Król lew postanowił wybudować na polanie basen dla swoich ale wymagało to to szeregu zezwoleń, wniosków i podań. Trzeba się było udać do urzędu, by sprawę załatwić, zwołał więc lew miejscową społeczność, by wybrała swego przedstawiciela. Zadecydowano w końcu, że będzie to niedźwiedź, bo duży, silny i wzbudza respekt. Po ośmiu godzinach niedźwiedź wraca z urzędu. Lew pyta go, co tam załatwił, a on mówi, że nic.
- Jak to nic? Ty taki wielki i nic?!
Wydelegowano więc lisa, wszak chytry i przebiegły i sprytu ma dużo. Ale lis wraca po ośmiu godzinach i też nic. Lew mówi:
- To może wiewiórkę? Taka delikatna, ładna, szybka i zgrabna.
Ale, podobnie jak poprzednicy, wiewiórka też nic nie załatwiła.
- No to koniec naszych marzeń - orzekł król lew. - A może ktoś jeszcze spróbuje, na ochotnika?
Zgłosił się osioł, wszyscy pękali ze śmiechu:
-Przecież ty nic nie potrafisz załatwić!
Ale osioł się uparł i poszedł. Wraca pod dwóch godzinach uradowany, z zezwoleniem. Ogólne zdziwienie, królowi szczęka opadła, wszyscy pytają, jak on to załatwił, a osioł na to:
- Gdzie otworzyłem drzwi, to ktoś z rodziny.
Tag do obserwowania lub blokowania: #wielkikawalarzfurto
Na tegoroczny, upośledzony kalendarzowo weekend majowy, zaplanowałem wyjazd w Tatry. Nie miało być to pierwsze podejście, bo chciałem wyruszyć już w sierpniu ub.r., ale wtedy plany pokrzyżowała... zbyt dobra pogoda, bowiem przygrzało na poziomie 32 stopni. W tym roku było blisko ponownego odwołania wypadu, a to wszystko przez fatalne prognozy na początku zeszłego tygodnia. Na szczęście te zupełnie się nie sprawdziły, a nawet do tego miało wiać w plecy. Gdy już prawie pakowałem żele do kieszonek, nieoczekiwanie pojawił się nowy problem - brzuch. Nie wiem po czym, ale całą środę i czwartek czułem dziwny ciężar w żołądku, a w ustach miewałem metaliczny posmak. W wyniku tego, byłem na niskotłuszczowej, jałowej diecie, ze znacznymi ilościami sucharów, verdinu, herbatek oraz ryżu. Mniam.
Stwierdziłem, że zobaczę rano na czym stoję, a w razie braku poprawy, najwyżej obrócę się na drugi bok i zasnę.
Szczęście jednak sprzyjało, udało się zjeść hummus i dwa serki wiejskie, więc pozostało spakować do końca mandżur i wyjechać. Wyjechałem punktualnie jak zawsze o 7:30, czyli o 8:20 i obrałem kierunek na Opole. Kręciło się na tyle dobrze, że ponownie rozpisana trasa (pic rel) została już na pierwszym punkcie nadgoniona mimo opóźnienia, z blisko 10 minutowym zapasem. Około 100. km zaliczyłem pierwszy tego dnia fakap, bowiem pierw musiałem poczekać na przejazd... wyścigu kolarskiego, a potem pojebałem trasę i ze 2 km jechałem po szutrze, który fragmentami miał wielkość tłucznia kolejowego.
W tym miejscu pozwolę sobie na mały off top. Zakupiłem przed tym sezonem opony Specialized Turbo T2/T5 i na chwilę obecną daję im 10/10. Zrobiłem na nich przeszło 2k km i w końcu mogę powiedzieć, że mam opony jakie chciałem - całkiem szybkie i bardzo odporne na przebicia.
Dojeżdżając do województwa Śląskiego, z wiatrem zaczęły dziać się jakieś niestworzone rzeczy, kręcił niemiłosiernie. Ogólna tendencja pozostała sprzyjająca, ale w niespodziewanych momentach dostawałem raz z północy, innym z południa, a czasem nawet w pysk. Dojechawszy prawie do Oświęcimia, przypomniał o sobie stary problem w postaci bólu stop, na co musiałem zaradzić zdjęciem butów i krótkim masażem. Po paru minutach było już ok i stopy dały o sobie zapomnieć. W tym miejscu wypada wspomnieć o jegomościu, który wyprzedził mnie podczas tego odpoczynku. Co prawda nie kręciłem na poziomie 30+, ale zbliżałem się do ancymona dosyć umiarkowanie prędko. Sądziłem, że jedzie na elektryku te 25 km/h, ale gdy w końcu go wyprzedzałem, zdziwiłem się, bo po pierwsze jechał na zwykłym góralu Kellysa z roczników '00, a po drugie sam jegomość okazał się być Panem 70+. Pogratulować formy, widać że coś było kiedyś kręcone, bo nawet kadencja była zadziwiająco wysoka.
Po dojechaniu w rejon Zatoru odbiłem na południe, przejeżdżając koło rodzinnej miejscowości kremuwkowego potwora bez warkoczyków, kierując się dalej w stronę Suchej Beskidzkiej. W tym momencie skończyła się złota godzina i wzorem chyba wszystkich dni tegorocznej wiosny, temperatura zaczęła pikować. Lekko schłodzony dotarłem po 21:00 do pierwszej otwartej pizzerii, w której po złożeniu zamówienia, przebrałem się na zimowo. Przerwa niespodziewanie się przedłużyła do godziny i obrałem kurs na Rabkę Zdrój, a dalej Nowy Targ. Od tego miejsca już praktycznie nie było płaskiego kręcenia, albo w górę, albo w dół. Zgodnie z przewidywaniami, o wiele przyjemniej było na podjazdach, bo zjeżdżając wiatr przeszywał wszystko co miałem na sobie, a trochę tego było.
Stopy: skarpetki zwykle, skarpetki zimowe z wełny merynosa, a na butach ocieplacze
Nogi: długie bibsy z lekkim ociepleniem
Góra: letnia potówka, potówka z długim rękawem, rękawki, koszulka, bluza i wiatrówka z długim rękawem.
Bezchmurne niebo dało pierwszą w tym sezonie jazdę na krótko oraz ponownie zimową noc.
Za Rabką czekał mnie chyba najtrudniejszy podjazd, jaki zrobiłem w życiu, a konkretniej jego końcówka. Ta mierzyła ok. 1,5 km długości, a zakres nachylenia najmniej wyniósł 7, a najwięcej 17%. Być może to kwestia 350 km w nogach, a może 15kg załadowanej kobyły, ale udaną wspinaczkę przypłaciłem czkawką xD
Kolejny zjazd do Nowego Targu, sprawił że wybrałem wygodniejszą opcję i zamiast bawić się w objazdówkę Tatr, skierowałem się prosto do Zakopca. Czasowo miałem 45 minut zapasu nad minimum, ale stwierdziłem że walka z delirką na każdym zjeździe nie ma sensu, zwłaszcza że te po Słowackiej stronie będą wielokilometrowe. W Zakopanem zameldowałem się po 3, zaliczając jeszcze pół godziny przerwy na Orlenie, gdzie wypiłem Doppio za... 6,84 zł o.O
A teraz wybaczcie, ale złapię parę minut drzemki, korzystając z tego, że w pociągu dobrze buja.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Goście rzucają się do baru. Kiedy jest już po wszystkim, barman mówi:
- To będzie 100 złotych.
- Nie mam tyle.
Barman obił mu gębę i wyrzucił za drzwi. Następny dzień, ta sama sytuacja, gość zamawia drinki dla wszystkich, w tym dla barmana, nie płaci rachunku, dostaje w pysk i wylatuje za drzwi. Trzeciego dnia to samo.
Dzień czwarty, gość wchodzi i z miejsca:
- Drinki dla wszystkich!
Barman z przekąsem.
- A co z drinkiem dla mnie?
- Ty nie dostaniesz, bo jak wypijesz, to stajesz się agresywny.
Tag do obserwowania lub blokowania: #wielkikawalarzfurto
Blondynka kupiła sobie nowe mieszkanie i pokazuje je swojej koleżance (także blondynce). W końcu obie zatrzymują się przy włączniku światła. Właścicielka mieszkania chwali się:
- Patrz! Mam tutaj taki fajny pstryczek. Jak raz nacisnę, to się świeci, a jak nacisnę drugi raz, to jest ciemno!
Koleżanka wpatruje się zafascynowana w to cudo, a potem pyta:
- No dobra, ale gdzie to światło jest, jak tu jest ciemno?
Właścicielka mieszkania, wcale nie zmieszana tym pytaniem, prowadzi koleżankę do kuchni, a tam otwiera lodówkę i mówi:
- Tu się chowa.
Tag do obserwowania lub blokowania: #wielkikawalarzfurto
Potrzebuję wybrać jedną z dwóch toreb podsiodłowych, ale obie nie są idealne i mają swoje mankamenty. Rzecz się głównie rozbija o tylne oświetlenie.
Givi (230 zł) - pic rel 1, świetny montaż, przykręcane rusztowanie do siodełka, zero luzu, ale zarazem praktycznie dół torby jest na równi z radarem. Z tyłu są szlufki na lampkę z klipsem, ale ta by była nieco skierowana do dołu przy docelowym załadunku.
Evoc (340zl) - montaż na klasyczne paski przewlekane przez pręty siodełka, mocowanie do sztycy bardzo fajne, ale przez te paski położenie może się zmieniać z pic rel 2 na pic rel 3. Brak miejsca na lampkę.
Ja z moim stylem podróżowania brałbym Givi ze względu na łatwe wypinanie i wpinanie torby. Mnie delikatne gibanie na boki nie przeszkadza, ale walka z przeplataniem szelek, gdy mam zapakowaną torbę doprowadza mnie do obłędu.
Jeżeli ten evoc potrafi zluzować paski w trakcie jazdy to coś jest nie tak, bo mój majfrendowy rhinowalk, załadowany kilkoma kilogramami mięsa, na trasie powrotnej z mięsnego do Wrocławia w części po ujebach nie zmienia geometrii. No i ten stabilizator co @fonfi dał robi robotę, plus do mojego majfrendowego można jeszcze koszyki na bidony dokręcić. Za to mocowanie tego givi za⁎⁎⁎⁎ste, tylko wygląda na mniejszy...
@wonsz Evoc nie luzuje pasków, ale działa tutaj niestety matematyka i ułożenie prętów siodełka. Po prostu z pozycji pic rel 3, mocowanie pasków jest bliżej do prętów, niż pic rel 2.
Ale mam już pomysł jak na to zaradzić, sprawdzę pod wieczór.
@Furto daj znać jak działa w praktyce. ja w tym roku wybieram się na dłuższy wyjazd i obawiam się że mi mój 9l jackpack nie starczy. i patrzę to na tailfinna cargopack (tu kieszonkowe węże wyją i wiją) to na ortlieba zestaw quick rack+dry pack.
Siedzi orzeł na krawędzi urwiska i się kiwa. Potem odlicza do trzech i spada w dół. Tuż nad ziemią rozpina skrzydła i wzbija się w górę. Siada znów na krawędzi i znów się kiwa. Przychodzi sępi pyta:
- Co robisz?
- A, wyluzowuję się - pada odpowiedź.
- Mogę z tobą?
- Jasne - odpowiada orzeł i robi miejsce dla sępa. - Na trzy, kapujesz?
No to raz, dwa, trzy...
Skoczyli w dół i znowu tuż nad samą ziemią zaczynają wzbijać się w górę. Siadają z powrotem na krawędzi urwiska. Przychodzi zajączek i pyta:
- Co robicie?
- Wyluzowujemy się - pada odpowiedź.
- Mogę z wami? - pyta zajączek.
- Siadaj - odpowiadają orzeł z sępem i robią miejsce zajączkowi. Wprowadzili go w reguły zabawy i uzgodnili skok na trzy. Orzeł odliczył, skoczyli... Lecą wszyscy w dół, w pewnym momencie sęp pyta:
- Zając, a ty fruwać umiesz?
- Nie, a bo co?
- O, to ty dopiero luzak jesteś!
Tag do obserwowania lub blokowania: #wielkikawalarzfurto
- Słyszołech, że jedziesz do Gdańska. Wiesz co, weź mojego gołębia, jo ci go przygotuję, jak już będziesz w Gdańsku, to go puścisz i zapiszesz, kiedy to było. Chciołbych wiedzieć, wiela taki gołąb leci z Gdańska do Bytomia.
- No dobrze.
Masztalski związał gołębiowi nogi i skrzydła i dał Ecikowi. Ecik zrobił, jak Masztalski prosił. Po miesiącu przychodzi do niego i pyta:
- Jak tam gołąb?
A Masztalski na to:
- Ty pieronie ognisty, gupeloku jeden! Skrzydeł żeś mu nie rozwiązoł, ino nogi, mi ten gołąb dopiero dwa dni temu piechty przyloz.
Tag do obserwowania lub blokowania: #wielkikawalarzfurto
Może to i dowcip, ale mi trafił się taki przypadek naprawdę. Pasażerka miała złamanie i czekaliśmy na stacji na karetkę. Pociąg spóźniony prawie godzinę, nie zdążyłem na przesiadkę w Warszawie...
@Furto Widziałem już kilka tak ozdobionych ogrodzeń w szurskie teorie ale za każdym razem to zaskoczenie, że w czasach powszechnego dostępu do wiedzy tak nisko część ludzi potrafi upaść.
Piękny to jest czas, aż nie chce się przestawać jeździć.
Dzisiaj pojechałem sobie "tak o", jedynie przez chwilę mocniej depnąłem, a w domu okazało się że peak mocy z 20 min, był tylko nieco niższy od mojego FTP.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
@starebabyjebacpradem Pięknie Tylko z browarów, czy całej "otoczki" też? Bo piwo mające 300 kcal to może być "małe piwo" przy 800 kcal z orzeszków i 600 z chipsów
@Furto no bywalo że z rozpędu cztery wypijałem. Teraz jem chleb żytni po którym z pół dnia nie jestem głodny i ogólnie trochę więcej zwracam uwagi na to co jem
No dobra, nogi prawie wróciły do stanu normalności, więc mogłem coś tam już dzisiaj dłużej i mocniej ponaciskać ugniatacze.
Zrobiłem dobrze znaną rundkę na lasy grędzińskie, ale odwracając kierunek jazdy, możliwe że po raz pierwszy. Jeden odcinek drogi, dosyć nieszczęśliwy pod kątem nawierzchni, został zerwany i położony na nowo, w wyniku czego aktualnie jedzie się jak po stole, bajunia.
Wiaterek dzisiaj dosyć porywisty, ale jutro ma być ponad 2x mocniejszy, więc chyba przejdę się na siłkę.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Bryton się znowu zesrał i nie synchronizuje aktywności z licznika na telefon. Oczywiście nic mu nie przeszkodza w tym, aby wyeksportować ją na training peaks xD
Piękny ekosystem, niczym ujście Gangesu, po tym co wyżej robią z nim Hindusi.
Miałem ambitne plany na ten tydzień, ale nie wiem co z nich zostanie. Nogi mam uceglone jak nigdy, od wczoraj zupełnie się nie zregenerowałem, a od soboty o cal. Nadal po schodach złażę jak starszy pan, który normalnie chodzi z balkonikiem.
Zrobiłem dzisiaj rozjazd, porolowałem się, porozbijałem mięśnie i porozciągałem co się da. Zobaczę jutro, jaki będzie tego efekt.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin