Szukałem jednego długopisu (będę trochę pi⁎⁎⁎⁎lił za jakiś czas XD) i trafiłem na coś takiego XD
No k⁎⁎wa śmiesznie trafiło XD
Nie wiedzieli z kim będą tańczyć XD
PS Wyniki
1. Psychotest. Wieczne pióro
Twój wybór w psychoteście zdradza, że w 2025 roku będziesz dążył do klasyki i elegancji. To czas, kiedy docenisz trwałe wartości i skupisz się na projektach, które mają przynieść długofalowe korzyści.
Wieczne pióro symbolizuje precyzję i ambicję – być może czeka cię poważna zmiana zawodowa, która podkreśli twoje profesjonalne aspiracje. Możesz też odnaleźć pasję w pisaniu, sztuce lub innych kreatywnych dziedzinach.
No i przejedzie jakiś k⁎⁎wa c⁎⁎j j⁎⁎⁎ny i nie dość, że wypierdoli opony w lesie, to jeszcze wpierdoli je k⁎⁎wa do strumyka. I ja mam się k⁎⁎wa nie denerwować?
Za⁎⁎⁎ać k⁎⁎wa tych podludzi i spalić w pizdu, a prochy zabetonować, żeby się czasami spierdolenie nie rozeszło.
Walić prądem, ale przy okazji tych co wymyślają, że na pszok można oddać tylko 4 opony rocznie lub 100kg gruzu. Potem podpuszczają do takich patologii jak wysypywanie gruzu po remonce nad rzekę. Płacimy tyle za śmieci, że zasługujemy na pełną usługę a nie demo
@Rozpierpapierduchacz Też mnie to do niedawna wkurwialo do czerwoności.
Po czym chciałem żeby mi z lokalu odbierano śmieci. Okazuje się że załatwiam to już 4. miesiąc (po drodze trzeba było np. założyć wspólnotę mieszkaniową) bo samemu to oooo panie się nie da.
Na PSZOK kolejka po 3-4h, których nie mam.
Płacę po 500zl gościom co jakis czas żeby przyjechali busem zabrać śmieci ode mnie i od sąsiadów ale cholera wie gdzie to ląduje, może też w lesie.
Nagle zacząłem rozumieć tych co wypierdalaja tam śmieci, bo alternatywą jest wywalanie na lewo do jakichś niezabezpieczonych śmietników, pszok (kilka godzin w upale w kolejce), 500zl żeby ktoś wywiózł do lasu albo samemu wywieźć do lasu.
Niestety, ale obecny system wywózki odpadów jest szkodliwy, i działa właśnie w taki sposób, że ludziom łatwiej wy⁎⁎⁎ać coś do lasu, niż użerać się z pszokiem (czy jest otwarty, czy limity z d⁎⁎y nie przekroczone, czy czasami nie będzie przepełniony). Do tego banda kretynów ciągle wybiera do rządzenia ludzi, którzy zrzucają prace na obywateli (segregacja), oraz w zamian za ta prace podnosi za to opłaty. Nigdy nie wyrzuciłem nic do lasu, czy nawet na ulicę. Ale trzeba nie mieć rozumu, aby nie wiedzieć dlaczego tak jest.
Ja nie wiem jak to się stało, że notesy Moleskine są takie popularne. No nie pojmuję.
No to poszukałem nie? Dokształcać się trzeba.
Notesy Moleskine to źródło rozczarowań właścicieli piór wiecznych. Notorycznie przebijające, nawet strzępiące, cały czas odradzane użytkownikom piór wiecznych i określane jako not fountain pen friendly. A jednak, mimo tej opinii, jakimś cudem, mimochodem, drogą pantoflową, regularnie trafiają w ręce użytkowników piór wiecznych, żeby mogły się na nich zawieść. Jak jedyny pierścień, jak notes Toma Riddla, z własną świadomością szukając drogi w ręce nieświadomego piórwysyna. Więc jak to działa?
Tym, co napędza markę, jest jej historia. W 19 wieku na ulicach Paryża wielcy artyści łazili z notesami. Van Gogh, Picasso, Hemingway i ich wierne notesy, w których pomysły przelewane były na papier. Te notesy, ze względu na sposób wykonania, określone zostały mianem Moleskinów.
W 1994 roku Maria Sebregondi pracująca we włoskiej firmie Modo & Modo dostała zadanie stworzenia produktów dla nowej generacji. Stwierdziła, że zagra na renomie i nostalgii. Tak właśnie powstała nazwa brandu Moleskine, która została klepnięta 1996 roku. Nazwa rodzaju notesów, kojarząca się z artystami, poetami i ogólną jakością stała się marką, której samo imię stanowiło marketing. I to właśnie ten marketing ciągnie markę za uszy po dziś dzień.
Podpinam źródełko jakby ktoś był chętny. Jest tam jeszcze trochę ciekawych rzeczy, ale ogólny zamysł jest pochwalny. Niepotrzebnie
@Rozpierpapierduchacz Jakbyś miał powiedzieć to zwykłe zeszyty się nadają czy trzeba szukać jakiegoś oznaczenia? Za dziecka używałem pióra kulkowego i przebijało wszelkie kartki na których pisałem, strasznie brudziło i nie mam dobrych wspomnień.
@Rozpierpapierduchacz mnie rozwala jak ktoś mówi, że pisali/szkicowali w nich Vincent van Gogh, Pablo Picasso czy Ernest Hemingway, a marka sama w sobie ma niecałe 30 lat.
@Rozpierpapierduchacz Trzeba było zapytać. Bo ja dokładnie na tę bajeczkę o artystach się nabrałem. I dopiero potem doczytałem, że notes typu moleskine != Moleskine
Przez przypadek znalazłem fajne notesy na amazonie. 360 kartek, papier 100, gumki, zakładki, pierdoły. W opiniach mówią, że FP friendly. 33 złote od sztuki, czyli nawet mniej niż dałem chińczykowi.
Właśnie się dowiedziałem, że w sezonie letnim #anine wychodzi nie tylko drugi sezon Sono Bisque Doll wa Koi wo Suru, czy jak kto woli Dres up darlinga/projektu cosplay, ALE TEŻ DRUGI SEZON GRAND BLUE!!!
Nie wiem czy jestem emocjonalnie gotowy na tę dawkę spierdolenia, ale do premiery będę XDD
Wszyscy wiecznie o pomarańczowym BICu pi⁎⁎⁎⁎lą, a nikt nie mówi o prawdziwym przechuju, który zrewolucjonizował cały świat, jakim był BIC Crystal.
BIC Crystal powstał w 1950 roku i od tamtej pory sprzedał się w ilości ponad 100 miliardów egzemplarzy. To przełomowy długopis, który sprawił, że pisanie stało się przystępne dla każdego i w każdych warunkach. Crystal to ballpoint pen, ale pierwszy tak skuteczny.
Długopisy kulkowe jako koncept powstały w 1888, ale nadawały się absolutnie do niczego. Albo były za ciasne i atrament się blokował, albo za luźne i się lał i bardzo ciężko było zrobić to naprawdę dobrze. Wtedy wchodzi Laszlo Biro, cały na jak tam się ubierał.
Człowiek z wizją, który uświadomił sobie, że problemem nie była sama konstrukcja, a wypełnienie. Wymienił atrament na bazie wody na oleisty tusz. Dzięki temu całość działała na podstawie kapilarnej i tusz sam siebie ciągnął ku kulce. Dzięki temu długopisem można pisać też do góry nogami. Rzecz cała w tym, że długopis był drogi w k⁎⁎wę.
Na jego patent trafił człowiek zwany Marcel Bich. Kupił patent i zaczął grzebać przy designie. To, co z tego wyszło, to BIC Crystal. Proste jak je⁎⁎⁎ie narzędzie, którego produkcję zautomatyzował jak tylko się dało, znacząco ograniczając koszty. W ten sposób, za śmieszne w porównaniu do alternatyw pieniądze, ludzie mogli pisać wszędzie gdzie chcieli.
Bo było ich na to stać. To właśnie jest prawdziwy prawilny BIC.
BIC Crystal: pękające rozlewające się gówno z rurki jak patyczek od żaluzji i gwintem pękającym u góry od popchnięcia wkładem przy pisaniu xD Ty to nazywasz długopis? Największy sukces CRYSTAL to dawanie ludziom pracy w czasach recesji i to na zasadzie, że pracując w sortowni śmieci za dnia i skręcając długopisy w nocy, ludzie mogli zobaczyć ten sam długopis kilka razy w ciągu doby.
Trzymaj się swojego contentu ziomek bo się kompromitujesz po prostu. Ja się nie dziwię tych Twoich piór wiecznych skoro nazywasz Crystal długopisem XD