcie” tematu niż rzeczywista analiza. Brakuje przykładów z praktyki, rozwinięcia teorii, studiów przypadków czy nawet konkretnego planu działania.
Nie pomaga również wycena e-booka na 50 zł, co przy nieco ponad 50 stronach daje absurdalny przelicznik złotówka za stronę. Z pewnością jest to jedna z tych książek, które mocno trącą Blanchardem i jego zespołem – krótkie, lekkostrawne, ale przy niewspółmiernej cenie i bez faktycznej wartości wdrożeniowej.
Nie jest to zła książka – raczej niewystarczająca. Może sprawdzić się jako przypominajka lub bardzo wstępna inspiracja, ale trudno uznać ją za cokolwiek więcej. Jeśli ktoś dopiero zaczyna interesować się tematem przywództwa, to można przeczytać – choć z zastrzeżeniem, że to dopiero początek drogi, a nie jej kompas. Przykładowo porusza tematy neuroróżnorodności i atypowości, które w innych książkach mają więcej objętości niż ta książka ma w całości.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 84/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem #rozwojosobisty

Zaloguj się aby komentować
341 186,34 - 20,41 = 341 165,93
W końcu dwie dyszki, bo dawno nie było :)
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#ksiezycowyspacer

Zaloguj się aby komentować
921 + 1 = 922
Tytuł: Kłamca
Autor: Steve Cavanagh
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Albatros
Format: e-book
Liczba stron: 448
Ocena: 7/10
Trzeci tom przygód Eddiego Flynna to solidny thriller sądowy… który paradoksalnie najgorzej wypada właśnie na sali sądowej. Kłamca nadrabia jednak pomysłową intrygą, osobistymi wątkami i zaskakującymi zwrotami akcji, które trzymają czytelnika w napięciu do samego końca.
Eddie Flynn zostaje wciągnięty w sprawę, która na pierwszy rzut oka wydaje się prosta: broni mężczyzny oskarżonego o porwanie i zamordowanie swojej córki. Wszystko wskazuje na winę – są zeznania świadków, dowody, historia konfliktu rodzinnego. Ale jak to często bywa w świecie Flynna, prawda okazuje się dużo bardziej skomplikowana. Eddie podejrzewa, że jego klient może być niewinny, a cała sprawa to dobrze zaplanowana intryga. Im głębiej kopie, tym bardziej wplątuje się w sieć kłamstw, manipulacji i niebezpiecznych przeciwników, którzy zrobią wszystko, by prawda nigdy nie wyszła na jaw. Flynn – jako były oszust i aktualny adwokat z sumieniem – nie potrafi przejść obojętnie obok sprawy, w której ktoś może zostać skrzywdzony przez system. To właśnie jego moralny kompas, a nie chęć zysku czy sławy, pcha go prosto w oko cyklonu.
Niestety, sceny sądowe są tym razem nudne, nastawione na intuicję, która niestety pojawia się, jak już Eddie popełni błąd. Brakuje mi tej błyskotliwości i napięcia, które Cavanagh świetnie zbudował w Zarzucie. Zamiast solidnych prawniczych przepychanek, dostajemy zbyt ugodowe rozwiązania. W pewnym momencie mówią jednym głosem z panią prokurator i sędzią. Kłamca to przyjemna kontynuacja z dobrze skonstruowaną zagadką i coraz ciekawszym głównym bohaterem.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 83/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

Zaloguj się aby komentować
341 200,84 - 5,83 - 5,07 = 341 189,94
Wczoraj zakupy, dziś głosowanko
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#ksiezycowyspacer


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
341 263,7 - 9,52 - 2,31 - 15,11 - 1,72 = 341 235,04
Pogoda w kratkę, spacerki też
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#ksiezycowyspacer


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Jestem chyba szczęśliwcem
Uczęszczałem do szkoły średniej do Żaka zaocznie. No i mieliśmy zajęcia z kąkuterami razem z paniami z takich studiów dla staruszków. I pewna Pani pyta mnie, a ile lat macie? No to jej mówię że większość po 40-tce jest. A ona cytuje: Jacy wy wszyscy młodzi jesteście. Koniec cytatu. Tak więc jak zawsze punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Pozdrawiam Serdecznie
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
913 + 1 = 914
Tytuł: Zarzut
Autor: Steve Cavanagh
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Albatros
Format: e-book
Liczba stron: 480
Ocena: 8/10
Po pierwszym tomie serii o Eddiem Flynnie, Obronie, który balansował na granicy sensacji i filmu akcji z prawnikiem w roli Rambo, Zarzut okazuje się wyraźnym krokiem naprzód. Cavanagh uspokaja tempo, ale nie akcję – wciąż jest dynamicznie, intrygująco i z napięciem, ale tym razem na sali sądowej, a nie w zaułkach z bronią w ręku.
Eddie Flynn wraca w formie, w jakiej naprawdę dobrze się sprawdza – jako błyskotliwy adwokat z nieprzeciętną intuicją, cwanością i umiejętnością czytania ludzi, a nie człowiek od zadań specjalnych. Spór przenosi się z fizycznych konfrontacji do starć słownych i psychologicznych, co czyni książkę bardziej wiarygodną i dużo lepiej zbalansowaną.
Jedyny zgrzyt? Autor znowu wciąga rodzinę Flynna w wir przestępczości, co momentami wydaje się nieco powtarzalne i zbędne – jakby nie dało się zbudować napięcia bez osobistej stawki. W pierwszym tomie życie córki, a teraz żony leżą na szali. Ale nawet mimo tego, książka trzyma się mocno i nie gubi tempa ani logiki.
Zdecydowanie bardziej spójna niż pierwszy tom, Zarzut pokazuje, że Steve Cavanagh potrafi napisać prawniczy thriller z krwi i kości, gdzie fabuła nie musi opierać się na wybuchach i pościgach, ale na strategii, dialogach i napięciu wynikającym z dobrze skonstruowanego procesu. Flynn jest tu bardziej adwokatem niż kaskaderem – i to wyszło mu (i książce) na dobre.
Wyższa ocena, bo sądowa sala znów stała się areną najwyższej klasy thrillera.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 82/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

Zaloguj się aby komentować
#heheszkipolityczne #dudacontent #kibole #gentlemansagreement
Zaloguj się aby komentować
@WujekAlien Można zacząć trenować szermierkę historyczną. Wtedy cały czas zachowujesz pozory bycia poważnym człowiekiem, a możesz sobie pomachać prawdziwym* mieczem/szablą/rapierem/whatever.
Jedynym minusem jest to, że zaczynają Cię wkurzać prawie wszystkie sceny walki mieczem w kinie, bo szybko widzisz jak bez sensu są.
* o ile feder albo inny miecz treningowy uznajemy za prawdziwy
Zaloguj się aby komentować