@onpanopticon wczoraj były zbyt zmienne warunki drogowe, dobrze odśnieżona droga/ścieżka przeplatała się z przebijaniem się przez zaspy i odpychaniem nogą w niektórych miejscach tylne koło co chwilę zarzucało i uciekało.
Natomiast przyznam, że jeszcze rano zastanawiałem się czy jakiegoś dłuższego powrotu nie zrobić.
Spokojnie, jeszcze dobra pogoda przyjdzie. Mam nadzieję, że już w lutym, bo mam w tym miesiącu brakującą setkę do zrobienia xD
Powalona dzisiejsza pogoda nad morzem, zawierucha, spokój, zawierucha, spokój i tak cały czas przeplatanka od rana ;) Dlatego porzuciłem plany na prawdziwą jazdę i odpaliłem chomika.
Po ostatnich przebojach dziś na spokojnie, pierwsza 11 turystycznym tempem, a druga 11 wspinaczka na 560 metrów z rozłożeniem sił na cały dystans.
Mimo tego, że dziś pierwszy dzień gdy mi nie leciało z nosa (po 5 dniach przeziębienia). To stwierdziłem, że jest to najlepszy czas na wyścig ! xD
No i było fajnie z początku, cały czas 5 strefa mocy, nawet "wygrałem" pierwszy sprint i byłem na czele na jednym ze zjazdów. Po pół godzinie moc zaczęła się kończyć, zostałem w drugim peletonie, a na 4,5 km przed końcem odpadłem. Chude szczury odjechały mi na 2 podjazdach
Już zbastowałem i chciałem spokojnie dojechać do końca, no ale przecież przed metą mamy prostą, to co ? ja nie do⁎⁎⁎ię konkretnego sprintu na koniec ? xD
Dojechałem na 62 pozycji na 155 uczestników. I tu popełniłem błąd bo od razu wyłączyłem trasę, wypiąłem się pedałów i stanąłem na ziemi. I jak mnie helikopter nie złapie, musiałem się trzymać kierownicy aby nie odlecieć xD
Ostatecznie usiadłem na podłodze oparty o kanapę i jakoś doszedłem do siebie
I jak mnie helikopter nie złapie, musiałem się trzymać kierownicy aby nie odlecieć xD
Dobra p⁎⁎da, co nie? XD Po zeszłorocznym wyścigu złapał mnie taki wir, że po 3 minutach walki na mecie ze skurczami w czwórkach i dwójkach, musiałem na części pierwsze rozłożyć manewr sadzania dupska na ławce. Coś w stylu: wychyl tułów do przodu, ugnij kolana, biodra do tyłu itd. Chyba z 10 min tętno wracało do normalności.
Ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Pomyślałem sobie, ciekawe czy tam przy Strzyży gdzie zawsze jest mokro to zamarzło. Tak, zamarzło, przekonałem się gdy zaliczyłem glebę idąc po tym mega śliskim lodzie Przynajmniej wiem, że już nigdy tamtędy nie pojadę zimą
W lesie do minus 6 stopni, moje stópki teraz cierpią
@Gilgamesh To polecam. To jest gejmczendżer. Choć z drugiej strony trochę szkoda kasy, bo zimy u nas marne. Ta obecna, to jednak wyjątek. Ale jak już się je założy, to człowiek nie może uwierzyć, że można tak po ubitym śniegu i lodzie zapierdalać
Minąłem dziś w Zwifcie Amerykanina ze 133 nabitymi kilometrami i już byłem zszokowany ale później zobaczyłem jeszcze 2 innych którzy mieli nabite 177 km i właśnie się żegnali.
@onpanopticon po zezłomowaniu wszystkich 111 kilometrową jazdą, zaczął trochę podpuszczać innych użytkowników i ostatecznie wyprzedził drugiego @mirek1512 jedynie o 30 km !
Trzecie miejsce dla koleżanki @vvitch gratulacje
W grudniu swoje jazdy dodały 23 osoby, tyle ile miesiąc wcześniej
W 2026 roku życzę wszystkim spełnienia swoich rowerowych celów, braku kontuzji oraz awarii sprzętowych !
P.S. Komisja Kontroli Metrów i Kilometrów postanowiła dać ostrzeżenie koledze @d.vil i wystawić żółtą kartkę za mieszanie w wynikach ! następnym razem będzie DSQ. Samokrytykę można złożyć w komentarzu do wpisu
@onpanopticon mogłem wrzucać z przyczajenia. Ale nie mam co narzekać grupa zlobkowo-przedszkolna w domu a wynik że spacerami większy niż niektórzy przez całe życie
Taka pogoda to zdradliwa jest synek :/ najgorzej 1-2 stopnie na plusie i wszystko zaczyna płynąć. Wprawdzie znalazłem zimowe warunki w głębi lasu ale na powrocie zjeżdżałem już po roztapiającym się śniegu co zakończyło uślizgiem na wystającym korzeniu i pierwszej glebie w 2026 xD
Oczywiście musiałem przyjebać kolanem w ramę, będzie siniol :P
A dodam sobie 2 spacery po Krakowie, pierwszy na Kopiec Kościuszki, drugi na Kopiec Kraka (Krakusa).
Mój powrót do Krakowa po 14 latach, zdecydowanie więcej turystów niż kiedyś ;) kolejki do popularnych knajp, więcej obcych języków niż polskiego :P
Wczorajszy powrót do Gdańska pociągiem złapał 2 godziny opóźnienia przez warunki pogodowe ale to i tak lepiej niż w 2011 gdy dojazd potrafił zająć 13 godzin xD