Zdjęcie w tle

Cerber108

Osobistość
  • 199wpisy
  • 1018komentarzy

132 + 1 = 133


Tytuł: Piknik na skraju drogi i inne utwory

Autor: Arkadij Strugacki, Boris Strugacki

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

ISBN: 9788381693776

Liczba stron: 928

Ocena: 9/10


Świetny zbiór, po którym nic a nic nie widać ponad 50 lat na karku (poza jedną pozycją, ale niewiele jej brakuje). Kolejność zawarcia utworów w książce jest identyczna z moim ich rankingiem tj. "Piknik na skraju drogi", "Poniedziałek zaczyna się w sobotę", "Trudno być bogiem", "Miliard lat przed końcem świata" i "Ślimak na zboczu".

W pierwszym tekście otrzymaliśmy bardzo ciekawie nakreślony świat i sytuację panującą na niewielkim, acz interesującym obszarze, atmosfera jest adekwatna do wydarzeń, nad przemyśleniami postaci można przystanąć i samemu się zastanowić (choć to raczej pozytywna przypadłość całego tego omnibusu, doprawdy), a tłumaczenie jest najwyższych lotów - dialogi są swobodne i takie, jak moglibyśmy sobie wyobrazić w konkretnym przypadku; to a tłumaczenie "Dziecka Rosemary" to niemal niebo a ziemia. Z chęcią przeczytałbym znacznie więcej o perypetiach kolejnych śmiałków. Oglądałem swego czasu gameplay Stalkerów, ale to nie to samo. Trzeba będzie nadrobić filmowego "Stalkera", a komputerowe ogarnąć samemu po hipotetycznym położeniu łap na porządniejszym blaszaku (nie spieszy mi się).

"Poniedziałek" jest własciwie na równi z "Piknikiem", choć dzięki innym elementom. Spokojny początek, niespieszne wprowadzenie i wreszcie ostateczny mariaż abstrakcji z absurdem, paradoksalnie z domieszką przesadzonej wręcz powagi. Czytanie tego sprawiało mi nieskrywaną radochę, a jeden z wątków przyprawił o ból głowy (w znaczeniu takim, jakie lubię). W pewnym sensie porównałbym to do wypaczonej, radzieckiej wersji "Control". Nawet jedna postać - choć w utworze ostatnim, a nie tym - nazywała się "Achti", istniał tam również wręcz mityczny, niezbywalny "Zarząd". To już jednak zapewne nadinterpretacji z mojej strony.

O trzecim tekście nie będę wiele pisał, bo głowny twist jest głęboko połączony z przedstawianiem wydarzeń. Na początku byłem trochę zagubiony, ale z czasem było już lepiej. Mnóstwo jest tu wcześniej wspomnianych przemyśleń, zwłaszcza o naturze człowieka i są one jak najbardziej na miejscu w kontekście do świata przedstawionego.

O "Miliardzie" również nie będe się rozpisywał, ale nie ze względu na spoilery, a po prostu przez brak czegoś konkretniejszego do opisania. Fabuła jest ciekawa, tajemnica też, chemia miedzy postaciami działa i reaguje, ale w ostatecznym rozrachunku brakuje tutaj jakiegoś nieokreślonego pierwiastka.

Ostatnia część podobała mi się najmniej. Zbyt mocno zaznaczało swoją obecność gadanie o niczym i operowanie dziwnością, ale niestety nie tą rodem z "Poniedziałku". Nie mam pojęcia jakie było przeznaczenie masy przedstawionych tutaj rzeczy - czy miały jakieś drugie dno, czy coś reprezentowały? Generalnie same podstawy są na miejscu, ale realizacja zupełnie nie przypadła mi do gustu.

Wcale nie dziwi mnie, że autorów zalicza się do kanonu, klasyki itp. itd. Owy omnibus jest tego świetnym potwierdzeniem, pod płaszczem ciekawych wydarzeń przemycając dosyć uniwersalne przemyślenia i pytania. Każdego zachęcam do lektury, zwłaszcza przynajmniej dwóch pierwszych tekstów.


Ale się rozpisałem... a na początku, w założeniu, moje wpisy miały być krótkie i zwięzłe.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #proszynski #strugaccy #ksiazkicerbera

ac73ac5e-1093-44b9-a96d-7fa1cb9267ca

Grałem kiedyś w grę "Trudno być bogiem", taki hack'n'slash. Gra dopisywała nie depresyjne zakończenie do opowiadania.

@Cerber108 A ja zakończyłem na wstępie drugiej powieści. Łapanie na stopa wydało mi się tak mało ciekawe.

Ale ok! Może jednak wrócę i dokończę

Zaloguj się aby komentować

100 + 1 = 101


Tytuł: Dziecko Rosemary

Autor: Ira Levin

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Vesper

ISBN: 9788377313725

Liczba stron: 308

Ocena: 5/10


Kolejny klasyczny horror ze stajni Vespera i niestety kolejne rozczarowanie. Bodaj największą wadą są sztuczne dialogi mające więcej wspólnego z paradokumentami niż zwyczajną ludzką komunikacją. Nie wiem jak znacząca w tym zasługa tłumacza, ale z patriotycznego obowiązku wyrażam nadzieję, że jak najmniejsza.

Rosnące napięcie jest na swoim miejscu, oczywiste do bólu poszlaki także, irracjonalnie zachowująca się bohaterka również. Zwłaszcza to ostatnie było dosyć irytujące, by finalnie na ostatnich stronach osiągnąć apogeum, na które mogłem zareagować jedynie przewróceniem oczu.

Sam rdzeń ksiązki jest w porządku, ale opisane powyżej elementy czynią z niej pozycję po prostu mierną w odbiorze. Właściwie jej najbardziej (i w sumie jedyny) wartościowy element to ukazanie gry pozorów i oczekiwań w relacjach międzyludzkich. W swoim czasie z pewnością odcisnęła piętno na gatunku, ale dziś przeszłaby bez echa. Do przeczytania raczej z kronikarskiego obowiązku dla fana horroru (którym póki co nie mogę się nazwać, nie po tylu słabych pozycjach).


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #vesper #horror #ksiazkicerbera

fc3e1d43-71bc-48d7-8137-aaa32d0847a2

Zaloguj się aby komentować

95 + 1 = 96


Tytuł: Okruchy jadeitu. Szlifierz z Janloonu

Autor: Fonda Lee

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG 

ISBN: 9788367793377

Liczba stron: 224

Ocena: 7/10


Ot, typowy wręcz zbiór opowiadań w połowie traktujący o przeszłości najważniejszej czwórki z pierwotnie najmłodszego pokolenia, a w drugiej połowie zawierający odrębną od głównego nurtu historię. Te o młodości przedstawiały istotne wydarzenia z życia bohaterów, które w głównym cyklu był nieraz wspominane, a niekoniecznie zgłębiane. Najlepszy jednak był właśnie ten osobny tekst - zawierał niejednoznaczną tajemnicę, napięcie, kilka niezłych scen i dosyć satysfakcjonujące zakończenie.

Krótko mowiąc przyjemny mini-powrót do mniej skomplikowanych czasów ze świata przedstawionego.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #mag #fondalee #ksiazkicerbera

8fcca556-3c76-436a-8eb7-9c772e4c30a1

Zaloguj się aby komentować

83 + 1 = 84


Tytuł: Dziedzictwo Jadeitu

Autor: Fonda Lee

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

ISBN: 9788367793247

Liczba stron: 784

Ocena: 8/10


Co do tej części mam odrobinę mieszane uczucia. Z jednej strony autorka przeczytała chyba mój poprzedni wpis, bo tym razem upływ czasu faktycznie da się odczuć i w istocie ma znaczenie. Z drugiej jednak czuć lekkie zmęczenie materiałem, gdzie problemy po prostu nie chcą przestać się pojawiać i czasem wydaje się, jakby główna rodzinka celowo ich szukała. Z trzeciej poprzedni zarzut schodzi na dalszy plan, gdyż Lee znowu nie zawodzi w kwestii rozwoju i relacji postaci oraz ich reakcji na wydarzenia, które - jak już pisałem przy poprzedniej książce - czesto opierają się na wymyślonej przeze mnie zasadzie "oczekujesz jednego, przewidujesz drugie, dostajesz trzecie", która działa. Autorka nie bawi się w sentymenty i praktycznie niczego nie można być pewnym. Przez sporą część lektury miałem w głowie ocenę 7/10, głównie ze względu na zarzut nr 2, aczkolwiek pod koniec książki silna była obecność melancholii i była to melancholia dobrze zrealizowana, co przechyliło szalę.

Generalnie seria jak najbardziej godna polecenia. System zależności klanowo-klasowych, który w takiej postaci w fantastyce pojawia się raczej rzadko (sam jeszcze nie spotkałem), wraz z jego - z naszej perspektywy - brutalnymi i być może czasem niesprawiedliwymi, czasem honorowymi mechanizmami stanowi wartościową odskocznię od typowych zależności typu: król - szef włości, kmietek - szef wioski. Również połączenie elementarnej magii i nowoczesności lat na oko 2000 (lub ciut wcześniejszych) stanowi niecodzienną mieszankę.

Ze swojej strony polecam.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #mag #fondalee #ksiazkicerbera

e8a29e0c-d44e-40d8-a020-bac2c9dc08f9

Zaloguj się aby komentować

53 + 1 = 54


Tytuł: Wojna o Jadeit

Autor: Fonda Lee

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG 

ISBN: 9788367793025

Liczba stron: 656

Ocena: 8/10


Solidna kontynuacja solidnej książki, rozpoczynająca się kilka miesięcy później. Na samym początku przyznam od razu, że w cyklu tym w ogóle nie czuć upływu czasu. Od początku "Miasta" do końca "Wojny" mija ok. 5 lat, ludzie, miasto i sytuacja na świecie się zmieniają, ale dłuższe fragmenty czasu to tylko liczby - po prostu jest chyba za mało opisów, które bardziej uzmysłowiłyby mijające miesiące i lata.

Autorka często bawi się oczekiwaniami czytelników (choć raczej powinienem mowić za siebie) i w miejscach, w których teoretycznie powinienem spodziewać sie jednej rzeczy oczekiwałem drugiej, a w ostatecznym rozrachunku dostawałem trzecią. W tej konkretnej książce miało to miejsce kilka razy i często napięcie towarzyszące dokonywaniu przez bohaterów niemożliwych decyzji było wręcz namacalne.

W tej lekturze niezmiernie podoba mi się ukazanie labiryntu zależności i oczekiwań wszystkich wobec każdego, paskudności i podłości tychże w okolicznościach zmieniających się jak w kalejdoskopie, gdzie koniec końców nikt nie będzie w pełni zadowolony, a już na pewno zwycięski.

Z każdym rozdziałem teatr działań poszerza się, a stawka - choć zabrzmi to sztampowo - rośnie.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #mag #fondalee #ksiazkicerbera

4b8f52fb-0eef-42c8-a75a-d7f363deb63a

Zaloguj się aby komentować

28 + 1 = 29


Tytuł: Miasto Jadeitu

Autor: Fonda Lee

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG 

ISBN: 9788367353427

Liczba stron: 544

Ocena: 8/10


Na początek roku wybrałem coś trochę nowszego i bardziej niekonwencjonalnego (tj. ani typowe fantasy, ani scifi). Na początku miałem pewne obawy wobec podobieństwa imion i nazwisk postaci wszelakich, ale na szczęście szybko się do nich przyzwyczaja i odróżnia.

A jak już przy postaciach jestem, to powiem, że mają one swoje określone cechy, motywacje, przemyślenia, ale też wady i słabości (co jest oczywiście plusem - ile można obcować z idealnymi lub zero-jedynkowymi bohaterami). Rozwój fabuły śledzimy z perspektywy kilku person, a sporadycznie także z ogólnego, bezosobowego punktu widzenia.

Zaletą książki jest bogate i dosyć wiarygodne zaplecze świata przedstawionego w postaci geografii, historii, mitologii i polityki, które z pewnością zostanie rozwinięte w kolejnych częściach. Prymitywny (w słownikowym, nie negatywnym tego słowa znaczeniu) jest hierarchiczny system zależności społecznych w całym tytułowym mieście. Niby proste rozwiązanie, ale paradoksalnie dodaje tej pozycji kolorytu poprzez ukazanie starych systemów w nowoczesnym świecie.

Do przeczytania, jeżeli szukacie połączenia azjatyckich klimatów, obecności podręcznikowo wręcz elementarnej magii we współczesnym świecie i wojny w quasi-gangsterskim, quasi-klanowym półświatku.


I w sumia dodaję własny tag, bo czemu nie? Póki co chcę mieć wszystkie wpisy dostępne pod jednym kliknięciem, a później może i coś innego z tego wyniknie, kto wie?


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #mag #fondalee #ksiazkicerbera

85e14e96-bfb2-4437-8da3-edc646123199

Zaloguj się aby komentować

I z mojej strony również wchodzi czytelnicze podsumowanie zeszłego roku. W sumie podołałem 73 pozycjom, w tym 10 komiksom. Suma sumarum wyszło tego 34388 stron. Dominował MAG (18 książek), za nim ex aequo Vesper, Rebis i Panini z 10, a potem Albatros z 8 Mrocznymi Wieżami. Na równi z Marvelem czytałem również komiksy z Awatara (tego od żywiołów, a nie smerfów), ale nie uwzględniłem ich niżej, bo posiadam je niestety cyfrowo. Ogólnie był to bardzo różnorodny pod względem lektur rok, zwłaszcza względem 2022, gdzie przeczytałem 28 książek, wszystkie od Fabryki Słów (brrr, na szczęście to już za mną), oraz najbardziej intensywny, bo na drugim miejscu jest 2020 z 29 przeczytanimi pozycjami (tu z kolei było calusienkie Uniwersum Metro). A poniżej lista wszystkiego com przeczytał w roku minionym:


STYCZEŃ

1. Outpost 2

2. Witamy w Rosji

3. Apostata

4. Wyspa skarbów

5. Migawka

6. Legion: Wiele żywotów Stephena Leedsa

7. Coś

8. Całopalenie

9. Psychoza

10. Aukcjoner

11. Manuskrypt

LUTY

12. Avengers kontra Ultron

13. Strażnicy Galaktyki kontra Thanos

14. Deadpool kontra Deadpool

15. X-Men kontra Magneto

16. Spider-Man kontra Mysterio

17. Wolverine kontra Sabretooth

18. Venom kontra Spider-Man

19. Thor kontra Loki

20. Kapitan Ameryka kontra Red-Skull

21. Iron-Man kontra Whiplash

22. Pan Ciemności

MARZEC

23. Poklatkowa rewolucja

24. Kroniki Czarnej Kompanii

25. Księgi Południa

26. Powrót Czarnej Kompanii

KWIECIEŃ

27. Zagłada Czarnej Kompanii

28. Port Cieni

29. Drood

30. Machina dziejów. Spisek Maga

MAJ

31. Narrenturm

32. Boży bojownicy

33. Lux perpetua

34. Mapa wnętrza

35. Wieczna wojna

36. Wieczna wolność

37. Opowieści o Ojczyźnie

CZERWIEC

38. Kamień Filozoficzny

39. Komnata Tajemnic

40. Więzień Azkabanu

41. Czara Ognia

42. Zakon Feniksa

LIPIEC

43. Książe Półkrwi

44. Insygnia Śmierci

45. Adwokat diabła

46. Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze

47. Czekanie na smoka

SIERPIEŃ

48. Ziemia trwa

49. 7EW

50. Nakręcana dziewczyna. Pompa nr sześć

51. Obcy w obcym kraju

52. Objawicielka

WRZESIEŃ

53. Poławiacz

54. Rzeka bogów

55. Koniec Wieczności

56. Twierdza

57. Ziemiomorze

PAŹDZIERNIK

58. Urządzenie centauryjskie

59. Roland

60. Powołanie trójki

61. Ziemie jałowe

62. Czarnoksiężnik i kryształ

63. Wilki z Calla

LISTOPAD

64. Pieśn Susannah

65. Mroczna wieża

66. Wiatr przez dziurkę od klucza

67. Rytmatysta

68. Utwory wybrane (Gaiman)

GRUDZIEŃ

69. Wampirze cesarstwo

70. Córka żelaznego smoka. Smoki Babel

71. Matka żelaznego smoka

72. Drugie Odkrycie Ludzkości. Norstrilia

73. Drzwi do lata


I teraz kilka mini-zestawień:


NAJLEPSZE KSIĄŻKI:

1. Narrenturm (z perspektywy czasu dałbym dyszkę)

2. Drood

3. Objawicielka


NAJGORSZE KSIĄŻKI:

1. Aukcjoner

2. Córka żelaznego smoka. Smoki Babel

3. Wampirze Cesarstwo


POZYTYWNE ZASKOCZENIA:

1. Apostata

2. Objawicielka

3. Rytmatysta


NIESPEŁNIONE OCZEKIWANIA:

1. Ziemiomorze

2. Czekanie na smoka

3. Czarna Kompania (jako seria, bo pierwsza książka była świetna)


NAJBARDZIEJ SPIORUNOWANE WPISY:

1. Narrenturm

2. Boży bojownicy

3. Lux perpetua (widzę pewną prawidłowość)


Apostatę i Aukcjonera przeczytałem w styczniu, a bazgrać na Hejto zacząłem dopiero pod koniec kwietnia wraz z Droodem, tak więc zainteresowanych wcześniejszymi wpisami zapraszam na wypokowego bookmetera. No i oczywiście wszystkim użyszkodnikom życzę szczęśliwego nowego roku.


#ksiazki #czytajzhejto #podsumowanie2023 #podsumowanieroku

Zaloguj się aby komentować

746 + 1 = 747


Tytuł: Drzwi do lata

Autor: Robert A. Heinlein

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

ISBN: 9788381880251

Liczba stron: 261

Ocena: 5/10


Typowy przykład staroszkolnego sajfaj - krótko, acz zwięźle, bez zbędnego certolenia, kwiecistych opisów, dzieją się tylko rzeczy istotne.

Na początku pogmatwana jest trochę chronolgia wydarzeń, tak że właściwie nie wiedziałem, czy to retrospekcja, wspomnienie, czy czasy obecne. Metody dążenia do pewnych celów i sposoby uzyskiwania pomocy przez bohatera były często mocno naciągana i bardzo wygodne. Przedstawienie w tej książce podróży w czasie oferuje jeszcze inny sposób wyjaśnienia tego lubianego przeze mnie w popkulturze fenomenu: paradoksy nie występują, ponieważ w innym wypadku już by wystąpiły i los robi wszystko, aby do nich nie doszło.

Na minus nadmierne do porzygu kociarstwo autora i protagonisty, wraz ze wszystkimi tego następstwami. Idiotyczne było również pragnienie 11-latki, by wyjść za mąż za bohatera. On sam miał też do niej niepokojący pociąg.

Książka po prostu do przeczytania, ot, kolejny przedstawieciel starego sci-fi.

(A dlatego wybrałem ją na ostatnią pozycję w roku, bo chcę już powrotu lata, a nie panowania tej abominacji zwanej zimą).


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #rebis #papierowywehikulczasu #robertaheinlein

68f31787-4a32-4d86-be40-f3319fa2c697

Zaloguj się aby komentować

736 + 1 = 737


Tytuł: Drugie odkrycie ludzkości. Norstrilia

Autor: Cordwainer Smith

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

ISBN: 9788374805513

Liczba stron: 656

Ocena: 9/10


Jest w tej książce coś trudnego do określenia co sprawia, że bardzo przyjemnie się ją przyswaja. Może to styl ukazywania wydarzeń w świecie przedstawionym, który określiłbym jako "ubaśniowiony mit". Pierwsza część książki to zbiór wcale nie takich krótkich opowiadań, przeważnie traktujących o jakichś istotnych wydarzeniach z historii świata, które z czasem urosły do rangi legend i mitów właśnie. Druga część to już powieść czerpiąca garściami z tego, o czym powiedziano wcześniej.

Nie wiem jaka w tym zasługa autora, a jaka tłumacza, ale czyta się to po prostu niezmiernie przyjemnie: dialogi są dobre, często z dozą teatralności, która jednak bardzo tu pasuje, technologia jest całkiem rozbudowana i sprawnie wymyślona (a to są teksty z lat 50. i 60.!), postacie również da sie polubić i zapamiętać, natomiast na szczególne wyróżnienie zasługują wiersze i piosenki, których większość jest niesamowicie wręcz dźwięczna, melodyjna i płynna (w tym już niewątpliwie zasługa tłumacza i chwała mu za to).

Świetna pozycja, którą mogę określić nazwą innej serii wydawniczej MAGa - ucztą wyobraźni mianowicie. Niektórym może się ta książka obrobinkę dłużyć, ale byłoby to już czepianie się szczegółów. W ogólności polecam każdemu.

Dałbym jej 8,5*, bo do 9 ciut brakuje, ale 8 byłoby zniewagą, tak więc zaokrągliłem.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #mag #artefakty

844130d1-dcbc-4448-afb5-bc5c8ef7f26e

Zaloguj się aby komentować

724 + 1 = 725


Tytuł: Matka żelaznego smoka

Autor: Michael Swanwick

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

ISBN: 9788366409286

Liczba stron: 304

Ocena: 7/10


Ta i poprzednia książka to praktycznie niebo a ziemia. Nie ma ton najróżniejszej maści dymania i obrzydliwych aluzji (jest tych rzeczy malutko), istnieje jakaś sensowna, wielowątkowa intryga, a rzeczy wreszcie działają w sposób choć odrobinę logiczny. Postacie są całkiem charakterystyczne, chociaż w poprzedniej książce nie były znowuż takie złe - po prostu ich odbiór został przyćmiony przez liczne wady wcześniejszej pozycji.

Na plus całkiem wciagająca (sama w sobie, a nie przez pryzmat pierwszej Uczty) historia oraz kilka istotnych powiązań, głównie ze "Smokami Babel".

Tę pozycję mogę umiarkowanie polecić, choć dla docenienia powiązań trzeba by było przeczytać "Córkę żelaznego smoka...", a to kategorycznie odradzam, tak więc jest malutki impas. W mojej opinii da się to jednak wchłonąć bez znajomości poprzedniej książki z tego świata. Co do kwestii "komu" polecam - ciężko powiedzieć, ale jeżeli misz-masz w świecie przedstawionym i mocno specyficzna historia wam nie przeszkadzają, to możecie po tę książkę sięgnąć.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #mag #ucztawyobrazni #michaelswanwick

65e9c0a8-f36b-407a-8e32-45ca7465a071

Zaloguj się aby komentować

717 + 1 = 718


Tytuł: Córka żelaznego smoka. Smoki Babel

Autor: Michael Swanwick

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

ISBN: 9788374802703

Liczba stron: 688

Ocena: 2/10


Nie jestem w stanie pojąć, czemu tylu autorów ma jakąś dziwną fiksację na punkcie seksu. To już kolejna książka w tym roku, gdzie dymanie jest obecne w niepokojąco dużych ilościach, które nie służą niczemu innemu niż chyba tylko zaspokajaniu niespełnionych fantazji pisarzy. Gdybym chciał pouświadczać aż tak opisowych scen tryskania, łechtania i wsadzania wszystkiego gdzie popadnie we wszelakich konfiguracjach, to bym sięgnął po jakąś, haptfu, Lipińską czy inny ściek, a nie pozycję z rzekomo wyższej półki.

Nie jest to jedyna wada tej książki. Pomimo dosyć bogatego świata przedstawionego bardzo często miałem wrażenie przesady, a już srogo sie wkurzyłem, gdy w jakimś schowku znaleźli Sojuza, a pewien bywalec pałacu wyjął z kieszeni BlackBerry. Te elementy wytrąciły mnie z immersji jak cholera, bo pewne miejsca na Ziemi faktycznie zostały wspomniane, ale jednak nie mają żadnego powiązania z krainą, a poza tym akcja ma miejsce w świecie, gdzie takie rzeczy po prostu nie występują.

Sama fabuła obu znajdujących się w tej książce tekstów to też jeden wielki pierdolnik z zaledwie śladową obecnością ciągu przyczynowo-skutkowego. Dzieje się co chce, absurd goni abstrakcję i jakąś seksualną dewiację, a wątki urywają się jak ucięte nożem, by potem powrócić w losowym momencie. Na początku zapowiadało się całkiem nieźle, ale później stało się wszystko to, co opisałem wyżej.

Ciężko mi nawet powiedzieć, komu mógłbym to polecić, tak więc nie polecam nikomu.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #mag #ucztawyobrazni #michaelswanwick

6fbdd90d-7656-401e-a9b0-47f8167793ea

Zaloguj się aby komentować

Takie cudo sobie sprawiłem na święta, nie mogłem się powstrzymać. Przyjemnie jest wreszcie kupić jakiś przedmiot "kolekcjonerski", a nie ciągle skąpić.


#ksiazki #czytajzhejto #finalfantasy #chwalesie

95ae8eed-0977-429a-b3ce-ae9bfe6fbba7

@Cerber108 warto? próbowałem VII, ale nie grałem w niego za dzieciaka, a teraz już nie było tej magii, zagrałbym w remake, jeśli udany

Zaloguj się aby komentować

702 + 1 = 703


Tytuł: Wampirze cesarstwo

Autor: Jay Kristoff

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

ISBN: 9788367023139

Liczba stron: 896

Ocena: 3/10


Niby człowiek był świadomy istnienia poprzednich "dzieł" autora, ale po kilku komentarzach forumowiczów w stylu "jego najdojrzalsza i najbrutalniejsza dotychczas" postanowiłem spróbować. Na usprawiedliwienie powiem jedynie, że była w zeszłym roku w kalendarzu adwentowym ŚK za 14,99 i grzechem (hehe) byłoby nie kupić takiej ilości makulatury w takiej cenie. Generalnie zabrałem się za to akurat teraz, by zdecydować czy warto kupić kontynuację (spoiler: nie).

Bohater praktycznie przez całą książkę zachowuje się jak burak, rozwydrzony bachor i gimbus, klnięcie jest zrealizowane w tak prymitywny, prostacki i dresiarski sposób, że aż mnie skręcało. W tej kwestii niedoścignionym wzorem jest Sapkowski oraz ew. Gregory z jego "Objawicielką". Doprawdy, protagonisty nie da się lubić, ma po prostu zbyt dużo nieprzyjemnych cech. Teraz mała dygresja, aczkolwiek dalej w duchu krytyki: zawsze po odpakowaniu zafoliowanej książki sprawdzam dokładną ilość stron i wklepuję do cyfrowej biblioteczki. Tak więc na jednej z ostatnich stron zobaczyłem rysunek przedstawiający coś, co wziąłem za szczęśliwą wampirzą rodzinkę. Szczęśliwa wampirza, wymuskana rodzinka w rzekomo brutalnej książce. Po tym odkryciu wiedziałem, że lektura tej pozycji będzie wyjątkowym doświadczeniem. Ogólnie wszystkie postacie na tych rysunkach są wymuskane, fotogeniczne i kanciaste - normalnie gejoza na 102. W samym tekście również wszyscy są "piękni i diablo przystojni". Umiejętności regeneracyjne (anty)bohatera są absurdalnie silne - szczerze powiedziawszy nie chciało mi się już nawet weryfikować czy w takiej i takiej sytuacji zupełnego wycieńczenia powinien sobie poradzić z takimi a takimi obrażeniami. Szczytem abstrakcji w tej książce jest fakt, że mamy przedstawione dwa związki homo i jeden hetero - absolutny hit i nawet nie zamierzam rozwijać myśli.

Teraz z nikłych pozytywów: naprawdę podobały mi się sposób i struktura opowiadania historii. Ostatnie ok. 100 stron było nawet niezłych i zawierało jeden ciekawy twist, za to reszta książki była mocno przewidywalna.

Książki nie polecam, chyba że jesteś generyczną nastolatką z sadystycznymi zapędami, która woli przeczytać pornosa zamiast go obejrzeć i wyglądać przy tym na yntelygnetną i światłą. To jest jednak książka od pisarza YA, nie oszukujmy się.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #mag #jaykristoff

d5ca9666-84cc-4a9a-8456-0c32e9585fe9

Umiejętności regeneracyjne (anty)bohatera są absurdalnie silne - szczerze powiedziawszy nie chciało mi się już nawet weryfikować czy w takiej i takiej sytuacji zupełnego wycieńczenia powinien sobie poradzić z takimi a takimi obrażeniami


Słuchałem tyko fragmentu audiobooka ale już na początku książki dowiadujemy się że bohater jest "brudnokrwisty" czyli potomkiem człowieka i wampira, co może tłumaczyć zdolności regeneracyjne.

Zaloguj się aby komentować

Czy ktoś w naszym pięknym kraju czeka na FF7 Rebirth tak jak ja, czyli jak pojebion? Na każdą imprezę, na której szanse pokazania nowego materiału z gry były duże wyczekiwałem z niepomierną niecierpliwością. Szczyt został osiągnięty we wrześniu - nigdy nie miałem tak autentycznej radochy z oglądania jakiegoś cholernego zwiastuna. W całym życiu ani razu nie kupiłem preordera lub gry na premierę, ale w tym (i tylko tym) wypadku to się zmieni. Wpierw muszę jednak PS5 kupić, cholibka. Ja pierniczę, to co japońcy robią z tą grą jest niepojęte.

#gry #ps5 #finalfantasy

267ca7bc-f976-4d71-8ac1-c6a7d24ad6fb

@Cerber108 - Remake był bardzo dobry więc czekam motzno!

Do oryginalnej siódemki na PSXa mam mega sentyment bo dzięki niej, by zrozumieć dialogi i fabułę, zacząłem sam uczyć się angielskiego na poważnie (słownik na kolanach to była podstawa!), gdy w szkole miałem tylko niemiecki. Takim oto sposobem po latach nie potrzebuję by gry były po Polsku

@koszotorobur sam żałuję, że nie przyszedłem na świat wcześniej i nie miałem możliwości doświadczenia tej gry w okolicach premiery lub przynajmniej z lekkim poślizgiem. Wtedy nostalgia i wyłapywanie momentów wtf w Remaku byłyby prześwietne. Tak to jednak człowiek stracił bezpowrotnie ten ułamek unikalnego doświadczenia grając w oryginał dopiero zachęcony Remakiem. Teraz nadrabiam to z nawiązką.

@Cerber108 - oryginalne FFVII to pierwsza gra, którą przechodziłem kilka razy - później to mało co było na tyle dobre by grać ponownie - ostatnio był to Elden Ring.

Niemniej uważam, że każda dekada miała grę, która mogła się stać tym czym dla mnie jest FFVII.

@Cerber108 Mam znajomego który od czasów oryginalniej VIII maksował wszystkie finale (oprócz jakichś online) więc też koleś skreśla kratki w kalendarzu. Pewnie kiedyś ogram te remaki bo grałem w oryginał, ale jakoś wysoko na liście u mnie nie są

@hellgihad sam też już kupiłem kilka innych, ale MMO również nie tykam, nawet patykiem. A Remake serio polecam, fenomenalne doświadczenie.

Zaloguj się aby komentować

685 + 1 = 686


Tytuł: Utwory wybrane

Autor: Neil Gaiman

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

ISBN: 9788366712089

Liczba stron: 784

Ocena: 6/10


Na pierwszy kontakt z Gaimanem wybrałem ten największy ze zbiorów jego twórczości, zbytnio mnie on jednak nie porwał, niestety.

Pierwsze z opowiadań było równocześnie jednym z najlepszych, mianowicie "Załatwimy ich panu hurtowo"; stopniowo rosnący absurd sytuacji oraz język, jakim to opisano przyniosły mi niezłą radochę. "Ja, Cthulhu" też był zabawny w swojej konwencji, "Kufelek Starego Shoggotha po prostu miał coś w sobie, "Prezent słubny" zaprezentował ciekawy pomysł. Oba opowiadania o Sherlocku tj. "Studium w szmaragdzie" oraz "Śmierć i miód" były oczywiście świetne (choć mogę tu być nieobiektywny, po prostu lubię ten klimat [z drugiej strony nie przeczytałem żadnej oryginalnej przygody spod pióra Doyle'a, trzeba to nadrobić {byłbym wniebowzięty, gdyby taki np. Vesper wydał Sherlocka w formie odpicowanych Omnibusów}]), nawiązania w tym pierwszym regularnie przywoływały na twarz uśmiech, drugie natomiast zostawia człowieka z apetytem na więcej. "Ptak słońca" oferował dobry, choć może trochę przewidywalny plot-twist, "Problem z Cassandrą" również miał ciekawy fabułoskręt, choć już nie tak oczywisty, z "Kalendarza opowieści" ta październikowa spojrzała z niecodziennej perspektywy na legendę Dżinna z lampy, z chęcią przeczytałbym też kontynuację "O tym, jak markiz odzyskał swój płaszcz".

Mile widziane były wariacje już znanych tworów (choć nie będę zdradzał o jakich mowa, poza Holmesem oczywiście). Inne opowiadania i opowiastki były albo dziwne, albo nudnawe i nijakie, albo pretensjonalne, albo niezrozumiałe, albo najzwyczajniej w świecie nie dla mnie (oraz wszelkie kombinacje powyższych). Niektóre mogły mieć to "coś" w trakcie czytania, choć skoro teraz o nich nie pamiętam, to może wcale nie były takie wyjątkowe?

Ta książka to raczej poprawny sposób na rozpoczęcie przygody z twórczością Gaimana - w takim formacie każdy znajdzie coś, co przypadnie mu do gustu. Z chęcią przekonam się, jak pisarzynie temu wychodzą dłuższe formy.


A dla potomności zostawiam tytuły utworów, których nie znajdziecie w żadnym z trzech zbiorów z kolorowej serii Gaimana (teoretycznie, bo ich jeszcze nie odpakowałem i opierałem się na spisach treści dostępnych w internecie): "Ja, Cthulhu", "Prezent ślubny", "Mityczne stworzenia", "O tym, jak markiz odzyskał swój płaszcz", "Małpa i Dama". Niby niewiele, choć o aż trzech wspomniałem, więc nie jest źle.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #mag #neilgaiman

a64fdc76-9766-4f00-ac5d-0dde94fecce5

@Cerber108 No, tak myślałem, że na 800 stronach to coś oryginalnego wypadałoby dać

Byłem jednak ciekaw, czy jest więcej niż to co mi się rzuciło w oczy w tym wpisie: Dick (tak przypuszczam, przynajmniej po tytule), Lovecraft, Doyle.. "Małpa i Dama" też mi się z czymś kojarzy.

Generalnie Gaiman wydaje mi się przereklamowany, lepiej wypadają adaptacje niż jego pisanie, ale pewnie jestem mniejszościowej grupie czytelników

Ja zacząłem Gaimana od "Amerykańskich bogów". W sumie nie wiem co powiedzieć, pomysł fajny ale miejscami czyta się to tak jak opisujesz inne opowiadania z Twojej recenzji:

opowiadania i opowiastki były albo dziwne, albo nudnawe i nijakie, albo pretensjonalne, albo niezrozumiałe, albo najzwyczajniej w świecie nie dla mnie (oraz wszelkie kombinacje powyższych)


Nie wiem ile w tym wszystkim winy tłumacza a ile autora ale często mam wrażenie, czytając współczesnych, uznanych autorów, że jakoś tak pi⁎⁎⁎⁎lą bez swady i zaangażowania.

@Bublik nie no, Braiter raczej się zna na rzeczy. Myślę jednak, że to po prostu Gaiman jest mocno specyficzny. W przyszłym roku może strzelę "Bogów" właśnie i "Chłopaków" przy okazji i zobaczę, czy te bolączki są obecne w dłuższych tekstach.

Zaloguj się aby komentować

661 + 1 = 662


Tytuł: Rytmatysta

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

ISBN: 9788374808385

Liczba stron: 320

Ocena: 7/10


Kolejna pozycja od Sandersona, która z Cosmere nie ma nic wspólnego. Spodziewałem się tutaj klimatów bardziej współczesnych, gdzieś bliżej Nju Jorku. Z tym pierwszym pomyliłem się o cały wiek, z drugim trafiłem tylko orientacyjnie - cała geografia i historia są luźno inspirowane naszym światem.

Przechodząc do samej treści: czytało się to całkiem sprawnie i przyjemnie, momentami było jednaj ciut naiwnie i infantylnie. Tak jak na początku wydarzenia szły swoim raczej swobodnym tempem, tak pod koniec wszystko zaczęło pędzić jak student na pociąg. Na spokojnie książkę tę można by rozciągnąć o jakieś 50% (może nawet trochę więcej), aby następujące po sobie rewelacje w końcówce miały jednak trochę przestrzeni na odpowiednie wybrzmienie, a nie zasypywały czytelnika jedna po drugiej.

Dużą zaletą "Rytmatysty" jest wystepujący w nim system magiczny - na pozór prosty, pozwala jednak na ogromną swobodę działań. W przeważnie zrozumiały sposób ukazywały wszystko ilustracje na początku każdego rozdziału.

Lekturę tej pozycji jak najbardziej polecam, sam z chęcią przeczytam kontynuację, jeżeli Brandon znajdzie czas na jej napisanie między setką swoich innych serii. Przy odrobinie starania i lawirowania mógłby z tego być drugi Potter.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #brandonsanderson #mag

3b7378c7-abb0-48a9-83ab-ad9d94538a34

Zaloguj się aby komentować

642 + 1 = 643


Tytuł: Mroczna Wieża IV.V: Wiatr przez dziurkę od klucza

Autor: Stephen King

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Albatros

ISBN: 9788379855902

Liczba stron: 320

Ocena: 5/10


W tym przypadku King dał popis w jaki sposób sprzedać cokolwiek pod przykrywką znanej nazwy. Akcji dziejącej się w - nazwijmy to - głównej osi czasowej jest kilkadziesiąt stron, połowa natomiast to retrospekcja, a druga - opowieść w tej retrospekcji. Mamy więc tu jakąś literacką formę incepcji.

Z jednej strony - o dziwo nie czytało się źle, z drugiej - to było właściwie nikomu niepotrzebne. Książka ta co najwyżej w zupełnie minimalnym stopniu poszerzała wiedzę o świecie tego cyklu, to tyle.

Podsumowując: wcale zła pozycja, w ogóle Mroczna Wieża.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #stephenking #wydawnictwoalbatros

2c90ac0b-6a53-4b8c-9a20-5fac0a29162b

@Cerber108 pamiętam pierwsze bodajże wydanie "Wiatru" jak wyszło - Albatros tak nie wiedział jak ją traktować, że wydał ją w miękkiej oprawie i większym formacie niż ówczesne wydania Mrocznej Wieży XD ale tak jak piszesz, nikomu w sumie niepotrzebna część - no chyba że się jest wielkim fanem całego cyklu; ja nie byłem więc raz przeczytałem i mi starczy XD

Zaloguj się aby komentować

633 + 1 = 634


Tytuł: Mroczna Wieża VII: Mroczna Wieża

Autor: Stephen King

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Albatros

ISBN: 9788379855896

Liczba stron: 762

Ocena: 6/10


Książka wieńcząca cykl Mrocznej Wieży była zdecydowanie zbyt rozwleczona; szczerze powiedziawszy dla mnie gorsze były tylko "Ziemie jałowe". Ten tom ratuje w głównej mierze powrót najlepszej postaci drugoplanowej (kto wie, ten wie). Elementy Deus ex machina są trochę zbyt częste i oczywiste (choć zdaję sobie sprawę, że taki był ich zamysł). Cały pobyt w Jądrze gromu wydawał się doczepiony na siłę - byle tylko naklepać objętości. Wątki kilku postaci zostały potraktowane po macoszemu, jedna z nich w późnej cześci książki nie zachowywała się zbyt zgodnie ze swoim charakterem - a była w pełni władz umysłowych (w tym cyklu trzeba to podkreślić). Sekwencja końcowa również wydawała się bez polotu; poza tym brakowało jej patosu lub jakiejkolwiek formy epickości, której można sie było po niej spodziewać. Samo zakończenie niezbyt odkrywcze, leniwe nawet, że tak powiem.

Teraz ktoś może napisać: dajesz 6, a mówisz, że gorsze były "Ziemie jałowe", tym z kolei wręczyłeś 7. Już wyjaśniam: 3 część była może nie tyle gorsza, co bardziej zwyczajna i nijaka (co w tak niecodziennej serii można uznać za wadę?). 7 natomiast kilka rzeczy robi po prostu słabo, miast zwyczajnie lub normalnie (dziwne słowo wobec Mrocznej Wieży). Trochę pokrętne rozumowanie, więc kończę wywód, by dalej się nie pogrążać.

Przechodząc teraz do polecajki w odniesieniu do całego cyklu. Nie mogę powiedzieć czy to dobry sposób na zaczęcie przygody z Kingiem, gdyż była to moja pierwsza styczność z tym autorem. Wobec szeroko pojętej fantastyki natomiast lepiej chyba zostawić ją sobie na później, jako powiew świeżości/inności po bardziej typowych seriach fantasy, gdyż tutaj jednak mamy niespotykany (przynajmniej póki co przeze mnie) nigdzie indziej misz-masz wielu, pozornie niekompatybilnych elementów, które King złożył w pewną całość.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #stephenking #wydawnictwoalbatros

9cd1d641-e507-4be5-a843-c6f3eb95f460

@Cerber108 czytałem twoje recenzje Mrocznej Wieży po tym jak ci odradzałem czytanie i jakaś taka złośliwa satysfakcja mnie dopadła, że zacząłeś patrzeć na nią, może nie moimi oczyma ale trochę bardziej z mojej perspektywy xd


Generalnie zaś od samego Kinga głównie polecam jego starsze książki i to raczej krótsze formy a nie dłuższe. Bo niestety w dłuższych tekstach wszędzie ma te same problemy z laniem wody i niespójnościami.


No i Mroczna Wieża to King w pigułce, ja czytałem serie jak sporo miałem z nim doczynienia i część pomysłów brzmiała jakbym gdzieś już to czytał, pewnie stąd miałem bardziej odmienne wrażenie. Sam tak miałem, że do 3 części było spoko, od 4 szala zaczęła się przechylać.


Teraz pewnie masz Kinga przedawkowanego ale jego starsze zbiory opowiadań spokojnie polecam.

@DiscoKhan z przedawkowaniem masz rację, za coś innego od niego za szybko się nie zabiorę (poza tym nawet nic nie jest kupione). Jak już do tego dojdzie, to jednak przeprowadzę mocną selekcję. King nie należy raczej do autorów, od których chciałbym wszystko przeczytać. Jak dla mnie pierwsze 3 części dopiero wprowadzały elementy świata przedstawionego, peak był w 4, a 5 i połowa 6 miały wszystko fajnie rozwinięte. Później zaczęło się to bezowocne pieprzenie o Mordredzie i ogólne przynudzanie.

@Cerber108 przeczytałem wszystkie tomy mrocznej wieży, z każdym kolejnym miałem nadzieję że w tym tomie w końcu będzie więcej akcji mniej lania wody. Po przeczytaniu ostatniego stwierdziłem że całość historii dałoby się zmniejszyć do 200 stron...

Zaloguj się aby komentować

621 + 1 = 622


Tytuł: Mroczna Wieża VI: Pieśń Susannah

Autor: Stephen King

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Albatros

ISBN: 9788379855889

Liczba stron: 464

Ocena: 8/10


Kolejna dobra pozycja w cyklu, zauważam identyczną prawidłowość jak przy Potterze (mianowicie, że od czwartej łącznie zaczęło się robić faktycznie ciekawie).

Pomimo niewielkiej objętości dzieję się dużo i gesto, nowe postacie poboczne są chyba najmocniejszym elementem tej części, coraz więcej klocków wchodzi na swoje miejsce, a pewne rozwiązanie zastosowane przez autora było zabiegiem bardzo interesującym - no po prostu dobra książka.

Niestety jednak, tak jak przy drugim tomie, całościowy odbiór psuje wszystko, co kręci się wokół Susannah, głównie całe to spuszczanie się nad "chłopczykiem". Tak jak w "Powołaniu" irytowało mnie zachowanie Detty rodem z rynsztoka, tak tutaj Mia z klapkami na oczach doprowadzała mnie już w pewnych momentach do szału.

Za wspomniane postaci (a konkretniej postać) wlatuje 8, bez niej byłoby 7.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #stephenking #wydawnictwoalbatros

6ef67b75-3cc2-4d01-899a-7a71562b52dd

@Cerber108 tak w skrócie, o czym jest seria mrocznej wieży w jakim settingu osadzona? Zauważyłem, że wysokie oceny jej dajesz.

@Budo trochę czegoś w stylu dziekiego zachodu, trochę obszarów jakby post-apo, oraz Nowy York w różnych okresach XX wieku. A o czym jest? Szczerze powiedziawszy ciężko to określić, King wędruje w różne klimaty, eksploruje odmienne tematy i prezentuje ciekawe postacie. W kilku słowach: próby dotarcia do tytułowej Wieży, a w międzyczasie zajmowanie się absolutnie wszystkim, a także działaniami, które mają w ogóle umożliwić dojście do celu.

Zaloguj się aby komentować

613 + 1 = 614


Tytuł: Mroczna Wieża V: Wilki z Calla

Autor: Stephen King

Wydawnictwo: Albatros

ISBN: 9788379855872

Liczba stron: 704

Ocena: 8/10


Ponownie lektura lepsza niż gorsza. Poznajemy całkiem sporo nowych osób, kilka bardziej istotnych, tło przeżyć jednej z nich jest całkiem interesujące. W tej książce każdy z każdym gra w podchody, niektóre elementy tajemnicy są oczywiste, innych nie dałem rady odgadnąć do samego końca.

Generalnie trzeba przyznać, że w części tej dzieje się całkiem sporo, otrzymujemy też kolejne strzępki informacji o głównych bohaterach. W tym wypadku zakończenie nie jest dziwaczne, więc tyle dobrego.

Nie mam ostatnimi czasy weny do zamieszczania wpisów, ale ten tom jest zdecydowanie z tego lepszego spektrum cyklu.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #stephenking #wydawnictwoalbatros

4b432719-d1da-496c-95bb-768586a13d93

Zaloguj się aby komentować