Zdjęcie w tle

PositiveRate

Osobistość
  • 88wpisów
  • 431komentarzy
PositiveRate userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Po prawie dokladnie 8 latach od rozpoczęcia nauki latania zostałem pilotem zawodowym : O


Polecieliśmy do Katowic, ale warunki tam panowały nieciekawe, choć po drodze nie było tak źle. Zmieniliśmy lotnisko docelowe na Kraków. Wpasowaliśmy się pomiędzy Lufthansę i Scandinaviana. Stamtąd ponownie Piotrków i chwila na ziemi. Następnie wystartowaliśmy do Łodzi, gdzie zrobiliśmy 2 podejścia, tj. ILS oraz RNP. W międzyczasie wykorzystaliśmy dziurę w chmurach żeby wznieść się na 6000 stop, czyli około 2 kilometry. Tam poćwiczyliśmy różne nieciekawe sytuacje i następną dziurą przebiliśmy się do lotniska w Łodzi. Fajnie, że te dziury występowały w drugiej części dnia. Nie mogliśmy za bardzo wlatywać w chmury na tych wysokościach, ponieważ mogły tam panować warunki oblodzeniowe. 0 stopni Celsjusza występowało na około 3-4 000 stóp. Więcej opowiem wkrótce, niemniej pełny sukces - zdany egzamin na pilota zawodowego oraz do latania na instrumentach. Teraz pora na dalsze kroki w drodze do kokpitu samolotu pasażerskiego. Po raz pierwszy jednak mogę o sobie mówić, że jestem pilotem zawodowym ;).


Fotka umiarkowanie powiązana. Zdjęcie sprzed roku, czy dwóch. Ale z monke.


#drogadokokpitu #samoloty #lotnictwo

18f95aea-1314-423e-a967-d6f22c84d12e
PositiveRate userbar

Zaloguj się aby komentować

Kończymy przegląd i lecimy egzamin na pilota zawodowego i do uprawnień na instrumenty. Dwa loty, trzy miasta. Trzymajcie kciuki.


#drogadokokpitu #samoloty #lotnictwo

ccf51703-2e53-4c78-b2d3-33c19ae2902d
PositiveRate userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W pierwszym wpisie serii o ekstremalnych warunkach panujących za oknem samolotu pisałem o ciśnieniu i związanym z nim pięknym, 100 000 razy dziennie powtarzanym „kłamstwie” kapitanów odnośnie do wysokości, na której samolot leci (sic!). Dzisiaj przyjrzymy się zjawisku temperatury powietrza. Ustalimy jak zimno może być na wysokości przelotowej, dlaczego w zasadzie im wyżej tym zimniej, skoro to Słońce nas ogrzewa oraz przyjrzymy się powodom, dla których samoloty uwielbiają zimno i dlaczego tak trudno jest zmierzyć temperaturę zewnętrzną. Wyjmiemy termometr spod pachy, umieścimy go za oknem samolotu i wspólnie się zaskoczymy nieraz. Zapraszam!


Na #drogadokokpitu opowiadam o swojej (nadal trwającej) historii zostawania pilotem samolotu pasażerskiego. Znajdziecie tutaj mieszankę typowego bloga, #ciekawostki o #lotnictwo i #samoloty oraz praktycznych informacji dla osób, które również chciałyby podjąć takie wyzwanie, np. ile to wszystko mnie kosztuje, a także ile trwa.


Tu się nie da żyć


Część 2. - czas potrzebny na przeczytanie: ~12 minut


Zero absolutnie ważne

Znajomość obecnej, przyszłej i często przeszłej (sic!) wartości temperatury jest kluczowa dla każdej osoby zaangażowanej w transport lotniczy. Począwszy od specjalisty obsługi naziemnej, pilota, członka personelu pokładowego, mechanika, przez kontrolera ruchu lotniczego, informatora służby informacji powietrznej, ratownika SAR, po pasażera – nie sposób wskazać na kogo ten parametr nie oddziałuje. Temperatura to nie tylko ryzyko oblodzenia, czy czynnik rzutujący na grubość kurtki zabranej w podróż, bądź do pracy. To chociażby krytycznie ważna zmienna warunkująca to, czy samolot w ogóle zdąży się rozpędzić i oderwać od drogi startowej, wznosić na tyle wartko aby przewyższyć wszelkie potencjalne przeszkody, albo nie zderzyć się z takowymi podczas schodzenia do lądowania. To od temperatury zależy prędkość dźwięku, parametry spalania mieszanki paliwowo-powietrznej, czy widzialność, albo też maksymalna wysokość występowania takich zjawisk atmosferycznych jak burze.


Drop it like it’s hot

Moje wpisy nie mają charakteru wyczerpujących temat. Mogą co najwyżej wyczerpać czytelnika. Nie poczuwam się do opisania wszystkiego tego, co pilot winien wiedzieć, albowiem nie wystarczyłoby mi do tego wiedzy, miejsca oraz czasu. Pozwolę sobie pominąć kwestie wysoce zaawansowane, o których – w miarę moich możliwości – możemy na życzenie pogadać w komentarzach oraz te najbardziej banalne i oczywiste.


Tytuł tego akapitu dość dobrze opisuje ogólną zasadę obowiązującą w lotnictwie – samolot lubi się z niską temperaturą. Im zimniej, tym lepsze są parametry wszelkiej maści silników oraz właściwości lotne płatowca. Wynika to z faktu, że niska temperatura koresponduje z większą gęstością powietrza, a zatem – z jednej strony obficiej go w komorze spalania, więc pozwala to na zwiększenie mocy jak przy działaniu naturalnej turbosprężarki, a z drugiej gęstsze powietrze generuje większą siłę nośną. Siarczysty mróz skraca więc rozbieg samolotu oraz ułatwia mu wznoszenie. Zjawisko to nie jest teoretyczne. W strefach tropikalnych i subtropikalnych wytycza się dłuższe drogi startowe, a trasy odlotowe z lotniska należy projektować z większą rozwagą. Sam niejednokrotnie poczułem praktyczny wpływ niskiej temperatury na to jak latają lekkie samoloty. Taki Tecnam P2006 całkiem sprawnie wznosi zimą w trakcie ćwiczenia lotu na jednym silniku, a latem trudno mu utrzymać wysokość. Z kolei niektóre szkoły lotnicze zawieszają operacje w czasie największych fal upału i bynajmniej chodzi tu o komfort w kabinie.


Druga strona medalu to przede wszystkim ryzyko związane z oblodzeniem silnika i płatowca. Nie ma przy tym liniowej zależności temperatury do poziomu zagrożenia. To ma miejsce przeważnie przy wartościach od +10 stopni Celsjusza do -40 stopni Celsjusza. Powyżej tej wartości nie powinno dochodzić do oblodzenia wlotów silnika,  płatowca oraz gaźnika w przypadku samolotów o napędzie tłokowym, albowiem nawet w chmurze odpowiednio kontakt zimnej powierzchni z wilgocią (jeżeli chodzi o wlot i płatowiec) oraz dalsze zmniejszenie wysokości temperatury w wyniku dyfuzji, do której dochodzi w gaźniku, nie powinny stwarzać ryzyka. Przy takich wartościach jak -40 stopni Celsjusza powietrze jest już na tyle suche, że lód nigdzie nie powinien się gromadzić. Nawet chmury o takiej temperaturze składają się jedynie z kryształków lodu, które nie mają tendencji do osadzania się gdziekolwiek.


Przy znacznych mrozach stwarza się jednak problem z wysokością. W chłodnym powietrzu wysokościomierze barometryczne zawyżają wskazania – znowuż w wyniku wahań gęstości ośrodka. Istnieje nawet pewna mnemotechnika dla pilotów – if it’s cold, don’t be bold (jeśli jest zimno to pilnuj się synek). Procedury dla niektórych lotnisk posiadają oznaczenie temperatury granicznej, poniżej której należy zastosować określone poprawki wysokości.

Poza tym, więcej powietrza w komorze spalania – o czym dwa akapity wyżej – stwarza konieczność zwiększenia ilości spalanego paliwa w czasie celem zachowania odpowiedniej proporcji mieszkanki. Samoloty o napędzie turbośmigłowym oraz turboodrzutowym potrzebują bardzo dokładnych pomiarów do precyzyjnego sterowania pracą silników, które odbywa się za pośrednictwem automatycznych systemów FADEC – Full Authority Digital Engine Control.

Czasem istotna jest nie tylko wartość bezwzględna, ale relacja dwóch temperatur – tej zewnętrznej oraz aktualnej temperatury punktu rosy – wartości, przy której w danych warunkach dojdzie do kondensacji pary wodnej zawartej w powietrzu. Zasada jest prosta – im bliżej one się znajdują, tym mniej przejrzyście za oknem. Ich zrównanie oznacza wystąpienie mgły (przy gruncie) lub chmury (powyżej ziemi). Temperatura zewnętrzna nigdy jednak nie będzie niższa od temperatury punktu rosy. Nie ma jednak oczywiście przeszkód, by obie były ujemne. Ten temat jest silnie związany z oblodzeniem.


Zaznaczę tylko z kronikarskiego obowiązku, że temperatura jest jedynym parametrem, od którego zależy lokalna prędkość dźwięku. Im zimniej, tym dźwięk podróżuje wolniej. Fizyka fali uderzeniowej, krytyczna liczba Macha, przepływ nadkrytyczny i inne takie to tematy, do których obiecałem sobie wrócić jedynie wówczas, gdy zmusi mnie do tego konieczność uosobiona w potencjalnym przyszłym pracodawcy.


Zadajmy sobie jednak pytanie – skąd wiemy jaka temperatura panuje na lotnisku lub na zewnątrz lecącego samolotu? „Termometr, @PositiveRate, think!” to nie jest wystarczająca odpowiedź. Powodzenia przy posługiwaniu się termometrem umieszczonym na rozgrzanym nosie samolotu, który właśnie wleciał z prędkością 800 km/h w chmurę kryształków lodu.


Nie znasz – oceniaj

Wiemy już czym jest ISA (International Standard Atmosphere) oraz jak burzliwa była historia jej ustanawiania. Standard ten określa omówione już założenia odnośnie do ciśnienia, ale dotyczy także m.in. pionowego rozkładu temperatury w atmosferze. Przyjęto na potrzeby standaryzacji, że na poziomie morza panuje temperatura +15 stopni Celsjusza, a spada ona w troposferze o 0,65 stopnia Celsjusza na każde 100 metrów wysokości. W ten sposób 0 stopni Celsjusza można by było odczytać stojąc na szczycie Świnicy – góry wyrosłej na 2302 metry ponad poziom morza. Tymczasem, kiedy publikuję niniejszy tekst, tj. 21 lutego 2026 roku – o ile wierzyć pani pogodynce – za oknem mam 1 stopień Celsjusza powyżej zera. Zapewniam jednak wszelkich czytelników, że nie atakuję właśnie żadnego tatrzańskiego szczytu. Nie jestem też pewien, czy woda umieszczona w garnku wyniesionym na 200 metrów ponad moją głowę zamarzłaby. ISA przydaje się jednak w wielu sytuacjach, w których dokonywanie pewnych przybliżeń nie sprowadzi kłopotów, a pozwoli na szybkie oszacowanie sytuacji.


Chłodna kalkulacja

Jak widać – znajomość obecnej temperatury jest bardzo ważna. Źródłem wiedzy o niej może być szereg depesz meteorologicznych będących owocem pracy służb meteorologicznych w postaci przede wszystkim IMGW oraz kilku podmiotów pracujących lokalnie, na pojedynczych lotniskach. Polecam pobawić się trochę stroną https://awiacja.imgw.pl/ lub zadzwonić sobie do lokalnego portu lotniczego, gdzie można odsłuchać automatycznej informacji pogodowej (nie trzeba nic gadać i znać się na tym wszystkim – informacja o temperaturze jest poprzedzona słowem „temperature”, a o punkcie rosy „dew point”. Poniżej numery telefonów:


  • Bydgoszcz: +48-52-324-7137

  • Gdańsk: +48-58-340-7457

  • Kraków: +48 12 639 7557

  • Katowice: +48-32-392-7857

  • Łódź: +48-22-574-7257

  • Modlin: +48-22-574-5557

  • Poznań: +48-61-896-7357

  • Rzeszów: +48-22-574-7657

  • Szczecin: +48-91-496-7957

  • Warszawa: +48-22-574-5957

  • Wrocław: +48-71-323-4857


Na każdym z portów lotniczych znajduje się ogródek meteorologiczny, którego nieodzowną częścią jest budka umieszczona na standardowej międzynarodowo wysokości 2 metrów nad poziomem gruntu. W niej znajdują się m.in. dwa termometry, zwykły i „mokry”. Pierwszy mierzy temperaturę powietrza jako OAT – Outside Air Temperature, a długi służy określeniu wartości punktu rosy. Pomiary są dostarczane w kilka miejsc, z których jednym jest biuro służby meteorologicznej.


Aby poznać wartości na innych wysokościach można posłużyć się satelitą meteorologicznym, który wykorzystuje mikrofale oraz pomiary podczerwieni, bądź radiosondą, czyli urządzeniem przytwierdzonym do balonu meteorologicznego, która to sonda ma dość zwykłe termometry. Balony te wypuszcza się w Polsce dwa razy na dobę, tj. o północy i w południe. Mamy cztery stałe bazy, na obszarze których się to odbywa – Legionowo (koło Warszawy), Łeba, Tarnów oraz Wrocław. Oprócz tego pasjonaci i naukowcy puszczają inne balony, niemniej to już niekoniecznie na potrzeby bieżącej informacji meteorologicznej.


Samoloty zaś posiadają pokładowe termometry. Najbardziej prymitywne – rtęciowe są już niespotykane. Lekkie samoloty wyposaża się w urządzenia oparte o zjawisko skracania się i wydłużania metalowej spirali albo termometry elektroniczne, dość podobne do samochodowych.


Załogi dużych, czyli przede wszystkim szybkich, samolotów niestety nie mogą czerpać wiedzy zebranej w ten sposób. Wcześniej skierowałem życzenia „powodzenia” w stosunku do każdego, kto chciałby oprzeć się o wskazania zwykłego termometru przyczepionego do takowej maszyny. Stosuje się tam rurki, do których powietrze wpada, a jego część zakręca o 90 stopni i trafia na odpowiedni czujnik.


Najbardziej oczywistym problemem jest działanie światła słonecznego, które padając bezpośrednio na termometr, powodowałoby błędy w odczycie. Stąd, termometr musi być odpowiednio osłonięty. To jest przyczyna umieszczenia całości w rurce, która – z dalej przytoczonych powodów – ma zakręt, a całość przypomina wewnątrz literę „T”. Ponadto, prędkość samolotu względem powietrza powoduje, że to trafiające do rurki najpierw znacznie przyspiesza, a potem zwalnia w trakcie zakrętu, by znowu przyspieszyć na wylocie. Konsekwencją takiego przepływu są znaczne wahania energii gazu i przez to jego temperatury. Powietrze to może prowadzić do oblodzenia układu, więc należy podgrzewać wlot. Tego efekt musi zostać znowu ujęty w ostatecznym odczycie. Powodem rozgałęzienia do kształtu litery „T” jest konieczność odseparowania kropel wody oraz drobin lodu. Cząsteczki te posiadają bezwładność, zatem nie dają się zakręcić i, a to właśnie za zakrętem montuje się czujnik, z którym wilgoć nie ma kontaktu. Sam pędzący samolot nagrzewa się, a ciepło roznosi się także na przymocowane do niego elementy i rzeczona rurka nie jest wyjątkiem. Trzeba zatem zastosować specjalną izolację samego czujnika od rurki. Efektem działania tak skonstruowanego urządzenia jest TAT – True Air Temperature. Jego wartość jest wyświetlana w kokpicie samolotu, a ponadto trafia do ADC – Air Data Computer, gdzie jest jeszcze przeliczana m.in. na SAT – Static Air Temperature oraz wykorzystywana na potrzeby działania szeregu urządzeń. Od FMS – Flight Management System, przez wspomniany wcześniej FADEC, systemy klimatyzacji PACK – Pneumatic Air Cycle Kit or Pressure & Air Conditioning Kit I wiele innych.

TAT posiada wartość co najmniej SAT, ale w czasie lotu taka temperatura może być wyższa o 20-30 stopni od temperatury zewnętrznej. Po co w ogóle stosuje się dwie wartości? TAT jest bardzo przydatny do obliczeń osiągowych, a w szczególności do kalkulacji prędkości TAS – True Air Speed, czyli prędkości rzeczywistej względem powietrza, która uwzględnia błąd ściśliwości powietrza przy znacznych prędkościach. SAT mówi nam m.in. o lokalnej prędkości dźwięku – bo przypominam, że tylko od temperatury jest ona zależna.


Pamiętacie OAT omawiany jako wynik pracy ogródka meteorologicznego w porcie lotniczym? Możemy przyjąć, że SAT to taki OAT w locie.


No to jak zimno jest na wysokości przelotowej?

Mając już tę całą wiedzę będzie nam dużo prościej odpowiedzieć na tytułowe pytanie. Ale musimy jeszcze jedną rzecz wiedzieć – temperatura jest zasadniczo najwyższa przy ziemi, potem spada do osiągnięcia tzw. tropopauzy, która wieńczy troposferę. Od tej wysokości temperatura osiąga stałą wartość na kolejne 1-3 kilometry wysokości. Rzeczone wyhamowanie spadku temperatury powoduje zatrzymanie wszelkich zjawisk konwekcyjnych, takich jak chmury, czy burze, które nie są w stanie rosnąć już wyżej. Powyżej tropopauzy temperatura nieznacznie… rośnie. Dzieje się to w stratosferze, w której dolnych częściach napotykamy jeszcze samoloty. Z dalszym wzrostem wysokości temperatura jeszcze się waha, czasem bardzo istotnie. Termosfera nieprzypadkowo otrzymała taką nazwę, albowiem setki kilometrów nad nami powietrze – choć ekstremalnie rzadkie – ma temperaturę około 1500 stopni Celsjusza. To już dalece wykracza poza zakres niniejszego wpisu.


Dlaczego jednak w troposferze, w której spędzamy większość naszego życia, temperatura w zasadzie spada z wysokością, skoro to Słońce jest źródłem większości ciepła na Ziemi? Otóż troposfera nagrzewa się dość nieintuicyjnie. Promienie słoneczne przedzierające się przez tę warstwę atmosfery nieznacznie ją podgrzewają, a następnie trafiają na powierzchnię Ziemi. Ta absorbuje energię i oddaje ją jak nagrzany w słońcu kamień – im bliżej niej tym silniej. Im dalej tym powietrze powinno być zimniejsze, natomiast są od tego wyjątki – inwersje, będące przyczyną np. porannych mgieł, które nie mogą się unieść, bo powietrze nad nimi jest cieplejsze. Często można wydedukować pojawienie się inwersji w słoneczne, zimowe dni, kiedy to dym z kominów rozlewa się poziomo. Te wahania są istotne dla pilotów, albowiem wraz z inwersjami występują turbulencje. Spadek temperatury z wysokością może być też szybszy, albo wolniejszy i z tym wiążą się pojęcia gradientów suchoadiabatycznych i wilgotnoadiabatycznych, o których kiedyś na pewno opowiem, ponieważ są bardzo ważne dla fizyki chmur.


Wiedząc to wszystko, odpowiadam na pytanie na dwójnasób.


Bazując na ISA - -56,5 stopnia Celsjusza. Jest to wartość przyjęta tam na sztywno i bywa ona przyczyną błędnych odpowiedzi na pytania egzaminacyjne do licencji pilota samolotowego liniowego ATPL – Air Traffic Pilot Licence, które na szczęście mam za sobą. Otóż czasem każą oni dokonać obliczeń jakiegoś parametru na danej wysokości i łatwo jest zapomnieć, że spadek o ustalone 0,65 stopnia Celsjusza kończy się na tej wartości.


Jeżeli chodzi o doświadczenia empiryczne – na wysokości przelotowej raczej nie można spodziewać się wartości dodatnich, a okolic od około -30 stopni Celsjusza do nawet -85 stopni Celsjusza. Ale jak widzicie – bez względu na ostateczny wynik – proces i metoda otrzymania takiego pomiaru wymaga solidnej dawki inżynierii.


Załączniki:

  1. schemat termometru dużego samolotu;

  2. pionowy rozkład temperatury wraz z wzrostem wysokości;

  3. termometr dużego samolotu;

  4. wyświetlacz z Airbusa pokazujący temperatury TAT, SAT, ISA;

  5. termometr z lekkiego samolotu.

Źródła:

  1. Załącznik 3 do Konwencji Chicagowskiej z 1944 r. - Służba meteorologiczna dla międzynarodowej żeglugi powietrznej;

  2. Padpilot Ltd. Meteorology. 2nd ed., Version 1.18. Gloucester, UK: Padpilot Ltd., December 2022. ISBN 978-1-909600- 68-3;

  3. Padpilot Ltd. Basic Instruments. 2nd ed., Version 1.10. Gloucester, UK: Padpilot Ltd., October 2022. ISBN 978-1- 909600-70-6.

7ec76f20-e1d9-43cf-8954-1166e5d41703
222c50c4-a2fb-463d-9ee1-a27d64bbe7f2
015c92b9-247e-4cb0-aca0-5fca6818b2ad
1366f807-ef86-41c3-bdb8-b6b25edea5f8
c747fc46-2ff8-48a6-9e19-ca3faced72bd
PositiveRate userbar

Tak się zastanawiałem, co można dodać. I nie było łatwo

  1. Większe samoloty mają systemy anti-icing oraz de-icing, które pozwalają latać w warunkach oblodzenie. Choć warto pamiętać, że w takich warunkach, nawet mając taki samolot pilot stara sie jak najszybciej uciekać do strefy lepszej pogody. W mniejszych samolotach, bez tych systemów, warunki oblodzenia to śmiertelne niebezpieczeństwo. (Zaburzony przepływ powietrza wokół skrzydeł i statecznika poziomego, czyli problemy z wytwarzaniem sił oraz zwiększona masa samolotu przez ciężar lodu).

  2. W stanie Alaska w USA, nadzór dopuszcza zwiększenie maksymalnej masy samolotu do 115% (max o ok. 5500kg). Jest to związane właśnie z bardzo niskim temperaturami i tym, o czym pisał autor.

Zaloguj się aby komentować

- nie poleciałem w niedzielę egzaminów z uwagi na pogodę i była to moja 9. nieudana próba,

+ dostałem nowy termin w dniu 24.02,

- prognoza jest, jaka jest,

+ dowiedziałem się, że jednak mogę zacząć bez odbycia w/w egzaminów szkolenie MCC/JOC (współpraca w załodze wieloosobowej/latanie na samolotach odrzutowych), które będzie moim ostatnim szkoleniemm przed rekrutacją, więc nie stracę 2 miesięcy czekania,

- dowiedziałem się, że nie zapłaciłem za MCC/JOC jeszcze i muszę dopłacić 13 300 zł do 21.02, którego to wydatku nie przewidywałem,

+ monke


#drogadokokpitu #samoloty #lotnictwo

PositiveRate userbar

A to będziesz pilotem takiego pasażerskiego? Czy to dopiero jakieś mniejsze? No i 2 pytanie, czy twoja 9 próba to dużo? Mało? Jaka jest średnia?

Zaloguj się aby komentować

Jak widać, nadal nie zdałem mojego egzaminu na pilota zawodowego i na latanie na instrumentach. 15 lutego kolejna próba. Ostatnio pytałem Was z wyprzedzeniem „czy będzie pogoda”. Dostałem dużo feedbacku, że pogoda jest zawsze. To inaczej zadam pytanie. Niemniej, dzięki za miłe wyniki ankiety, ale niestety większość pozostawała w błędzie :<


Będą w Piotrkowie spełnione minima pogodowe (widzialność, pułap chmur, odległość od chmur) umożliwiające bezpieczne wykonywanie lotów z widocznością (VMC) oraz nie wystąpią

warunki sprzyjające oblodzeniu płatowca, dzięki czemu będę mógł wystartować stamtąd i tam wylądować?


#drogadokokpitu #lotnictwo #samoloty

PositiveRate userbar

?

58 Głosów

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Don’t do that. Don’t give me hope.


Wygląda jakby w nocy z czwartku na piątek miał przejść ten niż nad Łodzią. Oby chłop (front) się doczołgał najpóźniej do tej 2-3 rano w piątek, bo wtedy pogoda będzie się tylko poprawiać.


Jak się nie uda to powoli zacznie być gorąco, bo muszę poleciec egzamin do 24 lutego. Jesli to się nie uda to dojdzie mi jakieś 3000 zł nieplanowanego wydatku na przedłużenie uprawnienia na wielosilniki (ME) oraz nie będę mógł wziąć udziału w ostatnim szkoleniu przed rekrutacja do linii, które planowane jest na koniec lutego.


#drogadokokpitu #samoloty #lotnictwo

df3541c7-7954-4d0d-bacd-758183b31939
PositiveRate userbar

@PositiveRate jak potrzebujesz zamówić pogodę, to mogę ci dać namiary na szamanów. Jak masz dobre intencje i nie będą nikogo leczyć na poniedziałkowym spotkaniu to mogą dla zabawy zająć się czymś takim.

Zaloguj się aby komentować

Mam mieć egzamin praktyczny na zawodowego pilota 6 lutego. Ale wiadomo jak to jest z pogodą. Ostatnio już przejawiałem ból d⁎⁎y z tym związany. Jak myślicie, polecę?


#drogadokokpitu #lotnictwo #samoloty

PositiveRate userbar

Będzie pogoda?

205 Głosów

@PositiveRate wiem o co chodzi ale de facto pytania mają błąd w swojej konstrukcji. Pogoda jest zawsze więc powinieneś pytać o to czy będzie dla Ciebie dobra lub zła.

Generalnie trzymam kciuki. Tego samego dnia mam dosyć ważne spotkanie z klientem, które może mocno wpłynąć na najbliższe kilkanaście miesięcy.

@PositiveRate Pamiętaj, leć nisko i powoli!

Podobno dobre wrażenie na egzaminie robi przelot pod jakimś ważnym mostem

@PositiveRate a to nie mozesz leciec jak nie bedzie pogody? Jak bys lecial z punktu A do B i w B nie bedzie pogody to zawracasz? Co to w ogole znaczy ze nie ma pogody?

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Hej Tomki i Kasie, oto 10 #ciekawostki o lotnictwie



Cz. 5



Na #drogadokokpitu opowiadam o swojej (nadal trwającej) historii zostawania pilotem samolotu pasażerskiego. Znajdziecie tutaj mieszankę typowego bloga, ciekawostek o #lotnictwo i #samoloty oraz praktycznych informacji dla osób, które również chciałyby podjąć takie wyzwanie, np. ile to wszystko mnie kosztuje, a także ile trwa.


Jesteśmy w środku zimy, więc opowiem trochę o walce z lodem w lotnictwie.


  1. Lód, szron, śnieg i szadź usuwa się specjalnymi płynami na bazie glikolu. Obecność tych płynów zabezpiecza też poszczególne powierzchnie przed lodzeniem na pewien czas, w trakcie którego samolot powinien wystartować. Okres aktywności tych płynów wynosi od... zera do kilkudziesięciu minut i nazywa się on holdover time. W trakcie działania płynów mówi się, że samolot jest "gorący", co jest kalką z angielskiego HOT, będącego właśnie skrótem od holdover time. Jak wspomniałem - dla poszczególnych warunków, płynów i samolotów, samolot może wcale nie być "gorący" pomimo aplikacji środków, co uniemożliwi odlot. Będzie tak w szczególności w trakcie opadu marznącego deszczu.

  2. Mniejsze samoloty, tj. lekkie o napędzie tłokowym, przeważnie nie mają żadnej instalacji przeciwoblodzeniowej w rozumieniu takiej, która miałaby rozmrażać lub przeciwdziałać oblodzeniu powierzchni nośnych.

  3. Lekkie samoloty wyposaża się jednak w grzałkę rurki Pitota, czyli urzadzenia mierzącego prędkość i wysokość statku powietrznego. Taka rurka widoczna jest na pierwszym zdjęciu, które wrzucam. Wykonałem je we wtorek.

  4. Jeżeli samolot posiada gaźnik, wówczas także można włączyć jego ogrzewanie, gdyż z uwagi na spadek ciśnienia powietrza przez niego przepływającego, jest ono także ochładzane - czasem znacznie. Z tego względu, istnieje ryzyko oblodzenia gaźnika nawet jeśli temperatura zewnętrzna wynosi 10 stopni celsjusza, a obroty silnika są dostatecznie niskie. Gaźnik nie jest ogrzewany przez cały czas z dwóch podstawowych powodów. Podgrzew zmniejsza moc silnika, co pogarsza ekonomikę jego pracy i może być niebezpieczne przy starcie lub podczas przerwanego podejścia.

  5. Oblodzenie powierzchni nośnych jest groźne przede wszystkim dlatego, że nawet cienka wartwa lodu lub szronu zwiększa masę statku powietrznego, czego nie uwzględnia się podczas kalkulacji osiągów do startu i lądowania. Ponadto, dodatkowe obciążenie może być rozłożone nierównomiernie i rzutować na wyważenie. Kolejna sprawa to znaczny wpływ oblodzenia na charakterystykę siły nośnej, prędkość przeciągnięcia i opór stawiany przez płatowiec.

  6. Oblodzenie powierzchni nośnych w locie można zmniejszać lub mu zapobiegać na kilka sposobów. Niektóre samoloty - przede wszystkim średnie i ciężkie - posiadają ogrzewanie krawędzi natarcia skrzydeł i ogona. Metod jest kilka - od wykorzystania ciepłego powietrza z silników, przez ogrzewanie elektryczne, po metody mechaniczne, czyli boots. Ostatnie z rozwiązań polega na delikatnym nadmuchiwaniu i obkurczaniu krawędzi natarcia. Wiem, że trudno sobie to wyobrazić, więc załączam zdjęcie z napompowanymi "bootsami". Coś na kształt boots albo grzałki elektryczne to z kolei metody odladzania i zapobiegania oblodzeniu śmigieł przeważnie w średnich samolotach turbośmigłowych.

  7. Boots stwarzają ryzyko w razie nieprawidłowego ich używania. Jeżeli bowiem za długo pozostawi się je napompowane, to lód może uformować się w takim kształcie, a ich dalsze obkurczanie i nadmuchiwanie nie przyniesie efektu.

  8. Dopuszcza się jednak istnienie pewnego oblodzenia. Otóż paliwo lotnicze może osiągnąć bardzo niskie temperatury zanim zamarznie (paliwo Jet 1A ok. -47 st. Celsjusza, a paliwo Jet 1B ok. -60 st. Celsjusza). Co więcej - w czasie dłuższego lotu na znacznych wysokościach rzeczywiście może owo paliwo zbliżyć się do takich wartości. Czasem nawet trzeba obniżyć lot żeby nie dopuścić do blokady pomp paliwa oraz filtrów. Temperatura taka posiada pewną bezwładność, więc jeżeli wylądujemy w jakimś cieplejszym, bardziej wilgotnym miejscu, to skrzydła, w których znajdują się zbiorniki, mogą pokryć się szronem w wyniku kontaktu wilgoci z bardzo zimną powierzchnią. Jeżeli wystąpi to jedynie w granicach oznaczonych czarnymi liniami (jak np. na trzecim zdjęciu), tj. w ramach cold-soaked fuel frost area i oszronienie nie będzie znaczne - odladzanie nie jest konieczne. Wpływ tego szronu nie jest istotny dla parametrów, o którcyh pisałem w ciekawostce nr 5. Zatem, nie trzeba wpadać w panikę, jeżeli taki szron nie zostanie usunięty przed startem.

  9. Samoloty posiadające silniki odrzutowe lub turboodrzutowe potrzebują instalacji zapobiegającej oblodzeniu wlotów do silnika. Nagromadzenie lodu stwarza ryzyko przedostania się go do środka i uszkodzenia jednostki napędowej, a także zaburza charakterystykę przepływu powietrza, co może skutkować nie tylko obniżeniem sprawności, ale nawet pompażem turbiny, który prowadzi do znacznych wibracji, wystrzałów z komory spalania lub jej zniszczenia.

  10. Śnieg, lód, szron i szadź wpływają także istotnie na hamowanie samolotu w razie przerwanego startu i podczas lądowania. Najgorszy jest mokry lód. Jakość hamowania, tj. braking action, mierzy się co jakiś czas doświadczalnie, np. takim pojazdem jak na załączonym, czwartym zdjęciu. Załogi są informowane o stanie drogi startowej i o braking action m.in. za pośrednictwem komunikatów ATIS nadawanych radiowo... i czasem telefonicznie. O depeszach pogodowych będę pisał na pewno dużo więcej w osobnych wpisach. Na razie możecie jednak sprawdzić pogodę i w tym stan drogi startowej i braking action każdej z 3 stref aktywnego pasa startowego na Lotnisku Chopina w Warszawie, dzwoniąc na numer +48 22 574-59-57 i wysłuchując ATIS ;).

de341ef0-a38f-479b-8074-0869be7d9cbd
44827c4d-4aef-4a5b-af21-0454d7542546
28abea05-6173-47a7-a5e7-dde5312e145b
f904a59c-e147-41fc-a3d3-6579525c42e1
PositiveRate userbar

@PositiveRate Czy jest coś, co w samolocie, obsłudze naziemnej, lotnisku, ogólnie lotnictwie działa lepiej zimą?

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Apel

Serdeczna prośba żeby w kontekście bieżącej afery na #wykop nie nadużywać słowa „małpa”. To bardzo niemiłe jak używacie go w tym kontekście. Dziękuję.

PositiveRate userbar

Zaloguj się aby komentować

@myoniwy niby taki mądry, a jak ktoś rozwali jednotorową linię blokową 400 kV prowadzącą do Stacji Trębaczew, a także liczne linie przesyłowe, w tym te modernizowane w ramach budowy tzw. "autostrady energetycznej" w kierunku Północ-Południe Polski, łącząc Bełchatów z kluczowymi węzłami w kraju, jak np. w stronę Pabianic, to ciekawe czy bez prądu byłby taki cwany.


#przemyslenia

PositiveRate userbar

Zaloguj się aby komentować