Zdjęcie w tle

Cerber108

Osobistość
  • 209wpisów
  • 1074komentarzy

717 + 1 = 718


Tytuł: Córka żelaznego smoka. Smoki Babel

Autor: Michael Swanwick

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

ISBN: 9788374802703

Liczba stron: 688

Ocena: 2/10


Nie jestem w stanie pojąć, czemu tylu autorów ma jakąś dziwną fiksację na punkcie seksu. To już kolejna książka w tym roku, gdzie dymanie jest obecne w niepokojąco dużych ilościach, które nie służą niczemu innemu niż chyba tylko zaspokajaniu niespełnionych fantazji pisarzy. Gdybym chciał pouświadczać aż tak opisowych scen tryskania, łechtania i wsadzania wszystkiego gdzie popadnie we wszelakich konfiguracjach, to bym sięgnął po jakąś, haptfu, Lipińską czy inny ściek, a nie pozycję z rzekomo wyższej półki.

Nie jest to jedyna wada tej książki. Pomimo dosyć bogatego świata przedstawionego bardzo często miałem wrażenie przesady, a już srogo sie wkurzyłem, gdy w jakimś schowku znaleźli Sojuza, a pewien bywalec pałacu wyjął z kieszeni BlackBerry. Te elementy wytrąciły mnie z immersji jak cholera, bo pewne miejsca na Ziemi faktycznie zostały wspomniane, ale jednak nie mają żadnego powiązania z krainą, a poza tym akcja ma miejsce w świecie, gdzie takie rzeczy po prostu nie występują.

Sama fabuła obu znajdujących się w tej książce tekstów to też jeden wielki pierdolnik z zaledwie śladową obecnością ciągu przyczynowo-skutkowego. Dzieje się co chce, absurd goni abstrakcję i jakąś seksualną dewiację, a wątki urywają się jak ucięte nożem, by potem powrócić w losowym momencie. Na początku zapowiadało się całkiem nieźle, ale później stało się wszystko to, co opisałem wyżej.

Ciężko mi nawet powiedzieć, komu mógłbym to polecić, tak więc nie polecam nikomu.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #mag #ucztawyobrazni #michaelswanwick

6fbdd90d-7656-401e-a9b0-47f8167793ea

Zaloguj się aby komentować

Takie cudo sobie sprawiłem na święta, nie mogłem się powstrzymać. Przyjemnie jest wreszcie kupić jakiś przedmiot "kolekcjonerski", a nie ciągle skąpić.


#ksiazki #czytajzhejto #finalfantasy #chwalesie

95ae8eed-0977-429a-b3ce-ae9bfe6fbba7

@Cerber108 warto? próbowałem VII, ale nie grałem w niego za dzieciaka, a teraz już nie było tej magii, zagrałbym w remake, jeśli udany

Zaloguj się aby komentować

702 + 1 = 703


Tytuł: Wampirze cesarstwo

Autor: Jay Kristoff

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

ISBN: 9788367023139

Liczba stron: 896

Ocena: 3/10


Niby człowiek był świadomy istnienia poprzednich "dzieł" autora, ale po kilku komentarzach forumowiczów w stylu "jego najdojrzalsza i najbrutalniejsza dotychczas" postanowiłem spróbować. Na usprawiedliwienie powiem jedynie, że była w zeszłym roku w kalendarzu adwentowym ŚK za 14,99 i grzechem (hehe) byłoby nie kupić takiej ilości makulatury w takiej cenie. Generalnie zabrałem się za to akurat teraz, by zdecydować czy warto kupić kontynuację (spoiler: nie).

Bohater praktycznie przez całą książkę zachowuje się jak burak, rozwydrzony bachor i gimbus, klnięcie jest zrealizowane w tak prymitywny, prostacki i dresiarski sposób, że aż mnie skręcało. W tej kwestii niedoścignionym wzorem jest Sapkowski oraz ew. Gregory z jego "Objawicielką". Doprawdy, protagonisty nie da się lubić, ma po prostu zbyt dużo nieprzyjemnych cech. Teraz mała dygresja, aczkolwiek dalej w duchu krytyki: zawsze po odpakowaniu zafoliowanej książki sprawdzam dokładną ilość stron i wklepuję do cyfrowej biblioteczki. Tak więc na jednej z ostatnich stron zobaczyłem rysunek przedstawiający coś, co wziąłem za szczęśliwą wampirzą rodzinkę. Szczęśliwa wampirza, wymuskana rodzinka w rzekomo brutalnej książce. Po tym odkryciu wiedziałem, że lektura tej pozycji będzie wyjątkowym doświadczeniem. Ogólnie wszystkie postacie na tych rysunkach są wymuskane, fotogeniczne i kanciaste - normalnie gejoza na 102. W samym tekście również wszyscy są "piękni i diablo przystojni". Umiejętności regeneracyjne (anty)bohatera są absurdalnie silne - szczerze powiedziawszy nie chciało mi się już nawet weryfikować czy w takiej i takiej sytuacji zupełnego wycieńczenia powinien sobie poradzić z takimi a takimi obrażeniami. Szczytem abstrakcji w tej książce jest fakt, że mamy przedstawione dwa związki homo i jeden hetero - absolutny hit i nawet nie zamierzam rozwijać myśli.

Teraz z nikłych pozytywów: naprawdę podobały mi się sposób i struktura opowiadania historii. Ostatnie ok. 100 stron było nawet niezłych i zawierało jeden ciekawy twist, za to reszta książki była mocno przewidywalna.

Książki nie polecam, chyba że jesteś generyczną nastolatką z sadystycznymi zapędami, która woli przeczytać pornosa zamiast go obejrzeć i wyglądać przy tym na yntelygnetną i światłą. To jest jednak książka od pisarza YA, nie oszukujmy się.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #mag #jaykristoff

d5ca9666-84cc-4a9a-8456-0c32e9585fe9

Umiejętności regeneracyjne (anty)bohatera są absurdalnie silne - szczerze powiedziawszy nie chciało mi się już nawet weryfikować czy w takiej i takiej sytuacji zupełnego wycieńczenia powinien sobie poradzić z takimi a takimi obrażeniami


Słuchałem tyko fragmentu audiobooka ale już na początku książki dowiadujemy się że bohater jest "brudnokrwisty" czyli potomkiem człowieka i wampira, co może tłumaczyć zdolności regeneracyjne.

Zaloguj się aby komentować

Czy ktoś w naszym pięknym kraju czeka na FF7 Rebirth tak jak ja, czyli jak pojebion? Na każdą imprezę, na której szanse pokazania nowego materiału z gry były duże wyczekiwałem z niepomierną niecierpliwością. Szczyt został osiągnięty we wrześniu - nigdy nie miałem tak autentycznej radochy z oglądania jakiegoś cholernego zwiastuna. W całym życiu ani razu nie kupiłem preordera lub gry na premierę, ale w tym (i tylko tym) wypadku to się zmieni. Wpierw muszę jednak PS5 kupić, cholibka. Ja pierniczę, to co japońcy robią z tą grą jest niepojęte.

#gry #ps5 #finalfantasy

267ca7bc-f976-4d71-8ac1-c6a7d24ad6fb

@Cerber108 - Remake był bardzo dobry więc czekam motzno!

Do oryginalnej siódemki na PSXa mam mega sentyment bo dzięki niej, by zrozumieć dialogi i fabułę, zacząłem sam uczyć się angielskiego na poważnie (słownik na kolanach to była podstawa!), gdy w szkole miałem tylko niemiecki. Takim oto sposobem po latach nie potrzebuję by gry były po Polsku

@koszotorobur sam żałuję, że nie przyszedłem na świat wcześniej i nie miałem możliwości doświadczenia tej gry w okolicach premiery lub przynajmniej z lekkim poślizgiem. Wtedy nostalgia i wyłapywanie momentów wtf w Remaku byłyby prześwietne. Tak to jednak człowiek stracił bezpowrotnie ten ułamek unikalnego doświadczenia grając w oryginał dopiero zachęcony Remakiem. Teraz nadrabiam to z nawiązką.

@Cerber108 - oryginalne FFVII to pierwsza gra, którą przechodziłem kilka razy - później to mało co było na tyle dobre by grać ponownie - ostatnio był to Elden Ring.

Niemniej uważam, że każda dekada miała grę, która mogła się stać tym czym dla mnie jest FFVII.

@Cerber108 Mam znajomego który od czasów oryginalniej VIII maksował wszystkie finale (oprócz jakichś online) więc też koleś skreśla kratki w kalendarzu. Pewnie kiedyś ogram te remaki bo grałem w oryginał, ale jakoś wysoko na liście u mnie nie są

@hellgihad sam też już kupiłem kilka innych, ale MMO również nie tykam, nawet patykiem. A Remake serio polecam, fenomenalne doświadczenie.

Zaloguj się aby komentować

685 + 1 = 686


Tytuł: Utwory wybrane

Autor: Neil Gaiman

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

ISBN: 9788366712089

Liczba stron: 784

Ocena: 6/10


Na pierwszy kontakt z Gaimanem wybrałem ten największy ze zbiorów jego twórczości, zbytnio mnie on jednak nie porwał, niestety.

Pierwsze z opowiadań było równocześnie jednym z najlepszych, mianowicie "Załatwimy ich panu hurtowo"; stopniowo rosnący absurd sytuacji oraz język, jakim to opisano przyniosły mi niezłą radochę. "Ja, Cthulhu" też był zabawny w swojej konwencji, "Kufelek Starego Shoggotha po prostu miał coś w sobie, "Prezent słubny" zaprezentował ciekawy pomysł. Oba opowiadania o Sherlocku tj. "Studium w szmaragdzie" oraz "Śmierć i miód" były oczywiście świetne (choć mogę tu być nieobiektywny, po prostu lubię ten klimat [z drugiej strony nie przeczytałem żadnej oryginalnej przygody spod pióra Doyle'a, trzeba to nadrobić {byłbym wniebowzięty, gdyby taki np. Vesper wydał Sherlocka w formie odpicowanych Omnibusów}]), nawiązania w tym pierwszym regularnie przywoływały na twarz uśmiech, drugie natomiast zostawia człowieka z apetytem na więcej. "Ptak słońca" oferował dobry, choć może trochę przewidywalny plot-twist, "Problem z Cassandrą" również miał ciekawy fabułoskręt, choć już nie tak oczywisty, z "Kalendarza opowieści" ta październikowa spojrzała z niecodziennej perspektywy na legendę Dżinna z lampy, z chęcią przeczytałbym też kontynuację "O tym, jak markiz odzyskał swój płaszcz".

Mile widziane były wariacje już znanych tworów (choć nie będę zdradzał o jakich mowa, poza Holmesem oczywiście). Inne opowiadania i opowiastki były albo dziwne, albo nudnawe i nijakie, albo pretensjonalne, albo niezrozumiałe, albo najzwyczajniej w świecie nie dla mnie (oraz wszelkie kombinacje powyższych). Niektóre mogły mieć to "coś" w trakcie czytania, choć skoro teraz o nich nie pamiętam, to może wcale nie były takie wyjątkowe?

Ta książka to raczej poprawny sposób na rozpoczęcie przygody z twórczością Gaimana - w takim formacie każdy znajdzie coś, co przypadnie mu do gustu. Z chęcią przekonam się, jak pisarzynie temu wychodzą dłuższe formy.


A dla potomności zostawiam tytuły utworów, których nie znajdziecie w żadnym z trzech zbiorów z kolorowej serii Gaimana (teoretycznie, bo ich jeszcze nie odpakowałem i opierałem się na spisach treści dostępnych w internecie): "Ja, Cthulhu", "Prezent ślubny", "Mityczne stworzenia", "O tym, jak markiz odzyskał swój płaszcz", "Małpa i Dama". Niby niewiele, choć o aż trzech wspomniałem, więc nie jest źle.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #mag #neilgaiman

a64fdc76-9766-4f00-ac5d-0dde94fecce5

@Cerber108 No, tak myślałem, że na 800 stronach to coś oryginalnego wypadałoby dać

Byłem jednak ciekaw, czy jest więcej niż to co mi się rzuciło w oczy w tym wpisie: Dick (tak przypuszczam, przynajmniej po tytule), Lovecraft, Doyle.. "Małpa i Dama" też mi się z czymś kojarzy.

Generalnie Gaiman wydaje mi się przereklamowany, lepiej wypadają adaptacje niż jego pisanie, ale pewnie jestem mniejszościowej grupie czytelników

Ja zacząłem Gaimana od "Amerykańskich bogów". W sumie nie wiem co powiedzieć, pomysł fajny ale miejscami czyta się to tak jak opisujesz inne opowiadania z Twojej recenzji:

opowiadania i opowiastki były albo dziwne, albo nudnawe i nijakie, albo pretensjonalne, albo niezrozumiałe, albo najzwyczajniej w świecie nie dla mnie (oraz wszelkie kombinacje powyższych)


Nie wiem ile w tym wszystkim winy tłumacza a ile autora ale często mam wrażenie, czytając współczesnych, uznanych autorów, że jakoś tak pi⁎⁎⁎⁎lą bez swady i zaangażowania.

@Bublik nie no, Braiter raczej się zna na rzeczy. Myślę jednak, że to po prostu Gaiman jest mocno specyficzny. W przyszłym roku może strzelę "Bogów" właśnie i "Chłopaków" przy okazji i zobaczę, czy te bolączki są obecne w dłuższych tekstach.

Zaloguj się aby komentować

661 + 1 = 662


Tytuł: Rytmatysta

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

ISBN: 9788374808385

Liczba stron: 320

Ocena: 7/10


Kolejna pozycja od Sandersona, która z Cosmere nie ma nic wspólnego. Spodziewałem się tutaj klimatów bardziej współczesnych, gdzieś bliżej Nju Jorku. Z tym pierwszym pomyliłem się o cały wiek, z drugim trafiłem tylko orientacyjnie - cała geografia i historia są luźno inspirowane naszym światem.

Przechodząc do samej treści: czytało się to całkiem sprawnie i przyjemnie, momentami było jednaj ciut naiwnie i infantylnie. Tak jak na początku wydarzenia szły swoim raczej swobodnym tempem, tak pod koniec wszystko zaczęło pędzić jak student na pociąg. Na spokojnie książkę tę można by rozciągnąć o jakieś 50% (może nawet trochę więcej), aby następujące po sobie rewelacje w końcówce miały jednak trochę przestrzeni na odpowiednie wybrzmienie, a nie zasypywały czytelnika jedna po drugiej.

Dużą zaletą "Rytmatysty" jest wystepujący w nim system magiczny - na pozór prosty, pozwala jednak na ogromną swobodę działań. W przeważnie zrozumiały sposób ukazywały wszystko ilustracje na początku każdego rozdziału.

Lekturę tej pozycji jak najbardziej polecam, sam z chęcią przeczytam kontynuację, jeżeli Brandon znajdzie czas na jej napisanie między setką swoich innych serii. Przy odrobinie starania i lawirowania mógłby z tego być drugi Potter.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #brandonsanderson #mag

3b7378c7-abb0-48a9-83ab-ad9d94538a34

Zaloguj się aby komentować

642 + 1 = 643


Tytuł: Mroczna Wieża IV.V: Wiatr przez dziurkę od klucza

Autor: Stephen King

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Albatros

ISBN: 9788379855902

Liczba stron: 320

Ocena: 5/10


W tym przypadku King dał popis w jaki sposób sprzedać cokolwiek pod przykrywką znanej nazwy. Akcji dziejącej się w - nazwijmy to - głównej osi czasowej jest kilkadziesiąt stron, połowa natomiast to retrospekcja, a druga - opowieść w tej retrospekcji. Mamy więc tu jakąś literacką formę incepcji.

Z jednej strony - o dziwo nie czytało się źle, z drugiej - to było właściwie nikomu niepotrzebne. Książka ta co najwyżej w zupełnie minimalnym stopniu poszerzała wiedzę o świecie tego cyklu, to tyle.

Podsumowując: wcale zła pozycja, w ogóle Mroczna Wieża.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #stephenking #wydawnictwoalbatros

2c90ac0b-6a53-4b8c-9a20-5fac0a29162b

@Cerber108 pamiętam pierwsze bodajże wydanie "Wiatru" jak wyszło - Albatros tak nie wiedział jak ją traktować, że wydał ją w miękkiej oprawie i większym formacie niż ówczesne wydania Mrocznej Wieży XD ale tak jak piszesz, nikomu w sumie niepotrzebna część - no chyba że się jest wielkim fanem całego cyklu; ja nie byłem więc raz przeczytałem i mi starczy XD

Zaloguj się aby komentować

633 + 1 = 634


Tytuł: Mroczna Wieża VII: Mroczna Wieża

Autor: Stephen King

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Albatros

ISBN: 9788379855896

Liczba stron: 762

Ocena: 6/10


Książka wieńcząca cykl Mrocznej Wieży była zdecydowanie zbyt rozwleczona; szczerze powiedziawszy dla mnie gorsze były tylko "Ziemie jałowe". Ten tom ratuje w głównej mierze powrót najlepszej postaci drugoplanowej (kto wie, ten wie). Elementy Deus ex machina są trochę zbyt częste i oczywiste (choć zdaję sobie sprawę, że taki był ich zamysł). Cały pobyt w Jądrze gromu wydawał się doczepiony na siłę - byle tylko naklepać objętości. Wątki kilku postaci zostały potraktowane po macoszemu, jedna z nich w późnej cześci książki nie zachowywała się zbyt zgodnie ze swoim charakterem - a była w pełni władz umysłowych (w tym cyklu trzeba to podkreślić). Sekwencja końcowa również wydawała się bez polotu; poza tym brakowało jej patosu lub jakiejkolwiek formy epickości, której można sie było po niej spodziewać. Samo zakończenie niezbyt odkrywcze, leniwe nawet, że tak powiem.

Teraz ktoś może napisać: dajesz 6, a mówisz, że gorsze były "Ziemie jałowe", tym z kolei wręczyłeś 7. Już wyjaśniam: 3 część była może nie tyle gorsza, co bardziej zwyczajna i nijaka (co w tak niecodziennej serii można uznać za wadę?). 7 natomiast kilka rzeczy robi po prostu słabo, miast zwyczajnie lub normalnie (dziwne słowo wobec Mrocznej Wieży). Trochę pokrętne rozumowanie, więc kończę wywód, by dalej się nie pogrążać.

Przechodząc teraz do polecajki w odniesieniu do całego cyklu. Nie mogę powiedzieć czy to dobry sposób na zaczęcie przygody z Kingiem, gdyż była to moja pierwsza styczność z tym autorem. Wobec szeroko pojętej fantastyki natomiast lepiej chyba zostawić ją sobie na później, jako powiew świeżości/inności po bardziej typowych seriach fantasy, gdyż tutaj jednak mamy niespotykany (przynajmniej póki co przeze mnie) nigdzie indziej misz-masz wielu, pozornie niekompatybilnych elementów, które King złożył w pewną całość.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #stephenking #wydawnictwoalbatros

9cd1d641-e507-4be5-a843-c6f3eb95f460

@Cerber108 czytałem twoje recenzje Mrocznej Wieży po tym jak ci odradzałem czytanie i jakaś taka złośliwa satysfakcja mnie dopadła, że zacząłeś patrzeć na nią, może nie moimi oczyma ale trochę bardziej z mojej perspektywy xd


Generalnie zaś od samego Kinga głównie polecam jego starsze książki i to raczej krótsze formy a nie dłuższe. Bo niestety w dłuższych tekstach wszędzie ma te same problemy z laniem wody i niespójnościami.


No i Mroczna Wieża to King w pigułce, ja czytałem serie jak sporo miałem z nim doczynienia i część pomysłów brzmiała jakbym gdzieś już to czytał, pewnie stąd miałem bardziej odmienne wrażenie. Sam tak miałem, że do 3 części było spoko, od 4 szala zaczęła się przechylać.


Teraz pewnie masz Kinga przedawkowanego ale jego starsze zbiory opowiadań spokojnie polecam.

@DiscoKhan z przedawkowaniem masz rację, za coś innego od niego za szybko się nie zabiorę (poza tym nawet nic nie jest kupione). Jak już do tego dojdzie, to jednak przeprowadzę mocną selekcję. King nie należy raczej do autorów, od których chciałbym wszystko przeczytać. Jak dla mnie pierwsze 3 części dopiero wprowadzały elementy świata przedstawionego, peak był w 4, a 5 i połowa 6 miały wszystko fajnie rozwinięte. Później zaczęło się to bezowocne pieprzenie o Mordredzie i ogólne przynudzanie.

@Cerber108 przeczytałem wszystkie tomy mrocznej wieży, z każdym kolejnym miałem nadzieję że w tym tomie w końcu będzie więcej akcji mniej lania wody. Po przeczytaniu ostatniego stwierdziłem że całość historii dałoby się zmniejszyć do 200 stron...

Zaloguj się aby komentować

621 + 1 = 622


Tytuł: Mroczna Wieża VI: Pieśń Susannah

Autor: Stephen King

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Albatros

ISBN: 9788379855889

Liczba stron: 464

Ocena: 8/10


Kolejna dobra pozycja w cyklu, zauważam identyczną prawidłowość jak przy Potterze (mianowicie, że od czwartej łącznie zaczęło się robić faktycznie ciekawie).

Pomimo niewielkiej objętości dzieję się dużo i gesto, nowe postacie poboczne są chyba najmocniejszym elementem tej części, coraz więcej klocków wchodzi na swoje miejsce, a pewne rozwiązanie zastosowane przez autora było zabiegiem bardzo interesującym - no po prostu dobra książka.

Niestety jednak, tak jak przy drugim tomie, całościowy odbiór psuje wszystko, co kręci się wokół Susannah, głównie całe to spuszczanie się nad "chłopczykiem". Tak jak w "Powołaniu" irytowało mnie zachowanie Detty rodem z rynsztoka, tak tutaj Mia z klapkami na oczach doprowadzała mnie już w pewnych momentach do szału.

Za wspomniane postaci (a konkretniej postać) wlatuje 8, bez niej byłoby 7.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #stephenking #wydawnictwoalbatros

6ef67b75-3cc2-4d01-899a-7a71562b52dd

@Cerber108 tak w skrócie, o czym jest seria mrocznej wieży w jakim settingu osadzona? Zauważyłem, że wysokie oceny jej dajesz.

@Budo trochę czegoś w stylu dziekiego zachodu, trochę obszarów jakby post-apo, oraz Nowy York w różnych okresach XX wieku. A o czym jest? Szczerze powiedziawszy ciężko to określić, King wędruje w różne klimaty, eksploruje odmienne tematy i prezentuje ciekawe postacie. W kilku słowach: próby dotarcia do tytułowej Wieży, a w międzyczasie zajmowanie się absolutnie wszystkim, a także działaniami, które mają w ogóle umożliwić dojście do celu.

Zaloguj się aby komentować

613 + 1 = 614


Tytuł: Mroczna Wieża V: Wilki z Calla

Autor: Stephen King

Wydawnictwo: Albatros

ISBN: 9788379855872

Liczba stron: 704

Ocena: 8/10


Ponownie lektura lepsza niż gorsza. Poznajemy całkiem sporo nowych osób, kilka bardziej istotnych, tło przeżyć jednej z nich jest całkiem interesujące. W tej książce każdy z każdym gra w podchody, niektóre elementy tajemnicy są oczywiste, innych nie dałem rady odgadnąć do samego końca.

Generalnie trzeba przyznać, że w części tej dzieje się całkiem sporo, otrzymujemy też kolejne strzępki informacji o głównych bohaterach. W tym wypadku zakończenie nie jest dziwaczne, więc tyle dobrego.

Nie mam ostatnimi czasy weny do zamieszczania wpisów, ale ten tom jest zdecydowanie z tego lepszego spektrum cyklu.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #stephenking #wydawnictwoalbatros

4b432719-d1da-496c-95bb-768586a13d93

Zaloguj się aby komentować

606 + 1 = 607


Tytuł: Mroczna Wieża IV: Czarnoksiężnik i Kryształ

Autor: Stephen King

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Albatros

ISBN: 9788379855865

Liczba stron: 752

Ocena: 8/10


Póki co najlepsza, naturalnie w mojej opinii, część. Pomimo faktu bycia praktycznie w całości prequelem i posiadania niewielu elementów bezpośrednio związanych z główną osią fabularną, czytało mi się ją z największym zainteresowaniem z dotychczasowych tomów.

Mamy sporo różnych i charakterystycznych postaci, dużo ich motywacji, kilka odmiennych, a jednak przeplatających się, wątków. Nawet jeśli orientacyjnie wiemy jak zakończy się ta opowieść, ciekawi nas ciąg wydarzeń jaki do niego doprowadził oraz co działo się pomiędzy. Historia ta pozwala także czytelnikowi dowiedzieć się, czemu "obecny" Roland jest osobą taką, a nie inną.

Naturalnie na zakończenie autor zaserwował łyżkę dziegciu w postaci kilku wydarzeń zupełnie z czapy, byle tylko w jakiś sposób ten tom zakończyć i utworzyć nawiązanie do głównego wątku.

Właściwie nie mam już nic do dodania; w szczegóły nie wchodzę, by nie psuć w żadnym stopniu lektury innym. Książka jest zwyczajnie spoko.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #stephenking #wydawnictwoalbatros

62781545-aa94-4825-8f83-c4b59538b0e4

Zaloguj się aby komentować

600 + 1 = 601


Tytuł: Mroczna Wieża III: Ziemie Jałowe

Autor: Stephen King

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Albatros

ISBN: 9788379855858

Liczba stron: 560

Ocena: 7/10


Po prawdzie nie ma się nad czym rozwodzić. Historia idzie dalej, tak samo bohaterowie, dzieją się coraz to dziwniejsze rzeczy. Lektura przebiega w dalszym ciągu stosunkowo sprawnie. Na plus porąbana postać Blaine'a. Zauważyłem także pewną prawidłowość: póki co w każdym z tomów ktoś popuścił w pantalony. Tak więc jeśli w późniejszych częściach taki moment nie nastąpi, to wniosek nasuwa się sam: nie mamy do czynienia z Mroczną w Wieżą, tylko z jakąś marną imitacją. Żartuję.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #stephenking #wydawnictwoalbatros

84abccdd-d139-4567-b27f-e2f43acdaffd

Zaloguj się aby komentować

584 + 1 = 585


Tytuł: Mroczna Wieża II: Powołanie Trójki

Autor: Stephen King

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Albatros

ISBN: 9788379852512

Liczba stron: 448

Ocena: 7/10


Najzwyczajniej w świecie poprawna kontynuacja. Wątek pierwszego "gościa" był jak najbardziej przyjemny i z ciekawością przerzucałem kolejne strony.

W przypadku drugiego "przybysza" w pewnym momencie przekroczona została masa krytyczna powtarzalnego, prostackiego bluzgania i mieszania z błotem; postać sama w sobie jakoś niezbyt mnie do siebie przekonuje. Fregment z trzecim "klientem" przywrócił historię na ciekawsze tory, a poza tym wprowadził do niej niezłego mętliku, nad ktorego konsekwencjami muszę jeszcze chwilę pomyśleć, choć trzecia część już na poczatku wiele wyjaśnia.

W mojej opinii rozdział poświęcony drugiej postaci miejscami jest irytujący jak cholera i szkodzi tej książce. Gdyby go przebudować, odbiór byłby znacznie przyjemniejszy.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #stephenking #wydawnictwoalbatros

45aea0aa-cbed-46d2-b243-0b28c0ed7b08

Zaloguj się aby komentować

581 + 1 = 582


Tytuł: Mroczna Wieża I: Roland

Autor: Stephen King

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Albatros

ISBN: 9788382154962

Liczba stron: 320

Ocena: 7/10


Raczej poprawny początek wielkiej historii Rolanda. Na pierwszy rzut oka podoba mi się postać głównego bohatera złodupca strzelca, który jednak nie jest niepokonany. Ciekawi mnie jak rozwinie się jego osoba w kolejnych tomach. To samo tyczy się wszystkiego co nie należy do "centralnego" świata. Jeżeli cały cykl przypadnie mi do gustu, to z chęcią zrobię w odległej przyszłości kolejne podejście wzbogacone o lekturę innych powiązanych książek Stefana Króla. Ogólnie autor nie ma zahamowań przed opisywaniem rzeczy, które zwykle opisywane nie są, a i tak czuję, że to dopiero początek ostrej jazdy. Jest to miła odmiana, po miłej (przynajmniej na początku) odmianie, którą była naturalnie świętoszkowatość Ziemiomorza.

Generalną polecajkę strzelę zapewne na końcu całego cyklu (przy części 7 lub 4.5, gdyż ją zostawiłem na deser, wg daty wydania), tak jak to miało miejsce w przypadku Pottera. Póki co jestem dobrej myśli.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #stephenking #wydawnictwoalbatros

71cf5cd9-316d-4bc0-900d-7f43449ec97c

@Cerber108 Długich dni i przyjemnych nocy z ka-tet

Mi również najbardziej podobała się 4 część "Czarnoksiężnik i kryształ". Polecam przeczytać wszystkie części

Przeczytałem dwie pierwsze części, ale, nawet jako fan Kinga, od trzeciej poczułem niesamowite znużenie, i jak rzadko, przerwałem. Próbowałem wrócić kilka razy, ale jak poznałem zakończenie, zrozumiałem, że ta udręka nie ma sensu.


Powody:


- jęczenie, narzekanie narratora. Nie wprost. Realizowane przez ciągłe wizje upadku, katastrofy, lopatologiczne wrzucanie poczucia beznadziei. Każda akcja bohaterów, każda sytuacja przedstawiana z punktu widzenia postaci, która wie, że się nie uda, albo uda za jakąś wielką cenę.


- Rolandowy światopogląd to kalka z Josepha Conrada, ale zarazem tak tępo zrealizowana... Rozumiem, że można być fatalista, nużac się w poczuciu winy, ale jak jednocześnie można być tak niezdolnym do wyciągania wniosków? Roland czuje się winny dosłownie wszystkiego, z lubością wspomina swoje fejle, a potem popełnia kolejne.


- podróż bohaterów to podróż przez pokój dziecka i potem nastolatka zasłany zepsutymi zabawkami. Mamy tu chorych psychicznie koleżków, zepsuta ciufcie, siostrę uzależniona od narkotyków, wiecznie nieobecnych ale ciągle wymagających rodziców, wszystkie szkolne problemy czasu dojrzewania...

Pomysł genialny, tylko oglądamy to oczami dziadka, który ciągle podkreśla, że wszystko się źle kończyło.


Mógłbym tak długo... ale ten naiwny amerykański symbolizm (np. jeden bandycki kult wygrywa z całym królestwem, zly gosc z pokręcona agenda do tego stopnia, że King napisał takie zakończenie, a nie inne) i wszechobecne ka-to i ka-tamto... po prostu zbyt duża dawka tego.


Ale jeśli Ci się spodoba, to polecam Hemingwayaa i Conrada. Moim zdaniem fajniejsi.

@Cerber108 fenomenalna seria! Bardzo polecam przeczytać wszystko "na jeden raz". Jest bardzo dużo odniesień pomiędzy książkami, które można nie zauważyć jeżeli nie będziesz na świeżo z historią.

@Cerber108 


Świat Dysku to tak naprawdę kilka serii. A skoro nie dało się Ciebie zniechęcić do Dark Tower, to polecę jeszcze lektury komplementujące cykl:

Talisman, King + Peter Straub

Black House, King + Straub - sequel do Talisman

The Stand, King

IT, King

Insomnia, King

Zaloguj się aby komentować

579 + 1 = 580


Tytuł: Urządzenie centauryjskie

Autor: Michael John Harrison

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

ISBN: 9788367023153

Liczba stron: 208

Ocena: 8/10


Pamiętam, że na jakichś forach wielu czytelników nadawało tej książce miano bełkotu totalnego i pozycji pisanej na srogim grzybkowym tripie; ponoć nawet sam autor dziwił się powstaniu pewnej formy kultowości wokół tego tytułu. Z tymi grzybami mogę się nawet zgodzić, ale nie z aż tak surowymi ocenami.

Owszem, akcja często pędzi na złamanie karku; w istocie dzieje się na tyle dużo, że zapewne znaleźliby się tacy, co daliby rozciągnąć tę książkę do trylogii. Bezapelacyjnym plusem tej pozycji są zapadające w pamięć postacie, co na niewiele ponad dwustu stronach jest w mojej opinii niezłym wyczynem. W tym aspekcie porównałbym ją do Life is Strange, które jest grą króciutką, a pamiętam z niej mrowie postaci. Przeciwieństwem literaturowym byłoby zeszłotygodniowe Ziemiomorze, gdzie pamiętam już tylko imiona trójki głównych bohaterów, a growym AC Valhalla - tam figur pobocznych jest na pęczki, a zapisała mi się w pamięci tylko pomniejsza królowa z pierwszego wątku terytorialnego i jeszcze może killa innych osóbek. Ta popkulturowa dygresja nie była może potrzebna, ale zawarłem ją dla kontekstu. Dodatkowo, książce nadają kolorytu doprawdy niecodzienne i miejscami szalone opisy, porównania oraz epitety, choć zapewne mogły one podpaść niektórym czytelnikom.

Generalnie książkę polecam dla każdego, najlepiej jednak podchodzić do niej z neutralnym nastawieniem i bez oczekieań. Ciężko mi ją jakoś sklasyfikować, poza tym w przypadku raczej negatywnego odbioru niewielka objętość ograniczy stratę czasu.


...a moje recki miały się charakteryzować zwięzłością...


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #artefakty #mag

6ac428ae-9e65-4fe5-9b45-be1094ae1ff8

@cotidiemorior haha, czyli jednak nie pomyliło mi się z inną, tak jak to wcześniej sądziłem. W swoim czasie przekonam się co on tam w UW nabazgrał.

Zaloguj się aby komentować

577 + 1 = 578


Tytuł: Ziemiomorze

Autor: Ursula K. Le Guin

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

ISBN: 9788378396659

Liczba stron: 944

Ocena: 6/10


Przyszła pora na klasykę pełną gębą, ale niestety - jak to zwykle bywa - nie wszystko wyszło idealnie.

Pewnym powiewem świeżości (przynajmniej w odniesieniu do mojej czytelniczej przygody) była niespieszność wydarzeń, wszechobecny spokój; jakieś stawki oczywiście istniały, ale nikt nie dostawał w związku z nimi małpiego rozumu, nie wiązały się też z epickimi pojedynkami i ogromnymi bitwami. Niemal wszyscy, nawet chłopki roztropki, prezentują sobą wyższy poziom niż większość współczesnych ludzi, a za wyjątkiem złych magów, władyków tyranów i braci pijaków wszyscy są nadzwyczajnie kulturalni.

Pod tym względem pierwsze trzy części czytało się po prostu dobrze, czwarta natomiast to zwyczajnie dramat obyczajowy w świecie fantasy, z piątej mało co pamiętam, bo już chciałem tę książkę skończyć, a szósta to zbiór opowiadań osadzonych chronologicznie w przedstawionym świecie - najbardziej podobało mi się chyba to o Wydrze.

Z jednej strony na plus wszystko to co wymieniłem wcześniej; z drugiej jednak w pewnym momencie człowieka dopada najzwyklejsza w świecie nuda - nie można przez 944 strony tylko spokojnie pleść i pleść, nie przypominam sobie żadnego wydarzenia, które wywołałoby we mnie zaskoczenie lub ekscytację. Dwa razy, czytając w pociągu, zdarzyło mi się niemal zasnąć.

Polecam dla ludzi lubiących niespieszne, spokojne do bólu opowieści, napisane ładnym językiem. Reszta, przyzwyczajona do innych cykli fantasy, może się rozczarować. Ja sam mam lwią ich część dopiero przed sobą, ale tak czy siak pod koniec solidnie się nudziłem i chciałem jak najszybciej tę pozycję skończyć.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #leguin

63b2dba9-b147-4757-a05c-f5af558326a0

Dokładnie tak, jak piszesz. Pierwsze 3 tomy to fantasy 10/10. Być może jedno z najlepszych ever.

Natomiast później ta opowieść nie ma już celu. Wszystko zostało zrobione i nie wiadomo po co akcja toczy się dalej

Czytając 4ty tom nie mogłem uwierzyć że kończy się tak bez sensu. Wierzyłem że coś stanie się w 5tym, później w 6tym... gdyby nie to że 3ci tom tak rozbudza oczekiwania (chyba lepsza historia niż we Władcy Pierścieni) to później nie byłoby tak wielkiego rozczarowania.

Zaloguj się aby komentować

560 + 1 = 561


Tytuł: Twierdza

Autor: F. Paul Wilson

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Vesper

ISBN: 9788377313473

Liczba stron: 436

Ocena: 4/10


Od razu ostrzegam, że nie obejdzie się bez spoilerów.

Miałem pewne oczekiwania wobec tej książki, głównie ze względu na okres II WŚ, no ale niestety nie zostały one spełnione. Początki, gdy nic się nie działo i trochę później, kiedy śmierć i paranormalność wkroczyły do akcji, były ok. Ciekawość wzbudziło też pojawienie się tajemniczego nieznajomego. Niestety w pewnym trudnym do określenia momencie wszystko zaczęło zajeżdżać tandetą: przedwieczni, potężne miecze, artefakty, cudowne uwięzienie pomimo swobodnego latania samopas przez eony. Tak po prawdzie jednak to wszystko najprawdopodobniej by mi nie przeszkadzało, gdyby bohaterowie nie byli infantylni i nie mieli dialogów oraz przemyśleń napisanych przez przedszkolaka oraz na dokładkę nie zmieniali swoich zachowań jak w kalejdoskopie. Parafrazując: "Coś tam jest. Nie! Nie mogę tak myśleć.", "Z całego serca życzę mu śmierci, zasłużył na to. Nie, to przecież mój ojciec!", "A czy... Milcz głupcze! Czy ty wiesz kim ja jestem. Mam nad tobą władzę.".

Ciężko mi polecić ten utwór, choć jeśli ktoś lubi zramociałe horrory to droga wolna.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #vesper #horror

67c57994-5611-488c-b893-b3311ea7cf01

Zaloguj się aby komentować

550 + 1 = 551


Tytuł: Koniec Wieczności

Autor: Isaac Asimov

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

ISBN: 9788381885904

Liczba stron: 264

Ocena: 7/10


Bez wstępu: pierwsza połowa książki nie była zbyt ciekawa, natomiast niemal dokładnie w środku akcja poważnie się zagęściła, a plot-twist gonił plot-twist. Mam słabość do wszelkich utworów z różnych dziedzin, które w jakiś sposób poruszają tematykę podróży w czasie. Lubię patrzeć, jak poszczególni autorzy podchodzą do tego zagadnienia oraz obserwować ich próby radzenia sobie z paradoksami i problemami, które czasem sami tworzą. Również inny motyw, związany właśnie z podróżami czasowymi, był niezmiernie ciekawym spojrzeniem na możliwość zmiany wydarzeń, ale nie zamierzam o nim pisać i psuć lektury innym czytelnikom. Ogólnie sam wiek książki (niemal 70 lat) pozwala spojrzeć z innej perspektywy nie tylko na ówczesne wyobrażenia na temat podróży w czasie, ale też po prostu na zagadnienia naukowe i technologiczne, gdzie szczytem w przenoszeniu danych była folia perforowana (co wywołuje naturalnie uśmieszek).

Polecam - szybko się czyta, druga połowa jest gęsta, oferuje bardzo ciekawe przemyślenia, o których nie chciałem pisać, no i oczywiście zawiera podróże w czasie.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #rebis #papierowywehikulczasu #asimov

f886ba38-2b1b-4927-a65d-2d8aa86f284a

Zaloguj się aby komentować

546 + 1 = 547


Tytuł: Rzeka Bogów

Autor: Ian McDonald

Wydawnictwo: MAG

ISBN: 9788374801546

Liczba stron: 528

Ocena: 6/10


Kolejna Uczta wyobraźni i znowu w azjatyckich klimatach (Indie). Muszę przyznać, że widzę tu sporo wspólnych mianowników z niedawno czytaną "Nakręcaną dziewczyną": zmodyfikowani ludzie, jeden z głównych bohaterów z tejże grupy stający się wrogiem publicznym numer 1, zagraniczni specjaliści chcący rozwiązać jakiś problem, przewrót polityczny, problemy z wodą; coś zapewne jeszcze by się znalazło.

Ogólnie dłużyła mi sìę ta książka, trochę ciężko się ją czytało, irytowało mnie pojawiające się okazjonalnie coś co miało chyba być wyrażeniem pośpiechu w stylu "dworzec pociąg dworzec pociąg" lub "szybko szybko szybko", bez przecinków. Po prostu podświadomie nie pasował mi ten zabieg. Największym problemem tej książki były częste, wręcz bełkotliwe, fragmenty, gdzie autor brnął w jakieś dziwne porównania i opisy, nie zapominając przypadkiem wspomnieć o tym, że komuś stanął, a laska ma fajne sutki. A szkoda, bo bohaterowie i ich historie są całkiem ok, choć nie podobało mi się zbytnio rozwiązanie kosmicznej tajemnicy. Śmieszne jeszcze jest to, że o istnieniu słowniczka dowiedziałem się 100 stron przed końcem. Nie mam w zwyczaju kartkować pierwszych i ostatnich 20 stron, więc mi umknął, a nie został wspomniany przy pierwszym dziwnym słowie tak jak miało to miejsce np. w Narrenturmie. Zdawanie sobie sprawy z jego istnienia być może w jakimś stopniu uczyniłoby lekturę przyjemniejszą.

Książkę umiarkowanie polecam, sama w sobie nie jest ona zła, po prostu cechuje się pewnymi elementami, które utrudniają odbiór. Tak to wiadomo: Indie, sztuczna inteligencja, polityka, lojalność, przetrwanie.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #mag #ucztawyobrazni

a094d6a0-1830-4a71-b9c7-6380ced0cb5b

Zaloguj się aby komentować

540 + 1 = 541


Tytuł: Poławiacz

Autor: John Langan

Kategoria: horror

Wydawnictwo: MAG

ISBN: 9788377314173

Liczba stron: 344

Ocena: 7/10


Spodziewałem się po tej książce czegoś innego. Czemu? Nie mam w zwyczaju czytać blurbów, chyba że faktycznie zastanawiam się nad zakupem danej pozycji, a nie ląduje ona w koszyku bez mrugnięcia okiem. Zwykle więc to co wiem o danej książce pochodzi z sugerowania się tytułem i okładką oraz wszelkimi wpisami tu, na Katedrze i innych podobnych portalach. Tutaj, krótko mówiąc, spodziewałem się opowieści o złamanym człowieku, jego nowo poznanym towarzyszu i kojącym działaniu moczenia kija. Dostałem jednak opowieść grozy (czego ja się właściwie spodziewałem po Vesperze?), gdzie wędkowanie stanowi niezmiernie istotny element.

Autor ma całkiem przyjemny styl, bardzo pobobały mi się porównania i metafory, nawet takiemu żółtodziobowi jak ja udało się wychwycić pewne nawiązanie, za to momentami szyk zdania był dziwaczny i niezrozumiały, co wymagało ponownego przeczytania. Samo opowiadanie w barze, pomimo swojej wagi dla fabuły, było wg mnie zbyt długie i zaburzyło odbiór dziejącej się w teraźniejszości części utworu. Związany z nim jest też mój spory zarzut: ludzie w tym wspomnieniu na widok rzeczy strasznych i absolutnie niewytłumaczalnych reagują zaledwie chwilowym krzykiem, a gdy zaczyna stanowić zagrożenie, to właściwie przez dłuższy czas nic nie robią. Ten brak powszechnej paniki oraz nagonki w celu pozbycia się stracha wydawał mi się dziwny.

Książkę polecam, bo wymienione wady są raczej bardzo specyficzne i nie czynią z niej aczytalnej papki. Z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom Lovecrafta.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #vesper #horror

68fe20b6-bd2a-481a-aaa0-37264ed7482d

Zaloguj się aby komentować