Zdjęcie w tle

Cerber108

Osobistość
  • 199wpisy
  • 1019komentarzy

606 + 1 = 607


Tytuł: Mroczna Wieża IV: Czarnoksiężnik i Kryształ

Autor: Stephen King

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Albatros

ISBN: 9788379855865

Liczba stron: 752

Ocena: 8/10


Póki co najlepsza, naturalnie w mojej opinii, część. Pomimo faktu bycia praktycznie w całości prequelem i posiadania niewielu elementów bezpośrednio związanych z główną osią fabularną, czytało mi się ją z największym zainteresowaniem z dotychczasowych tomów.

Mamy sporo różnych i charakterystycznych postaci, dużo ich motywacji, kilka odmiennych, a jednak przeplatających się, wątków. Nawet jeśli orientacyjnie wiemy jak zakończy się ta opowieść, ciekawi nas ciąg wydarzeń jaki do niego doprowadził oraz co działo się pomiędzy. Historia ta pozwala także czytelnikowi dowiedzieć się, czemu "obecny" Roland jest osobą taką, a nie inną.

Naturalnie na zakończenie autor zaserwował łyżkę dziegciu w postaci kilku wydarzeń zupełnie z czapy, byle tylko w jakiś sposób ten tom zakończyć i utworzyć nawiązanie do głównego wątku.

Właściwie nie mam już nic do dodania; w szczegóły nie wchodzę, by nie psuć w żadnym stopniu lektury innym. Książka jest zwyczajnie spoko.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #stephenking #wydawnictwoalbatros

62781545-aa94-4825-8f83-c4b59538b0e4

Zaloguj się aby komentować

600 + 1 = 601


Tytuł: Mroczna Wieża III: Ziemie Jałowe

Autor: Stephen King

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Albatros

ISBN: 9788379855858

Liczba stron: 560

Ocena: 7/10


Po prawdzie nie ma się nad czym rozwodzić. Historia idzie dalej, tak samo bohaterowie, dzieją się coraz to dziwniejsze rzeczy. Lektura przebiega w dalszym ciągu stosunkowo sprawnie. Na plus porąbana postać Blaine'a. Zauważyłem także pewną prawidłowość: póki co w każdym z tomów ktoś popuścił w pantalony. Tak więc jeśli w późniejszych częściach taki moment nie nastąpi, to wniosek nasuwa się sam: nie mamy do czynienia z Mroczną w Wieżą, tylko z jakąś marną imitacją. Żartuję.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #stephenking #wydawnictwoalbatros

84abccdd-d139-4567-b27f-e2f43acdaffd

Zaloguj się aby komentować

584 + 1 = 585


Tytuł: Mroczna Wieża II: Powołanie Trójki

Autor: Stephen King

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Albatros

ISBN: 9788379852512

Liczba stron: 448

Ocena: 7/10


Najzwyczajniej w świecie poprawna kontynuacja. Wątek pierwszego "gościa" był jak najbardziej przyjemny i z ciekawością przerzucałem kolejne strony.

W przypadku drugiego "przybysza" w pewnym momencie przekroczona została masa krytyczna powtarzalnego, prostackiego bluzgania i mieszania z błotem; postać sama w sobie jakoś niezbyt mnie do siebie przekonuje. Fregment z trzecim "klientem" przywrócił historię na ciekawsze tory, a poza tym wprowadził do niej niezłego mętliku, nad ktorego konsekwencjami muszę jeszcze chwilę pomyśleć, choć trzecia część już na poczatku wiele wyjaśnia.

W mojej opinii rozdział poświęcony drugiej postaci miejscami jest irytujący jak cholera i szkodzi tej książce. Gdyby go przebudować, odbiór byłby znacznie przyjemniejszy.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #stephenking #wydawnictwoalbatros

45aea0aa-cbed-46d2-b243-0b28c0ed7b08

Zaloguj się aby komentować

581 + 1 = 582


Tytuł: Mroczna Wieża I: Roland

Autor: Stephen King

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Albatros

ISBN: 9788382154962

Liczba stron: 320

Ocena: 7/10


Raczej poprawny początek wielkiej historii Rolanda. Na pierwszy rzut oka podoba mi się postać głównego bohatera złodupca strzelca, który jednak nie jest niepokonany. Ciekawi mnie jak rozwinie się jego osoba w kolejnych tomach. To samo tyczy się wszystkiego co nie należy do "centralnego" świata. Jeżeli cały cykl przypadnie mi do gustu, to z chęcią zrobię w odległej przyszłości kolejne podejście wzbogacone o lekturę innych powiązanych książek Stefana Króla. Ogólnie autor nie ma zahamowań przed opisywaniem rzeczy, które zwykle opisywane nie są, a i tak czuję, że to dopiero początek ostrej jazdy. Jest to miła odmiana, po miłej (przynajmniej na początku) odmianie, którą była naturalnie świętoszkowatość Ziemiomorza.

Generalną polecajkę strzelę zapewne na końcu całego cyklu (przy części 7 lub 4.5, gdyż ją zostawiłem na deser, wg daty wydania), tak jak to miało miejsce w przypadku Pottera. Póki co jestem dobrej myśli.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #stephenking #wydawnictwoalbatros

71cf5cd9-316d-4bc0-900d-7f43449ec97c

@Cerber108 Długich dni i przyjemnych nocy z ka-tet

Mi również najbardziej podobała się 4 część "Czarnoksiężnik i kryształ". Polecam przeczytać wszystkie części

Przeczytałem dwie pierwsze części, ale, nawet jako fan Kinga, od trzeciej poczułem niesamowite znużenie, i jak rzadko, przerwałem. Próbowałem wrócić kilka razy, ale jak poznałem zakończenie, zrozumiałem, że ta udręka nie ma sensu.


Powody:


- jęczenie, narzekanie narratora. Nie wprost. Realizowane przez ciągłe wizje upadku, katastrofy, lopatologiczne wrzucanie poczucia beznadziei. Każda akcja bohaterów, każda sytuacja przedstawiana z punktu widzenia postaci, która wie, że się nie uda, albo uda za jakąś wielką cenę.


- Rolandowy światopogląd to kalka z Josepha Conrada, ale zarazem tak tępo zrealizowana... Rozumiem, że można być fatalista, nużac się w poczuciu winy, ale jak jednocześnie można być tak niezdolnym do wyciągania wniosków? Roland czuje się winny dosłownie wszystkiego, z lubością wspomina swoje fejle, a potem popełnia kolejne.


- podróż bohaterów to podróż przez pokój dziecka i potem nastolatka zasłany zepsutymi zabawkami. Mamy tu chorych psychicznie koleżków, zepsuta ciufcie, siostrę uzależniona od narkotyków, wiecznie nieobecnych ale ciągle wymagających rodziców, wszystkie szkolne problemy czasu dojrzewania...

Pomysł genialny, tylko oglądamy to oczami dziadka, który ciągle podkreśla, że wszystko się źle kończyło.


Mógłbym tak długo... ale ten naiwny amerykański symbolizm (np. jeden bandycki kult wygrywa z całym królestwem, zly gosc z pokręcona agenda do tego stopnia, że King napisał takie zakończenie, a nie inne) i wszechobecne ka-to i ka-tamto... po prostu zbyt duża dawka tego.


Ale jeśli Ci się spodoba, to polecam Hemingwayaa i Conrada. Moim zdaniem fajniejsi.

@Cerber108 fenomenalna seria! Bardzo polecam przeczytać wszystko "na jeden raz". Jest bardzo dużo odniesień pomiędzy książkami, które można nie zauważyć jeżeli nie będziesz na świeżo z historią.

@Cerber108 


Świat Dysku to tak naprawdę kilka serii. A skoro nie dało się Ciebie zniechęcić do Dark Tower, to polecę jeszcze lektury komplementujące cykl:

Talisman, King + Peter Straub

Black House, King + Straub - sequel do Talisman

The Stand, King

IT, King

Insomnia, King

Zaloguj się aby komentować

579 + 1 = 580


Tytuł: Urządzenie centauryjskie

Autor: Michael John Harrison

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

ISBN: 9788367023153

Liczba stron: 208

Ocena: 8/10


Pamiętam, że na jakichś forach wielu czytelników nadawało tej książce miano bełkotu totalnego i pozycji pisanej na srogim grzybkowym tripie; ponoć nawet sam autor dziwił się powstaniu pewnej formy kultowości wokół tego tytułu. Z tymi grzybami mogę się nawet zgodzić, ale nie z aż tak surowymi ocenami.

Owszem, akcja często pędzi na złamanie karku; w istocie dzieje się na tyle dużo, że zapewne znaleźliby się tacy, co daliby rozciągnąć tę książkę do trylogii. Bezapelacyjnym plusem tej pozycji są zapadające w pamięć postacie, co na niewiele ponad dwustu stronach jest w mojej opinii niezłym wyczynem. W tym aspekcie porównałbym ją do Life is Strange, które jest grą króciutką, a pamiętam z niej mrowie postaci. Przeciwieństwem literaturowym byłoby zeszłotygodniowe Ziemiomorze, gdzie pamiętam już tylko imiona trójki głównych bohaterów, a growym AC Valhalla - tam figur pobocznych jest na pęczki, a zapisała mi się w pamięci tylko pomniejsza królowa z pierwszego wątku terytorialnego i jeszcze może killa innych osóbek. Ta popkulturowa dygresja nie była może potrzebna, ale zawarłem ją dla kontekstu. Dodatkowo, książce nadają kolorytu doprawdy niecodzienne i miejscami szalone opisy, porównania oraz epitety, choć zapewne mogły one podpaść niektórym czytelnikom.

Generalnie książkę polecam dla każdego, najlepiej jednak podchodzić do niej z neutralnym nastawieniem i bez oczekieań. Ciężko mi ją jakoś sklasyfikować, poza tym w przypadku raczej negatywnego odbioru niewielka objętość ograniczy stratę czasu.


...a moje recki miały się charakteryzować zwięzłością...


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #artefakty #mag

6ac428ae-9e65-4fe5-9b45-be1094ae1ff8

@cotidiemorior haha, czyli jednak nie pomyliło mi się z inną, tak jak to wcześniej sądziłem. W swoim czasie przekonam się co on tam w UW nabazgrał.

Zaloguj się aby komentować

577 + 1 = 578


Tytuł: Ziemiomorze

Autor: Ursula K. Le Guin

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

ISBN: 9788378396659

Liczba stron: 944

Ocena: 6/10


Przyszła pora na klasykę pełną gębą, ale niestety - jak to zwykle bywa - nie wszystko wyszło idealnie.

Pewnym powiewem świeżości (przynajmniej w odniesieniu do mojej czytelniczej przygody) była niespieszność wydarzeń, wszechobecny spokój; jakieś stawki oczywiście istniały, ale nikt nie dostawał w związku z nimi małpiego rozumu, nie wiązały się też z epickimi pojedynkami i ogromnymi bitwami. Niemal wszyscy, nawet chłopki roztropki, prezentują sobą wyższy poziom niż większość współczesnych ludzi, a za wyjątkiem złych magów, władyków tyranów i braci pijaków wszyscy są nadzwyczajnie kulturalni.

Pod tym względem pierwsze trzy części czytało się po prostu dobrze, czwarta natomiast to zwyczajnie dramat obyczajowy w świecie fantasy, z piątej mało co pamiętam, bo już chciałem tę książkę skończyć, a szósta to zbiór opowiadań osadzonych chronologicznie w przedstawionym świecie - najbardziej podobało mi się chyba to o Wydrze.

Z jednej strony na plus wszystko to co wymieniłem wcześniej; z drugiej jednak w pewnym momencie człowieka dopada najzwyklejsza w świecie nuda - nie można przez 944 strony tylko spokojnie pleść i pleść, nie przypominam sobie żadnego wydarzenia, które wywołałoby we mnie zaskoczenie lub ekscytację. Dwa razy, czytając w pociągu, zdarzyło mi się niemal zasnąć.

Polecam dla ludzi lubiących niespieszne, spokojne do bólu opowieści, napisane ładnym językiem. Reszta, przyzwyczajona do innych cykli fantasy, może się rozczarować. Ja sam mam lwią ich część dopiero przed sobą, ale tak czy siak pod koniec solidnie się nudziłem i chciałem jak najszybciej tę pozycję skończyć.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #leguin

63b2dba9-b147-4757-a05c-f5af558326a0

Dokładnie tak, jak piszesz. Pierwsze 3 tomy to fantasy 10/10. Być może jedno z najlepszych ever.

Natomiast później ta opowieść nie ma już celu. Wszystko zostało zrobione i nie wiadomo po co akcja toczy się dalej

Czytając 4ty tom nie mogłem uwierzyć że kończy się tak bez sensu. Wierzyłem że coś stanie się w 5tym, później w 6tym... gdyby nie to że 3ci tom tak rozbudza oczekiwania (chyba lepsza historia niż we Władcy Pierścieni) to później nie byłoby tak wielkiego rozczarowania.

Zaloguj się aby komentować

560 + 1 = 561


Tytuł: Twierdza

Autor: F. Paul Wilson

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Vesper

ISBN: 9788377313473

Liczba stron: 436

Ocena: 4/10


Od razu ostrzegam, że nie obejdzie się bez spoilerów.

Miałem pewne oczekiwania wobec tej książki, głównie ze względu na okres II WŚ, no ale niestety nie zostały one spełnione. Początki, gdy nic się nie działo i trochę później, kiedy śmierć i paranormalność wkroczyły do akcji, były ok. Ciekawość wzbudziło też pojawienie się tajemniczego nieznajomego. Niestety w pewnym trudnym do określenia momencie wszystko zaczęło zajeżdżać tandetą: przedwieczni, potężne miecze, artefakty, cudowne uwięzienie pomimo swobodnego latania samopas przez eony. Tak po prawdzie jednak to wszystko najprawdopodobniej by mi nie przeszkadzało, gdyby bohaterowie nie byli infantylni i nie mieli dialogów oraz przemyśleń napisanych przez przedszkolaka oraz na dokładkę nie zmieniali swoich zachowań jak w kalejdoskopie. Parafrazując: "Coś tam jest. Nie! Nie mogę tak myśleć.", "Z całego serca życzę mu śmierci, zasłużył na to. Nie, to przecież mój ojciec!", "A czy... Milcz głupcze! Czy ty wiesz kim ja jestem. Mam nad tobą władzę.".

Ciężko mi polecić ten utwór, choć jeśli ktoś lubi zramociałe horrory to droga wolna.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #vesper #horror

67c57994-5611-488c-b893-b3311ea7cf01

Zaloguj się aby komentować

550 + 1 = 551


Tytuł: Koniec Wieczności

Autor: Isaac Asimov

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

ISBN: 9788381885904

Liczba stron: 264

Ocena: 7/10


Bez wstępu: pierwsza połowa książki nie była zbyt ciekawa, natomiast niemal dokładnie w środku akcja poważnie się zagęściła, a plot-twist gonił plot-twist. Mam słabość do wszelkich utworów z różnych dziedzin, które w jakiś sposób poruszają tematykę podróży w czasie. Lubię patrzeć, jak poszczególni autorzy podchodzą do tego zagadnienia oraz obserwować ich próby radzenia sobie z paradoksami i problemami, które czasem sami tworzą. Również inny motyw, związany właśnie z podróżami czasowymi, był niezmiernie ciekawym spojrzeniem na możliwość zmiany wydarzeń, ale nie zamierzam o nim pisać i psuć lektury innym czytelnikom. Ogólnie sam wiek książki (niemal 70 lat) pozwala spojrzeć z innej perspektywy nie tylko na ówczesne wyobrażenia na temat podróży w czasie, ale też po prostu na zagadnienia naukowe i technologiczne, gdzie szczytem w przenoszeniu danych była folia perforowana (co wywołuje naturalnie uśmieszek).

Polecam - szybko się czyta, druga połowa jest gęsta, oferuje bardzo ciekawe przemyślenia, o których nie chciałem pisać, no i oczywiście zawiera podróże w czasie.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #rebis #papierowywehikulczasu #asimov

f886ba38-2b1b-4927-a65d-2d8aa86f284a

Zaloguj się aby komentować

546 + 1 = 547


Tytuł: Rzeka Bogów

Autor: Ian McDonald

Wydawnictwo: MAG

ISBN: 9788374801546

Liczba stron: 528

Ocena: 6/10


Kolejna Uczta wyobraźni i znowu w azjatyckich klimatach (Indie). Muszę przyznać, że widzę tu sporo wspólnych mianowników z niedawno czytaną "Nakręcaną dziewczyną": zmodyfikowani ludzie, jeden z głównych bohaterów z tejże grupy stający się wrogiem publicznym numer 1, zagraniczni specjaliści chcący rozwiązać jakiś problem, przewrót polityczny, problemy z wodą; coś zapewne jeszcze by się znalazło.

Ogólnie dłużyła mi sìę ta książka, trochę ciężko się ją czytało, irytowało mnie pojawiające się okazjonalnie coś co miało chyba być wyrażeniem pośpiechu w stylu "dworzec pociąg dworzec pociąg" lub "szybko szybko szybko", bez przecinków. Po prostu podświadomie nie pasował mi ten zabieg. Największym problemem tej książki były częste, wręcz bełkotliwe, fragmenty, gdzie autor brnął w jakieś dziwne porównania i opisy, nie zapominając przypadkiem wspomnieć o tym, że komuś stanął, a laska ma fajne sutki. A szkoda, bo bohaterowie i ich historie są całkiem ok, choć nie podobało mi się zbytnio rozwiązanie kosmicznej tajemnicy. Śmieszne jeszcze jest to, że o istnieniu słowniczka dowiedziałem się 100 stron przed końcem. Nie mam w zwyczaju kartkować pierwszych i ostatnich 20 stron, więc mi umknął, a nie został wspomniany przy pierwszym dziwnym słowie tak jak miało to miejsce np. w Narrenturmie. Zdawanie sobie sprawy z jego istnienia być może w jakimś stopniu uczyniłoby lekturę przyjemniejszą.

Książkę umiarkowanie polecam, sama w sobie nie jest ona zła, po prostu cechuje się pewnymi elementami, które utrudniają odbiór. Tak to wiadomo: Indie, sztuczna inteligencja, polityka, lojalność, przetrwanie.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #mag #ucztawyobrazni

a094d6a0-1830-4a71-b9c7-6380ced0cb5b

Zaloguj się aby komentować

540 + 1 = 541


Tytuł: Poławiacz

Autor: John Langan

Kategoria: horror

Wydawnictwo: MAG

ISBN: 9788377314173

Liczba stron: 344

Ocena: 7/10


Spodziewałem się po tej książce czegoś innego. Czemu? Nie mam w zwyczaju czytać blurbów, chyba że faktycznie zastanawiam się nad zakupem danej pozycji, a nie ląduje ona w koszyku bez mrugnięcia okiem. Zwykle więc to co wiem o danej książce pochodzi z sugerowania się tytułem i okładką oraz wszelkimi wpisami tu, na Katedrze i innych podobnych portalach. Tutaj, krótko mówiąc, spodziewałem się opowieści o złamanym człowieku, jego nowo poznanym towarzyszu i kojącym działaniu moczenia kija. Dostałem jednak opowieść grozy (czego ja się właściwie spodziewałem po Vesperze?), gdzie wędkowanie stanowi niezmiernie istotny element.

Autor ma całkiem przyjemny styl, bardzo pobobały mi się porównania i metafory, nawet takiemu żółtodziobowi jak ja udało się wychwycić pewne nawiązanie, za to momentami szyk zdania był dziwaczny i niezrozumiały, co wymagało ponownego przeczytania. Samo opowiadanie w barze, pomimo swojej wagi dla fabuły, było wg mnie zbyt długie i zaburzyło odbiór dziejącej się w teraźniejszości części utworu. Związany z nim jest też mój spory zarzut: ludzie w tym wspomnieniu na widok rzeczy strasznych i absolutnie niewytłumaczalnych reagują zaledwie chwilowym krzykiem, a gdy zaczyna stanowić zagrożenie, to właściwie przez dłuższy czas nic nie robią. Ten brak powszechnej paniki oraz nagonki w celu pozbycia się stracha wydawał mi się dziwny.

Książkę polecam, bo wymienione wady są raczej bardzo specyficzne i nie czynią z niej aczytalnej papki. Z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom Lovecrafta.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #vesper #horror

68fe20b6-bd2a-481a-aaa0-37264ed7482d

Zaloguj się aby komentować

526 + 1 = 527


Tytuł: Objawicielka

Autor: Daryl Gregory

Kategoria: horror

Wydawnictwo: MAG

ISBN: 9788367353502

Liczba stron: 304

Ocena: 9/10


Niedługa, ale fenomenalna książka. Właściwie wszystko jest na swoim miejscu: naturalne dialogi (a wulgaryzmy są iście trylogiohusyckie: rzadkie, a jak już, to na miejscu i dosadne), postacie z konkretnymi cechami, celami i motywacjami; historia, która krok po kroku odkrywa przed nami swoje karty; klimat czasu i miejsca akcji, nad którym autor (jak dowiadujemy się w podziękowaniach) trochę czasu posiedział, a poza tym przez jakiś czas żył w podobnej okolicy; no i oczywiście element niepokoju, dzięki któremu książka ta znalazła się w MAGowej serii.

Polecam każdemu: czyta się niezmiernie szybko, historia jest wciągająca, a świat przedstawiony tylko nadaje jej kolorytu.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #mag #grozamag

9362b733-52fa-4cab-9ee9-4d5737bf46cd

Zaloguj się aby komentować

523 + 1 = 524


Tytuł: Obcy w obcym kraju

Autor: Robert A. Heinlein

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

ISBN: 9788366409149

Liczba stron: 560

Ocena: 6/10


Doprawdy dziwna i specyficzna to książka. Czasem można odnieść wrażenie, że oferuje jakieś przesłanie (którego określenia nawet nie zamierzam się tu podjąć), a momentami, że mamy do czynienia z zupełnym bełkotem. Zapewne, jak to bywa w tego typu przypadkach: prawda leży gdzieś pomiędzy.

Największą głupotą jest dla mnie fakt posiadania przez ówczesnych ludzi technologii wystarczająco zaawansowanej, by móc wysłać załogę na Marsa, ale już niedostatecznie rozwiniętej, by zaobserwować na tej planecie obce obiekty. W sumie także nabycie przez pierwszopokoleniowego człowieka z Marsa nadprzyrodzonych zdolności jest osobliwe, ale zawsze można to obalić stwierdzeniem "aaa, nie wiesz jak działa nauka i rozwój u hipotetycznych pozaziemskich istot".

Zabawne było obserwowanie początkowych problemów i prób komunikacji tytułowego bohatera oraz jego pokręconych interpretacji. Dialogi pomiędzy innymi postaciami (ale w późniejszych fragmentach tyczy się to już wszystkich) często są drewniane i dziwne, ale na szczęście sytuację ratuje dziadek Jubal - najlepsza postać w książce - który swoim podjeściem "I don't give a fuck" oraz ciętymi i absurdalnymi odpowiedziami masakruje bandę mamałyg wokół.

Pierwsze trzy części książki były raczej "normalne", dopiero w dwóch ostatnich zaczął się niezły młyn i lekkie odklejenie niektórych bohaterów od ich wcześniejszych cech. Tak po prawdzie myślałem, że historia będzie opowiadana z pierwszej osoby, a tu jednak obserwujemy wszystkie wydarzenia z zewnątrz, bez perspektywy jednej określonej postaci.

Jak już pisałem: książka jest specyficzna, ale raczej warta przeczytania, choć momentami może człowieka skręcić z żenady lub głupoty. Istnieje też możliwość, że odkryjecie przesłanie tej lektury.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #artefakty #mag

5042473a-1056-4cd7-a0db-d1e326ffe241

Wodny bracie, przebrnąłem przez "tą" książkę po przeczytaniu zachęty od wydawcy: "Arcydzieło Roberta Heinleina (nagroda Hugo 1962), które z pozycji kultowej w wąskim gronie fanów stało się bestsellerem, a z czasem weszło do klasyki science fiction"

Cóż ja nie polecam tego tytułu. Słabe sf i chyba miało tylu fanów, gdyż książka pojawiła sie w czasch dzieci kwiatów i jak najbardziej promuje "wolność" tamtego okresu.

Zaloguj się aby komentować

512 + 1 = 513


Tytuł: Nakręcana dziewczyna. Pompa numer sześć

Autor: Paolo Bacigalupi

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

ISBN: 9788367353137

Liczba stron: 720

Ocena: 7/10


Bardzo ciekawy zbiór, w którym wszystkie opowiadania (poza jednym) ukazują wizję przyszłości spaczonej w zły lub jeszcze gorszy sposób. Takie "Maleńkie ofiary" i "Fletkę" można by nawet nazwać niesmacznymi. "Ludzie piasku i popiołu" są chyba najbardziej nieprawdopodobnym (w sensie postępu technologii i rozwoju samego człowieka) opowiadaniem, ale z drugiej strony mają też swoisty pierwiastek coolowości. "Regulator" natomiast poruszył w głowie dzwonki - i słusznie, bo oparto na nim epizod "Czarnego lusterka". Swego czasu myślałem, że był stworzony na podstawie "FUTU.RE" Glukhovsky'ego, ale za dużo rzeczy tam nie pasowało. Nie zdziwiłbym się, gdyby przy pisaniu tej książki inspirował się on Bacigalupim. Pozostałe teksty traktują przeważnie o próbach wiązania końca z końcem w świecie kontrolowanym przez koncerny kaloryczne, lub w których główny bohater zajmuje się mniej lub bardziej istotną czynnością mającą zapewnić równowagę i bezpieczeństwo. Często kończą się też w kulminacyjnych momentach, które pozostawiają miejsce do interpretacji - podobał mi się ten zabieg. Najbardziej przypadł mi do gustu "Paszo" i tytułowa "Pompa nr 6", kolejno ze względu na przedstawienie niemożności pogodzenia się starego z nowym oraz ukazana świata, gdzie ludzie ulegli degradacji w takim stopniu, że brakuje już ludzi do zajmowania się co bardziej istotnymi funkcjami.

Teraz "Nakręcana dziewczyna". Jej największym plusem jest z pewnością różnorodność bohaterów i ich motywacji. Momentami podczas lektury czułem się trochę znużony, ale w ogólnym rozrachunku jest to solidny utwór.

Polecam głównie dla fanów różnych i nieszablonowych wizji przyszłości, a także dla miłośników klimatów raczej azjatyckich.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #ucztawyobrazni #mag

6327a71b-59bd-4f64-82be-74b47b1f1eab

@Cerber108 Taka anegdotka z przed dekady: przeczytałem TEN fragment 'Regulatora', rzuciłem książką o podłogę i zrobiłem sobie posłanie na podłodze, obok łóżka syna. Rano żona zobaczyła gdzie śpię i zapytała 'Znowu czytałeś Drogę?' : )

Zaloguj się aby komentować

484 + 1 = 485


Tytuł: 7EW

Autor: Neal Stephenson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

ISBN: 9788367793018

Liczba stron: 736

Ocena: 4/10


Była to zdecydowanie zbyt długa książka; gdyby usunąć część po przeskoku czasowym (o tym później), a całą resztę odchudzić o jakieś 20% z wodolejstwa, to historię śledziłoby się znacznie przyjemniej.

Najciekawiej czytało się o przygotowaniach oraz o samym kulminacyjnym momencie, potem trochę ekspozycji, później odrobinę o tym jak ludzie nawet w momencie największego kryzysu są sobie wilkiem (a przynajmniej ja tak to odebrałem). W wielkim skrócie: mniej więcej pierwsza połowa współczesnej części była najprzyjemniejsza w odbiorze, druga trochę przymulała, natomiast ta po time-skipie była po prostu w podstawach głupia. Opowiem dlaczego, ale bez SPOILERÓW się nie da.


(Nie wiem jak i czy się da wstawiać SPOILERY, więc jest tylko odstęp). Ocalałe dostały możliwość dopicowania swojego potomstwa jedną wybraną przez siebie cechą - w tym jeszcze nie ma nic tragicznego. Problem polega na tym, że po osiągnięciu stosunkowo zadowalającej populacji, zamiast parzyć się wzajemnie, by nie miał miejsca, jak sami zresztą ciągle mówili, chów wsobny, potomkom padło chyba na mózgi i od każdej z ocalałych powstała osobna rasa. Nie wiem czy to ja czegoś nie zrozumiałem, ale po prostu pomysł ten brzmi w samych podstawach tak idiotycznie, że zwyczajnie nie mogłem brać tej części lektury na poważnie. Rasa żołnierzy, rasa zdrajców, rasa przywódców, rasa uległych, rasa naukowców, rasa polityków, rasa pieprzonych dziwaków, co wszczepili niektórym ze swoich gen neandertala, a na dokładkę trytoni z łodzi podwodnej, którzy zmutowali w 5000 lat i górnicy z żyjącymi encyklopediami. (Koniec SPOILERA)


Szczerze powiedziawszy nie mogę polecić tej książki, pomimo wielkich chęci. Bez przeskoku jeszcze ujdzie, z nim czytacie na własną odpowiedzialność.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki #mag #nealstephenson

266e9f7d-5799-4b3c-848a-6b340253e085

Zaloguj się aby komentować

469 + 1 = 470


Tytuł: Ziemia trwa

Autor: George Rippey Stewart

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

ISBN: 9788381883269

Liczba stron: 424

Ocena: 8/10


Bardzo ciekawa, niepozorna książka. Stara się w stosunkowo realistyczny sposób przedstawić starania grupki ocalałych w odbudowie lub przynajmniej przetrwaniu cywilizacji. Miałem kilka zgrzytów co do szybkości zachodzenia lub po prostu możliwości niektórych procesów jak drzewa i bujne trawy przejmujące ulice po zaledwie kilku miesiącach po zniknięciu ludzkości, papier toaletowy dostępny po kilkunastu latach czy obecność pitnej wody w kranach przez kilka lat.

Jednym z bardziej interesujących elementów tej lektury jest niechęć bohatera do ludzi "nieinteligentnych, nie przejawiających chęci do zdobywania wiedzy lub po prostu nie dążacych do jakiegokolwiek rozwoju - którym pasuje obecny stan rzeczy", często czuje się od nich lepszy. W pewnym stopniu się z tym utożsamiam; kto nigdy nie pomyślał przykładowo "ach, on ogląda Trudne sprawy/Barwy szczęścia/inny telewizyjny badziew, co za idiota, ja raczę się tylko Nolanem i Tarantinem", "ooo, ile można grać w Fifę, ja pykam tylko w niszowe jrpgi" lub "co za prostak, od tego disco polo uszy więdną, tylko klasyka" niech pierwszy rzuci kamieniem. Czy to słuszne podejście? Wszystko zależy od człowieka (no ale Trudne sprawy itp. faktycznie są szkodliwe). Protagonista również, przez lata, weryfikuje swoje poglądy co do tej sprawy.

Jest to przyjemna książka, szybka w czytaniu, z przesłaniem. Tak po prawdzie to polecam każdemu.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki #rebis #wehikulczasu #papierowywehikulczasu

945bfba5-42a9-499d-a5ac-8cbcfcebf935

Zaloguj się aby komentować

462 + 1 = 463


Tytuł: Czekanie na smoka

Autor: John M. Ford

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

ISBN: 9788367023474

Liczba stron: 400

Ocena: 5/10


Pierwszy przeczytany przeze mnie Artefakt okazał się dużym rozczarowaniem i jeszcze większym zmarnowaniem potencjału. Z całego cyklu wybrałem właśnie "Smoka", bo miałem akurat chętkę na alternatywną historię. Czwórka przedstawionych bohaterów jest charakterystyczna i ciekawa, a wstęp i szybko nakreślone odstępstwa od wydarzeń faktycznych obiecują ciekawą historię - finalnie natomiast otrzymujemy bardzo wierne (przynajmniej z tego co przeczytałem w jednej opinii, gdyż o tym okresie nie wiem zupełnie nic) powtórzenie się historii względem naszej. Odbiór utrudnia mrowie podobnych postaci (jeśli ktoś zamierza przeczytać, polecam robienie notatek, sam powinienem był to zrobić) oraz styl opisujący wszystko po łebkach w taki sposób, że często nie za bardzo wiadomo o co chodzi. W pierwszej połowie książki miałem odczucia typu "może i jest średnio, ale gdyby był to wstęp do większej całości, to jeszcze możnaby się przemęczyć". Po skonczeniu twierdzę, że nie jest to ani dobry jednostrzałowiec, ani nie byłby dobry wstęp do serii. Mając na tyle charakterystycznych bohaterów i jeszcze ciekawszą podstawę świata przedstawionego uważam zmarnowanie takiego potencjału za zbrodnię. Do tego odejmuję ocenę za nahypowanie jeszcze przed lekturą, a potem dodatkowo przez wprowadzenie Lyncha "jaka ta książka nie jest fenomenalna".

Siłą rzeczy do przeczytania właśnie dla historii "alternatywnej" i realiów średniowieczno-renesansowych. Po lekturze jednak będziecie zapewne zdenerwowani i zawiedzeni tak jak ja.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #mag #artefakty

55d7a91f-0755-438c-a3c5-3d6f7a14bf63

Zaloguj się aby komentować

455 + 1 = 456


Tytuł: Edgar Allan Poe

Autor: Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Vesper

ISBN: 9788361524540

Liczba stron: 800

Ocena: 7/10


W ogromnym skrócie: jest to pozycja nierówna i wymagająca. Utwory traktujące o cierpieniu w miłości oraz torturze sumienia niezmiernie mnie wymęczyły swoim ciężkim językiem, stylem prowadzenia i ogólnie uciążliwą w odbiorze "fabułą". W tych opowiadających o śmierci i wszystkim co z nią związane było już lepiej, ale najprzyjemniej czytało mi się teksty tajemnicze i przygodowe: "Okulary", "Złoty żuk", trzy pozycje z Dupinem, "Opowieść Artura Gordona Pyma", "Nieporównana przygoda niejakiego Hansa Pfaalla", "Bujda balonowa" - to wszystko było w tak zadowalający sposób przedstawione, że nawet pomimo rzeczonego ciężkiego języka teksty te czytało się stosunkowo sprawnie (i nie wiem czy to wynik swoistego przyzwyczajenia się, czy utwory te miały jednak podświadomie łatwiejszy do przyswojenia styl). Ciekawym ze strony Vespera rozwiązaniem było wykorzystanie tłumaczeń już leciwych np. Bolesława Leśmiana (ponad wiek!), co pozwoliło na przekazanie ducha czasów minionych (co, zważając na moje uwagi co do trudności przyswajania, z pewnością się powiodło).

W zbiorze tym właściwie każdy powinien znaleźć coś dla siebie, bo mamy o miłości, o sumieniu, o śmierci, o tajemnicy, o kryminale, o przygodzie, o odkryciu.

Na samym początku zamierzałem dać 5, potem jednak wpadły te znaczniej przyjemne teksty i koniec końców daję 7, które wprawdzie nieznacznie wychyla się ku 6.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki #vesper #edgarallanpoe

ce8d3ce9-bd15-42f6-baa3-bddfa91788a7

Poego dorwałem pierwszy raz w gimnazjum, w jakimś PRLowskim wydaniu, od razu się zakochałem, został ze mną do dzisiaj, i pomimo że przeczytałem już wszystko, czasami lubię wracać, czy to czytając czy słuchając.

Zaloguj się aby komentować

443 + 1 = 444


Tytuł: Adwokat diabła

Autor: Andrew Neiderman

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Vesper

ISBN: 9788377313336

Liczba stron: 336

Ocena: 8/10


Tematycznie mocna książka. Pierwsza przedstawiona sprawa jest doprawdy odpychająca; ogólnie postępowanie całej "drużyny" wywołuje odrazę, a argumentowanie tego jeszcze ją pogłębia. Pierwsza połowa książki świetnie wywołuje wrażenie niepokoju, w drugiej natomiast trochę odlatujemy, ale jest to absolutnie konieczne dla ciągu fabularnego i nie mam co do tego żadnych pretensji. Przemiana głównych postaci jest gruntowna i czasami czuje się wobec nich jedynie politowanie i niesmak. Sama książka jest jak najbardziej poprawnie napisana - nie ma dłużyzn, jest właściwie samo mięsko, które sprawnie się pochłania. Pozycję tę podsumowałbym jako przekupione siłowanie się na rękę dobra ze złem.

Polecam dla fanów thrillerów, świata prawniczego i horrorów z pewnym osadzeniem w rzeczywistości.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #vesper

89256218-381a-476b-8ce6-2c1e958bbdb2

Zaloguj się aby komentować

432 + 1 = 433


Tytuł: Harry Potter i Insygnia Śmierci

Autor: J.K. Rowling

Kategoria: literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Media Rodzina

ISBN: 9788380082236

Liczba stron: 784

Ocena: 8/10


Satysfakcjonujące zamknięcie całości. Chyba najbardziej napakowana akcją część i w sumie nie ma się czemu dziwić. Ostateczne rozwiązanie tajemnic i zagadek rozciągniętych na przestrzeni całej serii rozsadziłoby mi zapewne bańkę, gdybym czytał to te kilkanaście lat temu i nie zdradził sobie fabuły minimalnymi, ale jakże istotnymi urywkami z filmów.

Ogólnie serię wg średniej powinienem ocenić na 7, ale ostatecznie wystawiam jej 8 (i tu znowu wchodzi na scenę aspekt, o którym już kiedyś pisałem, że ocena ocenie nierówna i 8 dana Insygniom nie może być siłą rzeczy równa 8 danej Bożym bojownikom czy innej książce).

Przyznam szczerze, że rozumiem fenomen jakim jest Harry Potter i żałuję, że nie miałem okazji czytać choćby ostatnich książek w dniu premiery i jechać podnietopociągiem razem z innymi. Cały cykl dołącza do pozycji, które kiedyś obowiązkowo powtórzę (o ile to wszystko wcześniej nie pier*olnie).

Cenię sobie dzieła kultury, które są na tyle wciągające i intrygujące, że jestem w stanie spędzić godziny na Redditach i innych portalach czytając najróżniejsze teorie. Długość danej gry, książki lub serii nie ma znaczenia, bo najwięcej czasu na poznawaniu teorii spędziłem zapewne przy Life is Strange, a to jest przecież krótka gra, ale za to z jakim potencjałem do snucia "co gdyby", przecież nawet platyna nazywa się "What if". Gry takie jak m.in. MGS i Mass Effect zapewniły tony materiału do gdybania, a Control/Alan Wake, Horizon i FF7R mają jeszcze tyle do zaoferowania, że to się w pale nie mieści.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #harrypotter

f442535d-7d30-4fc0-b118-8d2a04902a3f

Wszystkie książki przeczytałem dwa razy, bardzo wciągająca lektura ale po latach widzę ile nieścisłości jest w całej serii.

@Kremovka ja akurat mam tak, że coś musi doprawdy odstawać od normalności, żebym zwrócił uwagę, w sumie czasem to dobrze, czasem źle. Sztandarowym przykładem jest ten zmieniacz czasu, a innych mocnych kandydatów nie pamiętam, z pewnością nie dałbym rady stworzyć 30 filmików na yt z nieścisłościami. Podziwiam ludzi, którzy to wszystko wychwytują, z drugiej strony może to mocno psuć doznania z lektury.

Zaloguj się aby komentować

418 + 1 = 419


Tytuł: Harry Potter i Książe Półkrwi

Autor: J.K. Rowling

Kategoria: literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Media Rodzina

ISBN: 9788380082212

Liczba stron: 704

Ocena: 8/10


Jak dla mnie najlepsza część cyklu. Tendencja do coraz większej posępności została utrzymana, niepokój jest cały czas obecny z tyłu głowy, a w ostatnich rozdziałach napięcie osiągnęło pułap 5kV. Wątek ze Slughornem i wszystkie jego wypadkowe był całkiem ok (może jedynie rzucanie fałszywmi i subtelnymi jak Umbridge w Zakazanym lesie poszlakami co do tożsamości Księcia zostało głupawo rozwiązane). Zabawne było również obserwowanie uczuciowych rozterek głównych postaci i wywoływanie w sobie wzajemnej zazdrości. Przewodnia tajemnica jak zwykle spełniła swoje zadanie, bo za cholerę nie wiedziałem, co Malfoy kombinuje w komnacie (w filmie uczynili to z kolei okropnie oczywistym).


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #harrypotter

66576966-f986-4391-9cb5-fcce544701b1

Zaloguj się aby komentować