Zdjęcie w tle

Fishery

Gruba ryba
  • 560wpisów
  • 2536komentarzy

#pasta #heheszki i w sumie szydercza #takaprawda o pracach domowych.

Ktoś powinien wreszcie wziąć się za konkursy organizowane dla dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym, zanim dojdzie do prawdziwego nieszczęścia.

Otóż jakiś czas temu, mój syn wrócił z przedszkola z informacją, że zbliża się kolejna edycja konkursu ekologicznego na rysunek lub instalację o tematyce eko. Młody jest naprawdę uzdolniony plastycznie i ma świetne pomysły, ale poprosił o drobne wsparcie w składaniu i klejeniu projektu elektrowni wodnej. Siedzieliśmy na tym dwa wieczory i na dwa tygodnie przed konkursem mieliśmy już w zasadzie gotowe do okazania jury.

A tu nazajutrz Młody wraca z przedszkola z rykiem, że on na pewno przegra, bo czteroletni Jasio ma elektrownie słoneczną, w której zapala się światło, jak się naciśnie na panel fotowoltaiczny. Przyznam, zagotowało mnie wówczas, że są rodzice którzy tak oszukują i to jeszcze kosztem dzieci. Zarabiam natomiast na tym, że potrafię oddać tak, żeby naprawdę bolało, więc z miejsca ruszyłem do lokalnego sklepu przemysłowego i po zostawieniu tam pięciu stówek, oznajmiłem synowi: "Postaw sobie na półce tę naszą kartonową zabawkę, Tatuś Ci zaraz pokaże, jak naprawdę robi się prąd."

Siedziałem nad tym całą noc, ale rano projekt był gotowy, a tam: pełny, działający obieg zamknięty wody + prawdziwe obracające się pod jej wpływem turbiny generujące prawdziwy prąd, zasilający oświetlenie minielektrowni, no i... turbiny, jakby się przestały kręcic. Jebane perpetuum mobile (na baterię ukrytą w dachu elektrowni).

Jasio, jak się o tym wszystkim dowiedział, to aż zbrudził pampersa. Co gorsza, jego ojciec najwyraźniej też, bo po trzech dniach mój Młody wraca i znowu w ryk, że Jasiek ma nowy projekt i jest to w pełni funkcjonalna elektrownia słoneczna, a panele na specjalnej platformie płynnie podążają za ruchem słońca, żeby w pełni wykorzystać jego energię.

No to już było wypowiedzenie wojny. Nie chodziło już nawet o konkurs, ale o zasady, o granice je⁎⁎⁎ej bezczelności. Nie może być przeceiż tak, że jakiś miejscowy k⁎⁎as, który ma za dużo wolnego czasu, pieniędzy i kleju na gorąco, będzie się kosztem mojego dziecka bawił w Jakuba Wiecha. Zrobiłem wówczas to, co zrobiłby każdy normalny Polak w mojej sytuacji. Zadzwoniłem do Szwagra.

Mój szwagier jest typem człowieka, który potrafi zrobić absolutnie wszystko, o ile zapewni mu się dostęp do YouTube’a, hurtowni budowlanej i czteropaka Warki Strong, jako paliwa badawczo-rozwojowego. Ma też tę szczególną mieszaninę ciekawości i talentu, które w normalnym kraju dałaby mu grant badawczy albo zakaz zbliżania się do sieci elektroenergetycznej.

Szwagier przyjechał nazajutrz, spojrzał na mnie, potem na nasze dotychczasowe projekty, następnie na cztery skrzynki Warki Strong, a potem znowu na mnie. - To trzeba iść w atom - ocenił. - Masz może uran?

Przez pierwszy wieczór tylko projektowaliśmy, dlatego rano - wzorem radzieckich inżynierów mieliśmy potwornego kaca. Następnego dnia zabraliśmy się jednak do pracy na poważnie. Betonowaliśmy, spawaliśmy, łączyliśmy, potem znowu betonowaliśmy. Tak powstały cztery bloki energetyczne, chłodnia kominowa, budynek sterowni, plac rozdzielczy i coś, co Szwagier nazwał "mechanizmem awaryjnego wygaszania reaktora", choć wyglądało jak pudełko po cukierkach z wbitymi doń metalowymi drucikami. Trzeciego dnia zrobiliśmy sobie bana na piwo, ubraliśmy stroje pszczelarskie pokryte folią aluminiową i przystąpiliśmy do prac nad rdzeniem. "Sobie świecisz, czy mi?! Świeć tutaj, k⁎⁎wa" / "W sądzie też tak chujowo spawasz?!" - sypały się gęsto, ale do rana osiągnęliśmy większe postępy, niż polski program atomowy przez ostatnie pięćdziesiąt lat.

Na dzień przed konkursem projekt był gotowy. To była prawdziwa elektrownia jądrowa, nie żadne tam pstrokate przedszkolne gówno z rolek po papierze toaletowym i brokatu. Uberprofesjonalne wrażenie psuła tylko tabliczka na ogrodzeniu, z napisem" "WSTĘP WZBRONIONY" i drobnym drukiem: TATA JAŚKA - SPIERDALAJ".

- Trzeba będzie zrobić rozruch próbny, zanim podepniemy to do sieci. - stwierzdiłem. - Dej spokój, co będziemy testować - fachowo machnął ręką Szwagier. - Dawaj od razu na produkcję.

Nazajutrz zawieźliśmy nasze dzieło do przedszkola na wystawę. Powiem wprost - już samo wnoszenie tego do sali konkursowej wzbudziło respekt. Dzieci zamilkły, rodzice rozdziawili gęby ze zdziwienia, a ojciec Jasia w mgnieniu oka postarzał się z 10 lat i z tą swoją pedalską elektrownią słoneczną stał z boku i patrzył smutno, jakby właśnie oglądał wjazd wojsk Układu Warszawskiego do Pragi. Ustawiliśmy elektrownię na stoliku pośrodku sali. Dookoła stanęły inne prace, np. jeż z szyszek, farma wiatrowa z rolek po papierze toaletowym i ten skurwiały solarny kombajn Ojca Jasia, którego panele rzeczywiście obracały się za słońcem.

Nie minęło wiele czasu, jak Szwagier zadecydował, że ruszamy. Padły słynne "ostatnie słowa": - Podłączylem do sieci. Odpalaj. Będziemy robić próbę mocy.

Potem wypadki potoczyły się, że tak powiem - lawinowo i niestety tak szybko, że niewiele pamiętam. W głowie mam takie migawki, jak w całym budynku zaczyna gasnąć światło, a Szwagier krzyczy: "Człowieku, k⁎⁎wa, co jest? Dawaj pełną moc, bo turbiny stają!" W rezultacie zaś dania tejże - światła rozbłyskają w oślepiającym blasku, następnie zaś żarówki kolejno eksplodują w całym budynku. Dzieci płaczą, dorośli uciekają. W panice rzucam się do przycisku AZ5 zlokalizowanego na ścianie sterowni minielektrowni, żeby to wszystko wyłączyć, a wtedy reaktor w bloku czwartym po prostu eksploduje. Szwagier zawodzi: "Coś Ty, k⁎⁎wa, zrobił?! Zbiornik wyrównawczy z wodą rozjebało!" Ja do niego wołam: "Chłopie, jaki zbiornik?! Cały rdzeń jest na wierzchu, widziałem grafit!" On na to do mnie: "Lej wodę, żeby to chłodzić! Reaktory RBMK nie wybuchają! Nie widziałeś grafitu, bo go tam nie było!" Potem wspólnie zasypujemy rozwalony rdzeń piaskiem z pobliskiej piaskownicy, gdy pada uzasdnione pytanie "a co z promieniowaniem"? Szwagier wyjmuje wtedy dozymetr i uspokoja, że "jest 3,6, not great, not terrible"

Oczywiście nie wygraliśmy tego konkursu. Nawet mój syn z tą swoją tekturową elektrownią wodną ostatecznie zajął wyższe miejsce (uruchamianie tej mojej dyrekcja przedszkola uznała za zbyt ryzykowne w czasasch eskalacji cen hydraulików). Dostaliśmy też dożywotni zakaz uczestnictwa w podobnych wydarzeniach, wezwanie do pokrycia kosztów malowania sufitu i wymiany oświetlenia, a także terapii dla babki od rytmiki.

Najgorsze jest jednak to, że dzieci w przedszkolu siedziałyby dziś po ciemku, gdyby nie Ojciec Jaśka i ta jego, j⁎⁎⁎na elektrownia słoneczna.

Zaloguj się aby komentować

#bekaztransa #transporttoniebajka 1 lipca wchodzi obowiązek tachografów na busach <2,5t

Rzuciłem info że czas wyrobić karty kierowcy i jeśli ktoś nie ogarnia tacho to wykupię mu kurs czasu pracy kierowcy oraz obsługi tacho Dwóch dziadków od razu spruło się że oni w wolnym czasie nic robić nie zamierzają, zwłaszcza jakichś kursów. Na pytanie jak zamierzają więc ogarnąć temat tacho usłyszałem że to mój problem, jak oni się przyjmowali to nie było tacho...
Ale możemy się dogadać i jak będzie extra zapłacone to oni zrobią ten kurs...

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

500 zł za karte sim której duplkat jest gratis? ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Zjazd do PL na pusto zależy od kierowcy? Czy od tego że mu spedytor nie dał towaru do przewiezienia?

Zaloguj się aby komentować

#crimsondesert #gry 30 godzin za mną i dalej pojawiają się samouczki xD Gra jest niesamowita, w stylu "Czy da się... Tak!", "Czy można w tej grze.. Tak!" Szanuję twórców za fantazję. No bo kto k⁎⁎wa wpadłby że za pomocą zwykłej flagi można napierdalać NPCów, łowić ryby i odpierdalać wyczyny godne Kozakiewicza? Praktycznie każdego npca można okrać, pobić, zabić lub też w drugą stronę: wbić u niego szacun na 100% i mieć frienda. https://m.youtube.com/shorts/aS8PD2MmniE

Zaloguj się aby komentować

@Fishery ta. A jazda z dziećmi do przedszkola i zrobienie małych zakupów jawi się jak wyprawa drużyny pierścienia.

Zaloguj się aby komentować

#crimsondesert #gaming #gry Gdyby ktoś się zastanawiał nad Crimson deser to: Fabuła miałka i banalna. Sporo bugów i glitchy. I zdecydowanie POLECAM. To jest qrwa fenomen że gra jest 10/10 mimo ewidentnego spierdolenia produkcji.

Zaloguj się aby komentować

#gaming #gry #playstation Ograłem ja Ghost of yotei na ps i qrwa nie ma w co grać... Exy playstation mehr, Spiderman odrzuca banalnością, God of war to korytarz taki że japierdolę, Horizon zaś po dwóch h sprawa wrażenie że wszędzie byłeś i wszystko widziałeś A reszta na pc jest dostępna... Trza do żyda pogonić

A właśnie, jedyna gra na którą czekam z sciśniętymi pośladami

https://m.youtube.com/watch?v=efThjRym-ks&list=PLn5QvCoiY3w5zjFhPa-JVOPOSDwe-ZqdC&index=3&pp=iAQB0gcJCdkKAYcqIYzv

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#samochody #motoryzacja Kupiłem sobie Fiata pandę 4x4. Ot, taki pierdzik wielkości kartonu na buty. Najciekawsze jednak są reakcje znajomych. Dzięki @yoowki

-Takie małe? To dla kobiety jest! -Hur dur, było suva używanego wziąć! -Przecież to nie samochód, mogłeś zadzwonić do wujka Stasia to by Ci przywiózł coś porządnego! -Tera wszyscy jeżdżą porzadnymi brykami, było dacie w suvie wzionć!

Fascynuje mnie to uwielbienie do suvów. Cisnąć się po mieście takim kloocem, wqrwiać się przy parkowaniu, koszta zakupu i paliwa, widoczność też ujowa. Parę razy miałem okazję jeździć i nieszczególnie to wspominam.

Ps: pierdolenia j/w znakomicie ucina odpowiedź że nie mam kompleksu małego.

@Fishery miałem i poniekąd mam podobną opinię odnośnie SUV ów. Przyszło mi niedawno sprzedać swojego Leona 3 w kombi - super samochód i miałem problem z wyborem nowego auta. Wszystko z Vaga to totalny badziew, szczególnie w środku. Na początku chciałem cupre leona, po jeździe próbnej podziękowałem. Analizując rynek doszedłem do wniosku, że najlepsze value for money w moim przypadku to Kia sportage Hev. Kupiłem, jeżdżę drugi tydzień i jest ok. Oczywiście wolę jak się w samochodzie siedzi bliżej ziemi i mniej buja w zakrętach ale umiem też docenić plusy - teraz ja jestem tym c⁎⁎⁎em co świeci po oczach

@Fishery porozmawiajcie, jak nasypie śniegu i taką pandą z napędem na 4 sandały zrobisz prawie wszystkie suvy z napędem na jedno koło

Zaloguj się aby komentować

#systemkaucyjny #ekologia #zule Kolega @Donald_Tusk stwierdził że system kaucyjny poprawił sytuację żula polskiego. W jego przypadku byls to obserwacja że żuleria pali marlboro. Też zaobserwowałem u lokalnych osobników wzrost dochodu z śmietnika jednakże lokalsi zamiast marnować kapitał na używki zainwestowali w rozwój. Otóż od jakiegoś czasu widzę ich na rowerach. Wiadomo, szybsze przemieszczanie oznacza większą ilość łupów w krótszym czasie, więcej smietnikow do obskoczenia, można rozszerzyć rejon... Sky is the limit!

Szanuję i zastanawiam się kiedy samochód kupią.

3b22da2c-f548-46ba-a79a-40ea98e98d90

Zaloguj się aby komentować

#bekaztransa #transporttoniebajka Tradycji musi stać się zadość i raz w tygodniu jakiś kierowca zawodowy sprawdza czy wiadukt na Kolumbia w Szczecinie urósł. Znaki wprawdzie pokazują 3 3 metra ale przecież wszechświat się rozszerza! Dzisiaj piękny przykład błyskawicznej modernizacji ciężarówki w kabriolet. Cały dach naczepy przesunięty do tyłu i zakończony eleganckim spadem

8f6ee34e-18f9-4c62-b52f-f314c0ce07fe

@Fishery ostatnio nowy kierowca w firmie jechał do klienta, po drodze do ktorego jest nieoznaczony na żadnej mapie most kolejowy 3,4m.

Jeśli nie wie się jak objechać to trzeba cofnąć 400m (nie ma jak wcześniej wykręcić) i szukać dalej. W efekcie trafia się na kolejny most, jeszcze niższy a próbując dalej, jeszcze jeden. Końcowo wraca się do miasta, traci 1,5h i atakuje prawidłową trasą. Wielu kierowców już to przerobiło więc teraz po prostu ostrzegamy kazdego świeżaka.

Wytlumaczyliśmy więc matolkowi jak ma jechać. Posłuchał? Oczywiscie, że nie. Wpisał w google maps i sobie przypomniał przed mostem xD¹

No ale to nie koniec historii, cofa te kilkaset metrów, podjeżdża osobówką chłop i mówi żeby jechał śmiało bo się zmieści i że on (ten z osobówki) to tam 4m ciągnikiem przejeżdża. No to zaufał mu i pojechał xD²

No i teraz laugh on us - przejechał pod tym mostem. Od ~10lat, 3x w tygodniu go k⁎⁎wa omijaliśmy i nadkladaliśmy kilometrów a on po prostu jest źle oznaczony xD³

Zaloguj się aby komentować