314 + 1 = 315

Tytuł: Opowiadania najlepsze 
Autor: Philip K. Dick
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Rebis
ISBN: 9788381883375
Liczba stron: 536
Ocena: 5/10

Jako że żadne z opowiadań z tego zbioru nie jest ze sobą powiązane (tak sądzę), a i nie jest ich tak dużo jak np. u Gaimana, to napiszę po prostu kilka słów o każdym.
Gdzie kryje się wub - odrobina czarnego humoru.
Roog - zabawne przedstawienie innej perspektywy.
Wariant drugi - motyw z Among Us, można się domyślić w jakim kierunku to zmierza, niemniej jednak wciąż dobrze się to czyta.
Wypłata - na początku intrygujące, ale bardzo szybko staje się naiwne i subtelne jak złamana noga.
Fałszywy człowiek - to opowiadanko jest zepsute na elementranym poziomie, mrowie niespójności przekreśla jakikolwiek jego sens.
Kolonia - zakończenie dosyć przewidywalne, ale sam zamysł i implikacje były doprawdy niepokojące.
Zbędny - wygląda jak wstęp do większej całości, samo w sobie nic we mnie nie tknęło.
Czas Wesołej Pat - absurdalna rzeczywistość, w której życie dorosłych kręci się wokół fizycznej wersji simsów. Samo zakończenie dziwne i znienacka.
Śniadanie o zmierzchu - dosyć nietypowie i bez wyjaśnienia.
Już nie żyjesz, Foster - w kilku aspektach bardzo aktualne: kupowanie na siłę, przepracowanie, oczekiwania otoczenia, niezgoda w rodzinie.
Kopia ojca - znowu lepsze niż gorsze; dosyć proste, ale gra odpowiednie tony.
Serwisant - połączenie klasycznego motywu "pokój na świecie kontra wolna wola" z problemem natury temporalnej. Mógłby z tego powstać niezły film krótkometrażowy.
Autofab - w pewnym momencie zboczyło w innym kierunku niż się spodziewałem, czuć lekki niedosyt.
Ludzka rzecz - całkiem niezły tekst; wybór: bezduszny człowiek czy poczciwy kosmita, no i zakończenie na plus.
Gdyby nie istniał Benny Cemoli - gdy na początku znowu przeczytałem o "garstce ocaleńców z atomowej zagłady i kosmicznej delegacji lecącej na pomoc" to tylko przewróciłem oczami, ale koniec końców podążyło w dosyć ciekawym kierunku. Było to jednakże zdecydowanie za krótkie jak na przedstawiony pomysł.
Bloblem być (albo nie być) - wszystko w tym opowiadaniu jest na jedno kopyto.
Wiara ojców - i znowu - na początku ciekawie zapowiadająca się wielowarstwowa intryga, a skończyło się na bełkocie.
Elektryczna mrówka - całkiem fajny pomysł, trochę absurdalny, ale wreszcie z zakończeniem, które ma jakiś sens w odniesieniu do całości.
Małe co nieco dla nas, chrononautów - po prostu poprawny tekst. Czuje się niepewność, desperację, no i są pętle czasowe.
Zbiór cholernie nierówny, wychyla się do spektrum gorszego niż lepszego. To co z pewnością można powiedzieć o lwiej części tekstów, to że bardzo się zestarzały.
Najlepsze opowiadanko? Chyba Foster. Mrówka, Serwisant i Kolonia też były spoko.
Najgorsze? Nie umiem powiedzieć.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #rebis #philipkdick #ksiazkicerbera
567220e8-bc14-4433-90dc-39c012cfb3cb

Zaloguj się aby komentować